Dodaj do ulubionych

Pamietnik zmarłego

15.09.06, 00:01
Założyłem bloga.
Nie wiem czemu.
Napewno nie dla tego że potrzebuje współczucia. Tego akurat, w tym momencie
mam wystarczająco wiele. Ale chyba potrzeba mi troszke zrozumienia. I musze
jakoś oddać światu odrobine mojego bólu.
Prawda jest taka że umieram........ na pewną, dosyć pospolitą w dzisiejszych
czasach chorobe. Nie jest ważne jaki jest rodzaj tego schorzenia, ani to jaki
był powód tego że to własnie na mnie musiało trafić.
Mam 20 lat.
Kiedy zapytałem mojego lekarza o to czy dożyje swoich 21 urodzin, wzruszył
tylko ramionami. Nic nie powiedział...... ale w jego oczach dało sie odczytać
prawde. No cóż, przynajmniej nie kłamał.
Jestem jeszcze młody i zawsze myslałem że całe zycie przede mną.............
myliłem sie.
Bywa i tak.
Umieram....... i wiem że gdyby dano mi jeszcze raz te ostatnie 4 lata mojego
życia, wykorzystał bym je mądrze. Może teraz nie miał bym tego dojmującego
uczucia że zmarnowałem taki kawał czasu.
Ale nie mogłem wiedzieć że moje życie tak sie potoczy.
Że umre........
............ i poza bólem, nic po mnie nie zostanie.

pamietnik-zmarlego 2002-02-13 21:35:16
Obserwuj wątek
    • wikul Pamietnik zmarłego 15.09.06, 00:02
      cierpienie
      Zastanawiałem sie nad celowością mojego dlaszego istnienia.
      Wnioski, do których doszedłem, nie nastrajają optymistycznie.
      Jedynym słusznym wnioskiem jest to iż istotą mojego istnienia stał sie ból. Ból
      który odczuwam i ten który zadaje innym, tylko dlatego że istnieje.
      Może sam fakt tego że jestem nie powoduje u nikogo cierpienia..... ale to że
      dni mojego istnienia zostały policzone sprawia że cierpi zbyt wiele osób.
      Cierpią moi rodzice. Moja rodzicielka każdego dnia widzi jak ginie jej dziecko.
      Kiedys słyszałem że dla matki nie ma w życiu nic gorszego niż pochować własnego
      potomka. Teraz widze że prawda nie leży daleko od tego stwierdzenia.
      Kobieta która wydała mnie na świat teraz będzie muisiała pomóc mi z tego świata
      zejść.
      Widzieliście kiedyś oczy kobiety której umiera dziecko?
      Zastanawiam sie czy jeszcze kiedykolwiek te oczy zabłysną życiem. Czy jeszcze
      kiedyś zagości w nich iskierka radości......... czy zrozumie wreszcie to
      dlaczego musiałem odejść.

      Nie mozna żyć tylko dla bólu........ codziennie odczuwać i zadawać ludziom
      cirpienie.
      Dzisiaj myślałem nad tym ile leków usmierzających musiał bym połknąć aby
      wreszcie przerwać ten beznadziejny cykl. .......... pewnie niezbyt wiele.
      Ale to były tylko myśli. Jestem zbyt słaby aby odejść z tego swiata godnie. Aby
      wcześniej skończyć swoje życie......... aby odejść i zabrać z tego świata ten
      bagaż cirpienia.
      Bagaż który z każdym dniem staje sie coraz cięższy.

      Dzisiaj walentynki. Dzień w którym powiniśmy dawać bliskim dowody naszej
      miłości. Jaki ja moge dać im dowód tego że kocham???
      - nie odchodź- usłyszałem od matki- jeśli naprawde nas kochasz to
      zostań........... nie umieraj.

      Miłość to niezwykle silne i piękne uczucie...... ale nie potrafi mnie wyleczyć.
      Nie potrafi sprawić abym został i pokazał im jak bardzo kocham.

      pamietnik-zmarlego 2002-02-14 01:39:06
      • dziewczynka15 Re:Wikul, 15.09.06, 02:00
        przyznam szczerze, nie jestem zachwycona tematem. Na +/-60 mowic o odchodzeniu,
        bolu, smierci; to wedlug mnie okrucienstwo.
        • muraszka1 Re:Wikul, 15.09.06, 07:34
          nie bedziemy zyc wiecznie,a smierc to naturalna kolej ludzkiego losu,
          staram sie przygotowac do tej nieuchronnej chwili wlasnie z racji wieku,
          ale kiedy jest sie w wieku naszego rozmowcy,trudno jest z tym sie pogodzic,
          nie odbieram tego wpisu negatywnie,sadze,ze Wikul chce porozmawiac z
          osobami,ktorym dane bylo dluzsze zycie,on pyta o rade,na co wykorzystac krotki
          czas,jaki mu pozostal,co w zyciu jest najwazniejsze,bo on musi sie spieszyc
      • grenka1 Wikul 15.09.06, 08:24

        • grenka1 Re: Wikul 15.09.06, 08:26
          Znów mi się omsknął paluszek.

          Czy to Twój pamiętnik?
          Jeżeli tak, to jakim cudem piszesz do nas z zaświatów?
    • ewa553 Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 08:53
      przeciez Wikul to nasz kolega! Znalazl bloga, ktory go zainteresowal i chce sie
      z nami podzielic tym. Mam racje? A gdzie Twoje refleksje, Wikul? Co Ty o tym
      sadzisz?
      Jesli o mnie chodzi, to do smierci jestem przygotowana odkad odszedl moj Maz.
      Nastawilam sie na to duchowo, ale rownoczesnie zyje pelna para, ciesze sie
      kazdym dniem, korzystam z zycia. Bo wiem, ze nie wolno go marnowac. Ze to
      podarunek, ktory nam dano. Nie marnuje sie takich podarunkow. Mam jedyne
      zyczenie, aby nie cierpiec dlugo. Ale na to nie mamy wplywu, wiec wezme co
      dadzasmile)))
      • jaga_22 Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 09:53
        Czas i .....

        Czas jest jak ta rzeka,

        szybko mija, szybko ucieka.

        Płynie wciąż w jedną stronę,

        w którą zmierzają także one.

        Zachłanne i nigdy spóźnione.

        Są szybkie jak wiatr zachodni,

        Dobre i złe, nie trzeba dla nich tygodni.

        Czas je naznacza swym piętnem.

        Mówią o nich, że są piękne.

        I ważne też bo przecież tak krótkie.

        A życie bez nich byłoby nudne.

        I znajdzie się też ta jedna, smutna,

        która zakończy czyjeś życie.

        I znajdzie się też ta jedna, wesoła,

        gdy krzykiem radości kogoś na świat powoła.

        Z zagadką tą zostawiam was.

        Zgadnijcie, czym kieruje czas?

        • del.wa.57 Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 19:35
          Wiem,że taka jest kolej,rodzimy sie i umieramy,ale nie chce o tym
          rozmawiać,niczego nie zmienię,nie uciekne przed smiercia,żyję dziś,teraz i nie
          myślę o smierci,każdy ma tam gdzies zapisany swój los,ja biorę życie takim
          jakie jest,cieszę się z kazdego danego mi dnia a co będzie? czas pokaże.
          • ira.mak Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 20:29
            -Nie leży mi ten temat,poprostu nie jestem gotowa o tym rozmawiać.4 lata temu
            pochowałam Mamę,okropnie to przeżyłam,tym bardziej że była u mnie.Jedno w tym
            było dla mnie straszne-umarła moja matka a świat dalej był taki sam.......I
            trzeba było żyć dalej.
            • jaga_22 Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 21:22
              Zabrałam rodziców do siebie,ponieważ nie byłam w stanie się nimi opiekować na
              odległosć.Ojciec umarł wcześniej.Mama 10 lat po nim.A 16 lat była z nami.Umarła
              w 93r.,czyli 16 lat temu. Strasznie tęskniłam za nią.Niema dnia,abym o niej nie
              wspomniała,a czasem parę słów do niej powiem.Tak ją traktuję,jakby chwilowo
              była nieobecna.Mama nas bardzo kochała.Myślę,że kto miłość daje ten miłosć
              zbiera.
              • olejowy.bogacz Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 21:37
                polecam ci kupno trumny oraz nagrobek i grawerkae
                • del.wa.57 Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 21:46
                  Olejowy,Ty jak coś palniesz to nie wiadomo czy sie śmiać czy płakać,myślisz,ze
                  jesteś wieczny?
                  • olejowy.bogacz Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 21:50
                    walisz jak kosmita
                    • grenka1 Olejak !!! 15.09.06, 23:26
                      A Ty jak cos walniesz to jak gołąb na parapet.
            • wikul Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 23:20
              ira.mak napisała:

              > -Nie leży mi ten temat,poprostu nie jestem gotowa o tym rozmawiać.4 lata temu
              > pochowałam Mamę,okropnie to przeżyłam,tym bardziej że była u mnie.Jedno w tym
              > było dla mnie straszne-umarła moja matka a świat dalej był taki sam.......I
              > trzeba było żyć dalej.



              Przykro mi, nie chciałem ci dokuczyc ale tytuł jest wyrazisty. Kto chce niech
              czyta.
              Pzdr.
      • wikul Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 23:18
        ewa553 napisała:

        > przeciez Wikul to nasz kolega! Znalazl bloga, ktory go zainteresowal i chce
        sie
        >
        > z nami podzielic tym. Mam racje? A gdzie Twoje refleksje, Wikul? Co Ty o tym
        > sadzisz?
        > Jesli o mnie chodzi, to do smierci jestem przygotowana odkad odszedl moj Maz.
        > Nastawilam sie na to duchowo, ale rownoczesnie zyje pelna para, ciesze sie
        > kazdym dniem, korzystam z zycia. Bo wiem, ze nie wolno go marnowac. Ze to
        > podarunek, ktory nam dano. Nie marnuje sie takich podarunkow. Mam jedyne
        > zyczenie, aby nie cierpiec dlugo. Ale na to nie mamy wplywu, wiec wezme co
        > dadzasmile)))


        Masz rację Ewo, to z sieci. Bardzo sie wzruszyłem cztając to pierwszy raz.
        Zresztą za kazdym razem sie wzruszam gdy to czytam.
        Pzdr.
        • wikul Re: Pamietnik zmarłego 15.09.06, 23:24
          Dzień z życia...... widmo śmierci.
          Dzisiejszy dzień nie różnił sie prawie niczym od kilkudziesięciu
          poprzednich...... od momentu kiedy poznałem wyrok.
          Spałem do późna..... wiem że może kiedy nie ma sie wiele życia to nie nalezy
          marnować tego ostatka na sen. Ale ja lubie spać. Jest to jedna z niewielu
          rzeczy które dają mi teraz ukojenie........ może dlatego że nie mam snów? Nie
          wiem.
          Kiedy wstałem, pokręciłem sie troszke po domu i usiadłem do komputera.
          Koło południa wyszedłem na krótki spacer, a kiedy wróciłem, położyłem sie
          ponownie.
          Każdy z was napewno myślał kiedyś o tym, co by zrobił gdyby dowiedział sie że
          czeka go jeszcze np. tydzień życia.
          Z pewnością mówiliście wtedy z przymróżeniem oka o szalonych czynach w stylu
          skoków na bungiee, intensywnym, pełnym doznań seksie z przedstawicielami
          odmiennej płci i wielu innych rzeczach na które normalnie nigdy byście sie nie
          zdobyli
          Ale prawda jest taka, że kiedy naprawde nadchodzi koniec, człowiek zaczyna
          cenić spokój.
          Izolacja i cisza daje czas na przemyślenia i podsumowanie swoich największych
          osiągnięć.
          Miłości, przyjaźni, bólu i rozczarowań, straty i chwil euforii.....
          Wszystkiego co mnie spotkało.

          Dostałem walentynkę. Przyszła pocztą, wczesnym popołudniem.
          Gładka koperta z naapisanym ręcznie adresem mojego mieszkaania. Znałem
          doskonale ten charakter pisma.
          Dziewczyna którą kochałem........ którą w pewien sposób zawsze będe kochał.
          Bylismy razem przez pół roku.
          W środku koperty gładka kartka na której widniał napis.
          Misiu.
          Życze ci wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek.
          Pamiętaj że gdziekolwiek sie znajdziesz zawsze część ciebie pozostanie w
          naszych sercach. Sercach ludzi którzy ciebie kochali.
          Pamiętaj że Bóg też cie kocha.
          Tak bardzo.......
          ........ że już nie chce sie tobą z nikim dzielić.

          Odłozyłem kartke i zacząłem płakać.
          Płakałem długo ale to nie pomogło. Łzy nie wróca mi tych dni które zmarnowałem.
          Nie wrócą mi tych chwil gdy powinienem okazać jej miłość. Nie robiłem tego.....
          bałem sie odpowiedzialności.
          Bałem sie życia.
          Na miłość jeszcze przyjdzie czas.
          Czyż nie?
          Jeszcze tyle życia przede mną.
          Na wszystko będzie jeszcze.........
          ......... czas.
          pamietnik-zmarlego 2002-02-14 20:44:56
          • wikul Re: Pamietnik zmarłego 16.09.06, 15:30
            Chwile które już nie wrócą
            Dopadła mnie dzisiaj jeszcze jedna refleksja którą chciałem sie z wami
            podzielić.
            Jaki był wczoraj dzień ?
            Walentynki....... 14 lutego
            Ostatnie walentynki w moim zyciu. Ostatni raz gdy z kalendarza moge wyrwać
            kartke z datą 14 lutego.
            Wiecie, to dziwne. Zazwyczaj nie dostrzega się takich rzeczy....... każdy dzień
            jest dla nas po prostu dniem. Niczym wyjątkowym....... czymś co w końcu sie
            powtórzy. Bo przecież za rok znowu będą walentynki.
            Dla was........ nie dla mnie
            W mojej sytuacji postrzega sie to w troche inny sposób. Każdy dzień jest tym
            ostatnim....... żaden już nie powróci.
            Swiadomość tego że coś w naszym życiu przemija bezpowrotnie sprawia że łatwiej
            jest nam docenić wage każdej sekundy, smakować każdą chwile..... i puszczać je
            na wietrze czasu. Niech lecą i kiedyś powrócą do was.
            Mam nadzieje że dadzą wam wszystkim szczęście. Że dla was za rok znów będzie 14
            luty i dzień ten będzie wspaniały........ Może wtedy, gdziekolwiek będe, spojże
            na ten świat i zobacze na nim szczęscie. Szczęście które ja też kiedyś mialem,
            ale które odeszło pozostawiając za sobą tylko kilka miłych wspomnień.
            ........
            Szczęście które straciłem bo nie potrafiłem docenić wartości danego mi czasu.
            Wagi każdej chwili
            Ceny wszystkich wypowiedzianych słów.
            Nie potrafiłem sie tym cieszyć...... beznamietnie wyrywając kolejną kartke z
            kalendarza.
            Tego ostatniego
            ................
            Ale przecież nie mogłem tego wiedzieć.
            Nikt nie może.

            pamietnik-zmarlego 2002-02-15 01:23:23


            Dzień w którym skończyło sie życie.
            Opowiem wam o pewnym dniu.
            Dniu który na zawsze zmienił wszystko to, co stanowiło o mojej codzienności.
            Dniu w którym rozpoczął sie ostatni rozdział mojego życia.
            Dniu w którym zaczęło sie umieranie.
            Opowiem wam.... początek Epilogu księgi mojego istnienia.
            Siedziałem wraz z matką w chłodnym gabinecie lekarskim. Atmosfera napięcia
            sprawiała iż czułem......
            ..Strach, obawy, niepewność??
            Nie wiem
            Po prostu od tego co miało sie własnie wydarzyć zależało wszystko.

            Moja przyszłość do niedawna tak jasna i przejzysta teraz została brutalnie
            przysłonieta cieniem smierci.
            Zawsze wiedziałem czego oczekuje od życia. Chciałem kochać i być kochanym. Mieć
            prawdziwy dom, a może nawet któregoś dnia wziąść na ręce moje własne
            dziecko...... Dzień po dniu patrzeć jak dorasta i cieszyć sie z jego
            pierwszych, drobnych sukcesów. Pierwszy krok, pierwsze słowo....... pierwszy
            rysunek podarowany z miłości.
            I słyszeć każdego dnia jak ta mała istota ludzka zwraca sie do ciebie tym
            jednym, wspaniałym słowem......
            ..Tata.

            Ale teraz to wszystko wydawało sie tak bardzo odległe i nieosiągalne.
            To było zupełnie jak Arkadia....... mistyczna kraina piekna i szczęśliwości,
            która w tej chwili była oddalonalona o tysiące kilometrów od koszmaru w którym
            obudziłem sie wiele dni wcześniej.
            I w którym żyje do dzisiaj.

            Prawie nie pamiętam o czym moja rodzicielka rozmawiała tego dnia z lekarzem w
            tym chłodnym gabinecie. Byłem wtedy jakby niobecny duchem...... krążyłem
            myślami wokół dawnych, szczęsliwych dni.
            Wspomnienia pozwalały godnie znosić te długie dni spędzone w szpitalu na
            obserwacji. Pozwalały odłązyc sie od tego ułomnego ciała i podążyć tam gdzie
            naprawde było moje serce. Do czasów kiedy byłem dzieckiem......... do czasów
            gdy śmierć wydawała sie tak bardzo odległa.
            Tak obca.
            Gdy jeszcze nie miała nade mną tak wielkiej władzy.

            Niemniej pamiętam jeden fragment tego dialogu który toczył sie między lekarzem
            a moją matką.
            Słowa te do dzisiaj dźwięczą w mojej głowie....... zostały głęboko wyryte w
            mojej świadomości.
            I nic nie będzie w stanie sprawić abym kiedykolwiek je zapomniał.

            ..........
            - Już tłumaczyłem pani że w tym stadium choroby jakakolwiek interwencja
            chirurgiczna zakończyła by sie zgonem. Nie wolno mi przyzwolić na eutanazje w
            tym szpitalu.
            ..........

            Ja siedziałem z boku.
            A cały mój świat......... Zawalił sie w kilka chwil.

            Tak wygląda życie.
            Jesteśmy liścmi targanymi przez wiatr......... żyjemy gwałtownie, umieramy
            nagle.
            Niespodziewanie........
            Szybko.

            Ale mimo wszystko warto żyć.
            Dla ciepła promieni słonecznych na twarzy w pogodny dzień.
            Dla przelotnych, ukradkowych uśmiechów ślicznych dziewczyn.
            Dla odgłosu który wydają, poruszane przez wiatr, liście na drzewach.
            Dla każdej chwili którą dane nam było przeżyć na tym świecie.
            Tak pięknej........
            Tak ulotnej.......
            Tak niepowtarzalnej.

            pamietnik-zmarlego 2002-02-15 18:54:05
    • skrzydlate Re: Pamietnik zmarłego 16.09.06, 17:09
      kiedyś przeczytalam, że powinno się żyć zawsze tak jakby się miało umrzeć za
      chwilę albo żyć wiecznie, po prostu, pamiętam całe życie, zawsze każda sekunda
      może być tą ostatnią.... albo przedostanią, nie wiemy
      • jaga_22 Re: Pamietnik zmarłego 16.09.06, 17:58
        przepraszam
        przepraszam cię
        że nigdy się nie dowiesz
        czy po drugiej stronie siedzi anioł
        a może człowiek?
        możesz tylko się domyślać
        w me pragnienia przenikać

        jestem tylko zjawą
        cieniem
        twych marzeń spełnieniem

        choć mam skrzydła ptaka
        to nie latam
        wznoszę się tylko
        ponad mur wysoki
        i upadam
        z cieniem wrzasku
        by pod powłoką nocy
        się zjawić
        dając ci nadzieję
        że kiedyś wszystko powróci
        • wikul Re: Pamietnik zmarłego 18.09.06, 20:44
          Pożegnania..
          To tutaj.
          Przystańmy.
          Nadszedł czas pożegnań.
          Mamo...... Tato..... Bracie.
          Przyjaciele.
          Wszyscy wy którzy byliście przy mnie przez całe moje życie.
          Jak często mówiłem wam że was kocham???
          Niestety zbyt rzadko........

          Zbyt późno by to naprawić.
          Umieram.

          Ale przedtem chciałem sie z wami pożegnać. Powiedzieć wam jak wiele znaczyła
          dla mnie każda spędzona z wami chwila. Jak wiele mi daliście.......... jak
          bardzo żałuje że tak mało otrzymaliście w zamian.
          Matko....... dziękuje ci za to życie. Było piękne. Dziekuje za to że nigdy nie
          pozwoliłaś mi poczuć samotności. Że zawsze, kiedy ciebie potrzebowałem, stałas
          obok....
          Ojcze.... Dziękuje ci za te wszystkie cenne rady, Dziekuje ci za te wszystkie
          subtelne dowody miłosci. Z całej rodziny chyba tobie najmniej mówiłem jak
          bardzo kocham
          Ale ty wiedziałeś.... zawsze. Tak wiele ci zawdzięczam....... dziękuje że byłeś.
          Bracie........ dorastaliśmy razem. Dla twoich braterskich wybryków. Dla każdego
          uścisku i kazdej łzy którą przelaliśmy razem. Dla wszystkich tych chwil które
          dzieliliśmy....... od poczatku . Warto było żyć.
          Przyjaciele.
          Dziękuje wam za ukazanie mi jak wygląda szczęscie. Za to że daliście mi swoją
          przyjaźń.
          Dziekuje za to że nigdy mnie nie opuściliście
          Nawet teraz kiedy musze odejść nie pozwoliliście mi odczuć iż w tą ostatnią
          droge wybieram sie sam.
          Przepełnia mnie tylko żal że nie będe w stane wam za to odpłacić.
          Jarku....... pamiętasz czego życzyliśmy sobie na sylwestra 2 lata temu?
          Abyśmy zawsze trzymali sie razem i żeby nic nie mogło zagrozić naszej przyjaźni.
          Ja odchodze ale nie złamie tej obietnicy i zawsze będe przy tobie.

          A teraz chodźmy.......
          ...... Bracie, jestem tak słaby. Użycz mi swego silnego ramienia abym mógł iśc
          dalej. Pozwól mi oprzeć sie na tobie........ Tak bardzo mi teraz tego potrzeba.
          Matko........ Podaj mi ręke. Chce czuć twoje ciepło i twoją miłość. Nawet nie
          wiesz jak bardzo.
          Ojcze..... stań przy mnie. Bądź moim oparciem, tak jak byłes przez całe moje
          życie.
          Przyjeciele.....
          Jeszcze nie nadszedł mój czas.
          Jeszcze pozostało troche drogi do przejścia.
          Chodźcie ze mną...... chce mieć was przy sobie.
          Tak wiele dla mnie znaczycie.

          pamietnik-zmarlego 2002-02-17 01:30:12
          • wikul Re: Pamietnik zmarłego 19.09.06, 19:50
            Do Matki.
            Moje życie z twego życia.
            Moje ciało z twego ciała.
            Moje serce z twego serca.
            Moja miłość z twej miłości.........
            ...zrodzona.

            Podczas jednej z niedawno przeprowadzonych z moja Rodzicielką rozmów,
            usłyszałem że kiedy wreszcie mnie zabraknie......... jej życie zyska nowy
            wymiar.
            Nowy cel.
            Od tej chwili moja Mama bedzie żyła myślą o tym że kiedyś znowu sie
            spotkamy.... Gdzieś tam.
            W tym lepszym świecie.
            Ale w głębi duszy zarówno ona jak i ja wiemy że nie warto żyć myślą o śmierci.

            Wybaczcie mi swoistą prywate jaką uskuteczniam na tym blogu ale są rzeczy na
            których, powiedzenie bliskim prosto w oczy, nie starczyło by mi sił.

            Dlatego tutaj zwróce sie ponownie do jedynej kobiety która tak naprawde i
            szczerze kochałem.
            I której nigdy nie przestane kochać.

            Mamo.
            Kiedy wreszcie mnie zabraknie nie rozpaczaj.
            Pamietaj o tym co za chwile napisze.
            Nasze serca, moje i twoje. stanowią jedność.....
            Biją zawsze i niezmiennie jednym rytmem.
            Taktem którego nic nie jest w stanie zakłucić.
            A kiedy mnie już nie będzie, a ty będziesz odczuwała tęsknote....
            Wtedy położ swoją ręke na piersi i wsłuchaj sie w rytm uderzeń swego serca.
            I wiedz że gdzies tam........ gdziekolwiek sie znajde, z mojej piersi będzie
            sie dało dosłyszeć ten sam odgłos.
            Ten sam rytm.
            Rytm naszej nieskończonej i wiecznej miłości.
            Rytm którego nawet śmierć nie jest w stanie przerwać.
            Bo nawet ona....
            Nie ma takiej mocy.

            ps. Wybaczcie banalność tego przekazu. Ale czyż miłość nie jest banalna?
            I czy przez swoją prostote nie jest najpiękniejszym z uczuć?
            pamietnik-zmarlego 2002-02-22 20:56:17

            Pożegnanie Zmarłego...
            Witam.
            Ja nie chciałem dokonać tego wpisu. Wciąz nie wiem czy powinienem ale wiem też
            ile ten pamietnik znaczył dla Piotrka i tylko ze względu na to wpisze tutaj to
            o co on mnie prosił. Nie umiem farmułować myśli w ten sposób w jaki robił to on
            więc lepiej nie będe tutaj dopisywał niczego od siebie. Nie chce zniszczyć tego
            piękna które on tworzył przez taki czas.
            Przepisuje to teraz z kartki którą dostałem od niego w szpitalu do którego
            odwieziono go ponad tydzień temu.

            Pożegnanie Zmarłego.

            Tyle niedokończonych spraw..... Nie chciałem żeby to tak sie skończyło. Żebym
            mimo danego mi czasu, odchodził nie pożegnawszy sie wcześniej z bliskimi.
            Teraz widze ze jednak do końca pozostane głupcem. Bóg dał mi czas na pogodzenie
            sie ze śmiercią.........na przygotowanie sie do jej nadejscia. A ja nie
            potrafiłem go nalezycie wykorzystać.
            Jestem... tak bardzo słaby ale wiem że mam jeszcze czas...... wystarczająco
            wiele żeby móc dokończyć kilka spraw. Dzieki mojemu bratu będe mógł także
            zakończyć ten pamiętnik..... który też w tych ostatnich dniach bardzo wiele dla
            mnie znaczył.
            Odchodze.............
            Przepraszam was za to co zrobiłem. Ten blog..... tak naprawde nie miał racji
            bytu. Nie chciałem żeby ludzie cztając go zaczęli trywializować swoje własne
            problemy. Żeby mówili że bolą ich moje słowa.
            Jakże głupi sie okazałem!
            Nie chciałem żeby ktokolwiek jeszcze cierpiał z mojego powodu a przy pomocy
            tych kilku głupich wyrazów zraniłem w pewien sposób jeszcze bardzo wielu ludzi.
            Nie chciałem tego...... wybaczcie.

            Piotrek Suś
            Ur. 24.05.1981r Zm. 1.03.2002r
            pamietnik-zmarlego 2002-03-05 22:37:00
            • ania1022 Re: Pamietnik zmarłego 19.09.06, 20:44
              Smutne i piekne, ze az wydaje sie nieprawdziwe.
              Az wierzyc sie nie chce, ze sa mlodzi ludzie, ktorzy potrafia decenic milosc i
              sami kochaja: matke, ojca, brata, przyjaciol..........

              • wikul Re: Pamietnik zmarłego 19.09.06, 21:43
                ania1022 napisała:

                > Smutne i piekne, ze az wydaje sie nieprawdziwe.
                > Az wierzyc sie nie chce, ze sa mlodzi ludzie, ktorzy potrafia decenic milosc
                i
                > sami kochaja: matke, ojca, brata, przyjaciol..........


                Tak, masz rację. Caly czas podobnie myslę jak ty.
                • wikul Pamietnik zmarłego - P.S. 20.09.06, 14:29
                  pamietnik.zmarlego.w.interia.pl./

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka