Dodaj do ulubionych

ach byc kierowca...

07.12.05, 19:54
(nawiazujac do wypowiedzi Jagienkaa w innym watku)
jak Wam idzie jazda samochodem (tutaj/ogolnie).
Ja dlugo nie moglam sie przestawic na lewa strone. Troszke jezdzilam ale
kosztowalo mnie to 1000% skupienia i czestego powtarzania sobie ( jedziemy
lewa strona). obecnie z racji szkolen na ktore musze dojezdzac czasami nawet
2 godz i do duzych miast idzie mi coraz lepiej.
Jedno z najsmieszniejszych moich doswiadczen z jazda tutaj wygladalo tak:
Pojechalam do lokalnego sklepiku ( nie wiecej niz 2 mile) dojechalam
spokojnie, zrobilam jakies zakupy. zaaferowana wsiadlam do samochodu, chce
odpalac a tu nie ma stacyjki, co gorsza: kierownicy tez nie...( nie musze
dodawac ze wsiadalm z drugiej strony...
jesli ktos mnie obserwowal to delikatnie mowiac pewnie pomyslal ze jakas
dziwna jestem...

Na parkingach parkuje i uciekam ( heh moj maz staje rowniotko co do
centymetra aby ktos nie pomyslal ze jakas "baba" kieruje) i mysle sobie ze
przeciez nie musze byc chodzacym idealem;)
Obserwuj wątek
    • fedorka Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 20:05
      U mnie początki były trudne, czułam się tak jakbym dopiero co zrobiła prawko.
      Przestawienie się na "drugą stronę" zajęło mi jakieś 2 miesiące. Teraz jazda
      samochodem znów jest dla mnie prezyjemnością a nie stresem. Moja największa
      wpadka to jazda pod prąd na ruchliwej ulicy. Na szczęscie samochód z przeciwka
      jechał powoli i miałam czas na powrót na własciwa stronę. Wsiadanie do
      samochodu od strony pasażera często mi sie przytrafia szczególnie jak jestem
      zamyślona.
    • jagienkaa Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 21:23
      mnie dziewczyny doradziły: trzymaj się środkowej linii:)
      miałam kilka wpadek, ale niegroźnych. I to dawno było:)
      Bardzo lubię tutaj jeździć, wręcz uwielbiam, sama przyjemność, kierowcy są
      bardzo uprzejmi i przepuszczają. Uwielbiam też słuchać radia w samochodzie albo
      Metalliki:) zdarza mi się wyprzedzać ludzi (jako nieliczna), nie lubię jeździć
      za starszymi ludźmi ("jak to jest że starsi ludzie zawsze jeżdżą jakby szukali
      miejsca parkingowego").
      Bardzo szybko się przyzwyczaiłam - natomiast nadal nie umiem parkować (to przez
      moje oko):)
    • formaprzetrwalnikowa Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 21:29
      to wszystko ciągle prede mną. najchętniej dalej jezdziłabym metrem.
      ech. zdaje sie, ze godzina zero nadejdzie nieubłagalnie w ten weekend.
      a moze by się tak rozchorować, żeby nie musieć?
      ;)
      • fedorka Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 22:07
        nie poddawaj sie tak łatwo:) szkoda rezygnować z takiej przyjemności jak
        prowadzenie samochodu, nie wspominając już o niezależności, możliwości głosnego
        śpiewania ( z powodu kompletnego braku głosu to jest jedyne miejsce gdzie
        śpiewam - nikt nie słyszy, tylko czasami sie dziwnie patrzą) i wygodzie
      • effata Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 01:06
        Formo, nie choruj, to może dasz mi dobry przykład :))

        Mi na razie jeżdżenie nie grozi, ale jak sobie pomyślę, że w Polsce zajęło mi
        rok, żebym pozwoliła sobie na puszczenie kierownicy choć na chwilę (np. na
        czerwonych światłach), a parę lat, żeby nie opracowywać w myślach mapy pt. "Co
        by tu zrobić, żeby nie skręcać w lewo?" to nie wiem, jak tu się przestawię.

        No i najgorsze, że trzeba się będzie nauczyć znaki drogowe rozpoznawać, bo
        już 'na pamięć' się jeździć nie da.
        Oj, co ja piszę, chyba wykasuję ten post :)))
        --
        Don't guess.
    • tuti Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 21:57
      :)jeah a ja normalnie z dumy to jak kogut wygladam :)
      od soboty mam auto, od poniedzialku jezdze (w poniedzialek godzine, wczoraj az
      poltorej, z pasazerem obok na siedzeniu)
      no a dzisiaj pojechalam na pierwsza samodzielna jazde.
      Ogolnie cale jezdzenie po lewej stronie wydaje mi sie znacznie latwiejsze niz
      myslalam/. Moze dlatego ze to nie jest moj pierwszy kontakt z kierownica po
      prawej ( siedzialam juz za taka z razx w australii)
      no a moze dlatego ze strasznie to demonizowalam
      O tym ze jestem po prawej stronie, po znalezieniu sie w samochodzie, przypomina
      mi to ze lewa reka siegam po pas, ktorego nie ma:) I od tej pory juz pamietam,
      gdzie mam biegi :)
      najgorzej jest ze nie znam topografii miasta za dobrze,bo mieszkam tu krotko..i
      tylko to jest minusem:)
      • balbi6 Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 23:21
        Kiedy Moj Pan kupil samochod 5 lat temu bylam pelna podziwu ,bo kupil poza
        Londynem i trzeba bylo wrocic do domu. Wrocilismy cali i zdrowi. Bardzo
        chcialam sprobowac jak to sie tutaj jezdzi. Doczekalam sie, pewnej pieknej
        niedzieli wywalil mnie rano z lozka i mowi , ze teraz nie ma ruchu to moge
        sobie pojezdzic. Po 20 min bylismy juz w domu i ja pelna nerwow powiedzialam "
        wsadz sobie ten samochod w ...". Zdenerwowal mnie swoimi uwagami na temat mojej
        jazdy. Juz wiecej w Jego samochodzie za kierownica nie siedzialam. Kiedy trzy
        lata temu kupilam swoj samochod do domu wracalam z pasazerem- szwagrem. Caly
        czas mowil , ze zaraz poboczem pojedziemy a ja tak nie potrafilam po lewej
        stronie sie znalezs. Jak widzialam samochod jadacy z naprzeciwka to chetnie do
        rowu bym sie schowala. Dzisiaj po trzech latach jazdy tutaj smieje sie z moich
        pierwszych dni za kierownica. A w Polsce jezdzilam 10 lat a przez ostatnie 3
        prawie zawodowo ( handel). Teraz chyba dziwnie byloby jezdzic po Polsce z
        kierownica po prawej stronie.
        • princessjobaggy Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 23:26
          > Teraz chyba dziwnie byloby jezdzic po Polsce z
          > kierownica po prawej stronie.

          Jak ma sie doswiadczenie w jezdzie samochodem i w Polce, i w Anglii to juz nie
          ma takiego wielkiego problemu z przestawianiem sie w zaleznosci od kraju.
          Najgorzej, kiedy siada sie za kierownica po 'innej' stronie po raz pierwszy.
        • effata Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 01:11
          >Jak widzialam samochod jadacy z naprzeciwka to chetnie do
          >rowu bym sie schowala.
          To i tak miałaś dobry odruch, bo mój kolega, jak zobaczył wymijający samochód
          na zakręcie i zjeżdżający na jego pas odbił ... w prawo (bo przecież w Polsce
          pobocza po prawej :))) i jego wypad na saksy skończył się tym, że zarobił sobie
          na remont samochodu, by móc wrócić do Polski :(
          --
          Don't guess.
    • latarnik Re: ach byc kierowca... 07.12.05, 23:31
      Musze przyznac, ze jestem troche zaskoczony Waszymi wrazeniami. Mi sie zawsze po
      lewej stronie jezdzilo lepiej, proces przestawiania sie trwal kolo minuty, zanim
      ruszylem. Za to troche gorzej jest z przestawianiem sie na powrot na prawa
      strone - jak dojezdzam do pierwszego ronda w Polsce, to zawsze czuje, ze cos nie
      tak...

      A swoja droga nie wiem czy wszyscy wiedza, ze to Anglicy jezdza po tej bardziej
      naturalnej stronie. I ze wiecej ludzi na swiecie jezdzi po lewej stronie, niz po
      prawej. Moze powierzchniowo, dzieki USA, Kanadzie i Rosji prawa strona przoduje,
      ale pod wzgledem ilosci kierowcow lub chyba tez liczby Panstw, lewa strona wygrywa.

      Co do moich doswiadczen z jezdzeniem po tej stronie - jedno co zajelo mi troche
      czasu, to bylo przestawienie sie na korzystanie ze srodkowego lusterka. Przez
      jakis czas wzrok mi wedrowal w okolice prawego slupka, dopiero pozniej sie
      nauczylem. Ale teraz nie stanowi to juz problemu ani w Polsce, ani w UK :)
      • deadeasy Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 00:31
        A ja na poczatku walilam lapa w drzwi jak chcialam zmieniac biegi. Na szczecie
        szybko mi przeszlo.

        Ogolnie, jezdzenie w UK bardzo na mnie dobrze wplynelo. Jezdze bardziej
        wyluzowana, jezdze spokojniej, bez pospiechu - pewnie dzieki robieniu przez dwa
        lata 500 mil tygodniowo i staniu w korkach na autostradach. Jak patrze na
        polskich kierowcow (w PL) to mi sie wlos na glowie jezy (i zaraz sie wstydze bo
        tez tak jezdzilam). Niedawno co wrocilam z wypadu do W-wy. Momentami mnie
        zatykalo jak obserwowalam kierowcow naokolo mnie.

        A co do parkowania (="porzucania" pojazdu) na parkingach. Na niektorych
        parkingach w Liverpool wlepiaja mandaty jak sie nierowno zaparkuje tak, ze kola
        sa na jednej z linii.
        :)
      • princessjobaggy Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 16:01
        > A swoja droga nie wiem czy wszyscy wiedza, ze to Anglicy jezdza po tej
        bardziej naturalnej stronie. I ze wiecej ludzi na swiecie jezdzi po lewej
        stronie, niz po prawej. Moze powierzchniowo, dzieki USA, Kanadzie i Rosji prawa
        strona przoduje, ale pod wzgledem ilosci kierowcow lub chyba tez liczby Panstw,
        lewa strona wygrywa.
        >

        Przede wszystkim, pierwsze drogi, ktore powstaly to drogi o ruchu lewostronnym.
        One maja cala swoja historie tlumaczaca powod takiego, a nie innego ruchu.

        W niektorych stanach USA ruch jest lewostronny.
    • west69 Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 00:49
      No, ja sie usmialem z samego siebie na poczatku. Polsce jezdzilem jakies 12 lat,
      zrobilem pewnie ze 400,000 kilometrow czyli, generalnie rzecz biorac, zielony
      listek zdjalem dosc dawno. A tutaj....najlepszy byl pierwszy dzien, dwa razy
      zaorientowalem sie, ze jakis wariat wali na czolowke! No, tak, szczesliwie w
      miare wczesnie okazalo sie, ze ten wariat to ja. Ale najgorsze, i mam to do
      dzisiaj, jest kiepskie wyczywania szerokosci auta i tzw lewej strony. Na
      kontynencie moge mijac zaparkowane auta na grubosc lakieru, a tutaj ciagle
      jakiegos cykora mam i omijam je za szerokim lukiem.

      Reszta poszla bezblednie i nie mialem praktycznie zadnych innych problemow (ani
      ronda, ani skrzyzowania). Oczywiscie znakomitym ulatwieniem jest to, ze
      zazyczylem sobie automat i takim jezdze. Zreszta, przy ruchu okololondynskim i
      londynskim jakakolwiek inna skrzynia ma tylko jedna zalete - jest tansza w
      momencie kupna (lub, jak w moim przypadku, placeniu podatku od auta sluzbowego).
      Poza tym - same zalety. No i uwielbiam kierowcow w UK.

      Jakis miesiac temu bylem kilka dni w PL i przejechalem sie naszym 'polskim'
      autkiem. Wprawdzie nie w W-wie tylko w duzo mniejszym miescie (styl jazdy
      bardziej brytyjski), ale zero problemow z przestawieniem sie z powrotem na
      prawo. Jak ktos stwierdzil, jak juz sie troche pojezdzi tu i tam, to przestawka
      jest dosc prosta. Ale poczatki byly smieszne - zmasakrowalem lewa przednia felge
      o krawezniki w przeciagu tygodnia :)))))

      A dzisiaj mialem kurs bezpiecznej jazdy (firma wtedy placi nizsze ubezpieczenie
      na autko) i Pan przejechal ze mna 60 mil i prawie nie mial uwag. OK, troche go
      werbalnie poduczylem z szybkiej jazdy po sniegu i lodzie, bo co on o tym moze
      wiedziec ;)
    • duende1 Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 13:19
      ja mam podobne wrazenie jak wiekszosc. przestawilam sie dosyc szybko, ale
      pierwsze 3 dni kosztowaly mnie duzo stresu. czulam sie jak na karuzeli i
      zaliczylam dobrych pare kraweznikow. czesto jak wychodze z pracy albo ze sklepu
      i jestem zamyslona to podchodze do samochodu nie z tej strony, z ktorej trzeba.
      a jak pojechalam do polski po pierwszych kilku miesiacach jezdzenia tu, to
      bylam naprawde zagrozeniem na drodze...dwa razy wyjechalam prawie na czolowe
      zderzenie, bo jechalam zlym pasem i zawsze jak dojezdzalam do ronda to sie
      musialam ostro skupiac. teraz juz latwiej sie przestawiam. chyba ;) okaze sie
      znow za 2 tygodnie ;)
    • kingaolsz Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 14:30
      A ja po obu stronach ulicy czuje sie dobrze ;) i ogolnie uwielbiam jezdzic
      samochodem. Coprawda jak w Polsce wsiadam do auta mojej mamy to chwile mi
      zajmuje przyzwyczajenie sie dodrugiej strony, ale to moment trwa. Z obsluga
      biegow po innej stronie nie mam problemow.
      Moja mama z kolei jest w szoku jak swobodnie sie tutaj poruszam i w kwestii
      prowadzenia samochodu (jezdzenia "na lakier" czasami) jak i w kwestii orentacji
      w terenie i znajomosci miasta , ale to juz poprostu odziedziczone po ojcu ;)

      Mam nadzieje, ze nie bede musiala nigdy sie rozstawac z byciem kierowca na
      dlugo ;)

      Pozdr
      Kinga
    • tw52 Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 17:18
      przestawienie sie na jazde po lewej stronie zajelo mi kilka minut.
      natomiast gdy w koncu kupilem samochod z kierownica RHD to musialem przez kilka
      dni cwiczyc, zeby przestac sie czaic.

      latarniku,
      dlaczego twierdzisz, ze wiekszosc ludzi na swiecie jezdzi po lewej?
      jesli chodzi o liczbe samochodow to z pewnoscia nie, bo tych jest najwiecej w
      USA i Europie (a w Europie to tylko UK, Irlandia i Malta...i chyba Cypr, nie
      pamietam, choc jezdzilem po Cyprze ale juz wtedy gdy przestalo mi to robic
      roznice).
      z duzych liczebnie panstw to na pewno Japonia jezdzi po lewej.

      jesli chodzi o ludnosc swiata, wliczajac niezmotoryzowana, to China i Indie
      przewaza wszelkie statystyki - ale chyba w obu jezdzi sie po prawej.

      mozna sprawdzic na internecie, ale mi sie nie chcialo.
      • deadeasy Re: ach byc kierowca... 08.12.05, 20:37
        zajrzyj tutaj:
        users.pandora.be/worldstandards/driving%20on%20the%20left.htm#leftdriving
        Indie - lewa + Australia i kupe innych
        :)



    • leggetta Re: ach byc kierowca... 15.12.05, 14:50
      tak sie cieszylam ze swoje samodzielnosci jako kierowaca i co?
      wczoraj dostalam liscik informujacy mnie ze przekroczylam predkosc ( zamist 30
      m/ph jechalam 40) i daja mi conditional offer: mam im zaplacic 60 funtow a oni
      dadza mi 3 pkt karne ( ile jest max?) i wycofaja sie z zalozenia mi sprawy...
      maz sie smial ze mnie caly wieczor...
      • tuti Re: ach byc kierowca... 15.12.05, 15:57
        chyba 12 jest max
        i trzyma to rpzez 3 lata

        tzn nie pamietam dokladnie, ale wiem jak uslyszlam, to to bylo kolo polowe mnie
        j pktow niz w polsce.
      • jaleo Re: ach byc kierowca... 15.12.05, 19:31
        Wiem, ze to Ci jeszcze bardziej zepsuje humor, ale o punktach za przekroczenie
        szybkosci musisz poinformowac ubezpieczyciela. W zaleznosci od tego, jaka masz
        polise, moga podwyzszyc stawke ubezpieczenia.
        • leggetta Re: ach byc kierowca... 15.12.05, 20:07
          dziekuje ze mi to mowisz. jesli mialabym miec kiedys problemy z powodu
          niepodania im tej informacji to wole tego uniknac.
          • jaleo Re: ach byc kierowca... 15.12.05, 20:30
            Moj maz sie o tym przekonal na wlasnej skorze, kiedy przy odnawianiu
            ubezpieczenia sie go o to zapytali. A mial akurat 3 punkty sprzed 2 lat,
            ktorych wczesniej nie ujawnil, bo nie wiedzial. I policzyli mu odsetki za te
            dwa lata, kiedy ich nie poinformowal. I jeszcze powiedzieli, ze ma szczescie,
            bo gdyby mial jakis wypadek w tym czasie z wlasnej winy, i by sie okazalo, ze
            nie ujawnil punktow w ubezpieczeniu, to by nie wyplacili.

            Jak nam pozniej tlumaczyl broker, nie wszystkie firmy ubezpieczeniowe
            podwyzszaja stawke, kiedy sie ma punkty, ale ujawnic trzeba zawsze.
            • leggetta Re: ach byc kierowca... 15.12.05, 22:05
              nieznajomosc prawa szkodzi.
              uff dzieki ze mnie oswiecilas.
            • deadeasy Re: ach byc kierowca... 15.12.05, 22:11
              Tez powiedzialam Carlowi. Ostatnio odkrylam, ze dostal 3pt za pedzenie po
              autostradzie 86mph. Ale sie ode mnie nasluchal! Twoja wiadomosc dala mi
              satysfakcje "dokopana" mu jeszcze raz ;) Szkoda, ze sie to po naszej kieszeni
              odbije. :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka