21.04.06, 21:56
Malujac paznokcie naszla mnie ochota rozpoczecia tego watku, poniewaz ja, jak
pomaluje paznokcie u stop i rak czuje sie bardzo sexy. Nie wiem skad sie to
bierze, ale tak wlasnie jest. Do tego umyte i zadbane wlosy, makijaz i jest
super. A wy macie jakies szczegolne zabiegi ktore czynia, ze czujecie sie
seksowne (oczywiscie pomijajac naszych mezczyzn, bo tu sprawa jest raczej
oczywista)?
Obserwuj wątek
    • natalia.brzeska Re: byc sexy 21.04.06, 22:06
      moniska11 napisała:

      > Malujac paznokcie naszla mnie ochota rozpoczecia tego watku, poniewaz ja, jak
      > pomaluje paznokcie u stop i rak czuje sie bardzo sexy. Nie wiem skad sie to
      > bierze, ale tak wlasnie jest. Do tego umyte i zadbane wlosy, makijaz i jest
      > super. A wy macie jakies szczegolne zabiegi ktore czynia, ze czujecie sie
      > seksowne (oczywiscie pomijajac naszych mezczyzn, bo tu sprawa jest raczej
      > oczywista)?


      Hehe, wczoraj własnie zrobiłam pedicure, dziś byłam u fryzjera :-)
      Czuję się sexy, gdy jestem lekka, zakładam szpilki, ubrania podkreślające
      wdzięki (albo ich brak :-) rozpuszczone falowane włosy, smokey eyes, błyszczyk
      na ustach, głowa do góry i gdy widzę, ze faceci się oglądają. A najbardziej
      czuję się sexy, gdy "mój" jest dumny, jak paw, gdy idziemy razem i widzi, że
      inni się oglądają :-)
    • jagienkaa Re: byc sexy 21.04.06, 22:42
      a ja chyba nigdy się nie czuję sexy. Ten typ tak ma;)
      • moniska11 Re: byc sexy 21.04.06, 22:45

        >" a ja chyba nigdy się nie czuję sexy. Ten typ tak ma;)"
        Jagienka, Jak Ty mozesz nie czuc sie sexy jak taka sexy kobietka
        jestes!!!!!!!!!!!!!
        • evalon Re: byc sexy 21.04.06, 22:59
          a czy trzeba czuc sie sexy,skoro sie sexy wyglada??sa kobiety ktore wlasnie
          sexy wygladaja bez tych wszystkich sztucznych upiekszaczy,blehhh
          • ralphos Re: byc sexy 22.04.06, 00:36
            evalon napisała:
            > a czy trzeba czuc sie sexy,skoro sie sexy wyglada??sa kobiety ktore wlasnie
            > sexy wygladaja bez tych wszystkich sztucznych upiekszaczy,blehhh

            Moim skromnym zdaniem wszystkie kobiety wyglądają najbardziej sexy właśnie bez
            "ulepszaczy". Są oczywiście też tacy, których takie rzeczy przyciągają -
            podobna historia jak z jedzeniem: większość ludzi (przynajmniej w UK) kupuje
            plastikowe sztuczne jedzenie pełne różnych konserwantów i polepszaczy smaku,
            jednak najlepsze, najzdrowsze i najsmaczniejsze jest to co naturalne. Gdyby
            podobały mi się szminki, pudry i lakiery to bym sobie kupił lalę, podobają mi
            się jednak prawdziwe żywe naturalne dziewczyny i już.
            Kiedyś jednak doszedłem do wniosku, że to dobrze że niektóre się tak malują -
            przynajmniej z daleka widzę które omijać ;)
            • jaleo Re: byc sexy 22.04.06, 00:39
              ralphos napisał:

              >
              > Kiedyś jednak doszedłem do wniosku, że to dobrze że niektóre się tak malują -
              > przynajmniej z daleka widzę które omijać ;)

              Hehe to dobre masz oko, bo moj maz na przyklad w ogole nie potrafi odroznic,
              czy ja sie umalowalam, czy nie, wg niego nie ma zadnej roznicy - nie wiem, czy
              sie cieszyc czy zalamac ;-)
              • mgna Re: byc sexy 22.04.06, 02:06
                > Hehe to dobre masz oko, bo moj maz na przyklad w ogole nie potrafi odroznic,
                > czy ja sie umalowalam, czy nie, wg niego nie ma zadnej roznicy - nie wiem,
                czy
                > sie cieszyc czy zalamac ;-)

                Ciesz sie Ewuniu, to znaczy ze umiesz dobrze pomakijazowac sie (czy wogole jest
                taki wyraz? czy to jest moj "marzenizm"?)
                • jaleo Re: byc sexy 22.04.06, 18:20
                  mgna napisała:

                  > >
                  > Ciesz sie Ewuniu, to znaczy ze umiesz dobrze pomakijazowac sie (czy wogole
                  jest
                  >
                  > taki wyraz? czy to jest moj "marzenizm"?)

                  No ale ja sie maluje, zeby wygladac lepiej, a nie tak samo :-))))
                  • mgna Jaleo 23.04.06, 16:35
                    > No ale ja sie maluje, zeby wygladac lepiej, a nie tak samo :-))))
                    W takim razie nie potrzeba makijazu :) Kup sobie bizuterje zamiast kosmetyki :)

                    Ja maluje sie chyba z przyzwyczajenia.... choc prawda jest taka ze czasami jest
                    makijaz potrzebny bo innaczej ludzi bym odstarszyla od siebie. Jesli chodzi o
                    intensywnosc makijazu to zalezy od mojego widzi misie...czasami jest naturalny,
                    ledwo widoczny, czasami mocniejszy, a czasami straszliwie mocny, no i sa dni
                    kiedy makijazu nie nosze (kiedy chodze po gorach lub w lecie kiedy/jesli jestem
                    opalona)

                    A dziewczyny bez jakiego kosmetyku absolutnie nie wyjdziecie z domu pod zadnym
                    wzgeldem? U mnie jest to chap stick, wazelina, pomadka do ust itp Mam ich
                    niezliczona ilosc (poniewaz bez nich warjactwa dostaje) wiec i w aucie i w
                    kieszeni kazdego plaszcza i kortki, w kazdej torebce, w szafce obok lozka i w
                    kuchni, w kazdej lazience...mnoza sie one i powoli podbijaja moje zycie niczym
                    male zyjatka.

                    A jakiego kosmetyku wogole nie uzywacie? U mnie jest to sminka do ust.
                    • tuti Re: Jaleo 23.04.06, 16:59
                      mgna!wczoraj mialas cos slicznego na twarzy, co blyszczalo sie bialym zlotem w
                      okolicach oczu :)
                      co to bylo?
                      • mgna Re: Jaleo 24.04.06, 19:46
                        Tuska! to bylo odzwierciedlenie mojej milosci ;)

                        Na serio, to byl blyszczek do oczu (w pudrze i o kolorze rozowym z tym zlotem
                        zmieszanym) ktorego uzywam na policzkach i na powiekach i ktory kupilam w NYC w
                        jednej z aptek albo w Greenwich Village albo blisko domu na Upper East
                        Side...juz nie pamietam. Niestety nazwa firmy ktora jego produkuje juz sie
                        wymazala...ale nie jest to zaden designer make-up.

                        Mialam kiedys (jeszcze moze cos pozostalo po tym jak moj synek wysypal wiekszoc
                        do zlewu) podobny blyszczek do oczu o kolorze seledynowym - sliczny - jego
                        oczywiscie na policzkach nie uzywalam ;) Ten z kolei kupilam w Toronto u
                        www.capucci.com/aboutus/contact.html
                        Jednak na pocieszenie poradze wybrac sie na Guerlain stoisko poniewaz oni na
                        lato wprowadzaja blyszczace sie kosmetyki...moze u nich cos znajdziesz?
                        Ewentualnie drogim wyjsciem jest wybrac sie do Boots (duzego) i tam poszperac
                        pomiedzy kosmetykami jak np BeneFit pomiedzy ich "glitz and shine", moze cos
                        podobnego pomiedzy nimi znajdziesz? Oto one:
                        www.boots.com/brandtreatment/flexible_brand_treatment.jsp?classificationid=1027255

                        Oto chodzi (nie probowalam ich nigdy wiec nie wiem czy efekt bedzie ten sam):
                        www.boots.com/shop/product_enlarge.jsp?productid=1066826&classificationid=1027255&slmRefer=000&imageid=1
            • mgna Re: byc sexy 22.04.06, 02:07
              Widzicie a Ralphos to jest seksy facet za to co madze napisal.

              Tak nawiasem piszac, i wedlug mojego skromnego mniemania, takie bzdurki (typu
              co zrobic zeby czuc sie seksy) po glowie chodze kiedy za duzo gazet dla kobiet
              sie studjuje.
              • moniska11 Re: byc sexy 22.04.06, 09:50
                Mgna napisala
                "Tak nawiasem piszac, i wedlug mojego skromnego mniemania, takie bzdurki (typu
                co zrobic zeby czuc sie seksy) po glowie chodze kiedy za duzo gazet dla kobiet
                sie studjuje."
                Marzenka, tematem tego watku nie bylo"co robic zeby czuc sie sexy". Pytalam o
                cos co czyni, ze sie kobieta czuje sexy. Na przyklad to co ponizej napisalas,
                ze cwiczysz regularnie, wlasnie o to mi chodzilo. Nie chodzi mi o robienie z
                siebie malowanej, sztucznej lalki. Mam nadzieje, ze teraz jasniej sie
                wyrazilam.

            • minisufka Re: byc sexy 22.04.06, 08:48
              ralphos napisał:

              > Moim skromnym zdaniem wszystkie kobiety wyglądają najbardziej sexy właśnie bez
              > "ulepszaczy". Są oczywiście też tacy, których takie rzeczy przyciągają -
              > podobna historia jak z jedzeniem: większość ludzi (przynajmniej w UK) kupuje
              > plastikowe sztuczne jedzenie pełne różnych konserwantów i polepszaczy smaku,
              > jednak najlepsze, najzdrowsze i najsmaczniejsze jest to co naturalne. Gdyby
              > podobały mi się szminki, pudry i lakiery to bym sobie kupił lalę, podobają mi
              > się jednak prawdziwe żywe naturalne dziewczyny i już.
              > Kiedyś jednak doszedłem do wniosku, że to dobrze że niektóre się tak malują -
              > przynajmniej z daleka widzę które omijać ;)

              ---------------------> uwazam ta wypowiedz za wysoce obrazliwa - jak kobieta
              nalozy sobie blyszczyk to tylko swiadczy o tym, ze o siebie dba. jak przyciemni
              swoje blond rzesy, ktorych bez tego prawie nie widac, to tym bardziej swiadczy
              o tym, ze dba o siebie, a nie ma w nosie to jak wyglada i nie uwaza, ze jest
              tak piekna, ze nic jej juz nie potrzeba zeby wygladac troche ladniej. nie mowie
              tu o dziewczynach, ktorym to nie jest potrzebne - wilkie oczeta, piekne rzesy,
              karminowe usteczka, cera jak brzoskwinia, ani o naturalnmych blondynkach, u
              ktorych przyczernione rzesy wygladalyby nienaturalnie. mowie o tych szarych
              myszkach, ktore nie wygladaja atrakcyjnie bez odrobiny wysilku. i wcale nie
              mowie, ze kazda musi sie malowac, a te ktore maja sie malowac maja wygladac jak
              plastikowe lalki, ale skad te
              • minisufka ciag dalszy... ;) 22.04.06, 08:50
                wyslalo mi sie za szybko, sorki -

                no wiec zastanawiam sie skad te beznadziejne uogolnienia i porownywanie
                wszystkich kobiet z makijazem do lalek? naprawde, jestem zawiedziona powyzsza
                wypowiedzia ralphosa :/
                • jagienkaa Re: ciag dalszy... ;) 22.04.06, 11:33
                  ja też. Tymbardziej że się maluję na co dzień:)
                  • ralphos Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 00:52
                    No trudno, podpadłem ;)
                    Niestety nie zmieni to faktu, że podobają mi się dziewczyny, a nie farby,
                    lakiery, błyszczyki, szminki i inne wynalazki.
                    Napisałem jednak, że w sumie to dobrze, że niektóre kobiety się malują - po
                    prostu przyciągają określony typ mężczyzn, którym takie kobiety się podobają.
                    Nie piszę że takie dziewczyny są be, po prostu mnie nie zainteresują. Tak się
                    składa, że odpowiadają mi dziewczyny z takim podejściem do świata, sposobem
                    myślenia, że nie czują potrzeby malowania się i dobrze się czują takie jakie są,
                    istnieją dla nich dużo ważniejsze sprawy. Nie jest to tylko sprawa wyglądu
                    zewnętrznego, ale bardziej wnętrza.
                    • minisufka Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 08:38
                      ralphos napisał:

                      > Tak się
                      > składa, że odpowiadają mi dziewczyny z takim podejściem do świata, sposobem
                      > myślenia, że nie czują potrzeby malowania się i dobrze się czują takie jakie

                      > ,
                      > istnieją dla nich dużo ważniejsze sprawy. Nie jest to tylko sprawa wyglądu
                      > zewnętrznego, ale bardziej wnętrza.

                      -------------> wiesz co ralphos, takie cliché to ja ostatni raz slyszalam jak
                      bylam w liceum. naprawde brak mi slow - nie bede nawet komentowac twoich
                      przemyslen na temat pomalowanych rzes i pustego wnetrza. to tak jakby
                      powiedziec, ze kazdy facet z dlugimi wlosami jest pusty w srodku. zalosne.
                      • natalia.brzeska Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 09:41
                        minisufka napisała:

                        > ralphos napisał:
                        >
                        > > Tak się
                        > > składa, że odpowiadają mi dziewczyny z takim podejściem do świata, sposob
                        > em
                        > > myślenia, że nie czują potrzeby malowania się i dobrze się czują takie ja
                        > kie
                        > są
                        > > ,
                        > > istnieją dla nich dużo ważniejsze sprawy. Nie jest to tylko sprawa wyglą
                        > du
                        > > zewnętrznego, ale bardziej wnętrza.
                        >
                        > -------------> wiesz co ralphos, takie cliché to ja ostatni raz slyszalam j
                        > ak
                        > bylam w liceum. naprawde brak mi slow - nie bede nawet komentowac twoich
                        > przemyslen na temat pomalowanych rzes i pustego wnetrza. to tak jakby
                        > powiedziec, ze kazdy facet z dlugimi wlosami jest pusty w srodku. zalosne.


                        Tia...
                        Miałam się jeszcze dopisać do tego wątku, ale Ralphos i jego pogląday
                        kompletnie mnie zniechęciły...
                      • ralphos Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 10:41
                        minisufka napisała:
                        > nie bede nawet komentowac twoich
                        > przemyslen na temat pomalowanych rzes i pustego wnetrza. to tak jakby
                        > powiedziec, ze kazdy facet z dlugimi wlosami jest pusty w srodku. zalosne.

                        Przeczytaj mój post jeszcze raz i pokaż gdzie napisałem o pustym wnętrzu. Jak
                        łatwo interpretować czyjeś przemyślenia po swojemu.
                        Napisałem tylko, że mi odpowiadają dziewczyny, które mają takie podejście do
                        życia, że się nie malują, nie stroją, takie "szare myszki". Znam bardzo
                        wartościowe dziewczyny, które przed wyjściem z domu muszą nałożyć na siebie
                        półmetrową wartwę tynku, ale one są po prostu moimi znajomymi, wspólnego życia z
                        nimi sobie nie wyobrażam, nie te klimaty. Czy teraz już rozumiesz co miałem na
                        myśli?
                        • anya.po.prostu Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 13:16
                          a ja nie rozumiem czemu się ralphosa uczepiłyście.
                          Wyraźnie napisał, w pierwszej osobie, że to JEMU się podobają kobiety bez makijażu. No chyba ma do tego prawo.
                          Ja też jestem przekonana, że w makijażu wyglądam lepiej. Mam bladą karnację i typowo wschodnioeuropejskie szare włosy.
                          Ale mój facet nie lubi chemikaliów na twarzy i jemu najbardziej się podobam w wersji "organic" jak mówi. Przy nim przestalam sie praktycznie malowac, tylko wlosy farbuje naturalnym odcieniem aby nadać im trochę życia.
                          Co jest mi nawet na rękę, bo coś czego niecierpię najbardziej to wieczorne zmywanie makijażu.

                          A co do umiaru to obok mnie w pracy siedzi dziewczyna, która przy biurku ma cały arsenał i przed wyjściem do toalety nakłada warstwę tynku i obficie spryskuje się duszącymi perfumami, które unoszą się w biurze długo po jej wyjściu. Na początku mój nos nie mógł się do tego przyzwyczaić i nie dałam rady powstrzymać kichania. Niestety, dla niej to nie była dość czytelna wskazówka aby nie terroryzować całego biura swoimi zapachami.

                          A odpowiadając na temat wątku to najbardziej czuję się seksy latem, na plaży, w długiej białej spódnicy, z rozwianym włosem, twarzą wystawioną do słońca ;)
                        • natalia.brzeska Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 17:26

                          ralphos napisał:

                          "Tak się
                          składa, że odpowiadają mi dziewczyny z takim podejściem do świata, sposobem
                          myślenia, że nie czują potrzeby malowania się i dobrze się czują takie jakie są,
                          istnieją dla nich dużo ważniejsze sprawy. Nie jest to tylko sprawa wyglądu
                          zewnętrznego, ale bardziej wnętrza".

                          Ale tą wypowiedzią sugerujesz, że kobiety, które się MALUJĄ nie
                          mają "ważniejszych spraw", mają jakieś dziwne "podejście do świata", źle
                          się "czują takie jakie są" i mają coś nie tak z wnętrzem...
                        • minisufka krotko do ralphosa 24.04.06, 15:03
                          nie powiedzialam, ze napisales o pustym wnetrzu. porownalam jedno absurdalne
                          stwierdzenie z drugim absurdalnym stwierdzeniem.

                          ciesze sie jednak, ze znasz jakies wartosciowe dziewczyny, ktore pozostaja
                          wartosciowe pomimo, ze sie maluja. to rzeczywiscie rzadkosc :/

                    • messier31 Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 09:44
                      Ralphos jak czytam Twoje posty to tak jak bym swojego meza slyszala i gdyby nie
                      to ze tak ladnie po polsku piszesz to bym podejrzewala ze to on :-)
                      Wlasnie przy nim oduczylam sie malowac bo jak mi powtarzal codziennie, ze
                      wszystko co naturalne jest lepsze i ze i tak pieknie wygladam i make up mi nie
                      jest potrzebny to wkoncu sama w to uwierzylam. Oszczedzam czas i pieniadze a
                      efekt (wg niego) jest taki sam albo nawet i lepszy :-)
                      • jaleo Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 10:54
                        Mi sie wydaje, ze jak ze wszystkim w zyciu, potrzebny jest umiar.

                        A wracajac do tematu, ja sama jak mam do wyboru wygladac oryginalnie, stylowo i
                        modnie, a wygladac "sexy" to w kazdym przypadku wybiore to pierwsze. Moze dla
                        tego, ze moj typ urody i wygladu jest daleki od tradycyjnej "sexbomby", wiec
                        taki styl ubierania i malowania sie tez do mnie zupelnie nie pasuje.

                        A niestety (a moze raczej stety), to, co jest "tradycyjnie" uwazane za
                        seksowne, zwykle odbiega daleko od tego, co wyglada "polished" i na czasie. Ja
                        sie akurat bardzo ciesze, ze wiekszosc projektantow mody to homoseksualisci, bo
                        gdyby bylo odwrotnie, bez przerwy bylyby lansowane jeansowe minispodniczki w
                        polaczeniu ze szpilkami i tzw. "kobiece" bluzki. Az strach pomyslec.
                        • jagienkaa Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 11:17
                          ale są kobiety - takie jak ja - które z makijażem wygladają po prostu ładniej.
                          Ja jestem blondynką, mam jasną cerę na której wszystko widać, jasne rzęsy,
                          jakieś pryszcze i się świecę;) więc jakbym nie nałożyła podkładu i tuszu do
                          rzęs wyglądałabym po prostu gorzej, nieładnie. Bez makijażu się źle czuję po
                          prostu i akurat mój mąż woli jak się lekko pomaluję.
                    • hopplik Re: ciag dalszy... ;) 23.04.06, 14:54
                      co do 'przyciągania' i powszechnego zwracania uwagi typu spojrzenia przechodniów

                      zachwyt w oczach bliskiej osoby jest czymś wspaniałym, pozostali wg. mnie nie
                      mają znaczenia (jeśli się zna swoją wartość of course)




      • tuti Re: byc sexy 21.04.06, 23:47
        ja wstepuje do klubu jagienki, ja nie z tych sexy:)
        • mgna Re: byc sexy 22.04.06, 02:04
          Tuska, no co ty tez!?

          Dziewczyny, tutaj jakis self-esteem/self-worth watek trzeba otworzyc.
      • mgna Re: byc sexy 22.04.06, 02:02
        Jagienka ja ci po glowie dam! Czyz juz zapomnialas jak faceci za toba sie
        ogladali kiedy szlysmy ulica!!!!!??? Ze az zazartowalam ze jakies video
        w "adult only" sekcji musi z toba gdzies byc.
        • jagienkaa Re: byc sexy 22.04.06, 09:06
          no przepraszam ale ja się nie czuję sexy!:)
          • tuti Re: byc sexy 22.04.06, 09:43
            a ja nie nosze obcasow. a mini tylko w ogrodku:)

            Ja-gien-ka!ja-gien-ka!nie dajmy sie :)
            • jagienkaa Re: byc sexy 22.04.06, 11:36
              wiesz mnie się wydaje że bycie sexy to nie tylko chodzenie w mini, na szpilkach
              i w makijażu, po prostu jedni mają to coś i czują się sexy a inni nie. Ja jakoś
              nie widzę facetów żeby się za mną oglądali:(
              • tuti Re: byc sexy 22.04.06, 11:49
                sexy nie, co nie znaczy ze nie bywam urocza, (i z tym mi dobrze wystarczajaco;)
                do tego stopnia ze wczoraj w pracy facet przez telefon proponowal (po 10min
                rozmowy) zeby przeprowadzila sie do niego do Francji:) (tzn klient , ktorego
                pierwszy raz mialam na telefonie) na booga, nie myslcie tylko ze ja w agencji
                towarzyskiej pracuje;)
    • moniska11 Re: byc sexy 21.04.06, 23:59
      Oj kobietki, kobietki. My wszystkie jestesmy sexy, nie wazne czy czujemy sie
      tak czy siak, ale sa sytuacje w ktorych to uczucie jest jakby silniejsze. I nie
      chodzi tu o malowanie sie na lalke barbie, noszenie szpilek do nieba i mini za
      posladki.
    • mgna Re: byc sexy 22.04.06, 02:00
      Nie. Ja czuje sie seksy czy mam wlosy umyte czy nie ;)

      Ale tak pomyslac nad twoim pytaniem i na powarznie odpowiadajac... zdecydowanie
      czuje sie seksy im bardziej wysportowana jestem, im bardziej zdrowsza jestem.
      Dlaczego? Poniewaz mam wiecej energi, czuje sie lekka, silniejsza, sylwetka
      ladniej wyglada czy jest sie w ciuchach czy nie i tym czasiej glupotki po
      glowie mi chodza (oj, Boziu, Boziu, co z tymi kobietami poczac!)

      Wiec moje "zabiegi" na poczucie sie seksy to jest regularne cwiczenie i
      uprawianie sportu.

      ALE, zapewne pozytywne mniemanie o sobie i nie bicie sie ze nie jest sie 100%
      perfekcyjna, czyli zaakceptowanie siebie jaka sie jest (wewnetrzenie i
      zewnetrznie) i poczucie wygody w tym jaka sie jest, samo w sobie daje poczucie
      pewnosci i to uwazam tworzy osobe seksy (zarowno odnosi sie to do kobiet jak i
      mezczyzn).
      • ebola_zaire Re: byc sexy 22.04.06, 09:48
        Nie ma kobiet brzydkich...
        ...sa tylko zaniedbane...
        • yndrk Re: byc sexy 22.04.06, 12:18
          ebola_zaire napisał:

          > Nie ma kobiet brzydkich...
          > ...sa tylko zaniedbane...

          To nie tak:
          "nie ma brzydkich kobiet, tylko czasem wina brak:)"
          Y
          • duende1 Re: byc sexy 22.04.06, 12:40
            ja sie czuje sexy jak jestem wypoczeta. oko blyszczace i cera swieza ;)
            poza tym zawsze bardziej sexy czuje sie latem, z bosymi stopami, powiewajaca
            kieca i wiatrem we wlosach :) ale mysle, ze to moze byc takie poczucie ogolnej
            szczesliwosci, ktore przeklada sie rowniez na szczesliwosc z sama soba.

            kiedy mieszkalam w hiszpanii, to czulam sie z soba baardzo dobrze, po pierwsze
            chyba ze wzgledu na warunki atmosferyczne ;) a po drugie hiszpanscy faceci maja
            to do siebie, ze wszystkie kobiety dokola nich czuja sie atrakcyjne.
            • robak.rawback Re: byc sexy 22.04.06, 14:24
              duende1 napisała:

              a po drugie hiszpanscy faceci maja
              >
              > to do siebie, ze wszystkie kobiety dokola nich czuja sie atrakcyjne.
              >

              hahahaha hahahaha dobre!
              • evian5 Re: byc sexy 22.04.06, 16:30
                moj maz uwaza, ze seksowna kobieta powinna miec przede wszsytkim duzy biust :)))
                • duende1 Re: byc sexy 22.04.06, 20:45
                  haha :)
                  moj nie-maz na szczescie nie :)
            • evalon Re: byc sexy 22.04.06, 22:00
              i tu sie z Toba zgodze(hiszpanow mam na mysli)
    • hopplik Re: byc sexy 22.04.06, 23:42
      jestem low maintenance ;),
      do paznokci zwykle wystarcza mi polerka. na piękny czerwony kolor pomalowałam
      przekornie raz, tylko po to by zobaczyć zgrozę w oczach mojej teściowej.
      gdybyście usłyszeli co ona sądzi o kobietach malujących paznokcie... taka
      zasadnicza ;)))
      według mnie seksowne są kobiety zadbane i odziane w 'dyskretny' sposób, bez
      ostentacji. mężczyźni jednak to chyba tą kwestię inaczej widzą ;)
      • ralphos Re: byc sexy 23.04.06, 01:00
        He, he, pamiętam moją pierwszą randkę, kiedy spotkałem się z dziewczyną poznaną
        przez internet (to było w czasach kiedy to nie było normą jak dzisiaj),
        korespondowaliśmy ze sobą chyba prawie 2 miesiące zanim się wreszcie spotkaliśmy
        (byliśmy z różnych miast). Specjalnie z tej okazji dziewczyna wymalowała sobie
        paznokcie na różowo. Jak ją zobaczyłem, myślałem że się załamię (oczywiście nie
        dałem po sobie poznać). Na szczęście okazała się sensowną dziewczyną i później
        się nie malowała, po prostu bardzo chciała zrobić na mnie wrażenie i myślała że
        każdemu facetowi podobają się Barbie ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka