Wlasnie wrocilam

06.09.05, 11:36
z Polski po prawie trzech tygodniach. Troszke wypoczelismy, troszke nerwow
tez bylo. Chcec podzielic sie z Wami moimi wrazeniami. Po pierwsze moja
mlodsza corka wreszcie sie przelamala do j.polskiego i gdy ktos nie mowil po
angielsku, to mowila po polsku. To prawdziwy sukces przyznam, bo dotad
zazwyczaj unikala j.polskiego:) PO drugie moja starsza corka jak zawsze nie
chciala wyjezdzac z Polski i plakala na koncu. :( Po trzecie stwierdzilam, ze
zmienila sie juz moja mentalnosc i wiele rzeczy mnie w Polsce denerwuje, tzn
sposob myslenia wielu ludzi, ich ciagle pytania o pieniadze i jak nam sie
powodzi. :( Po czwarte doszla do wniosku, ze z polska sluzba zdrowia wcale
nie jest tak dobrze, bo skad by sie wzielo tyle prywatnych gabinetow, na
ktorych lekarze zbijaja kokosy, bo pacjent wlasnie nie ma nalezytej opieki
zapewnionej przez panstwo. Po piate podoba mi sie w Polsce bezproblemowosc i
fleksybilnosc ludzi w wielu sytuacjach. Wiele rzeczy robi sie na slowo, nie
trzeba niczego zalatwiac z wyprzedzeniem,no jest po prostu jakos latwiej. Po
szoste moje corki zaznaly troche swobody, poznaly mnostwo kolezanek. Byly
klotnie i godzenie sie i wsazystko szlo dobrym, normalnym torem. Po siodme
polskie jedzenie jest super i niestety wszyscy przytylismy. :(
To tyle na razie z moich wrazen. Moze podzielicie sie rowniez wlasnymi.
Zachecam.
    • neeki Re: Wlasnie wrocilam 06.09.05, 21:17
      ja w polsce bylam w czerwcu , pojechalam po 2 latach nieobecnosci. mialam
      bardzo mieszane uczucia. z jednej strony super zobaczylam znowu rodzicow ,
      siostre, pobawilam sie z kotem ;) spotkalam sie z przyjaciolmi. no i ten luz,
      jestem sobie gosciem na wakacjach i niczym sie nie musze przejmowac.
      z drugiej strony no wlasnie : jestem gosciem. juz nie czulam sie u siebie.
      ludzie sie ciesza i maja czas jak sie przyjezdza, ale potem kazdy wraca do
      swoich spraw. moi znajomi sa na innych atapach zycia. maja prace , rodziny,
      mysla o innych sprawach. a ja sie bujam w londynie ;) robie sobie kawe
      zawodowo ;) chodze na imprezy poznaje ludzi. kolezanka mi powiedziala ze
      zazdrosci mi tej swobody, bo ona to praca maz . a ja do niej ze moze ja jej
      troche zazdroszcze tej stabilizacji. zycie singla bywa emocjonujace, ale tez
      trudne czasami ;) widzialam tez ze niektorych denerwowalo moje : u nas czyli w
      londynie. no i wlasnie - dla mnie to jest u nas. i jakbym miala gadac? ciagle
      mowic w londynie to w londynie tamto?
      ja tutaj czuje sie jak u siebie. i tutaj czuje sie naprawde wolna. ale zawse
      milo wracac do domu rodzinnego chocby na chwile :)
    • jagienkaa Re: Wlasnie wrocilam 07.09.05, 13:44
      ja wróciłam tydzień temu, byłam dość długo bo 18 dni. Naprawdę sobie wypoczęłam
      bo mama wzięła urlop i nadrabiała bycie babcią. I mamą.
      Ja bardzo lubię jeździć do Polski, mieszkam w centrum dość dużego miasta, mam
      bardzo zżytą rodzinkę i kilkoro znajomych z którymi mogę się spotkać. Mama
      gotuje, zmywa, pierze i prasuje i jest git:)
      Podoba mi się to, że w Polsce niektóre rzeczy się załatwia bezproblemowo i od
      ręki, są na każdym kroku fryzjery (za tanie pieniądze!), szewcy, pasmanterie,
      budki z zapiekankami, w sklepach z ciuchami i butami jest różnorodny wybór. I
      że komputer można wszędzie naprawić i to od ręki. I lubię to, że można sobie
      usiąść w ogródku na rynku na piwie, za 4zł, i nikt Cię nie podrywa ani nie
      szaleją obok pijane nastolaty czy dresiarze. Widzę zupełnie inną kulturę picia
      w Polsce niż w UK. I mimo wszystko dzieci mi się wydają grzeczniejsze;)
      A na złe...dużo by pisać, ale widzę narastającą biedę i naprawdę nie wiem jak
      sobie ludzie dają radę za te 800zł. Chamstwo i brak kultury na drogach (nie
      wspominając o ich stanie), jeżdżące chaszple tylu Fiat 125p z 1976r. Kupy i
      brudne ulice czy parki. NIe wspomnę o tym, że ludzie na ulicach są smutni,
      przytłoczeni, gburowaci, ale to jestem w stanie rozumieć.
      Nie wiem czy na plus czy na minus dać zaradność Polaków, to że ludzie umieją
      sobie dać radę w różnych sytuacjach, znają się na wielu rzeczach. Ale z drugiej
      strony to jest kombinatorstwo, próbowanie naciągania przepisów itp.
      Ogólnie to widzę, że Polska się zmienia na plus, ale bieda i bezrobocie mnie
      przeraziła.
    • princessjobaggy Re: Wlasnie wrocilam 07.09.05, 19:54
      Ja tez bylam tego lata w Polsce, nie na dlugo, ale na tyle dlugo,zeby sobie
      przypomniec o wielu denerwujacych mnie wczesniej rzeczach. Stan drog jaki sobie
      zapamietalam nie byl az tak kiepski jak go zastalam. Tragedia!!! Obsluga
      klienta w bankach czy urzedach- chamstwo, robienie laski, zero usmiechu. No i
      pytania znajomych naszych rodzicow typu: 'A ile on/-a zarabia?'. Wiecie co! A
      kto powiedzial, ze ja przyjechalam do Anglii na zarobek? A kim ci ludzie dla
      nas sa zeby o takie rzeczy pytac?!

      Radosc sprawily mi spotkania z dobrymi znajomymi, ktorym nadal ufam i spedzilam
      z nimi troche wartosciowego czasu. Cala reszta, niestety, byla do bani.
      • aniek133 Re: Wlasnie wrocilam 21.09.05, 00:48
        Dolaczam do grona dziewczyn ze swiezymi wrazeniami :)
        Wlasnie wrocilam. Spedzilam cudne trzy tygodnie w Polsce. Moje spostrzezenia
        dotyczace polskiego swiata i ludzi sa podobne. Mieszane uczucia. Przewazaja
        negatywne.
        Ale wlasnie po powrocie do UK podjelam decyzje o powrocie do Polski. Za rok
        albo dwa.......
        Bede mieszkala wtedy po ludzku, we wlasnym mieszkaniu z kuchnia i lazienka :)
        Bede spotykala sie ze znajomymi i spotykala znajomych na ulicach. Bede biegala
        wkolo plant, chodzila na aerobik, czasem do fryzjera i kosmetyczki. Przyjaciele
        beda wpadali, odwiedze ciocie, pojde na spacer. Wylece do miasta na zakupy,
        przeciez to tak blisko.... I pojde na targ kupic swieze owoce i warzywa...
        Wybiore sie do kina, teatru....
        Coz... Chyba moj mikroswiat jest wazniejszy niz system... Ja sie tam odnajde,
        wroce do domu, poczuje sie jak u siebie i juz nie bede sie czula gorsza i tak
        beznadziejnie bezwartosciowa. Ja po prostu nie potrafie tu zyc, choc ten swiat
        niby taki lepszy..... :((((((
    • szyszka11 Re: Wlasnie wrocilam 21.09.05, 09:38
      Tez bym chciala tak w Polsce, zakupy, kino, itp... Ale za co. W polsce nie bylo
      mnie stac na porzadne jedzenie, a co mowic taakie luksusy. Nie powiem, tesknie
      bardzo, ale wiem,ze tam nie da sie zyc godnie. Nadmieniam, ze oboje
      pracowalismy, mamy jedno dziecko. A chcialabym ich trojke. W Polsce to jednak
      nie byloby mozliwe.
      NIe twierdze, ze nigdy nie wroce,ale to jeszcze baardzo odlegle plany.Fajnie
      jest jak sie pojedzie na 2 tyg.,z pieniedzmi, mozna sobie pozwolic na to czy
      tamto. Ale tak zyc z dnia na dzien to gorsza sprawa.
      • aniek133 Re: Wlasnie wrocilam 21.09.05, 10:04
        Szyszka, zgadzam sie z Toba w zupelnosci. Aspekt finansowy to podstawa i ja
        oczywiscie go uwzgledniam na pierwszym planie. Jestem nauczycielka i z moich
        obserwacji wynika, ze nie bede miala wiekszych problemow ze znalezieniem pracy
        w szkole, chocby to mialo byc poza moim miastem, gdzies na jakiejs wiosce (tym
        lepiej!). Z moich obliczen wynika, ze z pensji nauczycielskiej daloby sie
        wyzyc. Bez szalenstwa, ale daloby sie.
        Inna kwestia to taka, ze wole byc pospolitym nauczycielem w Polsce (bo i po co
        ja tyle lat zostawilam na nielatwych przeciez studiach??) niz tutaj byle kim.
        Wole zyc od wyplaty do wyplaty, ale byc u siebie i czuc sie godnie.
        Stad ta nielatwa decyzja....
    • agoos1 Re: Wlasnie wrocilam 21.09.05, 11:39
      Ja byłam w Polsce blisko 6 tyg., wróciłam 3 tyg. temu i mam bardzo mieszane uczucia. Tylko, że nie dotyczą polskiej rzeczywistości, ale mojej decyzji o pozostaniu tutaj. Mogę się właściwie podpisac pod spostrzeżeniami aniek. Wprawdzie rzeczywistości finansowo-materialnej nie można porównywać to jednak Polska daje mi to czego w Anglii nigdy nie dostanę, nawet z ileśtamkrotnie wyższa pensją. Przede wszystkim to poczucie, że jestem u siebie, którego tutaj, po roku pobytu, nie widać. Do tego dochodzi jeszcze mnóstwo rzeczy związanych z naszą konkretna sytuacją to i tam. Moja córka wciąż jeszcze pyta dlaczego musimy mieszkać w Anglii? Dlatego podjęliśmy decyzję o powrocie za rok lub dwa. Anglia jest fajnym krajem, ale chyba nie dla nas na tym etapie życia, na którym jesteśmy.
      • aniek133 Re: Wlasnie wrocilam 21.09.05, 18:08
        "jednak Polska daje mi to czego w Anglii nigdy nie dostanę, nawet z
        ileśtamkrotnie wyższa pensją."

        Wlasnie.... Widze, ze nie tylko ja do tego doszlam.... Staralam sie wtopic w
        ten angielski swiat przez kilkanascie miesiecy, ale nie potrafie. Bo to inny
        swiat. Prawdopodobnie duzo lepszy, ale jednak inny. Chyba trzeba miec bardzo
        silny charakter, zeby sie pogodzic z zyciem na obczyznie. Osobom, ktore z
        przyczyn osobistych weszly od razu do angielskich rodzin, jest chyba latwiej
        niz takim jak ja, ktorzy zawsze tu beda obcymi.

        My rowniez wracamy do Polski. Ja za rok lub dwa, a moja druga polowa moze o rok
        pozniej. Wydaje mi sie, ze juz mysl o powrocie do Polski pozwoli mi byc
        szczesliwsza :)
        • edzior1 Re: Wlasnie wrocilam 22.09.05, 18:39
          kilkanascie miesiecy.... mysle ze trzeba duzo wiecej niz te kilkanascie
          miesiecy, z postow widze ze wiekszosc z waz dziewczyn przyjechalo juz po maju
          2004 i tu macie szczescie!!!! wszystko mozna wszystko prawie na tacy! mozna
          pracowac studia nie kosztuja 3 razy wicej niz dla angoli, domy mozna wynajac,
          konta w banku mozna otworzyc teraz to jest super, gdybyscie zobaczylu co sie
          tutaj dzialo pare lat temu..... heheh wlos sie jerzy na glowie, trzeba troche
          desperacji, i samozaparcia i ciezkiej pracy, wiem jak jest ciezko ale trzeba
          duzo wiecej czasu niz parenascie miesiecy zeby poczuc sie jak u siebie.
          wiem kazdy jest inny i kazdy ma inne potrzeby,
          Ja sie nie wracam, juz raz sie wrocilam ( 2002) i po 8 miesiacach szukania
          pracy w polsce, znowu zapakowalam plecak zebralam resztki pieniedzy i z
          podwinietym ogonem wrocilam tutaj,teskni mi sie duzo ale nie mozna miec
          wszsystkiego naraz, teraz tytaj jest moj dom ( wlasny) praca moze jeszcze nie
          najlepsza ale wszystko idzie w dobrym kierunku. mysle jednak ze kiedys .. sie
          wrocimy.
          tak jak napisalam kazdy jest inny, kazdy inaczej odbiera zycie.....
          • aniek133 Re: Wlasnie wrocilam 22.09.05, 18:48
            Moj chlopak mowi, ze wlasnie wtedy, kiedy bylo tak ciezko, bylo ciekawiej i
            teraz to mu sie tu zaczelo nudzic :)))))))

            Studia. Wlasnie, ze od nastepnego roku kosztuja trzy razy wiecej :))))
            Pocieszajace, ze dla Angoli rowniez :)

            Z jednej strony czlowiek sie boi zlego wyboru i tego, ze trzeba bedzie wrocic.
            Ale patrzac na to inaczej, to wlasnie jest optymistycznie, ze w kazdej chwili
            mozna wyjechac i wrocic :)


    • b.zyla Re: Wlasnie wrocilam 22.09.05, 04:34
      Na poczatek odpowiem cytatami :
      princessjob...Stan drog jaki sobie
      zapamietalam nie byl az tak kiepski jak go zastalam. Tragedia!!! - Tak zgadzam
      sei w zupelnosci. Jezdze po UKi wiem ze maja drogi z super stanie ale
      przepelnione , maja autostrady z 3 pasami ale bardzo czesto jedziesz na nich 50
      km na godzine ale za to zadbane . W pl powinni si eskupic na bydowaniu drog
      szybkiego ruchu , na ktorych da sie swobodnie jechac 100-120 na godzine a sa
      tansze pare razy niz autostrady platne . Taka od lat mamy Krakow -Katowiece i
      ruch tam jest pare razy mniejszy niz w UK . Bo problem to nie autostrady a
      drogi 2 pasmowe z poboczej jak nalezy , ale ... na autostradach da sie
      najwiecej nakrasc , mamy km najdrozszy w Europie placac robotnikom grosze !!
      princessjob...Obsluga
      klienta w bankach czy urzedach- chamstwo, robienie laski, zero usmiechu- tu
      mnie rozsmieszylas do lez , a jaki masz tu serwis gdziekolwiek , porazka
      najwieksza. Przperowadzona najwieksze badania w E Zachodniej , Anglia ostatnia
      pod wzgledem CS. W Polsce pod tym wzgledem jest luksusowo ( bank , sklep itp -
      gorzej sie kreci , jak widza klienta to skacza , sama przyjemnosci !). ps
      Ostatnio poszedlem do banku , chcialem z CS dozmawiac po 20 min zapytalem w
      kasowym okienku co jest grane , powiedziano mi ze dzis tylko umowieni maja
      szanse , kpina , bank bez obslugi klienta !! kazdy taki sam w UK :)
      No i
      pytania znajomych naszych rodzicow typu: 'A ile on/-a zarabia?' a co sie
      dziwicei , to temat dla ni ch nr 1 , poza tym w uk jak sie mnie pyta
      anglik/angielka ile maja moi rodzice na miesiac ot jest ok i bardzo ok , pomimo
      ze wiedza ze to grosze , co ?? . J nie kryje jakie sa zarobki ale tez i
      koszty , anglia kraj otwarty , ni erobcie temtu tabu bo nie jestescie prezesami
      w firamch ktorym zakazano mowic o zarobkach :)

      A teraz cos powiem dla tych co chca wrocic za pare lat .

      Zyjcie tu jak chcecie ( jak jedna Pani pisala w pl ma wlasna lazienke itp, tu
      tez mozna miec wcale to niekosztuje fortuny jakies pozadne studio/one bed ) ale
      pamietajcie skoro ni ezwiazaliscie sie z partnerem/partnerka z Anglii i chcecie
      wrocic do pl to oszczedzajcie , mniej lub wiecej. Polska sie rozwiaja
      dynamicznie czy tego chcecie czy to widzicie czy nie , Europa na nas to
      wymusi !! Jesli nie maci epomyslu co dalej , nie macie celow itp w pl po
      powrocie namawiam na inwestowanie w nieruchomosci. W dobrych lokalizacjach
      rosna po 10-12 % na rok , i kazdy analityk Wam to powie ze tak bedzi
      ekilkanascie lat !! Za pare lat w Pl mieskzanie itp bedzie znaczylo majatek ,
      juz zaczyna i nie zalujcie tych 4-5 tys za metr2 na dobra lokalizacje w pl .
      Pomeczycie sie jakis czas , ale jak wrocicie to z majatkiem ktory pokryje ( z
      wynajmu ) wasze wydatki niezbedne na codzien a to co zarobicie ( zarabiajac
      nawet niewiele ) uzupelni wam stabilnosc i da satysfakcje. Wiec przestancie sie
      szczypac i czekac n alepsze czasy bo nigdy nie odlozycie , kredyt w roch ,
      najlepiej w pl bo stopa oprocentowania jak w UK a funt teraz cienko stoi i do
      pracy tzn do splacania tych 4scian :)

      • princessjobaggy do pana B. 23.09.05, 01:29
        Oj, to chyba calkiem odmienne mamy doswiadczenia np. z bankami polskimi i
        brytyjskimi. W Anglii jestem obslugiwana na najwyzszym poziomie, doinformowana,
        w ogole obsluga w moim banku jest niesamowita- ludzie usmiechnieci, mili,
        zyczliwi. O obsludze w moim banku w Polsce nie chce sie wypowiadac, szkoda
        czasu.

        O sprzedawczyniach, ktore wcinaja kanapke albo dyskutuja miedzy soba o tzw.
        dupie Maryni gdy klient czeka, tez nie bede sie rozpisywac. Ale to moze tylko
        ja mam o wiele milsze doswiadczenia z wszelkiego rodzaju obsluga w Anglii niz w
        Polsce. I zadne podawane przez Ciebie statystyki w MOIM PRZYPADKU sie nie
        zgadzaja...
    • seven_sisters Re: Wlasnie wrocilam 22.09.05, 18:16
      Ja mam juz tak mieszane uczucia, ze czasami mysle, ze zwariuje…Co drugi dzien,
      na przemian, planujemy powrot lub ulozenie sobie zycia tutaj... A jestesmy tu
      ponad rok, wiec jest to troche meczace... Nie wiem, cos w tej Anglii
      nie ‘kliknelo’ – wiem, Anglia nie ma byc kochanka, tylko miejscem na ognisko
      domowe, ale tak czy siak – serce mi nie drzy jak sobie o tym pomysle...
      Mielismy miec tu dzieci, ale na razie to ja wiecej zarabiam od meza, wiec jak
      to odpadnie, nie damy rady sie tu utrzymac... W Polsce maz z kolei w ogole nie
      mial pracy, a mieszkalismy katem u babc i w koncu rodzicow. A zanim zarobimy na
      kat w Pl, to uplynie znowu pare lat i wizja dzieci powoli sie rozmywa. Nie mamy
      pomyslu na przyszlosc (tzn pomysly sa, nawet bardzo fantazyjne, ale chyba
      brakuje odwagi, samozaparcia i czego tam jeszcze; nie mamy czasu i sil na
      konstruktywne myslenie, i pomalu wpedzamy sie w obsesje...
      • aniek133 Re: Wlasnie wrocilam 22.09.05, 18:37
        A ja myslalam, ze to tylko ze mna cos jest nie tak :) My podobnie jak Wy ,
        stale walkujemy temat najblizszej przyszlosci. Temat - rzeka :))
        Oprocz tego rowniez mamy sporo pomyslow, ale wlasnie odwagi najbardziej nam
        brakuje. A moze jeszcze jakiegos wsparcia i stanowczej zachety...?

        Ja chyba tez niedlugo zwariuje i jak spotkamy sie w jakims zakladzie dla
        oblakanych to wtedy dopiero sobie pogadamy :))))))))

        Pocieszajace jest to, ze do Polski zawsze mozna wrocic. Tylko, ze ten nadmiar
        (sic!)perspektyw mnie przytlacza.....
        • seven_sisters Wymiana pomyslow? 22.09.05, 18:54
          Wlasnie!
          Moze warto zrobic gielde pomyslow - co taki niedogotowany emigrant moze zrobic
          po powrocie? Najlepsza bylaby chyba praca na wlasny rachunek, bo po
          doswiadczeniu tutaj ciezko pojsc do kogos na etat, prawda? Nie chodzi o
          podkradanie pomyslow, bo i tak liczy sie praca wlasnych rak, ale moze komus
          zaswieci zarowka nad glowa hihi?
          Ja myslalam juz nad agroturystyka, studiem fotograficznym, szkola jezykowa,
          itp, itd. A Wy?
          Co do zakladu dla oblakanych, to moze osobny watek - w ktorym najciekawiej
          hihi :)

          Pozdrawiam!
          • aniek133 Re: Wymiana pomyslow? 22.09.05, 19:03
            A ja znow mysle o powrocie do pracy w szkole, a poza tym o handlowaniu
            czesciami do samochodow albo ciuchami na targowisku :) Widze, ze mamy dosc
            rozne pomysly :)
            • effata Re: Wymiana pomyslow? 24.09.05, 01:14
              Dołączam się do grona wahających się.
              Tzn. my na pewno na razie nie wrócimy. Nie mamy do czego i z pensji
              nauczycielskiej, to ja się napewno nie utrzymam z trójką dzieci. Oczywiście
              doszłaby jeszcze pensja mojego męża, ale ... on pracował w takiej branży, która
              bardzo kiepsko przędła i nadal tak jest (dlatego głównie wyjechaliśmy, bo
              notorycznie nie dostawał prowizji, a i pensje z opóźnieniem). Własne firmy
              prowadziliśmy oboje. Owszem ma to swoje zalety z poczuciem niezależności na
              czele. Ale niestety prowadzenie tzw. jednoosobowej działalności gospodarczej w
              Polsce często wygląda tak, jak ostatnio opisywał nam znajomy, który też
              wylądował w Anglii: ... moja żona jest fryzjerką. .... Jakoś sobie radzi,
              czasami tylko jak jej nie starcza do ZUS-u to jej muszę trochę dorzucić. A
              spróbuj się tylko spóźnić choćby o jeden dzień ze złożeniem deklaracji
              (chociażby zerowej) - to stówa kary (ty przestępco oszukujący własne państwo,
              nie mający prawa do pomyłek).
              Poza tym na razie zajmuję się "podtrzymywaniem ogniska domowego", więc
              wszystkie te świątynie dla wybitnych intelektualistów typu teatr czy kino
              zostawiam sobie i tak na później (tu puszczam oczko do kruczka1973 założycielki
              wątku o krainie łagodności ;))) - także na razie tak bardzo nie żałuję, bo
              wiem że w Polsce też nie latałabym na każdą premierę.

              Ale nigdy nie przypuszczałam, że ta cała Anglia będzie we mnie wzbudzała TAKIE
              SKRAJNE UCZUCIA! Raz myślę sobie WOW! Mieszkam w Anglii, ale niesamowicie,
              zawsze o tym marzyłam. Następnego dnia: Co mnie tu zagnało? Przecież tu zawsze
              będę obca.

              Ale generalnie myślę, że faktycznie trzeba trochę dłuższego okresu czasu, by
              się przyzwyczaić i zaakceptować wiele różnic.
              • aniek133 Re: Wymiana pomyslow? 24.09.05, 11:00
                Effata,

                chcialabym Ci cos wyjasnic. Tez uwazam, ze Anglia jako tako ma wiele zalet i
                jest w ogolnym sensie lepszym miejscem do zycia.
                Roznica miedzy moim zyciem, a Twoim natomiast oraz roznica miedzy zyciami jakie
                prowiadzimy tutaj, a jakie prowadzilybysmy w Polsce jest ogromna.

                Nie chce, zebys to zle odebrala, ale napisze to, jak mi sie wydaje, ze jest w
                Twoim przypadku. Otoz wydaje mi sie, poniewaz masz troje malych jeszcze dzieci,
                ze Twoje zycie w Polsce nie rozniloby sie wiele od zycia w Anglii. Zwyczajnie
                dlatego, ze skupia sie na zyciu rodzinnym. Wiec w sumie, skoro nie ma wielkiej
                roznicy, a tutaj zarobki lepsze - tak jak mowisz - lepiej byc tutaj, poki co.

                Natomiast moje zycie jest tutaj beznadziejne i roznica midzy tym, jakie
                prowadzilabym w Polsce, a jakie prowadze tutaj jest olbrzymia. Bo tutaj jestem
                sama (w sensie: nie mam znajomych, z ktorymi moglabym cokolwiek robic) i wolny
                czas spedzam po prostu w domu jak jakis kret w swojej norze. Owszem, moze i
                jest w tym troche mojej winy, ale jakos nie potrafie czerpac satysfakcji z
                samotnych spacerow, zakupow, kina itd., wiec ostatecznie wole juz siedziec w
                domu. Nie stac mnie tutaj ponadto na wiele rzeczy, na ktore stac mnie bylo w
                Polsce (a niekiedy tez jest odwrotnie!): kosmetyczka, fryzjer, jazda konna itd.

                Z drugiej strony chce podwazyc Twoj poglad na pensje nauczycielskie i w ogole
                ten zawod. Uwazam bowiem, ze wlasnie w tej chwili nauczyciele zarabiaja calkiem
                niezle. Ja na przyklad uwazam, ze 1600 zl w Polsce to juz calkiem niezle
                (kolezanki z mojego rocznika po kilku latach pracy). A jak jeszcze wziac pod
                uwage w sumie jakies 3-4 miesiace wolnego w ciagu roku, kazdy weekend i do tego
                ok. 20 godzin pracy tygodniowo to uwazam, ze to jest calkiem niezle :) No, a
                jeszcze wakacyjne, bony przed swietami itd.

                I dlatego chce wrocic do Polski jak najszybciej sie da, bo wiem, ze tam mam
                mniejsze perspektywy, ale za to NORMALNE zycie. A przede wszystkim
                samopoczucie, ze jestem kims, ze nie jestem gorsza, ze jestem u siebie, w swoim
                kraju. Wczesniej nigdy nie sadzilam, ze to takie wazne....
                • natalia.brzeska do aniek133 24.09.05, 11:30
                  Czy pracowalas w ogole w Polsce jako nauczyciel? Bo z Twojego watku wnioskuje,
                  ze nie, ze nasluchalas sie tylko jakichs mitow.
                  Pracowalam 3 lata w liceum, pelne wyksztalcenie i uprawnienia pedagogiczne.
                  Mialam 21 godzin tyg / 744 PLN na reke. pozniej dostalam wychowawstwo, jakies
                  30 zl miesiecznie dodatkowo. Bony na Swieta?!?!?! Przepraszam, ale chyba z
                  choinki sie urwalas. Jesli 100 zl uwazasz za jakis podarunek, to chyba w innych
                  swiatach zyjemy. Jesli myslisz, ze nauczyciel pracuje 18 godzin tygodniowo, to
                  tym bardziej w innych swiatach zyjemy. A przygotowanie lekcji, sprawdzianow,
                  sprawdzenie tych sprawdzianow? Zakladam, ze jestes swietnie zorganizowana, wiec
                  bede optymistyczna i dodam godzinke dziennie na to, czyli 5 godzin tygodniowo.
                  Teraz trzeba przygotowywac rozklady materialow, plany wynikowe, czesto tez
                  oceny opisowe dla wszystkich (!) uczniow. Jesli robisz awans, to trzeba
                  gromadzic teczke, robic konspekty, opisywac obserwacje. Kolejna godzinka
                  dziennie, Dochodzi kolejne 5 tygodniowo. Teraz wychowawstwo - liczenie
                  dziennika, frekwencji, srednich, robienie "karteczek" z ocenami na zebrania (w
                  mojej szkole zebrania byly o miesiac).
                  Pamietaj, ze praca w polskiej szkole ma malo wspolnego z uczeniem. Wieszkosc
                  zajmuje Ci cala biurokracja, a takze "praca na zecz szkoly", czyli organizacja
                  wycieczek, wyjsc, konkursow, przedstawien.
                  No i jeszcze uzeranie sie z dyrekcja i innym nauczycielkami. Pamietaj, ze to
                  srodowisko (czesto bardzo zawistnych) kobiet. A jak juz trafisz na samotne
                  kobiety, to juz w ogole masz przerabane, a jak sie dowiedza, ze mieszkalas w
                  UK, to zapomnij o dobrej atmosferze w szkole.
                  Wszyscy nauczyciele w Polsce narzekaja, a Ty uwazasz, ze to taka swietna praca,
                  za ktora wyzyjesz...
                  Zycze powodzenia!

                  Polecam kilka watkow "szkolnych" (warto przeczytac!!!):

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=27927837
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22449&w=23569028
                  • natalia.brzeska Re: do aniek133 24.09.05, 11:42
                    "praca na RZECZ szkoly" oczywiscie :-)
                  • aniek133 Re: do Natalii 24.09.05, 12:06
                    Odpowiadajac na Twoj post odpwiadam, ze owszem, pracowalam jako nauczyciel.
                    Pewnie nie mam wielkiego doswiadczenia, ale po dwoch latach pracy moge juz
                    chyba cos powiedziec na ten temat, co niekoniecznie zaraz musi byc "mitem".

                    Ja mialam w jednym roku nawet 31 godzin i jakos sobie radzilam. Wciaz uwazam,
                    ze praca nauczycielki jest jedna z najbardziej odpowiednich zawodow dla
                    kobiety. Praca jest jednak praca i narobic to sie trzeba wszedzie. Wole jednak
                    umyslowo.

                    Bardzo milo wspominam ten okres, kiedy pracowalam w szkole, bo spotkalam sie z
                    zyczliwoscia, a zatargow czy to z nauczycielami, czy z rodzicami nigdy nie
                    mialam. Prawda wszakze jest, ze srodowisko nauczycielskie jest szczegolne,
                    niekoniecznie w pozytywnym sensie. I tu sie z Toba zgodze. Zazdrosc i zawisc
                    istnieja wszakze nie tylko w srodowisku nauczycieli. I nie tylko w Polsce.

                    Co do zarobkow to widocznie rzeczywiscie pochodzimy z dwoch roznych swiatow, bo
                    mnie starczyloby na zycie 1600 zlotych, a 100 zlotych uwazam za podarek -
                    chocby na fryzjera. A 1600 zlotych tez sobie nie wzielam znikad. Bardzo prosze,
                    przejrzyj sobie tabele zarobkow, zobacz, ile zarabia nauczyciel mianowany, z
                    dodatkiem mieszkaniowym i wiejskim (szkola na obrzezach miasta - stad te
                    dodatki!), liczba godzin 24.

                    Owszem, dostrzegam cala te biurokracje szkolna, ale nie ma idealnego zawodu.

                    Ja nie jestem wszyscy i to, ze "wszyscy nauczyciele w Polsce narzekaja"
                    potwierdza tylko regule, ze w Polsce wszyscy narzekaja :))

                    Szkoda, ze nie przeczytalas wszystkich moich postow dotyczacych tego watku (a
                    moze przeczytalas?), bo wtedy zauwazylabys, ze mi nie o wychwalanie zawodu
                    nauczyciela chodzilo.

                    Ja tylko chcialam przekazac, ze doszlam do wniosku, iz moje beznadziejne zycie
                    w Anglii nijak ma sie do zycia i samopoczucia w Polsce i ze nawet ten dobry
                    brytyjski system jest nieistotny wobec mojego marnego samopoczucia w tym kraju.

                    Jestem Polka, uczylam sie niemieckiego na mojej drodze edukacyjnej, wiec juz
                    sama bariera jezykowa mnie tutaj dyskwalifikuje, zebym mogla znalec jakas
                    przecietnie przyzwoita prace. O pracy nauczyciela moge pomarzyc.
                    Nie mam tu przyjaciol, znajomych. Coz..... Zycie zrobilo sie jalowe.
                    I dlatego jestem teraz na takim etapie, ze wolalabym pracowac w moim miescie
                    jako nauczyciel, miec pensje , z ktorej akurat wyzyje, ale moc czuc sie dobrze,
                    byc u siebie, miec bliskich obok, korzystac z tego, na co mnie tutaj nie stac,
                    albo czego tutaj nie mam........

                    Pamietaj, ze sa rozni ludzie, rozne potrzeby i rozne sytuacje. A chyba lepiej,
                    ze zalezy mi na wartosciowym zyciu niz tylko na angielskich zarobkach, prawda?
                    • seven_sisters Re: do Aniek133 24.09.05, 12:21
                      Moglabys napisac cos wiecej na temat dodatku mieszkaniowego i wiejskiego albo
                      gdzie sie o nich dowiadywalas?
                      Tak sie zastanawiam, na wsi chyba sie spokojniej pracuje niz w renomowanym
                      liceum pelnym przezrazliwionych licealistow i ich rodzicow? Poza tym te widoki
                      (mysle tu o moich Karkonoszach...)
                      Pozdrawiam!
                      • aniek133 Do seven_sisters 26.09.05, 14:31
                        Dodatek wiejski i mieszkaniowy nalezy sie odgornie kazdemu
                        nauczycielowi pracujacemu na wsi do ilus tam mieszkancow. Ale nie
                        wiem dokladnie, ilu. Jest to zapewnione w Karcie Nauczyciela. Dodatek
                        mieszkaniowy wynosi okolo 45 zl, jesli jest jedna osoba, jakies 65
                        gdy sa dwie osoby i tak dalej. Dodatek wiejski to 10% podstawy
                        placowej, czyli np. jesli nauczyciel kontraktowy ma podstawe okolo
                        1300 zl, to dostaje 130 zl brutto dodatku. Oprocz tego mozna jeszcze dostac
                        dodatek za
                        wychowawstwo (okolo 50 zl) i motywacyjny, ale wiadomo jak z nim jest :) On
                        jest roznie liczony, a jego wysokosc zalezy od szkoly. W
                        ubieglym roku wynosil u nas 30 zl, w tym roku 65 zl brutto.

                        Polecam odniesc sie do Karty Nauczyciela i dowiadywac sie bezposrednio w
                        regionie, bo jak widzisz, kwoty te nie sa jednoznaczne.

                        Poza tym chcialabym Ci powiedziec, ze na wsi sie naprawde przyjemnie pracuje.
                        Szczegolnie lepiej jest w kwestii dyscypliny. Te dzieci sa po prostu
                        grzeczniejsze.
                    • ninagrela Re: do aniek133 24.09.05, 23:31
                      piszesz:
                      ''Jestem Polka, uczylam sie niemieckiego na mojej drodze edukacyjnej, wiec juz
                      sama bariera jezykowa mnie tutaj dyskwalifikuje, zebym mogla znalec jakas
                      przecietnie przyzwoita prace. O pracy nauczyciela moge pomarzyc.''

                      A czy naprawde o zawodzie nauczyciela mozesz tu tylko pomarzyc?? Jesli
                      pracowalas jako nauczyciel w Polsce to pewnie masz ku temu odpowiednie
                      wyksztalcenie, wiec zdobycie tu QTS to chyba nie problem dla ciebie. A jesli
                      juz jakis czas mieszkasz tu w Anglii to mysle ze bez jezyka tak zupelnie tez
                      nie jestes. Wiec skad ten pesymizm?
                      A swoja droga jestes chyba pierwsza osoba, ktora uwaza, ze pensja nauczyciela
                      w Polsce jest jak najbardziej odpowiednia.
                      Ja rowniez pochodze z 'tego srodowiska'. pracowalam w Polsce kilka lat jako
                      nauczyciel j.niemieckiego. I mimo iz tez podobnie jak u ciebie na mojej drodze
                      edukacyjnej byl tylko niemiecki i rosyjski(moj pierwszy kierunek ktory
                      skonczylam), to uwazam, ze wiedzy nigdy za wiele i ostro ucze sie angielskigo
                      od pol roku, czyli od kiedy tutaj jestem. I wierze ze uda mi sie i bede tu
                      pracowac jako nauczyciel bo bardzo tego chce. QTS juz mam. I nigdy nie przyszlo
                      mi do glowy stawiac siebie na przegranym stanowisku.
                      Nie mysl, ze jest mi latwo. Fakt, nie pracuje, ale ma 4 dzieci w wieku 6-12
                      lat.
                      Z twojego listu przebija ogromny pesymizm i rozczarowanie zyciem tutaj. A czy
                      probowalas znalezc znajomych tu aby nie chodzic samemu po miescie?
                      Zaskoczylo mnie tez stwierdzenie, ze w Polsce byloby cie stac na wiele rzeczy,
                      na ktore nie stac cie tutaj. Bo z moich obserwacji jest zupelnie na odwrot.
                      Zycze Ci z calego serca abys nie zmienila zdania jak dojdzie Ci rodzina i
                      dzieci,i zeby zawsze stac cie bylo na wartosciowe zycie za polska pensje
                      nauczycielska. Bo rzeczywiscie pieniadze szczescia nie daja, ale bez nich zyc
                      sie nie da.
                      Zycze powodzenia,

                      nina
                      • natalia.brzeska Re: do aniek133 25.09.05, 00:50
                        Swiete slowa, Nina. Ja tez nie wiem jak za pensje nauczycielka mozna w Polsce
                        normalnie zyc, miec dzieci, mieszkanie, samochod. No chyba, ze ma sie bogatego
                        meza, a w szkole zarabia sie na "waciki"...

                        Wlasnie, dlaczego nie uczysz sie angielskiego, aniek? Sa nawet darmowe kursy,
                        tam moglabys spotkac ludzi. Dlaczego nie pracujesz? Piszesz, ze siedzisz juz
                        rok w domu. Dlaczego nie pjdziesz do pracy? Ludzie bez dobrej znajomosci
                        angielskiego pracuja i sweitnie sobie rade daja. W pracy jezyka bys sie
                        poduczyla, bo tylko bedac wsrod ludzi i rozmawiajac z nimi sie nauczysz. W
                        pracy bys tez nawiazala nowe znajomosci.
                        Ja sie Tobie nie dziwie, ze jestes tak pesymistycznie nastawiona. Gdybym calymi
                        dniami sama w domu siedziala, to chyba bym zwariowala...
                        • effata Re: do aniek133 25.09.05, 12:52
                          Ja chyba rozumiem, o co chodzi Aniek. Wydaje mi się, że o poczucie obcości,
                          poczucie tego, że się tu będzie zawsze emigrantem (o ile nie zwiążesz się z
                          kimś stąd - bo to zmienia postać rzeczy). O to, że jest tak wiele niuansów
                          kulturowych, których nie da się wytłumaczyć Anglikom, że nigdy do końca nie
                          pojmie się ich poczucia humoru itp. Jak idziesz w Polsce do teatru to rozumiesz
                          to, co do ciebie mówią i rozumiesz też między słowami. Oglądaliście Shreka? A w
                          jakim języku? Bo ja oglądałam i po polsku i po angielsku i ... oczywiście
                          polska wersja wydała mi się śmieszniejsza (chociażby dlatego, że nie słyszałam
                          tylko bohaterów, ale słyszałam Stuhra, Zamachowskiego itp. To jest coś tak
                          ulotnego, że nawet nie sposób tego opisać). A oglądaliście Foresta Gumpa? I nie
                          mieliście poczucia, że połowy podtekstów nie rozumieliście, bo były ściśle
                          związane z kulturą amerykańską?

                          Ja miewam podobne dylematy, gdy ciągle muszę odpowiadać na pytania, skąd jestem
                          i co tu robimy. Poza tym, choć może to śmiesznie brzmi, ale to wymaga wysiłku
                          emocjonalnego, żeby się przystosować do jakby nie było innego świata. Ja też
                          mam przyjaciół w Polsce i nie za bardzo chce mi się nawiązywać nowe przyjaźnie
                          tutaj. Mam to szczęście, że paru moich przyjaciół z Polski jest też w Londynie,
                          ale boję się,że więzy z tymi co zostali w Polsce będą się coraz bardziej
                          rozluźniać (niestety).

                          Aniek, jeszcze parę słów o pensji nauczyciela. Dziewczyny właściewie podały już
                          wszystkie argumenty przeciw.
                          Wiem, że można mieć fajne układy w pracy, świetnych uczniów itp. Zawód
                          nauczyciela ma wielką zaletę: jest (a właściwie może być) kreatywny. Poza tym
                          satysfakcja z tego, że możesz inspirować innych, zachęcać ich, pomagać w
                          realizacji pomysłów jest niesamowita. Ale to naprawdę nie wygląda tak różowo,
                          jak to opisujesz. Mam koleżankę, która od lat pracuje w prywatnej szkole i ...
                          żaden bank nie chce jej udzielić kredytu mieszkaniowego. Nie ma męża i już
                          paręnaście lat bawi się w wynajmowanie mieszkania, buląc komuś w kieszeń...

                          Ps. Oczywiście, że moja sytuacja jest inna niż twoja, dlatego właśnie
                          napisałam, że na razie to mi wszystko jedno, gdzie siedzę z dziećmi, czy tu czy
                          tam. Poza tym wydaje mi się, że na nasze decyzje ma bardzo duży wpływ
                          nastawienie i sposób myślenia. Jak myślimy źle o sobie, o swoich możliwościach,
                          tak też postrzegają nas inni i to wpływa na całe nasze funkcjonowanie.
                          • ninagrela Re: do aniek133 25.09.05, 23:47
                            ''Poza tym wydaje mi się, że na nasze decyzje ma bardzo duży wpływ
                            nastawienie i sposób myślenia. Jak myślimy źle o sobie, o swoich możliwościach,
                            tak też postrzegają nas inni i to wpływa na całe nasze funkcjonowanie''

                            effata ja sie podpisuje pod tym, bo trafilas w '10'

                            nina
                            • effata Re: do aniek133 30.09.05, 00:21
                              Nina, trafiłam w dziesiątkę, bo ... znam to z autopsji. Zawsze powtarzałam
                              sobie (i tak o sobie myślałam), że jestem niedouczona (choć naprawdę parę
                              kierunków i kursów mam za sobą). Ciągle mi się wydawało, że na jakieśtam
                              stanowisko, które mi się podobało, się nie dostanę (choć inni z zewnątz mówili,
                              że nadawałabym się idealnie). Efekt? Najczęściej jednak nie otrzymywałam tego
                              stanowiska :(
                              A teraz nawet nie chcą mi przyznać QTS, bo ciągle mają jakieś wątpliwości, czy
                              aby mogę pracować jako nauczyciel (po m.innymi pięciu latach pedagogiki, fakt,
                              że specjalnej).
                          • aniek133 Do Effaty 26.09.05, 15:03
                            Effata, pociesza mnie, ze chociaz ktos tutaj zaczyna mnie rozumiec :) Dzieki
                            za uzupelnienie :)

                            Tu bede zawsze emigrantem, ktory chocby nie wiem jak sie staral wtopic w te
                            kulture, nigdy nie bedzie na odpowiednim poziomie. Historia, polityka,
                            wspomnienia, okres dzieciecy...

                            Nawet mi do glowy nie przyjdzie, zeby tutaj wybrac sie do teatru :((( W
                            Polsce mam cala game mozliwosci intelektualnych i kulturalnych, z ktorych tutaj
                            korzystac nie moge (z roznych powodow, rowniez jezykowych) i ktore mnie chyba
                            nie bardzo interesuja. Bo to jakas obca kultura...... Jak rozumiec poezje
                            angielska, gdy sie nie zna tych wszystkich uwarunkowan spoleczno-historycznych?
                            A czy teoretyczne poznanie ich zmieniloby postac rzeczy? A gry jezykowe, tak
                            czeste w poezji? Jeszcze za dziesiec lat pewnie ich nie zrozumiem. Ktos moze
                            powiedziec, ze to drobiazgi, ale wlasnie z takich roznych drobiazgow sklada sie
                            zycie. Dla mnie akurat rozumienie poezji, sztuki teatralnej ma pewne znaczenie
                            i wplywa na jakosc zycia.

                            A to, ze Twoja kolezanka nie moze dostac kredytu, bo pracuje w prywatnej szkole
                            wynika byc moze z tego, ze pracuje na czas ograniczony, na umowe o dzielo, albo
                            cos w tym stylu. Normalnie nauczyciele nie maja problemu z kredytami, bo po
                            roku zdaje sie, sa juz zatrudnieni na czas nieograniczony. Ponadto polskie
                            szkoly oferuja kredyty nieoprocentowane, z ktorych nauczyciele bardzo chetnie i
                            czesto korzystaja. Wlasnie kolezanka pozyczyla ze szkoly 9 tysiecy na remont
                            kuchni.

                            Co zas do mieszkania, o ktorym wspominasz w zwiazku z kolezanka to
                            kolejny „minus” mojego zycia tutaj.
                            Gdy wyobraze sobie, ze teoretycznie mialabym wkopac sie w kredyt hipoteczny na
                            jakis maly domek na 30 lat to mi sie robi slabo. Ktos napisal w zachwycie o
                            angielskiej architekturze, a ja wtedy zrobilam oczy jak piec zlotych,
                            zastanawiajac sie, czy zyjemy w tym samym kraju. Ja mieszkam na poludniu, gdzie
                            wyraznie widac oszczednosc w udzielaniu terenu pod budowe, gdzie jest mnostwo
                            tych okropnych ceglastych, waskich, ciemnych domow w zabudowie szeregowej.
                            Okropienstwo!!!!! A wystarczy do tego dodac, ze taka chalupa kosztuje okolo
                            200 tysiecy funtow i juz chce mi sie wracac do mojego mieszkania w Polsce :)
                        • aniek133 Re: do aniek133 26.09.05, 14:44
                          Mieszkanie mam, dzieci nie planuje, podobnie jak meza. Wyzyc, wyzyje – jak
                          wspomnialam wczesniej – nie chodzi tylko o finanse, bo w zyciu sa wazniejsze
                          rzeczy. I ja ten sekret wlasnie odkrylam :)

                          Ucze sie angielskiego (dziwne byloby, gdybym tego nie robila) , zarowno na
                          darmowych, jak i platnych kursach, ale to niczego nie zmienia :)

                          Spotykam ludzi, owszem, ale wyglada na to, ze nieodpowiednich. Jesli sie ma
                          przyjaciol od kilku czy nawet kilkunastu lat to trudno zawierac przyjaznie po
                          kilku miesiacach. I to z takimi ludzmi, jakich ja spotykam....

                          Dlaczego nie pojde do pracy? Otoz dlatego, ze dotychczas uczylam sie na full-
                          time, a ponadto po kilku miesiacach sprzatania mam tego serdecznie dosc, a
                          wszyscy wkolo daja mi do zrozumienia, ze do niczego sie nie nadaje. „A ma pani
                          doswiadczenie?” Nie, nie mam, bo w Polsce nigdy nie musialam byc kelnerka,
                          sprzedawczynia ciastek ani kasjerka. Bo w Polsce bylam nauczycielka. A tu ani
                          mierzyc wysoko, ani nisko....
                      • aniek133 Do ninagrela 26.09.05, 14:46


                        Dlaczego nie biore pod uwage zawodu naczyciela w UK? Otoz podstawowe powody sa
                        dwa. Skonczylam polonistyke, co z gory skazuje mnie na porazke, bo to nie jest
                        przedmiot, ktory moge sobie nauczac w kazdej szkole. Ponadto, podobnie jak Ty,
                        angielskiego ucze sie dopiero od paru miesiecy i chociaz uwazam , ze robie
                        postepy to jednak komunikacyjny angielski to troche za malo. Od nauczciela
                        wymaga sie wiecej.

                        Nie dosc, ze nieprzydatny nauczyciel to jeszcze z kulejacym angielskim. Nie ma
                        szans. Inna sprawa to ta, ze myslalam o przekwalifikowaniu sie, ale teraz, gdy
                        studia zaczna kosztowac ponad 3000 funtow zupelnie z tego pomyslu
                        zrezygnowalam.

                        Ponadto nie uwazam, ze pensja nauczycielska jest „jak najbardziej odpowiednia”,
                        ale uwazam, ze starczy mi (mi – konkretnej osobie, w okreslonej sytuacji i z
                        nieduzymi wymaganiami finansowymi!) jako tako na zycie. Nie rozumiem, dlaczego
                        tak bardzo mnie atakujecie za to stwierdzenie.

                        Pytasz jeszcze, na co mnie nie stac tutaj, na co mnie stac w Polsce. Pisalam o
                        tym wyzej (jazda konna, kosmetyczka, fryzjer, aerobik, dentysta).

                        W kazdym razie podziwiam Cie za optymizm, ktorego mi zycie poskapilo (a moze to
                        nie pesymizm tylko realistyczna ocena sytuacji?). Mam nadzieje, ze uda Ci sie
                        zrealizowac wszystkie zamierzenia.
                        • ninagrela Re: Do aniek133 26.09.05, 23:33
                          Tak sie zlozylo, ze ja tez jestem po polonistyce ( dodatkowo jeszcze f.rosyjska
                          i germanska). Sprobuj moze ( jesli chcesz) powysylac CV do Adults Centre, bo w
                          wielu maja j.polski.do mnie akurat dodzwonili sie ostatnio z jednego z AC ze
                          zamierzaja od nastepnego semestru wprowadzic j.polski i zebym skontaktowala sie
                          z nimi okolo grudnia.

                          P.S. chyba jestesmy rzeczywiscie zupelnie inne, bo mi architektura w Anglii, te
                          budynki z czerwonej cegly, waskie uliczki szalenie odpowiadaja i ma to wszystko
                          niesamowity klimat , jakby czas zatrzymal sie w miejscu. Uwielbiam to.

                          Nina
                          • aniek133 Re: Do Niny 27.09.05, 10:09
                            U mnie, w Southampton, polski jest tylko na platnych kursach na uniwersytecie i
                            uczy tam Polka, z tytulem doktora, wiec po prostu nie mam najmniejszych
                            szans :)

                            Chcialam nawet uczestniczyc w tych zajeciach jako wolontariusz, ale nie
                            wyrazono na to zgody :(
    • plonaca.zyrafa Re: Wlasnie wrocilam 22.09.05, 22:19
      Basiu,

      rozczulilas mnie :)

      Ja 21 pazdziernika na 3 tygodnie jade. Nie moge sie doczekac :) Juz planuje co
      zjem, gdzie pojde, co kupie :)

      dziekuje :)
    • eballieu Re: Wlasnie wrocilam 27.09.05, 11:15
      Wrocilam i ja.
      Bylam w Polsce tydzien.
      Trafilam na zlota polska jesien:-)
      Wrazenia - jak zawsze dobre.
      Ja jestem jedym z tych co w Polske wierza:-)
      Milo bylo zaczynac kazdy dzien od prasowki, pozniej spacer po miescie, kawa tu
      i tam, obserwacje - co sie zmienilo, gdzie co wyremontowali, itp.
      W moim rodzinnym miescie remontuja wlasnie glowna ulice handlowa. W najblizszym
      czasie zostana tez sprzedane dwie kamienice na Starym Rynku i beda remontowane.
      Poprawia sie wyglad Starego Miasta.
      Spotkalam sie ze znajomymi - jakos wszystkim sie wiedzie. Wielu znajomych moich
      rodzicow, ktorzy maja prywatne przedsiebiorstwa zwieksza produkcje, inwestuje w
      nie. Milo patrzec.
      Czy moglabym wyemigrowac do kraju gdzie ani ja ani maz moj nei am korzeni?
      Chyba nie.
      Brakowaloby mi lacznika: kulturowego, historycznego, rodzinnego.
      Tak bedac w Polsce - ja tlumacze mezowi, bedac w Belgii on tlumaczy mi.
      A tu? Nie ma nam kto tlumaczyc:-) Sprobujcie spytac dlaczego wolny dzien nazywa
      sie Bank Holiday. Nam nikt nie umial odpowiedziec. W szkole Berlitz jedna
      nauczycielka mi powiedziala historie tego dlaczego akurat taka nazwa, ale do
      dzis dnia nie znalazlam potwierdzenia jej wiedzy.
      W Polsce nawet moj maz z zapalem czyta prase i kaze sobie tlumaczyc - co gdzie
      i jak, a pierwsze co robi to biegnie do EMPiK-u po Poland Monthly.
      Nam w Wielkiej Brytanii brakuje korzeni.
      Nie umiemy sie rowniez odnalezc w tej kulturze. Niby Europa,a jednak nie. I sa
      to drobnostki, ale bez nich nam tak dziwnie.
      • princessjobaggy Re: Wlasnie wrocilam 27.09.05, 15:11
        Eballieu, nazwa Bank Holiday pojawila sie w UK w 1871 roku, a wziela sie stad,
        ze wtedy banki byly pozamykane, czyli nie mozna bylo w taki dzien prowadzic
        zadnych interesow. Ludzie po prostu mieli wolne.

        Co prawda dzis wyglada to nieco inaczej i wiele sklepow jest pootwieranych, ale
        nazwa pozostala. Na samym poczatku bylo to tylko kilka Bank Holidays w ciagu
        roku. Z czasem zaczeto dodawac nowe i tak teraz mamy w Anglii i Walii 6 Bank
        Holidays+2 wolne dni(tzw. common law holidays, ktore i tak niektorzy zwa Bank
        Hol.). O ile dobrze pamietam w Szkocji jest 9 BH, a w Irlandii 7+ 2 law hol.+1
        public hol.

        To tylko tyle jesli chodzi o same Bank Holidays.

        Co do calej reszty Twojego postu- niestety, zgadzam sie z Toba. Niby Europa, a
        jednak nie... Tak niedaleko jest przeciez Francja, a tak sie te kraje od siebie
        roznia. Anglia tak sie upodobnila do Stanow, ze naprawde malo juz w niej
        Europy, prawda?

        • mgna Re: Wlasnie wrocilam 27.09.05, 15:17
          >Co do calej reszty Twojego postu- niestety, zgadzam sie z Toba. Niby Europa, a
          >jednak nie... Tak niedaleko jest przeciez Francja, a tak sie te kraje od
          >siebie roznia. Anglia tak sie upodobnila do Stanow, ze naprawde malo juz w
          >niej Europy, prawda?
          To prawda Anglia nie Europa i sprobuj nazwac Anglika "Europejczykiem"! Oburzy
          sie! Jednak Anglia (niestety) daleko ma do Stanow.
          • eballieu Re: Wlasnie wrocilam 27.09.05, 16:41
            Dziekuje Wam za wyjasnienia. Widzicie, bardziej sie orientujecie niz
            mieszkancy, rodowici Anglicy.
            Potwierdzacie to co powiedziala mi nauczycielka na kursie.
      • mgna Bank Holiday 27.09.05, 15:13
        A Bank Holiday is a public holiday in the United Kingdom and also in the
        Republic of Ireland. Although there is no legal right to time off on these
        days, the majority of the population not employed in essential services (e.g.
        utilities, fire, ambulance, police, health-workers) receive them as holidays;
        those employed in essential services usually receive extra pay for working on
        these days. Bank holidays are so called because they are days upon which banks
        are (or were) shut and therefore (traditionally) no other businesses could
        operate. Legislation allows certain payments to be deferred to the next working
        day.

        History of Bank Holidays:
        Prior to 1834, the Bank of England observed about thirty-three saints' days and
        religious festivals as holidays, but in 1834, this was drastically reduced to
        just four: Good Friday, 1 May, 1 November, and Christmas Day.

        In 1871, the first legislation relating to bank holidays was passed when Sir
        John Lubbock introduced the Bank Holiday Act 1871 which specified the days as
        in the following table. Scotland was treated separately because of its separate
        traditions; for instance, New Year or Hogmanay is a more important holiday
        there.

        Bank Holidays 1871:
        England, Wales, Ireland: Easter Monday, Whit Monday, First Monday in August,
        Boxing Day.
        Scotland: New Year's Day, Good Friday, First Monday in May, First Monday in
        August, Christmas Day.

        Note that Good Friday and Christmas Day were not specified for England, Wales
        and Ireland because they were already recognized as common-law holidays there.

        In 1903, the Bank Holiday (Ireland) Act added 17 March, Saint Patrick's Day, as
        a bank holiday for Ireland only.
Pełna wersja