formaprzetrwalnikowa
07.08.05, 18:52
Wczoraj w Timesie przeczytałam kilka porad z tzw savoir vivre'u, np taką
informację dla par: że trzymać sie za rece w miejscu publicznym-kontynentalny
to zwyczaj - moża, byle dyskretnie.
zbaraniałam.
I przypomniałam sobie, jak w piątek czułam na sobie wzrok kilku
współpasażerów w metrze, gdy jadłam jabłko. byłam zbyt głodna, żeby zawracać
sobie głowę lokalnymi konwenansami, ale rzeczywiscie nie przypominam sobie,
żebym - poza lodami i dziecmi jedzącymi chipsy - widziała tu ludzi jedzących
na ulicy, w metrze i innych miejschach publicznych nie przeznaczonych do
jezdenia.
Am I right?
czy są jeszcze jakies rzeczy, całkiem naturalne w poslce, których tutaj robic
nie wypada?