Dodaj do ulubionych

NIN bez pracy

23.03.06, 16:37

Pytam w imieniu Koleżanki, która czeka na przyjęcie zgłoszenia do forum. Czy
nie mając pracy w UK, ani nie pobierając Child Benefit (to było wspomniane
gdzieś wcześniej) można uzyskać NIN?
Obserwuj wątek
    • netimka Re: NIN bez pracy 23.03.06, 16:50
      moja znajoma dostala NIN jak jeszcze nie pracowala, na interview powiedziala ze
      jest w trakcie szukania pracy, ale to bylo ponad rok temu wiec nie wiem czy cos
      sie nie zmienilo
      • tuti Re: NIN bez pracy 23.03.06, 19:01
        no mowia ze jak akjtywnie szukasz pracy to mozna.. najlepiej sprobowac
        bo tak na 100% to pewnie nikt nie powie
      • monikaj Re: NIN bez pracy 23.03.06, 22:09
        Mi sie udalo otrzymac NIN jak jeszcze nie pracowalam. Powiedzialam ze szukam
        pracy. Nie wiem czy mialo to znaczenie ale wypytywali intensywnie o mojego
        meza, ktory jest Holendrem. Z jego tytulu (stary czlonek EU) mam troche
        ulatwien np nie musze sie rejestrowac w Home Office.
    • hanula Re: NIN bez pracy 23.03.06, 20:27
      Mnie nie przyznali, jak już byłam self-employed, ponieważ nie dostali
      potwierdzenia, że pracuję. Znaczy konkretnie nie chciało im się podnieść
      słuchawki i wykręcić numeru do klienta, którego podałam im w charakterze
      referencji. Dopiero po paru telefonach i dzikiej awanturze załatwili sprawę.
      Pewnie zależy, na kogo się trafi, ale cienko widzę to uzyskiwanie NIN bez pracy.
      • natalia.brzeska Re: NIN bez pracy 23.03.06, 22:02
        hanula napisała:

        >> Pewnie zależy, na kogo się trafi, ale cienko widzę to uzyskiwanie NIN bez
        pracy
        > .


        No własnie, ja też tak słyszałam.

        Co więc ma zrobić osoba, która żyje sobie w UK i nie ma pracy (i nie zamierza
        mieć). Ta osoba w sumie nigdzie nie figuruje, prawda? Nie pracuje w Polsce, nie
        ma ubezpieczenia, nie pracuje w UK, też nie ma ubezpieczenia. Właściwie tej
        osoby nigdzie "nie ma". Co zrobić?
        • kash0303 Re: NIN bez pracy 24.03.06, 00:24
          > Co więc ma zrobić osoba, która żyje sobie w UK i nie ma pracy (i nie zamierza
          > mieć).

          To z czego ona zyje? Nie musisz odpowiadac tylko tak pytam. Bo jesli np. z
          mezem i on pracuje to ona wtedy jest objeta jego ubezpieczeniem.

          A jesli nie zamierza pracowac to chyba ma jakies srodki na utrzymanie i po co
          jej wtedy NIN?
          • natalia.brzeska Re: NIN bez pracy 24.03.06, 08:15
            kash0303 napisała:

            > >
            > To z czego ona zyje?


            No wiesz, sporo osób żyje całkiem "na poziomie" nie pracując... Czasami
            wystarczy jak jedna osoba zarabia w związku.

            Nie musisz odpowiadac tylko tak pytam. Bo jesli np. z
            > mezem i on pracuje to ona wtedy jest objeta jego ubezpieczeniem.


            No to jest jasne. A jeśli jest nie-mąż? W Anglii ponoć nie trzeba się pobierać,
            aby mieć takie same "prawa" co żona. Czy to prawda?


            >
            > A jesli nie zamierza pracowac to chyba ma jakies srodki na utrzymanie i po co
            > jej wtedy NIN?


            Hmm...no ale NIN przecież nie jest tylko i wyłącznie po to, aby dostawać
            jakieś "środki na utrzymanie", prawda? A moze się mylę?

            Chodzi mi też o to, aby jakoś "figutrować" gdzieś. A Polsce ma się PESEL, NIP,
            adres zameldowania. Każdy gdzieś figuruje. Natomiast, co jest jak się
            przyjedzie do UK? Ja mam NIN, konto w banku, czyli już gdzieś tam mnie mają. A
            jeśli ktoś nie ma tych rzeczy? To, co - po prostu "nie istnieje"?
            • violus22 Re: NIN bez pracy 24.03.06, 09:49
              natalia.brzeska napisała:
              > Chodzi mi też o to, aby jakoś "figutrować" gdzieś. A Polsce ma się PESEL, NIP,
              > adres zameldowania. Każdy gdzieś figuruje. Natomiast, co jest jak się
              > przyjedzie do UK? Ja mam NIN, konto w banku, czyli już gdzieś tam mnie mają. A
              > jeśli ktoś nie ma tych rzeczy? To, co - po prostu "nie istnieje"?

              Sa inne sposoby zeby 'zaistniec' niz NIN. Konto w banku moze miec przeciez z
              nie-mezem, zarejestrowac sie na liscie elektorackiej, dopisac do wszystkich
              rachunkow jakie placa, zarejestrowac sie u lekarza. NIN, to tak jak w Polsce NIP
              - nie jest Ci potrzebny gdy nie otrzymujesz zadnych swiadczen, bo po co?


              > No to jest jasne. A jeśli jest nie-mąż? W Anglii ponoć nie trzeba się
              > pobierać,aby mieć takie same "prawa" co żona. Czy to prawda?

              prawda, prawda. Jesli jej chodzi tylko o bezplatna opieke zdrowotna, to niech
              poprostu idzie do lekarza i sie tam zapisze.
              • kash0303 Re: NIN bez pracy 24.03.06, 13:54
                violus22 napisała:

                > natalia.brzeska napisała:
                > > Chodzi mi też o to, aby jakoś "figutrować" gdzieś.

                Anglia to nie Polska i tutaj nie trzeba 'figurowac' (niektorym osobom moze byc
                nawet tak wygodniej).

                Jesli by ta Twoja kolezanka chciala 'zaistniec' to ja bym raczej zaczela od
                dopisania sie do rachunkow, aby moc otworzyc konto w banku, bo bez tego ani
                rusz. A NIN to wlasnie najlepiej zalatwic jak sie juz bedzie mialo prace, bo
                naprawde nie jest on do niczego potrzebny (w jej przypadku oczywiscie).

                A Polsce ma się PESEL,
                > NIP,
                > > adres zameldowania. Każdy gdzieś figuruje. Natomiast, co jest jak się
                > > przyjedzie do UK? Ja mam NIN, konto w banku, czyli już gdzieś tam mnie ma
                > ją. A
                > > jeśli ktoś nie ma tych rzeczy? To, co - po prostu "nie istnieje"?
                >

                No wlasnie, violus22 podaje inne rownie dobre sposoby zaistnienia;)))

                > Sa inne sposoby zeby 'zaistniec' niz NIN. Konto w banku moze miec przeciez z
                > nie-mezem, zarejestrowac sie na liscie elektorackiej, dopisac do wszystkich
                > rachunkow jakie placa, zarejestrowac sie u lekarza. NIN, to tak jak w Polsce
                NI
                > P
                > - nie jest Ci potrzebny gdy nie otrzymujesz zadnych swiadczen, bo po co?
              • angelena Re: NIN bez pracy 31.03.06, 14:17
                violus22 napisała:

                >
                >
                > prawda, prawda. Jesli jej chodzi tylko o bezplatna opieke zdrowotna, to niech
                > poprostu idzie do lekarza i sie tam zapisze.
                U mnie z tym lekarzem wcale nie bylo tak latwo.Zanim zostalam zapisana do
                przychoodni,w ktorej jestem do dzis,,,zwiedzilam,, co najmniej kilkanascie w
                najblizszej okolicy i niestety wszedzie odsylano mnie z przyslowiowym
                kwitkiem.Kazdy wymagal czegos ,czego ja akurat wtedy na poczatku mojego pobytu
                w Anglii nie mialam.I zajelo mi to szukanie ladnych pare dni zanim w koncu
                znalazlam przychodnie,ktora umowila mnie na interview z Health Visitor,dostalam
                kartke z info,co mam przyniesc,ale nie sprawdzali niczego.
                Tak wiec ,jak tu ktos wczesniej napisal,wile zalezy od zyczliwosci i
                nastawienia ludzi,bo same przepisy nie sa chyba az tak scisle okreslone skoro
                jest tyle odstepstw od,, reguly,,
    • dziewczynazperla Odpowiedź jest prosta :) 24.03.06, 00:36
      Niech zgłosi się do councilu po housing benefit i powie, że nie ma NIN i chce
      go dostać z ich pomocą. Nawet jak pan(i) zrobi duże oczy, trzeba poprosić z
      managerem.

      Ja tak zrobiłam, i chociaż pani, która mnie obsługiwała, nie miała o tym
      pojęcia, to są takie formularze, które oni wypełniają, i po kilku (nastu)
      dniach pocztą przychodzi do domu zaproszenie na interview.

      Powodzenia dla kolezanki.
      • kraxa Witam, to ja jestem ta kolezanka:-) 24.03.06, 10:07
        Pewnie pytania, które zadaje Wam w moim imieniu Natalia brzmia cokolwiek
        dziwnie. Jednak sprawa wyglada tak, ze mam w perspektywie wyjazd na dłuzszy
        czas ( ok 2 lat) do UK z nie-męzem Brytyjczykiem. On ma tam prace, dobrze
        zarabia, wiec przynajmniej na poczatku ja niekoniecznie musze pracowac, chociaz
        tego nie wykluczam. Stad moje pytania, jako kto ja tam bede funkcjonować, nei
        majac NIN, pracy, mieszkanie tez bedzie na niego - służbowe. Mnóstwo zagadek....
        • violus22 Re: Witam, to ja jestem ta kolezanka:-) 24.03.06, 11:21
          Ale jako kto chcesz tu funkcjonowac? nie rozumiem pytania....
          Bedziesz poprostu dziewczyna swojego chlopaka :D
          • kraxa jako czesc społecznosci chciałabym funkcjonowac 24.03.06, 11:39
            W Polsce byłam u siebie, praca i znajomi, oswojone miejsca. Tam bede
            emocjonalnie skazana na mojego faceta ( obym nie miała z tym wielkiego
            problemu), ale chce jakos uczestniczyc, funkcjonowac w tym społeczeństwie.
            Obawiam sie tego, ze nie pracujac bede skazana na pewnego rodzaju niebyt
            • hanula Re: jako czesc społecznosci chciałabym funkcjonow 24.03.06, 12:04
              > W Polsce byłam u siebie, praca i znajomi, oswojone miejsca. Tam bede
              > emocjonalnie skazana na mojego faceta

              A jak dostaniesz numerek, to już nie będziesz emocjonalnie skazana na faceta? I
              przestaniesz tęsknić za pracą, znajomymi i oswojonymi miejscami?

              > Obawiam sie tego, ze nie pracujac bede skazana na pewnego rodzaju niebyt

              To znajdź pracę i załatw sobie NIN. Naprawdę nie ma sensu zaczynać od
              załatwiania sobie numerka, który do niczego nie jest potrzebny.
              • kraxa hanula, nie bardzo rozumiem Twój ton 24.03.06, 12:21
                Ja własnie chce sobie zaczac oswajac nowe miejsce. wiec próbuje rozgryzc, co
                nalezy zrobic krok po kroku. Nie moje obawy czy potrzeby emocjonalne sa
                przedmiotem tej dyskusji wiec daruj sobie prosze Twoje komentarze. Nie ma to
                jak zyczliwosc dla nowych na forum, dziekuje:-P
                • hanula Re: hanula, nie bardzo rozumiem Twój ton 24.03.06, 12:28
                  Nie doszukuj się w moim tonie nieżyczliwości, bo jej tam nie ma. Jedynie
                  zdziwienie, że stawiasz problem na głowie. Masz zamiar na dwa lata porzucić
                  ojczyznę, rodzinę, znajomych, pracę - i największy problem dla ciebie to fakt,
                  że będziesz miała problemy z uzyskaniem NINu, który do niczego nie jest ci
                  potrzebny? Po prostu zupełnie tego nie rozumiem.
                  • natalia.brzeska Re: hanula, nie bardzo rozumiem Twój ton 24.03.06, 13:44
                    zacznijmy od tego, że pytanie o NIN było moje. Mi wszyscy mówili, zanim
                    pojechałam do UK, że najważniejsze to otworzyć konto w banku i załątwić NIN.

                    Po drugie - nie wszyscy przecież muszą pracować. A może ktoś po prostu chce
                    dzieci wychować? Przecież wiele z Was nie pracuje...

                    Hanula, nikt nie powiedział, że największy problem to uzyskanie NINu. W tej
                    chwili jest to NAJMNIEJSZY problem.

                    Załużmy teraz, ze ktoś nie ma ubezpieczenia, nie ma NINu. Jak z opeiką
                    medyczną, opieką w czasie ćiąży i ewentualnym porodem?
                    Własnie NIN jest chyba po to, aby móc spokojnie pójsć do lekarza, czyż nie?
                    • violus22 Re: hanula, nie bardzo rozumiem Twój ton 24.03.06, 15:17
                      natalia.brzeska napisała:


                      > Załużmy teraz, ze ktoś nie ma ubezpieczenia, nie ma NINu. Jak z opeiką
                      > medyczną, opieką w czasie ćiąży i ewentualnym porodem?
                      > Własnie NIN jest chyba po to, aby móc spokojnie pójsć do lekarza, czyż nie?

                      Właśnie NIE. Przyjechalam tu w ciazy, nie mialam NINu, rachunkow czy innych kont
                      w banku. Prowadzono mi ciaze i nawet bez NINu urodzilam :) To dlatego ze maz
                      pracuje, ale zeby nie byl mezem tylko partnerem to byloby tak samo.
                      NIN otrzymalam w momencie starania sie o CHB, jeszcze 1,5 roku temu bylo to
                      normalne, ze w momencie ubiegania sie o jakies 'benefity-srity' przy okazji
                      dostaje sie NIN, teraz ponoc juz tak 'latwo' nie jest.
                      Nadal nie wiem po co wam ten NIN :)
                    • hanula Re: hanula, nie bardzo rozumiem Twój ton 24.03.06, 15:56
                      > zacznijmy od tego, że pytanie o NIN było moje.

                      Przecież napisałaś "Pytam w imieniu Koleżanki".

                      > Mi wszyscy mówili, zanim
                      > pojechałam do UK, że najważniejsze to otworzyć konto w banku i załątwić NIN.

                      I nadal uważasz, że to rzeczywiście najważniejsze? Zwłaszcza jeśli ktoś tu nie
                      przyjeżdża do pracy?

                      > Po drugie - nie wszyscy przecież muszą pracować. A może ktoś po prostu chce
                      > dzieci wychować? Przecież wiele z Was nie pracuje...

                      Pewnie, że nie wszyscy muszą pracować. Nawet jak nie mają dzieci. Chyba że boją
                      się "tego, ze nie pracując bedą skazani na pewnego rodzaju niebyt". Ja tę obawę
                      rozumiem doskonale. Nie pracując i będąc zależna finansowo od mężczyzny czuję
                      się paskudnie. Tylko że wyrobienie sobie NINu tego uczucia nie zmieni. Żeby je
                      zmienić, trzeba iść do pracy.

                      Daleka jestem od narzucania innym własnego sposobu na życie, ale chyba trudno
                      się dziwić, że gdy ktoś na publicznym forum opisuje swoją sytuację życiową i
                      prosi o poradę, to ludzie się wypowiadają? A że nie zawsze słyszy się odpowiedź,
                      którą się chce usłyszeć, to już ryzyko wkalkulowane.

                      > Hanula, nikt nie powiedział, że największy problem to uzyskanie NINu. W tej
                      > chwili jest to NAJMNIEJSZY problem.

                      Dlatego też dziwię się, że w pierwszej kolejności padło pytanie o NIN.

                      > Załużmy teraz, ze ktoś nie ma ubezpieczenia, nie ma NINu. Jak z opeiką
                      > medyczną, opieką w czasie ćiąży i ewentualnym porodem?
                      > Własnie NIN jest chyba po to, aby móc spokojnie pójsć do lekarza, czyż nie?

                      To już Violus wyjaśniła, nie mam nic do dodania.
                      • kraxa hanula 24.03.06, 16:31
                        ale chyba trudno
                        > się dziwić, że gdy ktoś na publicznym forum opisuje swoją sytuację życiową i
                        > prosi o poradę,

                        To nie była prosba o porade a o INFORMACJE. Chyba nie dostrzegasz róznicy. Ja
                        przynajmniej jestem w stanie opisac szczerze swoja MOZLIWA sytuacje zyciową- bo
                        to, ze bede mieszkac w UK to przypadek, równie dobrze mógłby to byc Wietnam,
                        czy Holandia. Nie wyjezdzam z Poslki za chlebem, mam tu doskonała prace, dom-
                        NIE MIESZAKANIE, samochód. Nie jeade tam, zeby sie uczepić Angola i wybacz
                        Hanula, ale to, ze TY czułabyś sie upokorzona KORZYSTAJAC z pieniedzy faceta
                        nie znaczy, ze wszyscy beda to robic, nawet nie pracujac. Takiej opcji, ze ja z
                        zadnej bidy z nedzą nie uciekam do "lepszego zycia" nie bierzesz jakw idze pod
                        uwage. Moj status materialny sie prawdopodobnie nie zmieni, jesli wyjade do UK
                        to tylko dlatego, ze tam mój facet doatnie kontrakt, za dwa lata pewnie
                        bedziemy gdzie indziej. Ale to ma byc moje zycie i chciałabym tam
                        jakos "istnieć" i doprawdy nie sadze, zebym w tym celu musiała wykładac towar
                        na półkach w tesco. Viola i Hanula- wpieniłyscie mnie
                        • violus22 Re: hanula 24.03.06, 17:15
                          kraxa napisała:

                          Viola i Hanula- wpieniłyscie mnie
                        • hanula Re: hanula 24.03.06, 20:06
                          Uff.

                          Kraxa,

                          Cały czas przypisujesz mi intencje, których nie mam. Doszukujesz się między
                          wierszami jakichś treści, których tam nie ma. Przeczytaj moje wypowiedzi jeszcze
                          raz, na spokojnie, i zastanów się, czy rzeczywiście gdziekolwiek sugerowałam, że
                          uczepiłaś się Angola, żeby się wyrwać z biednego kraju.

                          > To nie była prosba o porade a o INFORMACJE. Chyba nie dostrzegasz róznicy.

                          Rzeczywiście, nie próbowałam analizować różnicy między poradą a informacją.
                          Napisałaś: "W Polsce byłam u siebie, praca i znajomi, oswojone miejsca. Tam bede
                          emocjonalnie skazana na mojego faceta ( obym nie miała z tym wielkiego
                          problemu), ale chce jakos uczestniczyc, funkcjonowac w tym społeczeństwie.
                          Obawiam sie tego, ze nie pracujac bede skazana na pewnego rodzaju niebyt." Teraz
                          rozumiem, że nie chciałaś, żeby ktokolwiek w jakikolwiek sposób to komentował.
                          Jednak zazwyczaj kiedy ktoś publicznie pisze takie rzeczy, to dlatego, że chce o
                          tym porozmawiać. Stąd mój mylny wniosek, że temat jest otwarty do dyskusji.

                          > Nie wyjezdzam z Poslki za chlebem, mam tu doskonała prace, dom-
                          > NIE MIESZAKANIE, samochód.

                          Cieszę się, ale w moim odczuciu to nic nie zmienia. Nie oceniam ludzi na
                          podstawie tego, ile mają pieniędzy, czy mają dom czy mieszkanie i czy mają
                          samochód.

                          > Nie jeade tam, zeby sie uczepić Angola

                          Nigdzie tego nie sugerowałam. Swoją drogą wiem, jaki to nieprzyjemny zarzut, bo
                          sama go kiedyś usłyszałam. Kiedyś już o tym pisałam, może na innym forum.

                          > i wybacz
                          > Hanula, ale to, ze TY czułabyś sie upokorzona KORZYSTAJAC z pieniedzy faceta
                          > nie znaczy, ze wszyscy beda to robic, nawet nie pracujac.

                          Nie bardzo rozumiem. Nie wszyscy będą się czuli upokorzeni? Dokładnie to miałam
                          na myśli, pisząc do Natalii: "Pewnie, że nie wszyscy muszą pracować. Nawet jak
                          nie mają dzieci."
                          Poza tym nigdzie nie pisałam o upokorzeniu. Napisałam, że czuję się paskudnie w
                          takiej sytuacji. Wydawało mi się, że ty też. Napisałaś, pozwolę sobie zacytować
                          raz jeszcze: "Tam bede emocjonalnie skazana na mojego faceta (obym nie miała z
                          tym wielkiego problemu), ale chce jakos uczestniczyc, funkcjonowac w tym
                          społeczeństwie. Obawiam sie tego, ze nie pracujac bede skazana na pewnego
                          rodzaju niebyt". Tylko dlatego napisałam, że powinnaś poszukać pracy. Nie
                          dlatego, że uważam, że wszyscy powinni pracować. Nie dlatego, że niepracujące
                          kobiety, pozostające na utrzymaniu męża, uważam za pijawki. Tylko i wyłącznie
                          dlatego, że na podstawie twojej wypowiedzi wywnioskowałam, że nie należysz do
                          kobiet, które są w stanie czuć się komfortowo w roli gospodyni domowej. Nie
                          oznacza to, że mam coś przeciwko gospodyniom domowym. Po prostu nie wszystkim
                          kobietom ta rola odpowiada.

                          > Takiej opcji, ze ja z
                          > zadnej bidy z nedzą nie uciekam do "lepszego zycia" nie bierzesz jakw idze pod
                          > uwage.

                          Naprawdę to "uciekanie do lepszego życia" sama sobie wymyśliłaś. Ja nic takiego
                          nie napisałam.

                          > Ale to ma byc moje zycie i chciałabym tam
                          > jakos "istnieć" i doprawdy nie sadze, zebym w tym celu musiała wykładac towar
                          > na półkach w tesco.

                          Ja też tak nie sądzę. Dlaczego miałabyś wykładać towar na półkach w Tesco? Jest
                          wiele ciekawszych zajęć.

                          > Viola i Hanula- wpieniłyscie mnie
                          • donat351 Re: hanula 24.03.06, 20:56
                            gdzies ten watek tak dziwnie dryfuje. moze tak, panie, kawke wypijecie przed
                            komputerkiem :)
                      • natalia.brzeska Re: hanula, nie bardzo rozumiem Twój ton 24.03.06, 16:32
                        hanula napisała:

                        >
                        > > Hanula, nikt nie powiedział, że największy problem to uzyskanie NINu. W t
                        > ej
                        > > chwili jest to NAJMNIEJSZY problem.
                        >
                        > Dlatego też dziwię się, że w pierwszej kolejności padło pytanie o NIN.
                        >
                        Bo nie wszystkie "problemy" chcemy roztrząsać na forum...

            • monikaj Re: jako czesc społecznosci chciałabym funkcjonow 24.03.06, 18:30
              Kraxa ja kilka lat temu bylam w podobnej sytuacji. Rzucilam prace, znajomych,
              wyjechalam z Polski i zostalam zona swojego meza. Nie bede ukrywac ze bylo mi
              latwo ale jakos powoli odnajduje sie w nowym kraju i nowej rzeczywistosci.
              Musze sie zmagac z codziennoscia, wlasnymi myslami i teskonta za rodzina,
              przyjaciolmi, polskim jedzeniem i paroma innymi rzeczami.
              Z drugiej strony w ciagu tych kilku lat tyle sie nauczylam i doswiadczylam ze
              naprawde uwazam ze warto bylo. Podroze ksztalca.... ale zycie w obcym kraju to
              dopiero...
              Jestes w komfortowej sytuacji, nie musisz sie marwic o strone materialna a
              reszta zalezy od Ciebie. Pomysl ile masz mozliwosci... Jesli znasz jezyk i masz
              dobre wyksztalcenie/doswiadczenie to predzej czy pozniej znajdziesz prace (i
              nie mam na mysli Tesco). W miedzyczasie mozesz zwiedzac, w Londynie rozrywek Ci
              napewno nie zabraknie. Mozesz tez realizowac jakies hobby, na ktore wczesniej
              nie bylo czasu. Albo moze jakies studia albo kursy. Nowych przyjaciol pewnie
              tez znajdziesz a ze starymi mozesz utrzymywac kontakt przez telefon czy
              internet. W dobie tanich lini lotniczych i spotykanie sie nie jest wielkim
              problemem.
              Formalne strony osiedlenia sie w nowym kraju zajmuja troche czasu. Na tym forum
              znajdziesz wiele paktycznych wskazowek i wiele przyjaznych osob, ktore
              odpowiedza na Twoje pytania. Tak wiec nie obrazaj sie tylko carpe diem...
              • kraxa dobra- ochłonełam 28.03.06, 15:18
                I przepraszam Hanule i Viole, oraz innych, ktorzy mogli sie poczuc nieswojo.
                Zeżliło mnie to, ze nie dostalam zadnej konkretnej porady, kazdy co innego, a
                na podsumowanie- idz do pracy albo po child benefit to dostaniesz NIN. Do pracy
                własnie pewnie z poczatku nie pójde. bo mysle o urodzeniu dziecka- moj facet
                jest starszy ode mnie i nie chcemy za długo czekac. Child benefit nie bedzie
                nam potrzebny. Do monikaj: jezyk znam bardzo dobrze, w Polsce pracuje w
                brytyjskiej firmie, wiec i realia tez mi sa znane. Moja przyjaciólka Natalia
                tez bedzie w UK, z tym, ze ja chyba wyląduje w edynburgu, wiec bedziemy miały
                raczej daleko. anyway, sprawy sie klaruja, zobaczymy co ztym NINem. Pozdrawiam
                • benala Re: dobra- ochłonełam 28.03.06, 16:11
                  kraxa napisała:

                  > bo mysle o urodzeniu dziecka- moj facet jest starszy ode mnie i nie chcemy za
                  długo czekac. Child benefit nie bedzie nam potrzebny.

                  Pewnie sie doszukasz lub juz doszukalas ale 'child benefit' to pomimo nazwy nie
                  jest zasilek zalezny od dochodu tylko kwota jaka dostajesz na dziecko
                  niezaleznie od sytuacji finansowej rodziny czy rodzica. Rozumiem, ze nie
                  bedziesz miala problemow finansowych ale child benefit nalezy sie i juz. A jak
                  bedziecie sie ubiegali to wez na swoje imie i nazwisko, wtedy oni wystapia w
                  Twoim imieniu o NIN i zdaje mi sie, ze okres przez ktory pobierasz child
                  benefit (do 16roku zycia dziecka i dalej jesli sie uczy) zalicza sie jakos na
                  poczet emerytury. Wszystko bedzie wyjasnione w broszurze jaka dostaniesz w
                  szpitalu po urodzeniu dziecka. Pozdrawiam i powodzenia J:)
                • hanula Re: dobra- ochłonełam 29.03.06, 00:23
                  > I przepraszam Hanule i Viole, oraz innych, ktorzy mogli sie poczuc nieswojo.

                  Nie ma sprawy, cieszę się, że się nie gniewasz.

                  > Zeżliło mnie to, ze nie dostalam zadnej konkretnej porady, kazdy co innego, a
                  > na podsumowanie- idz do pracy albo po child benefit to dostaniesz NIN.

                  No bo tak w sumie jest, w przeciwnym razie NIN po prostu nie jest ci potrzebny.

                  > Child benefit nie bedzie
                  > nam potrzebny.

                  Dziewczyny już pisały, co i jak. Ja jeszcze dodam, że Anglikom wręcz zależy,
                  żeby niepracująca matka dostawała CB, który liczy jej się do emerytury. Myśmy na
                  początku wystąpili o CB na nazwisko mojego męża, bo wydawało mi się, że mnie -
                  Polce - mogą robić jakieś problemy (to było jeszcze przed wstąpieniem do UE),
                  ale okazało się, że wręcz przeciwnie: przysłali nam list z zapytaniem, czy aby
                  na pewno CB ma być na męża, i ulotką wyjaśniającą, dlaczego mnie się to bardziej
                  opłaca.

                  OK, idę sobie zrobić tę herbatkę, co to ktoś polecał. Albo lepiej kawę Inkę z
                  sąsiedniego wątku. ;-)
    • eballieu Re: NIN bez pracy 28.03.06, 17:06
      Staraj sie o ten NIN.
      Nigdy nie wiadomo, czy po 4 miesiacach pobytu nie bedziesz chciala pracowac dwa
      dni w tygodniu po 5 godzin. Wtedy NIN jak znalazl.
      Zdarza sie, ze przyznaja NIN osobom, ktore po prostu szukaja pracy. Chociaz to
      nie NIN decyduje o tym, czy cie zapisza do GP itp. I nie on w tym kraju
      decyduje o tym, ze oficjalnie tu zyjesz
      Co do pilnowania tego ze zyjecie razem, w zwiazku z Twoim prtnerem:
      - niech wasze nazwiska widnieja na rachunkach, nawet jesli platnosci za owe
      bedzie dokonywac firma, ktora wynjmuje dla was mieszkanie/dom
      - w umowie najmu tez warto byloby aby oba Wasze nazwiska widnialy
      To wystarczy abys juz tu "istniala"
      Nie wiem czy istnieje w Wielkiej Brytanii jakis kontrakt cywilny zawierany
      przez pary, a niekoniecnzie w formie slubu cywilnego.
      Nam sie na poczatku wydawalo, ze niby takie tu wszystko "dziwne" z ta
      administarcja, bo czasowych ID nie ma, itp., ale nie martw sie juz oni cie
      dokladnie "namierzyli"
      Child benefit - to rodzaj dodatku rodzinnego, o ktorym nie decyduja dochody
      rodzicow.
      Jesli wiecie, ze wam zbedne bedzie te 18500 tysiaca funtow w momencie kiedy
      wasze dziecko skonczy 21 lat, bo to mniej wiecej tyle bedzie, to i tak warto je
      pobierac. Nie inwestujac tych pieniedzy w fundusze, gielde, lokaty po drodze
      zbiera sie dosc pokazna sumka, ktora jesli Wam nie jest potrzebna, to przeciez
      moze byc dobrze spozytkowana. Mozesz pobierac te pieniadze co tydzien, a raz w
      miesiacu przekazywac je organizacji charytatywnej, czy dziecku
      ktore "zaadoptujesz" gdzies w biedniejszej czesci swiata. Sama przyznasz,ze
      szkoda byloby ot po prostu nie pobierac tych pieniedzy - mozecie je przeciez
      przekazac komus, komu uwazacie ze beda bardziej potrzebne. Jest duzo
      mozliwosci, aby kogos uszczesliwic, wspomoc jego egzystencje, za te 16 funtow z
      kawalkiem tygodniowo.
      Powodzenia,
      Ela

      • gibisia Re: NIN bez pracy 29.03.06, 10:49
        To co w koncu decyduje o zapisie do GP? Im wiecej czytam tym mniej wiem....
        • natalia.brzeska Re: NIN bez pracy 29.03.06, 12:13
          gibisia napisała:

          > To co w koncu decyduje o zapisie do GP? Im wiecej czytam tym mniej wiem....

          hehe wydaje mi się, że...nic. Po prostu możesz isć i się zapisać.
          Tak też Dziewczyny mi w zeszłym roku mówiły. No ale minął rok a ja nadal nie
          zapisana...
          • gibisia Re: NIN bez pracy 29.03.06, 12:28
            Strasznie jestem podejrzliwa w tym temacie.... No bo jesli nie pracuje, nie mam
            NIN-u, nie place zadnych podatko-skladek, to na jakiej podstawie bedzie mi
            swiadczona opieka medyczna? A kwestia przyjecia do szpitala (tfu, tfu...)
            • tuti Re: NIN bez pracy 29.03.06, 13:29
              no wiec mnie to tez zastanawialo co i jak.
              ale nie mialam ninu,
              poszlam do gp,
              zapisalam sie i tyle..
              nikt o nic nie pytal:/
              • an_ko75 Re: NIN bez pracy 29.03.06, 14:25
                O Jezu a ja tu mieszkam 1,5 roku, mam prace, ChB i do tej pory ...nie
                wiedzialam co to jest NIN! Ja kiedys zgine na tym swiecie. Ale widac nie jest
                mi potrzebny :)
        • effata do Gibisi (jeśli dobrze odmieniam nick: gibisia :) 29.03.06, 14:41
          Hej Gibisia. Poczytaj sobie ten wątek . Tytuł jest trochę zwodniczy, ale
          wszystko, co wiem na temat prawa do rejestrowania się w przychodni i co dotyczy
          szpitala opisałam tam. Wszystko z własnego doświadczenia. I życzę, żebyś miała
          łatwiej. Natomiast w kwestii przepisów powinnaś wreszcie uzyskać jasność :)))
          (nie wiem, czy Violus22 się ze mną zgodzi :))))))))
          --
          Don't guess.
          • effata Re: do Gibisi (jeśli dobrze odmieniam nick: gibis 29.03.06, 14:50
            I jeszcze poczytaj tutaj
            --
            Don't guess.
            • gibisia Re: do Gibisi (jeśli dobrze odmieniam nick: gibis 30.03.06, 10:31
              Niniejszym uprzejmie dziekuje Effacie jesli dobrze odmieniam nick...) :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka