Dodaj do ulubionych

Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie st...

IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.10.11, 15:23
Czytelnictwo w ogóle nie jest przecież tożsame z czytaniem NOWYCH książek. W Rosji (jak podaje artykuł) na nową książkę pracuje się kilka dni, a mimo to, Rosjanie czytają więcej od nas. U nas nie ma tradycji masowego czytania książek, jak np. w Skandynawii. Cena nowych książek nie jest więc znaczącym wskaźnikiem, jest nim raczej uwarunkowanie kulturowe i strukturalne. Poza tym małe spostrzeżenie, które potwierdza to co wyżej - polskie biblioteki są całkiem nieźle wyposażone, a ludzi w nich za dużo nie ma. Jakby książki były po 5 złotych, większość wolałaby i tak kupić za to piwo.
Obserwuj wątek
    • turysta_z_izraela Szczególnie drogie są w EMPiKu 03.10.11, 15:56
      Bo Empusio-Bazarek sprzedający masę badziewu uważa się za coś lepszego.
    • Gość: Dodo bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych głupot IP: *.studiopol.pl 03.10.11, 16:00
      Co z tego że ktoś czyta harlequiny lub horrory? Umysł obiąża głupotami co niweluje zysk z mimowolnej nauki poprawnej ortografii...
      Nie widzę też pożytku z czyatania "dzieł" o unii europejskiej albo knig michnika...
      • Gość: riderr Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.10.11, 16:09
        Kiedyś to nawet bym z Tobą polemizował, ale dziś tylko przytaknę:)
        • asperamanka Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł 03.10.11, 16:21
          Bo to jest błędne koło. Czytelnictwo jest niskie, bo książki są drogie. One muszą być drogie, bo nakłady są niskie, gdyż duży nakład nie sprzedałby się. Więc koszty stałe, w tym tantiemy autora, rozkładają się na niższą liczbę egzemplarzy. W dodatku tłumaczenie wartościowych pozycji nie opłaca się, więc się nie tłumaczy, albo płaci za tłumaczenia osobom kiepsko znającym i język obcy, i polski też, i tego nie warto czytać.

          Ja akurat czytam sporo, i sprowadzam sobie książki angielskojęzyczne z Amazona. I paranoja jest taka, że to wychodzi taniej, niż kupowanie polskich książek. Po polsku kupuję polską literaturę, i tyle. Pewnie jeśli ktoś jest niemieckojęzyczny, to niemieckie książki też wychodzą taniej od polskich.

          A wszystko się bierze z braku nawyku czytania. Wystarczy wsiąść w metro w NY lub Londynie, i prawie każdy coś czyta. W różnych językach, teraz coraz częśćiej różne Kindle i inne e-booki. Zobaczcie ile osób czyta w polskiej komunikacji miejskiej. Standartem są słuchawki na uszach, ale to bynajmniej nie są audiobooki.
          • Gość: p Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: *.pljtelecom.pl 04.10.11, 11:11
            ridder dobrze zauwazyl na samym poczatku :-)
            -biblioteki sa darmowe i powszechne.
            Czasem mnie zadziwia, ze jeszcze sa - jednak jestem bardzo z tego tytulu zadowolony.
            :-)
            • miguell Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł 04.10.11, 11:25
              Ja także korzystam z biblioteki, do której wpadam po drodze do domu.
              Są dostępne nowe pozycje i rzadko muszę się zapisywać na listę aby je przeczytać.

              W skali państwa to może być trochę marnotrawienie pieniędzy ponieważ w bibliotece dużo osób nie ma (przeważają głównie kobiety 40-60 lat)
              Ja jednak bardzo sobię chwalę. Nie wiem ile musiałbym wydać rocznie na przeczytane książki
              • Gość: HH Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: 78.133.163.* 04.10.11, 11:50
                Strasznie Wam zazdroszczę.
                W mojej bibliotece (w Katowicach) książek nie jest mało, ale na nowe tytuły czekam nawet po kilka miesięcy!
                Najgorsze jest to, że katowicka biblioteka składa się z wielu filii ale nie można wypożyczać gdzie jest najłatwiej komuś odebrać, tylko za każdą książką trzeba jeździć do innej filii, a niestety nie w każdej filii każdą książkę można dostać.
                I tak wychodzi książka, zapisuję się na listę w filii po drugiej stronie miasta, bo tylko tam ją dali i po kilku miesiącach mogę dopiero wypożyczyć.
                Więc tak kolorowo z tymi bibliotekami wcale nie jest.
              • hansfakir Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł 04.10.11, 12:51
                miguell napisał:

                >W skali państwa to może być trochę marnotrawienie pieniędzy ponieważ w bibliotece dużo >osób nie ma (przeważają głównie kobiety 40-60 lat) .
                kobiety 40 - 60 to grupa która jest dotknięta w polsce największym bezrobociem.
                Nie ważne ile się czyta tylko co. Jak ktoś czyta Harlekiny i Kryminały mądry nie będzie i pracy lepszej też nie znajdzie!
          • Gość: HH Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: 78.133.163.* 04.10.11, 11:47
            i tu się trochę mylisz - sam jeżdżę w komunikacji w słuchawkach typu dj-ki (takie duże, nauszne) i nie do słuchania muzyki czy radia ich używam, a właśnie do słuchania audiobooków, po prostu nie lubię czytać na stojąco, to przynajmniej taką książkę mogę sobie posłuchać.
          • nannek Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł 04.10.11, 12:07
            asperamanka napisał:
            > Bo to jest błędne koło. Czytelnictwo jest niskie, bo książki są drogie.

            To tylko jeden z powodów ,wrastająca nędza.

            Polacy nie czytają bo 70% to wtórni analfabeci, wraca analfabetyzm kompletny wytępiony już na początku lat 50.
            Po prostu od ponad 20 lat Polacy idiocieją , i nie czytają nic kompletnie nic nawet damowy art z netu to ponad ich siły, z którego i tak nic nie zrozumieją.


            www.iik.pl/newsy.php/2424
            Według badań międzynarodowych organizacji PISA (Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów) i OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie, ale w niewielkim stopniu.
            Powodów postępującego otępienia społeczeństwa jest kilka – najważniejszy to zanik nawyku czytania, bezrefleksyjne oglądanie telewizji oraz wzrastające ubóstwo



            wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/kraj-wtornych-analfabetow,1,3331483,kiosk-wiadomosc.html
            Analfabeta po uniwersytetach

            Choć brzmi to zaskakująco, analfabetyzmem wtórnym i funkcjonalnym zagrożeni są nawet absolwenci szkół wyższych. Z badań przeprowadzonych pod patronatem OECD wynika, że co szósty magister znad Wisły to analfabeta funkcjonalny! W badaniach porównywano zdolności rozumienia tekstu i radzenia sobie z wyczytanymi informacjami u mieszkańców siedmiu państw: USA, Kanady, Polski, Niemiec, Szwajcarii, Holandii i Szwecji. W każdym kraju obserwowano ok. 3 tys. osób. Okazało się, że Polacy gubili się przy odczytywaniu rozkładu jazdy pociągów czy mapki pogody (40%). Trzy czwarte bezradnie rozkładało ręce przy pytaniu, czy dostrzegają związek między dwoma wykresami (jeden dotyczył sprzedaży petard, drugi liczby wypadków). W rezultacie na najwyższych (piątym i czwartym) poziomie znalazło się zaledwie 3% Polaków. Do dwóch najsłabszych grup zaliczono natomiast prawie 80% mieszkańców naszego kraju.
            Co trzeciego uznano za analfabetę wtórnego lub funkcjonalnego. Zajęliśmy ostatnie miejsce w rankingu.



            szkola.wp.pl/kat,1021419,title,Porazki-w-szkole-mlodzi-Polacy-mlodzi-analfabeci,wid,13142504,wiadomosc.html?ticaid=1c023&_ticrsn=3
            Według danych z 1951 roku analfabetyzm całkowity, który był dużym problemem Polaków po wojnie, został w naszym kraju zlikwidowany. Zauważalne są jednak tendencje do wzrostu analfabetyzmu częściowego. Problemy z czytaniem tekstów, ich literowaniem i – co ważne – rozumieniem, ma wiele osób, które kończą szkołę podstawową


          • bosman_plama Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł 04.10.11, 12:42
            asperamanka napisał:

            > Bo to jest błędne koło. Czytelnictwo jest niskie, bo książki są drogie. One mus
            > zą być drogie, bo nakłady są niskie, gdyż duży nakład nie sprzedałby się. Więc
            > koszty stałe, w tym tantiemy autora, rozkładają się na niższą liczbę egzemplarz
            > y.

            Może nie rozmawiajmy o honorariach autorskich:P. Jak wszędzie najwięcej pieniędzy zabierają pośrednicy. I tu warto zapytać jaki udział w sprzedaży książek w Polsce ma empik.

            > Ja akurat czytam sporo, i sprowadzam sobie książki angielskojęzyczne z Amazona
            > . I paranoja jest taka, że to wychodzi taniej, niż kupowanie polskich książek.
            > Po polsku kupuję polską literaturę, i tyle. Pewnie jeśli ktoś jest niemieckojęz
            > yczny, to niemieckie książki też wychodzą taniej od polskich.

            Ba, jest jeszcze zabawniej - angielska księgarnia wysyłkowa przesyła mi książki bez dodatkowych opłat - w dowolnej polskiej księgarni musiałbym wydać w tym celu określoną kasę, albo pofatygować się po odbiór osobiście.

            Przy czym kupując za granicą odczuwam jednak lekkie wyrzuty sumienia - bo w ten sposób nie zarabia ani polski wydawca ani autor.

            > A wszystko się bierze z braku nawyku czytania. Wystarczy wsiąść w metro w NY lu
            > b Londynie, i prawie każdy coś czyta. W różnych językach, teraz coraz częśćiej
            > różne Kindle i inne e-booki. Zobaczcie ile osób czyta w polskiej komunikacji mi
            > ejskiej. Standartem są słuchawki na uszach, ale to bynajmniej nie są audiobooki
            > .

            Nie bardzo jest jak to zmienić, jeśli nawet uczniowie i studenci czytają głównie bryki. Ale nie niedoceniałbym kwestii finansowych. Jeśli masz do wyboru obiad albo książka, to długo będziesz się zastanawiać nad kupnem książki.
          • Gość: marceli Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: *.ghnet.pl 04.10.11, 12:46
            @aspermanka Masz rację, to błędne koło. Także racja co do taniem autorskich i kiepskich tłumaczeń. Tak na marginesie, łatwiej jest wydać raz 400-600 zł na czytnik z Amazona i potem ściągać książki, jest jeszcze taniej (książki na czytnik są trochę tańsze, i odpadają koszty wysyłki) i wygodniej. Czytanie na Kindle'u jest tak samo wygodne jak zwykłej książki. Pozdrawiam.
      • Gość: le Ming Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: 178.73.49.* 04.10.11, 11:15
        Harlekiny nie, horrory nie, dzieła o Unii nie, knigi Michnika nie... I w ten sposób usprawiedliwiłeś siebie i miliony innych nieczytatych. Proste, lecz piękne.
      • Gość: Wooj Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: 31.61.72.* 04.10.11, 11:35
        > Co z tego że ktoś czyta harlequiny lub horrory?

        Ogólnie się zgadzam, jednak czytanie horrorów zapewnia przynajmniej kontakt z językiem

        >Umysł obiąża głupotami co niweluje zysk z mimowolnej nauki poprawnej ortografii...

        dzięki czemu czytelnik nie używa sformułowań typu "poprawna ortografia", czyli po prostu myśli o tym, co mówi
      • Gość: STROZ Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: *.pool.mediaWays.net 04.10.11, 11:49
        Ty Dodo, masz racje. Polak w zasadzie nie potrzebuje ani arlekinow, ani horrorow, ani zadnych dziel. Na analfabetyzm wtorny jest w kazdym domu lekarstwo. Stoi w centalnym miejscu w meblosciance i mruga zalotnie. Polak posiedzi 5 godzin przed tym cudem, i w ten sposob jest najmadrzejszym w calym ukladzie.
      • Gość: STROZ Re: bywa mądrzej nic nie czytać od drukowanych gł IP: *.pool.mediaWays.net 04.10.11, 11:53
        Zaryzykuje twierdzenie: moze gdybys cokolwiek czytal, wiedzialbys, ze nazwiska i nazwy wlasne pisze sie z wielkiej litery? Nawet w horrorach.
    • Gość: dionizy ass alem sie znalazł... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.11, 16:46
      ale skoro już tu trafiłem, znaczy - znalazłem w gronie bywalców, wojażerów - to i powiem; czynnik finansowy odgrywa kardynalną, choć negatywną rolę w temacie; wielkopaństwo mżą o alternatywie - browar czy lektura; a ja, powiem tak, sie nie wstydzę - mnie to i browar, a pod niego... taki stasiuk np. podchodzi; lubie lekture, lubie i nalewki; wielkopańsko mówio: dla ubogich - biblioteczne zasoby; a ja - ja chce mieć taki intymny kontakt z lekturo, a nie jak jaki fryzjer - spod... jednego grzebienia; więc niech wielkopaństwo wielkopańsko mówio, za siebie - a nie za polaka-bidula, bo (nie grożę, bynajmiej), bo... śmieszniście, na tle, jak na gumnie...z bakelitu... sedes;
      • Gość: maxx Re: alem sie znalazł... IP: 173.233.199.* 03.10.11, 16:51
        "dla ubogich - biblioteczne zasoby"

        Ze swoich wlasnych obserwacji widze, ze
        w takim kraju jak USA biblioteki odwiedzaja
        najczesciej ludzie z tzw. "middle class"...
    • ar.co Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie st... 03.10.11, 17:57
      Jeśli ktoś chce czytać, to nie odstraszą go nawet znacznie wyższe ceny, niż te w polskich księgarniach; jeśli ktoś nie chce czytać, to nawet jeśli książki będą po 1 zł, to i tak nie będzie czytał - co najwyżej będzie kupował książki "na metry", dobierając je do koloru zasłon i dywanu.
    • Gość: oiooo Polacy nie czytają bo nie chcą czytać IP: *.aster.pl 03.10.11, 20:57
      Niedaleko mojego domu jest biblioteka. Nieźle zaopatrzona, a generalnie pustawo.
    • Gość: Olgierd Re: Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie IP: 91.207.52.* 03.10.11, 21:38
      Doskonały recenzja artykułu i tematu. Zawsze gdy czytam wypowiedzi osób mieniących się specami od kultury zastanawia mnie fakt, że w ocenie czytelnictwa w Polsce pomija się temat bibliotek, które są dobrze zaopatrzone i znajdują się w każdym mniejszym czy większym mieście oraz wsi.
      Problem nie jest ekonomiczny na co zwrócił przedmówca uwagę ale społeczny i kulturowy.
      Jesteśmy leniwi i lubimy gdy ktoś za nas myśli, cudze tezy łatwo nam zaakceptować jako własne jeżeli nie zmusza to nas rodaków do myślenia, a książka zmusza i często burzy obraz świata tak mozolnie zbudowany przy gumowatych serialach i jeszcze bardziej dziwnych pseudo konkursach, gdzie liczy się szokowanie, zaskakiwanie i błyskotki!!!
      • munch2 Dobrze zaopatrzone biblioteki? 04.10.11, 11:18
        Problem może i jest społeczny i kulturowy, ale z tymi dobrze zaopatrzonymi bibliotekami to chyba jakiś żart.
        • Gość: le Ming Re: Dobrze zaopatrzone biblioteki? IP: 178.73.49.* 04.10.11, 11:37
          A kiedy ostatnio byłeś w bibliotece w poszukiwaniu innej książki niż podręcznik?
          • munch2 Re: Dobrze zaopatrzone biblioteki? 04.10.11, 11:53
            Bywam często. Studiuję w Krakowie i tu sytuacja nie jest najgorsza. Ale jestem z tzw. "prowincji" - miasto niebiedne, ładna biblioteka, ale o nowszych książkach można tylko pomarzyć. Dlatego jeśli ktoś ocenia stan zaopatrzenia polskich bibliotek opierając się na tym, czym dysponują biblioteki warszawskie, krakowskie, etc., to umyka mu spory kawałek polskiej rzeczywistości.
            • Gość: le Ming Re: Dobrze zaopatrzone biblioteki? IP: 178.73.49.* 04.10.11, 13:00
              Masz pewnie rację z "dużymi miastami" i prowincją, chociaż ja swojej wiedzy nie opieram tylko na Warszawie czy Krakowie, tylko raczej szeroko rozumianej Wielkopolsce. I nie jest tak źle...
          • Gość: HH Re: Dobrze zaopatrzone biblioteki? IP: 78.133.163.* 04.10.11, 11:55
            ... ja jestem minimum raz w tygodniu w Katowicach, i muszę również potwierdzić, że jest bida.
            Jeśli pojawi się jakaś nowa pozycja, to najczęściej w 1-2 egzemplarzach na całe Katowice i ich kilkanaście (a może i więcej) filii.
            Teraz zapisuj się do kilkumiesięcznej kolejki a potem tyraj przez całe miasto, bo nie możesz odebrać w najbliższej ci filii tylko w takiej, gdzie tą książkę "zainstalowano".
    • Gość: dzio Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie st... IP: *.ists.pl 04.10.11, 00:29
      Kupienie książki (i to całkiem dobrej) za równowartość jednego piwa jest jak najbardziej wykonalna, przynajmniej w dużych miastach. Tam w każdej księgarni typu "tania książka" klasykę, książki dla dzieci, fantastykę i kryminały można bez problemu dostać za 5-10 złotych za sztukę - tyle samo kosztuje lane piwo w knajpie. Nawet jak ktoś ma bardzo kiepską sytuację finansową, to raz na dwa miesiące na taki wydatek sobie na pewno może pozwolić (no chyba, że ważniejsze jest, żeby mieć kasę na wódkę i papierosy, telewizor w każdym pokoju, tipsy i solarium...) - a 6 książek rocznie to jest zdecydowanie więcej, niż statystyczny Polak w tym momencie czyta.

      Tu najważniejsze nie jest to, czy książki są drogie czy nie, bo jak lud tępy to i złote góry nie pomogą. Dopóki nie jest obciachem przyznanie się, że od trzech lat miało się w rękach tylko program tv i "Z życia wzięte", to ani obniżka cen, ani biblioteka na każdym rogu nie poprawią sytuacji.
      • munch2 Tania książka w dużym mieście 04.10.11, 11:23
        Tanie książki są dostępne głównie w dużych miastach. Poza tym zakres dostępnych w nich tytułów jest bardzo ograniczony. W każdej chwili na półkach księgarń jest co najmniej kilka nowych książek, które chciałbym przeczytać, ale w taniej książce żadnej z nich nie dostanę. Może i kupię w zamian coś w taniej książce, ale często będzie to wybór "zamiast", z braku wyboru - bo na kupno w księgarni nierzadko mnie nie stać. Poza tym kupując w taniej książce można całkiem dobrze opanować klasykę, ale już nie dowiedzieć się, co nowego oferuje literatura. Biblioteki też rzadko w tym wypadku pomagają, bo nowe pozycje w ich księgozbiorach to białe kruki.
        • Gość: Wooj Re: Tania książka w dużym mieście IP: 31.61.72.* 04.10.11, 11:51
          > Tanie książki są dostępne głównie w dużych miastach.

          Ludziom interesującym się literaturą również zdarza się być czasem w wielkim mieście i - podpowiadam - można właśnie wtedy zajrzeć do tańszej księgarni czy antykwariatu. Przełomowe spostrzeżenie, nie? Poza tym na Allegro też jest masa tanich książek, ale kogo to obchodzi, lepiej powtarzać, że książki są za drogie. Nie namawiam nikogo do czytania, tylko po co te żenujące wykręty. Również ten, że ktoś nie czyta nic, bo jego ambicje intelektualne zaspokajałoby wyłącznie kupowanie nowości. Skoro po pół roku od premiery książka nie jest już godna zainteresowania, to po co ją czytać, gdy jest nowa?
          Biorąc pod uwagę, że statystyczny obywatel czyta poniżej książki rocznie, to wynik 4-5 miesięcznie byłby całkiem niezły, a na to stać każdego.

          >Poza tym zakres dostępnych w nich tytułów jest bardzo ograniczony.

          Do księgarni taniej nie wysyłamy profesora poszukującego specjalistycznej literatury wydanej sto lat temu w obcym języku, tylko kogoś, kto ma ochotę na kontakt z kulturą. Jeśli nic go tam nie zainteresuje, mówi to więcej o nim niż o księgarni.

          >poza tym kupując w taniej książce można całkiem dobrze opanować klasykę, ale >już nie dowiedzieć się, co nowego oferuje literatura

          Nie rozmawiamy tu o czytelnikach czytających 20 książek miesięcznie, ten wynik uznajemy za wystarczający. Ktoś kto czyta miesięcznie 4-5 książek, na pewno znajdzie mnóstwo ciekawej literatury nawet w małej księgarni. Teoretycznie również taki ktoś, kto twierdzi, że nie czyta nic, bo za drogo. Czytanie jest generalnie jedną z najtańszych rozrywek na świecie!
          • munch2 Re: Tania książka w dużym mieście 04.10.11, 12:10
            Ile tu argumentów. Tylko jakoś zrozumienia dla jednej kwestii brak - gdyby książki były bardziej osiągalne (cenowo), to może kupiłbym w księgarni dwie w miesiącu, a nie jedną na dwa miesiące. Zapewne nie byłbym jedyny, a tym samym sprzedaż książek byłaby większa. W tym samym czasie osoby, które w ogóle książek nie kupują pewnie też by ich nie kupiły, ale nie o tym teraz mówimy - w końcu dyskutujemy teraz o wynikach statystycznych, te na pewno by się zmieniły dzięki osobom już kupującym książki.

            Jeśli chodzi o nową literaturę, to mam na myśli i takie książki, które wydano rok i dwa lata temu. Takich książek, jeśli tylko są chodliwe, prawie na pewno w taniej książce nie uświadczysz. A na pewno jest wiele osób, które chciałyby przeczytać konkretny tytuł, a nie po prostu jakąkolwiek książkę - takie osoby mogłyby kupić książkę w księgarni, a jeśli ich na tę książkę nie stać, a w tym samym czasie nie znajdą dla siebie nic ciekawego w taniej ksiażce, nie kupują nic. Dlatego, choć zgadzam się z różnymi uwagami odnośnie lenistwa intelektualnego Polaków, to nie przyjmuję do wiadomości argumentacji prowadzącej w prostej drodze do zaprzeczenia tezie, że cena książek w księgarniach ma wpływ na poziom ich sprzedaży, a w efekcie czytelnictwa.
            • Gość: le Ming Re: Tania książka w dużym mieście IP: 178.73.49.* 04.10.11, 13:05
              > Jeśli chodzi o nową literaturę, to mam na myśli i takie książki, które wydano rok i dwa lata
              > temu. Takich książek, jeśli tylko są chodliwe, prawie na pewno wtaniej książce nie uświadczysz.

              To zależy... A jeśli już byłbyś skłonny zamienić "rok, dwa lata" na "trzy, cztery lata" to wybór robi się spory. Tylko że znowu - duże miasta. To fakt. Ale z drugiej strony - nawet z różnych dziur przyjeżdża się czasem do dużego miasta. Może zamiast wydać kasę na weekendowe disco i codzienne piwko w Biedronce, przeznaczyć to CZASEM na książkę?

              Cena książek oczywiście ma wpływ na ich sprzedaż i (niski) poziom czytelnictwa w Polsce. Ale nazbyt często jest wygodnym usprawiedliwieniem dla intelektualnego lenistwa oraz skłonności do kradzieży.
      • bosman_plama Re: Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie 04.10.11, 12:50
        Gość portalu: dzio napisał(a):

        > Kupienie książki (i to całkiem dobrej) za równowartość jednego piwa jest jak na
        > jbardziej wykonalna, przynajmniej w dużych miastach. Tam w każdej księgarni typ
        > u "tania książka" klasykę, książki dla dzieci, fantastykę i kryminały można bez
        > problemu dostać za 5-10 złotych za sztukę - tyle samo kosztuje lane piwo w kna
        > jpie.

        Owszem i jako czytelnik jestem bardzo tanim księgarniom wdzięczny. Gdybym jednak oszalał i został wydawcą, już bym się tak z tanich nie cieszył. Nie wiem, czy nie wyrobiły one u nas odruchu odczekania, aż się nowa powieść pojawi na taniej (u mnie wyrobiła i książki dzielę na takie, które muszę mieć już i na takie, na które mogę poczekać).

        A wydawca na sprzedaży na taniej nie zarabia. To i potem wydaje w mniejszych nakładach, za to drożej i rodzi nam się osławione błędne koło.
    • Gość: klakier Re: Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie IP: *.nyc.res.rr.com 04.10.11, 05:14
      Gość portalu: riderr napisał(a):

      > Czytelnictwo w ogóle nie jest przecież tożsame z czytaniem NOWYCH książek. W Rosji (jak podaje artykuł) na nową książkę pracuje się kilka dni, a mimo to, Rosjanie czytają więcej od nas. U nas nie ma tradycji masowego czytania książek, jak np. w Skandynawii. Cena nowych książek nie jest więc znaczącym wskaźnikiem, jest nim raczej uwarunkowanie kulturowe i strukturalne. Poza tym małe spostrzeżenie, które potwierdza to co wyżej - polskie biblioteki są całkiem nieźle wyposażone, a ludzi w nich za dużo nie ma. Jakby książki były po 5 złotych, większość wolałaby i tak kupić za to piwo.
      ----
      Racja ! Żeby posiadać umiejętność czytania cudzych przemyśleń i rozpoznawania idei, najpierw należy posiadać własne myśli i wyrobione zdanie o świecie. Sowietyzacja polaków się nie udała ale amerykanizacja wolactwa przebiega zgodnie z planem.
    • Gość: le Ming Re: Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie IP: 178.73.49.* 04.10.11, 11:18
      "Jakby książki były po 5 złotych, większość wolałaby i tak kupić za to piwo"

      Co prawda, to prawda. Takie są fakty. I taka polska kultura czytelnicza.
    • Gość: ya ksiazki sa TANIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.11, 11:29
      czy ksiazka kosztujaca 35 zł jest droga???sorry, ludzie wiecej wydaja w sklepie na słodycze i piwo. poza tym mozna na Allegro kupic swietne ksiazki za bezcen (np. kupiłam ostatnio Fowlesa za 5 zł!!!). prawda jest taka, ze jak ktos chce czytac, to czyta, a ze Polska jest totalnie zapozniona kulturowo, to czytelnictwo jest jakie jest.
    • tom.plamka Nieprawda 04.10.11, 11:31
      Polacy czytają ale niekoniecznie książki papierowe. Przecież są komputery i internet. Dużo ludzi ściąga pdfy i czyta na komputerze. Jest to piractwo, ale jakby nie patrzeć stanowi dużą część czytelnictwa w Polsce. Poza tym dlaczego czytelnictwo ma ograniczać się tylko do książek. Przecież w internecie jest mnóstwo blogów, artykułów i innych treści.
      Sam przeczytałem na komputerze kilkadziesiąt książek, ale wg. statystyk należę do tej "głupszej" części społeczeństwa.
      • Gość: HH Re: Nieprawda IP: 78.133.163.* 04.10.11, 11:59
        Tu się z Tobą zgodzę - mnóstwo ludzi w Polsce czyta "kradzione" książki z internetu - dzięki czemu zaniżają "oficjalne" wyniki czytelnictwa.
        Znam osoby, które w ciągu roku czytają po kilkadziesiąt/kilkaset pozycji (nie mam pojęcia skąd oni biorą na to tyle czasu) i nie kupują ANI JEDNEJ książki - po prostu ich nie stać, więc ściągają z netu, jak się da wypożyczają z biblioteki (ale rzadko) bądź od znajomych.
        • Gość: le Ming Re: Nieprawda IP: 178.73.49.* 04.10.11, 13:07
          Wydaje mi się, że nie macie racji z tym "zaniżaniem statystyk". Statystyk czytelnictwa nie konstruuje się na podstawie sprzedaży, tylko na podstawie badań, ankiet, kwestionariuszy... Jeżeli ktoś czyta w .pdf czy na Kindle'u, to też się załapie do "czytających".
    • fatsamu TAnsze sa elektroniczne chociaz 04.10.11, 11:31
      Cyfrowe ksiazki sa troche tansze , mozna na nich oszczedzic pare zlotych . tu jest tani sklep.. Biblioteki sa swietne , u mnie mozna nawet filmy na dvd wypozyczyc za darmo na tydzien. Tzreba tylko wysilku - wybrac sie do biblioteki - niejednemu taki pomysl nie przyjdzie nawet do glowy.
      • Gość: HH Tańsze!? Chyba bredzisz! IP: 78.133.163.* 04.10.11, 12:02
        Pierdół byś nie opowiadał - oto przykład. Tą książkę w papierowym wydaniu kupię za niższą cenę.

        kiosknapustyni.pl/ebooki/zlodziej_czasu_p30197.xml
        Poza tym co to za wybór!?

        Rozumiem, że to Twój "biznes" i się chciałeś zareklamować, ale co to za reklama, jak to jest to samo co w nexto.pl, gdzie ceny ebooków są wyższe niż w empik.com a często wyższe niż wydania papierowe.
    • Gość: HH Książki w Polsce mają chore ceny. IP: 78.133.163.* 04.10.11, 11:45
      Za zwykłą, beletrystykę sprzedawca żąda ok. 40-50 zł!
      Jeszcze dwa-trzy lata temu takie książki kosztowały po 30-35 zł.
      Wprowadzenie VAT nie ma tu nic do rzeczy, bo to nie wzrost o 5%.
      Dlatego nie kupuję książek, chyba że na wyprzedażach, za to wypożyczam w bibliotece, pożyczam od znajomych albo "kradnę" z internetu.
      • Gość: le Ming Re: Książki w Polsce mają chore ceny. IP: 178.73.49.* 04.10.11, 13:09
        Nie rozumiem tylko, dlaczego "kradnę" piszesz w cudzysłowie.
    • Gość: zdrowysamwieszco Sposób na tanią książkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.11, 12:04
      Można kupować taniej używane na allegro lub pobierać/wymieniać za darmo np na podaj.net.
      Jak mówi przysłowie "Dla chcącego...."
    • martica platformerska promocja inteligencji... 04.10.11, 12:06
      chyba juz poszla miedzy bajki, hehe.

      Na ksiazke kosztujaca 30pare PLN musze pracowac 2 godziny, a taki robol z budowy ma ode mnie wiecej, ale po podstawowce i tak ksiazek nie bedzie kupowac.

      Bilety do tetru czy opere to ponad 100PLN, czasem pewnie na pojedyncze przedstwienia jeszcze wiecej.

      Glupi bilet do kina to 27PLN w weekend.

      Jak ma tu rozwijac sie kultura i inteligencja? PO, co robisz ze swoim intelegenckim elektoratem? Zrobiliscie z nas nedzarzy Europy...

      A do tego dwa inne newsy z dzis - Polacy nie chodza do lekarza bo ich nie stac i drozej u nas niz w Europie, ale to akurat nie nowina.

      KIEDY WYJDZIEMY NA ULICE??


      --
      Pozdrawiam,
      Marta
      • Gość: ddt Widać, że nie czytasz nawet gazet, bo pleciesz IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.11, 12:50
        straszne głupoty.
        Byłem już kilka razy w tym roku w teatrze, a bilety kosztowały 30-40 zł.
        Do kina idź w dzień powszedni - 5 zł taniej.
        I nie uprawiaj debilnej pisiej propagandy, bo Polacy na pewno nie są nędzarzami Europy.

        PS: Wyjście na ulice to może być dobry pomysł, podobno w tym zawodzie nieźle się zarabia.
      • Gość: mozecie mi skoczyc bende siem polemizowal IP: *.dynamic.mnet-online.de 04.10.11, 13:08
        i to krotko i zwiezle

        nie wazne jest to ile kto czyta,wazne natomiast jest to co kto czyta

        powiedz mi co czytasz,a powiem ci kim jestes

        a jezeli mam juz wrocic do tematu
        to napisze,ze generalnie to tumanstwo bierze sie z biedy
        i wiedziano to juz tak dawno temu,ze swiadomie zaczeto tworzyc enklawy biedy
        zeby to co dumnie nazywa sie elyty albo salony dobrze wypadalo samo przed soba
        bo co to by bylo,gdyby nagle okazalo sie ,ze elyty i salony to zwykli hochsztaplerzy
        kadzacy sami sobie
        co tez wiedziano juz dawno a nawet zapisano i to po polsku( zebyscie nie mieli wymowki,ze jezykow obcych nie znacie)

        fragment

        bo natura na rzadczych pokoleniach zna sie
        innym powietrzem zywi,inna strawa pasie
        stad rozum bez nauki,stad bieglosc bez pracy
        madrzy,rzadni,wspaniali,mocarze,junacy
        wszystko im latwo idzie,a chociazby ktory
        odstrychnalsie na moment os swojej natury
        znowu sie do niej wroci,a dobrym koniecznie
        byc musi i szanowanym w potomnosci wiecznie

        koniec fragmentu

        widac model starozytnego egiptu i jego elyt
        stal siem,ze tak napiszem obowiomskowy

        hahahahahahahahahah
      • Gość: le Ming Re: platformerska promocja inteligencji... IP: 178.73.49.* 04.10.11, 13:11
        > Bilety do tetru czy opere to ponad 100PLN

        Jasne, chyba dla kilku osób.
        • sammler Re: platformerska promocja inteligencji... 04.10.11, 16:50
          Gość portalu: le Ming napisał(a):

          > > Bilety do tetru czy opere to ponad 100PLN
          >
          > Jasne, chyba dla kilku osób.

          No niestety, ale mniej więcej tak to w Wa-wie wygląda. Byle przedstawienie w teatrze od 60 do 100 zł (może te cieszące się mniejszym powodzeniem i są za 40-50 zł), w Teatrze Wielkim od bodajże 60 zł (do 145 zł polskich), nie licząc miejsc, z których nic nie widać (boczne loże albo III balkon, które są za 25-30 zł; na balkonie można by sobie jakoś poradzić mając lornetkę, ale z bocznych lóż naprawdę nierzadko trudno cokolwiek zobaczyć; dźwięk też już nie zawsze ten, a przecież by coś zobaczyć i usłyszeć idzie się do opery). W Filharmonii jest lepiej, bo od bodajże 25 zł (zwykle do 50 zł) i mniej więcej słychać z każdego miejsca (bo sala mała).

          Nie piszę oczywiście o wejściówkach (zwykle ok. 20-30 zł), bo w takie miejsca chodzi się zwykle z kimś i wieczór planuje wcześniej (choć gdy się idzie samemu i ma się inne plany, gdyby wejść się nie udało, można próbować).

          S.
      • mirafas Re: platformerska promocja inteligencji... 04.10.11, 13:24
        Durny post! Jakby za władzy PiS czy SLD książki kosztowały 5 zł a bilet do teatru 10 zł. Nie przesadzajmy z tym upolitycznieniem wszystkiego, bo zaczniemy się kłócić w łóżku kto sie kocha na Macierewicza a kto na Tuska :P
    • akle2 Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie st... 04.10.11, 12:43
      Cena książek to wymówka, no chyba że ktoś chce mieć unikatowy egzemplarz tylko dla siebie. Nie trzeba KUPOWAĆ książek, wystarczy przespacerować się do biblioteki.
    • hansfakir Re: Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie 04.10.11, 12:46
      Jak ktoś ma pieniądze na książki to nie ma czasu czytać. Jeżli ktoś ma czas czytac to nie ma pieniędzy żeby je książki. Jak ktoś ma dużo pieniędzy i czasu to znajduje sobie ciekawsze rozrywki!
    • sammler No tak, tyle że Rosjanie... 04.10.11, 12:51
      ... czytają - jak widać - więcej od Polaków, mimo że na zakup tych 5 książek muszą pracować 2,5 razy dłużej. Czyli jak się chce, to można...

      Książki, owszem, są w Polsce drogie (i wiem, że spokojnie mogłyby być znacznie tańsze), ale jak widać kierunek poszukiwań przyczyn niekoniecznie jest prawidłowy... Polacy to naród ludzi prostych. Którzy prędzej kupią nowy telewizor plazmowy (na to ich jakoś stać, na prąd do niego też) niż książkę...

      S.
    • Gość: Ebook Ebooki miały załatwić sprawe IP: *.ue.poznan.pl 04.10.11, 13:02
      Miały, ale nie załatwiły. Elektroniczna książka miała być tania. Miało to kompensować wysoką cenę czytnika. Tymczasem wydawcy obniżyli ceny raptem jedynie o kilka złotych w stosunku do ceny książki drukowanej.
      • sammler Re: Ebooki miały załatwić sprawe 04.10.11, 15:43
        W Polsce jest jeszcze gorzej. Publikacje elektroniczne objęte są stawką podstawową VAT (23%) a nie preferencyjną jak książki papierowe. Od nowego roku taka np. "Polityka" w wersji elektronicznej bardzo zdrożała właśnie z uwagi na 23% VAT. Nadal jest tańsza od wersji papierowej, ale już tylko o złotówkę.

        S.
    • Gość: Adams Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie st... IP: *.dynamic.chello.pl 04.10.11, 13:20
      Ja posiadam dość dużo książek przy czym większość to egzemplarze z drugiej ręki. póki istniał dworzec kolejowy w Katowicach to byłem częstym gościem w tamtejszym antykwariacie. Przynajmniej dwa razy w tygodniu. I zawsze coś stamtąd wynosiłem
      Natomiast co do bibliotek to może są zaopatrzone w nowości ale jest tego stanowczo za mało. Po nowość musiałem się ustawić w kolejce. Miałem numerek 33 (trzydzieści trzy). Można sobie łatwo policzyć ile na tę pozycję czekałem.
    • mirafas Czytelnictwo: Polska w ogonie Europy, bo nie st... 04.10.11, 13:28
      A na temat: czytam ok. 100-150 książek rocznie. Większość biorę z biblioteki, wybranych autorów kupuję a książki autorów, których nie znam a którymi ktoś chce mnie zainteresować pożyczam od znajomych. Czasem też kupię coś "od pały" w taniej książce - i nawet nieźle trafiam jak na razie ;). Co do bibliotek nie jest tak źle, no chyba że ktoś się uprze na najnowszy tytuł. Ja sobie odpuściłem czytanie wszystkich nowości - i tak mam duże zaległości w lekturach starszych...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka