19.07.05, 08:03
Mnóstwo ich tutaj w sklepach, oczywiscie, w duzych , pięknych, kuszacych
opakowaniach. Niestety, mam słabosć do słodyczy, więc kupiłam sobie kilka
razy jakies lokalne cuda. Wyglądały całkiem normalnie, ale były tak słodkie,
że myślałam,z e zwymiotuje- i wyrzuciłam. Potem, swiadoma tego faktu, kupiłam
jakies słodycze ze znaczkiem 'weight watchers'- pomyślałam, ze kto jak kto,
ale oni nie bedą firmować czegoś z duża zawartoiścią cukru.. Nie wiem, czy
tam był cukier czy tylko słodzik, ale znów nie dało się tego jeść-
wyrzuciłam. Kupiłam jeszcze dwa inne produkty z tym znaczkiem- zjadłam po 2-3
ciastka lub czekoladki i wyrzuciłam. A w tej chwili jem jogurt na śniadanie,
weight watchers, oczywiscie, co sie bede tłuszczem faszerowac- i ... jest
obrzydliwie słodki.
CZy mi sue tylko tak wydaje, czy tu rzeczywiscie produkuje się słodycze
słodsze niż w POlsce? Jakie są Wasze obserwacje?
Obserwuj wątek
    • eballieu Re: słodycze 19.07.05, 08:55
      Tak, dobrze ci sie wydaje, albo mamy podobne kubki smakowe.
      W Azji to dopiero jest jazda: nawet coca -cola jest slodsza.
      To takie lokalne upodobanie sie konsumentowi - woli slodsze, a dorzucimy cukru.
    • plonaca.zyrafa Re: słodycze 19.07.05, 11:58
      WSzystko jest bardziej slodkie i bardziej tluste.
      • eballieu bardziej tluste? 19.07.05, 12:45
        Z tym, ze wszystko jest bardziej tluste to sie nie zgodze.
        Robilam jeszcze ponad rok temu regularnie zakupy w Polsce.I po prostu
        obrzydzenie mnie bralo na ten pseudo boczek, co to bardziej slonine przypominal
        niz boczek, to wybieranie w karkowkach bo tluszczem przerosniete, oj nie nie
        nie. Tu akurat mieso jest chudsze i ma duzo lepsza jakosc.

        • kati_p Re: bardziej tluste? 19.07.05, 14:48
          kupilam marsa, i rzeczywiscie byl o wiele bardziej przeslodzony niz u nas.
          Moze o to im chodzi zeby czlowieka zmulilo tak, zeby musial jeszcze mineralke
          kupic ? :)
          • formaprzetrwalnikowa Re: bardziej tluste? 19.07.05, 15:15
            a probowals tu mineralke kupic\? nogi w supermarkecie zlazilam, zeby znalezc
            cos neislodkiego i bez babelkow do picia... cale szafy slodkich anpojow, a
            ledwie jedna polka wody mineralnej, i to tylko Volvic i jakas lokalna, slkepowa
            marka...
            juz sie nie dziwie, czemu tu tylu otylych ludzi...
            • natalia.brzeska Re: bardziej tluste? 19.07.05, 15:38
              Uwielbiam slodycze, szczegolnie fudge i wszystko, co zawiera biala czekolade.
              Im slodsze, tym lepsze.
              U mnie w Sainsbury's i Tesco mnostwo wody do wyboru. Ja kupuje Evian, czasami
              wode Tesco. Cenowo wychodzi prawie tak samo (chyba 2 p roznicy)
              • kati_p Re: bardziej tluste? 20.07.05, 13:56
                ja zabieram codziennie z domu wode z kranu ze squashem zeby nie zbankrutowac :/
        • jagienkaa Re: bardziej tluste? 19.07.05, 15:45
          eballieu,
          z tym mięsem to chyba zalezy jakie. Jesli chodzi o schab to w Polsce sprzedaje
          się bez tego białego tłuszczu, fuj, który i musze odkrawać godzinami i za który
          słono płacę. Dopiero niedawno w Sainsbury's zaczęli u mnie sprzedawać kawałki
          wieprzowiny które już mają odkrojoną tę białą otoczkę (ale całego kawałka
          schabu już nie kupię).
          Mielone tez tu jest bardziej tłuste choć można tez kupić'extra lean' i jakby
          jest chudsze.
          Ja mięsa (tutaj tym bardziej) prawie wcale nie jem, a jak już to 'extra lean';)
          • mama5plus Re: bardziej tluste? 19.07.05, 21:33
            Jagienka bo mieso supermarketowe to nie ma co ;)
            Ja schab kupuje u rzeznika albo na farmie i jest bez tego tluszczu.
            Mielone najlepiej kupowac tak, ze wybierasz ladny
            kawalek i prosisz by Ci na miejscu zmielili. Nawet Waitrose to robi.
            Kielbaski kupuje u rzeznika takie , ze przy pieczeniu kropla tluszczu sie nie
            wytopi.

            Co do slodkosci to fakt, ze czasem ulepek niemozebny ale to zalezy co sie
            kupuje.
            Ja np preferuje gorzka czekolade (74% kakao) i inna mi przez gardlo nie
            przejdzie bo zaraz piecze w podniebienie, ze strach
            Ale np jakies fudge od czasu do czasu mnie skusi choc wole wlasnej produkcji.

            Lody te w pojemnikach to tez sztuka wyboru bo niektore sa przeslodzone
            niemilosiernie.
            Ja lubie owocowe akurat i niestety wszystkie owocowe to ulepek dla mnie
            Wiec wybieram dobre waniliowe i dodaje swieze owoce.
            Z innych Lidl mial wyjatkowo dobre z orzechami wloskimi ale teraz sie popsuli i
            sprzedaja slodkie badziewie z mala iloscia orzechow za te sama cene :/

            Z mineralna nie mam problemow.

            A owoce nieodmiennie na farmie PYO kupujemy i niektore sa 4 razy tansze
            niz supermarketowe. I lepsze oczywiscie ;)
            • jagienkaa Re: bardziej tluste? 19.07.05, 21:51
              Bogusiu mam w Ripley dwóch rzeźników, obaj sprzedają schab z białym
              tłuszczykiem, raz poprosiłam o odkrojenie to się pan męczył z pół godziny,
              kolejka urosła...szczerze to nie chce mi się łazić po rzeźnikach, najchętniej
              robię zakupy raz w tygodniu i tyle - taka wygodna jestem:)nie mówiąc o tym że
              nie znoszę płacić gotówką (taki mój osobisty uraz) a z Dominikiem się w ogóle
              trudno chodzi po sklepach i tak jak mówiłam - bardzo rzadko to robię. A
              Waitrose to mam chyba najbliżej w Leicester czy jakoś tak:)
              Na szczęście dużo mięsa nie jemy więc mi to aż tak nie przeszkadza..
              • mama5plus Re: bardziej tluste? 19.07.05, 23:16
                No to trefni ci rzeznicy :)
                A dlaczego karta nie mozesz placic ?
                Ja zamawiam u swojego lokalnego przez maila. Wysylam liste.
                Dostaje odpowiedz kiedy bedzie gotowe i Matt najczesciej
                po drodze z pracy odbiera.
                Czasem tez u rzeznika w miasteczku kupuje bo jest tez w porzadku,
                ale to gdy akurat jestem w okolicy.
                • jagienkaa Re: bardziej tluste? 19.07.05, 23:24
                  kurka no wiesz co czuję się jakbym w XIX wieku tu żyła! kartą się u rzeźnika
                  nie da płacić, tylko gotówką, a Neil wraca do domu ok 18:30 więc Ripley wtedy
                  już zamknięte na cztery spusty:)
                  ale wiesz Ty masz siednioro was do wykarmienia, więc na pewno dużo kupujesz i
                  Ci się opłaca (nie mówiąc o tym że Ty umiesz gotować a ja to gulasz zrobię,
                  albo schab w śliwkach czy coś...)
                  fajnie masz:)
                  • mama5plus Re: bardziej tluste? 19.07.05, 23:41
                    ale wiesz Ty masz siednioro was do wykarmienia, więc na pewno dużo kupujesz i
                    > Ci się opłaca

                    Wiesz to taki wiejski rzeznik na farmie, ktory klientom na reke idzie.
                    Przed przeprowadzka, kiedy blizej mieszkalismy to po drodze do domu jeden z
                    nich nam dostawe robil i bynajmniej nie w drodze wyjatku.
                    Maja kilka wlasnych sklepow, stoiska na farmers markets i w nieswoich
                    sklepach tez duzy zbyt ale dbaja o klienta.
                    www.chandleranddunn.co.uk/FreshMeat.htm
                    Pol barana czy cala swinie tez mozna u nich zakupic ;)

                    No popatrz, to u nas nawet w tym sklepiku na farmie mozna karta placic.
                    Rany koguta, rzeczywiscie z gotowka latac to juz bym nie chciala

                    (nie mówiąc o tym że Ty umiesz gotować a ja to gulasz zrobię,
                    > albo schab w śliwkach czy coś...)


                    haha, schab ze sliwkami mowisz :)
                    no no, to wyzsza szkola jazdy jak dla mnie :)
                    Czapki z glow przed Wacpania :-)
                    Pozdr
                    B, ktora dzis wyjatkowo zaszalala w kuchni ambitnie przygotowujac
                    hurtem mrozone dania na `po porodzie`
                    Takie zrywy mam czasem, ale to mija ;)
                    • jagienkaa Re: bardziej tluste? 19.07.05, 23:48
                      Bogusia,
                      ten schab w śliwkach to wiesz jest po jagienkowemu czyli jest schab i są
                      śliwki:)
                      a jeśli chodzi o robienie potraw po porodzie to u mnie się to nazywa take away
                      albo ready meals:) ale tak na poważnie to życzę powodzenia - ile Ci zostało?
                      • pati.zop78 Re: bardziej tluste? 20.07.05, 00:11
                        jagienkaa napisała:

                        >ale tak na poważnie to życzę powodzenia - ile Ci zostało?

                        no wlasnie Jagienko ty ich tylko siedmioro policzylas a to najmniejsze ci jakos
                        umknelo.
                        • jagienkaa Re: bardziej tluste? 20.07.05, 09:55
                          no z tego co wiem to jeszcze maleństwa nie ma...wolę nie zapeszać:)
                      • mama5plus Re: bardziej tluste? 20.07.05, 13:41
                        jagienkaa napisała:

                        > Bogusia,
                        > ten schab w śliwkach to wiesz jest po jagienkowemu czyli jest schab i są
                        > śliwki:)

                        Najwazniejsze, ze wychodzi :)
                        Mi zawsze wychodzil zasuszony na wior ale trafilam na taki jeden przepis- na
                        schab `alucowy`(jesli pamietasz aluc z edziecka)- nadziewany zamrozona
                        poledwiczka i w to mozna jeszcze sliwki. i ta poledwiczka po pierwsze wpycha
                        sie ladnie do srodka, po drugie gdy wrzuci sie ten schab do goracego piekarnika
                        to bialko sie ladnie zetnie zanim wilgoc wyparuje a rozmrazajaca sie
                        poledwiczka dodatkowo wigloc trzyma. No slowo daje - schabik miodzio wychodzi.
                        Nawet mi :D


                        > a jeśli chodzi o robienie potraw po porodzie to u mnie się to nazywa take
                        away
                        > albo ready meals:)

                        Aaaa, te tez mam. Jakies pizze i lasagne na czarna godzine.
                        Co prawda moj przewrazliwiony ostatnio ekspert od wyszukiwania we wszystkim
                        hydrogenated vegetable oil niezbyt laskawym okiem na te trumny (hehe, ostatnio
                        babka od zywienia w jakims programie radiowym tak je nazwala) spoglada, ale
                        zgadzamy sie co do tego, ze od jedzenia tego raz na jakis czas sie nie
                        umiera ;0) No i tesco ostatnio produkuje serie mrozonych danek w wersji
                        organic, healthy cos tam itd wiec tragicznie nie jest ;)

                        > ile Ci zostało?
                        3 tygodnie od dzis.




                        • jagienkaa Re: bardziej tluste? 20.07.05, 15:29
                          No to życzę powodzenia - chociaż Ty jako 'weteranka' to pewnie urodzisz między
                          gotowaniem lunchu a obiadku:) oby zdrowe było i Ty też. Koniecznie daj znać jak
                          już bedziesz mama6plus!
                          Nie polecam organic chicken nuggets z Tesco, jakoś mi w ogóle to nie smakowało
                          (a tymbardziej Dominikowi), za to bardzo lubię Lasagne Taste the Difference z
                          Sainsbury's. Bird's Eye ma dobre rzeczy, lubimy je bardzo i zarzekają się że
                          nic nie ma w ich wyrobach sztucznego.
                          Trzymaj sie ciepło!
                          • mama5plus Re: bardziej tluste? 21.07.05, 12:05
                            > Nie polecam organic chicken nuggets z Tesco, jakoś mi w ogóle to nie
                            smakowało
                            > (a tymbardziej Dominikowi)

                            My narazie w tesco wyprobowalismy hamburgery organic i Matt stwierdzil, ze sa
                            wyjatkowo dobre :)


                            za to bardzo lubię Lasagne Taste the Difference z
                            > Sainsbury's. Bird's Eye ma dobre rzeczy, lubimy je bardzo i zarzekają się że
                            > nic nie ma w ich wyrobach sztucznego.

                            Sainsbury`s mam niestety troche nie po drodze a dostaw do domu nie robia :(
                            ale wpadam tam przy okazji bo smakowo ich produkty mi bardzo podchodza.
                            Moja ulubiona garlic sausage od nich :)
                            Taka z ziarnkami gorczycy

                            A ja ostatnio najchetniej bym tylko lody, owoce i zielenine wcinala.
                            I z lodami wlasnie ciezko mi trafic bo za slodkie dla mnie.
                            Jest natomiast taki deser szwedzki (Swedish Glace) na bazie soi bodajze, ktory
                            ze swiezymi owocami uchodzi. No i kostki lodu i sok mrozony mnie ratuja ;0)
                            Oj zachcianki ciezarowe ;)
                            • annamaria0 Re: bardziej tluste? 21.07.05, 16:00
                              Znalazlam farme typu "pick your own" - nareszcie nazbieralam do woli wspaniale
                              smakujacych truskawek, malin, porzeczek i agrestu. Sa tam tez warzywa, duzo
                              smaczniejsze niz supermarketowe. Dla osob z Hampshire, szczegolnie okolice
                              Winchester-Romsey- Southampton - wjazd na farme jest naprzeciwko bramy wjazdowej
                              do Hillier Gardens (ktore tez warto zwiedzic).
                              Lody robie wlasne - polecam kupno maszyny, calkiem niezla mozna kupic juz za 18
                              funtow. Zrobilam lody czekoladowo-waniliowe-cookie dough: niebo w gebie:-)
        • plonaca.zyrafa Re: bardziej tluste? 19.07.05, 17:54
          Nie chodzi mi tylko o mieso (bo podoba mi sie ze prawie wszedzie jest napisane
          ile jest tluszczu w takim miesie mielonym) ale tez o slodycze.
    • jagienkaa Re: słodycze 19.07.05, 15:49
      ja słodyczy za bardzo nie jem, wolę owoce. Ale na pewno brakuje mi tutaj
      takiego wyboru czekolad jak w Polsce.
      Za to wolę tutaj różnorodność lodów (oczywiście mówię o supermarkecie...).
      • formaprzetrwalnikowa Re: słodycze 19.07.05, 17:04
        a owoce droogieee... w takich malych pudelkach... i nie zawsze dobre. te
        obrzydliwe truskawki osmaku trawy.. I te marnujace sie czeresnie na
        przydroznych i skwerowych drzewach. zastanawiam sie, czy nie zabrac do pracy
        drabinki zamiast podskakiwac pod czeresnia, ktora rosnie tuz za oknem mojego
        gabinetu..
        ;)
        • ptasia Re: słodycze 19.07.05, 17:52
          hm, ja obrywałam jeżyny z krzaczków rosnących przy drodze za campusem w Wheatley...
          z wodą min. nie jest tak, że dużo ludzi pije z kranu, co już było omawiane?
          a co do słodyczy i wyboru: zawsze mi się wydawało, że Cadbury's ma b. duży wybór
          czekolad i ww. wyrobów. osobiście uwielbiam batonik Flake (ten, co w lodach) i
          Rolo. a, i herbatniki typu digestive nie są takie słodkie, poza tym chyba często
          można kupić z gorzką czekoladą. jakoś w ogóle nie pamiętam, żeby słodycze były
          słodsze, ale też nie mam sweet tooth - nawet jak byłam mała, wolałam crisps lub
          kawałek sera :)
          • tiffany7 Re: słodycze 19.07.05, 20:34
            A propos owocow, niedaleko mnie w parku znalazlam cale mnostwo wisni!!! Co
            prawda takie maciupkie, ale jednak. Chyba pojde i narwe na kompot :))) A jesli
            chodzi o slodycze, calkowicie odrzucam produkty Cadberry - czekolada przypomina
            komunistyczne produkty czekoladowo-podobne, wiec preferuje Lindt'a a cenowo
            niewiele sie roznia. Ponadto bardziej jakowosciowo ufam europejskim markom:
            Kinder, czy Neslte, choc ta ostatnia produkuje na miejscu...
            • mgna Re: słodycze 19.07.05, 20:58
              Tiffany sprawdz doklandie ze to sa faktycznie jadalne wisnie. Tutaj w Angli
              rosnie drzewo (nie znam nazwy, ale jedno nawet rosnie przed synka nursery)
              ktore ma owoce podobne do czeresni, nieco mniejsze...sa one nie jadalne.

              Z czekolad ja uwielbiam luxemburskie i belgijskie. Rowniez M&M, rodzynki w
              czekoladzie, champagne i rum truffles, Mozart marcypany w czekoladzie i
              rowniez czekolady z lavender i roza (mozna je miedzy innymi w specialistycznych
              sklepikach kupic i w Harvey Nichols).
              • mgna Re: słodycze 19.07.05, 21:07
                W Selfridges mozesz kupic Godiva czekoladki ktore sa rownie przepyszne (mozna
                je rowniez kupic w USA) :)))) Na mysl o nich slinka leci.

                Nie lubie jednak czekolad z Thorntons, ich lody sa rownie ochydne.
                • eballieu Re: słodycze 19.07.05, 21:40
                  Ralphos dobrze ze Ty wspomniales o slodyczach w Belgii, bo mi z racji meza
                  Flamanda nie wypada:)
                  Jak sie raz sprobuje czekolad i pralin robionych metoda tradycyjna, ucieranych
                  recznie z masla i kakao, to.... wpada sie po uszy tak jak ja.
                  A i cena 12 - 20 euro za kilogram recznie robionych pralin. Nie Leonidas,
                  ktorego tam prawie nikt nie kupuje, bo robione przez wielka fabryke, tylko te
                  praliny - czekoladki z malych, rodzinnych cukierni.
                  I te ciasta, za 10 - 15 euro. W Londynie jest klika piekarni, ktore maja
                  podobne "arcydziela" ale ceny - oj, moglam tylko nos w szybe wlepic i
                  popatrzec. Zaszokowala mnie cena kg pralin w Harrodsie - 75 funtow.
                  W Polsce Leonidas tez ma niezla cene 270 zl za kg.
                  I tu sie przyznam do konca - wpadlam po uszy, jestem poprostu pod wrazeneim
                  tego jak bardzo we Flandrii przywiazuje sie wage do tego co i jak
                  wyeksponowane, przepiekne piekarnie, cukiernie, rodzinne sklepy. Taka
                  Szwajcaria i Francja razem wzieta do kupy. Jakosc Szwajcarow i Francuzow i
                  czystosc Holendrow.
                  Polecam weekend w Brugii, ktora nie zmienila od lat swojej jakosci w obsludze
                  klientow, mimo ogromu turystow jakie to miasto odwiedzaja. Za cene angielskiego
                  B&B macie nocleg ze sniadaniem w ladnym hotelu na Starym Miescie w Brugii.
                  Jedzcie praliny dziewczyny:)
              • formaprzetrwalnikowa Re: słodycze 19.07.05, 23:04
                dzizaz! a ja sie od kilku dni obzeram czeresniami z drzewa przed moim health
                centre.. ale skoro wciaz zyję, to mzoe to prawdziwe, jadalne czeresnie?
                - zapytała z nadzieją
                ;)
    • ralphos Re: słodycze 19.07.05, 20:59
      Rzeczywiście, słodycze w Anglii są okropne. Ostatni rok mieszkałem w Belgii,
      tam dopiero był raj! Co jak co, ale Belgowie wiedzą jak się robi dobre
      słodycze. Na mojej ulicy była chyba najlepsza cukiernia w Antwerpii, na
      wystawie po prostu dzieła sztuki (autentycznie!), a smak... Dobrze że nie
      miałem pracy i byłem kompletnie bez pieniędzy, bo ważyłbym chyba dużo więcej niż
      teraz w Anglii.
      • plonaca.zyrafa Re: słodycze 20.07.05, 00:13
        Mieszkalam w Brukseli przez rok :)

        Czekolade maja przepyszna :) Ba! Sklepy z tonami przeroznych czekolad, od malych
        czekoladowych figurek po duze bloki z czekolady :) Pychota! :)
        • eballieu Re: słodycze 20.07.05, 09:08
          JAgienka, powiedz temu rzeznikowi ze lipny jest.
          U mnie choc przez e-mail zamowic nie moge, to do domu moze mi przyniesc, jak
          zamawiam wiecej.
          I tez tak jak u Bogusi - barana calego jesli chce, swinie cala, pol wolu. Co
          chcesz. Zdarza sie ze kotlecikow jagniecych na ladzie nie ma. Ale wyjmuje
          jagnie z lodowy i ciach ciach przy mnie kroi.
          Fakt nie ma zbyt wielu rzeczy przygotowanych - takich wiecie inaczej czy innych
          niz szaszlyk (tu znowu przypomina mi sie wybor artystycznie przygotowanego
          jedzonka u rzeznikow w Belgii), ale mieso ma bardzo swieze. Jeszcze mi sie nie
          zdarzylo kupic czego co nam nie smakowalo. od niego kupujemy tez wolowe mielone
          na tatara. Miam, miam. inne mielone - przygotowuje na miescu - na zadanie.
          A facet mily - zawsze mam mala lekcje pokazowa jak ktora czesc wolu czy
          jagniecia sie nazywa.
          No i przystojny:) A to juz argument, ktory wyjasnia cala reszte:)
          To jedyny sklep u mnie we wsi:)
          Warzywniaki obok we wsi - i tez dowoza zamowienie do domu. Ale do nich wole
          sama pojechac, bo nie mam zaufania i wole na wlasne oczy obejrzec to co kupuje.
          Ciagle maja problemy z utrzymaniem swiezosci i dobrej jakosci. Ale juz i tak
          jest dobrze, nie tak jak bylo w Londynie. Mieszkalam tam w dzielnicy szklanych
          domow i wybor wlasciwie jeden - Waitrose, bagatela 40 minut na pieszo. To byl
          jedyny sklep jaki mialam "pod nosem"
          • jagienkaa Re: słodycze 20.07.05, 10:20
            ok, jutro pójdę i mu powiem "you are limey":)
            • eballieu Re: słodycze 20.07.05, 11:08
              Pieknie nam sie ta wymiana zdan rozwinela, az kusi sie dopisac - ja ze slodyczy
              to najbardziej mieso lubie:)
              • jagienkaa Re: słodycze 20.07.05, 11:14
                tak to z babami jest:) ja nie lubię mięsa na dodatek,ani słodyczy, ja owoce
                lubię...buziaki dla synka.
                • eballieu Re: słodycze 20.07.05, 11:55
                  I sosy do salatek o ile pamietam, to ciach te owoce sosem czekoladowym:)
                  Slodkim, az milo:)
                  • jagienkaa Re: słodycze 20.07.05, 15:30
                    właśnie najbardziej w sałatkach lubię dressingi:) zamiast czekoladowego sosu do
                    sałatki owocowej polecam Malibu - nieeebo w gębie!
                    • eballieu wilgotne pieczyste 20.07.05, 18:29
                      Zeby miesa, pasztety, i inne pieczyste nie byly suche - polecam miseczke z woda
                      wstawiona do piekarnika. Wtedy nawet schab jest soczysty. Tyle sie przy mezu
                      nauczylam, ha ha ha.
                      A co do gotowych dan - nie trawie. Ostatnio po raz pierwszy w Wielkiej
                      Brytanii, czyli od roku, chwycil nas len. W lodowce bylo jedzenie i smialo
                      salaty zielonej i innej mozna bylo umyc, skropic oliwa i balsamico, do tego
                      ser, chleb i jest kolacja. Ale nie len, to len.
                      Postanowilismy zamowic chinszczyzne. Bosz, jak tylko otorzylam torbe z
                      jedzeniem, to wiedzialam ze tego nie zjem.
                      Nie tknelismy nic. Do kosza poszlo 16 funtow, do dzis nie moge odzalowac.
                      A na kolacje byly grzanki z oliwa i czosnkiem i zielona salata. Pycha.
                      Obiecalismy sobie ze juz nigdy ale to nigdy jedzenia na telefon nie bedzie.
                      Chociaz jadlam u kolezanki dobra pizze. Ale nic, ja juz probowac nie bede, bo
                      za 16 funtow to ja moge cudo na kiju na kolacje wyczarowac:)
                      • mama5plus Re: wilgotne pieczyste 21.07.05, 11:51
                        eballieu napisała:

                        > Zeby miesa, pasztety, i inne pieczyste nie byly suche - polecam miseczke z
                        woda
                        >
                        > wstawiona do piekarnika. Wtedy nawet schab jest soczysty

                        Elu, to wiem z ta miseczka. Pieklam tez w rekawie foliowym, ktory niby ma
                        zapewniac soczystosc i pare innych trikow, ale ciagle mi bylo `nie takie`
                        Ten sposob z zamrozona poledwica w srodku w koncu daje w pelni
                        satysfakcjonujacy efekt :)

                        Podrzucam przepis w wersji oryginalnej :) gdyby ktos chcial:

                        SCHAB ALUCOWY
                        +++++++++++++++
                        ===============

                        schab sie piecze sam 180 stopni ok 50 minut, przedtem obsypuje

                        jakas gotowa przyprawa do grilla pikantna na przyklad, nacieram ogromna
                        iloscia czosnku, a w wersji luksusowej polewam przy pieczeniu piwem

                        w wersju superluksusowej nadziewam sliwkami suszonymi

                        w wersji supersuperluksusowej mojej mamy (jeszcze nie próbowalam) schab przed
                        upieczeniem nadziany jest poledwiczka wieprzowa nadziana sliwkami

                        robi sie to ekspresowo i prosto

                        rzeczona poledwiczke nacina sie wzdluz jak bulke do hot-doga, pakuje czosnek
                        wycisniety praska (najlepsza z Ikei za 19.90) i rzeczone sliwki, a nastepnie
                        sklada i wklada do zamrazalnika, co by zamarzla na kosc w formie parówy

                        nastepczo rzeczony schab dziurawi sie dlugim nozem i przepycha zamarznieta na
                        kosc poledwiczka, obsypuje i naciera oraz piecze jak poprzednio (moze 10 minut
                        dluzej z uwagi na rzeczona zamarznieta)

                        schab wychodzi cudny, delikatny, nie ma szansy na suchosc, bo roztapiajaca sie
                        w srodku poledwiczka skutecznie wyschniecie uniemozliwia


                        1. bierzesz poledwiczke, macerujesz w dowolnej macy, nastepnie wkladasz do
                        zamrazalnika
                        2. bierzesz schab niezamrozony i macerujesz go w dowolnej macy
                        3. przekluwasz zmacerowany schab i nadziewasz go zamrozona (a wiec sztywna)
                        poledwiczka
                        4. pieczesz towarzystwo
                        _________________
                    • kasia799 Owoce i Malibu 21.07.05, 16:08
                      Z taka propozycja serwowania owocow sie jeszcze nie spotkalam
                      Chyba za raz wyprobuje
                      Jakos sie musze odstresowac...
                      • eballieu Re: Owoce i Malibu 21.07.05, 16:45
                        Wodka tez dobra - arbuz nia nasaczony:). I likiery takie jak cointreau i grand
                        marnier 9obydwa sa pomaranczowe), tylko to drogie jak diabli w Anglii wiec jak
                        ktos chce to niech lepiej kupi na kontynencie.
                        A moze by tak otworzyc nowy watek........ a co mi tam, otwieram
              • ralphos Re: słodycze 20.07.05, 21:36
                Eballieu, są dwa rodzaje sklepów w których wykupiłbym wszystko - cukiernia i mięsny.
                Kiedyś szedłem w Warszawie przez bazarek z koleżanką i gdy przechodziliśmy obok
                sklepiku mięsnego z którego unosiły się niesamowicie pyszne zapachy świeżutkich
                wędlinek i szyneczek, stwierdziłem, że aż mnie skręca. Koleżanka przytaknęła że
                też ją strasznie skręca. Później okazało się że jest zagorzałą wegetarianką i
                skręcało nas z zupełnie różnych powodów :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka