07.09.05, 19:11
Co z Toba?
A moze ktos wie, co sie dzieje z Deadeasy? Dawno sie nie udzielala...
Obserwuj wątek
    • deadeasy bedzie dlugo :) 07.09.05, 20:28
      Przyczyna - kociokwik z moczopedem... :o)

      Tak zagladalam tu od czasu do czasu ale tylko czytam bo nie mam czasu nawet sie
      zaglebiac w Internet.

      1. Trzy tyg. temu zaczelam szkolenie tej kobiety co na moje miejsce
      przychodzila wiec w pracy to ani na moment nie mialam jak sie zalogowac.
      Szkolenie trwalo 2 tyg. od tygodnia pracuje w nowym miejscu i tez nie mam czasu
      sie zalogowac. :(

      2. Przez jakis czas przedtem (pt.1) pracowalam jako sprzataczka rano -
      wstawalam o 5-tej, sprzatalam u nas w szkole, potem zasiadalm za biurkiem i
      dyrdalam do 16:30. Domyslacie sie zapewne, ze po tym juz nie mialam sily na
      nic poza szybkim skanem forum zeby sie zorientowac co sie u Was dzieje. Z tym
      sprzataniem to byl "wicher" bo zalatwilam robote znajomej Polce tzn. cleaning
      supervisor u nas w szkole poszla mi na reke i zatrudnila kumpele bez refernecji
      i interview. Juz po tygodniu kumpela znalazla prace, ktora jak sie okazalo
      byla od 7-ej do 5-tej. Kumpela wiec zrezygnowala tak z dnia na dzien. Jakos
      nie moglam tej supervisor zostawic z reka w nocniku - bez staff'u, zwlaszcza,
      ze ona wybrala kumpele a nie dziewczyne, ktora znalazla z kolei jej szefowa
      (glowna-glowna). No wiec Same widzicie, ze w sumie nie mialam innego wyjscia
      jak "zaoferowac" swoje uslugi do momentu az kogos znajda lub do 26-go Aug. - to
      mial byc moj ostatni dzien w starej pracy.

      3. W miedzyczasie pomagam znajomym Polakom w przeprowadzce, tlumaczeniu,
      dzwonieniu o prace, skaldaniu podan o prace - bo ta kumpela zrezygnowala z tej
      drugiej roboty bo ja facet wykorzystywal - pracowala po 11 godz. dziennie a w
      piatki od 7-ej do czasem 22-giej, za £230 przed podatkiem. Wlasnie dzisiaj
      znow przychodzi i bedziemy "cwiczyc" interview do jakiegos Care Home (ma jutro).

      4. Zeby bylo jeszcze smnieszniej mialam remont w mieszkaniu. Pomagali mi w
      nim w/w znajomi + dziewczyna (poznana...oj to jeszcze dluzsza historia, ehem...
      posrednio przez Internet) + chlopak (syn znajomych). Ta ostatnia dwojka
      mieszkala u nas od poczatku lipca. Dziewczyna mieszka w zapasowym pokoju a
      chlopak spal (dzis wyjechal) w living room na podlodze. Dziewczyna przyjechala
      na praktyki weterynaryjne (ktore jej mi sie udalo zalatwic u mojego wetrynarza
      i w szpitalu weterynaryjnym), chlopak przyjechal zeby sobie troszke dorobic na
      wakacje. 17-go dojedzie do niej jej Mama, tak na pare dni. Obie wyleca 20-go.
      Po remoncie bylo skladanie szaf i lozka z IKEI, jezdzenie do i ze self-storage
      bo trzeba bylo kompletnie oproznic mieszkanie bo kladli nam wykladzine dywanowa.

      No....ufff...to tak w skrocie...

      Aha! Zapomnialam, zepsula sie nam suszarka i troche bylo latania. Padl Sky i
      tez trzeba bylo kiblowac w chalupie...

      ...i jeszcze "mlodziez" okupowala Internet wieczorami wiec nie za bardzo jakos
      mialam okazji sie dorwac do laptopa.

      Tak wiec nie zniknelam tak kompletnie ale tak "polowicznie". Ale mi sie
      cieplutko zrobilo... to bardzo milo, ze ktos sie zainteresowal. Dziekuje za
      pamiec :o)

      ja
      xxx

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka