Dodaj do ulubionych

co nie wypada

07.08.05, 18:52
Wczoraj w Timesie przeczytałam kilka porad z tzw savoir vivre'u, np taką
informację dla par: że trzymać sie za rece w miejscu publicznym-kontynentalny
to zwyczaj - moża, byle dyskretnie.
zbaraniałam.
I przypomniałam sobie, jak w piątek czułam na sobie wzrok kilku
współpasażerów w metrze, gdy jadłam jabłko. byłam zbyt głodna, żeby zawracać
sobie głowę lokalnymi konwenansami, ale rzeczywiscie nie przypominam sobie,
żebym - poza lodami i dziecmi jedzącymi chipsy - widziała tu ludzi jedzących
na ulicy, w metrze i innych miejschach publicznych nie przeznaczonych do
jezdenia.
Am I right?
czy są jeszcze jakies rzeczy, całkiem naturalne w poslce, których tutaj robic
nie wypada?
Obserwuj wątek
    • kasia799 Re: co nie wypada 07.08.05, 20:13
      Forma, jestes pewna, ze to o jablko chodzilo ;-) ?
      Niejednokrotnie widzialam ludzi jedzacych w metrze czy pociagach, szczegolnie
      jakies slodycze (ciastka, batoniki itp)
      Pamietam jak pewna kobieta raz o malo co sie nie wywrocila gdy maszynista robil
      jakies awaryjne hamowanie (jadla wlasnie salatke owocowa z plastikowego
      pojemniczka i pare winogronek jej wypadlo, hehe)
      Nie przychodzi mi nic teraz do glowy, co tu nie wypada a w Polsce jest
      normalne, ale w druga strone to np:
      ziewanie bez zakrywania buzi, kobiety nakladajace makijaz w metrze
      O ubiorze to juz nawet nie wspominam bo wiadomo ze w Polsce kobiecie w pewnym
      wieku to juz nie wypada...chyba prawie wszystkiego ;-) a tutaj to codziennosc.
      • formaprzetrwalnikowa Re: co nie wypada 07.08.05, 21:26
        hmm... jakos na początku mojego pobytu tutaj szłam sobie ulicą zajadajac
        kanapkę i miałam wrazenie, ze ludzie dziwnie mi sie przygladaja -
        przeprowadziłam mała inspekcję okolicy - nikt nie jadł, chociaz widziałam, ze
        wczesniej kupowali kanapki w Gregg'u. widziałam tylko dzieci i pojedyncze
        osobniki w wieku tzw młodziezowym zajadające chipsy w metrze lub w autobusie.
        Wiesz kasia, mam na mysli taką 'hipokryzję': jak bodajze w polinezji
        obsciskiwanie się w miejscach publicznych nie jest niczym zdrożnym, ale
        zjedzenie z kobietą, ktora nie jest twoją zoną wspólnego posiłku publicznie, np
        w restauracji - wywołuje skandali jest odbierane jako zbezczeszczenie kobiety -
        taki kawaler musi sie z panna ozenic.
        wiem, to trochę skrajny przykład, ale rózne społeczenstwa mają takie dziwactwa.
        myslałam, ze moze z angolami jest podobnie: tłusty brzuch na wierzchu i biust
        wylewający sie dekoltu u pani po 50 nikogo nie bulwersuje, jedzenie w metrze -
        tak.
        • natalia.brzeska Re: co nie wypada 07.08.05, 22:39
          Pierwsze slysze. Ciagle z ukochanym (Anglikiem) trzymamy sie za rece. Czesto
          tez widze inne pary to robiace i zwracam na to uwage szczegolnie, gdy sa to
          ludzie starsi (jest to urocze).
          W czasie lunchu wychodze do centrum miasta i co druga osoba chodzi z jakas
          bulka, bagietka. Podobnie jest w pociagu. Gdy wracam z pracy sporo osob je.
    • tw52 Re: co nie wypada 07.08.05, 23:00
      w ogole nie zwracaj uwagi, FormoP.
      chyba nie przyszlo ci do glowy by sie uczyc savoir-vivre od Geordies?
      prawdopodobnie mysleli, ze ktos kto je jablko a nie chips musi byc bardzo posh -
      z Londynu albo cos rownie ohydnego.
      gdybys byla facetem - mogliby na wszelki wypadek dac po ryju.
      • jennifer_e Re: co nie wypada 07.08.05, 23:22
        a mój Angol to ciągle nie tylko mnie trzyma za rękę ale i obściskuje w
        publicznych miejscach, opędzić się nie mogę ;)
        pierwsze słyszę i o tym, i o jedzeniu publicznie, w metrze co prawda są takie
        ulotki, żeby nie jeść zbyt smelly food, nie słuchać zbyt głośno muzyki, ale i
        tak nikt sobie z tego nic nie robi i w piątkowy czy sobotni wieczór metro i
        autobusy śmierdzą curry albo fish and chips, a ludzie nagminnie włączają swoją
        muzykę na cały regulator i katują osoby siedzące obok. Co mnie dziwi, to że
        taka osoba siedząca obok nie poprosi o zciszenie muzyki. Będzie fukać i
        znacząco się wiercić ale nie powie nic.

        Ja uważam, że Polacy są zdecydowanie lepiej wychowani. Pomijam tutejszą middle
        class, ale tacy normalni ludzie w kafejach czy knajpach nagminnie jedzą nie
        używając noża, faceci nie przepuszczają kobiet w drzwiach, a jeśli już to z
        porozumiewawczym uśmiechem czy puszczeniem oczka. Każdy sobie przy stole sam
        nakłada a nie tak jak u nas, że gospodarz zaczyna od najstarszego gościa.
        Oni twierdzą, że to nie brak kultury tylko wyluzowanie, zerwanie z
        ograniczaniem siebie. Jak komuś wygodniej jeść tylko widelcem albo paluchami to
        nie będzie się krępować w imię zasad. Tak mi kiedyś tłumaczył jeden z porządnej
        rodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka