Nie mam czasu na narzekanie.Cieszę się z tego co mam a mam niewiele.Tu
kwiatuszek zakwitnie na moim skrawku ziemi tam wezmę udział w występach
chóru,to znowu od pażdziernika zajęcia w sekcji malarstwa.Tu poslucham
muzyki,to odwiedzi mnie mój wnuk aby pokrzyczeć że coś nakopałam w komputerze
kombinuję jak tu coś zjeść co mi zabroniono,Cieszę się że chodzę,że mnie
podtopienia omijają huragany boczkiem przechodzą a nie wszyscy takie mają
szczęście.Wobec nieszczęść jakie w tym roku nawiedzają ludzi siedzę cicho aby
nikt decydujący o moim losie nie przypomniał sobie o mnie.A wam jak
idzie?Pozdrawiam