Dodaj do ulubionych

Ubezpieczenie samochodu w UK

31.10.05, 22:36
Witam

Kupilem auto, chcialbym je ubezpieczyc przez internet.Znalazlem firme ktora ubezpiecza tanio ale...
Jesli podam informacje dla ubezpieczyciela ze nie korzystalem z bonusow (przez rok) to ubezpieczenie jest 2 razy drozsze niz gdy podam ze nie korzystalem z bonusow przez 5 lat. Czy firma jest w stanie to sprawdzic i jesli tak to czy sprawdza takie rzeczy? Czy policja ma dostep do takiej bazy by sprawdzic to?

Mam znjajomego Polaka jezdzi autem ktore jest wlasnoscia innego Polaka ktory nigdy w Anglii nie byl.Moj znajomy jest drugim kierowca.Ubezpieczyl auto "przez telefon" Nie ma wogole prawa jazdy i jezdzi.Policja zatrzymala go z 2 razy i za kazdym razem pokazywal im dowod osobisty.Puszczali go... i jak to sie ma do moich pytan?

-------
Ostatni wyjeżdżający z kraju gasi światło...
Obserwuj wątek
    • jaleo Re: Ubezpieczenie samochodu w UK 31.10.05, 23:04
      ebola_zaire napisał:

      > Witam
      >
      > Jesli podam informacje dla ubezpieczyciela ze nie korzystalem z bonusow
      (przez
      > rok) to ubezpieczenie jest 2 razy drozsze niz gdy podam ze nie korzystalem z
      bo
      > nusow przez 5 lat. Czy firma jest w stanie to sprawdzic i jesli tak to czy
      spra
      > wdza takie rzeczy? Czy policja ma dostep do takiej bazy by sprawdzic to?

      Rozumiem, ze chodzi Ci o to, czy robiles "claim"? Jesli to bylo w UK, to sa w
      stanie sprawdzic na podstawie numeru prawa jazdy chociazby. Jesli bedziesz
      mial wypadek, to zareczam Ci, ze Twoja firma ubezpieczeniowa bedzie bardzo
      dokladnie szukala kruczkow, zeby Ci uniewaznic ubezpieczenie. A jesli
      jakakolwiek informacja podana w kwestionariuszu jest nieprawdziwa, to cale
      ubezpieczenie jest "nul & void". Juz pal szesc rozbity samochod, ale jesli
      zrobisz komus nie daj boze kuku, typu chociazby whiplash, i osadza Cie na 50K
      funtow, a ubezpieczenie nie wyplaci, to nie bedzie ciekawie. Ja osobiscie
      przed kilka czy nawet kilkanascie "zaoszczedzonych" funtow przedkladalabym
      spokojny sen, ale ludzie maja rozne priorytety i kod moralny.

      >
      > Mam znjajomego Polaka jezdzi autem ktore jest wlasnoscia innego Polaka ktory
      ni
      > gdy w Anglii nie byl.Moj znajomy jest drugim kierowca.Ubezpieczyl auto "przez
      t
      > elefon" Nie ma wogole prawa jazdy i jezdzi.Policja zatrzymala go z 2 razy i
      za
      > kazdym razem pokazywal im dowod osobisty.Puszczali go...

      > i jak to sie ma do moi
      > ch pytan?

      Bez komentarza.
      • ebola_zaire Re: Ubezpieczenie samochodu w UK 31.10.05, 23:42
        Dziekuje za szybka odpowiedz.
        Wykupie jutro to drozsze ubezpieczenie wole spac spokojnie, dosc mam stresu w tym "cudownym" kraju

        Pozdrawiam jaleo

        --------
        Ostatni wyjeżdżający z kraju gasi światło...
        • latarnik Re: Ubezpieczenie samochodu w UK 31.10.05, 23:57
          Wiesz, jest jeszcze inna droga. Zamiast kombinowac, moze warto po prostu
          porozmawiac z ubezpieczycielem? Ja sciagnalem informacje o okresie
          bezwypadkowym (czyli tutejszy no-claim) z PZU z Polski, przetlumaczylem ja, a
          moj ubezpieczyciel ja uznal. Dzieki temu jezdze pelnoprawnie ubezpieczonym
          samochodem, a nie place fortuny.

          Czasami trudno jest sie dogadac z ubezpieczycielami, ktorzy sa dostepni jedynie
          przez internet czy telefon (chociaz nie jest to niemozliwe). Ale zawsze mozesz
          sie wybrac do brokera ubezpieczeniowego lub nawet zaprosic takowego do siebie i
          z nim takie sprawy obgadac. Przy zawieraniu poprzedniego ubezpieczenia broker
          powiedzial mi, ze nawet w trakcie trwania ubezpieczenia jest w stanie mi
          obnizyc skladki, jesli przedstawie stosowna dokumentacje. Nie skorzystalem w
          koncu, bo nie mialem okazji byc w Polsce i zalatwic papierow z PZU, ale
          generalnie uwazam ze warto.

          A co do kombinowania, jezdzenia bez prawa jazdy czy ubezpieczenia, to podzielam
          zdanie przedstawione wyzej. W UK prawo i przepisy stoja z reguly po stronie
          ludzi praworzadnych. Wymaga to czasem odrobiny zachodu, ale generalnie zyje sie
          tak latwiej.

          Pozdrowienia :)
          • lucasa Re: Ubezpieczenie samochodu w UK 01.11.05, 00:55
            mi Direct Line uznal polski czas bezwypadkowej jazdy, i ilosc lat polskiego
            prawa jazdy. ubezpieczenie wyszlo taniutkie. zaswiadczenie od polskiego
            ubezpieczyciela bylo po polsku - wystarczylo, ze sama przetlumaczylam.
            A
            • ralphos Re: Ubezpieczenie samochodu w UK 01.11.05, 01:32
              W moim przypadku nawet tłumaczenie przysięgłe nie pomogło. Z ASDA miałem takie
              przeboje, że po prostu ręce mi opadają, całą historię opowiedziałem tutaj:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=30675507
              Wysłałem do nich zażalenie, a teraz czekam na odpowiedź. Ciekawe jak się skończy...
              • natalia.brzeska do Ralphos 01.11.05, 07:21
                No i gdzie w końcu ubezpieczyłeś? Pozostałeś przy ASDA?

                • netimka Re: directline.com 01.11.05, 12:07
                  mi znajomi anglicy polecali directline jako dobra i tania opcje. nawet moja
                  szefowa tak sie przejela i wydzwaniala do nich sprawdzic czy mozna na polskim
                  prawku sie ubezpieczac, nie ma problemu choc pani na infolini pytala sie tylko
                  czy polska w UE jest... a taka jeszcze ciekawostka jezeli jestescie para i
                  oboje macie prawko to jak sie wpisze kobitke na glownego kierowce a faceta na
                  drugiego to jest troszke taniej niz w druga strone...
                • ralphos Re: do Ralphos 01.11.05, 20:28
                  Na razie wysłałem do nich epistołę (nie żałowałem sobie, chociaż ogólnie dość
                  kulturalnie to napisałem) i czekam co odpiszą...
    • deadeasy stluczka w UK 19.12.05, 22:41
      Podczepie sie pod ten watek, bo jest poniekad "samochodowy" a jakos nie chce
      zakladac nowego bo sie z tego dyskusja nie rozwinie raczej ;o) Opisze
      doswiadzczenia znajomego ku przestodze.

      Moj szef (Reg) mial stluczke. Ktos mu na swiatlach w kuper wjechal. On byl na
      hamulcu recznym, nic mu sie nie stalo. Samochod ma lekko wgnieciony tylni
      zderzak. No i zaczela sie polka. Okazalo sie, ze ten facet co w niego wjachal
      prowadzil nie swoj samochod i nie byl na niego ubezpieczony (na swoj wlasny byl
      a na ten nie). Dzisiaj (3 tygodnie po stluczce) Reg sie dowiedzial, ze ten
      baran przed nim chce sie starac od odszkodowanie za to, ze Reg w niego puknal.
      (!) Samochod szefa nie dotknal nawet tamtego i A) samochod byl na recznym B)
      ten z tylu stuknal samochod na tyle lekko, ze jedynie zderzak jest nadgnieciony.

      Niestety, ja juz sie nauczylam z wlasnego doswiadczenia, ze nalezy spisywac
      zeznania swiadkow zaraz po zdarzeniu, rysowac schematy i robic zdjecia sceny bo
      inaczej to wejda na leb. Mam nadzieje, ze zadne z Was nie bedzie w takiej
      sytuacji, ale jakby co - trzeba jednak zachowac zimna krew i nie ufac.
      :)
      • pati.zop78 Re: stluczka w UK 20.12.05, 01:31
        w jaki sposob ten koles, ktory byl przed twoim szefem udowadnia stluczke?
        przeciez powinny byc jej slady rowniez na szefa samochodzie.
        • eballieu Re: stluczka w UK 20.12.05, 08:38
          A ja sobie poczytalam i wlasnie mysle w jak blogiej nieswiadomosci sobie zyje.
          Nawet nie wiem co zrobic w razie stluczki. Mam jakies numer telefonow, ale co
          gdzie i jak?
          Wiec moze od poczatku - czy ktos ma ochote wyjasnic nieswiadomemu uzytkownikowi
          drogi - co sie robi w razie wypadku w UK (he, brzmi jakbym wiedziala co sie
          robi w Polsce - he he, tez nie wiem.)
          • deadeasy Re: stluczka w UK 20.12.05, 10:26
            Moge opowiedziec ze swojego doswiadczneia. Jak mi sie zdarzyla stluczka to
            zadzwonilam do znajomego (bo sie do meza dodzwonic nie moglam) bo tez nie
            mialam pojecia co sie wtedy robi. Ja jechalam glowna droga i facet z bocznej
            prawej mi wyjechal - tak-se, po prostu. Poradzono mi:
            Jak sie facet bedzie stawial - wezwac policje (ze koles agresywny, ze chce
            zwiac z miejsca wypadku itp - wtedy przyjada).

            Jak facet nieagresywny: spisac dane samochodu (nr. rejestracyjny+marka+kolor),
            spisac dane kierowcy i swiadka (u mnie byl, pasazer tego co we mnie wjechal),
            spisac dane firmy dla ktorej pracuje (jesli samochod firmowy - tak bylo w moim
            przypadku), narysowac schemat kto gdzie stal-jechal i niech to kazdy podpisze.
            W dobie tel. k-wych z aparatem fot - zrobic zdjecie z kazdej strony i ogolne
            sceny (znaki na jezdni, krzaki - no doslownie wszystko).

            Jesli w jakomkolwiek momencie sie stawia - policja.

            U mnie mimo schematow, i podpisow probowali mi kit wcisnac, ze to ja z glownej
            nagle jakos zjechalam w prawo i walnelam w ich samochod stojacy *przed* liniami
            poprzecznymi na jezdni kiedy oni czekali na moment zeby wyjechac z bocznej.
            Pojechalam w to miejsce i sfotografowalam. Bylo ewidentne, ze klamia bo gdyby
            stali przed linia to A) by nic nie widzieli bo krzaki by im zaslanialy widok,
            B) gdybym w nich tak wjechala to najpierw musialabym walnac w kraweznik wysoki
            na 20 cm potem w "bollard" stojacy na srodku wyjazdu z drogi bocznej.

            Jednym slowem - nie ufac nikomu,nawet jak sie zgodzi z wersja wypadkow. Ja
            wygralam sprawe mimo, klamliwego zeznania swiadka. Sprawa znalazla sie w koncu
            w sadzie gdzie facetowi w koncu rura zmiekla i sie przyznal.
            Dodam jeszcze, ze dziekowalam niebiosom, ze mielismy "fully comp" (pomoc
            prawnicza itp).
            • magdakafelek Re: stluczka w UK 24.07.17, 20:16
              Odszkodowania za wypadek UK www.fakt.co.uk/odszkodowanie-za-wypadek-uk/
        • deadeasy Re: stluczka w UK 20.12.05, 10:29
          Tupet niektorych osobnikow przechodzi czasem ludzkie pojecie. Takich sie
          historii nasluchalam tutaj, ze mnie juz nic nie zdziwi. Ludzik pewnie pogadal
          z kolesiami przy piwie i ci mu "poradzili", ze jest tu troche kasy do zrobienia.

          PS: To troche burzy obraz nieskazitelnego, prawego mieszkanca wyspy no nie? ;o)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka