01.05.21, 22:04
Zapraszamsmile
Obserwuj wątek
      • dociek Re: Pogaduchy 02.05.21, 09:34
        Ja wrzucam: Kukliński szpieg i zdrajca, czy bohater narodowy?
        I jak, pasuje na pogaduchy, czy szło o co innego?

        W polskie miasta amerykańskie rakiety z głowicami nuklearnymi wycelowane były przez cały okres zimnej wojny. W myśl strategii wojennej USA, aby zdobyć przewagę nad Związkiem Radzieckim, można było skazać na zagładę miliony niewinnych ludzi.

        Kukliński uratował nas przed wojną atomową – zazwyczaj takim zdaniem rozpoczyna się każdy artykuł poświęcony pracy na rzecz amerykańskiego wywiadu pułkownika Wojska Polskiego Ryszarda Kuklińskiego. W jednym z wywiadów prasowych historyk sprzyjający obecnej władzy i jej polityce historycznej, prof. Wojciech Roszkowski, przekonywał: Kukliński bronił terytorium Polski przed konsekwencjami ofensywy sił Układu Warszawskiego, która mogła spowodować atomową odpowiedź NATO. Bomby spadłyby na terytorium naszego kraju. Z tego punktu widzenia ostrzeżenie Amerykanów, że Związek Radziecki przygotowuje zbrojną interwencję w Polsce, było wypełnieniem zadania, za które odpowiadał. Kukliński zdradził Sowietów, ale na pewno nie zdradził polskiej racji stanu. Literalnie rzecz biorąc, zrobił to, co do niego należało.

        Nie czas i miejsce, aby szczegółowo komentować słowa prof. Roszkowskiego. Każdy polityk i wojskowy rozumiejący realia, które rządzą stosunkami międzynarodowymi, doskonale wie, że działanie na rzecz wywiadu obcego państwa przynosi korzyści jedynie temu państwu. Nie inaczej wyglądało to podczas zimnej wojny. Dostępne dokumenty wprost wskazują, że w wyniku konfliktu między Wschodem a Zachodem – bez względu na to, kto by go zaczął – w Polskę wycelowane były amerykańskie rakiety. Innymi słowy, jeśli coś Kukliński uratował, to na pewno nie Polskę. Raczej podał ją na tacy przeciwnikom, wskazując miejsca zgrupowania polskich wojsk i przypieczętowując tym samym ich los w wypadku ewentualnego konfliktu.

        Za główny cel Dowództwo Lotnictwa Strategicznego USA postawiło sobie redukcję czasu, jaki był potrzebny do zbrojnej odpowiedzi na potencjalny atak radziecki. W pierwszej kolejności planowano zatem likwidację jednostek wojskowych przeciwnika, przede wszystkim jego sił nuklearnych i taktycznych. Na tym jednak nie poprzestawano. W ślad za zniszczeniem celów militarnych miały nastąpić ataki na centra polityczne i przemysłowe wroga, a więc jego największe i najludniejsze miasta. Do realizacji tego zadania w 1959 r. dowództwo miało do dyspozycji ponad 12 tys. głowic nuklearnych. Cztery lata wcześniej liczba ta była niemal pięciokrotnie niższa. Z kolei w 1961 r. USA posiadały już ponad 22 tys. głowic.

        Na 43 stronach zestawiono ponad tysiąc celów w Związku Radzieckim i całym bloku socjalistycznym. Były to głównie lotniska, choć uwzględniono także inne obiekty, które mogłyby zostać wykorzystane w potencjalnym konflikcie. Na terytorium Polski znajdowało się kilkadziesiąt takich miejsc. Amerykańskie bomby z głowicami atomowymi miały spaść m.in. na Białą Podlaską, Wrocław, Bydgoszcz, Ciechanów, Trójmiasto, Gliwice, Grudziądz, Toruń i oczywiście Warszawę.

        W opracowaniu podkreślano, że wybór celów został dokonany z uwzględnieniem wysokiego prawdopodobieństwa, że starcie sił powietrznych nastąpi szybko, a decyzje zostaną podjęte już na etapie początkowym. Wymaga to maksimum efektywności (masowa koncentracja siły ognia), ekonomii użycia sił (minimalna wielkość wypadów), elastyczności oraz maksimum pewności, że nieliczne cele będą wymagały ponownego nalotu.
        • iryska2604 Re: Pogaduchy 02.05.21, 10:57
          Mnie pasują takie tematy - bo nie o celebrytach nie daj Boze...Co do Kuklińskiego mam trochę mieszane uczucia no bo w wyniku konfliktu między Wschodem a Zachodem – bez względu na to, kto by go zaczął – w Polskę wycelowane były amerykańskie rakiety. Innymi słowy, jeśli coś Kukliński uratował, to na pewno nie Polskę. Raczej podał ją na tacy przeciwnikom, wskazując miejsca zgrupowania polskich wojsk i przypieczętowując tym samym ich los w wypadku ewentualnego konfliktu. I w tym świetle to jego bohaterstwo jest trochę dwuznaczne? Moze sie mylę...
          • e-zybi Re: Pogaduchy 02.05.21, 20:03
            Kukliński nie zasługuje na to, żeby budować mu pomniki. Jego słabość do kobiet i pieniędzy brutalnie wykorzystywały służby wywiadowcze. Zdrada jest zdradą. Co mówią prywatnie Amerykanie gdy się ich pyta o ocenę Kuklińskiego, to mówią, że w USA dostałby 400 lat więzienia, a prezydent w drodze łaski zmniejszyłby mu karę o połowę.
          • x49xx Re: Pogaduchy 02.05.21, 14:45
            Czy próbujecie wpływać na decyzje swoich dorosłych dzieci dotyczące ich sposobu życia, wyboru pracy, przyjaciół, miejsca zamieszkania itp?
                • estella50 Re: Pogaduchy 02.05.21, 19:36
                  Czytałam kiedyś, że Kukliński lubił odwiedzać wietnamski dom publiczny, o czym oczywiście dowiedziały się amerykańskie służby. Przyłapany przez nich i zaszantażowany poinformowaniem polskiej ambasady i rodziny zgodził się na współpracę z USA. Za pieniądze. Przelewy szły za każdą informację.
                  • dociek Re: Pogaduchy 03.05.21, 09:04
                    Dla mnie Kukliński nie jest bohaterem narodowym i nie powinien być wynoszony na pomniki, choćby z tego powodu, że stanowi dla młodych wzorzec ewidentnie negatywny, że zdrada popłaca.
                    Totalna obłuda by uczynić zdrajcę bohaterem. Ale w IPN-owskiej krainie żołnierzy wyklętych, którzy wygrali II wojnę oraz czczenia pamięci Brygady Świętokrzyskiej NSZ współpracującej z okupantem wszystko jest możliwe.
            • dociek Re: Pogaduchy 03.05.21, 08:53
              Absolutnie nie wpływam na swoje dzieci. Oboje są dorośli i sami decydują za siebie. To naturalna kolej rzeczy.
              Jako jedynak samotnej matki, długoletniej wdowy mam bardzo złe, osobiste doświadczenia w podobnej materii. Rodzice, a zwłaszcza zaborcza matka potrafią ustawiać i nękać przez całe życie.
          • aga-kosa Re: Pogaduchy 03.05.21, 09:48
            Zgadzam się z opinią o Kuklińskim. Ciekawe czy mu nasi pomogli uciec, czy mu tamci pomogli wybyć. Tu prawdopodobnie też by go śmierć czekała sad
            Mieszkaliśmy wtedy na Dolnym Śląsku 12 km od Świdnicy a tam i w Witoszowie stały wojska radzieckie. Podobno mieli nawet silosy z rakietami. Sąsiedzi żartowali sobie, że jeśli Amerykanie wystrzelą swoje w Radzieckie stanowiska to po kilku minutach okolica wyparuje i nie będziemy się męczyli żadną wojną. Popatrzymy z góry crying
            Teraz też jesteśmy na trasie Wschód Zachód crying aga
            • aga-kosa Re: Pogaduchy 03.05.21, 10:00
              Nie wiem czy to tylko medyczne określenie: - odcinanie pępowiny.
              Wyrwałam się z rodzicielskich ramion po awanturze, że my sobie damy radę i wyszliśmy z prezentami ślubnymi i z suma 10 zł 50 gr. Przyjaciele udostępnili służbowe mieszkanie.
              Po latach pracy mieliśmy własną chatę i kredyty do spłacania. Duma mnie rozpierała, ze sami sobie poradziliśmy.
              Kiedy dzieci dorastały tłumaczyłam: po ślubie pod most - byle własny bo zaliżę jak sunia kurczaka.
              Bałam się, że będę się wtrącać jak mój ojciec w masze sprawy.wink
              Poszły na własne. Zjawiam się tylko jak potrzebują i w święta razem u wspólnego stołu.
              Może przesadzam. Czy dzieci kiedyś będą miały mi za złe, że nie byłam na każde kiwnięcie palcem.
              aga

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka