02.12.05, 15:49
Moj maz tydzien temu dostal awans i obecnie ma pod soba kilkanascie osob w
tym 4 Polakow. Wszyscy sa bardzo mili, przyjeli to naprawde bardzo serdecznie
oprocz naszych rodakow. A mianowicie, polscy koledzy ciagle docinaja mu z
zazdroscia i nie moga uwierzyc jak Polak moze mowic im co maja robic w
angielskiej firmie. Moj maz sobie na to zasluzyl od dwoch lat, a oni pracuja
tam od kilku miesiecy. I powiem wam, ze to nie pierwsza taka sytuacja w
ktorej stykam sie z zazdroscia ze strony rodakow. Sama osobiscie nie cierpie
jak ktos komus czegos zazdrosci. Uwazam to za jedno z najbardziej negatywnych
uczuc. Ciesze sie ze wszystkich powodzen i sukcesow wszystkich znajomych a z
niepowodzen martwie razem z nimi.
Hiszpanie, Anglicy, Zydzi, Meksykanie, Amerykanie itd. trzymaja sie razem,
pomagaja sobie, a Polacy? Jeden drugiemu by noge podstawil, wydrapal by oczy
zeby przypadkiem nie miec mniej. Przescigaja sie w zarobkach, chwaleniu sie
itd. Nawet utarlo sie takie przekonanie, ze jak jedziesz na zachod to trzymaj
sie jak najdalej od Polakow. Tak samo jest tu, tak samo jest w USA czy
gdziekolwiek na swiecie. Wciaz zadaje sobie pytanie dlaczego i nie potrafie
na nie odpowiedziec.
Obserwuj wątek
    • patch_of_heaven Re: Zazdrosc 02.12.05, 16:08
      Polak Polakowi (za granica) wilkiem? Hm - musze przyznac, ze juz wiele razy
      spotkalam sie z taka opinia, ale nie doswiadczylam na wlasnej skorze, a z tym
      trzymaniem razem innych nacji to chyba tez nie tak do konca jest - w koncu
      zawisc i zazdrosc to ludzka cecha bez wzgledu na szerokosc geograficzna...
    • formaprzetrwalnikowa Re: Zazdrosc 02.12.05, 16:12
      i dlatego wlasnie unikam rodakow na wyspach. wystarczy, ze oberwalo mi sie
      kilka razy w internecie za to, ze mam swietna, dobrze platna prace i na dodatek
      szanse na dalszy rozwoj.
      nie wiem, dlaczego tak jest, ale mysle, ze przyczynia sie do tego jedna z
      naszych cech narodowych pod postacia nieufnosci, ze jesli ktos sie czegos
      dorobil (w sensie materialnym lub nie), to na pewno nie uczciwe, musial miec
      jakiejs dojscia, plecy, itp. podzial na 'my' i 'oni' (Twoj maz jest pewnie
      teraz w 'onych'). a moze takze specyficzne podejsci do pracy za granica: tutaj
      przyjezdza sie zarobic - i trzeba sie bic, zeby 'ci krwiopijcy angle' cie
      nie 'wydutkali', ech - zreszta: zajrzyj sobie na forum Wielka Brytania i
      Irlanida - poczytaj kilka postow a pewnie zrozumiesz...
      Uszy do gory! Nie jestes sama :)
      • jagienkaa Re: Zazdrosc 02.12.05, 16:17
        ja też wiele słyszałam o zazdrości między Polakami, sama tego za bardzo nie
        doświadczyłam (może poza tym, jak kiedyś chodziłam do szkoły języjowej, miałam
        wizę studencką ale nie mogłam znaleźć pracy a Polacy z mojej grupy nie chcieli
        mi pomóc czy się nawet zapytać u siebie w pracy).
        Za to, na plus - podoba mi się że Polki - zwłaszcza mamy - starają się trzymać
        ze sobą i się przyjaźnią.
        Co mnie wkurza w Polakach to to, że nie wiedzą czasem kiedy sie ugryźć w język
        czy podarować zgryżliwy czy uszczypliwy komentarz. Bo na pewno Anglicy czy inne
        nacje też zazdroszczą (np awansu) ale tego głośno nie powiedzą. A Polak owszem.
      • moniska11 Re: Zazdrosc 02.12.05, 16:29
        W Polsce panuje wlasnie takie przekonanie, ze jak czlowiek wskoczy na wyzsze
        stanowisko, czy dostanie dobra prace to albo "dal w lape", albo mial chody.
        Niestety to jest po czesci prawda. W Anglii cenia cie za to co umiesz, za to
        jaki masz w sobie potencjal, za twoja tega glowe. I to mi sie tutaj bardzo
        podoba. Nikomu nie musisz dawac lapowek, nie wazne kim jest twoj ojciec czy
        matka, wazne kim Ty jestes. A co do tej zazdrosci, to spotykam sie z nia na
        kazdym kroku obcujac z rodakami. Nie chce jednak od Polakow stronic, bo wsrod
        kilkudziesieciu zaklamancow zawsze znajdzie sie choc jedna szczera osoba warta
        przyjazni. Wiele razy bardzo sie sparzylam przez ta swoja ideologie, ale
        rowniez dzieki niej mam kilku cudownych przyjaciol, na ktorych zawsze mozna
        liczyc. Ale to jest tylko garstka!
        • amaretta1 Re: Zazdrosc 02.12.05, 16:36
          wszystko to co napisalas to okrutna prawda! kiedys mieszkalam w Astr .pare
          lat, i tez tak bylo , w Anglii tez,nie wiem dlaczego nasi rodacy tacy sa!
          przykre to ale prawdziwe,niech maz sie uodporni na te nieprzyjemne uwagi!i
          pamietaj przyjaciol mozna sobie wybrac i nie musza byc polakami!, ale
          zaznaczam, jest tez duzo bardzo kochanych naszych ludzi!
    • princessjobaggy Re: Zazdrosc 02.12.05, 16:36
      Tez slyszalam opowiesci o wszechobecnej zazdrosci Polakow za granica, ale nigdy
      sie z nia nie zetknelam. Pewnie dlatego, ze ani ja, ani moj nie-maz nie
      pracowalismy w miejscu, gdzie byliby inni Polacy.

      Powiem tak, przedstawiciele innych narodow potrafia zachowywac sie podobnie.
      Jezeli tylko dana osoba awansuje, zaraz znajdzie sie ktos zazdrosny. W moim
      poprzednim miejscu pracy Angielki byly tak zawistne, tak kopaly pod soba dolki,
      ze zrobila sie bardzo nieprzyjemna atmosfera. Dwie, ktore najbardziej nie mogly
      sie pogodzic z awansem tej trzeciej, pozegnaly sie z praca (polubownie, po
      sugestii szefowej).

      Fakt, ze czasem Polakom trudno ukryc zazdrosc, nie oznacza, ze osoby pochodzace
      z innych krajow nie bywaja zazdrosne, to naturalne. Roznica jest taka, ze wielu
      Polakow od samego poczatku kariere za granica traktuje jak walke, a swoich
      rodakow jak potencjalnych rywali i wrogow.
    • deadeasy Re: Zazdrosc 02.12.05, 16:39
      Slyszalam o problemach pomiedzy Polakami powstajacych jesli pracuja w tej samej
      firmie. Kolezanka mi mowila, ze na nieformalnej rozmowie wstepnej facet (tez
      Polak) jej powiedzial, ze z zadnymi innymi pracownikami nie ma problemu tylko z
      Polakami, ze sami pomiedzy soba nie potrafia sie dogadac i ze trzeba czasem
      jak "ze zgnilym jajem"... ;)
    • hooanita Re: Zazdrosc 02.12.05, 18:12
      Prawda jest ze Polacy sa zazdrosni o sukcesy Polakow a najbardziej za granica.
      Mysle jednak ze nie ma to znaczenia czy jest to Polak czy Anglik. Moj maz
      pracowal w grupie Brytyjczykow wszyscy byli kolegami do momentu kiedy tylko on
      awansowal. Zmiana nastapila diametralnie glupie komentarze i docinki. Kazdy z
      nich jednak mial szanse ale kiedy sie popada w rutyne to skutkiem jest brak
      potrzeb zwiazanych z robieniem kariery.

      • eballieu Re: Zazdrosc 02.12.05, 21:00
        Zazdrosc?
        Nie wiem o czym mowicie:-)
        Bardzo duzo sie nauczylam przez ostatnich kilka lat - koncz natychmiast
        znajomosci jesli widzisz jakies przejawy zazdrosci. Tej negatywnej. Bo jak mi
        ktos zazdrosci ilosci piegow na dekoldzie, to swietnie:-)
        Pamietam historie z mojego rodzinnego maista. Samobojstwo popelnila kobieta,
        ktorej nazwisko bylo na liscie najbogatszych w miescie. Komentarze - no glupia,
        jakie to moglo miec problemy, jak takie bogate bylo, itp., itd.
        Nie lubie zazdrosnych osob, nie lubie rozmow w stylu - tobie to dobrze, bo masz
        to i to, nie lubie jak ktos komentuje dla przykladu bukiet swiezych kwiatow w
        moim domu w stylu - o takie kwiaty to drogie musialy byc. Wiecej w progi mojego
        domu zaproszony nie zostanie. I tak tez ostatnio zadecydowalam - nie wiedzialam
        czy ja jestem w sklepie czy we wlasnym domu. Ktos kto nas odwiedzil pytal o
        cene kazdego obrazu, jaki wisi na scianie. Nie wiedzialam jak sie zachowac.
        Autentycznie nie wiedzialam.
        • moniska11 Re: Zazdrosc 02.12.05, 21:35
          Wiem o czym "mowisz" eballieu. Pewnie mi sie teraz dostanie od was, ale musze
          to napisac. Przez ta cholerna zazdrosc, stalam sie bardzo ostrozna w kontaktach
          z ludzmi, ktorzy maja mniej niz ja. Wieksze zaufanie mam do tych ktorzy maja
          wiecej. Po prostu wydaje mi sie, ze oni nie musza mi niczego zazdroscic i
          dzieki temu nasze relacje beda bardziej szczere. A ja nienawidze zazdrosci wiec
          z ich sukcesow i majatkow bede sie tylko cieszyc. Pamietam jeszcze na studiach
          wiele razy spotykalam sie z zazdroscia kolezanek o ciuchy, buty, czy to, ze
          kazde wakacje wyjezdzam za granice pracowac. Bo im sie wydawalo, ze na tym
          zachodzie to tak kolorowo jest. Podczas gdy one wylegiwaly sie na Mazurach ja 4
          miesiace ciezko harowalam na te butki piekne i po to zeby przez nastepny rok
          sie utrzymac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka