Rozpacz emeryta

20.09.08, 10:44
wyborcza.pl/1,87649,5696027,Rozpacz_emeryta___to_nie_zycie_to_eksterminacja_.html
Wstrząsające, ale niestety powszechne.
    • maria73 Re: Rozpacz emeryta 20.09.08, 11:06
      go nie da się podsumować
      żadnymi słowy..........
    • aga-kosa Re: Rozpacz emeryta 20.09.08, 11:07
      i przepraszam. Szlag mnie trafia ,kiedy słyszę ,że nasi wybrańcy dostają 300 zł
      /za lewe usprawiedliwienie/.
      Na cały miesiąc mam602 zł.Jestem w dobrej sytuacji :mam poczucie humoru, zdrowie
      /odpukać w nie malowane /dopisuje, mieszkam na wsi , do lasu ok. 2 km.aga
      Proszę usprawiedliwić mojemu synowi nieobecność na obradach sejmu. mama.
      • anka125 Re: Rozpacz emeryta 20.09.08, 11:28
        Nóz się w kieszeni sam otwiera a pięści zaciskają.
        • basia328 Re: Rozpacz emeryta 04.10.08, 19:53

          • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 00:30
            W dzisiejszym "Fakcie" jest zdjęcie i artykuł. Nagłówek: >Montują kratę w
            drzwiach. żeby nikt się nie przedarł< >Mówią, że emeryci kradną żarówki<
            >Niektórzy są szósty raz, ale i tak nie dostali się do lekarza< Na zdjęciu jest
            okienko z napisem "Godz. 6 rano. około 200 starszych osób stoi pod przychodnią
            przy ul. Koszykowej w Warszawie. Nie mogą wejść do środka i w cieple poczekać na
            wizytę u lekarza." Powiedzcie czy u tych Rządzących z prezydentem na czele jest
            jeszcze ktoś z odrobiną człowieczeństwa? Może za mocno powiem, ale to jest
            zbrodnia na starym, chorym i bezbronnym człowieku. W jakim my świecie wreszcie
            żyjemy w 3-cim 4-tym, bo podobno w europie.
      • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 10:27
        Agusiu, gdy skończysz 75 i dostaniesz1 130 zł. dodatku, już Cie widzę jak
        szalejesz radości. Tak trzymaj!
        • dorka556 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 10:43
          Wiem, że włożę kij w mrowisko, ale się pytam, gdzie są dzieci, wnuki tych
          emerytów, którym nie starcza do przysłowiowego pierwszego. Czy rzeczywiście nie
          poczuwają się do obowiązku pomocy? Wiem, że moje znajome dostają taką pomoc,
          chociaż ich dzieciom, mówiąc kolokwialnie, nie przelewa się.
          • dede43 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 11:09
            Nareszcie ktoś (dorka) zadał mądre pytanie. Moja teściowa miała
            maleńka emeryturę, a właściwie rentę, ale trójke dzieci, które co
            miesiąc przekazywały mamusi ustalona wspólnie kasę.
          • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 11:23
            Po obliczeniu ile z mężem wydajemy na wizyty u lekarza, wykupienie leków NFZ
            jest nam winien ponad 20,000 zł. za ostatnie 20 lat potrącania na ten fundusz i
            jeszcze miały by moje dzieci im dokładać? Żeby się byczyli na Kanarach czy w
            innej egzotyce? Tym wystającym w ogromnych kolejkach emerytom jest potrzebna
            pomoc lekarska, recepta na leki, bo ma przewlekłą chorobę a nie pieniądze, bo
            dawno za wszystko zapłacili. Jak chory nie będzie brał na obniżenie ciśnienia
            regularnie, to dostanie zawału czy wylewu.
          • super222 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 11:23
            Miłe Panie!
            Bardzo trudno jest żyć w podeszłych latach, ze świadomością, że jak
            dzieci się nie złożą i nie przyślą, to już tylko beznadzieja.
            Taka osoba przyjmuje ten *dar serca*, ale marzy o innym życiu.
            A marzenia mamy - my także. Gdy kończą się marzenia, życie z nas
            uchodzi. Jasne, że gdy dzieci widzą, że w lodówce jedno jajko i
            kawałek masła, do dokładają, ale jest to już *wyciąganie ręki*.
            Mogę zawsze liczyć na pomoc dzieci w sytuacjach szczególnych.
            Wyjazd do sanatorium (wszystkie opłaty), pobyt w szpitalu, wizyta u
            specjalisty, wykupienie leków tych ponad comiesięczne zażywanie.
            Jednakże zawsze przyjmuję tę pomoc z pewnym rodzajem zażenowania.
            Bywa, że gdy darczyńcy wyjdą to sobie popłaczę - boli bezsilność.
            Nie wyobrażam sobie życia za emeryturę do 1000 zł.
            Nigdy nie zadzwonię z prośbą o pożyczkę na jakiś szczególn cel, bo
            wiadomo, że nie przyjmą zwrotu.
            Taki jest mój punkt widzenia - jako emerytki, oczywiście.
            Jeżeli na emeryturach jeszcze nie jesteście, to jest to dyskusja
            ślepego o kolorach.
            • dorka556 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 11:47

              super222 napisała:

              > Jednakże zawsze przyjmuję tę pomoc z pewnym rodzajem zażenowania.

              Jestem zaskoczona. Co miesiąc synowie przelewają na moje konto pewną sumę
              pieniędzy. Czy powinnam być zażenowana? Cieszę się, że mam dobrych synów. Ja też
              kiedyś pomagałam teściowej (moi Rodzice od dawna nie żyli). Czy rzeczywiście
              jest to "wyciąganie ręki"? A może jestem bardzo starej daty, kiedy pomoc, a
              nawet utrzymywanie swoich rodziców było czymś naturalnym.
            • dede43 Re: Rozpacz emeryta - super 05.10.08, 11:53
              Jesteśmy na emeryturach, przynajmniej w większości. Znamy się tu już
              troche i nie podejrzewam, że generalnie wyciągamy ręke po pomoc do
              dzieci. Radzimy sobie. I nie sądzę, by Dorce o to chodziło, by
              dzieci czy wnuki dokładały sie do naszego codziennego utrzymania.
              Interesuje ją sądzę raczej wrażliwość rodzin. Może trzeba mamie czy
              babci opłacac neostradę, by miała kontakt ze światem, a może
              kablówkę, by miała więcej niż 6 programów i wybór. A może właśnie
              raz na 2 lata "wykupić" sanatorium czy wczasy lecznicze, lub kupić
              2 bilety na sztuke teatralna, czy koncert by sie wybrała z
              przyjaciółką. Możliwości jest wiele,a taka pomoc nie powinna
              sprawiać nam przykrości czy wprawiać w zażenowanie a raczej radość,
              że dobrze wychowaliśmy potomstwo, że potrafią dawać....
              • dorka556 Re: Rozpacz emeryta - super 05.10.08, 11:58
                Dede, trafiłaś w sedno. Dziękuję.
              • super222 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 12:03
                ...rzecz w tym, że to JA chcę obdarowywać (dzieci, wnuki, koleżanki
                z okazji imienin itp.)
                • dorka556 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 12:20
                  Super, zgadzam się z Tobą, że przyjemniej dawać, niż brać. Ktoś, kiedyś powiedział mi, że osoby, które nie umieją brać, nie umieją też dawać. Jak się zastanowić, to coś w tym jest.
                  Oczywiście fajnie by było, gdybyśmy mogli, tak jak na zachodzie, za swoje emerytury, żyć na odpowiednim poziomie, wojażować po świecie itd, ale to inna bajka, wykraczająca poza ten wątek.
                • dede43 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 12:32
                  super222 napisała:

                  > ...rzecz w tym, że to JA chcę obdarowywać (dzieci, wnuki,
                  koleżanki
                  > z okazji imienin itp.)

                  Ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że narazie jeszcze moge
                  obdarowywać. Mamy z mężem 2 emerytury - obie w granicach średniej
                  krajowej emerytury. Co miesiąc toś tam kupię "na zaś" jak to nazywam
                  i dzieki temu mam prezenty na różne okazje. Np. latem kupiłam na
                  przecenie 2 piękne jesienne szale po 10 zł. Wczoraj widziałam
                  identyczne, ale po 39 cieniowane i 35 zł gładkie. Komplet bielizny
                  Triumpha w przecenie (i w rozmiarze córci) 30 zł (ze 120) - będzie
                  jak znalazł na gwiazdke, apaszki po 5 zł, najmodniejsze dziś
                  plastikowe duże bransolety i sznury korali tez w jakichs nie za
                  wysokich cenach, bo lato sie kończy. Wnuki mam jeszcze malutkie, 4,5-
                  letnie bliźnięta a na Mikołaja mam juz dla nich zbiór bajek na CD -
                  sprzedawane były po chyba 4 zł jako dodatek do codziennej gazety.
                  Zebrałam komplet + segregator i wiem , że sie uciesza. Pewnie, że
                  wolałabym dać córci przysłowiowe futro a perzyjaciółce brylantowa
                  broszke, ale mierzę siły na zamiary.
                  • alfredka1 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 14:04
                    A my bierzemy i dajemy i nie zawsze to się da przeliczyć na
                    złotówki. Oboje jesteśmy emerytami raczej bardzo śrrednimi. Mamy
                    córkę, która codziennie przychodzi do nas na obiady i zabiera to co
                    dla niej kupione i o co prosiła. Co miesiąc przelewa pieniądze na
                    nasze konto, zawsze z jakimś śmiesznym dopiskiem .Tych pieniędzy
                    nigdy nie przeje ani nie przeprasmile) ale uparła się i już. I nie
                    czujemy się przez to gorsi, upokorzeni. Każda prośba by przelewała
                    mniej kończy się jej smutkiem i prośbą by nie robić jej przykrości.
                    Kiedyś przyniosła "wyliczenie" ile to kosztuje czynność gotowania,
                    zmywania, podgrzewania , wymyślania co ugotować i to wszystko w
                    bardzo dowcipnej formie.
                    Ubiegły rok akad. miała ogromnie zapracowany ale w tym roku
                    zrezygnowała z drugiej uczelni i zapowiada wszystkie weekendowe
                    obiady u niej.
                    A dodatek t.zw."pampersowy" na szczęście możemy wydawać na prezenty
                    czy inne rozpustysmile
                    Pięknie napisalaś "Umiej dawać i umiej brać". Jeżeli rodzina jest
                    bardzo związana emocjonalnie to w ogóle nie powinno być takich
                    problemów.
                    A jeżeli chodzi o wysokość naszych emerytur i piecza pństwa nad
                    nami, to rzeczywiście parszywa sprawa.Trudno, dożyjemy jakoś,
                    usmiechnijmy się.
                    • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 14:50
                      Wiga2000 zaczęła wątek o rozpaczy emeryta a wy kończycie o radości jaką to dają
                      dzieci przelewając na Wasze konta pieniądze. Moje dzieci tez mi pomogą w
                      wyjątkowej sytuacji bo te dzieci mam i nie proszę nigdy o pomoc dopóki nie
                      muszę, one mieszkają ponad 400 km od nas i nie mają okazji sprawdzić mojej
                      lodówki. Poza tym moje dzieci mają swoje wydatki i dopóki ich dzieci są na
                      studiach i stancjach, jakże bym śmiała choć wspomnieć. żeby nam wpłacali na
                      konto. Takich emerytów jest tysiące, jeszcze więcej samotnych a mających
                      chojnych dzieci najmniej.
                      • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 14:56
                        przepraszam za błąd winno być hojne dzieci.
                      • super222 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 16:24
                        Ditula - jak dobrze, że napisałaś.
                        Już myślałam, że jestem nienormalna.
                        <Kto nie potrafi dawać, nie potrafi brać?> - absurd.
                        Ja mam inny slogan: "kochać, to znaczy dawać, a nie brać".
                        Zresztą każda z nas ma inne sporzenie na ten problem,
                        a wątek się rozwija tylko w celu zademonstrowania swoich/
                        waszych osiągnięć wychowawczych.
                        Natomiast początek został dokładnie zmniejszony w swoim
                        temacie. Chodziło zapewne o problem emerytów pozostających
                        bez "dotacji na konto".
                        • alfredka1 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 17:27
                          Nie chciałam nic zademonstrować ani dzieckiem sie pochwalić.Córka
                          jest osoba samotną i może dlatego stanowimy do teraz "jedno" .
                          Zdenerwowałam kogoś swoim wpisem? to przepraszam.
                        • dorka556 Re: Rozpacz emeryta - 05.10.08, 18:05

                          super222 napisała:

                          > Ja mam inny slogan: "kochać, to znaczy dawać, a nie brać".

                          Super, sama sobie przeczysz. Przeczytaj uważnie co napisałaś. Przecież, jeżeli
                          chcesz dawać, to musisz mieć kogoś co zechce brać od Ciebie? Czy nie mam racji.
                          Pozdrawiam.
        • dorka556 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 19:40
          Ja zaczęłam tę dyskusję. To była moja odpowiedź na post Dituli skierowany do Agi a przecież wszystkie wiemy, że Aga ma kochajacą rodzinę.

          ditula-31 napisała:

          > Agusiu, gdy skończysz 75 i dostaniesz1 130 zł. dodatku, już Cie widzę jak
          > szalejesz radości. Tak trzymaj!

    • dede43 Re:edytko 05.10.08, 15:05
      Nie chodzi o hojne a o normalne.
    • zulka42 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 18:31
      Witam, i ja swoje zapatrywania na temat pomocy rodzicom chcę przekazać zaznaczam
      że na obecną chwilę takiej pomocy nie potrzebuję, ale wierzę że gdyby zaszła
      taka konieczność dzieci by mi pomogły, a ja bez oporów bym ją przyjęła, nie
      widzę w tym nic niestosownego. Tak jak dzieci mogą liczyć na pomoc nie tylko
      materialną ze strony rodziców, tak i rodzice powinni być pewni że mają oparcie w
      swoich dzieciach. Pisząc j/w myslę o finansach, bo z pomocy w pracach domowych
      wyręcza mnie córka,przyczyną tego jest mój stan zdrowia - niepełnosprawność, nad
      czym ubolewam i nie mogę z tym się pogodzić. Może nie całkiem na temat ale tak
      jakoś mi wyszło zulka
      • wiga2008 Re: Rozpacz emeryta 05.10.08, 19:25
        Wszystkie Panie piszecie tu o wariancie bardziej optymistycznym - o posiadaniu
        rodziny. A co mają zrobić starzy, całkowicie samotni ludzie? Jak mają żyć w
        sytuacji, gdy czynsz i opłaty licznikowe zabierają im lwią część emerytury. Na
        leki i jedzenie nie starcza.
        Nie zawsze samotność wynika z własnych, może egoistycznych wyborów. Są tragiczne
        wydarzenia losowe. I do kogo wówczas zgłaszać się po pomoc? Do opieki
        społecznej, do Kościoła? Większości ludzi godność nie pozwala na tak zwane
        wyciąganie ręki lub też niewiedza, że są instytucje zobowiązane do pomocy.
      • chochlik5 Re: Dobrze jak emeryt może pomagać dzieciom. 06.10.08, 10:00
        Potrzeby emeryta, jezeli nie wymaga kosztownego leczenia sa raczej
        niewielkie i jeżeli może, jeżeli miał warunki by wypracować
        emeryturę wyższą np z dwóch etatów, to chętnie pomaga dzieciom czy
        wnukom startującym w dorosłe, niezwsze łatwe życie.
        • polnaro Re: Dobrze jak ... 06.10.08, 16:12
          ...emeryt na czas /odpowiednio wcześniej / pomyśli co może zrobić żeby, samemu
          sobie poradzić na starość.
          Zaczynam już nie tylko myśleć ale i działać powoli, oby nie było za późno!
          Zaczęłam od opanowania nawyku rozdawnictwa i myślę o zawężeniu przestrzeni
          mieszkalnej.
          • pia.ed Re: Dobrze jak ... 06.10.08, 21:20
            polnaro napisała:
            > "myślę o zawężeniu przestrzeni mieszkalnej."



            Chyba przestrzen mieszkalna nie ma tak duzego znaczenia,
            tylko zeby nie byla zagracona!

            Jezeli w mieszkaniu jest ciasno, a na podlodze mozna sie potknac
            o lezace wszedzie dywany i dywaniczki,
            to nie jest to na pewno latwe do sprzatania dla starszego czlowieka,
            a nawet dla kogos mlodego kto przychodzi do pomocy ...
            • maria73 Re: Dobrze jak ... 06.10.08, 21:36
              pia.ed......tu chodzi o wysokość
              czynszu a nie dywaniki i sprzątanie wink)
              • kryzar ale emerytura 06.10.08, 22:09
                to >świadczenie pieniężne mające służyć jako zabezpieczenie bytu na starość dla
                osób, które ze względu na wiek nie posiadają już zdolności do pracy zarobkowej<.
                I właśnie na tę emeryturę przez wiele lat pracy każdy pracownik odkładał część
                swoich dochodów. Emerytura to nie jest żadna łaska, to jest świadczenie
                obowiązkowe, podobnie jak obowiązkowe były % potrącenia, które nie zawsze były
                uwidocznione w tz. pasku ale zawsze były płacone przez zakłady pracy. Szkoda, że
                przy prywatyzacji (na początku reform ustrojowych) przedsiębiorstw nie pomyślano
                aby jakiś % sprzedawanego majątku przelewać na konto ZUS.
                I szczerze mówiąc to nie rozumiem dlaczego mnie jako osobie, która przepracowała
                wiele lat do "chleba" ma dokładać dziecko. Przecież nasze dzieci muszą zadbać o
                swoje dzieci( wykształcenie itp.).
              • ditula-31 Re: Dobrze jak ... 06.10.08, 22:09
                Ja zamieniłam mieszkanie 3-pokojowego na 2 pokoje z 1 piętra na parter, tylko ze
                względu na czynsz, ogrzewanie i wygodę nie muszę chodzić po schodach.Rozkład
                mieszkania jest identyczny tylko o 1 pokój mniej.
                • graga211 Re: Dobrze jak ... 07.10.08, 10:04
                  Dopiero teraz wzięłam się za czytanie tego wątku, gdyż nie lubię
                  czytać narzekań emerytów i utyskiwań na ich podstawowe problemy.
                  Ale w końcu przebrnęłam i...zadziwiło mnie kilka spraw.
                  Wiem, że nie będę ani odkrywcza, ani sympatyczna, lecz muszę
                  wyartykuować swoje zdanie.
                  1. "Ten, kto nie umie brać, również nie umie dawać". Faktycznie coś
                  w tym prawdy jest.
                  2. Zażenowanie z powodu finansowej pomocy dzieci. DLACZEGO?! W
                  trzecim Świecie zabiega się o dużą ilość dzieci właśnie po to, by
                  mieć zapenioną starość. Dla wszystkich nienormalnym jest, gdy dzieci
                  nie pomagają swoim starym rodzicom, a nie daj Boże jeszcze oni im! A
                  u nas to normalka. Pokrzywiony świat.
                  3. Horrendalne sumy wydawane na lekarstwa (a śiślej - na chemiczną
                  truciznę) przerażają. Widzę, jak to niektórzy sortują 3 kupki
                  kolorowych pastylek na rano, na południe, na wieczor. Paranoja!
                  4. Emerytura wysokości średniej krajowej.... No coments.
                  Reszty nie pamiętam, musiałabym jeszcze raz przeczytać, ale wtedy
                  straciłabym to, co już naklikałam.
                  • xy.5 Re: Dobrze jak ... 07.10.08, 10:14

                    Narzekać nie lubię,ale faktów to nie zmienia.Trudno się cieszyć emeryturą jeśli wartość jej jest taka,a nie inna.Tak samo jeśli na
                    nią "Zyczliwie" nas wypchnięto,a nie jest to nasz wybór.
                    • jaga_22 Re: Dobrze jak ... 07.10.08, 10:24
                      Graga...to się ciesz,że nie musisz łykać tych kapsułek kolorowych.
                      Są choroby kórych nie da się spławić ziółkami i to są dość poważne koszty dla
                      emeryta do końca jego kadencji na tym świecie.wink)
                      Życzę zdrowia smile)
                  • ditula-31 Re: Dobrze jak ... 07.10.08, 10:55
                    graga co miałaś na myśli "średnią krajową"? Obliczyłaś?
                    • wiga2008 Re: Dobrze jak ... 07.10.08, 11:17
                      Graga wywołała temat. Niestety zażywanie chemii jest dla niektórych smutną koniecznością. Podnosi jakość życia, a w niektórych przypadkach umożliwia je. Chemia lub życie - wybór jest prosty, bez względu na cenę.
                      Do Jagi - korzystaj z apteki ZIKO (przy stacji metra Ursynów). Ceny hurtowe.Duże kolejki, ale warto.

                      Natomiast pomoc finansowa rodzice- dzieciom i odwrotnie. Optymalnym rozwiązaniem byłoby, żeby każda ze stron była samowystarczalna. U mnie tak jest, ale widzę, jak siła nabywcza mojej emerytury spada, natomiast inne koszty gwałtownie szybują w górę. Liczę się więc z ewentualnym wsparciem w przyszłości, chociażby w formie zrealizowania recept. Bo jedno w moim życiu jest pewne, że na "chemię" będę skazana do końca życia.
                      • jaga_22 Re: Dobrze jak ... 07.10.08, 13:02
                        Dzięki Wiga... smile)choć mnie przerażają właśnie kolejki.Ja i tak się cieszę,że
                        trochę obniżyłam sobie kaski na leki.
                        Ponieważ muszę brać na żyły detralex, na receptę koszt za 30 tabl.
                        40zł.z groszem,a trzeba brać 2x dziennie.
                        Teraz kupuję diosminex za 20 zł. skład identyczny i bez recepty.smile)
                        • wiga2008 Re:Jago, 07.10.08, 17:44
                          Jako ciekawostkę podam, że za lek , za który płaciłam od 109 do 126 zł w Ziko płacę 49,90. Różnica drastyczna. Oczywiście nie na wszystkich są takie oszczędności, ale zeszłam o 1/3 z wydatków na leki.Wypraktykowałam,że ok godz.15 są najmniejsze kolejki.
                  • super222 Re: Dobrze jak ... 07.10.08, 11:14
                    Średnia krajowa u nas? czy w trzecim świecie?
                    Żeby porównywać warunki życia w Środku Europy, z warunkami
                    Trzeciego Śwata - nie umiem tego skomentować.
                    Dlatego - nie komentuję (po polsku).
                    • polnaro Re: Myśl o starości, kiedyś jeszcze nie stary 07.10.08, 11:41
                      Porównywać można wszystko do wszystkiego, tyle, że nie tak strzelając palcami w
                      jeden punkt.
                      Graga pisząc o pomocy rodzicom podkreśliła fakt dużej dzietności tamtych rodzin,
                      w naszych realiach gdyby jedynak musiał: pomagać rodzicom, czasem dziadkom
                      /dłużej żyjemy niż starsze osoby w Trzecim Świecie/, teściom, a nierzadko drugim
                      partnerom naszych rodziców i jeszcze własną rodzinę utrzymać, padnie jak nic na
                      .....
                      Dlatego trwam przy swoim: liczmy na siebie. Co wcale nie wyklucza przyjemności
                      dawania i brania. Oby to była przyjemność a nie przymus.
                      • chochlik5 Re: Myśl o starości, kiedyś jeszcze nie stary 07.10.08, 12:16
                        Moja edukacja zawodowa i praca przebiegały w epoce PRL. To znaczy,
                        ze studia były autentycznie bezpłatne, choć w warunkach znacznie
                        prymitywnijszych niż te, który istnieją obecnie. Praca była nie
                        tylko przywilejem ale i OBOWIĄZKIEM. Obecnie praca jest tylko
                        przywilejem nie dla wszystkich osiągalnym i nie zawsze zgodnie z
                        teoretycznym przygotowniem. Emeryturę obliczano zgodnie z
                        osiągniętymi wszystkimi dochodami. Młodszym nie zawsze to się
                        udało. Martwię się o ich przyszły los.
                        • dorka556 Re: Myśl o starości, kiedyś jeszcze nie stary 07.10.08, 17:57
                          chochlik5 napisała:

                          > Emeryturę obliczano zgodnie z
                          > osiągniętymi wszystkimi dochodami.

                          To nie jest tak do końca. Kiedyś obliczano emeryturę z ostatniego roku, potem
                          dopiero z ostatnich 3 lat pracy. W zakładach był powszechny zwyczaj osobie
                          idącej na emeryturę dawać przeróżne dodatki, szczególnie tym, które przez lata
                          miały niskie wynagrodzenie, aby emerytura była wyższa. W ten sposób "namawiano"
                          pracownika, aby przeszedł na emeryturę.
                          To nie była wypracowana emerytura.
                          --
                          byle do wiosny...
                          • polnaro Re: Myśl o starości, kiedyś jeszcze nie stary 08.10.08, 09:43
                            Mnie obliczano z 10 kolejnych lat /mogłam też wskazać 20 wybranych/.
                            • wla-mar Re: Myśl o starości, kiedyś jeszcze nie stary 08.10.08, 11:03
                              I co z tego, jeżeli przez tyle lat podstawa nie była
                              rewaloryzowana , co spowodowało że realna wysokość emerytury jest
                              dużo niższa (porównując procentowo do średniej płacy przy obliczaniu
                              emerytury i dzisiaj) i znów powstał "stary portfel".
                              • polnaro Re: Myśl o starości, kiedyś jeszcze nie stary 08.10.08, 11:29
                                A wiecie, że to mnie się dostało od Gragi za "rozdawnictwo " dzieciom i wnukom,
                                ma rację, kończę z tym, ale jeszcze ten jeden raz.....
                                • maria73 Re: Myśl o starości, kiedyś jeszcze nie stary 08.10.08, 12:29
                                  Powoli odrabiam zaległości w czytaniu postów....
                                  I tak :
                                  -jestem zbulwersowana tym co wyczyniają z naszymi
                                  emeryturami ludzie stanowiący prawo w tym kraju.
                                  (kiedyś potrącali nam składki emerytalne od całości wynagrodzenia
                                  a potem ustanowili progi.Przy naliczaniu emerytur brane były progi
                                  dochodu - czy ktoś próbował policzyć jaki to miało wpływ na wysokość
                                  emerytur??)
                                  -waloryzacja emerytur - to osobna bajka, szkoda słów !!
                                  -pomaganie dzieciom...jestem chyba wyrodną matką , ale uważałam i
                                  uważam ,że moim obowiązkiem było ich wykształcenie i takie
                                  ukształtowanie ich chrakterów aby wiedziały że muszą na siebie i
                                  swoje potrzeby zapracować.Zeby nie bały się żadnej pracy.Nigdy ich
                                  przesadnie nie rozpieszczałam.Dzisiaj to prynosi efekty,a ja mam
                                  prawo do "nietroszczenia" się o nie.
                                  Sorry - ale uważam dylemat: czy kupić sobie laptop czy synowi
                                  telewizor - za bezsensowny.
                                  Dorosłe dzieci które oczekują od rodziców wsparcia w realizacji
                                  swoich zachcianek nie zasługują na mój szacunek.
                                  Mam takie przypadki w kręgu swoich znajomych.Nie komentuję tego ale
                                  kiedy taka zabiegana mamusia skarży się że już nie może, ale syn
                                  musi mieć np.kolejny samochód czy inną zabawkę, myślę sobie : gdzie
                                  ty masz rozum kobieto.
    • graga211 Winna Wam jestem słów kilka 08.10.08, 10:47
      Moje Kochane Panie! Dziękuję za zmycie mi głowy, bo się należało.
      Przeleciałam tylko wzrokiem i nie doczytałam jak należy; oto na
      własnym przykładzie zobaczyłam, jak bywają „czytane” posty.
      Wątek skopiowałam i przeczytałam jeszcze raz spokojnie, bardzo
      dokładnie i ze ZROZUMIENIEM.
      Odszczekuję punkt 5, gdyż zakodowałam jedynie „średnią krajową”
      całkowicie nie widząc słowa „emerytalna”, co już całkowicie zmienia
      postać rzeczy (i dowodzi o zbyt pobieżnym czytaniu, heh).
      Punkt 3 utrzymuję, choć przecież rzecz jasna, pewnych leków odstawić
      nie wolno. Takie leki mam ja i mój mąż i moja mama, nawet i wnuk,
      jak również inni bliscy i dalsi znajomi. Jednak obserwuję, że prócz
      tego, co muszą przyjmować, łykają sporo innych, których wcale by nie
      musieli, gdyby tylko zmienili dietę i tryb życia. Ale to jest dla
      nich dużo trudniejsze, niż po prostu sięgnięcie po kolorową
      kapsułkę…
      Również utrzymuję punkt 2, choć Kryzar ma pełną rację: „Emerytura to
      nie jest żadna łaska, to jest świadczenie obowiązkowe, podobnie jak
      obowiązkowe były % potrącenia.” Żyjemy jednak w takim, a nie innym
      świecie i musimy dostosować się do tego, co jest i jak jest. W
      żadnym wypadku nie zwalniam potomstwa od opiekowania się rodzicami
      lub dziadkami, a przynajmniej śledzenia zdrowia i jakości ich życia,
      by w razie potrzeby pomóc, wesprzeć, wręcz zapobiec. Moim zdaniem
      jest to ich obowiązkiem, jak obowiązkiem rodziców była opieka nad
      nieletnim potomstwem. I bardzo mnie złości oddawanie ostatnich
      groszy, ostatnich sił dorosłym i już samodzielnym dzieciom. Uważam,
      że czas najwyższy odciąć pępowinę i z pomocą ruszać tylko wówczas,
      gdy jest to naprawdę konieczne, wręcz niezbędne. Najczęściej widzę
      zagonioną mamuśkę w ubranku z grzebaka, a jej wypasione dzieciaczki
      ubrane są wg najnowszej mody w markowe ciuszki i jeżdżą brykami
      znaczących marek, siedzą przed płaskimi panelami telewizorów HD,
      urlopy spędzają w Egipcie lub na Bali.
      Scyzoryk mi się w kieszeni otwiera!
      Niedawno jedna z emerytek zastanawiała się, czy kupić sobie laptopa,
      czy dorosłemu, już pracującemu synowi nowy telewizor, bo on na
      aktualnym nie może grać w swoją ulubioną grę. Chyba przypuszczacie,
      co jej poradziłam?
      [Kochana, jeśli czytasz to teraz, to proszę o życzliwy uśmiech]
      I jeszcze do Jagi, którą zbulwersowało porównywanie Europy Środkowej
      do Trzeciego Świata.
      Bynajmniej takiego porównania nie robiłam, zwróciłam tylko uwagę na
      przyczynę dużej dzietności w krajach ubogich. Gdybyśmy jednak
      chciały porównać, to niestety Polska dziarsko maszeruje w stronę
      Trzeciego Świata - w naszym byłym obozie jesteśmy już na koniuszku…
      Przykre, lecz prawdziwe.
      Na koniec tej perory bardzo dziękuję Polnaro za zdanie: „Porównywać
      można wszystko do wszystkiego, tyle, że nie tak strzelając palcami w
      jeden punkt.”
      Racja, święta racja.
      Jeśli zdenerwowałam kogoś swoim wpisem, to bardzo przepraszam.
      Słoneczko właśnie wychodzi, wsącza optymizm, więc też optymistycznie
      pozdrawiam
      Graga.
      • alfredka1 Re: Winna Wam jestem słów kilka 08.10.08, 12:16
        I tym oto optymistycznym akcentem proponuję zakonczyć wątek tych
        naszch nieszczęsnych emerytur. Zaczniemy gdy "w tym temacie" coś
        ciekawego zacznie się dziać.
        Tyle wkoło słońca, babie lato się snuje i tylko niewielki zgrzyt -
        własnie naprzciwko na boisku szkolnym wylądował helikopter, zaraz
        przyjedzie samitarka. Może komuś jakis organ przywieżli albo Temu
        który odszedł coś wzięli i zawiozą potrzebującemu.Zawsze musimy
        patrzeć z obu stron.
        Pozdrawiam serdecznie.
        p.s. boisko to najbliższe kliniki miejsce do lądowania.
        • chochlik5 Re: Winna Wam jestem słów kilka 09.10.08, 10:06
          Jak to dobrze ze ludzie chcą sobie nawzajem pomagać na miarę swych
          możliwości
          • jaga_22 Re: Winna Wam jestem słów kilka 09.10.08, 12:52
            Ja tylko ku sprostowaniu.Graga ,ja mówiłam tylko o tabletkach kolorowych ,więc
            znów coś nie doczytałaś wink)smile)
            Nie zabierałam głosu w tych sprawach,bo ani my,ani dzieci nie potrzebujemy
            swojej pomocy,chociaż na poczatku ich nowego życia na swoim, każdemu pomagamy
            się urządzić,w miarę naszych możliwości. Zgadzam się natomiast,że w razie
            potrzeby przez rodziców,dzieci winne im pomóc,a pomoc może być bardzo różna. shock
            • graga211 Re: Winna Wam jestem słów kilka 09.10.08, 15:33
              Okay, Jago. Nie czepiajmy się słów. Ja mam różne określenia na
              tabletki i pastylki, np. cukiereczki, guziczki i... no, w tej chwili
              nie przypomnę sobie dalszych. Zapewne pan Alzheimer mnie tropi, gdyż
              w momencie pojawienia się "dziury w mózgu", brakujące słowo szybko
              zastępuję innym, nie zawsze adekwatnym, gdy i takiego już,
              natychmiast nie uda mi się znaleźć.
              Pozdawiam bezchmurnie, Gr.
              • jaga_22 Re: Winna Wam jestem słów kilka 09.10.08, 15:41
                Graga,chciałam tylko powiedzieć,że nic nie mówiłam na temat kraju trzeciego
                świata.Nie chce mi się szukać kto to napisał,bo to nieważne smile)kiss
                • ditula-31 Re: Winna Wam jestem słów kilka 09.10.08, 16:02
                  Z tym 3-cim światem to może o mnie chodzi? To jest 6-ta poz. od góry.
                • super222 Re: Winna Wam jestem słów kilka 09.10.08, 17:31
                  Może ważniejsze od kolorów tableteczek.
                  Mam na myśli porównanie warunków polskich
                  do *kraju trzeciego świata* zamiast
                  do *krajów Trzeciego Świata*.
                  Jest to różnica tak istotna, że dostrzegalna
                  jedynie dla osób o bardzo wysublimowanym
                  postrzeganiu świata.
                  Jago - za taką Ciebie uważam!!!
                  • super222 Re: trzeba dopowiedzieć 09.10.08, 17:43
                    *Trzeci świat* występuje 7,10. godz. 10,o4
                    autor: graga 211 (pukt 2).
                    Zareagowałam ja i pewnie dlatego mój post
                    i moja opinia w nim nie są ważne. wink
                    • chochlik5 Re: trzeba dopowiedzieć 09.10.08, 20:05
                      Z tym uciekaniem z pamięci potrzebnych wyrazów w naszym wieku to
                      przypadłość naturalna. Pamięć wsteczna może być wspaniała.
                      precyzyjna, ale gdy chcemy podać jakieś nazwisko, to ani rusz.
                      Trzeba czekać by świadomość uzyskała właściwy impuls z "twardego
                      dysku". Pomaga mi na przyspieszenie refleksu sympatyczny suplement
                      o nazwie Bilomax. To kompozycja Miłorzębu japońskiego z lecytyną,
                      magnezem i Vit.6
                    • polnaro Super222 09.10.08, 21:48
                      Dlaczego uważasz, że twoje opinie są mniej ważne od innych?
                      Pytam, bo ja także odbieram forumową rzeczywistość w ten sposób.
                      Pomyślałam jednak nad tym i doszłam do wniosku, że oczekujemy zbyt wiele, bo
                      real nas przyzwyczaił do innych reakcji otoczenia na nasze opinie. Czas zmienić
                      oczekiwania i dostosować się, czy nie?
                      • super222 Re: Super222 09.10.08, 23:00
                        Będę wdzięczna jeżeli wyjaśnisz mi pojęcie *reala*.
                        Naprawdę nie wiem, a były tutaj takie teksty:
                        - spotkajcie się w realu
                        - w realu taka sytuacja nie może mieć miejsca
                        - mam spotkanie w realu.
                        Co to jest *real* jak się nawiązuje kontakty
                        i w jakim celu.
                        Jest póżno i ciemno, to nie widzę swojego rumieńca
                        wstydu, a chichotu znajomych nie będę słyszała.smile)kiss
                        • wiga2008 Re: Super222 10.10.08, 00:20
                          W realu czyli na *żywo*. Na forum spotykamy się wirtualnie, a w realu - np przy kawiarnianym stoliku.smile Pozdrawiam
                          • graga211 Re: Super222 10.10.08, 07:56
                            Ho, ho! Super222 jest autentycznie super. Nie pozwala na zbędne
                            kolokwializmy, walczy o poprawna polszczyznę.
                            A może jednak będę długo żyła, skoro mój mózg ciągle przymuszany
                            jest do intensywnej pracy?
                            To dobrze. To bardzo dobrze! smile
                            • jaga_22 Re: Super222 10.10.08, 09:34
                              O matko poddaję się,za dużo tego do przekopania,już nawet nie pamiętam
                              początku.Super,myślisz,że jesteś taka bezbłędna ?
                              jeszcze Cię złapię. big_grin
                              Graga i Super widzę,że macie wiele wspólnego surprised smile)
                              • graga211 Jago 10.10.08, 09:39
                                widzę,że macie wiele wspólnego surprised smile)

                                Ale my naprawdę jesteśmy różne!
                                • polnaro Re: :) 10.10.08, 10:05
                                  Oj, bardzo.
                                  Czasem konieczna jest umiejętność oderwania desygnatu od tej jednostkowej
                                  nazwy, użycia skrótu myślowego, to tak jak z luzem w kierownicy samochodu. No,
                                  chyba, że lubujemy się w dyskredytowaniu innych. Podobno jak chce się uderzyć
                                  kij zawsze jest pod ręką.
                                  Przepraszam, wpis nie zgodny z tematem wątku.
                                • jaga_22 Re: Grago 10.10.08, 10:05
                                  Graga napisała:
                                  Ale my naprawdę jesteśmy różne!

                                  Pewnie,że różne,w to nie wątpię.To Wasze wspólne...to są bardzo ciekawe,zdrowe
                                  i mądre wypowiedzi.Ja to bym tak nazwała taki duet<Graga i Zgaga> big_grin
                                  • jaga_22 Re: Super222 10.10.08, 10:12
                                    Czy ja coś nie tak powiedziałam?
                                    Super,a gdzie Ty widzisz moją zgryżliwość? shock
                                    Chciałam tylko pochwalić Wasze wypowiedzi,że są dobre i wcale
                                    nie muszą być zgodne.sciana
                                    • polnaro Re:Błąd 10.10.08, 10:18
                                      Oczywiście ma być niezgodny, przeoczenie.
                              • super222 Re:tyle do przekopania 10.10.08, 09:59
                                Jago - *w starciu z Tobą* - ja nie mam żadnych szans.
                                Bądź więc życzliwa a nie zgryźliwa.
                                Z Gragą chciałabym mieć wiele wspólnego, ale jeżeli
                                jest tak zarozumiała jak Ty, szanse są nikłe.
                                • wiga2008 Rozpacz emeryta 10.10.08, 11:39
                                  Przywołuję temat wątku, chociaż uważam, że już dawno wyczerpał się.
                                  W zamian proponuję założenie nowego wątku *Złośliwości* i zamieszczanie w nim wszelkich uszczypliwości, mniej czy bardziej wyrafinowanych.
                                  • jaga_22 Re: Rozpacz emeryta 10.10.08, 11:54
                                    Wigo...tu nie ma miejsca na złośliwości
                                    i lepiej żeby ich nie było smile)
                                    • graga211 Jakie złośliwości?!? 10.10.08, 13:48
                                      Przecież aż popłakałam się ze śmiechu. Graga-Zgaga, cha, cha! Czy
                                      przygotować Manti czy Rennie? Kto co preferuje? Bo ja zgagę gaszę
                                      kwaszonym sokiem buraczanym.
                                      Mniam!
                                      Teraz muszę lecieć do kuchni (jak na kobitę przystało), gdyż
                                      przyniosłam dorodne maślaki i właśnie zupka z nich kończy się
                                      gotować. Jeszcze lane kluski i trochę zagęszczonego mleka (śmietanka
                                      mogłaby wywołać zgagę - nomen omen, albo odwrotnie, czyli jak kto
                                      chce) i na tym koniec z obiadem. Wieczorem przychodzą goście,
                                      dlatego dalsze grzeszenie odbędzie nieco później.
                                      Miłego weekendu życzę; może być okraszony troszeczką złośliwości
                                      byle bez odrobiny zgryźliwości!
                                      To zostawmy zdeklarowanym malkontentom.
                                      smile)
                                    • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta 10.10.08, 14:34
                                      Dajmy Wigo spokój niech sobie trochę "potrolluje" jak tak bardzo chce, bo już
                                      dawno nikogo takiego nie było. smile
                                      • jaga_22 Re: Rozpacz emeryta 10.10.08, 14:40
                                        Edytko..Wiga to fajna babka, czasem do nas na forum wpada.Pochodzimy z tego
                                        samego miasta big_grin
                                        • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta 10.10.08, 20:53
                                          O rany! Chyba się wygłupiłam.
                                      • graga211 Re: Rozpacz emeryta 10.10.08, 23:46
                                        <Dajmy Wigo spokój niech sobie trochę "potrolluje">
                                        I to właśnie nazywa się trollowanie?
                                        Zadziwiające.
                                        No tak. Sześćdziesięciolatce nie przystoi uśmiechać się. Ma mieć
                                        buzię skrzywioną, być niezadowolona, nieszczęśliwa, przesiąknięta
                                        poczuciem krzywdy, naznaczona piętnem starej komuchy.
                                        Krztyna humoru? Chyba tylko troll może się nim cieszyć.
                                        Eh, świecie, świecie, co się z tobą dzieje?!
                                        Wszystkim wszystkiego miłego i jednak duuużo uśmiechu do i dla
                                        każdego…

                                        • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta 11.10.08, 00:02
                                          Graga właśnie ja się śmieje i sobie żartuję choć jestem staruchą,(78) ale nie
                                          komuchą i nie przesiąkniętą, naznaczoną niczym, co wymieniłaś. Graga dlaczego
                                          mnie tak potraktowałaś?
                                          • graga211 Re: Rozpacz emeryta 11.10.08, 08:46
                                            Wybacz, wcale nie chciałam Cię 'traktować', po prostu zdziwiłam się,
                                            że takie sobie gadanie zostało zaliczone do trollowania, bo troll w
                                            necie, to podobno największa zaraza.
                                            A co do przesiąknięcia, niestety rosłam, wychowywałam się, uczyłam i
                                            pracowałam w peerelu i jak bym nie chciała i co bym nie robiła, to
                                            jednak peerelem przesiąknęłam. Nawet moja blisko 90-letnia mama
                                            twierdzi, że to cholerstwo zostawiło w niej jakieś piętno, choć
                                            przecież cały czas wspominala okres międzywojenny i nie zgadzała się
                                            z rzeczywistością, w której przyszło jej żyć.
                                            Za oknami znowu mgła, w duszy też jakoś dmglistawo...
                                            Ale może ta kawa rozrusza.
                                            Miłego weekendu, Gr.
                                            • super222 Re: Rozpacz emeryta 11.10.08, 09:34
                                              grago211
                                              mam nadzieję, że kawa już rozruszała i spojrzysz na świat z innej
                                              perspektywy. Nie powinnaś tłumaczyć się ze swoich doznań dotyczących
                                              peerelu, bo jak bedziesz tak lekkomyślnie rozdawała swoje myśli to
                                              dla ciebie już nic nie pozostanie. W tamtym czasie byłaś młoda i
                                              przeżywałaś fascynacje światem podobnie jak dzisiaj młodzież czasem
                                              aktualnym. Zauważyłam, że bardzo zostałaś *zraniona* wypowiedziami,
                                              które pozwolę sobie zacytować, a mianowicie:
                                              dnia 10.10. godz. 10,05 autor Jaga.
                                              Grago wróć do tego postu - zrozumiesz co autor miał na myśli.
                                              cytuję: < Ja bym tak nazwała taki duet GRAGA i ZGAGA>,-koniec cytatu.

                                              Rzecz w tym, że u Jagi wszyscy są trollami, oprócz niej oczywiście i
                                              kilkoma osobami, które zachwycają się kwiatkami i innymi dziełami
                                              natury. Innych pojęć i opinii nie uznaje.
                                              Nie powinnaś (moim zdaniem) zaczynać swojego postu od słowa
                                              *wybacz*, bo nie wybaczy, a ja za ZGAGĘ życzę jej nieustającej zgagi
                                              rano, w południe i wieczorem. wink wink wink
                                              Pa - moje *ogniwo* w duecie. kiss
                                              • jaga_22 Re: Rozpacz emeryta 11.10.08, 10:10
                                                No cóż nie będę nic mówiła,bo ugryzłam się w język.
                                                Graga sama umie myśleć.To Ty Super mnie atakujesz swoimi docinkami,
                                                bo Ty wiesz,że ja wiem .Ja się Ciebie nie czepiałam no więc...
                                                A ja Ci życzę zdrowia i przemyślenia.
                                              • ditula-31 Re: Rozpacz emeryta 11.10.08, 10:18
                                                Super222, tu chodziło o mnie. I nie życz drugiemu co tobie nie miłe. Lubie
                                                wypowiedzi Jagi, bo je rozumie. Jeśli pada tu, na tym forum słowo komuch, to
                                                wybaczcie, zaczyna brzmieć jak wyzwisko. Bądźmy sobie serdeczniejsze. Pozdrawiam
                                                Edyta
    • dkosso praca dla emerytów 10.10.08, 14:01
      osoby zainteresowane proszę o kontakt:

      paulina.gmurczyk@bestbenefit.pl, tel. 022-654-76-69 lub kom. 601-806-
      662

      biuro- ul. Chłodna 48 lokal 26, Warszawa, czynne pon-pt 9.00-17.00
      • jaga_22 Re: i Grago ! 10.10.08, 14:31
        Dzięki Ci za to,że masz poczucie humoru.Nawet nie wiesz jak się bałam,żebyś mnie
        żle nie odczytała.Ja podczytuję Twoje wypowiedzi na pięćdziesiolatkach,to wiem
        co mówię.smile)
        • graga211 Re: i Grago ! 10.10.08, 23:48
          Wiem, że chcesz jak najlepiej, ale ręce opadają.
          Miej się dobrze i pstrykaj fotki, pstrykaj, bo robisz to świetnie.
          Bye, bye.
          • jaga_22 Re: i Grago ! 11.10.08, 00:01
            Nie jest żle Gragosmile)
            Potrzebujemy duużo uśmiechu na twarzy,to najlepszy kosmetyk
            na młodość big_grinbig_grin Dobranoc ziew...
    • graga211 Do nikogo nie mam najmniejszych pretensji! 11.10.08, 11:05
      Wydawało mi się, że wszystkie jedziemy na tym samym wózku (emeryt) z
      podobnym bagażem i wiemy, o czym kto mówi/pisze.
      Ale chyba nie umiem rozmawiać, a w każdym razie jasno przekazywać
      swoich myśli.
      Nie obrażam się łatwo, zdaję sobie sprawę, że nie kazdy nie
      zawsze 'nadaje' na tych samych falach co ja, więc mam cierpliwy
      dystans do tego, co czytam. I naprawdę chcę zapewnić, że nikt mnie
      tu niczym nie uraził, a rymowanka Graga-Zgaga naprawdę mnie
      rozmawiła. Wolę tą rymowankę niż Grażka-Igraszka, bo taką kiedys też
      kotoś wymyślił. Wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny, dlatego
      postanowiłam "spoważnieć".
      Uśmiechnijcie się, bo ja uśmiecham się do Was!
      smile
      • maria73 Re: Do nikogo nie mam najmniejszych pretensji! 11.10.08, 11:15
        graga - przestań się przejmować
        tym co pisze super....
        ona ma już taką urodę ,że co jakiś
        czas musi kogoś "podsumować",
        pouczyć itp.
        Tak to już z nią jest.
        • graga211 Re: Do nikogo nie mam najmniejszych pretensji! 11.10.08, 11:24
          Mario, to dobrze, że ona taka jest. Ja zresztą nie lepsza... Ale to
          nadaje smaku rozmowom, gdyż nieco pieprzu podnosi ich strawność.
          Jeśli będziemy ciągle takie potulne i cacy, to w końcu nas zemdli...
          Mgła spada, słoneczko wychodzi i chyba wezmę swojego futrzaka i
          pokustykam w te moje Beskidy kochane, jak Fil w swoje nadmorskie
          bory.
          Miłego weekendu.
          • polnaro Re: Do nikogo nie mam najmniejszych pretensji! 11.10.08, 12:17
            Fakt, czasem trzeba uszczypnąć, nawet wyszydzić - trudno!
            Jednak samorefleksja nie może w tych momentach gdzieś sobie drzemać.
            Krytykowanie innych za błędy, które sami posiadamy jakoś szczególnie
            jest...brzydkie.
            Graga ma rację, z wiekiem zamiast nabywać umiejętności dystansu do nieistotnych
            spraw, często mamy skłonność do dokuczliwego wyzłośliwiania się nie dla dobra
            sprawy a tylko po to żeby zaakcentować swoją "rację".
            Piękna pogoda, nastroju słonecznego życzę.
      • graga211 Wigo, 11.10.08, 11:17
        zobacz, jak rozmowa jednak wiąże się z tytułem wątku załozonego
        przez Ciebie.
        Bo czy to nie rozpacz, że na emeryturze tak trudno o porozumienie?
        Za młodu lekceważyło się drobiazgi, co chyba było najzdrowsze, gdyż
        nie zatruwało nieistotnymi bzdetami.
        Teraz widzę, że jest całkiem odwrotnie...
        A jak potrafią czepiać się słów wieloletni partnerzy, to aż
        zadziwia! I kłócą się i dowodzą sobie bzdury, nad którymi kiedys
        nawet na moment by się nie zatrzymali.
        Na forum tez to widać....
        Czy schyłek życia musi taki być?
        [Proszę zauważyć, że przytomnie nie nazwałam po imieniu, jedynie
        użyłam enigmatycznego "taki"]
        smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja