Gość: Nałogowiec
IP: 213.25.91.*
06.12.06, 14:58
Wiem, że palenie szkodzi, ale szlag mnie trafia jak widzę zachowanie baby
sprzedającej papierosy w budce koło pętli tramwajowej na Placu Narutowicza.
Chodzi o tę pierwszą budę od strony centrum. Po pierwsze babsko nie wywiesza
cen, po drugie krzyczy na klientów, po trzecie usiłuje wydawać resztę
zapałkami i ciągle się myli na niekorzyść klientów. Wczoraj widziałem jak
babsko chciało wsadzić w oko kijek jakiemuś niezadowolonemu klientowi, który
nie dał się oszukać, bluzgi leciały straszne, widać że pani
jest "zamiejscowa". W niedzielę i święta ceny są zawsze wyższe, jak
konkurencja otwiera swoje sklepy, to u babska ceny natychmiast spadają do
normalnego poziomu. Jakiś miesiąc temu widziałem jak to babsko chodziło po
placu i namawiało innych sprzedawców z kiosków RUCH-u do wspólnego
podniesienia cen.
Ostrzegam wszystkich palaczy - sprawdzajcie dokładnie ceny i wydawaną resztę.
Żebym nie został posądzony o jakieś złe intencje informuję, że ceny w rejonie
placu są takie same, przynajmniej jeśli chodzi o te papierosy które ja palę.
Nie ma różnicy czy w budkach, czy w kioskach, trochę drożej jest w akademiku.
Czy ktoś miał z tą babą jakieś podobne przejścia?