Dodaj do ulubionych

Tępić przekręty !! Lasy Państwowe

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.11, 16:59
Nadleśnictwo Krasnystaw, Nie przejmuj się Krzysiu,kolesie pomogą
NOWY TYDZIEŃ CHEŁMSKI podaje;
1)
Data publikacji:20 kwietnia 2011
"Nieprawidłowości przy m.in. organizowaniu przetargów na usługi związane z gospodarką leśną zarzuca krasnostawskiemu nadleśniczemu szef miejscowego Zakładu Usług Leśnych.(..) Przeciętny przetarg na szkółkę leśną wart jest od 140 tys. do 220 tys. zł. Jedną z takich szkółek od kilku lat prowadził Zakład Usług Leśnych w Łopienniku,należący do Janusza Kosiora. –Godziłem się na opóźnienia w płatnościach,wykonywanie dodatkowych prac zleconych przez nadleśniczego,np. wybudowanie boiska do siatkówki przy leśniczówce w Niemienicach,czy zabezpieczenie tamtejszej studni i nigdy nie dostałem za to pieniędzy. „Źle panu ze mną?” –tak mnie pytał nadleśniczy,jak wspominałem o pieniądzach,albo chciałem,żeby lasy płaciły terminowo –mówi Janusz Kosior. –To już wolałem się nie upominać,by mieć dalej robotę i mieć z czego ludziom zapłacić.
- Musiałem zostać źle rozumiany,chodziło mi o nasze wewnętrzne rozporządzenie 79/36A,które zaleca przy współpracy wspierać wieloosobowe firmy lokalne –wyjaśnia Krzysztof Dźwierzyński,nadleśniczy Nadleśnictwa Krasnystaw.
Ale kilka tygodni temu we współpracy ZUL z Nadleśnictwem pojawił się poważniejszy zgrzyt. Jak twierdzi Janusz Kosior,w ubiegłym roku nadleśniczy polecił mu nadprogramowo wysadzić 20 tysięcy drzewek na terenie leśnictwa Namule i Orłów. –Tego nie obejmowała umowa na 2010 rok. Ale nadleśniczy stwierdził,że zapłaci mi za tą dodatkową pracę pod koniec roku,bo ma oszczędności. Zapewnił mnie również,że nic się nie zmieni z przetargiem na kolejny rok,bo jest ze mnie zadowolony i nie chce nic psuć. Wyjąłem więc ze szkółki ok. 20 tys. sadzonek i zalesiłem nimi powierzchnię w Namulu i Orłowie –informuje J. Kosior. –Ale niedługo później,po ogłoszeniu przez nadleśnictwo przetargu na usługi leśne,zorientowałem się,że powierzchnia,którą właśnie zalesiłem,jest ujęta w planie na 2011 rok i pieniędzy za to nie dostanę,chyba że wystartuję w tym przetargu i go wygram. A przecież te prace były już wykonane i muszę za to zapłacić ludziom.
Kosior złożył ofertę do przetargu,proponując takie same stawki jak w 2010 roku –100 zł za roboczogodzinę pracy ciągnika i 16,30 zł za roboczogodzinę prac ręcznych. Choć żadna inna oferta nie wpłynęła,nadleśnictwo ofertę ZUL w Łopienniku odrzuciło. Również drugi przetarg unieważniono w takich samych okolicznościach. –Do trzeciego przetargu złożyłem ofertę 100 zł za rh pracy ciągnika i 10,70 zł za rh prac ręcznych. Musiałem złożyć taką ofertę,chociaż poniżej kosztów,bo miałem przecież niezapłacone za te 20 tys. sadzonek,które jesienią wysadziłem na prośbę nadleśniczego –twierdzi właściciel ZUL w Łopienniku i dodaje,że ma wrażenie,jakby komuś zależało,by w ten sposób wyeliminować go z rynku.
Nadleśniczy Krzysztof Dźwierzyński twierdzi,że nie wiedział o pracach wykonywanych przez ZUL w Łopienniku w leśnictwach Namule i Orłów,na które przetarg został ogłoszony teraz,już po fakcie wykonania zlecenia
- Leśniczy nie informowali mnie,że doszło do wysadzenia większej liczby sadzonek –zapewnia Dźwierzyński. –A jeśli chodzi o stawki,to w ubiegłych latach utrzymywaliśmy zbyt wysokie,powinny być na poziomie 12 zł,co wynika z naszego wewnętrznego cennika –wyjaśnia.
Ale w to,że poza wiedzą Nadleśnictwa na terenie Namula i Orłowa pojawiło się 20 tys. nowych drzewek,wątpią zarówno pracownicy służby leśnej,jak i sprawdzający te mechanizmy kontrolerzy. –To się tak nie odbywa,jest skrupulatnie przestrzegany plan i żaden leśniczy nie zgodziłby się na taką samowolę. To musiał zatwierdzić ktoś z przełożonych –przekonują leśnicy. I tak usługa wykonana w roku ubiegłym przez konkretnego wykonawcę miała zostać post factum zalegalizowana obecnie i z tegorocznego budżetu.
..."
2) Mieszkaniowy fortel leśników Data publikacji:27 kwietnia 2011
- Dzięki sprytnemu fortelowi nadleśniczy chce przejąć służbowe mieszkanie w Chełmie za grosze –twierdzi nasz informator. Sprawdziliśmy. Faktycznie taka możliwość istnieje,choć sam zainteresowany zaprzecza.
Przed tygodniem pisaliśmy o zarzutach właściciela Zakładu Usług Leśnych w Łopienniku przeciwko Krzysztofowi Dźwierzyńskiemu,nadleśniczemu z Krasnegostawu. Chodziło o rzekome nieprawidłowości m.in. przy organizowaniu przetargów związanych z gospodarką leśną. Nadleśniczy zaprzecza,ale sprawę bada prokuratura i RDLP w Lublinie. Zaraz po publikacji dostaliśmy kolejne sygnały na temat nadleśniczego. Tym razem dotyczące jego służbowego mieszkania w Chełmie.
Kilka lat temu K. Dźwierzyński był zastępcą nadleśniczego w nadleśnictwie Chełm. Przysługiwało mu wówczas służbowe mieszkanie. Gdy w 2008 roku awansował i objął nadleśnictwo w Krasnymstawie nadal zajmował mieszkanie w Chełmie (przez pewien czas za jego wynajęcie płaciło nadleśnictwo Krasnystaw,chociaż Dźwierzyński faktycznie mieszka we własnym domu pod Chełmem-przyp.red.). Leśnikom zgodnie z ustawą należy się „służbówka”,ale w miejscu pracy. Nie mogą jednak służbowego mieszkania wykupić,bo to przypisane jest do funkcji. Aby nie stracić lokalu w Chełmie umowę na jego wynajem zawarła pracująca w chełmskim nadleśnictwie żona Dźwierzyńskiego. I to ona od tej pory płaciła za wynajem nadleśnictwu ok. 300 zł miesięcznie. Ale po co płacić za wynajem mieszkania,w którym się nie mieszka ani się go nie wynajmuje innym osobom? –dziwią się niektórzy.
K. Dźwierzyński twierdzi,że z mieszkania czasami korzysta żona. A nasi informatorzy przekonują,że rodzina utrzymuje mieszkanie,bo chce je przejąć za ułamek wartości. I rzeczywiście jest taka możliwość. Po trzech latach wynajmowania pracownik nadleśnictwa może wykupić lokal z 95 proc. bonifikatą. A więc niewielki procent rzeczywistej wartości. Niby wszystko odbywa się zgodnie z prawem,więc gdzie jest haczyk? Przede wszystkim mieszkanie musi zostać przeznaczone do sprzedaży. A decyduje o tym nadleśniczy.
- W zasobach każdego nadleśnictwa są trzy rodzaje mieszkań –tłumaczy Jan Kraczek,dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. –Służbowe,które przysługują leśniczym i nadleśniczym,tzw. rotacyjne dla pracowników i zbędne,których nadleśnictwa się pozbywają.
Mieszkanie Dźwierzyńskiego należało do pierwszej grupy,a wychodzi na to,że jest już zbędne. Przypadek?
Wiesław Osiński,nadleśniczy z Chełma,niedawny przełożony i kolega Dźwierzyńskiego nie widzi w tym żadnych nieprawidłowości. –Mieszkanie znajduje się w bloku,w którym zostało tylko kilka mieszkań w naszych zasobach a reszta dawno jest sprzedana –wyjaśnia. –Pan Dźwierzyński rzeczywiście mieszka w swoim domu,za który nigdy nie brał ekwiwalentu z myślą,że kiedyś wykupi lokal służbowy.
Osiński twierdzi,że mieszkanie nadleśnictwu nie jest już potrzebne. –Muszę zapewnić kilka lokali dla nadleśniczych i leśniczych,mamy w zasobach pięć mieszkań rotacyjnych i to nam wystarczy –zapewnia.
K. Dźwierzyński dziwi się zainteresowaniem,jakie jest wokół jego osoby i nie widzi nieprawidłowości związanych z mieszkaniem. –To,że należało mi się mieszkanie służbowe,nie było przywilejem tylko prawem –mówi. –Teraz wynajmuje je moja żona,a perspektywa wykupu jest jeszcze daleka.
Nasi informatorzy twierdzą,że formalności związane z wykupem mieszkania były już przygotowane. Sprzedaż została wstrzymana po tym jak zainteresowaliśmy się sprawą.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka