Gość: V.C.
IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.01.04, 13:57
Poniższy tekst stanowi odpowiedz Noama Chomsky'ego na następujące pytania:
1. Jak Pan skomentuje tezę, że kraje zadłużone u MFW/BS nie mają żadnego
prawa prosić o umorzenie długów (i nikt nie powinien robić tego w ich
imieniu), oraz że powinny ponosić odpowiedzialność za swoje długi tak jak ja
czy ktokolwiek inny?
2. W jakich granicach leży odpowiedzialność "pierwszego świata" za kryzys?
3. W dużym skrócie chciałbym lepiej zrozumieć, gdzie leży wina mojego rządu
(USA) i gdzie się kończy oraz gdzie zaczyna się wina rządów "trzeciego
świata".
1. Najprostsza odpowiedź na stwierdzenie, iż kraje pożyczające od
Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego nie mają prawa
prosić o umorzenie swoich długów jest taka, że założenia, na których się
opiera, są fałszywe, więc jest ono bezsensowne. Np. to nie cała Indonezja
zaciągnęła długi, a jedynie jej popierani przez USA władcy. Zadłużenie,
które jest ogromne, zostało spowodowane przez około 200 osób (prawdopodobnie
mniej) z rodziny dyktatora oraz jego popleczników. Ci ludzie nie mają prawa
prosić o umorzenie długów i faktycznie nie muszą tego robić. Ich bogactwo
(którego większa część znajduje się w zachodnich bankach) prawdopodobnie
wystarczyłoby nie tylko na pokrycie długów.
Oczywiście ta odpowiedź zakłada kapitalistyczne zasady. Wg nich jeśli
pożyczyłem od ciebie pieniądze i wydałem je by kupić mercedesa, rezydencję,
większość z tych pieniędzy wysłałem do banku w Zurychu, a później ty
przychodzisz i prosisz mnie o zwrot pożyczki, nie przypuszczam, że
potrafiłbym powiedzieć: "Przykro mi, nie mam ochoty jej spłacać, weź
pieniądze od ludzi z miejskich slumsów." A ty nie powinieneś mówić: "Osiągnę
większe zyski z tych ryzykownych inwestycji, ponieważ teraz, gdy dłużnik nie
chce zwrócić mi pieniędzy, ryzyko powinno zostać przeniesione na innych
ludzi w moim kraju poprzez socjalizację długów". To właśnie są
kapitalistyczne zasady. Wystarczyłyby do wyeliminowania większości długów.
Oczywiście są one nie do zaakceptowania przez bogatych i silnych, którzy
wolą praktyczne "kapitalistyczne" zasadysocjalizacji ryzyka i kosztów.
Ryzyko jest więc przenoszone na podatników z Północy (via MFW), a koszt na
biednych indonezyjskich chłopów, którzy nigdy nie pożyczali pieniędzy.
Argument, że to "ich kraj" pożyczał pieniądze, więc to oni są teraz za to
odpowiedzialni, to już więcej niż cynizm, i nie należy go brać pod uwagę.
Tak naprawdę nie jest to nawet zgodne z międzynarodowym prawem. Kiedy Stany
Zjednoczone zdobyły Kubę w 1889 r., by zapobiec jej samodzielnemu uwolnieniu
się od Hiszpanii (co zostało nazwane "wyzwoleniem Kuby spod hiszpańskiego
panowania"), anulowały kubańskie długi wobec Hiszpanii, na racjonalnej
podstawie mówiącej, że długi zostały wymuszone na Kubańczykach bez ich
zgody. Ta doktryna, nazwana doktryną "wstrętnego zadłużenia" (odious debt),
została później utrzymana w mocy, z inicjatywy Stanów Zjednoczonych, w
międzynarodowym arbitrażu. Obecny dyrektor wykonawczy MFW, ekonomistka Karen
Lissakers, kilka lat temu zwróciła w swojej książce uwagę na to, że gdyby
zastosowano tę zasadę do trzecioświatowych długów, zadłużenie to w
większości przestałoby istnieć. Lecz to znaczyłoby, że należy przestrzegać
kapitalistycznych zasad: dłużnicy są odpowiedzialni, a pożyczający narażają
się na ryzyko. Ale jasne, że nie będą tego robić, gdy koncentracja władzy
umożliwia im socjalizację kosztów i ryzyka.
2. Odpowiedzialność "pierwszego świata" za kryzys zadłużeniowy jest wielka -
i w tym przypadku odpowiedzialność rozszerza się na obywateli w takim
stopniu, w jakim ich kraje umożliwiają branie udziału w kształtowaniu
polityki, a oni z tego korzystają.
Możliwe,że obecny kryzys zadłużeniowy (debt crisis) wywodzi się z polityki
zachęcania do udzielania pożyczek, jak i pożyczania prowadzonej przez MFW
oraz BŚ w latach 70. po to, by wprowadzić do obiegu petrodolary. Ich bardzo
solidne zapewnienia, że jest to świetna sprawa dla wszystkich
zainteresowanych, były kontynuowane do momentu nie wypełnienia zobowiązań
przez Meksyk w 1982 r., kiedy całemu systemowi zagroził upadek, a obie
instytucje wkroczyły na drogę socjalizacji kosztów i długów. Innym
czynnikiem był gwałtowny wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych w
okresie polityki "strukturalnego przystosowania" Cartera i Reagana, podjętej
oczywiście bez troski o to, że w ten sposób nałoży się na dłużników
z "trzeciego świata" ciężar, który ich przygniecie, co faktycznie nastąpiło.
Kolejnym ważnym czynnikiem jest oczywiście zachodnie poparcie dla morderców,
gangsterów i bandytów, którzy pożyczają pieniądze dla siebie i naturalnie
nie chcą ich zwrócić, skoro mogą przenieść obowiązek spłaty długu na
biednych przy pomocy tych samych instytucji, które najpierw to zadłużenie
wywołały.
Odpowiedzialność "pierwszego świata" jest tak duża, że gdyby w grę wchodziła
uczciwość , to ci, którzy popierali takich ludzi jak Suharto w Indonezji,
doprowadzili do pożyczkowego (lending-borrowing) szaleństwa (ratując banki),
przyczynili się do gwałtownego wzrostu stóp procentowych, co było częścią
dalszego przeniesienia władzy na bogatych i uprzywilejowanych w Stanach
Zjednoczonych (a i to nie wszystko), powinni spłacić to zadłużenie sami.
3. Wina rządów "trzeciego świata" - powiedzmy Suharto w Indonezji - jest
olbrzymia, lecz pamiętajmy, że te rządy są klientami Zachodu, wirtualnymi
placówkami, których zadaniem jest otwieranie swoich krajów na zagraniczną
grabież, poskramianie ludności (przez wielkie masakry, jeśli to konieczne),
wzbogacanie się, jeśli mają na to ochotę (to nie jest odpowiedzialność,
tylko uboczna korzyść z porozumienia z nimi). Suharto był "naszym
człowiekiem", jako że administracja Clintona pozwalała na to dopóki spełniał
swoje zadanie. Prawie to samo przeznaczono dla innych rządów "trzeciego
świata". Ci, którzy próbują podążać innym kursem, zwykle rozbijają się.
Przykładem jest tu Nikaragua, która ma jeden z największych długów na
świecie. Sandiniści byli niewątpliwie skorumpowani, chociaż nie wedle
preferowanych przez Stany Zjednoczone standardów, lecz nie to było powodem
powstania zadłużenia, ale raczej fakt, że Stany Zjednoczone toczyły brutalną
i morderczą wojnę, by podporządkować sobie tamtejszą władzę.
Zwróćmy jeszcze raz uwagę na to, że wina naszych władz (i ich instytucji
takich jak MFW-BŚ) jest także naszą winą, do tego stopnia, do jakiego mamy
możliwość wpływania na naszą politykę i nie robimy tego.
tłum. Krzysztof Kędziora