kugorki
28.03.09, 18:01
rany, słuchajcie...
4 marca byliśmy u "byle" ortopedy, bo do "wybranego" termin był dopiero na dziś.
"byle" zdiagnozował-IIc i IId. rozwórka. po tygodniu dopasowanie.
później-o zgrozo-sami z mężem poprawiliśmy rozwórkę, bo się dziwnie układała.
dobrze, że mąż fizjoteraputa-mniej więcej wiedział co robi.
nadszedł dzisiejszy dzień. wizyta u "dobrego".
zaczęłam się od razu tłumaczyć, że z powodu długich terminów już byliśmy u
innego ortopedy, że dziecko ma rozwórkę. tu mi przerwał, powiedział, żebym nic
nie mówiła, że chce być obiektywny. ok.
zrobił usg. pomierzył kąty. diagnoza wg niego nie pozostawia wątpliwości! Ia i
Ia!!!
czy możliwe było tak szybkie wyleczenie tak dużej dysplazji (zakwestionował w
tej sytuacji w ogóle ocenę IId)??
wg niego-nie.
wprost nie powiedział, że poprzedni lekarz źle postawił diagnozę. ale to dało
się wyczytać pomiędzy wierszami.
OD DZIŚ ŻEGNAMY SIĘ Z ROZWÓRKĄ. a "byle" lekarza ocenię gdzie się da....