pol-a
01.08.05, 17:13
Moją sąsiadka (rocznik 1935) twierdzi, że czegoś takiego jeszcze na Grochowie nie było. Na
Grenadierów napadało ponad pół metra i woda porwała zaparkowane na ulicy samochody. Widok
pływających aut był ponoć niesamowity. Na Grochowskiej padło kilka drzew - jedno o mały włos nie
roztrzaskało pomnika Szosy Brzeskiej.
Na mój taras spadło parę kilogramów tynku z sąsiedniej kamienicy.
Gazety podają, że w Skaryszaku wiatr powalił ich aż 60 i to dorodnych.
Ok. 18 w piątek stanęły tramwaje jadące z centrum Al. Waszyngtona - co najmniej dwa zwalone
drzwa blokowały tory. Ale największe kuriozum widziałem na Rondzie Waszyngtona. Wichura (?)
wygięła semafor z sygnalizacja świetlną. Przechylony słup prawie sięgał trawnika, obudowa świateł
walała się po jezdni, ale sygnalizacja działała!
Mam nadzieje, że w Waszych okolicach natura była łaskawsza?