jaga_22
18.02.14, 11:07
Pytam: czy lepiej mieć księży podejrzanych lub oskarżonych o pedofilię i przenoszonych z parafii do parafii? Księży alkoholików, którzy się nie leczą, zawalają pracę duszpasterską, jeżdżą po pijaku? Księży, za których płaci się alimenty na ich dzieci? Czy może lepiej mieć parafie nieobsadzone, do których kapłan będzie dojeżdżał, żeby odprawiać tam mszę świętą - pyta ksiądz Wojciech Lemański.
Jestem zwolennikiem tego drugiego rozwiązania, nie ma co łajdactwa przykrywać serwetką - odpowiada od razu. - Taki uwikłany człowiek jest rakiem Kościoła. Wszyscy wiedzą o jego skłonnościach, o jego zachowaniach, o jego rodzinie, o jego majątku i nikt nie reaguje. Od takiego Kościoła ludzie odwracają się plecami - podkreśla.
Kościół z kolei - jak twierdzi ksiądz Lemański - zbyt łatwo odwraca się od osób, o które powinien zabiegać. Nie zabiega o odrzuconych, nie podejmuje dialogu z niewierzącymi, nie dba o skrzywdzonych, także o tych skrzywdzonych przez duchownych. Były proboszcz z Jasienicy, nieco złośliwie zwany przez znajomych księży "naczelnym Żydem diecezji" opowiada, jak uczył się szacunku do innych, jak przeżywał trudną posługę na Białorusi, mówi o chwilach zwątpienia, o pomocy i wsparciu, jakie otrzymywał od parafian, wreszcie o tym, jak odnalazł "swoich Żydów" i zaczął udzielać się w dialogu wyznawców chrześcijaństwa i judaizmu. Gorzkie słowa kieruje pod adresem biskupów, których brakuje na uroczystościach rocznicy zbrodni w Jedwabnem. Wspomina również, jakim wstrząsem dla niego był widok wyłożonego macewami parkingu przed siedzibą proboszcza w miejscowości Sobienie-Jeziory:
kultura.dziennik.pl/ksiazki/artykuly/448639,ksiadz-wojciech-lemanski-z-krwi-kosci-i-wiary-anna-waclawik-orpik-recenzja.html