Dodaj do ulubionych

Swiatopoglad naszych dzieci

26.01.06, 07:57
Mam tu na mysli angielski system nauczania. Mam wielkie obawy co do
przyszlego wyksztalcenia mojego dziecka. Wasze opowiesci oraz z zycia wziete
historie o wielkim zacofaniu zwyklego Anglika przerazaja mnie. Brak
podstawowych wiadomosci o innych narodach (takze co to Polska)nawet tych
najblizszych brak podstawowych wiadomosci wlasciwie o wszystkim co nie
zwiazane z zyciem codziennym potwierdza mnie ze sytem nauczania w Anglii jest
na bardzo, bardzo niskim poziomie. Nie do przyjecia jest dla mnie mysl ze moj
synek bedzie mial taki sam swiatopoglad jak jego angilescy koledzy.

Co zrobic aby to zmienic czy prywatne szkoly maja jednak inny zakres
wiadomosci i moje dziecko bedzie wiedzialo gdzie lezy Polska i ze nie ma tam
misi polarnych.

Do "Matek Polek z natury" to pytanie poradzcie co zrobic jak zaplanowac
sciezke kariery mojego 5-letniego synka aby jego wiedza o swiecie nie
zaskakiwala negatywnie turystow odwiedzajacych Anglie.
Obserwuj wątek
    • tuti Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 08:26

    • basiak6 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 08:27
      Ja sie nie martwie:) Wlasnie odwiedzilam wiekszosc lokalnych szkol, wybieramy
      dzisiaj ostatecznie jedna. Jestem zadowolona, widzialam co potrafia zrobic
      dzieci w wieku 6-7 lat, o wiele wiecej niz my w tym wieku.

      I wiem (rowniez porownujac moje studia tutaj z tym jak uczylam sie w Polsce) ze
      nawet jesli moj synek nie bedzie potrafil wymienic z pamieci wszystkich rzek na
      swiecie, to doskonale bedzie wiedzial jak myslec, szukac informacji, a przede
      wszystkim wyciagac wnioski. To jest o wiele cenniejsze od pamieciowki ktora
      pamietam z Polski. A raczej juz nie pamietam:) Przestawienie na tutejszy system
      edukacji zajelo mi troche czasu.
      Osobiscie nie interesuje mnie co beda turysci mysleli o moim
      dziecku:)))Interesuje mnie aby nauczyl sie myslec, szukac, lubil czytac i uczyl
      sie jezykow obcych. I duzo przebywal na swiezym powietrzu:)))

      Jesli polski system jest taki super to czemu polskie uczelnie sa tak bardzo w
      tyle? I tu nie chodzi tylko o kase.
      • ania.eastwood Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 21:31
        basiak6 napisała:

        > Jesli polski system jest taki super to czemu polskie uczelnie sa tak bardzo w
        > tyle? I tu nie chodzi tylko o kase.

        basiu, a ja slyszalam, ze musza na angielskich uczelniach teraz zwiekszyc limit
        miejsc, bo przyjezdza tylu chetnych m.in. z polski i zabieraja miejsca
        anglikom, bo sa lepsi i dostaja sie bez problemow, a tamci zostaja na lodzie.
    • hopplik Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 11:26
      jestem na bieżąco z systemem w kraju i muszę powiedzieć,że aż tak dobrze nie
      jest
      nie ma tu miejsca dla zdolnych dzieci. Synek nudzi się z maluchami gdzie
      zajęcia są zorganizowane w minimalnym stopniu. Do starszej grupy się 'nie
      nadaje', bo najpierw musi zostać wdrożony w przedszkolny reżim :(
      tak to wygląda w praktyce
      • hopplik Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 12:07
        c.d zbyt szybko w świat wysłanego postu

        myślę,że wypowiedzi Tuti i Basiak zawierają ważne wskazówki, np rekonesans
        okolicznych szkół

        z tego co pisałaś synek dobrze sobie radzi, więc reszta 'w twoich rękach'
      • basiak6 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 12:38
        Hopplik, odwiedzilam 6 szkol, w tym 2 prywatne. 4 szkoly nie rozpoznaja
        zdolniejszych dzieci. 2 maja specjalny dodatkowy 'stream' dla dzieci zdolnych, z
        dodatkowymi nauczycielami i specjalnym tokiem nauczania.
        Dlatego tutaj tak zacheca sie rodzicow do odwiedzin w szkolach, gdzie masz
        obchod szkoly, rozmawiasz z nauczycielami, widzisz co dzieciaki potrafia, co
        robia etc.

        Tutejszy styl nauki nie stawia na pamieciowke, tylko na to ze jesli dziecko
        nauczy sie myslec, szukac i chciec chlonac wiedze, to bedze potrafilo znalezc
        informacje ktorych potrzebuje.
        Nie wiem czemu tylu osobom wydaje sie ze dziecko klepiace z pamieci nazwy rzek
        to cos fajnego. Wole aby moje dziecko dobrze rozwiazywalo zagadki matematyczne:))
        Dlatego np przy testach GMAT musialam sie troche przestawic, moi tutejsi
        koledzy, ci z mniejsza wiedza o swiecie, o wiele mniejszym poziomem matematyki,
        etc, rozwiazywali je latwiej.
    • jaleo Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 13:24
      Ja mam wiele zastrzezen do tutejszego systemu edukacji, ale raczej nie idacych
      tym samym torem rozumowania, co Twoj post. Mnie przede wszystkim wkurza
      traktowanie edukacji jako politycznego ping-ponga, ale to z kolei nie na temat.

      Nie znam obecnego polskiego systemu i nie wiem, jak tam sie "wylapuje"
      zdolniejszych. Jako rodzic ja zawsze mialam pewne opory przed udostepnianiem
      zdolniejszym dzieciom osobnego "nurtu", bo po pierwsze uwazam, ze zdolne
      dziecko rozwija swoje umiejetnosci przede wszystkim poza szkola, po drugie
      definicja "zdolny" stosowana w szkole jest bardzo waska, w swietle nowoczesnych
      badan nad sposobami przyswajania wiedzy przez dzieci (tzw. learning styles).

      Co do tzw. erudycji lub jej braku u Brytyjczykow, wynika to po czesci z innych
      priorytetow stawianych edukacji (pisala o tym Basia), po czesci z przeslanek
      kulturowych. W Polsce, i w paru innych krajach, gdzie panuje dyscyplina
      intelektualna podobnego rodzaju, bycie "oczytanym" i pochloniecie ogromnej
      ilosci faktow bylo i jest uwazane za cos godnego podziwu, pozadanego. W
      kulturze anglosaskiej, jest uwazane (nawet jesli tylko anegdotycznie) za
      przejaw pewnego dziwactwa, stad pogardliwe okreslenia typu geek, nerd, fountain
      of useless knowledge.

      Jesli chodzi o "zacofanie" Anglikow to jednak za bardzo bym sie nie martwila,
      koniec koncow, co by sie nie chcialo powiedziec, jest to kraj, ktory jest w
      swiatowej czolowce jesli chodzi o mysl naukowa i awangarde w sztuce. Moze nie
      tyle dzieki niezwyklemu intelektowi mieszkancow, co infrastruktury i
      priorytetowego traktowania postepu ludzkiej mysli.

      Polscy studenci natomiast wygrywaja... konkursy kodowania TopCoder, i sam ten
      fakt pieknie ilustruje roznice w podejciu do ksztalcenia i wiedzy miedzy
      naszymi dwoma krajami.
      • izabelski Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 13:51
        to ze polscy studenci wygrywaja TopCoder swiadczy o tym, ze na polskie kierunki
        jak informatyka ida osoby, ktore sa bardzo zdolne
        w tutejszym systemie studiowalyby penie cos innego - ale na Oxbridge

        w Polsce - wlasnie kierunki informatyczne wylapuja(a moze wylapywaly i teraz
        sie to zmienia) te perelki - i tak bylo od wielu lat

        odnosnie nurtu dzieci zdolnych - ja uwazam,ze powinny byc dodatkowe
        zajacia /inny program dla nich, bo inaczej one sie poprostu nudza w szkole
        nagradzanie oczywiscie proporcjonalne do ich mozliwosci - ale na pewno nie
        wrzucanie wszystkich do tego samego worka, bo tak jest poprawnie i nikomu nie
        bedzie przykro

        urawnilowka gubi talenty i frustruje oba konce - tych bardzo zdolnych i tych
        niezdolnych (ktorzy nawet nie nadaza za przecietnym dzieckiem w klasie)
        niekoniecznie trzeba miec osobne klasy - ale potrzeba dac nauczycielowi szanse
        na zrealizowanie takich specjalnych programow
        a rola rodzicow zdolnych dzieci jet zorganizowanie ich czasu i pokierowanie w
        taki sposob, zeby dziecko rozwijalo sie wielokierunkowo a nie tylko
        specjalizowalo w tym najlatwiejszym przedmiocie/umiejetnosci w ktorym jest
        najlepsze

        pisze to troche z doswiadczenia - i nie sa to przemyslenia sformuowane w
        przyplywie natchnienia tematem tego postu ale poparte wieloma probami,
        literatura jakoz i popelnionymi bledami

        w sumie szczesliwsze sa dzieci, ktore nie sas gifted - ale jak juz sa
        uzdolnione - to sa ciekawym wyzwaniem :-)
        • jaleo Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 14:01
          izabelski napisała:

          > to ze polscy studenci wygrywaja TopCoder swiadczy o tym, ze na polskie
          kierunki
          >
          > jak informatyka ida osoby, ktore sa bardzo zdolne
          > w tutejszym systemie studiowalyby penie cos innego - ale na Oxbridge
          >
          > w Polsce - wlasnie kierunki informatyczne wylapuja(a moze wylapywaly i teraz
          > sie to zmienia) te perelki - i tak bylo od wielu lat

          Chodzilo mi o to, ze jak sie juz popisza, to czyms co jest definicja "geeky" w
          slowniku. I ze jest to zdecydowania sobie a muzom, bo Polska potega
          informatyczna nie jest i nie bedzie, a ci wsyscy Topcoderzy zasilaja
          zagraniczne instytuty i uczelnie.
    • basia313 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 13:53
      Moje spostrzezenia co do szkol sa troche inne. Wszystko zalezy do jakiej szkoly
      dziecko chodzi i w jakiej dzielnicy sie mieszka. Mysle, ze bardzo dobre szkoly
      panstwowe poziomem nie odbiegaja od niektorych prywatnych.
      CO do braku znajomisci geografii przez Anglikow to mysle, ze tez zalezy z kim
      sie przebywa. Mysle, ze przecietny Polak na poczatku nie widuje sie z ludzmi
      dobrze wyksztalconymi. Zalozmy ze ktos wynajmuje gdzies tam mieszkanie, to
      pewnie raczej skromnuitkie na poczatek, wiec w ubozszej dzielnicy. Ludzie,
      ktorzy tam mieszkaja sa wiec raczej tez ubozsi, bo mniej wyksztalceni.
      Wystarczy natomiast pojechac do bogatszych miejsc, dzielnic i juz sie spotka z
      ludzmi dobrze wyksztalconymi, ktorzy wieca wiele o Swiecie. Do tego jeszcze
      podejscie do nauki jest tu rzeczywiscie inne niz w Polsce, gdzie stawia sie na
      pamieciowe opanowanie materialu, nie koniecznie zromumienie go i analityczne
      podejscie.
      Jak ze wszystkim wszystko zalezy o miejsca, ludzi. I tu i w Polsce mozna
      znalezc dobre i zle szkoly, ludzi zacowanych i oswieconych.
    • jaleo Dobra, ide 26.01.06, 14:02
      Bo wzielam dzis wolne, zeby przygotowac przyjecie na sobote, i jestem jeszcze w
      lesie.
    • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 14:33
      Znajoma Angielka, na podstawie kontaktow towarzyskich z grupa wyksztalconych
      Polakow, okreslila wyniki polskiego szkolnictwa jako 'solid drawing room
      knowledge'. Sporo wiedzy, z wielu dziedzin, katalog dat i faktow na zawolanie;
      latwo olsnic angielskie towarzystwo, nie zaglebiajac sie w niuanse zagadnien. I
      chyba w sumie zgadzam sie z jej opinia.
      Angielskie curriculum przedmiotowe jest bardziej wyrywkowe; szkolny kurs
      geografii omija cale kontynenty, historia przeskakuje od Tudors do wojen
      swiatowych, literatura bez chronologii i wybor ksiazek wedlug uznania
      nauczyciela. Ale w jakis tajemniczy sposob, kiedys ta fragmentaryczna
      wiedza 'falls in place' i nabiera logicznego caloksztaltu. Mlodzi ludzie
      potrafia swietnie korzystac z reference books zamiast przechowywac w pamieci
      nie zawsze niezbedne informacje i znalec odpowiedz poprzez samodzielna analize
      faktow. Zasiana w szkole ciekawosc wiedzy owocuje w bardzo pozytywny sposob.
      Te stwierdzenia sa wynikiem moich obserwacji edukacji wlasnych dzieci. Nie raz
      zgrzytalam zebami po drodze ale teraz widze, ze nie bylo potrzeby.
      • deadeasy Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 15:54
        Calkowicie sie zgadzam. W Polsce wkuwa sie daty i wydarzenia, ryje na pamiec
        regolki. Pewnie, ze mozna wtedy zablysnac i reszte traktowac z gory jak
        niewyedukowana ciemnote bo ktos nie wie jaka jest srednia temperatura w lipcu w
        Kuala Lumpur. Tutaj raczej uczy sie analizowania i rozwiazywania problemow, co
        uwazam jest bardziej przydatne niz znajomosc Twierdzenia Pitagorasa. Co ja
        pamietam z calek tak meczonych na studiach (oceanografia nota bene)? Kompletnie
        nic. I po kij mi one byly. Zdawalam tutaj GCSE Matme i musze powiedziec, ze
        bylam pod wrazeniem, nie wspominajac o potach ;). Oprocz znajomosci wzorow
        trzeba bylo niezle ruszyc mozgownica bo zadania byly na "rozwiazywanie
        problemu", analize i logiczne myslenie. Moja matura w Polsce to byl smiech na
        sali: obliczanie dl. przeciwpprostokatnych i objetosci stozkow. Podejzewam, ze
        gdyby ktos nam wtedy dal zadania z mojego GCSE zadne z nas by nie wiedzialo od
        czego zaczac (ze mna na czele a wzory mialam wykute na pamiec). Nie twierdze,
        ze byly super trudne, ale byly innego typu niz te, ktore pamietam z polskich
        szkol. Moze teraz sie w Polsce zmienilo - pisze o tym co pamietam: kucie,
        kucie, kucie.
        :)
    • effata Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 15:09
      Światopogląd a wiedza, to jednak dwie różne rzeczy. Zgodzę się z dziewczynami,
      które mają już dzieci w angielskich szkołach (dłużej niż rok, jak ja :))) albo
      już wykształcone, że ... w tym 'szaleństwie' jest metoda. Pewnie ten system
      jest inny, ale co by nie powiedzieć, WB zaściankiem intelektualnym nie jest.
      Co do światopoglądu i podejścia do różnych zagdanień typu kultura osobista,
      wychowanie seksualne, permisywizm (a w porywach i tumiwisizm) itd, to już bym
      się mogła TROSZECZKĘ zawahać, ale i tak twierdzę, że tu dominujący wpływ na dom
      a nie szkoła (tak przynajmniej bym chciała, he, he)
      Mnie natomiast przeraża bardziej inna rzecz, o której już parę razy była mowa.
      A mianowicie, że ja mam niemalże zerowe pojęcie o tych różnych niepisanych
      prawach dotyczących szkolnictwa typu: odpowiednia dzielnica, odpowiednia ławka
      w kościele by się dostać do szkoły katolickiej, ranking szkół, podział klasowy,
      zachowywanie pewnych standardów, żeby nie wypaść z danego kręgu, dodatkowe
      korepetycje by zapewnić dziecku miejsce w lepszej high school, zajęcia
      pozalekcyjne itp, itd.
      Nie chodzi o to, że mi na tym wszystkim bardzo zależy (a już na ławce w
      kościele katolickim najmniej :))), ale jakby się zdażyło tak,że tu zostaniemy
      to jednak chciałabym stworzyć moim dzieciom szanse na zdobycie edukacji na
      dobrym poziomie. Mi po prostu brak tzw. common knowledge about everyday's life
      i dlatego z zainteresowaniem śledzę wypowiedzi Jaleo, Steph i jeszcze paru
      dziewczyn będących tu dłużej.
      --
      Don't guess.
      • jaleo Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 15:29
        effata napisała:

        >
        > Co do światopoglądu i podejścia do różnych zagdanień typu kultura osobista,
        > wychowanie seksualne, permisywizm (a w porywach i tumiwisizm) itd, to już bym
        > się mogła TROSZECZKĘ zawahać, ale i tak twierdzę, że tu dominujący wpływ na
        dom
        >
        > a nie szkoła (tak przynajmniej bym chciała, he, he)

        Powiem wiecej, dominujacy wplyw w tym wypadku POWINIEN miec dom, bo szkola nie
        jest od tego, zeby uczyc kultury czy norm moralnych. Wg mnie jedna z
        podstawowych przyczyn, ze liczba tzw. "trudnej mlodziezy" w UK rosnie w
        zastraszajacym tepie, jest to, ze rodzice abdykowali swoje obowiazki na rzecz
        szkoly (i w pewnym sensie polityka edukacyjna to podsycala).


        > odpowiednia dzielnica, odpowiednia ławka
        > w kościele by się dostać do szkoły katolickiej, ranking szkół, podział
        klasowy,
        >
        > zachowywanie pewnych standardów, żeby nie wypaść z danego kręgu,

        Z tymi rankingami szkol to jest takie troche bledne kolo lub jak kto woli,
        samonapedzajaca sie spirala. Prawie wszystkie "dobre" szkoly sa w dobrych
        dzielnicach (czyt. drozszych dzielnicach), i to nie wynika nie tyle z jakosci
        nauczania w tych szkolach, co z dobrego "surowca", czyli dzieci z domow, gdzie
        o edukacje sie dba i ktore maja jakies tam aspiracje na przyszlosc.

        Moj maz swiezo po studiach pracowal przez krotki okres w szkole, ktora byla
        jedna z najnizej notowanych w miescie, i oczywiscie byla w bardzo nieciekawej
        dzielnicy. I do tej pory twierdzi, ze tak dobrych i zaangazowanych
        nauczycieli, i tak zaradnego kierownika, nie spotkal nigdzie. Tylko
        niestety "surowiec" byl taki, ze sie nic z niego nie dalo zrobic. Mlodzi
        ludzie pochodzacy z rodzin, gdzie od trzech pokolen nikt nie pracowal, gdzie
        rodzice w ogole abdykowali swoje obowiazki, a dzieci nie mialy zadnych planow i
        marzen na przyszlosc - bo i po co.

        Powoli wiec podnosza sie glosy, ze ten caly system rankingu szkol na podstawie
        wynikow egzaminow, wlasciwie rzadnej konkretnej informacji nie daje, poza tym,
        ze w szkole sa rozsadne dzieci. Niedawno wprowadzono nowy pomiar, tzw. added
        value, tzn. mierzenie, ile wyniki dziecka sie poprawily od poczatku do konca
        szkoly, ale to jest tylko dla szkol podstawowych, o ile sie orientuje.

        Natomiast jest jeszcze jeden aspekt, ktory sprawia, ze rodzice koniecznie chca
        dzieci poslac do tych "lepszych" szkol - zachowanie dzieci i dyscyplina. Ja
        np. wiem, ze gdyby mi przyszlo mieszkac w centralnym Londynie, poslalabym
        dzieci do prywatnej szkoly, bo to, co sie dzieje w niektorych szkolach
        londynskich, przechodzi ludzkie (a juz na pewno rodzica) pojecie. I to tez nie
        jest wina nauczycieli czy dyrekcji, tylko okreslonych zjawisk spolecznych
        charakterystycznych dla duzych miast.

        Dobra, teraz juz naprawde sie zmywam, musze kupic cocktail shaker bo mi stary
        przecieka, a w sobote mi sie zachcialo cocktail party urzadzac.
      • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 16:12
        effata, a propos lawki w kosciele. My wysiadywalismy co niedziela, z paroletnim
        wyprzedzeniem. Zmusilismy nawet corke do sluzenia do mszy w trakcie kiedy
        chodzila do malej prywatnej primary, gdzie zadnych katolikow w klasie nie
        miala. Co niedziela byla draka przed pseudo-religijna nasiadowka, a wszystko
        tak na wszelki wypadek, bo gdyby nic lepszego nie wyszlo, to katolicka srednia
        bylaby lepsza od lokalnych comprehensives.
        Kiedy przyszla pora, wypelnilismy koscielne formularze. Ksiadz przyszedl z
        wizyta do domu i do dzis pamietam modly przed stara kanapa. Potem interview w
        szkole dla nas wszystkich. Corka szla spiewajaco do momentu kiedy dumny
        malzonek postanowil wskazac jak wielkim asset dla szkoly bylaby nasza pociecha,
        ktorej nawet St Paul's School for Girls zrobila oferte. To nie wypadlo
        najlepiej, jako ze z jego komentarza, i wbrew naszym zapewnieniom pisemnym w
        formularzach, wyniklo, ze religijna strona edukacji nie jest nasza priority ani
        szkola nie jest naszym pierwszym wyborem. Ton rozmowy zmienij sie niepokojaco.
        Tydzien pozniej, ku wielkiej radosci corki, przyszla odmowa. Drugiej corce
        odpuscilismy juz te katorgi. To tak ku podniesieniu na duchu(?).
    • aniaheasley Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 16:23
      Moj syn w tym roku jest w 6tej klasie, wiec teraz przechodzimy koszmar pt.
      secondary transfer. Zbliza sie finisz, tzn. jeszcze tylko jedno interview w
      ostatniej ze szkol i potem czekanie do 23 lutego (szkoly prywatne) i 1 marca
      (council) na listy z decyzja gdzie sie dostal. Lawka w kosciele bylaby chyba
      najlepszym rozwiazaniem, no ale ja nie odwiedzalam tej lawki wystarczajaco
      regulanie, co dano mi wyraznie do zrozumienia na tzw. informal chat z
      dyrektorem jednej ze szkol katolickich. Ponadto ten pan w bardzo mily sposob
      dal mi do zrozumienia, ze poniewaz na pierwszych dwoch miejscach wybralam
      szkoly niekatolickie to board of governors na pewno bedzie mialo watpliwosci
      blah blah blah. Niedobrze mi sie robi jak sobie pomysle w jaki sposob rodzice
      musza tu walczyc o garstke dobrych szkol w kazdej dzielnicy.
      A walczyc niestety trzeba, bo jak dziecko nie dostanie sie do dobrej szkoly
      sredniej to naprawde mozna sobie pomarzyc o studiach czy o dobrze zdanych GCSE.
      W tych gorszych szkolach sami nauczyciele tam pracujacy mowia otwarcie rodzicom
      ze zdolniejsze dzieci nie maja tam dobrych warunkow, bo czasami w ogole nie
      daje sie prowadzic lekcji ze wzgledu na disruptive individuals.

      Na poziomie szkoly podstawowej to jeszcze nie jest az takie istotne czy dziecko
      jest w szkole super dobrej czy przecietnej. Jezeli dziecko jest zdolne, to z
      tego co wiem w wiekszosci szkol katolickich jakos tym dzieciom stara sie szkola
      pomoc, np. sa grupy gifted&talented, w niektorych dzielnicach (np. Lambeth)
      council organizuje dodatkowe zajecia w soboty dla 'wybitnych' matematykow.
      I rodzice przy odrobinie wysilku sa w stanie przygotowac dziecko (10-11 letnie)
      do egzaminu do tych lepszych szkol srednich. Ale GCSE to juz troche inny
      temat...
      Przepraszam ze tak chaotycznie, ale po prostu zbiera mi sie na wymioty jak
      sobie o tym pomysle.

      • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 16:40
        aniaheasley napisała:

        > Moj syn w tym roku jest w 6tej klasie, wiec teraz przechodzimy koszmar pt.
        > secondary transfer. Zbliza sie finisz, tzn. jeszcze tylko jedno interview w
        > ostatniej ze szkol i potem czekanie do 23 lutego (szkoly prywatne) i 1 marca
        > (council) na listy z decyzja gdzie sie dostal.
        Aniu, swietnie pamietam ten wlasnie okres oczekiwania na wyniki. Pod brama
        szkoly codzienna paranoja rodzicow, w domu nerwowe oczekiwanie na listonosza.
        Dziecko zestresowane do granic wytrzymalosci. A potem dobre wiadomosci, jedna
        za druga i dlugie wieczory z kalkulatorem w reku: siedem lat po £7K rocznie,
        plus rozne extras, czy moze ta za £6K, czy moze grammar school? Pania dyrektor
        z primary mialam na telefonie codziennie: koniecznie St Pauls, inne sie nie
        licza, przyszlosc dziecka, prestiz i kudos, itd. Z drugiej strony malzonek: czy
        damy rade za pare lat placic po £15K rocznie za dwie, albo obydwie prywatnie
        albo zadna, tesciowie wtracali swoje piec groszy dla wiekszego pogmatwania. W
        koncu decyzja zostala podjeta dokladnie w ostatnim mozliwym terminie i klamka
        zapadla. Calkowity bliss. Zycze powodzenia.
        • aniaheasley Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 18:06
          Steph, no i co wybralas, prywatna czy panstwowa? Ja tez mam podobny problem,
          jak wyslemy syna do prywatnej, to potem dziewczynkom tez wypadaloby dac taka
          szanse.
          • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 18:41
            Wybralismy grammar school dwa razy, wbrew snobistycznym protestom corek. Z
            perspektywy czasu, sluszny wybor jako ze koncowy rezultat to Bristol Uni dla
            jednej, Oxford dla drugiej i srebro rodzinne pozostalo nietkniete.
    • hopplik Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 18:07
      dobrze,że dyskusja się w tym kierunku potoczyła, mnóstwo rzeczy się od was jak
      zwykle dowiedzieć można

      pisząc miałam na myśli to,że hooanita, aż tak wiele nie traci na braku kontaktu
      z polską oświatą

      jeszcze nie tak dawno zdawałam egzaminy na studiach (w pl oczywiście), gdzie
      większośc wolała wykuć na pamięć skrypt z ok. 200 zadaniami (rozwiązanie plus
      wynik) niż zrozumieć metodologię
      oczywiście zrozumiałe przekazanie wiedzy nie było również intencją wykładowcy

      generalizować jak w każdym innym temacie nie można, ale to co basia napisała o
      osiągnięciach polskiej nauki w dużej mierze prawdą jest,

      zdarzają się spektakularne wyjątki pokazujące tylko jak wiele szans się marnuje

      2 urwisy bacznie próbują odwrócić moją uwagę od monitora, więc tak szybciutko

      myślę,ze inaczej odbieramy swoje doświadczenia, a inne oczekiwania mamy co do
      przyszłości dzieci
      zrozumiałe,że dla nich chcielibyśmy wszystkiego co najlepsze, nawet jeśli sami
      tego nigdy nie mieliśmy
      • monia72 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 19:00
        Tak a propos lawki koscielnej (spodobalo mi sie to bardzo) widziane jakis czas
        temu wlasnie w kosciele: w lawce tak bardziej z tylu siedzi mama z synkiem, w
        trakcie mszy mama na notatniku (znikopis) zapisuje dzialania matematyczne a
        synek z przejeciem liczy. Czy to znaczy, ze przygotowywali sie podwojnie do
        wyboru szkoly tzn. lawka i nauka? Czytam post uwaznie, juz niedlugo i beda to
        tez moje dylematy...
    • jaleo Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 20:00
      No, mozna jeszcze przeprowadzic sie do hrabstwa, gdzie jest najrzadsze
      zaludnienie w Anglii, liczba ludnosci gwaltownie spada, i szkoly wrecz walcza o
      uczniow, bo jak nie sciagna odpowiedniej liczby, to je zamkna.

      Ja akurat jestem w takiej szczesliwej sytuacji. Do tego, oprocz kilku miejsc,
      gdzie jest nieciekawie, prawie wszystkie szkoly w hrabstwie sa dobre, bo
      klientela jest tzw. rural, czyli glownie farmerzy, i middle class co do
      Newcastle dojezdza do pracy, a mieszka "w terenie".

      My mamy system three-tier, moj syn jest w tej chwili w Middle School
      katolickiej, do ktorej dzieci dojezdzaja z bardzo duzego terenu - jedyny
      mankament to to, ze mus wychodzic z domu o 8:45, zeby do szkoly dojechac na
      9:00. Szkola jest niewielka, trzysta uczniow okolo, i naprawde bardzo dobra.
      Jesli chodzi o dzieci "zdolne", to ze wszystkich przedmiotow maja system "sets"
      czyli trzech poziomow, i kazdy "set" ma zajecia osobno. Dobry system wg. mnie.
      • chihiro2 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 20:09
        O, taki system sets to ja mialam w liceum w Warszawie! Bardzo to sobie
        chwalilam :)
        • vygotsky Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 23:27
          Tak czytam te wasze posty i taka refleksja mi sie nasunela. Wszystkie skarzymy
          sie na to jak to spoleczenstwo podzielone klasowo, jakie to zroznicowanie w
          szkolach pod wzgledem poziomu a szczegolnie poboru uczniow itp, jak to dobrze
          byloby wyslac dziecko do najblizszej dobrej szkoly a nie sie goraczkowac i nie
          spac nocami. A z drugiej strony same wkladamy ogromna ilosc kapitalu
          emocjonalnego, czasu, poswiecenia w sprawy edukacji naszych dzieci i wybieramy
          szkoly te najlepsze , o wiekszym prestizu, te ktore wysylaja do Oxbridge... A
          ja ciagle mysle i cierpie bo w stanie rzeczy takim ta przepasc pomiedzy
          wyksztalconymi/kulturalnymi/forsiastymi a biednymi niewyksztalconymi rosnie i
          rosnie. I my w rzeczy samej do tego sie przyczyniamy. Czy nie zdrowiej dla
          spoleczenstwa byloby poslac nasze dziecko to tej szkoly gdzie to troche
          inteligencji, troche kulturalnych, paru kujonow, troche choloty a reszta
          lumpenproletariatu ? Wiecie, troche tak jak w Polsce socjalistycznej. Wszyscy
          by sie pomieszali, swiatopogladem wymienili no i nie mielibysmy wiecej
          dylematow dobra - zla szkola. Ciekawa jestem czy na tym forum sa osoby ktore
          wysylaja swoje dzieci do lokalnych, niekoniecznie najlepszych szkol i czynia to
          z premedytacja...Z gory przyznaje sie ze do nich nie naleze i czasem mam
          wyrzuty sumienia.
          • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 26.01.06, 23:46
            Model szkolnictwa o jakim piszesz to marzenie ideologiczne lewicy Labour
            Party, i jak zle pojdzie to wkrotce odrzuca oni reformy 'postepowego' Blair'a.
            Nie to zebym z jego programem dla edukacji zgadzala sie, ale jest to mniejsze
            zlo.
            Ja zawsze wychodzilam z zalozenia, ze poniewaz moje dzieci nie odziedzicza po
            nas wielkich country estates ani rozleglych shares in the City, jedyne co
            mozemy i musimy im zagwarantowac to solidna edukacje, niezaleznie od kosztow i
            wyrzeczen z tym zwiazanych.
            Jestem zagorzala zwolenniczka selekcji w naborach szkolnych, wychodzac z
            przekonania ze kazdy czlowiek jest inny i ma prawo budowac na indywidualnych
            zdolnosciach, talentach czy zamilowaniach, w srodowisku ludzi o podobnym
            profilu.
            Rozczarowana jestem ze David Cameron wydaje sie odchodzic od tradycyjnego
            stanowiska konserwatystow w tym zakresie. Poczekamy, zobaczymy.
          • effata Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 00:26
            Oh, Vygotski! Ja z największą premedytacją i szczęściem wielkim posyłam moje
            dziecko do szkoły za rogiem (pięć minut snucia się, a szybkim krokiem, to w
            dwóch się zmieszczę z dojściem) i jestem wdzięczna niezmiernie,że udało nam się
            znaleźć mieszkanie w tak strategicznym mijescu, bo jak moje maluchy śpią, to ja
            sobie po prostu wyskakuję po najstarszego do szkoły bez jakichkolwiek wyrzutów
            sumienia, że dzieci bez opieki zostawiam (wiem, wiem, że to nielegalne, ale nie
            zdradźcie mnie proszę)odbieram go. Jak na razie jestem bardzo zadowolona, choć
            opinie o szkole jakieś rewelacyjne nie są, a i przekrój w dużej mierze
            zasiłkowo-councilowsko-lumpenproletariacki. Ale ja mam to w nosie. Moje dziecko
            jest zadowolone, ja też. W pierszym roku (reception) miał niesamowitą panią,
            która się nim b. dobrze i indywidualnie zajęła, tak że się zaadoptował i
            załapał język b.szybko(zaczynał z zerową znajomością angielskiego). Teraz też
            się uczy bardzo dużo i jak porównam co on już umie teraz z tym, co robią jego
            koledzy w grupie pięciolatków w polskim przedszkolu, to wychodzi zdecydowanie
            na plus.
            Ale... jednak na przyszłość, to sama nie wiem ...- chciałabym po prostu, żeby
            miał szanse na dobre wykształcenie, na zdobycie dobrych nawyków (bo np. w tej
            mojej lokalnej, to spóźnianie się np. jest plagą - lekcje rozpoczynają się
            regularnie ok. 10 po dziewiątej :( by właśnie nauczył się myśleć analitycznie,
            samodzielnie szukać sobie informacji itp. i stąd moje dylematy.
            --
            Don't guess.
          • hooanita Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 08:02
            vygotsky napisała:
            >A
            > ja ciagle mysle i cierpie bo w stanie rzeczy takim ta przepasc pomiedzy
            > wyksztalconymi/kulturalnymi/forsiastymi a biednymi niewyksztalconymi rosnie i
            > rosnie. I my w rzeczy samej do tego sie przyczyniamy. Czy nie zdrowiej dla
            > spoleczenstwa byloby poslac nasze dziecko to tej szkoly gdzie to troche
            > inteligencji, troche kulturalnych, paru kujonow, troche choloty a reszta
            > lumpenproletariatu ?

            Coz zrobic sa dwa sposoby podejscia do zycia bierny i czynny. Ten bierny to jak
            wyslesz swoje dziecko do jakiejkolwiek szkoly a czynny jak sie troche postarasz
            i cos mu wybierzesz lepszego. I tu powstaja podzialy o ktorych mowisz
            poniewaz "bierni" ludzie siedza na zasilkach z wszami we wlosach i nie ma dla
            nich znaczenia co robi i jak wyglada jego dziecko w szkole i po. A "czynni"
            piora ubranka po kazdym dniu. Myja glowy rece i cale dzieci codziennie
            wieczorem. Dwa trzy razy w tygodniu chodza ze swoimi pociechami na zajecia
            sportowe typu karate,tenis,basen itp.. Kontroluja postepy w nauce a w miare
            mozliwosci pomoagaja w odrabianiu lekcji. Dbaja o prawidlowy rozwoj dziecka
            spadzajac z nim czas wolny na wspolnych zabawach (w weekndy).

            Niby nic a jednak dziecko biernych rodzicow wychowuje szkola i rowiesnicy z
            wszami na glowie wiec jest to grupa (sama w sobie)nizsza klasowo i nie mamy na
            to wplywu. Druga ta wyzsza klasa spoleczenistawa (nie koniecznie wyzsza
            intelektualnie) jest jednak nie zauwazalna w tego typu placowkach. Sorry ale
            nie chce mi sie wierzyc ze ktos kto jezdzi (tak w przenosni) nowym Land Roverem
            za £ 60.000,- to wysle swoja pocieche do obcowania z wszami i dziecmi rodzicow
            zyjacych z socjalu. Co do dzieci to nie ich wina ale co do rodzicow "biernych"
            to jednak oni w 100% przyczyniaja sie do tworzenia tak specyficznej atmosfery w
            angielskiej szkole.

            No to o co mi wlasciwie chodzi? (ktos mogl by sie zapytac)

            Chodzi mi oto ze " kto z kim sie przystaje takim sie staje". Wole jdnak aby
            moj synek jezdzil kiedys takim "Land roverem" a napewno szkola i jego
            ksztalcenie ma na to wielki wplyw. Wiele osob pomysli ze to puste i prymitywne
            taki sposob myslenia ale ja przyjechalam do Anglii dac swojemu dziecku dobra
            przyszlosc a nie "malego fiata". Tak na marginesie nie martwi mnie co kto
            pomysli to jest moje dziecko i zrobie wszystko aby to ono wlasnie nalezalo do
            grupy w spoleczenstwie jaka ja uwazam za dobra.

            Wiekszosc z Polakow ktorzy przyjechali do Anglii nie ma mozliwosi zycia na
            poziomie a w wielu przypadkach zyja ponizej poziomu normalnosi.Wiec jezeli wasi
            rodzice zapewnili by wam bardzo dobre szkoly i dobrze zaplanowana sciezke moze
            nie trzebabyloby wyjezdzac za granice za chlebem i w wieku 30-40 lat zakladac
            zycie od nowa z chodzeniem do nowych szkol wlacznie (tu nie obrazajcie sie nie
            kieruje tego do Was ani nie insynuje - ja mowie na przykladzie takze mojego
            zycia).

            Ja chce zaplanowac zycie mojego dziecka - chce aby to byl MOJ wybor a nie jakis
            tam. To JA jestem "Managerem" kariery mojego synka i to odemnie zalezy jakim
            bedzie czlowiekiem w przyszlosci.



            Motto tego posta : Mysle ze biedni zawsze beda mieli pretensje do bogatych ze
            sa bogaci a bogaci do biednych ze sa biedni. I stad rodza sie problemy jak w
            poscie "Vygotsky" (oczywiscie bez obrazy i zadnych insynuacji do autorki posta).
            • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 11:54
              hooanita, takich glupot to juz dawno nie slyszalam i zenujace jest, ze ktos
              kto uwaza sie niewatpliwie w swojej wyobrazni za ta wyimaginowana 'lepsza'
              klase, potrafi wymyslec takie bzdury. Streszczajac brutalnie twoja wypowiedz,
              widzisz to tak:

              bierni rodzice: obowiazkowo na zasilkach, zawszone dzieci w sink schools, brud
              i smrod, karate tylko raz w tygodniu, i jakby to nie bylo jeszcze wystarczajaco
              tragiczne, to o zgrozo, maly Fiat in the driveway!!!

              czynni rodzice: wszy sie dzieci nie imaja no bo myja dzieci codziennie
              wieczorem (a rano nie?), koszulki szkolne wykrochmalone, no i Range (czy byl to
              Land?) Rover przed posiadloscia.

              Ciekawostka: kiedy u mojej corki pojawily sie wszy, bedac w prywatnej zaznaczam
              primary, okazalo sie po inwestygacji, ze orginalnie zawszona w klasie byla
              dziewczynka zamieszkala w okazalej mansion nad Tamiza, corka prawnikow,
              uczestniczka wszelkich zajec pozalekcyjnych, ktora tatus przywozil do szkoly
              nowiusienkim Mercedesem lub mamusia, rownie okazalym Range Rover. Moze te
              przeklete wszy to jednak zyjatka ponadklasowe?

              > Coz zrobic sa dwa sposoby podejscia do zycia bierny i czynny. Ten bierny to
              jak wyslesz swoje dziecko do jakiejkolwiek szkoly a czynny jak sie troche
              postarasz i cos mu wybierzesz lepszego.

              Czesto dostepnosc takiego wyboru wiaze sie z fizyczna przeprowadzka, na co
              nawet najbardziej 'czynnych' rodzicow nie zawsze stac.But hey, w twojej teorii
              nie ma miejsca na takie drobiazgi.


              > Druga ta wyzsza klasa spoleczenistawa (nie koniecznie wyzs
              > intelektualnie)

              To znaczy 'wyzsza' w jakim sensie? 6 foot and over?

              > No to o co mi wlasciwie chodzi? (ktos mogl by sie zapytac)

              No wlasnie, o co ci chodzi? >
              > Chodzi mi oto ze " kto z kim sie przystaje takim sie staje".
              Sorry, ale zaczynam wspolczuc tym, ktorzy z wyboru lub nie, z toba przystaja.

              > Wiekszosc z Polakow ktorzy przyjechali do Anglii nie ma mozliwosi zycia na
              > poziomie a w wielu przypadkach zyja ponizej poziomu normalnosi.Wiec jezeli
              wasi rodzice zapewnili by wam bardzo dobre szkoly i dobrze zaplanowana sciezke
              moze nie trzebabyloby wyjezdzac za granice za chlebem

              No to rzeczywiscie obracasz sie chyba w kregach tych 'na socjalu' skoro takie
              sa twoje obserwacje. Nie znam osobiscie nikogo na tym forum, ale mam wrazenie
              ze obecne tutaj Polki nie zaliczaja sie w wiekszosci do tej kategorii.

              > Ja chce zaplanowac zycie mojego dziecka - chce aby to byl MOJ wybor a nie
              jakis tam. To JA jestem "Managerem" kariery mojego synka i to odemnie zalezy
              jakim bedzie czlowiekiem w przyszlosci.
              Very commendable indeed. Is there light at the end of the tunnel?
              • eballieu Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 12:30
                Fiat w garazu, na podjezdzie nie zostawiam. Malenki fiat, wersja minium.
                Hlip.hlip.hlip. Juz prawie lapie depresje. Gdzie ja mam sie teraz podziac z tym
                fiacikiem?
                A rok temu kiedy dziarsko na pieszo maszerowalam po Londynie i korzystalam z
                transportu publicznego?
                Hoanita nie zapomnij, jak juz tem roverem bedziesz jechala, to se kupta taku
                rejystracje z imieniem wlasnym chocby. To dopiero jest chic!
                Lo zem prawie zapomniala - hot tub zamontujta w logrodku. To was wyniesie na
                wyzyny klasowej drabiny. Tak pisali w lokalnej prasie u mnie, w reklamie.
                Powodzenia.
                • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 12:44
                  eballieu, rozbawilas setnie starsza pania w zimowy poranek. dzieki!
              • vygotsky Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 12:32
                Hooanita,
                Ja nie dzielilabym ich na biernych i czynnych bo ja z zasady uwazam ze kazdy
                chce najlepiej dla swojego dziecka tylko nie kazdy ma odpowiednie srodki, czy
                to ekonomiczne, czy kulturowe na sprostanie sredniej klasowej klasy sredniej. I
                w zadnym wypadku pretensji do biednych, badz tez bogatych (bo to czy ja biedna
                czy bogata to bardzo wzgledne) nie mam. Wprost przeciwnie; cierpie ze
                spoleczenstwo promuje na tyle liberalne zachowania i instynkty ze takie roznice
                pojawiaja sie i poglebiaja. A tak o wszach...wlasnie przenioslam moje dziecko
                do takiej snobistycznej szkoly gdzie wiekszosc a jakze wyzsze wyksztalcenie,
                tymi land roverami jezdza i pewnie ponizej 100K rocznie nie schodza...i co -
                trzeci tydzien a mlody wszy mi przynosi! A z tej lumpen-zasilkowej (ktora
                zreszta zdecydowanie wolal) nigdy mi nie przyniosl. No ale widzisz, cos w tym
                co piszesz jest - tez przenioslam tam mojego bo chcialm zeby mial kompanow na
                zajecia pozalekcyjne i weekendowe rozrywki. Niestety rodzicow z tamtej szkoly
                na te rzeczy nie bylo stac. Takze przenosiny byly naturalna koleja rzeczy. Ale
                pretensji do nich ze nie mieli to nie mam, gwarantuje.
                • vygotsky Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 12:37
                  Wiecie co w kazdej spolecznosci, jak widac takze wirtualnej musi byc instytucja
                  kozla ofiarnego. Ja naprawde dalabym z tym spokoj. Pozdrawiam.
                • aniaheasley Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 12:46
                  A moj syn spedzil 7 lat w szkole podstawowej 'dla biednych', dokladnie w
                  katolickiej szkole w bardzo kolorowej okolicy i ja sie z tego bardzo ciesze.
                  Niestety ale podloza rasowego nie da sie w Londynie pominac. Jest w swojej
                  klasie jednym z nielicznych bialych. Wsrod jego 5 najlepszych przyjaciol, z
                  ktorymi spedza mnostwo czasu jest jeden chlopiec z rodziny uchodzcow z Erytrei,
                  jeden z Jamajki z housing benefit, jeden z wielodzietnej bardzo biednej rodziny
                  z Ghany, i dwoch z Nigerii. Nie bede ukrywac, ze ja z rodzicami tych chlopcow
                  wspolnego jezyka nie mam, ale na szczescie Mateusz ma - moze to powiew nadziei
                  na przyszlosc dla idealistow...?
                  Jestem zadowolona ze spedzil lata primary w takiej wlasnie szkole, bo moze nie
                  byla to szkola ogromnych ambicji rodzicow, ale dala Mateuszowi szanse real
                  London. Oczywiscie od nas, rodzicow, fakt ze Mateusz jest w takiej wlasnie
                  szkole wymaga wiekszego wysilku w odpowiednim ksztaltowaniu jego 'kariery'
                  (???) niz gdyby byl w szkole prywatnej oblezonej czolgami 4x4.
                  Najprawdopodobniej pojdzie on do szkoly sredniej zdominowanej przez
                  snobistyczna zamozna klase srednia, ale tylko dlatego ze tu gdzie mieszkamy nie
                  ma za bardzo alternatywy dla niego - jest naprawde zdolny i szkoda byloby go w
                  szkole przecietnej.
                  • hooanita Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 15:38
                    Sorry dziewczyny ale tradycyjnie odbior negatywny chociaz pozytywnego nie
                    spodziewalam sie. Standardowo klasyfikujecie ludzi tych co chca czegos wiecej
                    od zycia jako tych gorszych. Tak JA tu przyjechalam dla lepszego zycia mojego
                    synka i chce aby wlasnie do lepszych szkol chodzil. To czym bedzie on jezdzil
                    zasadniczo mnie nie interesuje ale interesuje mnie jego zwod ktory zapewni mu
                    dobre zycie. Ja nie jestem jakas "bogacka" ale normalne zycie to ja mialam w
                    Polsce. Jezeli juz podjelam decyzje o emigracji to w jakims celu bo przeciez
                    nie w celu zmaiany klimatu. Prawda takze jest ze moja wizja Anglii jaka
                    posiadalam (i chyba wiekszosc emigrantow)bardzo dalece odbiegala od
                    rzeczywistosci. W Polsce nie mialam raczej stresow do jakiej szkoly bedzie
                    chodzil moj syn bo wyglad oraz poziom byl dla mnie wystarczajacy. Tu jednak mam
                    duzo do zyczenia i wlasnie jest to dla mnie problem. Dlatego zadaje pytania i
                    probuje znalezc odpowiedz jaka droge wybrac. Dzieki tym pytaniom wiem juz jak
                    wyglada system nauczania ze nie stawia sie na pamietanie gdzie jest Polska
                    tylko na samodzielny rozwoj dziecka. Teraz takze wiem ze to ja mam najwieksza
                    prace aby go nauczac podstawowych faktow (nie komentuje tylko stwierdzam).

                    Tak na marginesie synek ma 5 lat i jest bardzo zadowolony ze swojej szkoly i ja
                    takze z jego rozwoju i opieki Pan w szkole. Lecz w zwiazku z brakiem mozliwosci
                    porownania z innymi dziecmi nie wiem czy ta droga jest dobra czy nie.

                    Piszecie o prywatnych szkolach o dzieciach ktore tam wysylacie a jak pytam to
                    wielki smiech. Teraz to Ja juz nic nie rozumiem. Moze trzeba tak zupelnie
                    prosto : Czy mam dawac dziecko do prywantej szkoly czy nie warto?
                    • aniaheasley Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 15:56
                      Ja uwazam za warto ale dopiero do szkoly sredniej=secondary w wieku 11 lat. I
                      to tez tylko wtedy jezeli naprawde nie ma zadnej bardzo dobrej szkoly
                      panstwowej w rozsadnej okolicy dojazdowej, albo dziecko sie do takiej dobrej
                      szkoly panstwowej nie dostanie. Szkola prywatna dla maluchow w wieku lat 5 nie
                      ma dla mnie wiekszego sensu. Ale to jest moje zdanie, wiem ze tutaj jest wiele
                      osob, ktore mysla inaczej.
                    • jagienkaa Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 16:08
                      Anito, a może pomyśl o przeprowadzce. W takich małych miasteczkach jak moje
                      jest dużo spokojniej, mam tu do wyboru kilka szkół i w sumie wszystkie mają
                      wyniki wysoko ponad średnią krajową. Poza tym zawsze też możesz posłać synka do
                      szkoły Montessori - bo Marzena (mgna) mówiła że macie tam w Manchesterze szkoły
                      dla starszych dzieci - tam jest inne podejście do uczniów i wydaje mi się że
                      beneficiarze nie posyłają tam dzieci;)
                      Chciałam Ci też zwrócić uwagę że oprócz biednych rodziców na zasiłkach i tych
                      bardzo bogatych jeżdżących LR są takie szaraczki, jak ja - middle class i to
                      właśnie z nich składa się większość społeczeństwa.
                    • steph13 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 16:48
                      Moim zdaniem: warto. Pod waruniekm jednak, ze:
                      1. mozesz sobie na to naprawde pozwolic. Nie milo jest, gdy klasa 8/10 latkow
                      wyjezdza poarokrotnie w roku na wycieczki do Francji (w ramach lekcji jezyka)
                      czy do Wloch (uczac sie o Roman Life) a twoje dziecko pozostaje w domu i czuje
                      sie stigmatised. Do samych school fees dolicz rowniez koszt wszystkich
                      dodatkowych zajec, w ktorych uczestniczyc bedzie lwia czesc dzieci - w naszej
                      szkole nawet chlopcy chodzili na balet i lekcje spiewu, no i naturalnie wszyscy
                      na plywalnie, tenisa, szachy, karate, pianino, jazda konna itd. Latwo wpasc w
                      bledne kolo i chocby podswiadomie usilowac 'to keep up with the Joneses' A
                      koszt latwo leci w setki funtow za semestr.

                      2. Zrob dobry przeglad lokalnych szkol prywatnych. 'Prywatna' niekoniecznie
                      rowna sie 'dobra'. Niektore to zwykle przechowalnie dla dzieci zamoznych
                      rodzicow, o swietnym wyposazeniu ale kiepskich wynikach akademickich. Poczytaj
                      good school guides, sprawdz ratio nauczycieli do uczniow, zakres dodatkoych
                      przedmiotow, wyniki testow krajowych w 3Rs. Zajedz pod brame szkoly w czasie
                      zakonczenia dnia szkolnego i poobserwuj rodzicow i dzieci i ich zachowanie,
                      zobacz czy widzisz swojego syna w tym srodowisku.

                      Taka bylaby moja rada. Ja tak zrobilam i bylam zadowolona. Poniewaz prywatne
                      podstawowki sa z reguly duzo mniejsze od panstwowych, dzieci szybko czuja sie w
                      nich 'jak w domu', otrzymuja indywidualna opieke i nadzor nad podstepem,
                      nabieraja pewnosci siebie i zachecane sa do konkurowania z rowiesnikami, czego
                      panstwowe szkolnictwo nie propaguje jako, ze zdaniem niektorych psychologow
                      jest to niezdrowy aspekt w rozwoju dziecka.

                      • izabelski Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 18:27
                        zgadzam sie ze steph, ze warto
                        moje sa w prywatnej podstawowej i czuja sie tam swietnie
                        szkola mala - 1 klasa w roczniku max 21 dzieci
                        rodzice akurat w mojej podobni do nas
                        jesli ktos chce tradycyjnie to z reguly posyla dzieci do niekoedukacyjnej - a
                        moje sa w koedukacyjnej

                        nie ma bullying - dziewczynki kopia pilke na przerwach - jedna z nich jest
                        nawet kapitanem druzyny szkilnej, chlopcy spiewaja w chorze i tancza w
                        balecie :-)))

                        a wyniki - co roku na 20 dzieci, ktore sa przyjmowane bez jakichkolwiek
                        egzaminow 6-8 dostaje sie do lokalnych grammar schools

                        jak dla mnie wystarczy
                        rodzice dbaja o dzieci, dzieci zdaja egzaminy szkolne (2 x w roku w senior
                        school - 8 latki wzwyz)
                        szkola jest uczciwa w ocenie mozliwosci dzieci
                        rodzice sa bardzo ambitni - z reguly kosztem sporych wyrzeczen placa czesne

                        ja wierze w to, ze nawyki zdobyte wczesnie sa niezwykle istotne
                        mozna je wpajac oczywiscie i bez prywatnej edukacjii ale to wymaga bardzo duzej
                        dyscypliny rodzicow
                        nauka gry na instrumencie, regularne zajecia dodatkowe na ktore nie idziemy
                        tylko jesl dziecko jest chore

                        w sumie warto - bo dzieci lubia regularny tryb zycia i lekka dyscypline :-)
                      • hooanita Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 19:06
                        Ja nie planuje jeszcze teraz dawac synka do prywatnej szkoly do momentu kiedy
                        bedzie dobrze znal jezyk Angielski w mowie i pismie. Zreszta na to wszystko
                        potrzeba jasnej decyzji a ja narazie nie wiem co to jest inna szkola niz
                        panstwowa. Dlatego pytam. Moze czasami niezrecznie ale pytam bo naprawde nic na
                        ten temat nie wiem.
          • jaleo Vygotsky 28.01.06, 11:34
            vygotsky napisała:

            > A
            > ja ciagle mysle i cierpie bo w stanie rzeczy takim ta przepasc pomiedzy
            > wyksztalconymi/kulturalnymi/forsiastymi a biednymi niewyksztalconymi rosnie i
            > rosnie. I my w rzeczy samej do tego sie przyczyniamy. Czy nie zdrowiej dla
            > spoleczenstwa byloby poslac nasze dziecko to tej szkoly gdzie to troche
            > inteligencji, troche kulturalnych, paru kujonow, troche choloty a reszta
            > lumpenproletariatu ? Wiecie, troche tak jak w Polsce socjalistycznej. Wszyscy
            > by sie pomieszali, swiatopogladem wymienili

            Masz calkowita racje. Ja sie bardzo ciesze, ze mieszkam tu, gdzie mieszkam, ze
            grammar schools z wybiorczym przyjeciem nie ma ani jednej w calym hrabstwie.
            Co prawda moj syn chodzi o katolickiej, a nie panstwowej za rogiem, ale to
            glownie dla tego, ze potem jego wszyscy koledzy z tej middle school pojda do
            katolickiego high school, ktore z kolei mam za rogiem ;-) Poza tym, ta szkola
            katolicka przyjmuje dzieci z bardzo duzego obszaru (obszarowo to tak mniej
            wiecej jak caly Londyn), i z roznych srodowisk. Nawet w prospekcie pisza "our
            pupils come from a wide variety of backgrounds, but generally from stable
            family environments". Ja bym bardzo nie chciala, zeby moje dzieci ksztalcily
            sie tylko wsrod innych dzieci z podobnego "background", bo nie uwazam, ze to je
            nastawia dobrze do zycia.

            I jakbym miala mieszkac gdzie indziej w UK, to pewnie bym musiala podejmowac
            wybory, przed ktorymi niekoniecznie chcialabym byc postawiona, z powodow
            moralnych i swiatopogladowych wlasnie.

            Jedyne, czego mi brakuje, tu gdzie mieszkam, to wlasnie lepszego "racial mix",
            bo np. w szkole Stefka jest tylko jedna (sic!) dziewczynka innej rasy. A ja
            tez uwazam, ze taki kontakt jest dla dzieci zyjacych w tym kraju bardzo wazny.

            A co do "Poglebiania sie podzialow" to tez masz 100% racje, powiem wiecej,
            poglebiajaca sie "gettoizacja" brytyjskiego spoleczenstwa to glowna przyczyna
            coraz glebszych problemow socjalnych, ktore w tym kraju mamy. Dlatego, jak
            pisalam juz w tym watku o Crewe, ja sie ciesze, ze w niektorych tych "spisanych
            na straty" dzielnicach osiedlaja sie nowi emigranci z EU, bo naprawde tam
            potrzeba troche "swiezej krwi" i ludzi, ktorzy troche inaczej mysla i podchodza
            do zycia, a przede wszystkim maja jakies marzenia, plany na przyszlosc. I to
            chyba wszystkim wyjdzie na dobre, nie tylko dzieciom.
    • edgar2005 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 27.01.06, 20:30
      My pewnie poślemy dziecko do najlepszej w okolicy szkoły od samego początku.
      Jednym z powodów jest język. Chociaż biegle mówię po angielsku, to jednak z
      akcentem i wtrącam amarykanizmy, a żona też sie dopiero doskonali w tej
      materii. Tak wiec w domu wielu błędów językowych mu nie poprawimy, a ja moge
      rozwijać przede wszystkim słownictwo z tekstów naukowych, a nie z literatury
      pięknej. Sam się w dzieciństwie wiele uczyłem od rodziców, choćby przy
      rozwiązywaniu krzyżówek, ja ambitnej krzyżówki po angielsku nie rozwiążę. Po
      drugie, uważam że inwestycja w najlepszą szkołę i zajęcia pozaszkolne od
      początku się opłaca choćby z tego względu że na studia w Oxbridge czy na
      Harwardzie dziecko dobrze przygotowane, po olimpiadach itp. moze po prostu
      dostać stypendium i studiować za darmo! Ja skończyłem studia w USA warte ponad
      100K za darmo i znałem też innych takich. Potem są doctoral fellowships itd.
      DLatego dobra szkoła średnia to podstawa, choćby grammar, ale żeby się do niej
      dostać to najlepsza podstawówka. Niestety Montessori u nas nie ma :)
      • hooanita Re: Swiatopoglad naszych dzieci 28.01.06, 08:09
        edgar2005 no tobie to tylko pozazdroscic. Ale powiedz tak z praktyki zyciowej
        czy dzieki temu wlasnie wyksztalceniu zdobyles szczyt (twoj osobisty)czy jednak
        potrzeba bylo czegos wiecej no i czy uwazasz ze jest inna droga aby to zdobyc
        czy tylko ta jedna "dobre prywatne szkoly".
        • basiak6 Re: Swiatopoglad naszych dzieci 28.01.06, 14:18
          Dobre wyksztalcenie pomaga. My w tej chwili podejmowalismy decyzje co do
          podstawowki, obeszlismy lokalne panstwowe i prywatne szkoly i na etapie
          podstawowym nie bylo praktycznie wiekszych roznic, wyniki dzieci z panstwowych u
          nas byly nawet lepsze. Zmienia sie to na etapie szkoly sredniej, i wtedy
          bedziemy chcieli aby synek zdawal egzamin do jednej z najlepszych srednich w
          Herts, prywatnej.
          Ja uwazam ze warto ulatwiac dziecku droge:) Mi rodzice ulatwili wiec niejako
          splacam dlug:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka