Dodaj do ulubionych

Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misia?

15.03.06, 16:29
Pamiętacie? Pamiętacie. Słynna scena z "Misia” Barei. Do mieszkania, w którym
filmowy Paluch (Stanisław Tym) zażywa intymności z dziewczyną tytułowego
bohatera (Tym po raz drugi) przychodzi inkasent. I wypala: „Źyczenia
noworoczne od inkasenta. Wesołych świąt. Śledzie się pojawiły na Grochowie na
Terespolskiej" : ))
Młodszym forumowiczom trzeba wyjaśnić, że nie chodzi tu bałtyckie ryby, które
przypłynęły Wisłą na warszawską Pragę Południe, lecz o dostawę śledzi - bardzo
poszukiwanych w okresie przedbożonarodzeniowym - do miejscowego sklepu.
Pytanie brzmi: gdzie te śledzie mogły sie pojawić? Czy był wtedy przy
Terespolskiej jakiś spożywczak albo sklep rybny - słynne na całą Warszawę, że
o nich Bareja usłyszał? A może reżyser zaopatrywał się w śledzie na Grochowie
właśnie podczas kręceni "Misia". Gabinet prezesa Ochuckiego zagrały kanciapy w
zabudowaniach stadionu Orła przy Podskarbińskiej.
No więc gdzie się mogły pojawić śledzie na Terespolskiej?
: )
Obserwuj wątek
    • pol-a Re: Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misi 15.03.06, 16:34
      Przepraszam - prezes, ale Ochódzki. Miał nazywać Nowohucki, ale cenzura była
      czujna i zakwestionowała : )
      • e-mka Kwestia śledzi 15.03.06, 18:15
        Przepytałam w kwestii śledzi dobrze poinformowaną osobę, ale obawiam się, że
        zdanie z „Misia” to literacka fikcja. Ponoć na Terespolskiej był tylko
        spożywczy (vis a vis Domu Kultury Cory; nie mam pewności czy to ten sam, do
        którego rzucano uprzywilejowana wędlinę dla załogi zakładu?). Czy handlował
        śledziami – nie ustaliłam. Najokazalszy sklep Centrali Rybnej na Grochowie
        znajdował się na rogu Wiatracznej i Kobielskiej – czy jest tam nadal? I czy
        informacja o gabinecie prezesa Ochódzkiego przy Podskarbińskiej jest
        potwierdzona?
        • Gość: emeryt Re: Kwestia śledzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:50
          Vis a vis domu kultury był sklep z owocami,napojami i wodą sodową w syfonach
          Pani Rymsiowej i jej siostry.Tak ją wszyscy nazywali.Włascicielka z towarem
          została przeniesiona do tego miejsca z ulicy Mińskiej, kiedy rozpoczęto budowę
          szkoły zawodowej Nr 2.Wtedy zlikwidowano tam jeszcze parę takich sklepików:
          Bolusia z chrupiacymi kajzerkami i warzywa Poli.Nazwy tych "obiektów" to imiona
          włascicieli.Cora miała swój sklep z mięsem i wędlinami na terenie zakładu.
        • pantalon Re: Kwestia śledzi 16.03.06, 12:29
          sklep na rogu jest w dalszym ciagu.
          Ale chyba to nie to co dawniej. Byc moze kiedys byl wiekszy bo teraz kubatury
          sklepu nie imponuje :)
          miejsca starczylo by na kolejke najwyzej 10 osobowa. Po zakreceniu moze 17
          osobowa :)

          sciskam

          PanTalon
          • rosada Re: Kwestia śledzi 16.03.06, 14:25
            Miś. Rok 1981.
            Z tego co pamiętam nie było rybnego na Terespolskiej. Na zakładzie (mowa o
            Corze), jak mówił wówczas Smoleń (tudzież pani Pelagia) był, i owszem, sklep z
            wałówką, ale jeśli chciałeś coś więcej kupić porządnego (do jedzonka) to
            należało się udać do sklepu mięsnego na Grochowskiej 319 (tam gdzie w
            Grochowską wpada Gocławska). Wiem coś na ten temat (bardzo mi bliska osoba była
            w tamtych czasach zastępcą kierownika tego sklepu, a następnie jego
            współwłaścicielem). Acha, klienci do tej pory ją dobrze wspominają ;)
            Pracownicy Cory też tam kupowali.
            Ale wróćmy do tematu.
            Pola, przecież to Bareja. Śledzie na Terespolskiej mogły być np. właśnie w
            Corze.
            'tu są porządne zakłady dziewiarskie... my tu rybami handlujemy...' ;) i też
            zapraszam dzisiaj do oglądania ;)
            • Gość: olo Re: Kwestia śledzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 18:51
              wszelkie watpliwości cxo do polskich seriali wyjasni wap książka powstająca na
              forum humorum GW ""a może napiszemy ksiązkę o Hansie Klosie"" zapraszam...
    • e._ Re: Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misi 16.03.06, 23:26
      Ale przecież wtedy śledzie przywożono w obleśnych beczkach do zwykłych, nawet
      małych sklepów spożywczych i warzywniczych. Jestem przekonana, że chodziło o
      ten na rogu Groszowickiej.
      • Gość: emeryt Re: Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 07:41
        Pani Rymsiowa nigdy nie sprzedawała śledzi.Wiem to napewno.
        • e._ Re: Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misi 17.03.06, 08:07
          Terespolską poznałam dopiero w latach osiemdziesiatych i nie znam jej
          przeszłości. Moje wspomnienia o tym, co w "Misiowych" latach było w sklepach i
          sklepikach oparte są na doświadczeniach z Mokotowa. Napisałam tutaj o tym bo w
          zasadzie mógł być to każdy sklep, niekoniecznie rybny.
          • Gość: Dyzio Re: Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misi IP: *.acn.waw.pl 17.03.06, 12:19
            Wczoraj wieczorem ponownie rzucili,uśmiałem się okropnie,ciekawe to były czsy,oj
            ciekawe.
            • Gość: Grchowski Re: Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misi IP: *.lot.pl 20.03.06, 12:21
              Najbliższy Terespolskiej sklep był na ul. Stanisławowskiej. Spożywczy i mięsny.
              • pol-a Re: Gdzie na Terespolskiej rzucili śledzie z Misi 20.03.06, 14:43
                Na początku (to jest od momentu jak zamieszkałem na Grochowie i skojarzyłem
                nasze piękne okolice z wspomnianym filmem) wydawało mi się, że „śledzie na
                Terespolskiej” są tworem kreacji artystycznej. Wasze doniesienia o braku śledzi
                w asortymencie okolicznych sklepów mnie w tym nie utwierdziły. Wręcz przeciwnie.
                Przecież w PRL zdarzały się absurdy, przy których handel śledziami z brudnych
                beczek w zakładowym sklepiku Cory to rybka : ) Te śledzie rzeczywiście mogli na
                Terespolskiej sprzedawać. Reżyser być może miał związki z Grochowem rodzinne. W
                latach 90. niejaki Bareja był prezesem spółdzielni administrującej budynkami
                osiedla TOR przy Podskarbińskiej.
                Rodzi się jednak pytanie, co artysta miał na myśli umieszczając kwestię śledzi
                w filmie? Otóż inkasent składa świąteczne życzenia Paluchowi/Tymowi. Jeśli
                potraktować informację o dostawie śledzi jako przedłużenie życzeń, to wszystko
                pasuje. Inkasent życzy lokatorom czegoś wyjątkowego i pożądanego, a w czasach
                permanentnych niedoborów gospodarki socjalistycznej śledzie uchodziły za
                luksusową delicję : )
                Co o tym myślicie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka