Gość: kolor 9
IP: 212.76.37.*
26.03.06, 20:42
Pal licho 100 000 na Głódzia i jego pomnik, to są problemy.
Dzieci chore na autyzm nie mają się gdzie uczyć, bo radni PiS na Pradze
Północ nie potrafią rozwiązać problemu zbyt małej szkoły
Jedyny w naszym województwie taki zespół szkół specjalnych mieści się w
budynku przy Tarchomińskiej 4. Pęka w szwach, bo uczą się tam dzieci
autystyczne, a pierwsze piętro zajmuje dodatkowo Poradnia Psychologiczno-
Pedagogiczna nr 5. Wczoraj na sesji Pragi Północ radni zgodzili się, by
poradnia wyprowadziła się dopiero 1 września przyszłego roku. To oznacza, że
dla wielu autystycznych dzieci zabraknie miejsca. Muszą siedzieć półtora roku
w domu, bo szkoła jest za mała.
Do specjalnej podstawówki i gimnazjum chodzi teraz 30 dzieci. Kolejne 22
czeka na liście rezerwowej, bo w szkole brakuje sal. Przybędzie ich dopiero
po wyprowadzeniu się poradni do pomieszczeń po byłych warsztatach szkolnych
przy Targowej 86. Ich adaptacja ma kosztować 2,2 mln zł.
Rodzice chorych dzieci są zbulwersowani. Dla nich półtora roku czekania
oznacza wieczność. - Nie mamy tyle czasu - denerwuje się Zbigniew Worony,
ojciec chorego 15-letniego Macieja. - Mój syn na miejsce w tej szkole czeka
już dwa lata. Dla nas każdy dzień jego rehabilitacji i edukacji jest na wagę
złota.
Wojciech Przybyszewski, przewodniczący rady rodziców w Zespole Szkół
Specjalnych przy Tarchomińskiej był zaskoczony, że wczoraj na sesji
samorządowcy PiS nie zainteresowali się pomysłem przeniesienia poradni do
budynku przy ul. Brechta 15 lub na narożnik pl. Hallera i Jagiellońskiej. Te
lokalizacje zaproponowali opozycyjni radni. - Tam byłoby taniej i co
najważniejsze szybciej. Niestety, zwyciężyły partyjne układy. Radni PiS
uparli się, żeby poradnię przenieść na Targową - mówi Wojciech Przybyszewski.
Maria Płotczyk, dyrektorka Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej też nie chce
czekać do września 2007 r. - Nam też zależy na czasie - przyznaje. - W
budynku przy Tarchomińskiej są stare okna. Nie wymieniamy ich, bo jesteśmy
tam tylko tymczasowo. W zimę na korytarzu było 7 st. C. Wolelibyśmy nie
spędzać kolejnej zimy w takich warunkach - mówi.
Rodzice i dyrekcja poradni są zgodni. Ich zdaniem trzeba obejrzeć dwie nowe
lokalizacje, które zaproponowano na sesji. Rodzice chorych dzieci się nie
poddają. Chcą też przyjść na sesję Rady Warszawy. Tam będą apelować o to, by
szybciej zmienić lokalizację poradni i nie skazywać ich dzieci na półtora
roku czekania.