michkos
23.05.05, 23:00
Rozpoczynam ten wątek, bo chcę się dowiedzieć, co sądzicie o ostrzeganiu w
radiu (m.in. w WaWie) i różnych gazetach o miejscach, gdzie stoją
chlopcy-radarowcy i łapią kierowców przekraczających prędkość. Przecież to
swoiste puszczanie oka do łamiących przepisy drogowe na zasadzie "my wam
powiemy, gdzie trzeba zwolnić, aby nie dostać mandatu i abyście mogli
przechytrzyć gliniarzy". Dla mnie to głupota totalna i swoisty współudział w
tym szaleństwie, jakim sa dzikie szarże po drogach samochodami. A potem
pojawią się wątki, że ktoś zginął na drodze - pełno ich także na tym forum. A
pismaki (którzy jednego dnia ostrzegają, gdzie trzeba troszeczkę zwolnić, aby
nie dostać po kieszeni) następnego dnia leją krokodyle łzy, że była następna
ofiara brawury za kierownicą itp.