Dodaj do ulubionych

Dołuję się w pracy

08.10.06, 13:47
Przychodzę rano z zapałem do pracy. Rano sprawdzam prywatną pcoztę, czytam
wiadomości na onecie, zaczynam pisać opinię po jednym zdaniu, idzie jak po
grudzie. Siedzą ze mną niedawno panienki, które zalcizyły raptem po miesiącu
praktyk w znanych kancach. Wkurza mnei strasznie, ze tak dużo im się powierza,
kazdy wspólnik do nich przychodził początkowo, teraz praktycznie tylo mój
główny szef.
W dodatku mój szef jest wkurzony, bo rzeczywiście zawaliłam mu 2 sprawy, na
szczęście klienci się nei obrazili. Ignoruje mnie totalnie. Jest jeszce
problem integracji, czuję się wyobcowana. Wszystko leży u mnie tygodniami,
robię wszystko by stracić tę pracę, mimo, ze jest nienajgorsza.
Obserwuj wątek
    • alex_koz Re: Dołuję się w pracy 08.10.06, 16:30
      chyba masz kiepsko dzien, lizavieta.

      troche mnie pocieszyl (sorry za szczerosc) twoj mail bo ja tez ostatnio mam
      dosyc mojej pracy - mimo ze to nowa praca i pracuje tam raptem miesiac (sic!)

      nie ma dnia w moim dziale bez jakiejs afery, bez tego zeby ktos sie na kogos
      obrazil albo zeby ktos jakies bzdury wymyslil - moja szefowa regularnie siedzi
      w pracy w soboty a dni robocze spedza na opowiadaniu kazdemu z pracownikow po
      kolei, o tym ze jest taka strasznie zajeta i ze ma do napisania 3 zalegle
      pisma, wzglednie na tlumaczeniu kazdemu w tym mi tez rzeczy oczywistych (typu
      prosze wpinac kopie do akt, napisac raport dla klienta - o czym doskonale wiem
      i podobne. po prostu cyrk na kolkach;)

      ja lubie konkretne rozmowy i konkretne polecenia, mila atmosfere ale bez
      specjalnego spoufalania sie. wczoraj np. dzwonil do mnie moj kolega z pracy
      (jak ja szlam do kina) bo ktos mu powiedzial (ktos z pracy) ze ja sie
      poklocilam z moja szefowa (sic!!!) no cyrk, po prostu cyrk.

      chyba musze zaczac szukac nowej pracy, ty chyba tez powinnas - nowe miejsca,
      nowe wyzwania, nowa atmosfera pracy i zaczynanie z czysta karta. Tobie tez -
      jeszcze zwazywszy na twoj wczesniejszy post - polecam.
    • birichino28 Re: Dołuję się w pracy 08.10.06, 18:20
      mogę tylko współczuć; w moim przypadku atmosfera w pracy to coś dzięki czemu
      nie rezygnuje z miejsca pracy - a z uwagi na wcześniejsze dośiwadczenia, wiem
      jak bardzo jest to ważne;
      wpadki każdy miewa - tyle moge powiedziec na pocieszenie, nie znam nikogo komu
      co jakiś czas by sie nie przydażyły; konsekwencją tego są tzw. ciche dni :) ze
      strony szefostwa; wg mnie po tygodniu, góra dwóch wszystko wróci do normy, a
      jak Ci zalezy na tej pracy i atmosferze to powinnaś napisac ze dwie zaj.......
      opinie i zabłysnąć też ze dwa razy przed koleżankami, a potem juz będzie dobrze
      (no chyna że koleżanki, zjada ambicja)
    • paul_ina Re: Dołuję się w pracy 08.10.06, 19:11

      Moim problemem w pracy jest... za dużo pracy. Ludzie dzwonią, mailują, przychodzą, do tego sądowa poczta i tzw. zadania specjalne. Rano, kiedy się już zmuszę (w tramwaju chce mi się płakać) do dotarcia do pracy, kiedy tylko wchodzę do pokoju, odpalam kompa, wyciągam z kantorka teczki, nie wiem dosłownie w co włożyć ręce. Wychodzę po 10-12 godzinach w stanie kompletnego wyczerpania. Wrodzone poczucie odpowiedzialności nie pozwala mi ani na robienie czegokolwiek bylejak, ani na pracę "od do". W dodatku angażuję się w poszczególne sprawy i naprawdę zależy mi, żeby było ok. Do tego dbałość o wizerunek firmy (żadnych "spieprzaj dziadu").

      Jestem zmęczona. Nie mam czasu się uczyć ani pracować nad osobistym rozwojem. Za bardzo nie mam się też od kogo uczyć. Jutro znowu poniedziałek...
      • lizavieta1 Re: Dołuję się w pracy 09.10.06, 15:44
        Gdybym miała co robić tak jak Ty, to funkcjonowałabym inaczej. Zazdroszczę tym
        zarobionym, naprawdę. Pracowałam już w takich warunkach i sprawdzałam się w
        sytuacjach presji. Chciałabym mieć dużo roboty i czuć się potrzebna. Miewałam
        sytuacje, w których siedziałam do 2 w nocy, były deadline'y, dostawałam robotę w
        ostatniej chwili. Jedna z moich koleżanek z poprzedniej pracy po pracy w firmie,
        gdzie nei miała czasu na sprawdzenie pcozty albo zjedzenie kanapki trafiwszy do
        baaardzo dobrze płatnej prestiżowej pracy, w której miała niewiele obiwązków
        popadła w doła i zmieniła ją na gorsza, ale na taką w której jest co robić.
        Teraz czuję się niepotrzebna, szlag mnie trafia. I mimo tego, ze staram się nie
        być nadmiernie emocjonalna, strzela mnie ch..... chce mi się ryczeć i ewakuuję
        się stąd, mam już odpowiedź na ofertę. Boję się, że któregoś dnia zwariuję z tej
        bezczynności.
        • danko Re: Dołuję się w pracy 13.10.06, 15:51
          też trochę tak mam... na początku jeszcze się jakoś sam motywowałem, pytałem o
          zadania, uczyłem się w pracy, ale zapał się skończył (po 2 latach). tak więc
          zacząłem szukać czegoś innego- chyba tylko tyle można poradzić
          • lizavieta1 Re: Dołuję się w pracy 17.10.06, 16:20
            Gratuluję Ci wytrwałości. 2 lata to naprawdę długo, ja z pewnością tyle bym nie
            była w stanie wytrzymać.
            • aout Re: Dołuję się w pracy 17.10.06, 21:03
              ja wytrzymałam w takiej pracy prawie 5 lat, z tym, że 3 lata jeszcze w czasie
              studiów, wprawdzie praca związana z prawem,ale.... czasami było koszmarnie,
              z doświadczeń stwierdzam, że lepsze za dużo pracy niż gdy jest jej za mało,
              teraz szukam bardziej wymagającego stanowiska, 2 miesiące i na razie nic, ale
              jescze nie straciłam nadziei
              pozdr
              Maya
              • alex_koz Re: Dołuję się w pracy 18.10.06, 18:35
                no to moze ja napisze jak sie wkurzam w pracy, przydzielono mnie abym pomagala
                mecenasowi X w okreslonych sprawach (na szczescie to katalog zakmniety),
                sprawami zajmowala sie wczesniej pani Y, pan X mowi ze nie moze isc na rozprawe
                wiec mam zalatwic z kims z kancelarii aby poszedl za niego, pani Y ma do mnie
                pretense i wylewa swoje gorzkie zale bo to one pewnie bedzie musiala isc, a ja
                kraze miedzy X a Y i robie za poslanca roznych wiadomosci, a glownie
                opowiadania o tym jaka to Y jest rzekomo zajeta,

                porazka

                tym sie zajmowowalam dzis przez 2 godziny zamiast pisac opinie, ktora nie wiem
                kiedy napisze a powinna byc gotowa na "wczoraj"

                fajnie co nie??
                • telka_es Re: Dołuję się w pracy 07.11.06, 09:52
                  a mnie zawalaja wszyscy robotą - powiedziałam ze nie będe się dawała ale
                  musze......... powoli zaczynam mieć tego dość....... nadzwyczajniej sie nie
                  wyrabiam. wychodze z domu o 7 a wracam ok 17 i pierwszy osiłek jem o 18 , bo w
                  pracy na przekąszenie czegolwiek nie ma czasu...... od dzis to wale.......
                  musze zyc normalnie i esc i pic i spać....

                  prace mozna odłożyc....
                  tylko niech nikt nie ma do mne prestensjize ją odkładam
                  • lizavieta1 Re: Dołuję się w pracy 15.12.06, 10:22
                    Czym więcej masz roboty, tym lepiej się sprężasz. To tak działa. Za mało pracy
                    i przestoje to depresja murowana, poczucie własnej wartości po równi pochyłej
                    spada w dół, po jakimś czasie nie masz sił się ruszać gdzie indziej.
                    Chyba wolę zejść na zawał z przepracowania niż pochlastać się czująć się
                    beznadziejna i nikomu niepotrzebna.
                    • paul_ina Re: Dołuję się w pracy 15.12.06, 15:00
                      > Czym więcej masz roboty, tym lepiej się sprężasz. To tak działa. Za mało pracy
                      > i przestoje to depresja murowana, poczucie własnej wartości po równi pochyłej
                      > spada w dół, po jakimś czasie nie masz sił się ruszać gdzie indziej.
                      > Chyba wolę zejść na zawał z przepracowania niż pochlastać się czująć się
                      > beznadziejna i nikomu niepotrzebna.

                      O proszę, prawdziwa wnuczka Aleksieja Stachanowa :)

                      Ja z kolei lubię mieć chwilę na spokojną analizę, więc siłą rzeczy na osiem godzin przerób jest mniejszy - więc nie wychodzę wcześniej niż po 12, często 14 - 16 - do tego aplikacja - w rezultacie często kibluję w weekend.

                      Może bierze się to stąd, że w mojej firmie panuje przekonanie, narzucone przez wcześniejszą ekipę (?), że prawnik wyciąga opinie jak z rękawa, a parafka sprowadza się do machnięcia. Dopiero mój szachetny kolega, prawnik z krwi i kości, i ja nędzna istota, która przyszła w tym samym okresie co on i nabyła dobre nawyki od niego, praktykujemy z prymatem staranności nad szybkością. Zresztą, życie pokazało, że coś co się pali u Ciebie, poleży jeszcze miesiąc na kolejnym / poprzednim biurku.

                      Od nowego roku szukam nowej pracy. Dość. Kasa to naprawdę nie wszystko.
                      • majsia Re: Dołuję się w pracy 17.12.06, 20:19
                        witam,

                        Zgadzam się z Pauliną, że niedobór pracy jest gorszy od jej nadmiaru. Oczywiśie
                        wszystko zależy od sytuacji w której się znajdujemy. Ja mogłabym mieć jeszcze
                        więcej pracy, nie musiałabym poddawać niekończącej i powtarzającej się analizie
                        spraw prywatnych. Pamiętam jednak czasy, kiedy z żalem zostawałam po godzinach
                        (oczywiście nie uwzględnianych w wynagrodzeniu).

                        Muszę przyznać, że potrzebuję Waszej pomocy. Po studiach i latach bezczynności
                        zawodowej sytuacja życiowa zmusza mnie do podjęcia walki o siebie samą.
                        Przejawia się to m.in. w (bardzo)wstępnym przygotowywaniem się do doktoratu z
                        zakresu prawa upadłościowego, przy czym na dzisiaj planuję ustawić jako główny
                        filar pracy, międzynarodowe prawo upadłościowe. I tu się zaczyna: potrzebuję
                        kontaktu do kancelarii lub instytucji, które się tym zajmują (najlepiej w
                        Warszawie). Już nie wspominam o tym, że literatura jest w j. niemieckim (co
                        mnie nie przeraża, ponieważ skończyłam studia w Niemczech) i j. angielskim (co
                        mnie więcej niż "trochę" przeraża).

                        Pozdrawiam
                        PS W 10 godzinie pracy, można myśleć o własnej Kancelarii. To poprawia humor.
    • fiordilligi Re: Dołuję się w pracy 19.12.06, 22:07
      Ojej ja też się dołuje ostatnio. Mam wewnętrzne postanowienie podjęte juz
      dawno, ze jak tylko syn skończy dwa lata zmieniam pracę . A więc byle do
      lutego :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka