zajbel
13.11.19, 12:24
Niedługo mija rok od śmierci mojego męża. Poradziłam z tym sobie i było w porządku aż do połowy września tego roku kiedy to spotkałam dawnego znajomego i moje uporządkowane życie diabli wzięli. Po wielu nieprzespanych nocach i przedumanych godzinach zgodziłam się z moim znajomym iż zbyt mało już życia przed nami aby je zmarnować. I w ten sposób postanowiliśmy zacząć od nowa z tym że daliśmy sobie czas do Nowego Roku aby temat dojrzał do realizacji.