mansuba
24.06.08, 02:19
Tak jakoś wyszło, że w Londynie nie mam w ogóle kontaktu z Polakami. Jeden
kuzyn wyjechał stąd na studia do Paryża, z drugim gadam na Skypie bo nigdy nie
mamy czasu się spotkać. Równie dobrze mógłby mieszkać w Australii...
I tak, mieszkając w Londynie gdzie za każdym rogiem słyszę swój język, nie
używam go często całymi tygodniami. To właśnie pogadania sobie po polsku
najbardziej mi tu brakuje, a głupio tak podejść do obcego na ulicy żeby sobie
"pokonwersować", choć już złapałam się na tym, że słysząc u kogoś polski
podchodziłam zapytać o godzinę...