Dodaj do ulubionych

do szczęściar posiadających juz własne "M"

30.04.07, 21:55
poniewaz temat kupna domu jest w tej chwili dla nas tematem nr 1 mam do Was
trzy pytanka:
1.ile udało Wam się zbic z ceny wywoławczej składajac oferte kupna?
2.czy każda z Was płaciła 10% deposit?my mamy tylko 5% i mimo ze wynosi to
9.000Ł to nadal zaliczymay sie do klientow tzw"wysokiego ryzyka" i musimy
poniesc niezwracalny koszt rzędu 4.000Ł(jako zabiezpieczenie dla
kredytodawcy)czy rzeczywiscie tak jest zawsze i kazdy z nich tego wymaga?
3.czy decydując się i składając konkretna oferte cenową miałyscie juz
przyznany mortgage?u nas tak szybko sie potoczyło wszystko ze jeszcze nie mamy
choc po wstepnej rozmowie z martgage adviser nie bedzie z tym problemu.tyle ze
my jutro chcemy juz zdecydoawac sie na konkretny domek,ale ponoc agencja go
nam nie "zaklepie"jesli nie potwierdzimy na kwitku ze nam przyznano kredyt.

bede bardzo wdzieczna za jakiekolwiek wskazówki i komentarze,z góry dziekuje
za cierpliwość.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kingaolsz Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 30.04.07, 23:10
      1 - wszystko zalezy od podejscia sprzedajacego, mysmy "utargowali" 8 tysiecy ,
      ale wiem na przyklad , ze wczesniej ta babka odrzucala oferty o 3 tysiace
      wyzsze. Mysmy ja przekonali poprostu, ze jestesmy dobrymi nabywcami.

      2 - teraz mamy juz 10%, ale poprzednio tez startowalismy z 5% i nie placilismy
      zadnego zabezpieczenia - jednak co bank to inne zasady :(

      3 - wiedzielismy, ze bez problemow dostaniemy, jednak zalatwialismy wszystko
      po przyjeciu oferty , nie ma wg. mnie sensu wczesniej, bo za kazdym razem na
      inna cene sie przeciez pozyczke zalatwia ( domy sie roznia cenami). Jednak
      wiem, ze agenci "lubia" miec potwierdzenie. Aha, agent nie ma nic do
      zaklepywania - albo sprzedajacy przyjmuje Twoja oferte albo nie.
      Kwitek mozna stosunkowo szybko zalatwic, poprostu od razu po przyjeciu oferty
      dzwon do tego doradcy i umawiaj sie na spotkanie asap. Teraz jest duzy ruch i
      bardzo dlugo sie czeka na rzeczoznawcow, wiec warto szybko dzialac.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki
      Kinga
      • gobisha Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 30.04.07, 23:18
        moge sie wypowiedziec tylko co do pkt.3 - przed zlozeniem oferty mozesz miec mortgage promise. Mysle, ze kazdy bank wydaje cos takiego i o tenze swistek moze chodzic agencji. Agent tez po otrzymaniu wlasnie mortgage promise moze przynajmniej zdjac nieruchomosc z rynku.
    • pati.zop78 Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 01.05.07, 09:39
      1. £2,000 z £80,000
      2. my mielismy 3% wartosci domu, zaplacilismy £1,250 (Halifax; pozyczka na 30
      lat z 2-letnim okresem promocyjnym kiedy placimy cos kolo 5%, pozniej wskoczy na
      ponad 6%)
      3. mielismy mortgage promisse na kwote do chyba £120,000 pimimo, ze szukalismy
      domu za max 80,000-85,000
    • spacecoyote Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 01.05.07, 11:03
      1. Podobno mozna liczyc na zbicie do 10% wartosci - nizsze oferty to juz zart.

      2. Nie mialam w ogole depozytu, dostalam 100% mortgage.

      3. Najpierw zalatwilam sobie mortgage w swoim banku, potem zaczelam szukac
      mieszkania.
      • duende1 Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 01.05.07, 12:08
        spacecoyote, ja tez przymierzam sie do 100% mortgage. na razie wiem, ze
        northern rock takie daje, the cooperative bank tez i nie pobieraja higher
        lending charge.

        mozesz sie podzielic szczegolami dot. twojego kredytu? tzn. jaki bank, jakie
        oprocentowanie i jaka oplata (product fee, ew. higher lending charge)?

        dziekuje z gory.
        • spacecoyote Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 01.05.07, 12:46
          HSBC, mam u nich graduate account, bo konczylam tu studia. Moge sie mylic, ale
          chyba tego 100% kretytu udzielaja tylko wlasnie posiadaczom "graduate account".
          A oprocentowania sa bardzo rozne do wyboru, zaleznie od wielu roznych
          czynnikow. Moj jest na 6.1% APR - ale nie majac zadnych oszczednosci na wklad
          wlasny, nie mialam zbyt duzego wyboru 100% ofert.
    • basiak6 Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 01.05.07, 21:58
      1. Za pierwszym razem okolo 3%, za drugim 5%
      2. Za pierwszym razem mielismy depozyt 5% i nie bylo zadnej dodatkowej oplaty.
      Jak sprzedalismy pierwszy dom i kupilismy drugi, wiekszy i drozszy, to dzieki
      temu co zarobilismy na pierwszym mielismy ok 40% depozytu i wtedy bylo w ogole
      super latwo.
      3. Za kazdym razem mielismy juz przyznana przez bank odpowiednia kwote na jaka
      mozemy sie skusic:)
      • edavenpo Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 01.05.07, 23:58

        1.Udalo nam sie zbic 5K ale mielismy szczescie bo bylismy pierwsi, agentka
        naprawde chciala pchnac to mieszkanie bo je tak fatalnie oglaszali ze bylo dlugo
        na rynku i sprzedajacy sie niecierpliwil. Obecnie na niesamowicie konkurencyjnym
        rynku londynskim w wielu przypadkach o zbijaniu ceny nie ma mowy - nieruchomosci
        ida tego samego dnia za wyznaczona cene i jeszcze sie ludzie licytuja. Nim
        zlozysz oferte wybadaj sytuacje. Popytaj: ile osob widzialo mieszkanie? jak
        dlugo jest na rynku? czy byly oferty, jakie i dlaczego zostaly odrzucone? czy
        sprzedawca jest w sytuacji ze musi szybko sprzedac? jestes first-time buyer wiec
        nie masz lancucha finansowego kilku nieruchomosci i mozesz zakonczyc proces
        szybciej niz ktos kto w takim lancuch siedzi i musi najpierw sprzedac swoje
        mieszkanie wiec uzyj tez tego argumentu bo czesto dziala na twoja korzysc. PO
        tym jak pojawi sie rzeczoznawca i oceni stan mieszkania mozesz tez negocjowac
        jesli znajda cos co wymaga wiekszego remontu itd.

        2.POsiadanie 10% jest to na pewno korzystniejsze bo widza cie faktycznie jako
        bezpieczniejszego nabywce ale nie powinno byc problemu tyle ze niektore banki
        nie zaoferuja Ci najnizszego oprocentowania na mniejszy niz 10% depozyt. My
        mielismy 10%.

        3. Nasz doradca finansowy sprawdzil nasza zdolnosc kredytowa i wyszlo ze bez
        problemu dostaniemy wymagana sume. Nie mielismy tzw. morgage agreement in
        principle w momencie skladania ofert ale to akurat nie mialo znaczenia bo po
        zlozeniu i zaakceptowaniu oferty kredyt dostalismy bardzo szybko. Nasz doradca
        powiedzial ze moze potwierdzic nasza zdolnosc finansowa i to ze na pewno
        dostaniemy kredyt jesli agent czy sprzedajacy beda tego wymagali. Nasz doradca
        wrecz odradzil nam ubieganie sie o agreement on principle nim znajdziemy
        konkretna nieruchomosc bo powiedzial ze sam proces sprawia ze kolo waszego
        credit rating pojawia sie tzw. footprint ktory moze byc negatywnie odebrany przy
        nastepnym ubieganiu sie o inny kredyt z innym bankiem. Nie wiem czy dobrze to
        tlumacze ale znalazlam opis tegoo czym mowie:

        Many customers find that it is beneficial to have the confidence of knowing they
        can definitely apply for a mortgage when they start looking at property. However
        it should be appreciated that there are two types of Agreement in Principle:

        1. Those that leave a record of the check (footprint) on your credit file.
        2. Those that leave no record.

        As your credit score could be adversely affected by leaving several footprints,
        when you ask for a non-specific agreement in principle without specifying a
        lender (just writing 'to be confirmed') this will not be credit scored, but we
        will provide a detailed illustration. You can then make your choice of a
        mortgage and tell us, when you are ready, to obtain a decision from the relevant
        lender which will be credit scored.


        Powodzenia - sam proces stresujacy i ciezki ale naprawde warto ;-)
    • jaleo Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 02.05.07, 10:51
      Szybko pisze, bo czekam na taxi, ktore w kazdej chwili moze przyjechac :-)

      Jesli chodzi o "zbijanie" ceny, to naprawde nie ma reguly - wszystko zalezy od
      koniunktury na rynku, od konkretnego domu/mieszkania, od naszej "atrakcyjnosci"
      jako kupca. Jak kupowalam moje pierwsze mieszkanie na poczatku lat 90-tych, to
      naprawde byla depresja i nedza na rynku, i mozna bylo nawet sporo ponad 10%
      zbic z ceny, rowniez z tych juz zredukowanych! A jak sie bylo bez "lancucha"
      to juz w ogole caly rynek nieruchomosci Twoja ostryga :-))

      Dla kontrastu, jak kupowalismy nasz obecny dom w 2002 roku, domy sprzedawaly
      sie "na pniu" w ciagu kilku dni a nawet godzin, i o zbijaniu ceny raczej mowy
      nie bylo - o dom, ktory sprzedawalismy, ludzie sie licytowali, i w koncu
      dostalismy cene POWYZEJ oferty. A dom, ktory kupowalismy, poszedl za cene
      oferty, bo akurat mielismy szczescie, ze ktos sie wykruszyl i kobieta chciala
      bardzo szybko sprzedac, zeby ochronic lancuch powyzej.

      Tak wiec warto zrobic troche "research" i popytac agentow nieruchomosci, tak
      jak pisala edavenpo. Z tym, ze ja wszystko co mowia estate agents dziele przez
      dwa i mnoze przez trzy, bo oni potrafia klamac jak z nut :-)

      Co do pozyczki na spory procent wartosci domu, to teoretycznie od 75% wzwyz
      trzeba oplacic tzw. indemnity fee, o ktorym czasami ludzie nie maja pojecia,
      jak nie przeczytaja "malego druku", bo suma indemnity fee jest dodawana do sumy
      pozyczki i potem sie okazuje, ze przez dwadziescia pare lat trwania kredtytu
      indemnity fee nas kosztowalo tysiace lub nawet dziesiatki tysiecy funtow (z
      racji naliczajacych sie odsetek).

      Niektorzy pozyczkodawcy nie wymagaja indemnity fee jako chwyt marketingowy,
      warto o to zapytac wprost.

      Poza tym niektore banki daja nizszy procent jak sie ma depozyt powyzej 25% wiec
      na pewno im wiekszy depozyt tym latwiej.
      • natina0 Re: chyba nam nie poszło 02.05.07, 20:31
        miałam nadzieje że pochwale sie dzis Wam "nowym nabytkiem" niestety nie wyszlo.
        cena domu była 177,500 my złozylismy ofertę 172,000-"popukali sie w glowe" i
        powiedzieli ze jak damy 177,000 to dom nasz,poniewaz maja kogos kto oferuje cene
        bliską pozadanej(myslałam że kłamią) ja na to ze 500 funtów to my kupujac
        samochód zbilismy,a oni na to jak nie to nie no i wszystko diabli wzieli:(po
        dluzszych namysłach i analizach jak trudno cos teraz znalezc w tej cenie na
        rynku co sie nie nazywa ruiną i nie miesci sie na tzw slamasch postanowilam
        odzwonic i zaoferowac tzw full asking price,ale juz nikt nie chcial ze mna
        rozmawiać.odechcialo mi sie szukac dalej widząc co nam w cenie 175 tys oferuja
        agencje.pewnie popelnilismy błąd no ale cóż człowiek uczy sie cale zycie.bardzo
        dziękuję Wam za wyczerpujace i ciekawe posty,na pewno mi sie wasze wskazówki
        przydadzą w przyszłosci,pozdrawiam
        • greentea2 Re: chyba nam nie poszło 02.05.07, 20:50
          Sprzedawalismy mieszkanie rok temu.
          Przez agencje, ale nie do konca podobala nam sie ich wycena, podwyzszylismy cene z mysle, ze
          mozemy spokojnie przyjac nizsza oferte, kilka dni pozniej mielismy kilka ofert i w koncu sprzedalismy
          nawet drozej:)
          Trudno przewidziec.
        • vierablu Re: chyba nam nie poszło 02.05.07, 22:10
          Moze sprobujcie shared ownership?
        • basiaj79 glowa do gory 02.05.07, 23:04
          doskonale wiem, co czujesz, bo w zeszlym roku przechodzialm to samo. Na sam
          koniec poszukiwan bylam juz tak zdesperowana, ze oferowalam zawsze full asking
          price, jak tylko cos mi sie spodobalo. Niestety, zawsze byl ktos, kto dal
          wiecej:(((
          Jak ogladalam moj obecny dom, to od razu powiedzialm agentowi, ktory nam
          pokazywal domek, ze daje tyle ile chca. Razem ze mna domek ogladaly jeszce 4
          inne pary i po prostu nie chcialam przegapic kolejnej szansy. Agent mi na to
          odpowiedzial, ze powinnam sie potargowac. To byl taki gosc, ktory dla agencji
          pracowal tylko dorywczo, w weekendym, wiec i tak pewno nie mial z tego zadnego
          commission. Zapytalam go ile zaoferowalby. On opowiedzial mi, ze te 2k
          wlasciciel powinien spuscic. Postapislam tak jak mi poradzil. Moja oferta
          zostala zaakceptowana i teraz juz prawie ok roku mieszkam we wlasnym domku,
          czego i Tobie zycze:)
          Pozdrawiam,
          Basia

          PS. czasami trzeba byc bardzo szybkim, dobre oferty pojawiaja sie i znikaja
          blyskawicznie. A najlepiej to juz miec jakiegos zaufanego agenta, ktory
          poinformuje cie o domku nim ten bedzie reklamowany.
    • beesok Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 03.05.07, 16:42
      1. My kupilismy za asking price, przed nami obejrzalo mieszkanie 2 osoby i juz
      sie umawiali na second viewing w poniedzialek, wiec po prostu zlozylismy oferte
      w sobote i w zamian za nie-negocjowanie poprosilismy o zdjecie mieszkania z
      rynku i o nie rozpatrzywanie innych ofert na co kupujaca sie zgodzila. My nawet
      doplacilismy troszke poniewaz zostawiala dosyc sporo mebli i choc nie wszystko
      nam sie podobalo wiedzielismy, ze bedzie chciala kogos kto ja odciazy i wezmie
      wszystko (ona wyjezdza na stale do Australii) wiec troche zbilismy z ceny ktora
      chciala za meble i kupilismy wszystko. Jestesmy first buyers wiec bez zadnych
      lancuchow i mortgage mielismy przyznany wiec bylismy w mocnej pozycji. Ja
      zdazylam przed tym obejrzec ok 50 (sic!) mieszkan i zadne mi sie nie podobalo
      wiec od razu wiedziala ze to jest to i nie wahalismy sie ze skladaniem oferty.
      Radze Ci sie bardzo dobrez rozejrzec po okolicy, ktora Cie interesuje, popytac
      wszystkich agento i zarejstrowac sie na ich listach i naprawde obejrzec wszystko
      co spelnia Twoje wymogi - jak bedziesz miala dobre rozenanie w tym co jest na
      rynku i po jakich cenach bedzie Ci latwiej podjac "szybka" decyzje jak przyjdzie
      co do czego.
      2./3. Placilismy 20% kwoty i nie mielismy problemu z kredytem. Dobra rada, nie
      wiem czy dziala w kazdym banku, ale my postaralismy sie o wstepna zgode na
      kredyt na okreslona kwota kilka miesiecy przed znalezieniem mieszkanie i to
      bardzo przyspieszylo sprawy jak juz zlozylismy oferte - dodatkowy plus: bank
      zachowal nam nizsza stope wczesniej uzgodniona pomimo ze stopy wzrosly w miedzy
      czasie wiec zaoszczedzilismy spora sumke :)

      Pozdrawiam i zycze cierpliwosci! Nie zniechecaj sie i nie idz na duze
      kompromisy. Badz bardzo konkretna z agentami i ustal swoje priorytety oraz
      ewentualne plusy z ktorych moglabys zrezygnowac. Staraj sie utrzymac dobre
      stosunki z agentami - beda Ci przesylac oferty zanim wejda na net a na obecnym
      rynku im szybciej obejrzysz mieszkanie tym lepiej!!
    • liley11 Re: do szczęściar posiadających juz własne "M" 10.05.07, 11:35
      natina0 napisała:

      > poniewaz temat kupna domu jest w tej chwili dla nas tematem nr 1 mam do Was
      > trzy pytanka:
      > 1.ile udało Wam się zbic z ceny wywoławczej składajac oferte kupna?
      > 2.czy każda z Was płaciła 10% deposit?my mamy tylko 5% i mimo ze wynosi to
      > 9.000Ł to nadal zaliczymay sie do klientow tzw"wysokiego ryzyka" i musimy
      > poniesc niezwracalny koszt rzędu 4.000Ł(jako zabiezpieczenie dla
      > kredytodawcy)czy rzeczywiscie tak jest zawsze i kazdy z nich tego wymaga?
      > 3.czy decydując się i składając konkretna oferte cenową miałyscie juz
      > przyznany mortgage?u nas tak szybko sie potoczyło wszystko ze jeszcze nie mamy
      > choc po wstepnej rozmowie z martgage adviser nie bedzie z tym problemu.tyle ze
      > my jutro chcemy juz zdecydoawac sie na konkretny domek,ale ponoc agencja go
      > nam nie "zaklepie"jesli nie potwierdzimy na kwitku ze nam przyznano kredyt.
      >
      > bede bardzo wdzieczna za jakiekolwiek wskazówki i komentarze,z góry dziekuje
      > za cierpliwość.
      > pozdrawiam


      1. Nie zbijalismy, bo cena i dom byly atrakcyjne i zalezalo nam na kupnie.

      2. Wplacilismy 5% depozytu. Bank pobral oplate £2000 za "to ryzyko", ale
      doliczyl ta kwote do kredytu. Czyli kredyt wynosi 95% + £2000.

      3. Nie mielsimy jeszcze przyznanego mortgage, ale wiedzielismy, po uprzedniej
      symulacji komputerowej u mortgage advisora, ze kredyt doatsniemy. szukalismy
      wiec domu do okreslonej kwoty. Zlozylismy oferte bez przyznanego mortgage.
      Zostala zaakceptowana i wtedy zaczelismy zalatwiac mortgage juz na okreslona
      kwote.
      Skladajac oferte nie zobowiazujesz sie jeszcze do zakupu. Zobowiazanie powstaje
      dopiero po wymienie kontraktow. Tak samo, jesli sprzedajacy zaakceptuje oferte,
      to nie znaczy ze nie moze jej odrzucic w kazdym momencie przed wymiana
      kontraktow.

      jelsi dealujecie z taka "nieufna" agencja, to zamiast kwitka, mozecie dac numer
      telefonu do mortgage adisora, zeby sobie z nim porozmawiali niedowiarki. Nam
      uwierzyli na slowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka