Dodaj do ulubionych

Murzynek umarł

29.10.05, 19:28
Zamknęli knajpkę pt. Murzynek (G-ska 173/175, pawilon ze słynnym swego czasu dzięki
strzelaninie seks szopem na piętrze ). Nazwa tego czynnego jeszcze w czasach nieboszczki Peerel
kameralnego zakładziku b.ładnie korespondowała z tytułem równie niewielkiej, działającej do dziś
knajpy Bambo na samym Wiatraku. Pamiętacie może Murzynka z PRL? Ja go zwiedziłem bodaj w
lutym. Strome zejście do toalet tam było, które w stosunku do salki z wyszynkiem imponowały
rozmiarami. I turkusową glazurą jeszcze z czasów Gierka. Albo Kani :) Piwo w Murzynku dawano w
butelkach. Jakaś panoramiczna tapeta tam była na ścianie. Ale najbardziej malownicza wydała mi sie
wypomadowana bufetowa, kt. wyznała (w przypływie szczerości), że pracuje w tym miejscu już
kilkanaście lat. Że lubi swojw zajęcie i okolicę.
Obserwuj wątek
    • Gość: Białyy ree: Murzynek umarł IP: *.chello.pl 30.10.05, 23:19
      prawdopodobieństwo następnych strzałów w tej knajpce jest bardzo małe
      więc jeżeli to jest przyczyną zamknięcia lokalu to decyzja tumanka chyba że
      zrobił to właściciel z braku klienteli
    • herrdocent Re: Murzynek umarł 01.11.05, 07:34
      Sadze ze piszesz o Pani Bogusi pracowala tam chyba od zawsze za komuny pamietam ze sprzedawali lody w kulkach w Murzynku. Do konca zostal express do kawy. Zima ilosc dymu papierosowego powodowala lzawienie oczu a stolik "dla niepalacych" przy objuczonym kurtkami wieszaku wygladal smiesznie. Sadze ze albo ktos zjawil sie po hatacz albo wlascicielka postanowila przejsc na emeryture (niemila prukwa jezdzaca zielonym lanosem)Tak to w dzielnicy ilosc miejsc gdzie mozna wypic piwo zmalala a szkoda.........
      • Gość: stefan Re: Murzynek umarł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 12:15
        Cały pawilon dość osobliwy jest. W sex-shopie - jak się rzekło - zabijali
        sprzedawców. W sklepie cukierniczym jedyne zjadliwe były produkty pozbawione
        cukru. W spożywczaku obok knajpki do dziś zachęcają do kupna piwa po
        kilkadziesiąt groszy. W sklepie z narzędziami nie widziałem nigdy żadnego
        klienta. Jest tam chyba jeszcze coś z branży krawieckiej. Na skwerku przed
        pawilonem sfrustrowani mieszkańcy wyprowadzają na spacer swoje sfrustrowane psy
        wielkości sporych szczurów. Sąsiedztwo pośredniaka pozwala na bliski kontakt z
        adeptami robót ręcznych. Zaraz obok fajny budynek policji przed którym ze
        względów bezpieczeństwa parkują samochody okoliczni mieszkańcy. Druga strona
        ulicy też ciekawa. Pawilon otwarty we wszystkie święta na przekór konkurencji.
        Oraz kilka miejsc publicznego spożycia trunków - kiedyś byłem świadkiem jak
        pewien spożywający delikwent zszedł pod ścianą sklepiku na serce. Piękna
        śmierć...
    • joycee Murzynek Grochowski padł 01.11.05, 17:58
      Murzynek Grochowski padł ; ) wielce na czasie temacik panowie, szacuneczek : )
      trafiony w pięćdziesiątkę, żeby nie powiedzieć w setkę : ) Murzynka żal, tak
      ładnie korespondował z barem mlecznym Bambino na Kruczej : ) jarzębiakiem toast
      nam pić... gdybyście koledzy częściej w Murzynku bywali, może pani Bogusia nie
      musiałaby interesu zamykać... a tak, świeć Panie nad Murzynka duszą, nie
      zakoresponduje już biedaczek z Bambo na Wiatraku : ) nie wspominając Małej
      Czarnej z R. Waszyngtona : )) a dobra wiadomość – lokal do wzięcia jest od
      zaraz, może panowie w spółkę wejdą i Murzynka Bis otworzą? Aż bym zajrzała,
      zaciekawiona reinkarnacją w wydaniu grochowskim. Barowym. Bo turkusowej glazury
      jednak żal. Nie jedno w życiu przeszła : )
      Joycee-co-w-Murzynku-bywała ; 0
      • pol-a Ratowałem 02.11.05, 13:12
        W tym pawilonie to jest jeszcze słynna na pół W-wy gorseciarnia. (Kto jeszcze dziś nosi gorsety?)
        Natomiast co do Murzynka, to wyłom w knajpianym szlaku negroidalnym naszej stolicy, chyba na długo
        pozostanie. Rzeczony pawilon to raczej nie bardzo korzystne miejsce dla w/w działalności, choć
        malownicze i szkoda, że Murzynka zabraknie. Podczas mojej jedynej wizyty w zakładzie robiłem, co
        mogłem żeby p. Bogusława była szczęśliwa. Bawiłem konwersacją (w miarę kolejnych butelek coraz
        żwawszą), płaciłem za siebie i osobę towarzyszącą i napiwek dałem. Więc za dużo sobie nie wyrzucam,
        zwłaszcza, że mi ten lokal nie bardzo po drodze. A Wy, coście dla Murzynka uczynili?
        • Gość: karol Re: Ratowałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 12:05
          No ja bardzo przepraszam! Wszyacy robili co mogli, ja tam przez 4 lata z dużym
          samozaparciem bywalam co drugi dzień. Ale nie pomoglo. czy ktoś zdolal utrwalić
          zdjęciowo ten cud estetyki Peerelu? No to ja poproszę...
          • Gość: stefan Mea culpa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 14:50
            ...ale ja w ogóle nie przepadam za grochowskimi knajpami. Ankohol spożywałem w
            tym parku co obecnie się zamienia w jakiś syfiasty market. Zresztą nie tylko
            ja - całkiem tłocznie tam bywało.
    • e-mka High-life w Murzynku 11.11.05, 11:06
      Są tacy, co pamiętają okres świetności Murzynka. Jeśli świetność można mierzyć
      jakością i wysokością procentażu alkoholu oferowanego przez lokal. Mój znajomy,
      redaktor z 18-letnim grochowskim stażem, wspominał, jak uczęszczał do Murzynka
      na wieczorną brandy : ) Na początku lat 90-tych.
      A znowuż w przywiatracznym barze Rondel, w porze prohibicji na okoliczność
      wizyty papieskiej, serwowano mu alkohol w filiżance.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka