Dodaj do ulubionych

trudna decyzja

13.10.05, 23:37
sluchajcie no i stalo sie
znalazlam w polsce przez przypdek oferte pracy w instytucie ,w ktorym mialam
praktyki i spelniam wszytskie warunki na stanowisko pracy, na ktore poszukuja
osoby na stale. no i sie zaczelo mam do namyslu 2 dni na wyslanie CV i co ja
mam teraz zrobic? Oczywiscie na zebym byla na 100% pewna ze mnie przyjma ale
praktyke ukonczylam z ocena bdb a nie bylo to latwe i juz rok temu oferowali
mi prace ale ja chcialm zrobic dyplonm na swojej uczelni i nagle bach
Kurcze no ze tez sie musi wszytko tak pokrecic, moja polowka nie moze wrocic
ze mna bo nie wyrobimy finansowo i ma tyu dobra prace a ja szczerze mowiac
srednio sie zaaklimatyzowalam i jesli ktos czytal moj watek dotyczacy pracy
tu to wie ze w niej tez czuje sie nieswojo
dziewczyny poradzcie bo ja cala noc chyba spac nie bede i tak sie tym
zdenerwowalam arczej ucieszylam gdyby nie jedno ale
rok znowu osobno a bylo mi tak ciezko jak on tu ja w polsce no i jeszcze on
nie chce o tym rozmawiac no kurcze
ratunku!!!
Obserwuj wątek
    • princessjobaggy Re: trudna decyzja 14.10.05, 00:02
      Agnieszka,

      Ciezko mi cokolwiek poradzic, poniewaz nie znam Twoich planow. Czy wstepnie
      planowaliscie zostac w Anglii, czy przyjechaliscie tylko na jakis czas?

      Z tego co zrozumialam Twoja druga polowka ma i tak zamiar wrocic po roku, wiec
      moze jednak warto ten rok przezyc na odleglosc. Ale oczywiscie Ty znasz siebie
      najlepiej. Piszesz, ze on nie chce o tym rozmawiac. Byc moze po cichu mial
      nadzieje, ze sie przekonasz do zycia w Anglii i zostaniecie dluzej... Nie wiem,
      nie chce zgadywac. MUSICIE o tym porozmawiac, nie powinnas tej decyzji
      podejmowac sama.

      Gdybym wiazala swoja przyszlosc nie z Anglia, a raczej z Polska, chyba bym
      przyjela te prace. Kto wie kiedy (i czy) nadarzy sie jeszcze taka okazja.

      Niestety to tylko moje zdanie, a decyzja nalezy do Ciebie, Agnieszko.
      • aniek133 Re: trudna decyzja 14.10.05, 10:11
        JEDZ, bo przeciez CHCESZ te prace. Jesli jej nie wezmiesz, bedziesz do konca
        zycia zalowala. Spobuj skorzystac z tego, co Ci los zaoferowal - moze to on
        wybral dobrze za Ciebie :) I pamietaj, ze nic nie jest nieodwolalne, wieczne i
        zawsze mozesz wrocic do UK.

        A ukochany chyba powinien zrozumiec i zaakceptowac Twoja decyzje. To moze tez
        byc interesujacy egzamin dla niego i dla Ciebie rowniez. Ale wez te prace i
        probuj, zebys nigdy nie zalowala, ze dla niego zostalas w UK, a taka szansa
        moze sie juz nie pojawic.
    • sylvia6 Re: trudna decyzja 14.10.05, 10:49
      pytanie: jak sie zjada slonia?
      odpowiedz: po kawaleczku!

      wyslij cv to pierwszy krok
      jedz na interview(s) lub zrob je przez telefon to drugi
      DOSTAN ta prace to trzeci
      zacznij sie zastanawiac co zrobic to dopiero czwarty

      wyglada na to, ze Ty juz przeskoczylas do czwartego!

      powodzenia
      s.
      • violus22 Re: trudna decyzja 14.10.05, 11:09
        Znacie takie powiedzenie 'Uwazaj czego sobie zyczysz, bo moze sie spelnic' ?

        Ja je dokladnie znam:)
        Wszystko czego sobie zyczymy spelnia sie, ale nie wtedy kiedy chcemy, a wrecz
        wtedy kiedy okolicznosci sa malo sprzyjace zeby z zyczenia sie cieszyc.

        p.s. wiem, wiem, ze nic nowego do watku nie wnioslam, ale nie potrafie radzic
        jesli nie znam konkretnie i szczegolowo sytuacji:/
        • agnieszkadydycz Re: trudna decyzja 14.10.05, 14:30
          no wlasnie :( trzeba uwarzac na marzenia bo sie niestety spelniaja
          czekalam na te prace jak bylam w polsce i bylam pewna ze jej nie ma a tu nagle
          bach i co przewracac znowu wszytsko do gory nogami, no i finanse tu bedac razem
          odlozymy i na wesele i na odnowienie mieszkanka a ja tam on tu juz nie bedzie
          tak latwo i czy ja na prawde chce znowu takiej rewolty w zyciu juz powoli
          (bardzo powoli) przyzwyczajam sie ze teraz mieszkam tu a teraz bach znowu
          pakowanie
          a po drugie zaluzmy ze wysle cv, zaprosza mnie na rozmowe i co wtedy, beda
          chcieli ode mnie konkretow a ja im powiel jeszcze sie zastanawiam i oni mi
          powiedza to jak pani taka nie zdeydowana to po co tracimy czas i wtedy juz nie
          bede miala sznasy na prace u nich nawet za rok jesli sie cos za ten rok trafi
          oj
          glowa boli od myslenia, nic po prostu mam jeszcze dzien, lece do pracy
          a swoja droga slyszlayscie ze w takich sytuacjach trzeba roizpisac na kartce
          plusy i misnusy no to wam powiem ze na mnie to nie dziala bo serducho i rozum
          podpowiadaja mi co innego
          oj no nic po prostu sie wpakowalam i tyle
          dzieki za wsparcie
          napisze jaka decyzje podjelam chociaz serece mi mowi ze juz wszytstko jasne
          • izabelski Re: trudna decyzja 14.10.05, 15:08
            jes jerdna jeszcze rzecz, ktora powinnas zrobic

            wyobraz siebie w sytuacjii, gdy masz prace ale jestescie osobno
            pomysl jak sie bedziesz czula, co bedziesz robila

            a osobne cwiczenie - jak sie bedziesz czula nie wysylajac podania o ta prace...

            ciezko , ale warto takie wygibasy myslowe pocwiczyc
          • ewmag Re: trudna decyzja 14.10.05, 15:51
            Ja tam bym poszla za serduchem... Mam nadzieje, ze podejmiesz dobra decyzje.
    • agnieszkadydycz Re: trudna decyzja 17.10.05, 11:15
      czesc
      no i decyzja podjeta
      nie spalam myslalam i wedlug rady postawilam siebie w sytuacji ja tam on tu i
      razem tu no i mysle ze lepiej jednak razem
      tak sobie pomyslalam czasu ktory spedzimy osobno nikt nam nie odda, nie
      bedziemy mogli tego nadgonic juz osiem miesiecy tak sama w zeszlym roku bylam i
      mam dosc
      pomyslalam :troche konsekwencji dziewczyno:) jak zdecydowalas sie na wyjazd to
      nie wracaj zaraz bo tam lepiej tylko daj sobie szanse i nie zmieniaj zdania bo
      cos tam zle tylko w koncu sama nie jestes i to sie liczy, obiecalam mu ze
      sprobuje i chyba nie mozna tez jego uczuciami tak zaglowac wedlug mojego widzi
      misie no i nie wyslalam cv
      poczekam moze jeszcze sie za rok cos trafi a moze tu tez jakos powoli wszystko
      wejdzie na wlasciwe tory
      a po drugie no kurcze serce tpo by mi plakalo caly ten rok wiec chyba ja jestem
      dziwna ale wierze ze jeszcze sie sznsa trafi
      pozdrawiam
      • natalia.brzeska Re: trudna decyzja 17.10.05, 11:50
        Bardzo dobrze zdecydowałaś, bo ja jednak zrobiłam odwrotnie - postanowiłam
        wrócić do Polski na 8 miesięcy i jednak związek nasz raczej tego nie przetrwa.
        Żałuję teraz, że nie zdecydowałam tak jak Ty!
        Gratuluję decyzji i życzę powodzenia!
        Bardzo smutna NB.
        • aniek133 Re: trudna decyzja 17.10.05, 12:44
          Natalio, bardzo mi przykro ze wzgledu na Ciebie, ale mysle, ze blednie szukasz
          przyczyn w swoim wyjezdzie. Jezeli jest cos nie tak to czy wyjedziesz czy nie,
          zwiazek w koncu sie zawali. To tylko kwestia czasu.
          Z drugiej strony mozna patrzec na to w ten sposob, ze wlasnie taka rozlaka
          pokaze, czy rzeczywiscie Wam obojgu na sobie zalezy, uzyskacie dystans do
          siebie i tego zwiazku. Tak wiec ja uwazam, ze nie ma tego zlego, co na dobre
          nie wyjdzie, a kilkumiesieczna rozlake uwazam w rezultacie za dobry sprawdzian
          trwalosci zwiazku choc nie zawsze sie to dobrze skonczy. Ale skoro on nie moze
          czekac 8 miesiecy to jaki ten zwiazek mialby sens?????

          Dodam, ze ja i ukochany rozstalismy sie na dwa lata i w tym czasie tylko
          dwukrotnie sie widzielismy. A jednak ta rozlaka wzmocnila nasz zwiazek i
          utrwalila w nas przekonanie, ze chcemy byc razem. Nie zawsze wiec rozlaka
          rozbija zwiazek.
          • princessjobaggy Re: trudna decyzja 17.10.05, 12:50
            Natalia,

            Mysle, ze Aniek133 ma chyba racje. To, ze zwiazek sie rozpada, nie oznacza
            wcale, ze przyczyna tkwi tylko i wylacznie w rozstaniu. Nie takie rozstania
            ludzie przezywali, a ich milosc tylko kwitla, a nie rozpadala sie.

            Moze nie masz racji, moze dopada Cie zwatpienie i dlatego twierdzisz, ze Wasz
            zwiazek nie przetrwa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka