mgna
12.08.05, 22:01
Az nie poznaje mojego meza. Od czterech lat trulam jemu zeby bardziej dbal o
swoje zdrowie, lepiej sie odrzywial, mniej pil piwa, wiecej czasu przebywal
na lonie natury i zeby regularnie cwiczyl.... po czterech latach nareszcie
zaszly drastyczne zmiany (az sie ciesze ze sie z nikim nie zalozylam bo bym
przegrala): maz moj piwo pije tylko w weekend (jedno moze dwa piwka),
papierosy ktore zucil zaras po nszym spotkaniu zaprzestal, czasami nadal
zapali cygaro, czerwone mieso jada raz w tygodniu, przyzwyczail sie do smaku
ryb i teraz je wcina kilka razy w tygodniu, rowniez przestal nazekac kiedy
przyzadzam moje wegetarjanskie dania, pije mleko z soi, zapisal sie na w.f. i
chodzi kilka razy w tygodniu, w kwietniu zaczal nareszcie wtorowac mi w moich
wypadach na lono natury, w ostatni weekend przeslismy przeszlo 15 mil i nawet
nie nazekal ("zobaczylem jedno drzewo, wiec widzialem wszystkie"), ucieszyl
sie kiedy na jego urodziny sprezentowalam jemu hiking boots, i teraz skacze
na skakance juz od 40 minut!!!!!! Stworzylam potwora, nareszcie! :) On
oszalal....czy ja jestem Yenta od przerabiania facetow, czy moze on zaczyna
mid-life crisis, czy moze znalazl sobie mlodsza kochanke ;) ???
Boze on nadal skacze! Moze sie zacial? Czy przerwac?