Gość: IOW
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
23.02.06, 22:03
BEZPIECZNA SZKOŁA ??
Czy ktoś z czytelników zna może szkołę – podstawową lub gimnazjum – na
terenie dzielnicy Włochy, o której można by powiedzieć, że spełnia wszystkie
kryteria tzw. „Bezpiecznej Szkoły”? Nie sądzę. Wewnętrzny dozór
elektroniczny, obecność dozorców i patrole szkolne (straż miejska, policja) -
to stanowczo za mało aby zapobiec występującym aktom wandalizmu, chuligaństwa
czy popełnianych przestępstw na terenach placówek szkolnych i w ich pobliżu.
Uważam, że właśnie te miejsca powinny być objęte szczególnym dozorem oraz
znacznie większymi działaniami profilaktycznymi. W przeciwnym wypadku tereny
szkół i ich okolic będą (o ile już nie są) swego rodzaju „Mekką” dla
wszelkiej maści chuliganów, wandali czy też przestępców.
Mimo zabezpieczeń w postaci wewnętrznego dozoru elektronicznego, posterunków
straży miejskiej istniejących w niektórych szkołach oraz ustalonych dyżurów
dozorców, na terenie wszystkich placówek oświatowych w dzielnicy Włochy
dochodzi często do różnego rodzaju aktów wandalizmu a nawet i czynów
przestępczych.
Najczęściej mają miejsca: niszczenie elewacji budynków, niszczenie ogrodzeń,
wybijanie szyb, dewastacja ławek i zieleni, kradzież roślin z przyszkolnych
ogródków, picie alkoholu, tłuczenie butelek, podpalanie zgrabionych liści,
czy nawet zrywania sztucznej nawierzchni boisk i kostek chodnikowych. W
ostatnie wakacje odnotowano także kradzież lampy sygnalizacyjnej z agregatu
chłodniczego lodowiska, wyrwania całych poręczy schodów zewnętrznych czy też
prób podpalenia. Znacznie groźniejsze zjawiska to obecność dealerów
narkotykowych w pobliżu niektórych placówek oświatowych oraz przypadki
rozbojów i pobić.
Na terenie dzielnicy tylko w jednej ze szkół nie jest zainstalowany
wewnętrzny dozór elektroniczny. System ten dosyć dobrze sprawdza się wewnątrz
pozostałych obiektów i dość skutecznie odstrasza potencjalnych włamywaczy.
Natomiast żadna z placówek nie jest wyposażona w profesjonalny zewnętrzny
system ochrony przez kamery (monitoring). Posterunki straży miejskiej, które
istnieją w niektórych placówkach i patrole szkolne w postaci funkcjonariuszy
straży miejskiej i policji, działają tylko w określonych godzinach, a
większość z opisanych incydentów ma miejsce w godzinach wieczornych i
nocnych. Wtedy też pojawienie się umundurowanych patroli lub radiowozu straży
miejskiej lub policji kończy się najczęściej ucieczką wandali.
Do zakresu obowiązków dozorców z pewnością nie powinna należeć fizyczna
ochrona budynku szkoły na zewnątrz. Co bardziej „gorliwi”, którzy próbują
przeganiać wandali narażeni są na wyzwiska i groźby, które zresztą w wielu
przypadkach wprowadzane są w czyn.
Powyższe zagrożenia sygnalizowane były wielokrotnie do straży miejskiej i
policji z prośbą o pomoc i wzmożony nadzór służb patrolowych. Trudno jednak
wymagać aby przy każdym obiekcie szkolnym, przez 24 godziny na dobę pełnił
służbę strażnik miejski lub policjant. Dużym mankamentem wielu placówek
szkolnych na terenie naszej dzielnicy, jest także niedostateczne oświetlenie
terenu na zewnątrz budynków szkoły, łącznie z boiskami.
Dlatego też uważam, iż w celu ograniczenia aktów wandalizmu i dewastacji na
terenach placówek oświatowych należałoby podjąć bardziej zdecydowane
działania ochronne, które byłyby wzmocnieniem i uzupełnieniem dla
prowadzonych obecnie.
Z całą pewnością dozór elektroniczny w postaci kamer, powinien obejmować cały
teren szkoły na zewnątrz. Kamery instalowane są przecież w wielu
niebezpiecznych miejscach w stolicy. Czy szkołom to się nie należy? Warto
byłoby także rozważyć możliwość zatrudnienia profesjonalnej ochrony w
godzinach wieczornych i nocnych ze szczególnym naciskiem na teren zewnętrzny
budynku szkoły. Byłoby to uzupełnienie obecnych działań straży miejskiej i
policji. Zapyta ktoś o koszta? Myślę, że finalne koszty takich działań nie są
wyższe od tych, które i tak ponosimy wszyscy. Mówię tu o corocznych kosztach
remontów zniszczonych elewacji i innych koniecznych napraw wynikających z
działań wandali. Mówię także i o kosztach resocjalizacji przestępców, gdyż
uważam, że wielu z młodych ludzi „edukujących się w odwrotnym kierunku”,
czyli tacy, którzy zaczynają od wybijania szyb i mazania farbą po szkolnych
murach, prędzej czy później dopuszcza się poważniejszych czynów i kontynuuje
dalszą edukację za murami więzień. To też jest powód aby wzmóc jeszcze
bardziej działalność profilaktyczną na poziomie szkoły podstawowej, ze strony
choćby strażników miejskich i policjantów posiadających przygotowanie
pedagogiczne. Pisząc na przykładzie tylko szkół we Włochach, przypuszczam, że
podobne problemy nie omijają takich samych placówek w całym mieście. Dlatego
też warto o tym zacząć rozmawiać, aby nakłonić władze Warszawy do pochylenia
głowy nad tym – uważam – poważnym problemem.
Dariusz Kałwajtys