Dodaj do ulubionych

Prawdziwa stopa bezrobocia w Australii i PL

23.03.04, 12:37
Szacunek realnej stopy bezrobocia w Australii w latach 1991-2001 (według
Australian Bureau of Statistics)
AUSTRALIA:
Stopa bezrobocia 1991 1993 1995 1997 1999 2001
Oficjalna (a) 7.0 10.0 8.6 8.0 7.6 6.8
Realna (b) 19.0 22.5 20.0 19.0 17.0 16.0
(a) Tylko osoby uprawnione do zasiłku i aktualnie zarejestrowane jako
bezrobotne
(b) Wszystkie osoby bez pracy i jej poszukujące
PL:
oficjalna ok. 20%, a realna ok. 47% (2.3 razy oficjalna)?

Obserwuj wątek
    • Gość: UP Re: Prawdziwa stopa bezrobocia w Australii i PL IP: 217.98.60.* 23.03.04, 15:30
      16% i 47%?
    • Gość: BRvUngern-Sternber To bardzo ciekawy temat. IP: *.bg.am.lodz.pl 23.03.04, 15:56
      To ze rejestracja bezrobocia w Polsce nie oddaje rzeczywistosci to fakt.Ale nie
      mozna brac automatycznie wskazikow z Australii.A jesli juz to nie mechanicznie
      mnozyc przez 2,3.To jest blad rachunkowy.47% bezrobocie oznaczaloby ze jest
      tylko 53% zatrudnionych.A to bylby absurd.Trzeba to zrobic troche inaczej.
      Australia zatrudnionych 93,2 bezrobotynych 6,8 ukrytych bezrobotnych 11,0 co
      daje 17,8 dzielone przez 111,0 daje wlasnie 16,0%.
      W Polsce 80% zatrudnionych 20 % bezrobotnych.Czyli 20 razy 2,6 daje 52.52 od
      132 (A NIE OD 100!!! to blad!!!) daje 40% i takie tez byloby bezrobocie w
      Polsce gdyby przyjac wskazniki z Australii.Nie sa one jednak miarodajne dla
      Polski.Faktycznie wynosi okolo 34%.Kolosalne katastrofalne i tragiczne.Kto
      doprowadzil wiemy...
      • reichman Berobocie w PL faktycznie wynosi okolo 34% 23.03.04, 20:34
        R: Masz racje. Z braku czasu zrobilem b. niedokladny szacunek oparty na
        proporcjach z Australii z jednego tylko roku. Stad sie pytalem, jak to jest na
        prawde w PL. Dziekuje ci za trud dokladniejszych szacunkow i pozdr. :)
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
        To ze rejestracja bezrobocia w Polsce nie oddaje rzeczywistosci to fakt. Ale
        nie mozna brac automatycznie wskazikow z Australii. A jesli juz to nie
        mechanicznie mnozyc przez 2,3. To jest blad rachunkowy.47% bezrobocie
        oznaczaloby ze jest tylko 53% zatrudnionych. A to bylby absurd. Trzeba to
        zrobic troche inaczej. Australia zatrudnionych 93,2 bezrobotynych 6,8 ukrytych
        bezrobotnych 11,0 co daje 17,8 dzielone przez 111,0 daje wlasnie 16,0%.
        W Polsce 80% zatrudnionych 20 % bezrobotnych. Czyli 20 razy 2,6 daje 52.52 od
        132 (A NIE OD 100!!! to blad!!!) daje 40% i takie tez byloby bezrobocie w
        Polsce gdyby przyjac wskazniki z Australii. Nie sa one jednak miarodajne dla
        Polski. Faktycznie wynosi okolo 34%. Kolosalne katastrofalne i tragiczne. Kto
        doprowadzil wiemy...
        R: Balcerowicz, Bielecki, Buzek, Miller i ska...:(
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Berobocie w PL faktycznie wynosi okolo 34% IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 24.03.04, 15:36
          Rachunek dokladny jest taki.Grudzien 2003 3175 tys bezrobotnych co daje 20%.Jak
          latwo policzyc zatrudnienie wynosi 3175 X 4 =12700 tys.Czyli zatrudnionych i
          bezrobotnych bylo by 15875tys na 38 milionowy kraj o niewielkim procencie
          mlodziezy szkolnej a duzym starszych Absurd!!!Podobne kraje maja okolo 50%
          aktywnych zawodowo.Bylo by to 19 milionow-(minus)12700 = 6300 tys bezrobotnych
          czyli okolo 1/3 ale bezrobobocie wzroslo od tego czasu czyli 34%...
          • reichman Re: Berobocie w PL faktycznie wynosi okolo 34% 24.03.04, 21:46
            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a): Rachunek dokladny jest taki.
            Grudzien 2003 3175 tys bezrobotnych co daje 20%. Jak latwo policzyc
            zatrudnienie wynosi 3175 X 4 =12700 tys. Czyli zatrudnionych i
            bezrobotnych bylo by 15875tys na 38 milionowy kraj o niewielkim procencie
            mlodziezy szkolnej a duzym starszych Absurd!!! Podobne kraje maja okolo 50%
            aktywnych zawodowo. Bylo by to 19 milionow-(minus)12700 = 6300 tys bezrobotnych
            czyli okolo 1/3 ale bezrobobocie wzroslo od tego czasu czyli 34%...
            - czyli jakby nie liczyc to tragicznie. Piszac prace na temat polskiej
            transformacji w polowie lat 1990tych przewidywalem max. 25%, i bylem
            krytykowany powszechnie za czarnowidztwo...
            pozdr.
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Berobocie w PL faktycznie wynosi okolo 34% IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 25.03.04, 18:31
              No widzisz jest tak zle ze nawet slow brakuje.Od 1989 nastapila po prostu
              katastrofa.Nie mowiac o tym co bylo do 89.Trudno sobie wyobrazic co mozna by
              gorzej zrobic...
              • Gość: CGN Re: Berobocie w PL faktycznie wynosi okolo 34% IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.04, 22:32
                Pisalem o tym w r. 1995. Uwazali mnie wtedy za czarnowidza...
    • Gość: The Economist Re: Prawdziwa stopa bezrobocia w Australii i PL IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 25.03.04, 16:55
      Z ostatniego The Economicst: Mar 18th 2004
      From The Economist print edition: Australia's economy looks suspiciously like
      America's just before its bubble burst

      IN LATE 1995, when Australia had a huge current-account deficit of 5% of GDP,
      The Economist suggested, tongue in cheek, that Australia looked rather like
      Mexico before its currency collapsed at the end of 1994. We predicted that
      the Australian dollar would also tumble. The Aussie dollar did indeed fall by
      over 40% over the next five years. Today we feel compelled to make another
      rude observation: the Australian economy now looks not like Mexico's, but
      like that of its bigger neighbour, the United States—just before its bubble
      burst in 2000.

      In the same way as America enjoyed a “new economy” in the 1990s, so too has
      Australia's economy seen dramatic improvements. Thanks to wide-ranging
      structural reforms and sounder monetary and fiscal policies, Australia's
      economy has recently been one of the best performers in the world. It has
      enjoyed 12 years of uninterrupted expansion, with annual growth averaging
      almost 4%. Australia's productivity growth has nearly doubled over the past
      decade, outpacing even America's. Thus Australia is sometimes described as a
      Cinderella economy, transformed from a poor scullery maid to a glittering
      princess. Look closer, however, and the Australian economy is not Cinderella,
      but America's ugly sister.

      Australia's productivity gains, like America's in the 1990s, have been
      genuine. But after any long economic boom there is always the danger that
      people get carried away, believing erroneously that the economic cycle has
      been banished. Having narrowed in the late 1990s, Australia's current-account
      deficit has swollen again to 6% of GDP, even bigger than America's. As
      consumer spending has outpaced incomes, household saving has plunged.
      Australia now has a negative saving rate. Households have been on an
      extraordinary borrowing binge, with debt rising more than twice as fast as in
      the United States over the past decade. Much of this borrowing has been done
      to buy homes, not just to live in, but as an investment. Residential property
      prices have soared. Some 45% of all new mortgage borrowing last year was by
      investors chasing capital gains, not owner-occupiers. Australia has become
      another hotbed of irrational exuberance.

      The housing market now seems to be wobbling (see article) and there is a risk
      that property prices could fall sharply. When housing bubbles burst they harm
      economies much more than stockmarket bubbles, because people have a lot more
      money tied up in houses than in shares, and the associated credit boom makes
      consumers vulnerable. The good news is that there is plenty of room for
      Australia to cut interest rates and taxes if necessary to support the
      economy. The government has a budget surplus and its debt of 18% of GDP is
      the lowest of any big rich economy. But the clock is striking midnight on
      Australia's boom: a downturn may not be far off.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka