Gość: Michal
IP: *.acn.waw.pl
19.05.09, 18:52
Szanowni Państwo w związku z szerzącym się nieuczciwym zachowaniem
specjalistów z branży mechanicznej, piszę do Państwa z prośbą o interwencję
oraz by przestrzec przypadkowe osoby przed korzystaniem z usług oszustów i
naciągaczy – bo inaczej nazwać tego nie można. Nie jestem bogaty a samochód
,który posiadam ma już ponad 10 lat – nie stać mnie na naprawy w
autoryzowanych serwisach BMW. Postanowiłem zatem ,że skorzystam z usług
najbliższego mi warsztatu, nieopodal miejsca zamieszkania, który mieści się
przy ulicy Lutniowej 12. Warsztat prowadzony jest przez Pan Arkadiusza
Wiertlewskiego
Auto Serwis Arkadiusz Wiertlewski
01-496 Warszawa, ul. Millera 10 m. 47
tel. 823-99-33, kom. 0504 22 77 12
28 kwietnia 2009 roku oddałem samochód do naprawy do firmy Auto Serwis
Arkadiusz Wiertlewski. Firma prowadzi swój warsztat na ulicy Lutniowej 12
(ulica z jednej strony łączy się z ulicą Włodarzewską natomiast z drugiej
strony przechodzi w Harfową i łączy się z Grójecką).
Każdy samochód po pewnym czasie eksploatowania szczególnie na polskich drogach
wymaga wymiany amortyzatorów. Zgłosiłem się w tej sprawie do Pana
Wiertlewskiego – na pytanie jakie to będą koszta : stwierdził że wymiana ok.
100 zł natomiast koszt jednego amortyzatora ok. 300 zł. Pan Wiertlewski
otrzymał 500 zł zaliczki - pomyślałem ,że zaliczka może przyspieszyć zakup
części i oczekiwany czas naprawy.
Następnego dnia właściciel warsztatu o ,którym była mowa wcześniej zadzwonił i
poinformował mnie ,że samochód jest „zrobiony“ a szczegóły powie mi na miejscu
– nie chciał nic powiedzieć przez telefon. Udało mi się dotrzeć do warsztatu
ok 17.30 – zostałem zaskoczony – można powiedzieć że stanąłem jak wryty –
kiedy Pan Wiertlewski powiedział mi ,że do dopłaty mam jeszcze 1240 zł po czym
pokazał kartkę na której z przystawioną pieczątką swojej firmy zapisane było
ile kosztowały kolejne części i robocizna ( nie była to ani faktura ani rachunek)
-> poniżej windniał podpis pieczątka oraz kwota z doliczonym dodatkowym VATem
(gdzie cena wg moich wyliczen z VATEm podbno nie zawierała VATu) - 1740 zl z
Vatem gdzie po doliczeniu dodatkowego Vatu do zapłaty pozostało by mi ok 2150 zł
- spytałem się dlaczego tak drogo : stwierdził ,że „to BMW to i części drogie
– co z tego że samochód z 98 roku ... części tyle kosztują“. Ponadto
poinformował mnie ,że świecą się kontrolki ABS i ASC ze względu na to ,że
musiał odłączyć system przed wymianą amortyzatorów ,a nie posiada w chwili
obecnej komputera aby skasować te błędy – poinformował mnie że po długim
weekendzie przyjadę do niego to pewnie będzie miał już komputer i błędy te
usunie. Po chwili zastanowienia – kiedy ochłonąłem, poprosiłem o Fakturę VAT -
jako, że prowadzę działalność gospodarczą a samochód jest wliczony w firmę.
Właściciel warsztatu stwierdził ,że jak chce fakturę to do cen napisanych na
kartce musi doliczyć jeszcze VAT bo ceny są cenami netto – to wywołało jeszcze
większe zdziwienie i szok – poinformowałem go ,że zastanowię się i wrócę
najwyżej jutro po fakturę. Mieszkam niedaleko więc pobiegłem szybko do domu i
sprawdziłem ceny w internecie – żeby mieć pewność zadzwoniłem do sklepu pod
numer tel. (022) 868-03-62 – sprzedawca poinformował mnie ,że amortyzator
firmy Monroe do BMW E39 w wersji 520i sedan z roku 1998 (taki który został
załorzony przez mechanika) jak dla mnie kosztuje 390 zł brutto za sztukę i
można go odebrać w sklepie na ul. Łopuszańskiej natomiast inne cześci
stosunkowo kosztowały ok 30 - 50% taniej.
Zdenerwowany wróciłem tam następnego dnia (ponieważ dzień wcześniej nie
zastałem już nikogo). Jadąc do warsztatu okazało się jeszcze ,że jakaś część w
prawym przednim kole została źle założona i obciera wydając pisk (dźwięk
podobny do tego który wydaje szklanka kiedy pocieramy wilgotnym palcem po
krawędzi) . Pan Arkadiusz Wiertlewski stwierdził ,że może mi to naprawić ale
po weekendzie – na co z oburzeniem odparłem mu ,że nie będę dłużej z nim
rozmawiał w ten sposób tylko żądam sprawdzenia co jest nie tak z kołem
ponieważ martwie się o zdrowie i życie swoje oraz pasażerów (czy czasami nie
odpadnie mi coś w trakcie jazdy?) . Pokazałem mu również wydruk z internetowej
strony sklepu ,który swoje biuro i punkt sprzedaży posiada w Warszawie na ul.
Łopuszańskiej. Z udawanym niedowierzaniem popatrzył na mnie i stwierdził ,że
to „jakieś bzdury“ ,że to nie możliwe ,bo on osobiście kupował amortyzatory w
tym samym sklepie po 470 zł netto za sztukę. Na stronie internetowej sklepu
widniała cena 390 zł brutto, w dodatku za amortyzatory wzmacniane do serii M
sport natomiast zwykłe amortyzatory bez żadnych zniżek można było kupić już od
300 – 350 zł. Poprosiłem go o ponowne wykonanie telefonu do sklepu. Tym razem
z mojego telefonu z włączonym trybem głośnomówiącym) - z którego jak twierdzi
zakupił owe amortyzatory. Po kilku sygnałach odebrał ten sam sprzedawca ,który
informował mnie wcześniej o cenie – która dla bez zniżek wynosiła 390 zł.
Arkadiusz Wiertlewski przedstawił się imieniem i nazwiskiem – sprzedawca
oczywiście poznał go po głosie – po pytaniu o amortyzator do BMW E39 w wersji
520i sedan – szybko uzyskał odpowiedź ,iż dostępny jest on od ręki a koszt
takiego amortyzatora dla niego to 300 zł brutto - 2 razy Pan Wiertlewski
powtarzał pytanie czy na pewno brutto czy netto na co dwukrotnie uzyskał
odpowiedź iż cena jest brutto - po czym najpierw zbladł ,później
poczerwieniał zająknął się parę razy i prawie zaczął krzyczeć do słuchawki :
“nie to nie o ten chodzi tylko o sportowy „ – sprzedawca zrozumiał ton głosu i
zdenerwowanie właściciela warsztatu po czym rzucił bez zastanowienia ,że cena
to 430 zł brutto. Arkadiusz Wiertlewski szybko rozłączył się i poinformował
mnie ,że jego pracownik zaraz mi sprawdzi co się dzieje z tym „piszczącym
kołem“ ,a on łaskawie wystawi mi Fakturę na naprawę samochodu i części ,które
rzekomo kupił po zawyżonych cenach (jak wiadomo każdy mechanik posiada od 20 -
40% zniżek w sklepach z częściami samochodowymi). Pan Wiertlewski stwierdził
,że amortyzatory były droższe ponieważ są sportowe – odparłem mu na to , że
ja sam postępuje uczciwie wobec ludzi i oczekuje tego samego wobec mojej osoby
z ich strony – poprosiłem aby na Fakturze wpisał że są to amortyzatory
sportowe a ,jeżeli się okaże ,że sa inne to wrócę do niego po rekompensatę
różnicy w cenie. Pan Wiertlewski wpisał już na fakturze amortyzator oraz ich
numer katalogowy ale po mojej prośbie o dopisanie słowa sportowe zdenerwował
się jeszcze bardziej podarł fakturę i wpisał amortyzatory sportowe ale juz bez
numeru katalogowego tak aby amortyzatory te ciężko było zidentyfikować. Kartkę
którą dostałem od niego poprzednio z wypisanymi cenami części i usług oraz z
wyliczeniem ile by mnie dodatkowo kosztowała faktura (do cen brutto Pan
Wiertlewski chciał jeszcze doliczyć VAT a cena wzrosła by do 2150 zł) wyrwał
mi szybkim ruchem z ręki i równie szybko ją zutylizował, widniał tam jego
podpis i pieczątka.
Po otrzymaniu oryginału faktury nie kryjąc niezadowolenia z jego usług ,jednak
kulturalnie i bez żadnych obraźliwych słów pożegnałem mechanika oraz
właściciela warsztatu. Po przyjeździe do domu zauważyłem wraz z kolegą ,który
towarzyszył mi w drodze do warsztatu i spowrotem ,że prawdopodobnie w
przypływie złości ,mechanik pozostawił rysę na lakierze klapy bagażnika – jako
,że czas mnie naglił a weekend majowy już miałem zaplanowany – nie wracałem do
warsztatu. Postanowiłem poinformować o tym fakcie po przyjeździe. Zgodnie z
umową słowną po przyjeździe i miałem przyjechać do warsztatu na ul. Lutniowej
w sprawie wypełnienia do końca warunków umowy słownej naprawy
samochodu.Poprosiłem aby wg. wcześniejszych ustaleń – „usunął błędy, k