Dodaj do ulubionych

Jak co roku, ten sam problem...

13.11.02, 21:09
Jak co roku, mamy na Grabinie ten sam problem: ludzie (jeśli takich można
ludźmi nazwać) wyrzucają z domów psy i zwierzaki pętają sie po okolicy głodne
i zmarźnięte. Latem starczy je dokarmiać, żeby nie kłusowały, ale teraz idzie
zima. Przygarnęliśmy jedną suczkę jako "psa osiedlowego", wystawiliśmy jej
budę i psina ma się dobrze, ale już w okolicy pojawił się nowy piesek -
średniej wielkości kundelek szaro-brązowy. Zaznaczam, że nie jest ani rasowy,
ani nadzwyczajnie piękny - może jednak ktoś potrzebuje takiego pieska?

Zainteresiwanych proszę o kontakt na mój adres e-mailowy Gazety.
Obserwuj wątek
    • default Re: Jak co roku, ten sam problem... 14.11.02, 10:32
      Witam Sąsiada,
      ja mieszkam na Szamocinie (okolice Orneckiej) i mam ten sam problem. Od
      początku tego roku mieliśmy już parę takich przypadków i wiem, że to się będzie
      ciągle powtarzać. Rudy kundelek został u nas, czarnego wzięli sąsiedzi, potem
      był duży wilkowaty pies - niestety stary i bardzo chory, jedyne co mogliśmy
      dla niego zrobić to zapewnić mu kilka spokojnych dni, potem weterynarz
      zadecydował, że lepiej uśpić. Ta historia była szczególnie bolesna, jakim
      trzeba być potworem, żeby wyrzucić stare, chore i cierpiące zwierzę....Szkoda
      słów.
      Ponad tydzień temu przybłąkała się suczka, ładna, młoda - ewidentnie wyrzucona
      z samochodu, bo biegała po Wałuszewskiej za każdym przejeżdżającym, a kiedy się
      zatrzymałam i wysiadłam - zaraz do mojego auta wskoczyła i nie chciała wyjść...
      No i opiekujemy się nią do spółki z sąsiadami, ale też szukamy dla niej
      miejsca, bo za dużo już u nas tego towarzystwa. Ja mam trzy suki i tego
      przybłąkanego Rudego, sąsiadka ma dwa swoje i tę nową sukę i trzeci sąsiad też
      przybłąkanego czarnego.
      Ostatnio po prostu boję się spacerować po okolicy, żeby znowu jakiegoś psiego
      nieszczęścia nie spotkać....
      Pozdrawiam,
      def
      • kuleczka Re: Jak co roku, ten sam problem... 14.11.02, 11:07
        Ja mam od roku "boską" Helenę. Tata znalazł na Białołęce w waszej okolicy.
        Wyglądała jakby chciała rzucić się każdy nadjeżdżający samochóod i popełnić
        samobójstwo. Róznica jest tylko taka że ludzie wyrzucili psa rasowego. Ale to
        nic nie tłumaczy. W zeszłą zimę usiłowaliśmy ratować dwa psy za szkolą na
        Olesinie(chyba) - były przywiązane do budy na krókim łańcuchu - pobite
        zabiedzone, z połamanym ogonem jeden. Sąsiad prawie nas zabił za sam fakt
        zainteresowania.
        Uważam że powinno być takie prawo jak na zachodzie (stety lub niestety)
        karające bardzo surowo ludzi źle traktujących zwierzęta.
    • default Re: Jak co roku, ten sam problem... 14.11.02, 12:07
      Upchnięcie takiej znajdy graniczy z cudem, ja już chyba wykorzystałam wszystkie
      możliwości (krewni, znajomi, sąsiedzi, znajomi znajomych itd.), rzuciłam hasło
      na forum "Zwierzaki" - zero odzewu... A ta nasza ostatnia znajda jest naprawdę
      ładna, podobna do labradora, lśniąco czarna z białym krawatem, piękne brązowe
      oczy, przemiły charakter....No i co, i tak nikt jej nie chce...
      Ja też czekam na propozycje na adres e-mailowy GW.
    • Gość: Lobelia Re: Jak co roku, ten sam problem... IP: 195.187.102.* 14.11.02, 12:51
      Szlag by trafił, na Głogach to samo. Te okolice to chyba
      podwarszawskie epicentrum wyrzucania psów. Zresztą
      potwierdza to pani Rajczak ze schroniska w Józefowie. Co
      takie chamy wyrzucające psy mogą sobie myśleć, to ja nie
      wiem, pewnie nic nie myślą. Ja sama niestety nie mam
      możliwości wzięcia psa, ale sąsiedzi i znajomi mają już
      po parę sztuk. Ostatnio jeden robi nam za psa
      osiedlowego, w ubiegłym roku podrzuciłam do Józefowa sukę
      + 6 szczeniaków do kompletu. A pan wójt gminy Nieporęt
      był łaskaw się ze dwa lata temu wypowiedzieć, że w gminie
      nie ma problemu bezpańskich psów... I umowy ze
      schroniskiem też gmina nie ma podpisanej, bo po co.
      • chaladia Re: Jak co roku, ten sam problem... 14.11.02, 23:04
        Cóż, wybory w Nieporęcie pokazały, że ludność wiejska, ("Chłop żywemu nie
        przepuści") ma zdecydowana przewagę liczebną nad inteligencją miejską. I nie
        zmienia tego fakt, że zwycięzcy tych wyborów noszą eleganckie garnitury i
        wyglądają na cywilizowanych Europejczyków. Kulturowo to oni są przy pługu w
        gumowcach i z batem w ręku. Właśnie fakt, że nie podpisali umowy ze
        schroniskiem dla zwierząt tego dowodzi.

        Mamy w Polsce społeczeństwo silnie podzielone na tych, którzy zwierzeta lubią i
        o nie dbają i tych, którzy najchętniej wytruli by wszystko, co nie daje mleka
        lub nie da się wsadzić do garnka. Niestety, w wiejskiej okolicy, jaką jest
        Nieporęt i zielona część Białołęki ci drudzy są w zdecydowanej większości.
        • Gość: Lobelia Re: Jak co roku, ten sam problem... IP: 195.187.102.* 15.11.02, 08:31
          Wiesz, rzekłabym, że ta "wiejskość" i "miejskość" to
          mocno umowna jest... Po pierwsze psiny wylatują z
          eleganckich samochodów z "miejskimi" rejestracjami,
          często jesienią wyrzucają je właściciele domków
          letniskowych nad Zalewem, którzy wzięli je sobie na lato
          (informacje od p. Rajczak z Józefowa). Po drugie
          niektórzy moi sąsiedzi z osiedla, w mieście wychowani jak
          najbardziej, w swoim stosunku do zwierzaków nie są wcale
          lepsi od takich, dla których zwierzę co mleka nie daje
          nic nie jest warte. Exemplum jeden pan, który był
          uprzejmy bezdomnemu psu na naszej ulicy łapę przetrącić.
          Pies się naraził, bo w poszukiwaniu ciepła położył się
          panu na
          trawniczku i ciut go rozgrzebał. Dziesięcioletni
          syn sąsiada był łaskaw w związku z tym powiedzieć "My w
          domu mamy kija i mu jeszcze druga łapę przetrącimy!". W
          obecności i przy pełnej aprobacie swego tatusia (dumna
          mina i dłoń na ramieniu potomka). Poinformowałam ww. pana,
          ze sobie kiedyś na starość tego psa przypomni, jak tak
          dalej będzie dziecko wychowywał. Słyszałam także o
          przypadkach otrucia bezdomnych zwierząt... A ja już sie
          nauczyłam, że gmina poproszona o pomoc przysyła pana
          weterynarza, który powinien raczej nosić dumne miano hycla.
          • chaladia Re: Jak co roku, ten sam problem... 15.11.02, 19:20
            No cóż, w Warszawie jest więcej ludzi o pochodzniu wiejskim w pierwszym
            pokoleniu niż takich, co choćby urodzili się w mieście. I, co ciekawe, im
            większy kartofel, tym bardziej się stara mieć "luksusowy" samochód i nosić
            garnitur z krawatem na codzień. Gorzej z poprawnym wysławianiem się po polsku
            oraz z codziennym myciem. Jednoczenie wielu jest inteligentów, którzy z jakichś
            powodów zamieszkali na wsi, nie tracąc przez to humanistycznego podejścia do
            natury.

            Jest jeszcze jedna kategoria ludzi - tacy, co mają SWOJE pieski, z reguły
            kupione za grube tysiące zł i posiadające dokumentacje pochodzenia na 15
            pokoleń wstecz, ale jednocześnie zupełnie obojętni na losy biednych psin
            głodujących pod ich domami. To też chłopska mentalność "bo nie wazne, cyje co
            je, wazne to je, co je moje".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka