Dodaj do ulubionych

Tragedia w Alei Solidarności

24.10.06, 23:05
Po 21.20 u zbiegu Solidarności i Wileńskiej wyjeżdzający ze Szwedzkiej autobus
linii 162 wjechał na przechodzącą przez pasy osobę - osoby.
Tylko tyle zauważyłem z okna autobusu.
Obserwuj wątek
    • Gość: knd Re: Tragedia w Alei Solidarności IP: *.aster.pl 24.10.06, 23:37
      ok 22.40 widziałem ta osobe przejeżdzając autobusem w czarnym worku.... masa
      policji.
      • sibeliuss Re: Tragedia w Alei Solidarności 25.10.06, 00:23
        Ale jakoś mam wrażenie, że poszkodowanych było więcej. Obym się mylił.
        • igua Re: Tragedia w Alei Solidarności 25.10.06, 10:50
          o kurcze, slyszalam wczoraj syreny (mieszkam na rogu czynszowej), ale nie
          spodziewalam sie, ze dzieje sie cos obok. syreny na tej trasie czesto slychac.

          a to przejscie jest masakryczne - w tym samym momencie zapala sie swiatlo
          zielone dla pieszych i czerwone dla samochodow, ktore pedza tamtedy i zatrzymuja
          sie najczesciej na polowie przejscia. kazdy, kto zna to przejscie i ma
          pragnienie zyc, czeka chwilke, ale polscy kierowcy uwielbiaja przejezdzac na
          swiezo zapalonym czerwonym, wiec nietrudno o tragedie.
          ataku ze strony autobusu bym sie jednak nie spodziewala :( kurcze, koles chyba
          ich nie widzial. moze ktos wie, jak to bylo?
          • f.l.y Re: Tragedia w Alei Solidarności 25.10.06, 11:51
            ataku autobusu na ludzi też bym się niespodziewała, ale na samochody to już
            reguła...

            jest ciemno, jako kierowca powiem, że czasem trudno zauważyć człowieka,
            szczególnie w ciemnym ubraniu, na ciemnej ulicy, a w deszcz to tragedia..

            dlatego przy przejściach dla pieszych albo w miejscach 'ciemnych' należy
            zwolnić, te kilka minut dojechania później nie znaczą nic przy mogącej się
            zdarzyć tragedii...

            szkoda człowieka /ludzi/ ale piesi, jak wiecie też święci nie są.....
            • skiela1 Re: Tragedia w Alei Solidarności 25.10.06, 18:18
              ucze moja corke jezdzic samochodem...

              od samego poczatku powtarzam jej, (co przybralo juz jakas forme mantry) zaraz po
              zapieciu pasow,ze....

              ze czlowiek na drodze to dla ciebie swietosc...
              On ma prawo sie zagapic.
              Ty nie.
    • sibeliuss Re: Tragedia w Alei Solidarności 25.10.06, 18:40
      Dziś już wiem, że była to kobieta w średnim wieku i zmarła podczas reanimacji.
      [']
      • Gość: knd Re: Tragedia w Alei Solidarności IP: *.aster.pl 25.10.06, 23:24
        Kierowców z Targówka to nic nie nauczyło dzis jakby nic się wczoraj nie stało
        nadal jeżdzą jak szaleni. Przykład linia 517 po 22giej standardowo wszyscy
        pasażerowie latają z jednej strony autobusy na drugą, a kierowca wyciska ze
        starego ikarusa ile sie tylko da, predkości do 70 km/h w tych trumnach to
        standard...
        • sibeliuss Re: Tragedia w Alei Solidarności 26.10.06, 00:51
          Widocznie o tej porze Nadzór Ruchu śpi.
        • Gość: DA Re: Tragedia w Alei Solidarności IP: *.chello.pl 26.10.06, 08:21
          Wieczorami rozkłady jazdy są tak napięte, że nie ma innej możliwości jak
          "wyciskać" te 70 kmh. W dzień o chwili przerwy możesz pomarzyć ze względu na
          korki, więc wieczór to jedyna chwila gdzie możesz mieć kilka minut na pętli żeby
          choćby coś zjeść. Pozatym ta kobieta weszła na jezdnie przy czerwonym świetle.
          Miała 62 lata (to nie wiek średni). Piesi niestety notorycznie lekceważą sygnały
          świetlne dla nich - to norma w całym mieście i tylko dzięki doświadczeniu
          kierowców nie dochodzi do takich sytuacji kilkadziesiąt razy na dzień.
          • alcarin Re: Tragedia w Alei Solidarności 26.10.06, 10:14
            Po pierwsze: w pracy nie jem. I mysle, ze wiekszosc osob tez nie ma na to
            czasu.. Kazdy ma na to 15 minut, podejrzewam, ze kierowcy rowniez moga
            wygospodarowac sobie te kilka minut na zjedzenie kanapki i to nie kosztem
            skrocenia przejazdu. A ze jeszcze chca sobie zapalic (co notorycznie robia tez w
            trakcie jazdy - czesto czuc w autobusie dym papierowsowy i wystarczy spojrzec do
            kabiny kierowcy, zeby przekonac sie, ze dochodzi stamtad) i pogadac z kolegami
            na petli, po zjedzeniu kanapki oczywiscie, to zadna nowosc. Mieszkalam kilka lat
            blisko petli na Nowodworach, wiec wiem jak wyglada zycie tych panow -
            notorycznie opoznione wyjazdy z petli, bo trudno bylo sie rozstac lub wrecz
            odwrotnie: jak nie bylo z kim gadac, to odjazd wczesniejszy, zeby po drugiej
            stronie miasta miec wiecej czasu na popas :/
            Po drugie: moja mama skonczyla 60 lat. czy to znaczy, ze za 2 lata jej zycie
            bedzie bezwartosciowe? DA zastanow sie 2x nim cos napiszesz, bo robisz sobie
            obciach...
            Owszem, piesi czasem wychodza na jezdnie, ale ta kobieta mimo wszystko byla na
            pasach.. A o lekcewazeniu sygnalow i swietlnych i nie swietlnych przez kierowcow
            autobusow dlugo moznaby dyskutowac... Czasami mam wrazenie, ze jedyna recepta na
            zachowanie tych panow, to walniecie w leb, zeby sie opamietali, bo to co
            wyczyniaja na ulicy (co odczuwaja i ich pasazerowie i inni uzytkownicy drogi)
            wola o pomste do nieba.

            Szkoda kobiety (*)
            • billy.the.kid Re: Tragedia w Alei Solidarności 26.10.06, 10:59
              łojezuniu.chyba kierowcom aż w piety poszło. to że nie jesz w pracy[mentalność
              niewolnika]nie znaczy że oni nie mogą.
              • alcarin Re: Tragedia w Alei Solidarności 26.10.06, 11:44
                nie mentalnosc niewolnika, tylko szacunek dla tych, z ktorymi sie pracuje i dla
                tych, ktorzy przychodza cos zalatwic i dbanie o siebie - co to za przyjemnosc
                jesc kanapke przy biurku, gdy np. szef stoi nad Toba albo co chwila dzwoni
                telefon?? Jesli mentalnoscia luzaka jest krojenie sobie pomidorka przy
                klawiaturze, to coz - jestem sztywniara i dobrze mi z tym :D Kiedy chce cos
                zjesc, robie to w dowolnie wybranym przez siebie czasie, ale poswiecam na to 15
                minut, a nie 4 razy po 15 minut. Mysle, ze tyle panowie kierowcy tez maja -
                wystarczy spojrzec na rozklady jazdy na koncowych przystankach - zwlaszcza
                wieczorem :) (bo o wieczorze zdaje sie pisal gosc DA)
                i87.photobucket.com/albums/k139/gaba2006/060930_05.jpg
            • Gość: Renata Re: Tragedia w Alei Solidarności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 12:53
              > Owszem, piesi czasem wychodza na jezdnie, ale ta kobieta mimo wszystko byla na
              > pasach.. A o lekcewazeniu sygnalow i swietlnych i nie swietlnych przez
              kierowco

              żal mi bardzo kobiety która zginęła ale Ciebie też mi żal, tyle bzdur napisałaś
              że głowa mała.Czy kierowcy mają zatrzymywać się przed pasami mimo że mają
              zielone światło a piesi w tym czasie czerwone? Jestem pewna że nie prowadzisz
              auta.Jestem kierowcą i pieszą również.Jak idę pieszo to przestrzegam przepisy
              przeznaczone dla pieszych jak jadę samochodem przestrzegam przepisy dla
              kierowców i tyle.
              • alcarin Re: Tragedia w Alei Solidarności 26.10.06, 13:42
                mylisz sie co do mnie...
                przed pasmi, niezaleznie od swiatla powinno sie choc zdjac noge z gazu,
                zwlaszcza wieczorem... niewazne, tej kobiecie zycia juz nie wrocimy. niecierpie
                pieszych nie przestrzegajacych przepisow, ale tak samo nie lubie kierowcow,
                ktorzy jezdza na pamiec i jak maja zielone i pomaranczowe, to pedza i nie
                spojrza na boki, tylko gapia sie na swiatlo (zdaze, czy nie?) lub na tyl
                samochodu jadacego przed nimi. za kierownica trzeba byc ciagle czujnym, a nie,
                jak niektorzy to ponoc robia (o zgrozo :) ), relaksowac sie ;) a za zal
                dziekuje dobra, litosciwa kobieto, moze sie kiedys przyda... :) pzdr
                • f.l.y Re: Tragedia w Alei Solidarności 26.10.06, 13:50
                  po części zgodzę się z Renatą...

                  wielokroć piesi wchodzą na jezdnię nie patrząc nawet czy jedzie samochód...
                  wielokroć wchodzą na jezdnię w miejscu, gdzie nie ma pasów

                  ciężko jest zatrzymać samochód jadący nawet 50km/h, zeby nie najechać na osobę,
                  która wtargnęła na jezdnię...
                  wówczas, albo kierowca uderza w inny samochód albo w latarnię - w imię czego?
                  głupoty pieszego?

                  a jesienią, kiedy jest mokro i liście na drodze lub zimą, gdzie droga hamowania
                  jest znacznie dłuższa, bo jest ślisko - to już zgroza!

                  piesi jak i kierowcy rozum i wyobraźnię powinni mieć...
            • Gość: DA Re: Tragedia w Alei Solidarności IP: *.chello.pl 27.10.06, 10:56
              > Po drugie: moja mama skonczyla 60 lat. czy to znaczy, ze za 2 lata jej zycie
              > bedzie bezwartosciowe? DA zastanow sie 2x nim cos napiszesz, bo robisz sobie
              > obciach...

              Mam wrażenie, że to Ty nie wiesz o czym piszesz. Nigdzie nie napisałem, że
              kobieta w wieku 62 lat jest bezwartościowa, sprostowałem jedynie info o wieku
              średnim. Co do przerw - owszem, w rozkładzie jazdy jest zaznaczona przerwa 15
              minut, na ogół właśnie wieczorem, kiedy z czasu przejazdu są urywane minuty, nie
              zawsze jednak da się ten czas zachować. W innych porach postoje na krańcach to
              przerwy korekcyjne, mające za zadanie wyrównać czasy półkursów. Popatrz sobie
              np. na linie 509 która to przez remont Zielenieckiej notorycznie przyjeżdża na
              pętle już po czasie odjazdu. Bzdury wypisujesz także z opóźnionym odjazdem -
              mieszkam na Tarchominie i bardzo rzadko się zdarza, żeby autobus przyjechał
              opóźniony więcej niż 1-2 minuty (chyba że spóźniony już przyjedzie na pętle),
              prawie nigdy nie jest przed czasem. No i nie porównuj mi z łaski swojej pracy
              kierowcy, który przez 10h w korkach wozi tysiące pasażerów i odpowiada za ich
              życie do kogoś kto wklepuje faktury do komputera...

              W kwestii walnięcia w łeb - całe szczęście, że kierowcy nie myślą tak jak Ty, bo
              byłaby masakra na drogach. Przykład z ostatnich dni - tramwaj rusza na zielonym,
              pieszy włazi na czerwonym. Tramwaj dzwoni a pieszy spacerkiem sobie idzie i
              rzuca tekst: "pier.... się!". Sytuacja codzienna. Kogo tu walnąć w łeb? Kierowca
              musi mieć stalowe nerwy...
              • Gość: Uzytkownik drog Alcarin wie najlepiej IP: *.chello.pl 27.10.06, 17:23
                Ta wymniana zdan jest bez sensu. Przciez od razu widac ze alcarin nie
                prowadzila nigdy samochodu. Dam sobie głowe obciąć. jeśli jednak ma prawo jazdy
                to jezdzi tylko w pcimiuj dolnym. Takiegi pitu pitu poprawnosci nigdy w zyciu
                nie uslyszałabym od kogos kto codziennie prowadzi samochod w Warszawie.Ona nie
                wie o czym pisze, ale rości sobie prawo do oceniania kierowców. Jezdnia to nie
                układ zero-jedynkowy panienko. I wcale ie chodzi mi o akceptacje chamstwa i
                brawury na naszych drogach. Codziennie zmagam sie z cwaniaczkami za kierownica
                i tego nie cierpie. A kierowcom autobusów zawsze byłam wdzieczna, gdy omijali
                korki. Chyba nie jezdzisz tez pojazdami komunikacji miejskiej i nie wiesz jak
                koszmarnie sa zapchane. I zawsze byłam wdzięczna, gdy kierowcy autobusów
                omijali korki i mogłam jak najszybciej wysiąść. Ale cóż alcarin to pańcia z
                biura, która pewnie ktoś wozi a przerwa śniadaniowa jest świętością. Uwielbiam
                takie wszystko wiedzące i zawsze correct laski. Wszystko dookoła niestety im
                nie dorównuje. Rany jak mnie wkurzyła.Może to i nieładnie z mojej strony ale
                wrzuciłam twego nicka w wyszukiwarke i taka ilosc postow mogł chyba wypocić
                tylko ktos komu strasznie sie nudzi w życiu i nie nic nie robi.
                • chaladia Trochę fizyki... 27.10.06, 18:24
                  Szanowni Państwo.
                  Pozwolę sobie zauważyć, że kierowca autobusu miejskiego, w którym wiele osób
                  stoi i trzyma się tylko uchwytów nie może hamować awaryjnie z powodu jednej
                  osoby włażącej mu pod koła "na czerwonym". Bo być może uratuję tę osobę, ale za
                  sobą będzie miał jatkę wewnątrz autobusu. W smaochodzie osobowym awaryjne
                  hamowanie rzuca ludźmi o szybę, jeśli nie mają zapiętych pasów bezpieczeństwa -
                  ale do szyby jest kilkadzesiąt centymetrów, a co zrobić, jak autobus nagle
                  stanie, a pasażerowie będą naraz poruszać się z pierwotną prędkością autobusu?
                  • Gość: DA Re: Trochę fizyki... IP: *.chello.pl 28.10.06, 00:50
                    > Pozwolę sobie zauważyć, że kierowca autobusu miejskiego, w którym wiele osób
                    > stoi i trzyma się tylko uchwytów nie może hamować awaryjnie z powodu jednej
                    > osoby włażącej mu pod koła "na czerwonym".

                    Tu się nie zgodzę. Zawsze musisz zrobić wszystko aby starać się zapobiec
                    wypadkowi - zabijesz kogoś przechodzącego na czerwonym to prokuratora nie będzie
                    interesowało że oszczędziłeś zdrowie pasażerów. Jeżeli zachamujesz i ktoś sobie
                    rozbije głowe - mówi się trudno i wypłaca odszkodowanie z polisy winnego
                    wypadkowi. Ja co prawda nie jestem kierowcą, tylko motorniczym, ale jeszcze z
                    czasów praktyki pamiętam święte słowa swojego patrona: "musisz nauczyć się w
                    ułamku sekundy oceniać sytuację. Jeżeli widzisz, że dojdzie do zderzenia, to
                    patrz w co uderzysz - jeśli w miejsce gdzie są ludzie to hamuj, jeśli w bagażnik
                    czy maskę - to nawet o hamowaniu nie myśl. Ważniejsze jest zdrowie tych z tyłu.
                    Na podjęcie decyzji masz ułamek sekundy. Powodzenia!". I taka to jst właśnie
                    praca w komunikacji miejskiej - odpowiadasz i myślisz za innych, ale ktoś kto o
                    tym nie wie to potrafi tylko krytykować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka