asperamanka
26.04.11, 07:47
Problem Białorusi jest taki sam, jak każdej gospodarki postsowieckiej na terenie byłego ZSRR, włącznie z Rosją. Wszystkie te kraje w zasadzie nie produkują - poza surowcami mineralnymi i rolnymi, i w przypadku Rosji również bronią i uzbrojeniem - nic, co byłoby sprzedawalne na wolnym rynku i mogło na tym rynku konkurować jakością albo ceną. Rosja jest tylko dlatego w lepszej sytuacji niz Białoruś czy Ukraina, że ma ogromne wpływy z eksportu surowców, i może za te wpływy kupować na rynku światowym produkty światowej klasy, więc nie ma żadnego bodźca żeby nabywać u sąsiadów towary produkowane lokalnie o sowieckiej jakości, płacąc za nie ceny światowe. A te ceny muszą być światowe, bo koszty produkcji na które wpływ mają przede wszsytkim ceny surowców i energii, są wysokie wskutek niskiej wydajności pracy i energochłonności produkcji nawet 4 razy wyższej niz na zachodzie. Białoruś na wolnym rynku jest w stanie sprzedać trochę produktów rolnych, soli potasowych i fosforytów, zarobić trochę na tranzycie rosyjskiej ropy i gazu, i to tyle. Dotychczas przez lata Moskwa utrzymywała kraj dostarczając ropę do białoruskich rafinerii po cenach wewnętrznych i pozwalając na reeksport produktów petrochemicznych po cenach światowych, ale to się skończyło dwa lata temu. No i mamy nierozwiązywalny kryzys dewizowy. Kwadratura koła.