shared ownership

03.10.05, 21:44
Dziewczyny, wytlumaczcie mi prosze jak to dziala.
Kupuje dom/mieszkanie i place np 50% ceny. Kto i jaki ma interes aby
sposorowac mi pozostala czesc kosztow zakupu? ( bo chyba tak to dziala albo
zle rozumiem ta idee).
    • princessjobaggy Re: shared ownership 03.10.05, 22:57
      Legetta,
      Nikt Ci w doslownym sensie nie sponsoruje czesci kosztow, jestes po prostu
      wlascicielka domu 'w polowie'. Czyli sprawa sie komplikuje jesli sie ten dom
      chce sprzedac. Przynajmniej mnie to tak wytlumaczono.
      • leggetta Re: shared ownership 04.10.05, 00:02
        Ja rozumiem ze ktos "doklada" za mnie brakujaca mi kase a ja w zamian za to
        place mu miesieczna kwote ( rent?) za to ze mieszkam w domu kt czesciowo nalezy
        do niego. Oczywiscie jesli pozyczylam tez pieniadze na swoja czesc to to
        jeszcze to splacam.
        Lepiej wiec splacac jedna wieksza kwote a mieszkac w swoim i tylko swoim domku.
        Mysle wiec ze ludzie w ten sposob inwestuja swoja kase, buduja/kupuja domy a
        pozniej je odsprzedaja w czesci i dodatkowo czerpia zyski z czynszu.
        Jesli sprzedaje to tylko pewnie swoj udzial i pewnie zglaszam to najpierw temu
        mojemu wspolwlascicielowi moze on nawet ma jakis glos decydujacy...
        Moze znajdzie sie tu ktos kto mieszka w domu tak kupionym i wyjasni troche
        sytuacje.
        • effata Re: shared ownership 04.10.05, 14:14
          Nie wiem dokładnie jak to działa, kto za ciebie dokłada, a kto nie :)))
          W każdym razie idea jest taka: Margaret Thacher (może i ktoś jeszcze, ale ja
          ją najbardziej kojarzę z taką polityką) kładła mocny nacisk na to, że obywatele
          będą zawsze dbali bardziej o wartość prywatną niż państwową (która zresztą
          potem będzie musiała być odnawiana za państwowe pieniądze). I dlatego pojawiło
          się wiele możliwości, by obywatele o różnej zasobności portfela mogli kupować
          sobie domy na własność. To jest (moim zdaniem, jak nie mam racji, to proszę o
          wyprowadzenie z błędu) takie ułatwienie dla ludzi biedniejszych, de facto mniej
          korzystne finansowo, choć na pewno lepsze niż wieczne wynajmowanie. Wiadomo, że
          jak się ma więcej pieniędzy, to ma się więcej korzystnych możliwości
          inwestowania. Na pewno nikt tak bezinteresownie nie będzie ci dawał.
          Podejrzewam, że jest to na tej samej zasadzie jak w Polse można za jakieś
          śmieszne pieniądze wykupić mieszkania spółdzielcze przez lokatorów (np. 20tyś,
          a wartość rynkowa ok. 180 tyś) - ale de facto oni i tak już tę sumę zapłacili w
          czynszu płaconym przez wiele lat.
          Tyle jeśli chodzi o to, jak rozumiem ideę 'shared ownership'. Praktycznych
          szczegółów nie znam. Też jestem ciekawa głosów tych, co z tego skorzystali.
          • effata Re: shared ownership 04.10.05, 14:19
            Shared ownership FAQ
            --
            Don't guess.
            --
            Always look on the brigh side of life.
Pełna wersja