Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: 63.66.48.* 25.02.05, 20:16 To prawda ze dla krajow rozwijajacych sie 5% deficit jest niebezpieczny. Dla duzej gospodarki jak USA, jest to problem, ale zadno to bankructwo. Jesli by uzywac 5% jako znaku bankructwa, to USA juz raz zbankrutowalo w 1985 roku. Jakos nikt tego nie zauwazyl, szczegolnie zagraniczni wlasciciele dlugo amerykanskiego. Wzrost zadluzenia ma bardzo malo do czynienia z wojnami Busha. To glownie bylo spowodowane cieciami podatkow, recesja i rozbudowa Medicare. Dlug publiczny to glownie Amerykanie pozyczjacy pieniadze innym amerykanom. Obcokrajowcy maja 24% dlugu publicznego. Tak zdecydowanie, jest to czas dla Ciebie: skoncz z mysleniem zyczeniowym i spojrz prawdzie w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:17 Prof. Stiglitz, byly szef Banku Swiatowego (albo IMF, co praktycznie na jedno wychodzi) tez jest zaniepokojony ponad 5% defricytem rachunku biezacego USA... Wojny poa swiatowymi zawsze niszczyly godspodarke USA, bo zamiast je finasowac ze zwiekszonych podatkow, rzady sie zadluzaly, bo wiedzialy, ze starcily by "waadze" jakby podniosly podatki na finasowanie niepopularnych wojen typu wietnamskiej czy irackich... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 20:40 Stiglitz ma racje niepokojac sie o 5% deficit. tyle tylko ze jest to lokalny problem, ktory moze spowodowac zmniejszenie wzrostu, ale nie jest zadnym problemem strukturalnym. Wojna wietnamska nie niszczyla gospodarki Amerykanskiej! Lata 60-te w Stanach byly okresem najszybszego wzrostu gospodarczego po drugiej wojnie swiatowej. Koszt wojny irackiej jest minimalny dla gospodarki amerykanskiej. Gospodarczo nie ma ona zadnego znaczenia. Problem deficity w Stanach nic nie ma do czynienia z wojna w Iraku. Ameryka spedza na wydatki militarne duzo mniej niz w latach 80-tych. Przyczyna deficitu, sa ciecia w podatkach i glownie wzrost Medicare. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. 26.02.05, 21:26 www.globalissues.org/Geopolitics/ArmsTrade/Spending.asp#USMilitarySpending Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. 26.02.05, 22:29 www.uuforum.org/deficit.htm www.truthandpolitics.org/military-relative-size.php zfacts.com/p/318.html www.house.gov/jec/fiscal/debt.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 00:56 bardzo dziekuje za te dane. One dokladnie potwierdzja to co mowilem. Przecietna wydatki militarne jako procent gospodarki w 2003 roku bylo 3.7%. w latach 80- tych okolo 5.5% Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. 27.02.05, 01:38 z danymi zawsze trzeba ostroznie (szukajac danych np. ze wielkosc budzetu Rosji w jednym miejscu jest taka sama jak wydatki na zbrojenia Rosjii w innym miejscu). w sumie te dane sa prawie jak fusy z kawy. zgadujac przyszlosc USA trzeba by poszukac pewnych zaleznosci prawidlowosci zachown tych grafow. wydatki na zbrojenia zmalaly ale nie musialy rosnoc bo soviet sie rozpadl pozostalo splacanie. nie chce spekulowac czy US ,military budzet to dobra inwestycja a moze to subsydiowanie GM z Boeingiem i reszta. US jest na razie dobra muskularna retorta do produkcji kasy tak jak Brytania przez wiele. jak narazie EU jeszcze nie ma muskulow. Moze to sie zmienic np. cos moze stac sie z chinska gospodarka czy zamkniecie kurkow wojna w zatoce perskiej. niewidzialna reka wolnego rynku szybko potrafi znalesc sobie nowa retorte. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:34 To sa dane wysoce zanizone, nie obejmuja np. wydatkow na kryptomilitarne badania prowadzone np. przez NASA... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.dyn.optonline.net 02.03.05, 05:05 Zabawne. W porownaniu z budzetem militarnym, budzet NASA to kropla w morzu. Nic to nie zmienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:16 No tak, USA wydaje ostanio glownie na wojny... :( Analogia z III Rzesza w okresie schylkowym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: 63.66.48.* 02.03.05, 17:13 Round and round we go. Jakos informacja nie potrafi zpenetrowac twego mozgu. Budzet militarny: 2003- 3.7% GDP; 1985 - 6% GDP. Wydaja coraz wiecej na wojny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 13:08 Potrafia teraz lepiej ksiegowac wydatki militarne jako cywilne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl Krzysiek IP: *.dip.t-dialin.net 25.02.05, 22:44 Gość portalu: Krzysiek napisał(a): > Kagan, nie napisal dobra rzecz i albo falszuje albo nie rozumie danych. > > Wiec z tego co mowisz to wynika ze federalne agencje statystyczne, falszowaly > statystyki? Kto, kiedy, jak? > > Dolar oparty za zlocie? Kto tak uwaza? Trzeba nic nie wiedziec, zeby cos > takiego myslec. > > Fajna zagrywka Niemcow z Euro? Jezus Maria! Trzeba nie miec zadnego pojecia, > zeby byc Europejczykiem i tym sie chwalic. > USA ma jeden dosc powazny problem: bardzo niskie savings rate. Dzieki bardzo > luznym warunkom monetarnym/fiskalnym to nie zabardzo widac i konsumpcja rosnie > i rosnie. Nie moze to trwac w nieskonczonosc. W pewnym momencie ta konsumpcja > musi oslabnac co zwolni wzrost gospodarczy. Chyba ze ktos zaplaci zeby dalej to > > podtrzymywac. Jesli Euro bedzie dalej roslo, to Europejczycy zaplaca za > miekkie ladowanie USA. Fajna zagrywka Niemcow. Problemem dla USA jest to ze coraz wiecej dziedzin w ktorych przodowali sa doganiani. Naturalnie nie przez Chiny a przez inne wysokorozwiniete i w przeciwienstwie do USA wysokoproduktywne kraje. Te majace pozytywne bilancy handlowe. Jak Niemcy/Japonia. Tez powoli i inne kraje tez to robia. A USA zyje z reszty Swiata. W zeszlym roku juz za 600 mild$. Widac tez nawet w technice wojskowej. Kiedys sami opracowywali systemy. A teraz daja projektowac za granica. W Eu. Japonii. W przemysle to tez tak jest. Ale sie dobrze zyje jak inni produkuja i wam w USA daja. Tez R&D. Lenistwo jednak na dluzsza mete nie poplaca. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 05:35 Jest dokladnie przeciwnie. Ameryka wiedzie swiat w technologie i w zastosowaniach wysokich technologii. Od 1995 roku produktywnosc gospodarki Amerykanskiej sie znacznie wzmocnila, podzas gdy Europie Zachdniej jest zastoj. Roznica sie bierze glownie w rozwoju i zastosowaniach technologii informatycznych. Problem z deficytem w handlu, nie jest problemem Stanow, a problemem slabo sie rozwijajacej Europy. Amerkanie nie sa leniwi. Przecietnie duzo wiecej pracuja jak rowniez duzo wieksza czesc spoleczenstwa pracuje. To Europa Zachodnia jest na ciaglych wakacjach. Kto gdzie produkuje nie ma znaczenia. Jest to umiejetnosc o malej wartosci dodanej. Wszystkie gospodarki rowiniete przesuwaja sie w kierunku uslug i od bezposredniego wytwarzania (knowledge economy). Tak sie sklada ze Europa jest slabiej rozwinieta w wiekszosci dziedzin wysokiej technologii. Fakt ze Europa wiecej produkuje niz Ameryka jest slaboscia a nie sila. To rowniez jeden z powodow czemu amerykanie so 50% bogatsi niz Europejczycy. Amerykanie sa lepiej wyksztalceni (najwyzszy procent ludzi z wyzszym wyksztalceniem z bogatych (i biednych) krajow), pracuja wiecej, wydaja wiecej i malo oszczedzaja. Amerykanska gospodarka wiedzie swiat w wiekszosci dziedzin R&D. Nic dziwnego, kiedy prawie wszystkie najlepsze Uniwersytety na swiecie sa w Stanach. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Kiedy..... 26.02.05, 05:54 problem z deficytem w handlu jest problemem a kiedy nie jest problemem? > Amerykanie sa lepiej wyksztalceni (najwyzszy procent ludzi z wyzszym > wyksztalceniem z bogatych (i biednych) krajow), pracuja wiecej, wydaja wiecej i > > Od 1995 roku produktywnosc gospodarki > Amerykanskiej sie znacznie wzmocnila, podzas gdy Europie Zachdniej jest > > zastoj. > ...To Europa Zachodnia jest > na ciaglych wakacjach... > Fakt ze Europa > wiecej produkuje niz Ameryka jest slaboscia a nie sila. To rowniez jeden z > powodow czemu amerykanie so 50% bogatsi niz Europejczycy. paradoksalna sytuacja, europejczycy tyraja mniej, produkuja wiecej i maja 50% mniej niz zapracowani nieproduktywnie amerykanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan W ostanim Newsweek bylo... IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:07 ... ze Polska ma wyzsza wydajnosc pracy na roboczogodzine niz USA. USA ma 10 miejsce, nawieksza wydajnosc ma zdaje sie Slowacja czy Slowenia. Nie mam czasu sprawdzac... Ale zobaczcie: newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=11568 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: W ostanim Newsweek bylo... IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 01:43 Oczywiscie ze nie. Europa Centralna ma tylko 54% produktywnosci EU. EU jest o 10% nizsze niz w USA. Moze ci sie to myli z wzrostem produktywnosci, ktory byl ostatnio wyzszy w Europie Wschodniej niz w Zachodniej. www.ggdc.net/pub/performance_2003.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: W ostanim Newsweek bylo... IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 03.03.05, 18:47 Produktywnosc Europejczykow na roboczogodzine jest wyzsza np. we Francji czy Niemczech niz w USA. Patrz: OECD 2003 Odpowiedz Link Zgłoś
maly32 Re: Kiedy..... 26.02.05, 16:00 To jest dobry humor :) > paradoksalna sytuacja, europejczycy tyraja mniej, produkuja wiecej i maja 50% > mniej niz zapracowani nieproduktywnie amerykanie] Pracuje w firmie ktora ma birua w calej Europie, nawet w Polsce, i tez ma je w USA. Dobry pracownik w mojej branzy tak jak ludzie w mojej grupie (USA) zarabiaja ~$90tys na rok + ubezpieczenia + skladki na emeryture ktore firma placi (nie 401k, to jest osobno) + 4 tygodnie wakacji (22 dni pracy zeby bylo dokladnie) + okolo 10% pensji jest ich roczny bonus (to wszystko jest od pierwszego dnia pracy). Ci ludzie placa kolo 25% podatkow od tych $90tys i bonusu. Nasi europejscy koledzy zarabiaja za ta sama prace ~40 tys. euro (maja darmo ubezpieczenie i 8 tygodni wakacji) i placa okolo 50% podatkow. Hmmm....gdzie jest tu lepiej...hmmm...porownajmy teraz ceny...dom w Holandi ~300 tys. Euro, okolice Amsterdamu, Amstelveen, Utrecht itd. no ale powiedzmy ze nie wszedzie jest tak drogo, no niech bedzie ~$150tys. euro, dom w USA ~$150 tys. jest srednia krajowa. Hmmm... gdzie jest wygodniej z punktu widzenia ekonomicznego? Ja nie mowie ze Europejczycy nie sa wydatni jezeli chodzi o godzine pracy, wyglada ze tak jest wg. badan ktore sa opublikowane. Moze i wiekszosc R&D jest gdzies tam robione, bo przeciez wszystkiego sie w jednym miejscu nie da zrobic. Jednak w porownaniu do wydatkow, w USA sie zarabia o wiele wiecej vis a vis tego co sie wydaje. Poniewaz wszyscy pracujemy glownie dla tego zeby dostac pensje, to pieniadz ma jakas tam wartosc. Wobec tego, wydaje mi sie ze wartosc firm jest dobrym wskaznikiem ktory pokaze kto wie jak zrobic cos co ma wartosc. Wg. ostatnich wynikow z dziesieciu najbogatszych firm na swiecie, 8 jest z USA. Ktos tu jeszcze inne bzudry pisal o ludziach ktorzy pracuja na gieldzie i zarabiaja kokosy i jak to sie nie powinno liczyc w PKB. HA! Po USA najwiekszym miejscem na "hedge fund" jest Londyn. Jest dokladnie tak samo jak w USA. Masz $1M poza wartoscia domu, mozesz inwestowac. Oni dadza Ci roczny przyrost 30% i z tego odbiora sobie 20%, czyli 6% przyrosu Twojego konta. To jest jak kazdy inny handel, na bazarach, import/export itd. My jako polacy powinnismy wiedziec duzo o handlu i jezeli sie powie ze takiego typu "uslugi" nie maja wartosci, to wydaje mi sie ze Polski PKB to byloby kilka zlotych. M M Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: Kiedy..... 26.02.05, 16:48 alez oczywiscie ,wszystko opiera sie na wierze ze tak musi byc ( jak z tym $100 banknotem na stacji) a nie inaczej. dlatego za ta sama robota placi sie roznie w roznych punktach globu. ludzi w jednum miejscu nauczy sie ze zyje im sie lepiej niz za miedza . Jak maja to sprawdzic? niewidzialna reka wolnego rynku dzieki temu moze latwiej zrobic kase. ta reka potrzebuje muskuly. dzis role ta pelni USA jutro za muskuly moze robic inny kraj . a elektroniczna ksiegowosc zyje swoim zyciem (kanty na gieldzie, w korporacjach blackout czy tsunami czy wojna w najgorszym przypadku nie ma na nia wplywu). wielu utrzymuje ze zera mozna dopisywa w nieskonczonosc w tej ksiegowosci. poczekajmy i zobaczymy jak dlugo mozna zera dopisywac. Odpowiedz Link Zgłoś
maly32 Re: Kiedy..... 26.02.05, 19:35 Kazdy kraj dopisuje zera, tu sie nie oszukujmy. Kazdy kraj ma jakas tam liczbe ludzi ktorzy sa dobrze wyksztalceni. To ze USA od kilkudziesieciu lat dominuje nic nie zmienilo w Europie, wiekszosc zmian jest spowodowana przez dane kraje np. 36-cio godzinny tydzien pracy we Francji, olbrzymi koszt zwalniania ludzi w Niemczech to samo w Holandii, itd. Prawa jakie sobie te wszystkie kraje przeprowadzily spowodowaly zmniejszenie zainteresowania firm/przemyslu na ich mieszkancow. Teraz wyobraz sobie ze Kowalski wymyslil sprzet ktory pozwoli na podroz w czasie. Kowalski potrzebuje kupe kasy zeby ta firme wystartowac. Gdzie on ta kase znajdzie? Bank? Nie Gielda? Nie Znajomi? Moze, ale Kowalski potrzebuje duzo wiecej kasy. Jest tylko jedne miejsce i to jest "venture capital." Rzeczywistosc jest taka ze najwieksze zrodlo "venture capital" jest w USA, juz dosc dawno czytalem artykul ktory porownywal USA do Niemiec w tym i roznica jest 30 razy tzn. 30 razy wiecej pieniedzy "venture capital" jest dostepna w USA niz w Niemczech. Jak Kowalski dostanie od nich kase w USA, to oczywiscie jego firma sie osiedli w USA. Dlaczego? Bardzo proste, Ci ktorzy daja kase chca pomoc tej firmie dobrze wystartowac i moga zagwarantowac najlatwiejszy rynek zbytu w USA. Wobec tego, pomimo ze Kowalski mogl byc z Chin, Indii, Polski, Rosji, Niemiec, Francji itd. to sa bardzo duze szanse ze Kowalski przyjedzie do USA zeby dostac kase i otworzyc interes. W ten sposob, to mimo ze moze najmadrzejsi ludzie nie sa teraz w USA, to wielu z nich tutaj i tak zawita. Jezeli chodzi o rozwoj Chin, Indii itd. to ja jestem za bo po pierwsze, caly smrod i brod zwiazany z produkcja przemyslowa jest u nich, oni sobie rzeki zatruwaja a nie tu gdzie ja jestem. Po drugie, jak kazdy w Chinach i Indiach bedzie mial BMW to nie bedzie taki chetny zeby bomby podkladac, bo moze sie okazac ze ktos im tez takie cudo zrobi no i jak sie juz cos wiecej ma bo sie na to zapracowalo, to sie o to zwykle dba. M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl Re: Kiedy..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.05, 20:04 NIE ma wymyslania jakis cudownych rzeczy. Wszystko sa to male kroczki. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
maly32 Re: Kiedy..... 26.02.05, 20:19 To czy sa male kroczki czy nie to jest "minor point." Wazne jest to ze jak chce sie kasy zeby cos zrobic z nastepnym malym kroczkiem to najlepiej zrobic to w USA. M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: Kiedy..... IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 03.03.05, 18:51 Urocze... podziwiam tok myslenia. > Jezeli chodzi o rozwoj Chin, Indii itd. to ja jestem za bo po pierwsze, caly > smrod i brod zwiazany z produkcja przemyslowa jest u nich, oni sobie rzeki > zatruwaja a nie tu gdzie ja jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Kiedy..... IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 16:31 Europejczycy pracuja mniej. Gdy mowie produkuje mam na mysli angielski term: manufacturing, czyli bezposrednia produkcja towarow. Stany w ogolnym sensie produkuja wiecej na jedna roboczogodzine (okolo 10% wiecej), i pracuja znacznie wiecej: 1900 godzin rocznie w Stanach na jednego pracownika, w Europie okolo 1500 godzin. nie ma zadnego paradoksu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kiedy..... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 06:05 Prawnicy, maklerzy gieldowi, wiekszosc bankierow, wiekszoc agentow ubezpieczeniowych itd, ktorzy w USA stanowia wiekszosc zatrudnionych, nie dosc ze nic nie produkuja, to jeszcze przeszkadzaja produkowac innym. Stad conajmniej 50% dochodow tych osob powinna byc ODEJMOWANA od PKB USA, a nie dodawana do niego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Kiedy..... IP: *.dyn.optonline.net 28.02.05, 07:31 Twoja ignorancja staje sie juz nudna. Te kategorie, ktore wymieniles stanowia zdecydowana mniejszosc zatrudnienia. Przestan rozsiewac te falszerstwa. Po drugie, nie che mi sie pisac tego samego jeszcze raz wiec tylko skopiuje: Koszty maklerow i prawnikow sa bezwartosciowe poza granicami Stanow? Nie wiem czy sie smiac czy plakac. Wiesz ze wszystkie komputery wytwarzane w Azji sa bezwartosciowe w buszu Afrykanskim, bo nie ma gdzie je podlaczyc do elektrycznosci? Czy z tego wyciagniesz wniosek ze wszystkie komputery produkowane w Azji, nie maja zadnej wartosci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kiedy.....? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 08:17 1. Zatrudnienie w uslugach sie zwieksza w USA, szczegolnie jako % zatrudnionych, a place prawnikow, ksiegowych i maklerow stanowia wiekszosc globalnego funduszu plac USA. 2. Zas ich uslugi sa bez wartosci poza granicami USA. 3. W buszu afrykanskim czy australijskim uzywa sie przenosnych generatorow benzynowych albo urzadzen "przerabiajacych" prad z baterii samochodowej na 110V albo 220V pradu zmiennego. Te generatory i "inwertory" mozna dostac praktycznie w kazdym kraju, w sklepach campingowych. Mozna tez miec antene satelitarna na samochodzie i dostep do Internetu praktycznie wszedzie... Znow poniosles kleske na wszystkich frontachm, jak USA... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Kiedy.....? IP: 63.66.48.* 28.02.05, 15:22 Zenujace, 1. Uslugi staja sie coraz wieksza czescia wszystkich rozwinietych gospodarek. W OECD srednia jest 60%-80%. To jest miara rozwinietych gospodarek. Walka z twoja szczegolna ignorancja staje sie meczaca. Place prawnikow, itd, nie stanowia wiekszosci plac w Stanach! To kompletny bezsens. Idz na strone Labor Department i sprawdz sobie. 2. Ty nierozumiesz podstawowych pojec. To ze specyficzne prawne czy inne umiejetnosci nie sa wartosciowe poza Stanami, nie znaczy ze one nie maja wartosci. Chyba ze myslisz ze wspolczesny system prawny, finansowy i ksiegowy nie ma zadnej wartosci. Jesli tak myslisz, to nie wiem co dalej mowic, gdyz twoja ignorancja wymaga interwencji szkoly podstawowej. 3. Nie rozumiez nawet prostych przykladow. Masz w tej chwili w buszu amerykanskim miliony generatorow, zeby napedzac te wszystkie komputery? jak zbudujesz infrastrukture to wtedy te komputery beda wartosciowe. w ten sam sposob, jesli zbudujesz w innych krajach Amerykasnki system prawny, finansowy, wtedy prawnicy, maklerzy beda wartosciowi. Przestan sie podniecac. Ludzie i male dzieci patrza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kiedy.....? IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:35 Brak ci argumentow, stad atakujesz ad personam... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kiedy.....? IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 02:00 Gość portalu: Krzysiek napisał(a): 1. Uslugi staja sie coraz wieksza czescia wszystkich rozwinietych gospodarek. W OECD srednia jest 60%-80%. To jest miara rozwinietych gospodarek. Walka z twoja szczegolna ignorancja staje sie meczaca. Place prawnikow, itd, nie stanowia wiekszosci plac w Stanach! To kompletny bezsens. Idz na strone Labor Department i sprawdz sobie. - Labor Dep. w USA jest znany z systematycznego falszowania np. stopy inflacji i stopy bezrobocia... 2. Ty nierozumiesz podstawowych pojec. To ze specyficzne prawne czy inne umiejetnosci nie sa wartosciowe poza Stanami, nie znaczy ze one nie maja wartosci. Chyba ze myslisz ze wspolczesny system prawny, finansowy i ksiegowy nie ma zadnej wartosci. Jesli tak myslisz, to nie wiem co dalej mowic, gdyz twoja ignorancja wymaga interwencji szkoly podstawowej. - Znow tylko ad personam. Jesli ta wiedza nie ma awrtoci poza granicami USA, to ta czesc PKB "wytworzona" przez prawnikow itp. nie powinna byc uzywana w porownaniach miedzynarodowych! 3. Nie rozumiez nawet prostych przykladow. Masz w tej chwili w buszu amerykanskim miliony generatorow, zeby napedzac te wszystkie komputery? - nie wiedzialem, ze w Ameryce jest tez busz... A cena generatora czy tez inwertora jest niezbyt duza w porownaniu do ceny komputera, sczegolnie laptopa, ktory jest dostosowany do pracy z dala od zrodel energii... Majac laptopa wystarczy go raz dziennie podladowac, np. w najblizszym miasteczku... W Afryce tez maja zreszta samochody, a wiec moga ladowac pceta z gniazdka do "cigarette lighter"... jak zbudujesz infrastrukture to wtedy te komputery beda wartosciowe. w ten sam sposob, jesli zbudujesz w innych krajach Amerykasnki system prawny, finansowy, wtedy prawnicy, maklerzy beda wartosciowi. - jesli amerykanski system sie nie sprawdzil w USA, bo jest on najbardziej marnujacy tzw. resources, to jaki sens jest go budowac gdzie indziej? Gdyby inne kraje tak marnowaly rope jak USA, to by jej juz nie bylo na Ziemi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Kiedy.....? IP: *.dyn.optonline.net 02.03.05, 05:20 1. Kiedy, kto, jak? Przklady, dowody. 2. Czyli system prawny, finansowy, ksiegowy nie ma zadnej wartosci w zadnym kraju? Powinien byc odjety od GDP? Czy ty wiesz co ty mowisz? 3. Zamierzasz wkrotce zaczac studiowac dodawanie? podstawy myslenia w drugim semestrze? Coraz blizej, coraz blizej. Amerykanie sa bogaci wiec moga sobie pozwolic na uzywanie wielkiej ilosci ropy i innych surowcow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kiedy.....? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:20 1. Kiedy co? 2. Nie caly, ale jego SPEKULACYJNA czesc! Ale w USA to ponad 50% calego sektora finansow! 3. Potrafisz tylko chamskie ad personam? 4. Amerykanie nie maja prawa rujnowac calej planety, aby jeszcze pare lat cieszyc sie konsumpcja ponad stan... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Kiedy.....? IP: *.dyn.optonline.net 03.03.05, 01:48 1. Kiedy, kto falszowal. Przyklady, dowody. 2. Co to jest Spekulacyjny Kapital finansowy? I czemu on nie nalezy do systemu wlasciwego finansowego? 3. Nie rozumiesz najprostszych argumentow, moze sie to przebije. 4. Zabawne, koniec Stanow jest zapowiadane z duza regularnoscia co dziesiec lat. Na poczatku lat 90-tych, byla ciagle mowa, jak to Japonia zaraz przegoni Stany i Ameryka jest na krawedzi updaku. 15 lat pozniej jest to nadzwyczaj smieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Plaza Accords! IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 13:06 Slyszales o nich? W latach 1980tych USA wymusila na Japonii, grozac jej sila (interwencja militarna) aby Japonia podniosla radykalnie kurs jena wgl. USD, co uczynilo export japonski do USA nieoplacalny, i zapoczatkowalo recesje w Japonii, ktora trwa do dzis. Ale Chiny sa tez potega militarna, maja sztywny kurs juana do USD, i z nimi ten numer nie przejdzie... Historia sie powtarza jako swa parodia (K. Marx). Teraz USA jak sprobuje ten sam numer z Chinami, to sie stanie posmiewiskiem swiata... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Plaza Accords! IP: 63.66.48.* 03.03.05, 15:50 Boze, co za bzdury. Recesja w Japonii spowodowana niewystarcajacym eksportem? Ty kompletnie nic nie wiesz o ekonomi. Przeczytaj sobie jedno z tlumaczen kryzysu w Japonii: www.wws.princeton.edu/~pkrugman/japtrap2.html. Glowny problem to nie wystarczajacy popyt wewnetrzny! Eksport nie ma z tym nic do rzeczy! Interwencja militarna? Ty nawet nierozumiesz swoich wlasnych argumentow, wzmocnienie jena bylo spowodowane duzym deficitem w Stanach. Tak jak teraz, dolar bardzo spadl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek IP: *.swiftdsl.com.au 26.02.05, 07:10 Kolejne bzdury. Skad te "rewelacje", ze "Amerykanie sa o 50% bogatsi niz Europejczycy"? Policzyles, jaki dlug ma przecietny Amerykanin, a jaki ma przecietny Europejczyk, i porownales poziom cen? A komputery produkuja dzis Chiny, nie USA (IBM sprzedal wlasnie do Chin fabryke PC), a programy pisze sie glownie w Indiach. USA tylko zadluza sie na wojny i konsumpcje... To jest fakt! A najlepszse uniwerystety sa w USA tylko w rankingach sponsorowanych przez owe uniwerytety... :( newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=11568 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 26.02.05, 20:33 Potega ignorancji. Moj boze. Powinienes zaczac studiowac podstawowe definicje. PPP w oczywisty sposob uwzglednia poziom cen. Dlatego sie nazywa Purchasing Power Parity. Co do zrodel jest ich niemiara: Przytaczam pare: pages.stern.nyu.edu/~vquadrin/GlobInt/Notes2.pdf, na drugiej stronie econ-www.mit.edu/faculty/download_pdf.php?id=786 www.unece.org/ead/pub/021/021_4.pdf, strona 3 Jeszcze raz, dla tych ktorzy nie umieja dobrze czytac: AMERYKANIE SA 50% BOGATSI NIZ ZACHODNI EUROPEJCZYCY (albo Europejczycy sa 30% biedniejsi niz Amerykanie). Komputery sa od dobrych 20-lat produkowane poza Stanami, glownie w Korei i Tajwanie i w Chinach. Czemu? Jest to commodity biznes, cienkie marze, mala wartosc dodana. Programy nie pisze sie glownie w Indiach! Malutenki procent oprogramowania jest produkowany w Indiach. Z czasem bedzie to wiecej. Jak z wszystkimi prostymi towarami. Gdy staja sie latwiejsze do zrobienia, biedniejsze kraje maja szanse sie w nich specjalizowac. Ten mechanizm dziala od konca 2-giej wojny swiatowej. Najlepsze Uniwersytety sa oczywiscie w Stanach w kazdych rankingach: Przyklady: ed.sjtu.edu.cn/rank/2004/top500list.htm Ranking z Azji. W pierwszej 10-ce 8 - USA, 2 - UK W pierwszej 20-tce, 17- USA, 2- UK, 1- Japan I tak dalej. Amerykanskie uniwersytety wygrywaja zdecydowana wiekszosc nagrod Noblowskich w medycynie, chemii, fizyce od 50 lat! Nie ma zadnych watpliwosci co do tego. Amerykanskie Uniwersytety (jako grupa) sa najlepsze na swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
jerry.uk Re: Krzysiek 26.02.05, 23:36 a jakie sa kryteria oceny tych uniwersytetow? skad wiadomo ze sa najlepsze? moze rankingi ukladaja Amerykanie. tak samo jak Oscary sa przyznawane amerykanskim firmom przez Amerykanow. Oni maja swietny marketing, rzeczywiscie umieja sie sprzedawac ale to moze peknac jak banka mydlana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 01:01 Rozne sa kryteria ocen. Specjalnie uzywalem rankingu zrobiony przez chinski uniwersytet, zeby nie wdawac sie w te bzdurne dyskusje o "falszowaniu" rankingow przez Amerykanow. Ale wspomnialem te wszystkie Noble, ktore Amerykanskie uniwersytety kosza od 50 lat. Chyba ze uwazasz ze komitet Noblowski to rowniez spisek Amerykanski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:37 Komitet nagrod Nobla to glownie amerykanscy zydzi, stad oni te nagrody dostaja, a w USA jest z roku na rok gorzej... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek IP: *.dyn.optonline.net 02.03.05, 05:13 Przedtem myslalem ze potrzebujesz interwencji sszkoly podstawowej. Ale sie mylilem, ty potrzebujesz interwencji medycznej. Time to up your medication, grasshoper. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:17 Po twym poziomie sadzac, to sie nie dziwie, ze finanse USA tak marnie stoja... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek IP: 63.66.48.* 03.03.05, 18:05 No wiesz jak jest. Glupie, zbankrutowane panstwo stac tylko na takich idiotow jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: Krzysiek IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 03.03.05, 19:01 Ten chinski ranking ma jeden podstawowy blad: powoduje nadreprezentacje uniwersytetow anglojezycznych. Angielski stal sie jezykiem nauki, wiec wiele pozytecznych prac w innych jezykach nie dostaje tak duzego 'airtime' co np. prace z uniwersytetow niemieckiech czy francuskich i w szczegolnosci dotyczy to japonskich (wiekszosc wspanialych prac naukowych japonskich jest przetwarzana dopiero wtornie w jezyku angielskim). Teksty te czesto wystepuja dopiero w obiegu wtornym albo posrednim. Wiekszosc naukowcow bada tez przede wszystkim ze zrodel angielskich, bo nie zna innych jezykow. Stad niejako naturalnie zwieksza sie monopol anglojezycznych uniwersytow w takich badaniach. Stad angielskie czy amerykanskie maja nadreprezentacje w badaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek IP: 63.66.48.* 03.03.05, 20:13 Angielski jest jezykiem nauki. Jesli nie umiesz pisac po angielsku, inni naukowcy nie beda znali twoich rezultatow. Co to ma do rzeczy? Jezykiem fizyki jest matematyka, jesli nie znasz matematyki to nie mozesz publikowac. Tak, jest to strata, bo nie poznajemy dokonan nie-matematycznych fizykow. uwazasz ze to wielki problem. Jesli ktos ma cos ciekawego do opublikowania, to bedzie sie starac opublikowac to w jezyku nauki. Po angielsku. Nikt nie publikuje bzdur z Amerkanskich uniwersytetow tylko dla tego ze sa po angielsku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: Krzysiek IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 10:26 Oczywiscie. Tylko ze nie wszyscy badacze tlumacza od razu na angielski. Dotyczy to przede wszystkim uniwersytetow japonskich i chinskich. Nie zawsze istnieje obieg wtorny ich prac w jezyku angielskim. Czesto dopiero sa tlumaczone na inne jezyki jesli sa wartosciowe. Inny przyklad. Angielskie podreczniki i prace staja sie podstawa dla nauczania w wielu krajach, dlatego wlasnie, ze jest glownym jezykiem nauki. Podreczniki polskie, japonskie, francuskie czy niemiecki z rzadka maja taka sama szanse stania sie literatura podstawowa na danych uczelniach. Stad oczywiste z czasem staje sie wieksza ilosc powolywan na prace i podreczniki z uczelni amerykanskich czy angielskich. Poza tym publikacje ze sfery nauk niescislych maja juz BARDZO malo miedzynarodowego uzewnetrznienia. W szczegolnosci np. politologiczne prace po francusku czy socjologiczne niemieckie. Dlatego to badanie ma tak podstawowy blad logiczny. Podobnie jak liczenie wielkosci firm na bazie ich kapitalizacji (co robia glownie Amerykanie), co jest niesprawiedliwe, gdyz firmy japonskie czy europejskie po prostu nie maja tak wysokiej kapitalizacji. Dlatego w statystykach mowiacych o przychodach jest o polowe mniej firm amerykanskich niz w statystykach podajacych za kategorie 'wielkosci' ich kapitalizacji. Widac po prostu uparcie chcesz dowodzic swojej racji, a nie sluchac konstruktywnych uwag. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl Re: Krzysiek IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.05, 09:17 Gość portalu: Krzysiek napisał(a): > Jest dokladnie przeciwnie. Ameryka wiedzie swiat w technologie i w > zastosowaniach wysokich technologii. Od 1995 roku produktywnosc gospodarki > Amerykanskiej sie znacznie wzmocnila, podzas gdy Europie Zachdniej jest zastoj. > > Roznica sie bierze glownie w rozwoju i zastosowaniach technologii > informatycznych. > > Problem z deficytem w handlu, nie jest problemem Stanow, a problemem slabo sie > rozwijajacej Europy. Amerkanie nie sa leniwi. Przecietnie duzo wiecej pracuja > jak rowniez duzo wieksza czesc spoleczenstwa pracuje. To Europa Zachodnia jest > na ciaglych wakacjach. > > Kto gdzie produkuje nie ma znaczenia. Jest to umiejetnosc o malej wartosci > dodanej. Wszystkie gospodarki rowiniete przesuwaja sie w kierunku uslug i od > bezposredniego wytwarzania (knowledge economy). Tak sie sklada ze Europa jest > slabiej rozwinieta w wiekszosci dziedzin wysokiej technologii. Fakt ze Europa > wiecej produkuje niz Ameryka jest slaboscia a nie sila. To rowniez jeden z > powodow czemu amerykanie so 50% bogatsi niz Europejczycy. > > Amerykanie sa lepiej wyksztalceni (najwyzszy procent ludzi z wyzszym > wyksztalceniem z bogatych (i biednych) krajow), pracuja wiecej, wydaja wiecej i > > malo oszczedzaja. > Amerykanska gospodarka wiedzie swiat w wiekszosci dziedzin R&D. Nic dziwnego, > kiedy prawie wszystkie najlepsze Uniwersytety na swiecie sa w Stanach. A skad wiesz o tej przewadze USA? W technice i R&D? Ja wiem ze swojej pracy zawodowej. Konstruuje elektronike prze,yslowa w Niemczech. I wiem ze w elemenrach polprzewodnikowych, kiedys domene USA jest coraz wiecej firm nie z USA. EU Japonia i nawet zaczyna Korea Pd. A rynek maszyn do produkcji wielkoseryjnej jest opanowywany coraz wiecej przez EU/Jap. Firmy amerykanskie zlecaja coraz wiecej R&D do Eu/Jap. Akurat wiem to. Ostatnio mialaem pod nosem nowe urzadzenia firmy amerykaniskiej (maszyny robocze, znana na Swiecie) w ktorej co nowego bylo japonskie. Oczywiscie nie tylko produkcja ale i R&D. A ostatnio pisali o problemach firm samochodowych z dostawami od Boscha. Niemiecka firma. Nagle okazalo sie i firmy amerykanskie je stosuja. A te pompy NIE byly opracowane w USA i Bosch je tylko produkowal. Jak to robia Chiny czy Polska. A bylo R&D niemieckie. W technice militarnej, taki F35 to Amis zleceja prace R&D do EU. Placa. Bo maja produkcje $$$. Stad wlasnie ich deficyt handlowy. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
maly32 Re: Krzysiek 26.02.05, 20:21 Dokladnie. Zaplacimy w Europie $10 co kosztuje ich $9 zeby wyprodukowac, a sami sprzedamy za $100. EU i Japonia jeszcze do tego nie doszli, ale moze kiedys. Mike Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yeah Re: Krzysiek,JOrl IP: *.vf.shawcable.net 26.02.05, 22:39 ..totalny belkot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 27.02.05, 08:31 "yeah"em sie noie przejmujcie, bo to cham "czystej wody", co potrafi tylko atakowac ad personam... A gdyby liczyc PKB w USA tak jak w UE, to byloby one o conajmniej polowe nizsze. Bowiem w USA PKB sztucznie sie zwieksza poprzez takie sztuczki ksiegowe, jak: 1) QAM czyli Quality Adjusting Method, ktora sztucznie zaniza inflacje w USA, a wiec sztucznie zwieksza PKB liczony w cenach stalych. QAM polega bowiem na sztucznym zmniejszaniu inflacji poprzez odejmowanie od wyliczonej inflacji tzw. efektu zwiekszenia jakosci. Zaklada sie bowiem w USA, ze ceny powinny jeszcze bardziej wzrosnac na skutek wzrostu jakosci niektorych towarow, takich jak np. samochody czy komputery, ktory to wzrost nie znajduje, zdaniem "ekspertow" z USA, odbicia we wzroscie cen. Stad odejmuja oni od wyliczonego uprzednio wzrostu cen ow wzrost, ktory powinien nastapic poprzez wzrost jakosci, otrzymujac wielce zanizona stope inflacji. Problem jest tu taki, ze kwantyfikacja zmiany jakosci odbywa sie arbitralnie, a wiec jest to metoda nienaukowa, falszujaca rzeczywiste stope inflacji w USA, a wiec sztucznie zwiekszajaca PKB USA (w cenach porownywalnych, a wiec stalych) i tempo jego wzrostu. 2. Doliczanie do PKB fikcyjnych dochodow, np. tzw. owners rent. Znow to nie sa realne dochody, ale fikcyjne, oparte na fikcyjnym zalozeniu, ze wlasciciel domu czy mieszkania, ktory w nim mieszka, dostaje od siebie czynsz, ktory jest pozniej dodawany do PKB USA, sztucznie go zwiekszajac. 3. USA zyja od dawna na kredyt, stad ten wzrost PKB jest tez na kredyt, a nie wypracowany przez Amerykanow. USA ma, wedlug danych Ministerstwa Skarbu Australii (The Australian z 25/02/2005) deficyt handlowy w wysokosci 600 miliardow dolarow USA (ponad 2 tys. USD per capita) oraz deficyt budzetu 430 miliardow dolarow USA (prawie 1500 dolarow per capita). Czyli ze przecietny Amrykanin zapozycza sie rocznie na 2 tys. dolarow za granica, a jego rzad sie u niego zapozycza na 1500 dolarow rocznie. Stad przecietny Amerykanin ma juz conajmniej 15 tys USD dlugu za granica, a jego rzad jest mu winny ok. 25 tys. dolarow USA. Stad cale to rzekome bogactwo USA i Amerykaniw to iluzja, oparta na sztuczkach ksiegowych oraz olbrzymich i praktycznie nie do splacenia dlugach... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yeah Re: To toczno tow.Kagan! IP: *.vf.shawcable.net 27.02.05, 10:37 "Re: Sowieci tez mieli arcydzielo IP: *.lib.unimelb.edu.au Gosc: Kagan 21.01.2005 04:49 + odpowiedz Jak pisalem sowieci mieli klopoty tylo z Tu144 bo go za szybko oddali do ekspoloatacji i z silnikami do Il62. Reszta byla super. Do dzis wspominam komfort i spokojny lot Il18 czy Tupolewami (pochodne Tu104)." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: To toczno tow.Kagan! IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 27.02.05, 15:31 Nieco zmodyfikowany TU144 latal do niedawna w barwach NASA... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 17:25 PKB o polowe nizsze? Boze, znowu te same bzdury. QAM jest stosowany, dla bardzo prostych wzgledow. Komputer za $2,000 dzisiaj i w 1992, to bardzo rozne maszyny. Moc obliczeniowa dzisiejszych desktopow jest wieksza niz niektorych superkomputerow za miliony dolarow 20-cia lat temu. trzoba to uwzgldnic gdy sie liczy inflancje, szczegolnie w tak skomputeryzowanej gospodarce jak w Stanach. Dodatkowo, po 2000 roku Niemcy zaczeli uzywac QAM rowniez w swoich statystykach. Metoda uzywana do wyliczeni jest na tyle naukowa na ile cokolwiek jest naukowe w ekonomi. Szczegoly: www.bls.gov/ppi/ppicomqa.htm Kwestia poruwnywalnosci GDP, jest dobrze wyjasniona tutaj: www.commerzbank.com/research/economic_research/pool/researchnotes/resnote_0412b.pdf Konkluzja jes, taka ze uzywajac roznych metod nie ma wplywu na ogolny GDP. Pomimo roznic w metodologiach, ogolny obraz jest taki sam: AMERYKANIE SA 50% BOGATSI NIZ EUROPEJCZYCY AMERYKANIE SA BARDZIEJ PRODUKTYWNI AMERYKANIE PRACUJA WIECEJ Co do argumentu ze USA zyja na kredyt. Ciagle te same bzdury. jesli nie rozumiesz podstaw ekonomi, moze duzo prostszy argument przebije sie do ciebie. Caly obecny federalny dlug Amerykanski w rekach obcokrajowcow to 1,700 miliardow dolarow. Wielkosc gospodarki US: 11,000 miliardow dolarow rocznie. Czyli caly dlug to 15% jedno-rocznej produkcji gospodarki amerykanskiej. Ten dlug nie bedzie splacany w jednym roku ale przez dziesieciolecia. Czyli, koszt tego dlugo dla gospodarki amerkanskiej to moze 1% rocznej produkcji jesli nie mniej. Najwyrazniej USA jest bankrutem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 06:13 1. Zgadzam sie, ze wspolczesne komputery sa lepsze niz te sprzed 10 lat. Ale jak skwantyfikujesz jakosc? Dla jednych Apple sa lepsze od PC, ale PCtow jest jednak wiecej. Wiec ktore sa lepsze, i dokladnie o ile? Widzisz, QAM to jest oszustwo, bo jakosci nie da soie skwantyfikowac. A ze Niemcy je uzywaja to tylko dowodzi, ze USA nie ma juz wylacznosci na "creative accounting"... 2. A co powiesz o "owners rent"? 3. To ty nie masz pojecia o ekonomii. Nie wnikajac w bardzo podejrzane dane, ktore ty podajesz, to dlug zagraniczny oznacza, ze stopy procentowe musza byc wieksze niz w sytuacji bez dlugu, aby przyciagnac zagranicznych inwestorow, bo inaczej trzeba by przeznaczac na obsluge dlugu zbyt duza czesc PKB. A wysokie stopy procentowe zniechecaja do inwestowania w realna gospodarke, a zachecaja do spekulacji finansowej, co sie wlasnie dzieje obecnie w USA i na co zwraca uwage prof, Stiglitz, b. zastepca szefa Banku Swiatowego (Chief Economist and Senior Vice-President of the World Bank from 1997-2000) - www2.gsb.columbia.edu/faculty/jstiglitz/bio.cfm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.dyn.optonline.net 28.02.05, 07:19 1. Jesli chcesz szczegoly jak sie to liczy i dlaczego to czytaj: www.bls.gov/ppi/ppicomqa.htm jakosc sie da skwantifikowac. tak czy owak to nie ma to znaczenia: W nocie commerzbanku znajdziesz wyjasnienie ze te jakosciowe roznice maja bardzo maly wplyw na ocene GDP w roznych krajach: www.commerzbank.com/research/economic_research/pool/researchnotes/resnote_0412b. pdf 2. Co do "owners rent", to nie mam pojecia co do szczegolow. Tyle, ze znowu commerzbank analiza pokazuje ze jakiekolwiek metody sie stosuje obraz jest ten sam. Konkluzja jest taka sama: AMERYKANIE SA 50% BOGATSI NIZ EUROPEJCZYCY AMERYKANIE SA BARDZIEJ PRODUKTYWNI AMERYKANIE PRACUJA WIECEJ 3. Podejrzane dane? Ilosc bonow federalnych jest latwo policzyc. Treasury Dept. publikuje te dane. jesli nie wierzysz tym danym, pododawaj dolorowe rezerwy wszystkich krajow na swiecie. to bedzie dokladnie ten sam numer. Czekam az zaczniesz przedstawiac jakiekolwiek uzyteczne dane. Wiec okazuje sie teraz ze USA nie jest bankrutema ma tylko wysokie stopy procentowe? Po pierwsze w Stanach procenty teraz sa bardzo niskie z punktu widzenia historycznego. Ty nie znasz podstawowych faktow. Jesli by uwierzyc jednak ze mamy bardzo wysokie procenty, to byloby bardzo ciekawe ze mimo tych wysokich procentow, spowodowanych przez to zadluzenie, USA rozwija sie duzo szybciej niz EU, ktora nie ma zadnych dlugow. Stiglitz ma racje ze trzymanie wysokiego deficitu budzetowego przez dluzszy czas, moze spowolnic rozwoj gospodarki. Jest to potencjalne niebezpieczenstwo. Moze sie zrobic tak zle, ze poziom wzrostu spadnie do poziomu EU. Masz racje, powinnismy sie bardzo niepokoic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KAGAN Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.02.05, 08:11 1. Jakosc jest w "oku patrzacego" ("in the eye of the beholder") wiec jest nie do skwantyfikowania. Zdefinuj zreszta pojecie jakosci! 2. Tak czy inaczej, dodawanie do PKB fikcyjnych dochodow to zwykle ksiegowe oszustwo! 3. Te bony to sa typowe papiery bezewartosciowe, ktore nie maja zadnego zwiazku z realna gospodarka. 4. Relatywnie niskie % sa tylko dzieki naplywowi kapitalow z zagranicy. Ale sa wyzsze niz gdyby nie bylo dlugu zagranicznego! 5. Mam wiec racje, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: 63.66.48.* 28.02.05, 15:11 1. Ile mozna w kolko to samo powtarzac. Jak nota Commerzbanku wyjasnia, jakakolwiek miare jakosci sie wezmie, nie ma to wplywu na oglne GDP. Naucz sie czytac. 2. Czytaj note commerzbanku. 3. Bony sa bezwartosciowe? Boze, ty nic nie wiesz o wspolczesnej gospodarce. 4. To prawda ze niskie stopy sa dzieki naplywu kapitalu z zagranicy. W zwiazku z tym jasno wynika ze stopy sa nizsze niz by byly bez dlugu zagranicznego. Tak czy owak, wzrost gospodarczy jest zdecydowanie wyzszy w Stanach niz w Europie pomimo tego calego dlugu. 5. Ty niemasz o niczym pojecia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:35 Powtarzasz sie. Czy dla ciebie Commerzbank to jak Watykan dla katolikow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.dyn.optonline.net 02.03.05, 05:02 Nie jest to watykan, nie ma to znaczenia ze to Kommerzbank. Powtarzam ciagle ten sam point, dlatego ze jakos nie potrafisz go zrozumiec. narzekasz ciagle na tem QAM i tym podobnych rzeczy. Ja podkreslem ta sama konkluzje. QAM nie ma znaczenia. Nota kommerzbanku, przystepnie to wyjasnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 02.03.05, 12:14 Wyjasnij to sam, wlasnymi slowami, IF YOU CAN... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: 63.66.48.* 02.03.05, 15:46 Na nieszczescie ja nie potrafie czytac po angielsku ani nie rozumie ekonomi. Wiec nic nie potrafie wytlumaczyc. Ale ty biegle wladasz obydwoma jezykami, przeczytaj tedy i wytlumacz gdzie sie Kommerzbank myli (poza tym ze sa Niemcami). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 13:02 Commerzbank, jak kazdy bank, jest z definicji bankrutem, bo gdyby wiekszosc osob majacych w nich depozyty zarzadala ich zwrotu, to by odeszla z kwitkiem, jak to niedawno temu bylo w Argentynie... Bowiem obecnie pieniadz to fikcja, oparta na wierze (ludnosci w sile nabywcza owego pieniadza), a wiec na nieracjonalnych podstawach... Ale chodzi o co innego: 1) USA ma od lat deficyt rachunku biezacego, a od roku 2000 sa one na ogol ponad albo blisko 5% PKB, co oznacza po prostu faktyczna niewyplacalnosc dluznika. UE ma od lat dodatni bilans tego rachunku, albo bardzo male deficyty (ponizej 1% PKB, a wiec w granicach bledu pomiaru)... 2) USA ma tez od lat (conajmniej znow od roku 2002) deficyt budzetu, i to czesto tez ponad 5% PKB, co jest znacznie wiecej niz deficyt budzetu w UE. 3) Stad jako PODWOJNY bankrut, USA nie ma przyszlosci... Szczegolnie grozny jest dlug zagraniczny, ktory uzaleznia USA od zagranicznych zrodel finasowania, a wiec ogranicza tez suwerennosc USA. Oczywiscie, USA moze sila zmusic swych wierzycieli do bycia poslusznymi, ale to znaczy siedzenie na bagnetach, a jak wiadomo sila nie da sie zmusic gospodarki do dobrego fukcjonowania, a na bagnetach dlugo sie nie da wysiedziec... Gość portalu: JGA napisał(a): Obecny system bankowy jest oparty na zasadach, wprowadzonych okolo 300 lat temu w Anglii. Banki centralne emituja pieniadz (kredyt) w oparciu o gwarancje dane przez suwerenna wladze, posiadajaca prawo do sciagania podatkow. W ten sposob podatnik staje sie gwarantem pieniadza, mimo ze nie ma wplywu na jego emisje. W przeszlosci ilosc pieniadza w obiegu byla zalezna od ilosci zlota i srebra, ktora dysponowal bank. Obecnie mozliwa jest praktycznie nieograniczona emisja pieniadza (prowadzi to ewentualnie do utraty wartosci pieniadza co manifestuje sie wzrostem cen). K: No nie zupelnie, bo ilosc emitowanego pieniadza zalezy od walorow posiadanych przez bank, ktoremu rzad poprzez bank centralny pozwala emitowac "n" razy wiecej pieniadza niz wartosc owych walorow posiadanych przez bank. Tyle, ze owe "walory" to czesto pieniadz emitowany przez inny bank, czyli ze mamy rodzaj finansowego perpetuum mobile... ;) - System bankowy oparty o ulamkowej rezerwie pozwala na przejmowanie przez klany bankierow kontroli nad assetami (ziemia, nieruchomosci i sila robocza). Chyba wszystkie kraje kiedys byly bankrutami. Suwerenne kraje doprowadzic mozna do bankructwa np poprzez prowadzenie wojny. Banki finansuja obie strony konfliktu, wiec zyskuja podwojnie. Wyjscie z bankrutstwa nastepuje na zasadzie ugody i tajnych zobowiazan o ktorych "szary" obywatel nie maja pojecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: 63.66.48.* 03.03.05, 15:52 Czy ty wiesz, co to znaczy byc bankrutem? Masz problemy z podstawowymi definicjami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 03.03.05, 19:10 Daleki jestem od nazywania USA bankrutem, ale zapominasz tez o dlugach federalnych, o zapozyczenie sie obywateli, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.dyn.optonline.net 27.02.05, 17:40 Tak apropos, proponuje wszystkim lekture nastepujacego tekstu, napisanego przez Szwedow: EU vs. US www.timbro.se/bokhandel/pdf/9175665646.pdf Przyjemnej lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzysiek,JOrl etc. IP: *.perm.iinet.net.au 02.03.05, 01:36 Stresc ten tekst i skomentuj. Sam link to niewiele! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz dyzurny kagan znowu zadymia i robi puk publicznie IP: *.nyc.rr.com 03.03.05, 02:42 To teraz chyba rozumiecie ze dyskusja z kaganem jest niemozliwa ze wzgledu na intelektualny deficyt. Teraz zaczynam podejrzewac czy kagan rozumie po angielsku. Krotkie, proste teksty zapewne tlumaczy sobie ze slownikiem ale juz dluzszy tekst zupelnie zatyka jego mozliwosci. Kagan, baranie rogaty, artykul jest o tym, ze Europa jest biedniejsza od biedoty ze slamsow. Ot co. qrwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pol Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.ct.gemini.ntplx.com 02.03.05, 16:08 To prawda, ze jest bankrutem. Ale czy wiesz, ze jest nim od 1933 roku. Od tego samego roku caly zachud jest bankrutem. Tak cala zachodnia Europa. Wiec jak niechcecie byc rowniez bankrutami w Polsce, to uczcie sie o bankach centralnych, jak produkuja pieniadze z niczego i jak pozostale banki udzielaja kredytow, nie uzywajac wlasnych pieniedzy. Bardzo dziekujemy, ze zauwazylas, ze jestesmy bankrutami, bo moze cos wszyscy wspulnie zmienimy. Juz to probujemy zrobic w USA. Teraz kolej na was. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 13:09 Obecnie pieniadz to fikcja, oparta na wierze (ludnosci w sile nabywcza owego pieniadza), a wiec na nieracjonalnych podstawach... Ale chodzi o co innego: 1) USA ma od lat deficyt rachunku biezacego, a od roku 2000 sa one na ogol ponad albo blisko 5% PKB, co oznacza po prostu faktyczna niewyplacalnosc dluznika. UE ma od lat dodatni bilans tego rachunku, albo bardzo male deficyty (ponizej 1% PKB, a wiec w granicach bledu pomiaru)... 2) USA ma tez od lat (conajmniej znow od roku 2002) deficyt budzetu, i to czesto tez ponad 5% PKB, co jest znacznie wiecej niz deficyt budzetu w UE. 3) Stad jako PODWOJNY bankrut, USA nie ma przyszlosci... Szczegolnie grozny jest dlug zagraniczny, ktory uzaleznia USA od zagranicznych zrodel finasowania, a wiec ogranicza tez suwerennosc USA. Oczywiscie, USA moze sila zmusic swych wierzycieli do bycia poslusznymi, ale to znaczy siedzenie na bagnetach, a jak wiadomo sila nie da sie zmusic gospodarki do dobrego fukcjonowania, a na bagnetach dlugo sie nie da wysiedziec... Gość portalu: JGA napisał(a): Obecny system bankowy jest oparty na zasadach, wprowadzonych okolo 300 lat temu w Anglii. Banki centralne emituja pieniadz (kredyt) w oparciu o gwarancje dane przez suwerenna wladze, posiadajaca prawo do sciagania podatkow. W ten sposob podatnik staje sie gwarantem pieniadza, mimo ze nie ma wplywu na jego emisje. W przeszlosci ilosc pieniadza w obiegu byla zalezna od ilosci zlota i srebra, ktora dysponowal bank. Obecnie mozliwa jest praktycznie nieograniczona emisja pieniadza (prowadzi to ewentualnie do utraty wartosci pieniadza co manifestuje sie wzrostem cen). K: No nie zupelnie, bo ilosc emitowanego pieniadza zalezy od walorow posiadanych przez bank, ktoremu rzad poprzez bank centralny pozwala emitowac "n" razy wiecej pieniadza niz wartosc owych walorow posiadanych przez bank. Tyle, ze owe "walory" to czesto pieniadz emitowany przez inny bank, czyli ze mamy rodzaj finansowego perpetuum mobile... ;) - System bankowy oparty o ulamkowej rezerwie pozwala na przejmowanie przez klany bankierow kontroli nad assetami (ziemia, nieruchomosci i sila robocza). Chyba wszystkie kraje kiedys byly bankrutami. Suwerenne kraje doprowadzic mozna do bankructwa np poprzez prowadzenie wojny. Banki finansuja obie strony konfliktu, wiec zyskuja podwojnie. Wyjscie z bankrutstwa nastepuje na zasadzie ugody i tajnych zobowiazan o ktorych "szary" obywatel nie maja pojecia. :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: 63.66.48.* 03.03.05, 15:54 System piniezny: The Great Swindle! Bring back the barter system! We will all be richer for it. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 03.03.05, 19:14 Slyszales kiedys o naturalnej ekonomii lub ekonomii gesellowskiej? Slyszales kiedys o modelu pieniadza bezinflacyjnego? O systemach LETS czy Time Dollar? Dales sobie wmowic ze ten system pieniezny jaki istnieje to jedyny mozliwy. Tymczasem pareset tysiecy ludzi na swiecie uprawia gospodarke w systemie LETS (co ciekawe nigdzie tej gospodarki nie znajdziesz w statystykach oficjalnych, choc bezrobocie w tych regionach minimalne, a LETS prosperuje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: 63.66.48.* 03.03.05, 20:16 Gdzie ja mowie ze ten system pieniezny to jedyny mozliwy? Przeciez wlasnie wspominalem gospodarke barterowa. Mozna miec pieniadz wymianialny na zloto. Mozna miec wiele roznych rozwiazan. Tyle ze nie znaczy to ze bierzacy system jest bezwartosciowy, a szczegolnie nie znaczy to ze system barterowy jest lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl maly i inni IP: *.dip.t-dialin.net 02.03.05, 22:44 maly32 napisal: >Dokladnie. Zaplacimy w Europie $10 co kosztuje ich $9 zeby wyprodukowac, a >sami sprzedamy za $100. EU i Japonia jeszcze do tego nie doszli, ale moze >kiedys. >Mike Najpierw slysze, ze w USA, jako przodujacy kraj, prowadzi sie R&D. A wytwarzanie zostawia sie innym. A teraz okazije sie ze kupicie od EU cos za 10$ a sprzedacie za 100$. OK. Zgoda! Ale to swiadczy TYLKO ze jestescie dobrzy handlowcy! A nie dobrzy R&D ludzie. I o to wlasnie chodzi. R&D poza USA jest coraz wieksze, a w USA mniejsze. Tylko jeszcze potraficie dobrze $$$ przesuwac. I wierze, ze to wlasnie jest u Was w USA najbardziej oplacalne. A nie R&D. Stad ludzie ida w przesuwanie $$$. A poza tym nawet biroc ten przyklad jak to kupujesie za 10$ a sprzedajecie za 100$ to i tak macie ogromny deficyt platniczy. Cos malo jednak tych za 100$ sprzedajecie a mnostwo za 10$ kupujecie. Co do Nobli. Teraz te nagrody daje sie za prace wykonane sprzed 20 lat. Wiec terazniejsze Noble pokazuja stan wiedzy sprzed tych 20 lat. Za 20 lat beda z dnia dzisiejszego. I zobaczymy. Ale napewno bedecie dostawali nagrody w dziedzinie ekonomii. W przesuwaniu $$$ jestescie mistrze. Swiata i Okolic. Fakt. Co do Universytetow. Dobrych fizykow/matematykow wychowuje sie nie na uniwesytetach a w szkole podstawowej. Potem juz jest za pozno. A nie jest jakos tak ze na waszych Uni te mat/fizyki studiuja ci co NIE chodzili do waszych szkol podstawowych? Bo tam ciezko sie tego dobrze nauczyc? I kto tam u Was na tych Uni mat/fizyki uczy? Po waszych uniwersytetach? I po waszych szkolach podstawowych? Czy skad indziej? Tak, podajecie zarobki dla ludzi od przesuwania $$. Wyzsze jak inzynierow. No to i nic dziwnego ze R&D nie chca u was robic! Mile zlego poczatki. A czy ktos zsumowal dyficyt bilansu platniczego USA za ostatnie 20 lat? (Bo tak dlugo juz jest!). Czy naprawde tylko 1700 mild $? Ten deficyt idzie nie tylko w obligacje. Ale i w gielde, udzialy, nieruchomosci. I co jakis czas ZNIKA. W tym okradaniu Swiata jestescie doskonali. Nagroda Nobla sie nalezy. Napewno. W zeszlym roku za 600 mild$. A wesole jest jak opowiadacie, ze WY musicie zrec towary przez innych wytwarzane bo tym samym Swiatu pomagacie. Co do jakis opracowan Comerzbanku ze poprawianie jakosci NIE poprawia dochodu narodowego. Ja czytalem opracowania niemieckiego urzedu statystycznego. I tam twierdza odwrotnie. Coz bankowi, tez niemieckiemu zalezy aby ludzie skladali u nich pieniadze aby oni mogli gdzies w USA nimi spekulowac. I w powtarzajacy sie sposob tracic. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: *.dyn.optonline.net 03.03.05, 01:42 USA prowadzi swiat pod wzgledem nowoczesnych technologii ( nie wszystkich, ale wiekszosci) i R&D. Zalaczam pare zrodel, jak chcesz wiecej, tysiace dokumentow czekaja na ciebie w google: www.nature.com/cgi-taf/DynaPage.taf?file=/embor/journal/v4/n2/full/embor746.html www.the-elso-gazette.org/magazines/issue14/news/news6.asp www.enn.ie/news.html?code=8620133 www.aso.zsi.at/attach/BGNikolinaSretenova.ppt aoi.cordis.lu/article.cfm?article=1245 A propos Nobli, jak za 20 lat Europejskie uniwersytety zaczna wygrywac wiekszosc Nobli, to daj mi znac. Wtedy bedziesz dysponowalem argumentem. Na razie masz tylko nadzieje. Nie mowie ze amerykanskie podstawowki sa najlepsze. Uniwersytety sa najlepsze. Oczywiscie, ze w Stanach ludzie glownie po Amerykanskich Uniwersytetach ucza w podstawowkach. Duzo ludzi w naukach na tych Najlepszych Uniwerytetach jest spoza Stanow. To jest wlasnie sila Amerykanskiego systemu. Daje mozliwosci ludziom z calego swiata. Tak, w finansach place sa duzo lepsze niz dla inzynierow, tyle ze place dla inzynierow w Stanach sa duzo lepsze niz w Europie. Dlatego duzo zdolnych Europejczykow ucieka do Stanow. Przyczytaj sobie o brain drain: www.aso.zsi.at/attach/BGNikolinaSretenova.ppt Caly federalny dlug to 1,700 miliardow. Caly zagraniczny dlug wliczjac w to prywatny dlug to okolo 3,000 miliardow. Ludzie pakuja pieniadze w Stany poniewaz, jest to najbardziej produktywna i innowacyjna gospodarka na swiecie. Dlug znika? Jak tu sie to mowi: what are you smoking? Okradanie Swiata? Ludzie z wlasnej woli pozyczja pieniadze Stanom, bo uwazaja ze to jest dobra inwestycja. Czemu innaczej by to robili? Trade Deficit to okradanie? Boze, co za idiotyzmy. Nota kommerzbanku, twierdzi ze QAM nie ma wplywu na GDP, jak masz inne dane, daj link. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 03.03.05, 01:51 billmon.org/archives/000233.html Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 03.03.05, 02:26 www.cfos100.com/research/forex.php Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 03.03.05, 12:09 www.gold-eagle.com/editorials_04/dsmith030304.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: 63.66.48.* 03.03.05, 16:16 Czemu te linki. USA ma duzy dlug publiczny? Jest to problem? Jak duzy? Czy wiecie ze dlug publiczny Japonii to 150% GDP? Czy to juz koniec Japonii? Czy rozumiecie ze dlug publiczny to glownie Amerykanie pozyczajacy pieniadze innym Amerykanom? Dlug publiczny jest problemem, jesli sie cos z tym nie zrobi, ograniczy to wzrost gospodarczy. Glowny problem to Medicare. Current Account deficits rowniez sa najprawdopodobniej problemem (chociaz ciezko to wiedziec na pewno). Dolar bedzie dalej spadac, chyba ze Federal Reserve zdecydowanie podniesie stopy procentowe, co by grozilo spowolnieniem wzrostu albo recesja. Deficity doprowadza do katastrofy? Interesujace, przyklady katastrof podawane przez pierwszy link sa pouczajace: Krach na gieldzie w 1987?: minimalne spowolnienie wzrostu, mala inflacja. Tech bubble of 2001? najlzejsza recesja w historii z bardzo silnym wzrostem produktywnosci, slaba inflacja (pomimo monstrualnego zastrzyku monetarnego). Strukturalnie (mikroekonomicznie) Stany maja duza przewage nad Europa. Wyzsza i rosnaca produktywnosc. Lepsza sila robocza, duzo lepiej wykorzystana (szczegolnie mlodzi, kobiety i starzy). Wyzszy poziom R&D i innowacyjnosci. To w short-term. Long-term, duza przewaga demograficzna: rosnaca populacja, relatywnie mlodsza (w porownaniu z Japonia, Chinami czy EU) i bez problemu z integracja immigracji. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 03.03.05, 17:08 co do R&D jesli R&D liczone jest wydatkami to moge cie zapewnic ze straty spowodowane glupota mozna zaksiegowac jako R&D (tworcza ksiegowosc-widzialem to na wlasne oczy). wierze ze wbijasz liczby w swoje modele dobrze, podobnie jak facio na stacji poprawnie wlewa bendzyne czy diesel. inaczej byscie nie pracowaji tam gdzie pracujecie. jednej rzeczy nie wiecie to o czym mowia wasi szefowie. oni tez nie maja pojecia o czym mowia ich szefowie i tak dalej w gore. tak to jest juz zbudowane. ta zabawa sie skonczy jak krzywa obslugi dlugu przetnie krzywa budzetowa (moze wczesniej to zalezy od wyborcow). trzeba wiec sciagnac podatki by skomensowac wzrost kosztow obslugi. jak to zrobic? trzeba zapewnic ruch w interesie i opchnac wiecej , od gumy do zucia po US treausery bonds (podobnie jak z zaraza jak sie nie rozprzestrzenia to ginie). Zeby wiecej opchna, rynek musi rosnac. Ziemia jest okragla i maksymalnie ponoc moze wyzywic 10 miliardow ludzi (6 miliardow dzisiej). Jak przekonac swiat (tych duzych i malych zakladajac ze nie dadza sie dymac) by to kupowal?. Sila sie nie da bo 100-200 rakiet zamieni USA w pustynie w 20 minut. Na runku najwiecej przybywa tych biednych. Mozna oczywiscie pozyczyc im szmal na zakupy a reszcie dac prozak i bawic sie dluzej liczac wszystko w liczbach zespolonych lub systemie szesnastkowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: 63.66.48.* 03.03.05, 18:03 Straty spowodowane glupota mozna zaksiegowac jak R&D na calym swiecie. Glupota, pazernosc jest choroba ludzka, a nie specyficznie Amerykanska! Jesli nie wierzysz zadnym liczbom, to jak mozesz wyciagac wnioski o czymkolwiek? Zastanow sie co ty mowisz? Nie wiemy o czym mowia moi szefowie? Tak to jest zbudowane? Do you have a point to make, b/c I can't see one? "Krzywa obslugi dlugow" przeciala dawno "krzywa budzetowa" w Japonii dawno temu. Czy Japonia ciagle instieje czy sie juz zapadla pod ziemie? Sprawdz na mapie. O czym jest ten belkot? Czy ty masz jakies argumenty, czy bol egzystencji ciagle cie tak przesladuje ze niemozesz sie skoncetrowac zeby jasno myslec? Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 03.03.05, 18:48 a propos liczb (tworcza ksiegowosc, tego o czym mowia szefowie, struktura w ktorej zyjemy) ponizej bardzo lapidarny opis ekonomii Arabii Saudyjskiej (od nadwyzki do deficytu) en.wikipedia.org/wiki/Saudi_Arabia Economy Main article: Economy of Saudi Arabia Saudi Arabia has an oil-based economy with strong government controls over major economic activities. Saudi Arabia is first in the world in proven reserves of petroleum (24% of the proved total), ranks as the largest exporter of petroleum, and plays a leading role in OPEC. The petroleum sector accounts for roughly 75% of budget revenues, 40% of GDP, and 90% of export earnings. About 35% of GDP comes from the private sector. Saudi Arabia was a key player in the successful efforts of OPEC and other oil producing countries to raise the price of oil in 1999 to its highest level since the Gulf War by reducing production. Although oil prices are expected to remain relatively high in 2000, Riyadh expects to have a $7.5 billion budget deficit in part because of increased spending for education and other social programs. The government in 1999 announced plans to begin privatizing the electricity companies, which follows the ongoing privatization of the telecommunications company. The government is expected to continue calling for private sector growth to lessen the kingdom's dependence on oil and increase employment opportunities for the swelling Saudi population. Shortages of water and rapid population growth will constrain government efforts to increase self-sufficiency in agricultural products. In recent years, Saudi Arabia has experienced a significant contraction of oil revenues combined with a high rate of population growth. Per capita income has fallen from $25,000 in 1980 to $8,000 in 2003, up from about $7000 in 1999. The decline in inflation-adjusted per-capita income from 1980 to 1999 set a record, being by far the worst such decline suffered by any nation-state in history. __________________ tego czego tu nie ma to to ze jak 20 pare lat temu ceny ropy szly w gore to Arabowie wydawali nadwyzki lokowali nadwyzki za rada przyjacol . Cena ropy spadla jako rezultat dzialania magicznej reki wolnego rynku . Arabia nie moze funkcjonowac ponizej pewnej ceny ropy bez deficytu. Arabowie sprzedali rezerwy po nizszej cenie niz kupili by ich Disneyland funkcjonowal zamiast podazyc droga Japonii gdzie "Krzywa obslugi dlugow" przeciala dawno "krzywa budzetowa". Krotko po tym Chomeini chcial wycofac kase szacha z Chemical i Manhatan bank i zamiast kasy dostal wojne z Irakiem wystraszone Araby saudyjskie wydaly sporo na ta wojne. malo tego finansowaly wojny golfowe. z surplasu zrobil sie deficyt wiec prywatyzuja sektor energetyczny telekomunikacyjny i chyba wode. mozna wierzyc ze wszystko wydarzylo sie przypadkowo i nie jest produktem polityki. tak wyglada rzeczywistosc i tak powstaja liczby. pytanie tylko czy pozostala reszta nauczyla sie z tego cos i czy pozwoli sie tak dymac i jak beda reagowac bo od tego chyba zalezy przyszlosc USA. na opinie jest tez wolny rynek nie musisz mie czytac, sproboj wyjasnic ten ekonomiczny relatywizm "Krzywa obslugi dlugow" przeciala dawno "krzywa budzetowa" ze funkcjonuje to dobrze dla Japonii i USA a nie dla zwyklego Joe Robota, nie mnie, innym bo ja zajmuje sie soba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: 63.66.48.* 03.03.05, 20:22 Czy ta cala historia Arabii Saudyskiej prowadzi do czegos? Jak to sie wiaze z finansowymi imbalances w Stanach, czy z ksiegowoscia, struktura, czy z szefami? Jaki ekonomiczny relatywizm, o czym ty mowisz? Przytaczalem przyklad Japoni, zeby pokazac ze dlug publiczny jest problemem, a nie katastrofa. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 03.03.05, 21:20 Gość portalu: Krzysiek napisał(a): > Czy ta cala historia Arabii Saudyskiej prowadzi do czegos? Jak to sie wiaze z > finansowymi imbalances w Stanach, czy z ksiegowoscia, struktura, czy z szefami? ano wiaze sie tak ze polityczne decyzje maja ekonomiczne skutki a nie odwrotnie w zwiazku z tym Joe Robot wie tyle tylko ile mu potrzeba do wlewania paliwa a nie wiecej. w tym procesie liczby sie naginane( przyklad z R&D) i to sie gdzies u gory kumuluje i te liczby sa obarczone bledem W przypadku R&D wyjdzie na to ze glupota jest skladnikiem postepu w wiekszym lub mniejszym zaleznie od stopnia falszowania. tak jest chyba ze wszystkimi liczbami. wiadomo ze tak robi sie na calym swiecie ale mowa jest o US. czy US moze przezyc wzrost deficytu bez zwiekszenia wplywow do kasy z podatkow? jesli tak to wyglada na to ze obsluga dlugu moze byc wieksza od buddzetu i to wyglada na relatywizm bo tak brytyjskie Imperium upadlo gdy te krzywe sie przeciely, Sovietowi wystarczylo mniej. nic z mapy nie zniknelo wszystko przetrwalo w innej formie. jak dlugo tak mozna ciagnac ze obsluga wieksza od budgetu? rok, 3 lata, 20lat? a moze tak uzyc ta sama technike do naprawy Medicare? jak nie to jak to zrobic? czym te US produkty konkuruja z innymi? subsydiami? www.iht.com/articles/2005/02/28/business/nuke.html a z czego biora sie te subsydia? jaki to jest wolny rynek? a wiec subsydia i brutalna sila vide Irak i jego ropa czy delikatne dymanie od tylu Arabia Saudyjska czy inne kraje zalatwiane technikami zlodzieja kieszonkowego (nic w tym nowego, Anglicy to robili Hiszpanie rzymianie i inni nie mam nic przeciwko temu sam swiata nie zmienie). Ale na to potrzeba slabych frajerow a rynek na frajerow sie kurczy. Frajerzy moga sie nie kochac ale perspektywa bycia dymanym przez US zbliza ich (Rosja, Chiny Indie Brazylia) i oni sami moga z soba handlowac i nie tylko i placic dlugi we wlasnych walutach z surowcami tez nie beda mieli problemu a technologie rozwina sami ze swojej czy amerykanskiej. taka sytuacja zmusi US do wydawania na zbrojenia (z doktryny Clintona 1997 wynika ze za wszelka cene nie mozna dopuscic do powstania nowego bloku) Final taki ze potrwa to jeszcze jakis czas chyba ze komus przyjdzie do glowy obciac galaz na ktorej wszyscy siedzimy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: 63.66.48.* 03.03.05, 22:47 Mowa jest o porownaniu USA i Europy. Naginanie w jedna strone czy druga jest obecnie wszedzie. Watpliwe zeby to mialo duzy wplyw na absolutne liczby, a bardzo watpliwe ze ma to wplyw na relatywne oceny. Nie Stany, nie moga w nieskonczonosc zwiekszac swojego dlugo. Kwestia jest jak nie bezpieczny jest biezacy dlug. A odpowiedz jest ze jest problemem ale nie katastrofa. Przyklad Japonii to pokazuje. Nie Stany nie konkuruja subsydiami. To jest glownie domena Europy a szczegolnie Francji. Ale zdarzaja sie takie rzeczy w Stanach. Jest to po prostu okradanie podatnikow (takich jak ja). Ale to sie sprowadza do tego ze Amerykanie daja pieniadze Chniczykom. Jest to zalosne, ale w skali gospodarki nie ma to znaczenia. Irak w oczywisty sposob jest kosztem dla Stanow, a nie zyskiem. Arabia saudyjska jest wielkim beneficjentem Amerykanskiej rzadzy ropy. Jakie techniki zlodziejaszka? O czym ty mowisz? Tak Rosja, Chiny, Brazylia i Indie stana sie duzo bogatsze jesli tylko przestana handlowac z bogatymi krajami. To dzieki oslabieniu handlu z krajami rozwinientymi, Chinczycy sie tak wzbogacili. Autarkia ekonomiczna pracowala fantastycznie za czasow Mao. Rosja zaraz sie stanie bardzo bogata. Musza tylko przestac eksportowac rope i gaz do bogatych krajow. Keep hallucinating. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 03.03.05, 23:24 przeciez Rosja, Chiny, Brazylia i Indie nie placa sobie kokosami czy bananami moga sobie placic w euro (Ruscy zaczynaja o tym mowic). co stoi im na przeszkodzie wymyslic inna walute , przeciez to kawalek papieru z wypisana na nim gwarancja? co zmusza ich do placenia w US$ czy musza parkowac kase w US papierach? ropa jest doskonalym narzedziem nie tylko do opodatkowania konsumentow ale do manipulowania gospodarkami (odetnij chinom czy japoni rope i gwozdzia nie zrobia). US ropy nie potrzebuje dla siebie ropa to narzedzie kontroli dlatego US siedzi w iraku na twoj koszt, kase robia korporacje odbudowujac Irak. podobnie z Saudami jakim cudem z surplasu doszli do deficytu? gdzie ta kase wydali? na alkohol i baby? inna metoda to sprzedaz sprzetu wojskowego w ramach standaryzacji czy jak ostatnio modne walki z teroryzmem. wyobraz sobie ile kasy bedzie mozna wydac na obrone przd UFO inwazja? Ja nie mowie ze jutro cos sie stanie. zajmie to troche czasu . kto w 70 latach wierzyl w upadek Sowietu? Koronacja Eli no.2 tez wygladala wspaniale co do wygietych liczb i modelowania i wcale nie zlosliwie tylko dla zaspokojenia wlasnej ciekawosci. czy sa ztabulowane poprawki na rzeczywistosc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: *.dyn.optonline.net 04.03.05, 02:17 Zeby wymyslec inna walute, trzeba miec wiarygodnosc gospodarcza. Rosja, ktora miala wielki kryzys 7 lat temu: Brazylia - kryzys w tym samym czasie. Indie - mala gospodarka. Chiny - zadnej gwarancji stabilnosci i niejasne zasady gry, latwo malnipulowane przez rzad. Nikt takiej waluty, nie bedzie chcial jako ubezpieczenia. Ludzie od 50 lat uzywaja dolora, bo jest on wiarygodny. to ze Rosja rosnie teraz szybko to dzieki eksportowi ropy do bogatych krajow. Chiny zyja dobrze dzieki eksportowi do krajow bogatych. Koniec handlu z bogatymi krajami bylby katastrofa dla tych krajow. Sa to biedne, slabo rozwiniete kraje, ktore technologicznie stoja daleko za Zachodem. USA nie potrzebuje ropy?! USA konsumuje 1/3 podazy ropy z calego swiata! Arabia Saudyjska: Jakim cudem doszli do deficitu? Jak cena ropy spada do $12 (1998), to ciezko zarobic na ropie nawet dla Arabii Saudyjskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 04.03.05, 02:43 Gość portalu: Krzysiek napisał(a): > Zeby wymyslec inna walute, trzeba miec wiarygodnosc gospodarcza. Rosja, ktora > miala wielki kryzys 7 lat temu: Brazylia - kryzys w tym samym czasie. Indie - > mala gospodarka. Chiny - zadnej gwarancji stabilnosci i niejasne zasady gry, > latwo malnipulowane przez rzad. Nikt takiej waluty, nie bedzie chcial jako > ubezpieczenia. > > Ludzie od 50 lat uzywaja dolora, bo jest on wiarygodny. nie dzis nie jutro ale jest to mozliwe Anglicy z maniakalnym uporem jezdza po lewej stronie, Szwedzi od wielu lat nie > to ze Rosja rosnie teraz szybko to dzieki eksportowi ropy do bogatych krajow. > Chiny zyja dobrze dzieki eksportowi do krajow bogatych. Koniec handlu z > bogatymi krajami bylby katastrofa dla tych krajow. Sa to biedne, slabo > rozwiniete kraje, ktore technologicznie stoja daleko za Zachodem. > > USA nie potrzebuje ropy?! USA konsumuje 1/3 podazy ropy z calego swiata! > Arabia Saudyjska: Jakim cudem doszli do deficitu? Jak cena ropy spada do $12 > (1998), to ciezko zarobic na ropie nawet dla Arabii Saudyjskiej. to prawda ale u biednych niewiele potrzeba do szczescia . kiedys ktos kto byl geodeta w Chinach w latach 50 opowiadal mi jak sadzono drzewa wzdluz torow w Mandzurii. Mieszkancom wiosek wydano sadzonki ktore podrosly u nich troche po pewnym czasie spedzono ich wszystkich wzdluz torow . przyszedl facet wystrzelil z colta kazdy chinczyk posadzil drzewko i stal las. po czym kazdy dostal miske ryzu . co takiego jest raczej nie mozliwe w US. jakby ten wzajemnie kozystny handel zalamal sie daje wieksze szanse chinczykom to tak pol zartem pol serio. sprawe ropy i deficytu Saudow juz przerabialismy. sprawdz kto (korporacjie) te 2/3 ropy i komu sprzedaje. co z tymi poprawkami na rzeczywistosc , istnieja czy nie? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: *.dyn.optonline.net 04.03.05, 04:04 Tak korporacje naftowe robie duze pieniadze gdy ceny ropy sa wysokie. Ale netto ropa jest duzym kosztem a nie korzyscia dla Stanow. W latach 70-tych duzy kryzys zostal spowodowany prze the Oil Shock. Poprawki na rzeczywistosc? W czym, kto o co? Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 04.03.05, 04:37 czasy gdy to co dobre dla GM jest dobre dla USA sie skonczyly. panstwo jest wehikułem korporacji do robienia pieniedzy. mozna nawet zarobic na bezrobociu i socjalu. sporo ludzi zbudowalo swe byznesy wokol tego. gdyby przestano tak nagle placic supsydia (moze lepszym slowem jest wspomagac) jak funkcjonowalby np. Boening? jak ta ropa sprawia tyle klopotu USA to czemu nie sprzedaja tego interesu np. Ruskim czy Chinom czy komus jeszcze innemu dla podreperowania dziur w budzecie przy okazji sporo ludzi mialoby okazje pocwiczyc fizycznie przekladajac wartosciowy papier z polki na polke? na dzis wystarczy trzeba isc spac i tak wogole nie bierz sobie powaznie do serca tego forum ja tu czasem "robie" za 30 letnia ladna brunetke ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: maly i inni IP: *.dyn.optonline.net 04.03.05, 05:43 Jak by funkcjonowal Boeing to troche ciezko powiedziec w przeciwienstwie do dotacji Airbusa, subsydia dla Boeinga nie sa taka jasna kwestia. Pochodzily one z budzetu militarnego, wiec mialy one jakies tam uzasadnienie. Czy bylo to najbardziej ekonomicznie efektywne, tego to nie wiem. Nie mozna sprzedac zapotrzebowania na rope. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: maly i inni 04.03.05, 14:39 przegladamlem sobie dzis intrnetowa prase i znalazlem artykul o zlotym srodku na wszelkie problemy spoleczne www.newscientist.com/article.ns?id=dn7077 nie trzeba jus muslec o medicare i social security, budzetowy deficyt bedzie mozna ustalac na wygodnym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: maly i inni IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 12:57 Obecnie pieniadz to fikcja, oparta na wierze (ludnosci w sile nabywcza owego pieniadza), a wiec na nieracjonalnych podstawach... Ale chodzi o co innego: 1) USA ma od lat deficyt rachunku biezacego, a od roku 2000 sa one na ogol ponad albo blisko 5% PKB, co oznacza po prostu faktyczna niewyplacalnosc dluznika. UE ma od lat dodatni bilans tego rachunku, albo bardzo male deficyty (ponizej 1% PKB, a wiec w granicach bledu pomiaru)... 2) USA ma tez od lat (conajmniej znow od roku 2002) deficyt budzetu, i to czesto tez ponad 5% PKB, co jest znacznie wiecej niz deficyt budzetu w UE. 3) Stad jako PODWOJNY bankrut, USA nie ma przyszlosci... Szczegolnie grozny jest dlug zagraniczny, ktory uzaleznia USA od zagranicznych zrodel finasowania, a wiec ogranicza tez suwerennosc USA. Oczywiscie, USA moze sila zmusic swych wierzycieli do bycia poslusznymi, ale to znaczy siedzenie na bagnetach, a jak wiadomo sila nie da sie zmusic gospodarki do dobrego fukcjonowania, a na bagnetach dlugo sie nie da wysiedziec... Gość portalu: JGA napisał(a): Obecny system bankowy jest oparty na zasadach, wprowadzonych okolo 300 lat temu w Anglii. Banki centralne emituja pieniadz (kredyt) w oparciu o gwarancje dane przez suwerenna wladze, posiadajaca prawo do sciagania podatkow. W ten sposob podatnik staje sie gwarantem pieniadza, mimo ze nie ma wplywu na jego emisje. W przeszlosci ilosc pieniadza w obiegu byla zalezna od ilosci zlota i srebra, ktora dysponowal bank. Obecnie mozliwa jest praktycznie nieograniczona emisja pieniadza (prowadzi to ewentualnie do utraty wartosci pieniadza co manifestuje sie wzrostem cen). K: No nie zupelnie, bo ilosc emitowanego pieniadza zalezy od walorow posiadanych przez bank, ktoremu rzad poprzez bank centralny pozwala emitowac "n" razy wiecej pieniadza niz wartosc owych walorow posiadanych przez bank. Tyle, ze owe "walory" to czesto pieniadz emitowany przez inny bank, czyli ze mamy rodzaj finansowego perpetuum mobile... ;) - System bankowy oparty o ulamkowej rezerwie pozwala na przejmowanie przez klany bankierow kontroli nad assetami (ziemia, nieruchomosci i sila robocza). Chyba wszystkie kraje kiedys byly bankrutami. Suwerenne kraje doprowadzic mozna do bankructwa np poprzez prowadzenie wojny. Banki finansuja obie strony konfliktu, wiec zyskuja podwojnie. Wyjscie z bankrutstwa nastepuje na zasadzie ugody i tajnych zobowiazan o ktorych "szary" obywatel nie maja pojecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LINKI LINKI IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 12:58 www.gold-eagle.com/editorials_04/dsmith030304.html www.federalbudget.com/ www.cdntax.ca/index.php?C=Debt-Management&T=national-debt&D=0 userwww.sfsu.edu/~pgking/macropdfs/deficits.pdf www.cfos100.com/research/forex.php billmon.org/archives/000233.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.zigzag.pl 03.03.05, 02:10 wydaje mi się że ekonomia to dziedzina nauki która powinna jednoznacznie odpowiadac na takie pytanie. No bo jak obecną sytuację USA możnaby określić? tak czytam te posty i sam chciałbym wiedzieć.... Porównując do człowieka - człowiek jest albo zdrowy albo chory. Albo może nie wykryto w nim choroby. Albo jest chory, ale jego funkcjonowaniu nic nie zagraża. Może być bez nogi ale jest ogólnie zdrowy tyle ze nie będzie biegał i pracował fizycznie. Może być komandosem ktory ma grypę, wiec choć ogólnie bardzo sprawny - jest rozłozony grypą ale za 7 dni wróci do zdrowia... Czy obecną sytuację da się jakoś porównac? Katar? Angina? Grypa? Nowotwór? Gangrena? Coś innego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 12:55 Jest. Zobacz nizej. A "medycznie" to owe deficyty to nowotwor i to zlosliwy, zzerajacy zdrowa niegdys tkanke gospodarki USA... :( Obecnie pieniadz to fikcja, oparta na wierze (ludnosci w sile nabywcza owego pieniadza), a wiec na nieracjonalnych podstawach... Ale chodzi o co innego: 1) USA ma od lat deficyt rachunku biezacego, a od roku 2000 sa one na ogol ponad albo blisko 5% PKB, co oznacza po prostu faktyczna niewyplacalnosc dluznika. UE ma od lat dodatni bilans tego rachunku, albo bardzo male deficyty (ponizej 1% PKB, a wiec w granicach bledu pomiaru)... 2) USA ma tez od lat (conajmniej znow od roku 2002) deficyt budzetu, i to czesto tez ponad 5% PKB, co jest znacznie wiecej niz deficyt budzetu w UE. 3) Stad jako PODWOJNY bankrut, USA nie ma przyszlosci... Szczegolnie grozny jest dlug zagraniczny, ktory uzaleznia USA od zagranicznych zrodel finasowania, a wiec ogranicza tez suwerennosc USA. Oczywiscie, USA moze sila zmusic swych wierzycieli do bycia poslusznymi, ale to znaczy siedzenie na bagnetach, a jak wiadomo sila nie da sie zmusic gospodarki do dobrego fukcjonowania, a na bagnetach dlugo sie nie da wysiedziec... Gość portalu: JGA napisał(a): Obecny system bankowy jest oparty na zasadach, wprowadzonych okolo 300 lat temu w Anglii. Banki centralne emituja pieniadz (kredyt) w oparciu o gwarancje dane przez suwerenna wladze, posiadajaca prawo do sciagania podatkow. W ten sposob podatnik staje sie gwarantem pieniadza, mimo ze nie ma wplywu na jego emisje. W przeszlosci ilosc pieniadza w obiegu byla zalezna od ilosci zlota i srebra, ktora dysponowal bank. Obecnie mozliwa jest praktycznie nieograniczona emisja pieniadza (prowadzi to ewentualnie do utraty wartosci pieniadza co manifestuje sie wzrostem cen). K: No nie zupelnie, bo ilosc emitowanego pieniadza zalezy od walorow posiadanych przez bank, ktoremu rzad poprzez bank centralny pozwala emitowac "n" razy wiecej pieniadza niz wartosc owych walorow posiadanych przez bank. Tyle, ze owe "walory" to czesto pieniadz emitowany przez inny bank, czyli ze mamy rodzaj finansowego perpetuum mobile... ;) - System bankowy oparty o ulamkowej rezerwie pozwala na przejmowanie przez klany bankierow kontroli nad assetami (ziemia, nieruchomosci i sila robocza). Chyba wszystkie kraje kiedys byly bankrutami. Suwerenne kraje doprowadzic mozna do bankructwa np poprzez prowadzenie wojny. Banki finansuja obie strony konfliktu, wiec zyskuja podwojnie. Wyjscie z bankrutstwa nastepuje na zasadzie ugody i tajnych zobowiazan o ktorych "szary" obywatel nie maja pojecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 03.03.05, 19:23 W mojej ocenie USA jest zdrowy i bedzie zdrowy. Tylko jest jak wrzod ktory rosnie nieokiezlnanie innym uczestnikom rynku. Duza czesc wzrostu w USA robiona jest kosztem innych krajow. Zawsze mogli sobie dodrukowac pieniadze i ekportowac inflacje. Zawsze mogli zyc na kredyt nie martwiac sie o jej skutki (ciezar spadal na inne kraje, obecnie na UE). pewnie kazdy kraj dazylby do wyzyskiwania na maksa sytuacje w ktorej sie znajduje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 03.03.05, 22:53 Kiedy sobie dodrukowywali pieniadze i eksportowali inflacje? Tak, w tej chwili Europa czesciowo finansuje deficit stanow. Jest to problem slabego rozwoju gospodarczego w Europie. Przyspieszcie rozwoj, kapital zacznie plynac do Europy. Mozliwosci inwestycji sa slabe w Europie, sa lepsze a Stanach. Europa powinna pracowac nad wzmocnieniem strukturalnym wlasnej gospodarki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 10:38 Mam odeslac do podstawowej literatury historii gospodarki swiatowej czy mam ci to oszczedzic? Eksport inflacji przez USA jest gospodarczym faktem historycznym, nie zas moim atakiem na USA. Jesli o tym nie wiesz to juz twoja wina. Przed upadkiem systemu z Bretton Woods praktycznie oficjalnie Amerykanie pokrywali deficyt poprzez dodruk pieniedzy i eksport inflacji do Europy. Jak nie znasz podstawowych FAKTOW! Tak. FAKTOW! to nie krytykuj. Ucza tego na pierwszym roku ekonomii na kazdej szanowanej uczelni, rowniez tych naprawde liberalnych. Po upadku systemu z Bretton Woods nie jest to juz az tak powszechne (bo utrudnione) ale wciaz jeszcze istnieje taki proceder. I nie dotyczy juz tyle Europy co reszty swiata. Cytat: "Pushing the world and it is especial less developed countries to extreme rigid financial policy USA follows a super soft policy. In these conditions inflation in USA was low in many respects due to constant "removal" of surpluses of dollar weight for limits of USA. USA before introduction of euro received all advantages of a soft financial policy, shifting its costs, first of all inflation (through the chaotic movement of speculative capitals provoking destructive crises), on shoulders of less advanced countries - acceptors of dollar weight. Thus, import of the capital USA was supplemented with export of inflation by them and economic instability as a whole. Henceforth these tools in part appear in hands of EU, forcing USA to toughen an internal financial policy." "Transformations of a global financial system in a case of success of euro (May, 2002)." Alexander Zaytsev Almanac Geopolitics N6. 1.01.2003. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 10:53 Jeszcze warto zauwazyc ze wlasnie poprzez dodruk pieniedzy do 71 roku i kryzysu naftowego USA nie wykazywala deficytow... bo dodrukowywala pieniadze i je eksportowala. I zeby nie bylo ze powoluje sie na jakiegos ruska-komuniste. "The defining feature of the global economy right now is the $660 billion US current account deficit. The world's largest economy - and the world's preeminent military and geo-strategic power - is also the world's largest debtor. The current account surpluses of most other regions of the world are the mirror image of the US deficit. The US absorbs at least 80% of the savings that the rest of the world does not invest at home. Barring an economic slump in the US or a major fall in the dollar, the US current account deficit looks set to expand significantly in 2005 and 2006. "The defining feature of the current international financial and monetary system is that it finances the United States' enormous external deficit - and the associated fiscal deficit Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 16:00 Dodruk pieniedzy DO 71? Jaki dodruk pieniedzy? Do 71 roku dolar byl oparty na zlocie. Dodrukowali zloto? Czy ty masz jakiekolwiek pojecie o podstawach monetarnych? Czy ty rozumiesz co ty czytasz? W tej chwili sytuacja monetarna w Stanach jest bardzo luzna. Kraje ktore upieraja sie przy utrzymywaniu fixed exchange rate, efektywnie importuja polityke monetarna of the Fed. W Stanach na razie nie ma znaczacej inflacji, ale mniejsze gospodarki ryzykuja inflacje. Zgadzam sie z tym artykulem ze ten system nie moze trwac w nieskonczonosc. Kraje azjatyckie w pewnej chwili beda musialy pozwolic swoim currency to apprreciate against the dollar. One desperacko chaca tego uniknac poniewaz spowoduje to spadek eksportu do Stanow. Maja wybor: mniejszy eksport albo wieksza inflacja. Ale jest to ich wybor. Stany ich nie zmuszaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 20:37 Jezu. Ignorant historyczny bedzie mi zarzucal niewiedze. Ja w pelni wiem co pisze. Doczytaj i komentuj, bo z ignorantami rozmawiam. ALe z ignorantami zarzucajacymi innym niewiedze nie bede. Rozumiesz jaka byla szczegolna rola dolara w systemie zlota oraz jak pozycja dolara w okresie po upadku systemu Bretton Woods? I czy wiesz o tym ze kurs dolara do zlota byl sztywny, a FED mial spory luz w robieniu tego co chcial? Tylko ze przesadzil. Doucz sie nieuku to mozemy zaczac dyskusje. Ja nie jestem z tych co lubia jezdzic po USA po to zeby jezdzic. Histeryzuj dalej to na pewno dyskusja na tym zyska. Jak nie rozumiesz podstaw to jak ja mam z toba dyskutowac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 20:40 Psst. Podpowiem: sztucznie niski kurs dolara wobec zlota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 20:42 Moge ci tez ciekawa historyjke opowiedziec o tym jak de Gaulle skupywal statkami zloto na zlosc Amerykanom jak juz bylo wiadomo co sie szykuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 21:15 Dobrze moze czesc 'nieporozumienia' wynikala z tego ze zbyt lakonicznie sie wypowiedzialem. Upadek systemu spowodowany byl niedoborem zlota i sztucznym kursem. Dopoki Amerykanie mieli zloto w dostatku mogli zapewniac plynnosc miedzynarodowa i ekspotowac dolary. Ale potrzeby swiatowe na dolar staly sie zbyt wielkie, wiec cale zloto ktore przeradzalo sie w dolary bylo eksportowane. Zeby nie tlumaczyc calosc systemu (bo mam nadzieje ze znasz) USA byla hegemonem w ustanaiwaniu swiatowego ladu godpodarczego. De facto ustalili zasady gry, zarzadzali instytucjami swiatowego systemu przez FED i to oni kierowali swiatowa gospodarka. Tym niemniej wiadomo ze ilosc dolarow byla ograniczona do ilosci zlota na rynku. USA tym niemniej mialo ogromny deficyt bilansu platnosci. Niejako dlatego, ze zamiast zlota dolar sluzyl za srodek rezerwowy. W pewnym sensie zapewnialo to umiarkowana stabilnosc gospodarek swiatowych oraz jej umiarkowana liquidity. Dodatkowym skutkiem byla jednak mozliwosc eksportowania inflacji, mozliwosc handlu USA z trzecim swiatem z ogromnym zyskiem - w szczegolnosci dotyczy t zlota - poprzez zarzadzanie swiatowym systemem finansowym (przy okazji skorzystala na tym Europa i Japonia bo trzeba przyznac pomogla odbudowac te kraje). Dodruk pieniedzy oczywiscie byl ograniczony poprzez ilosc zlota i stal sie norma raczej po upadku systemu a nie przed. Ale przed upadkiem taka mozliwosc tez istniala bo a) kurs dolara do zlota byl sztywny, wiec mogli tanio skupywac zlota; b) dodruk dolarow do kazdej kolejnej jednostki zlota z czasem stawal sie coraz bardziej nazwijmy to 'elastyczny'. Czyli zeby zapewnic plynnosc swiatwego systemu gospodarczego dodrukowywano coraz wiecej pustych pieniedzy a stosunek ilosci dolarow na rynku do ilosci zlota w Fort Knox stal sie coraz wiekszy. Z tego finansowano deficyty budzetowe, zakupywano produkty zagranica, przede wszystkim z korzyscia dla Europy i Japonii poprzez korzystny terms of trade (przy duzym amerykanskim deficycie handlowym). Rzad dodrukowywal pieniadza ktory wydawal na zakup towarow zagranica. Oczywiscie bez szkod dla wlasnej inflacji. Upadek systemu spowodowany byl totalna nieadekwatnoscia miedzy wartosia zlota a wartoscia dolara. O ile panietam kurs byl 35:1 a powinien byl byc 10 x wyzszy. Dlaczego? Ilosc dolarow na rynku w porownaniu z iloscia zlota na rynku. System byl jednak nie tylko korzystny dla USA. Ale tez do czasu dla Europy i Japonii. Kosztem? Obecnego III Swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 21:26 O.K. To co innego. Co do kosztow dla III-go swiata to nie jestem przekonany. III ci swiat w tym czasie byl minimalnym uczestnikiem a handlu miedzynarodowym. Efektywnie, system Bretton Woods odbudowal Europe i Japonie. Dodatkowo Stany zapewnily obrone za darmo. Stany byly beneficjentem ale w ogolnosci byla i reszta swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 22:12 USA byla najwiekszym beneficjentem. Europa i Japonia oraz pare innych rozwinietych krajow rowniez skorzystala. Trzeci swiat i wytworcow surowcow w tym okresie natomiast brutalnie wykorzystano. I nie mieli z tego zadnych praktycznie korzysci. A reperkusje mamy do dzis. Maly fakt historyczny: Dlaczego po upadku systemu z Bretton Woods ceny surowcow na swiecie nagle tak brutalnie podskoczyly? USA kierowalo swoja polityka tak zeby nie skodzic Europie i paru innych krajow. W stosunku do pozostalych nastawiony byl jednak na wyzysk. Dolar bowiem sterowal swiatowa gospodarka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 22:46 Ta sytuacja miala lokalny charakter. Trend w cenach surowcow jest od dawna (200 lat) w dol. Tak dolar w 1973 byl przeceniony. Ceny surowcow w dolarach szybko podskoczyly po dewaluacji. Jednak w ciagu 2-4 lat pospadaly znaczaco. Co sie stalo, nowy wyzysk? Stany kierowaly swoja polityka zeby rozwijac free trade. Czy Stany wyciagaly/wyciagaja korzysci z wolnego handlu? Oczywiscie. Dostawcy surowcow nie mieli zadbych korzysci z eksportu? To znaczy lepiej im by bylo jakby nie sprzedawali tych surowcow do bogatego swiata? Dolar sterowal gospodarka swiata. Z korzyscia dla rozwoju gospodarczego swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 21:21 Ja nie zarzucam Ci ze nie umiesz czytac. Ty po prostu nic nie rozumiesz. Dollar convertibility dokladnie znaczy ze kurs dolara do zlota jest sztywny. Co to powoduje ze the Fed nie moze "drukowac" pieniedzy jak chce zeby uniknac deficitu. Tym bardziej ze nie bylo zadnego Current account deficit do unikniecia (Stany mialy trade deficit). W latach 60-tych Stany mialy surplus w current account. Jest ciezko eksportowac inflacje w standarcie zlota. Stany chcialy manipulowac swa sytuacja monetarna, ale gold peg czynil to bardzo trudnym. Dlatego Bretton Woods system sie zalamal. Jak chcesz wiedziec jak te rzeczy dzialaja polecam przystepne wprowadzenie: en.wikipedia.org/wiki/Gold_standard en.wikipedia.org/wiki/Bretton_Woods_system Milej lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 22:05 Moge sie mylic co najwyzej w jednej kwestii - ze USA nie mialo deficyt current account. Musialbym zajrzec w literatury. Tu moglem troche za szybko wyskoczyc. Co do calej reszty na pewno mam racje. O deficytach obrotow biezacych niejako sobie 'dopowiedzialem' bo w swietle innych faktow mialoby to sens. Ale dopoki nie zobacze danych na wlasne oczy to nie wierze tobie ani nie cofam tego co powiedzialem. I przebacz za wymowe ostatniego postu, ale nie powinienies tak ludzi atakowac. I nie potrzebuje zadnego 'przystepnego wprowadzenia'. Przy calym szacunku ale wiem wiecej i rozumiem ten system lepiej niz ty. A na temat Bretton Woods to troche rzeczy w zyciu 'popelnilem'. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 22:51 Zabawne. Ktos zalaczyl ten link a propos katastrofy w Stanach.: billmon.org/archives/000233.html Zjedz na dol i zobaczysz swoj dowod. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 16:13 Naprawde sie osmieszasz. Czy ty wiesz co to byl Bretton Woods system? Fixed exchange rates and dollar covertibility! Czy ty rozumiesz co to znaczy? Daje ci chwile zeby sie zastanowic.... Tak wiedzialem ze nic nie rozumiesz: Dollar convertibility znaczy ze nikt nie mogl dodrukowac pieniedzy. Jak sie okazuje, nie mozna dodrukowac zlota. Wiem, wiem, jest to dla ciebie duza niespodzianka, ale to prawda. Eksportowac inflacje mozna tylko jesli ktos utrzymuje staly kurs waluty. jesli jakies panstwo nie lubi monetarnych warunkow w Stanach i nie chce zeby fed decydowal o polityce pienieznej, jest to bardzo latwo zrobic. Float your currency. Tak ze, Europa po 1971 nie mogla importowac amerykanskiej inflacji, poniewaz po upadku Bretton Woods all the currencies floated. Przed 1971 nie bylo zadnego importu ze wzgledu na dollar convertibility. Na koniec, Stany byly netto EKSPORTEREM kapitalu do lat 80-tych. Nie bylo zadnego deficytu do pokrycia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 21:57 Wiesz. Prawdziwy palant z ciebie. Nie wiesz nic. A jeszcze sie madrzysz. I kto sie osmiesza? Jak dodrukowywac pieniedzy? No proste: ustalic sztuczna relacje zloto-dolar, a dodrukowywac coraz wiecej 'pustych' pieniedzy. Podaz zlota byl ograniczony, dolarow potrzeba bylo wiecej, zeby moc zapewnic plynnosc w handlu. Wiec choc stosunek zlota do dolara byl 35:1 to ilosc dolarow do zlotego bylo ok. 10 razy wiecej. A nie pamietasz ze w pewnym momencie FED zawiesil wymienialnosc dolara na zloto? Po co? Zeby jeszcze troche przedluzyc czas trwania korzystnego systemu z Bretton Woods. Moze teraz troche ci sie objasni dlaczego de Gaulle zakupywal calymi statkami zloto z USA. Nauczyciel ekonomii w liceum ciebie nic nie nauczyl? Trzeba bylo isc na studia. Wiesz. Moze mialbys racje jakby kurs zlota wobec dolara byl elastyczny (uplynniony) ale nie byl. Dolar byl uczepiony do zlota przy stalym kursie tak jak twoj pies do twojej nogi. Oczywiste jest ze nawet w tym systemie z Bretton Woods do woli sobie Amerykanie nie mogli dodrukowac pustego pieniadza. Po 1971 roku jak to funkcjonowalo? No dobre - elementarz ekonomii. NIE ALL THE CURRENCIES FLOATED!!! Uwolniono dolara od zlota, ale byl tunel walutowy i powiazanie innych fixed currencies z dolarem. Czyli flotation dotyczyl dolara do zlota, a nie wszystkich walut do dolara (patrz m.in. Smithsonian Agreement oraz mozesz sobie porownac z historia euro). Dopiero pozniej wymyslono SDR i uwolniono wiekszosc walut. Co to oznacza? Oznacza to ze USA dalej beztrosko dodrukowuje pieniadze, pozostale kraje chciwie te dolary skupuja i trzymaja w bankach. USA moze wiec dodrukowywac pieniadz i zakupywac towary zagranica bez zagrozenia, ze te pieniadze wroca do kraju w postaci inflacji. Zreszta dziala to do dnia dzisiejszego, z tym ze w coraz mniejszym stopniu (!), gdyz koszyki walut coraz bardziej przypominaja sklad SDRów. I obecnie z tego benefitu korzysta lub moze korzystac nie tylko USA, ale tez strefa euro, yen i kilka regionalnych walut. Jesli bowiem pieniadz ginie w rezerwach bankow centralnych jako stabilizator kursu walut to wiadomo, ze jest zamrozony, wiec mozna sobie pozwolic na troche 'nadprodukcji' pieniadza. W wiekszym stopniu niz te kraje ktorych waluty nie maja walut-rezerw. Warto by tez pomowic o eurodolarach, ale to juz moze inna kwestia. A teraz moze jednak sie zastanowisz i zapiszesz sie na studia ekonomiczne. Nigdy nie jest za pozno. Nawet w twojej branzy. Bardzo zachecam do skupienia sie na przedmiocie Podstawy Ekonomii. A z ksiazek na temat Historii Gospodarczej ktore bedziesz mial na pierwszym roku polecam: Dariusza Wojnarskiego (polecam, prosty i zrozumialy jezyk, w sam raz dla ciebie), Wojciecha Morawskiego i chyba Camaronne (?)(wszystkie maja w tytule historia gospodarcza). Moze jakies nowsze bardziej wartosciowe sie pojawily... ale wiesz ja juz kilka lat nie studiuje. Wroc i pogadamy za 5 lat. Widzisz mnie tez stac na sarkazm. A ciebie stac na dyskusje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 22:17 Mala poprawka: O ile sie nie myle SDR wymyslono w 67 czy 68 zeby zaczac ratowac system, ale byl ustawiony w relacji 1:1 z dolarem. Koszyk walut do tworzenia SDR to inicjatywa natomiast chyba w 1973 kiedy uplynnienie walut stalo sie rzeczywiste. Bidajze w 1981 roku koszyk walut ustanowiono z 5 glownych walut. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 04.03.05, 22:25 I w jednym fragmencie jest troche maslo maslane: Zreszta dziala to do dnia dzisiejszego, z tym ze w coraz mniejszym stopniu (!), gdyz koszyki walut walut 'nieuwolnionych' coraz bardziej przypominaja sklad SDRów, a poza tym jest ich coraz mniej. I obecnie z tego benefitu korzysta lub moze korzystac nie tylko USA, ale tez strefa euro, yen i kilka regionalnych walut. Poza tym nawet w warunkach rynkowych wystepuje dodruk pieniadza bez grozby wytwarzania inflacji. Jesli bowiem pieniadz ginie w rezerwach bankow centralnych jako stabilizator kursu walut to wiadomo, ze jest zamrozony, wiec mozna sobie pozwolic na troche 'nadprodukcji' pieniadza. W wiekszym stopniu niz te kraje ktorych waluty nie sa rezerwami. Nie powoduje to ani inflacji ani tez nie przyczynia sie do wahan kursow walut. Co innego gdyby te dolary nie byly zamrozone, ale w pelni uczestniczyly na rynku walutowym. I zapewniam, ze banki centralne uwzgledniaja przy ustalaniu podazy pieniadza ilosci pieniedzy ktore zostana uwolnione badz zamrozone przez rezerwy w innych krajach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 22:34 SDR zniknely w 1973, w tym czasie wszystkie glowne waluty byly plynne. Znowu odsylam do tego samego artykulu: en.wikipedia.org/wiki/Bretton_Woods_system Masz racje , mozna fizycznie drukowac wiecej dolarow i probowac wyeksportowac inflacje. Tyle ze w systemie zlota jest to bardzo ciezko zrobic. Zloto bedzie uciekalo i nie da sie go dodrukowac. Stany sprobowaly dokladnie to zrobic w 1970 roku. Do Sierpnia 1971 gold peg sie zalamal, w grudniu tego roku nastapila pierwsza dewaluacja dolara. W Marcu 1973 wszystkie glowne waluty zostaly uwolnione. Jeszcze raz: jest nie mozliwe eksportowanie inflacji w tym systemie. Mozna probowac, ale to bedzie oznaczalo koniec tego systemu. Jeszcze raz sugeruje czytanie historii, a szczegolnie probe jej zrozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 04.03.05, 23:04 Problem z twoim nie zrozumieniem jest taki ze ty wyobrazasz sobie ze tymczasowy system po koncu gold peg trwal wiele lat i Stany jakos to utrzymywaly zeby okradac wszystkich dookola. Teraz widze ze twoj problem bierze sie stad ze mieszasz fakty. Od konca dollar peg zabralo tylko piec miesiecy do pierwszej dewaluacji dolara (12/1971). Do konca tego systemu zabralo tylko nastepne 15 miesiecy. Byla to po prostu sytuacja niestabilna i nikt nie mogl tego utrzymac. Stany nie moga/mogly zmuszac innych do takich rzeczy. Ale twoj blad bieze sie z bardziej generalnej postawy. Jest to wyobrazenie ze swiat gospodarczy jest zarzadzany naga (Amerykanska) sila. Inaczej nie mogles sobie wytlumaczyc jak to bylo mozliwe ze przez dobra dekade Stany eksportowaly inflacje a caly swiat tylko piszczal cichutko. Miales racje ze nie mozna tego bylo wytlumaczyc, glownie dlatego ze sie to nie zdarzylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 05.03.05, 16:27 JEZU... przeczytaj PODSTAWOWE PODRECZNIKI Z HISTORII GOSPODARKI! A co do twierdzenia, ze to sie nigdy nie wydarzylo proponuje to powiedziec wiekszosci ekonomistow na uczelniach ekonomicznych. Szczegolnie tych wykladajacych na temat otwratych modeli makroekonomicznych. Ciekawe jak z tym ci pojdzie. Owszem zalamanie systemu w Bretton Woods przebiegal w etapach... Mozna powiedziec ze do 68 wierzono ze przetrwa. W latach 68-71 probowano zawalczyc o jego przetrwanie. W latach 71-73 trwala jego agonia. Po czym nastapilo uplynnienie walut (choc de facto mialo to miejsce na przelomie lat 80-tych). Zapominasz, ze kiedy 'swiat' porzucil system z Bretton Woods Europa miala wciaz swoj 'waz w tunelu'. Jesli nie wiesz o co chodzi to proponuje doczytac. Wiesz. Wykazujesz podstawowe braki informacyjne, jak chocby twierdzenie ze SDR juz nie ma. Naprawde glupio mi pouczac w tak PODSTAWOWYCH sprawach analityka gieldowego... co wiecej nawet mi z tego powodu smutno. Ja rozumiem, ze nie trzeba wszystkiego wiedziec, ale nie rozumiec podstawowych powiazan ekonomicznych oraz jako analityk gieldowy NIE WIEDZIEC o istnieniu SDRów to juz smutne. Co do twojego pytania o dolarach i eksport inflacji. To ze Amerykanie eksportowali inflację powodowana nadpodaza pieniedzy nie przyczynialo sie do powstania ogromnej inflacji zagranica, bo ten efekt byl rozproszony na caly swiat. I oczywiscie pewne tego efekty byly. Poza tym swiatowa gospodarka nie jest jednoczynnikowa, wiec jedna dzialania inflacyjne moga byc niwelowane przez inne dzialania antyinflacyjne. Swiat nie siedzial wiec cicho, ale taka sytuacja nie powodowała zadnych szczegolmych negatywnych skutkow dla krajów bogatych (w wiekszym stopniu - moge ci polecic troche podrecznikow z ekonomii rozwojowej o skutkach polityki walutowej, a takze o metodach wykorzystywania swojej pozycji w okresie sprzed 71 roku). Japonii zalezalo na utrzymaniu niskiego kursu jena do dolara (zreszta tak jak wiekszosc tygrysow azjatyckich), zeby moc do USA eksportowac. Dla Europy dolar pozostawal jedyna sensowna alternatywa jako rezerwa walutowa. A poza tym im tez zalezalo na eksporcie towarow. Poza tym jakby USA NIE dodrukowywala pieniadze w zamian za te pieniadze zamrozone w rezerwach to swiatu i USA grozilby 'kryzys' plynnosci walutowej (niedobor dolara na rynku). Dodrukowuje pieniadze nie tylko dlatego, ze ma z tego korzysci (bo moze sobie 'bezkarnie' dodrukowywac pieniadz), ale takze dlatego, ze nie maja innego wyboru (zobacz model IS-LM i zauwaz co sie dzieje jak brakuje pieniedzy na rynku). Od lat podaz pieniadza byl powyzej 7,5% (duzo ponad inflacje). W niektorych latach siegal 12,5% (ostatnio w 2002 roku). To co ponad inflację z pewną przesadą można nazwać 'czystym zyskiem' dla ekonomii. Obecnie cos takiego nie ma juz miejsca. Podaż pieniadza wrecz sie zmniejsza. Bo im bardziej zdywersyfikowane koszyki walut w rezerwach walutowych tym mniejsze zapotrzebowanie na dolary i mniejsza ilosc dolarow 'znika' z rynku, a wrecz coraz wiecej dolarow sie uwalnia. Upadek hegemonii dolara powoduje wiec zmniejszenie mozliwosci generowania 'darmowego' wzrostu. Dla porownania tymczasem w krajach UE zanim wprowadzono euro podaz pieniadza z rzadka byla wieksza niz 5% i w latach 92-98 byla w strefie ECU rzecietnie w przedziale od 1,5% do 6%, przy czym w Niemczech (marka - waluta rezerwowa) dochodzila do 11-12% a w Irlandii kreacja pieniadza byla czesto na poziomie 20-25% (nie wiem dlaczego niestety, nigdy sie tym fenomenem nie zastanawialem... moze radykalny wzrost plynnosci waluty?). Dla strefy euro nie mam danych, ale podejrzewam, ze nasz wspanialy bank centralny tez ma czasem pokazny bonus z racji bycia druga waluta rezerwowa swiata. Zaznaczam, ze jestem swiadom tego ze tak pobiezny opis ma bledy wynikajace z analizy jednoczynnikowej... ale coz zrobic. to w koncu nie praca naukowa. I wiesz... popelniasz jeden podstawowy blad logiczny. Ja nie twierdze ze USA rozwijala sie kosztem reszty swiata. Ja uwazam ze kraje zindustrializowane rozwijaly sie na bazie wyzysku slabych krajow III swiata. Europa wykorzystujac Afryke i Azje, a USA wykorzystujac Ameryke Lacinska oraz w mniejszym stopniu Afryke i Azje. Nie wiem do czego probujesz mnie przekonac, ale zadziwia mnie, ze nie rozumiesz, co do ciebie mowie. Ja nie probuje cie przekonac jakie to USA jest zle, tylko pokazac jeden ze zrodel wzrostu gospodarczego. Czy wiesz chociaz jak sie liczy M1, M2 i M3? Zauwaz, ze podaz M1 nie rosla tak szybko jak M2 i M3. Zeby troche lepiej zrozumiec jak funkcjonuje podaz pieniadza polecam: www.ncpa.org/ba/ba280.html Jesli nie boisz sie bardziej skomplikowanych analiz modelowych to: www.digitaleconomist.com/ms_4020.html CHyba problem polega na tym, ze nie potafisz przyznac sie do bledu. Ja jak moze paru osob z tego forum potwierdzic potrafie. Kiedy ktos mi udowodni, ze gadam glupoty to sie zawsze kajam. Ale przyznac sie do bledu jest natrudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 05.03.05, 16:33 Poza tym nie twierdze, ze USA robily to bo chcialy okrasc swiat. Robily to bo mogly i dlatego, ze to bylo wrecz normalne i podyktowane racjonalna troska o wlasna gospodarka. Kazdy ekonomista robilby to samo. Jaki bank centralny zmniejszylby podaz pieniadza tylko dlatego, ze nie chce 'wykorzystywac reszte swiata'? Zaden. USA produkowalo 'darmowy' pieniadz nie tylko dlatego, ze chciala, ale takze dlatego, ze musiala. Co prawda do upadku systemu z Bretton Woods Amerykanie sami sie przyczynili, bo popelnili parę 'nadambitnych' krokow, ale to juz inna para kaloszy. USA i dolar znalazly sie w sytuacji dla nich korzystniej niezaleznie od ich woli. I po prostu z tego skorzystaly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 05.03.05, 22:54 Proponuje probe zrozumienia tego co czytasz. Gdy mowilem ze sie to nie wydarzylo, mialem na mysli twoje rozumienie wydarzen w latach 70tych. Ty mowiles, ze przez dobre 10-lat po zalamaniu gold peg, eksportujac inflacje i kradnac kapital z innych krajow. To sie nie wydarzylo ani w latach 70-tych, gdyz waluty po 73-cim byly wolne (no fixed echange rate). Rowniez sie to nie wydarzylo przed 71-szym. Trudno krasc kapital przez eksport inflacji jesli ma sie jednoczesnie current account surplus (czyli jesli sie netto eksportuje kapital). Pomiedzy 70-tym a 73-cim, Stany sprobowaly dokladnie tego o czym mowisz. I nic z tego nie wyszlo. System sie rozpadl. Dziekuja ze sie zgadzasz ze mna ze przed 1971 nie eksportowala inflacji. Nie, przepraszam, ty mowisz ze USA eksportowaly inflacje, tyle ze nikt jej nie importowal. Ja naprawde lubie twoje FAKTY historyczne. Zebys mi nie wygadywal ze nie wiem co czytam, doslowny cytat z twojego postu: "Przed upadkiem systemu z Bretton Woods praktycznie oficjalnie Amerykanie pokrywali deficyt poprzez dodruk pieniedzy i eksport inflacji do Europy" Stany dodrukowaly pieniadze, to prawda. Te pieniadze nie mialy wiekszego efektu inflacyjnego. Musieli dodrukowywac pieniedze zeby uniknac deflayjnego charakteru gold stadard. Ale jest bardzo ciezko w tym systemie eksportowac inflacje, bo bardzo szybko rezerwy zlota zaczna uciekac i wiarygodnosc pieniadza sie zalamie. Dokladnie to sie zdarzylo w 1970. Po co ten caly wyklad a propos gospodarki pienieznej. Co to ma do rzeczy? Nie twierdisz ze Stany sie rowijaly kosztem reszty swiata? To ciekawe. Jeszcze jeden cytat z twojego postu: "W mojej ocenie USA jest zdrowy i bedzie zdrowy. Tylko jest jak wrzod ktory rosnie nieokiezlnanie innym uczestnikom rynku. Duza czesc wzrostu w USA robiona jest kosztem innych krajow. Zawsze mogli sobie dodrukowac pieniadze i ekportowac inflacje. Zawsze mogli zyc na kredyt nie martwiac sie o jej skutki (ciezar spadal na inne kraje, obecnie na UE). pewnie kazdy kraj dazylby do wyzyskiwania na maksa sytuacje w ktorej sie znajduje" Jak ten cytat jasno wykazuje, ty nie uwarzasz ze to co Stany robia jest zle. Teraz twierdisz ze to razem ze Stanami, Europa i Japonia (i tygrysy) "wykorzystywaly" III-ci swiat? Sugerujesz ze bez tego "wyzysku" swiatowe GDP roslo by szybciej. A moze ty sugerujesz ze ten "wyzysk" to bylo czyste zlodziejstwo, jesli by surowce zostaly w tych krajach to one bys sie duzo szybciej rozwijaly? Na koniec SDR. Masz racje, SDR's ciagle istnieja. Nie ma to znaczenia dla mojego argumentu. SDR byly stworzone jako proba obrony Bretton Woods. Po 73, nie mialy one strukuralnego znaczenia. Waluty byly wolne. Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? 06.03.05, 12:43 a) USA eksportowal inflacje, szczegolnie w latach 70-tych. I po upadku systemu w 73. I szczegolnie na poludnie. Juz ci tlumaczylem jak. Inflacja w latach 70-tych i 80-tych w III swiecie wykmnela sie pod kontrole wedle niektorych ekonomistow w wyniku polityki USA. Ilosc dodatkowych pieniedzy drukowanych przez USA w latach 70-tych przewyzszal 10-krotnie tempo rozwoju handlu. Stad rynek eurodolarowy. Jak nie rozumiesz to twoj problem. b)Co do niekonsekwencji. Zwrot eksport inflacji w sytuacji przed 73 moze i jest niefortunny i tu ci moge przyznac racje, co nie zmienia faktu, ze USA dodrukowywal 'darmowy pieniadz'. I to nie przez rok czy dwa, ale przez wiekszosc lat 60-tych i czesc 50-tych. To ze reakcja reszta swiata byla spozniona to inna sprawa. Zapominasz, ze wtedy prawo skupywac to zloto mialy tylko banki centralne, wiec ich 'reakcja' nie jest tak szybka jak rynku. Europa pozwalala USA na dodruk pieniadza, bo im to bylo na reke (pozyskiwali dolary i mogli eksportowac towary). Europa zaczela skupywac zloto ze spozniona reakcja, a nie trwalo to rok, dwa, ale kilkanascie. Wiec nie wykazuj sie znowu brakiem wiedzy, bo to sie staje meczace. d) Twierdze, ze USA rozwija sie teraz kosztem Europy. Ale nie ma to zwiazku z dodrukiem pieniedzy, ale z faktem podwojnego deficytu. W warunkach kiedy Chiny maja huana przywiazanego do dolara cale szkody ekscesow USA w sferze budzetowo-handlowej spadaja na Europe. Ale to nie ma zwiazku z eksportem inflacji. Wykorzystanie swiata przez wykorzystanie 'efektu rezerw pienieznych' dotyczy teraz przede wszystkim Azji (choc moze zle mowic wykorzystywac, bo korzysci sa obopolne). I nie twierdze ze bez tego wyzysku swiatowa gospodarka roslaby szybciej. Na pewno roslaby sprawiedliwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 07.03.05, 00:42 a) Znowu to samo w kolko i wkolko. W latach 70-tych Stany przezyly dramatyczna inflacje, to prawda. Wiec jest ustanowiony "FAKT" ze Stany powodowaly swiatowa inflacje? Czy pewni ekonosisci tak mysla a inni tak nie mysla? Znowu, ten sam problem. Nie jest latwo powodowac inflacje w innych krajach jesli waluty sa plynne. Proba eksportu inflacji, zwykle konczy sie updakiem wlasnej waluty (co sie zdarzylo dolarowi w latach 80-tych i sie teraz dzieje). b)Dodruk pieniedzy, zgoda. Inflacja? Nie. Masz racje pieniadze trzeba dodrukowywac wraz z ze wzrostem gospodarczym. Ta podaz pieniadza nie ma jednak dzialania inflacyjnego. Problem w latach 60-tych i ostateczna przyczyna rozpadu Bretton Woods, bylo to ze "prawdziwa" stopa wymiany pomidzy USA i Europa sie znaczaco zmienila wraz z wzrostem gospodarek Europejskich. Exchange rates z lat 50-tych nie mialy sensu w zmieninym swiecie. Ale Europejczycy nie byli chetni zmianom, gdyz chcieli spierac swoj eksport. Nie bylo zadnego okradania Europy przez Stany w tym czasie. d) w jaki sposob Stany sie rozwijaja kosztem europy.? Wykorzystanie swiata? Jak sam zauwazasz to kraje Azjatyckie utrzymuja swoje waluty na tym poziomie zeby umocnic swoj eksport, bankrutujac producentow Amerykanskich (oczywiscie netto jest to z korzyscia dla Stanow). Jaki wyzysk? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 05.03.05, 15:30 SDR zniknely? Co za brednie. Proponuje otwarcie np. Wall Street Journal i spojrzenie na strone z kursami walut... SDR tam stoi jak byk. A co do reszty - w pelni sie zgadzam. W koncu jak przypominam sam napisalem, ze Amerykanie przesadzili. Dlatego de Gaulle wykupiwal masowo zloto... Bo prostu juz wiedzial ze system sie zalamie a jeszcze chcial zeby Francja na tym zarobila... no i zarobila. JEST MOZLIWE EKSPORTOWANIE INFLACJI W SYSTEMIE WALUT PLYNNYCH!!! Inne kraje bowiem zamrazaja waluty w rezerwach celem stabilizacji swoich walut. W ten sposob wlasnie sie eksprotuje inflacje!!! Kraje majace waluty bedace rezerwami w innych krajach maja bonusy. Moga dodrukowac wiecej pieniedzy niz wynikaloby to normalnie z inflacji i predkosci obrotu pienieznego (sorry jeli to zle spolszczylem). Mam ci wytlumaczyc model IS-LM w gospodarkach otwartych oraz z wplywem rezerw na poziom inflacji i podaz pieniadza? Probe zrozumienia zalecam mimo wszystko caly czas tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 05.03.05, 17:17 Moze wytlumacze ci o co chodzi w zwrocie 'eksport inflacji' - chodzi o produkowanie wiekszej ilosci pieniedzy niz byloby to mozliwe pod wplywem stopy inflacji i predkosci obrotu pienieznego. I ten dodatkowy dodruk nie powoduje inflacji w kraju, jest 'eksportowany' zagranicę. Niekoniecznie jednak przyczynia sie do powstania inflacji w innym kraju, bo to zalezy od wielu innych czynników. Pewne efekty inflacyjne tego procederu zauwazono przede wszystkim w krajach trzeciego swiata, gdzie w wielu krajach jednym z podstawowych zrodel inflacji wlasnie ustalono jako skutki 'eksportowania inflacji' przez USA. I jak sam zauwazyles wystepowalo to przede wszystkim w krajach, ktore nie uplynnily jeszcze swojej waluty. Naprawde nie mam czasu robic ci wykladow, zebys wszystko zrozumial. Jeszcze zebys zrozumial dlaczego system z Bretton Woods byl oparty na wyzysku pare informacji: a) Priorytetem swiata byla odbudowa Europy i jak stwierdzil sam Eisenhower kluczem do tego są jak najniższe ceny surowcow z poludnia. Polityka swiatowa w ktorej uczestniczyli Europejczycy byl wiec wyzysk i eksploatacja bogactw Poludnia. Terms of trade dla Południa były radykalnie niekorzystne. Wiec w okresie do lat 70-tcyh mozna mowic tylko o wyzysku, a nie o 'globalnym wzroscie dobrobytu'. b) Jednoczesnie nie udzielano im zadnej pomocy analogicznej do europejskiej. Proby uzyskania podobnego wsparcia konczyly sie naciskami na 'otwarcie' gospodarek i mozliwosc wejscia kapitalu obcego do kraju. Nie bedzie wchodzil w temat dlaczego to bylo nie do przyjecia dla krajow poludnia, ale to juz calkowicie inny watek i wiaze sie z globalizacja. c) Poza tym zapominasz ze mozliwosc dewaluacji walut w sustemie z Bretton Woods wymagal zgody MFW. Moge podac fajne historyjki o tym co sie tam dzialo, jak np. Liberyjczycy przyszli prosic o mozliwosc dewaluacji waluty i ministrowi finansow nie udalo sie przez 13 miesiecy z nikim spotkac :). d) Szczegolnie USA korzystalo z convertible systemu walutowego, zeby handlowac z ogromnym zyskiem z krajami poludnia. Traktowane je jako kraje tanich surowcow i taniej pracy. Ale Europa nie lepsza. Zreszta robia to do dnia dziesiejszego tylko innymi metodami. Chcesz to moge rozpoczac caly watek jak Zachod zniszczyl rozwoj w krajach poludnia zanim zdazyl sie na dobre rozwinac. Oczywiscie nie bez winy sa same zainteresowane kraje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 05.03.05, 23:50 Ciezko ci robic wyklady rzeczy, ktorych nie rozumiesz. Punkt za punktem, a) Czyli byl czysty wyzysk i okradanie. Innymi slowy do lat 70-tych, GDP, krajow Poludniowych rosnal duzo slabiej niz powinien w systemie pelnej otwartosci? Nie, przepraszam, ty mowissz ze nie bylo globalnego wzrostu dobrobytu. Czyli, kraje poludnia mialy zero wzrost gospodarczy do lat 70-tych? I wyzysk byl za to odpowiedzialny? Terms of-trade byly niekorzystne? Czyli, jesli system bylby zupelnie otwarty (wolny rynek na wszystko), terms-of-trade bylby znacznie lepsze dla poludnia. Czy moze masz na mysli wyzysk, w sensie, takim ze biedne kraje nie mogly organizowac karteli do wyciagania rent monopolistycznych (jak OPEC)? b) Otwarta gospodarka i obcy kapital to forma 'wyzysku'? c)I co ta anegdota dowodzi? Zgoda MFW? Czemu korea bez problemu zdeawulowala swoja walute na poczatku lat 60-tych? d) patrz a) Jak zachod niszczyl Poludnie? Wiele krajow poludnia dolaryzowala swoje gospodarki od czasu do czasu narazajac sie na replikowanie polityki pienieznej fed-u, ktore mogly byc sub-optymalne w danych warunkach. Trzeba jednak zrozumiec czemu sie tak dzialo. Rzady w wielu krajach poludnia regularnie okradalo swoich obywateli przez inflacje. Ludzie woleli zyc z decyzjami Fed. Nie zawsze sie to dobrze konczylo. Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? 06.03.05, 12:59 Sorry, ale twoja argumentacja nie ma ladu i skladu, choc pewnie myslisz ze jest inaczej. Twierdze, ze a) gdyby kraje poludnia mogly stosowac podobne protekcjonistyczne metody co kraje rozwiniete w tym czasie to windowaly by ceny. Dokladnie tak jak to robila OPEC. I w pelni popieram, bo kraje rozwiniete wtedy stosowaly skrajnie protekcjonistyczne metody, ktorym nielicznym wolnym krajom poludnia zakazywano. b) Wiesz dlaczego Botswana czy RPA tak szybko sie rozwijaly (RPA do lat 80-tych, a Botswana srednia wzrostu 6% od 1966 roku)? Bo tworzyli efektywne kartele na takie produkty jak diamenty, zloto i pare mniej znanych surowcow. I co wazniejsze zachowaly krajowa kontrole nad produkcja i zyskami (nie bylo wiec eksportu zyskow, zyski byly przewaznie reinwestowane lokalnie). I dobrze na tym wyszly. A inne kraje do dnia dziesiejszego sie wyzyskuje. Druga sprawa, ze te kraje same sie daja. Tak jak Nigeria i jej krwawy uklad z Shellem czy Exxon. I tak. Niestety obcy kapital bywa wyzyskiem. Szczegolnie w trzecim swiecie. Zachecam cie do odwiedzenia kopaln zlota w Ashanti czy rafinerii naftowych w Biafrze. Otwarta gospodarka i obcy kapital to eufemizmy. Otwartosc gospodarki oznacza bowiem w trzecim swiecie wyprzedaz majatku narodowego kapitalowi zagranicznemu bez gwarancji reinwestycji zyskow lokalnie (a wlasciwie prawie nigdy sie to nie zdarza) oraz umozliewienie korporacjom zachodnim (majacym dostep do tanich kredytow oraz nierowna pozycje startowa) calkowicie wyparcie krajowej produkcji. To niestety uniemozliwia czesto krajom rozwiniecie podstaw gospodarki. Azjatyckim tygrysom udalo sie bo zamknely rynki, poszly w interwencjonizm i wypieli dupe na neoliberalow. Szczegolnie szkodliwa jest planowana przez miedzynarodowa finansjere taka jak ty proba zakazu lokalizacji zamowien publicznych (patrz MAI). Ty naprawde nic nie rozumiesz? Niezle ci wyprali umysl. Podziwiam tez twoja niemozliwosc przyznania sie do bledu oraz proba udowodnienia ze to co mowiles wczesniej bylo de facto tym samym co ja mowilem pozniej. :) Co do Korei Pld. - dewaluacja wymagala zgody MFW. Najwyrazniej ja dostaly. Znowu braki informacyjne. Tsk Tsk. Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? 06.03.05, 14:14 Aha... w sprawie Korei proponuje zajrzec do tego samego linku na wikipedii do ktorgeo mnie chciales odeslac :). Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? 06.03.05, 14:16 p.s. Jak to jest przegrywac dyskusje? Rzadko ci sie zdarza, nie? No coz... poczuj smak porazki. Troche szacunku dla innych. Nikt nie jest alfa i omega. Cofam co ostrzejsze slowa. Nie mozna byc wspanialym we wszystkich sprawach i tobie tez ta sztuka sie nie uda. Na pewno mnie zagniesz w innych tematach. Ale po prostu podaruj sobie i uznaj porazke. Troche skromnosci w zyciu nigdy nikomu nie zaszkodzily. Jak mnie zniszczysz w dyskusji z przyjemnoscia powiem: jestes wielki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 07.03.05, 01:06 Nie, ja nie probuje konkurowac w tych zawodach. Ja uwazam ze nie rozumiesz jak gospodarka swiatowa pracuje i szczegolnie co jest zrodlem wzrostu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 07.03.05, 11:50 Mysle ze kazdy z czytajacych wyrobil juz sobie wlasne zdanie (choc np. felusiak juz sie ta dyskusja zmeczyl). Ja uwazam ze ty nie rozumiesz, ty uwazasz ze ja. My tego nie rozstrzygniemy. Ja uwazam, ze rozumiem gospodarke swiatowa wysmienicie, mam pewne na to obiektywne dowody. Ty uwazasz, ze ty rozumiesz gospodarke swiatowa wysmienicie i masz na pewno na to rownie obiektywne dowody. Teraz mozemy na kolko sie przerzucac twierdzeniami typu: Ty nic nie rozumiesz! Nie, ty nic nie rozumiesz! itp. Pozostawmy wiec dyskusje na czym stoi. I kazdy poboczny czyelnik sam oceni niezaleznie kto ma racje. Ty powiedziales swoje, ja swoje. Teraz juz maglujemy w kolko to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 07.03.05, 01:04 Gdzie, co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 07.03.05, 01:03 Ach, miraze protekcjonizmu, zagraniczny kapital jako forma wyzysku. Teraz wiem gdzie sie uczyles ekonomi. Tak, tak, kraje latyno-amerykanskie odniosly niewiarygodne sukcesy dzieki prawie autarkicznej polityce ekonomicznej. W latach 30-tych, Argentyna to jedna z najbogatszych gospodarek na swiecie. Dzieki dobrze zaplanowanemu protekcjonizmowi i polityce "sprawiedliwego" wzrostu, osiagneli niebywale sukcesy w nastepnych dekadach. A propos, Botswany itp. Tak, uklady monopolistyczne sa bardzo korzystne dla monopolistow. Wiedzie on czesto do "sprawiedliwego" wzrostu. Zastanow sie tylko czy ten system jest tak korzystny dla biednego poludnia? Biedne kraje zwykle maja wieksza intensywnosc surowcowa. To znaczy zeby wychodowac dochod uzywaja wiekszej ilosci surowcow na jednostke. Tedy, one odnosza relatywnie wieksza szkode z wyzszych cen surowcow niz kraje bogate. Pare krajow z dobrym zasobem surowcow odnioslo by korzysci. III-ci swiat jako calosc? Bardzo watpliwe. Azjatyckim tygrysom sie udalo bo zablokowali konsumpcje wewnetrzna, zmusili ludzi do oszczedzania, przyjeli duzy transfer technologiczny z Zachodu i w pelni uczetniczyli w gospodarce swiatowej/ korzystali z blogoslawienstw globalizacji handlu (eksporcie). Jak sugerowalem przedtem zamiast czytania faktow, sprobuj zrozumiec co one znacza. Co do Korei, nie argumentowalem ze Korea nie musiala sie pytac o pozwolenie, tylko ze niebylo tak wielkiego problemu z dostaniem pozwolenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 07.03.05, 11:50 Tak? A kto ci mowil ze moim profesorem byl Balcerowicz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 07.03.05, 12:36 Ja nie jestem jakims fundamentalistą jak ty. Jestem przyznam szczerze prorynkowym ekonomista popytowym z pewnymi pogladami neokeynesistowskimi. Wiesz... ja jestem za globalnym wolnym rynkiem... ale co to za wolny rynek z kwotami importowymi na ubrania i interwencjonizmem rolnym? Tam gdzie nie ma wolnego rynku kraje poludnia nie stac na jednostronne otwarcie barier handlowych. W pelni wspieram integracje subregionalną, ale w obecnej sytuacji interwencjonizmu i protekcjonizmu w krajach polnocy Poludnie musi takze zamykac swoje rynki. Jesli bedzie prawdziwy wolny handel to moge pomowic inaczej. Teraz otwarcie gospodarek nie przynosci spodziewanych korzysci, bo ich byc nie moze. Naprawde pojedz do Biafry i do Ashanti i zobacz w jakim 'bogactwie' zyja ci ludzie tam mieszkajacy? Jakie oni maja korzysci z tego, ze wydobywaja i eksportuja swoje produkty? Zadnych. Maja za to zatrute rzeki, nienadajace sie do uprawy poprzez zanieczyszczenie pola oraz rodzace sie dzieci bez palcow i nog. Gratuluje twojej wizji 'wspanialego kapitalu zagranicznego'. Co do Azji - zgoda. I wlasciwie tylko potwierdzasz to co mowie. Ja nie mowie o postawach antyrynkowych. Azja jak i Botswana sa bardzo prorynkowi. Tylko selektywnie, bez fundamentalizmu neoliberalnego takiego jak twoj. Prowadzili swoje gospodarki pragmatycznie i skutecznie, tak, żeby wzrost krajowy zmaksymalizować wszelkimi dostępnymi instrumentami. Azjaci a) stawiali wysokie bariery importowe i korzystajac z dobrodziejstw swiatowego handlu chodzi ci wylacznie o eksport; b) ochronę 'infant industries' przez państwo i uniemozliwienie konkurencji zagranicznej (swego czasu 'infant industries' to wlasciwie kazdy dzial gospodarki); c) rozwój w oparciu o kapital krajowy (generowanie oszczednosci) d) bariery dla eksportu kapitalu; e) ogromne inwestycje w edukację; f) nacisk na zachowanie wlasnosci nad gospodarką; f) oparcie wzrostu krajowej bazy produkcyjnej na wylacznosci krajowych wytworcow do zamowien publicznych. I znow nic nie rozumiesz. Ja nie twierdze ze kapital zagraniczny jest zawsze zly. Ale ze czesto jest zly, w szczegolnosci jesli calosc zyskow z inwestycji są eksportowane z kraju w ktorym wygenerowano te dochody. Oznacza to, ze zysk z inwestycji zagranicznej jest minimalny. Polecam w szczegolnosci fabryki obuwia na Filipinach, zeby zobaczyc 'wspanialomyslnosc i dobrotliwosc inwestycji zagranicznych'. W szczegolnosci dotyczy to krajow skorumpowanych lub panstw upadlych, gdzie panstwo nie zapewnia ochrony dla swoich obywateli. W panstwach gdzie istnieje proznia wladzy, niedorozwoj instytucjonalny inwestorzy zagraniczni wyprawiają przerazajace rzeczy. Jesli tego nie rozumiesz to nie mam o czym z toba rozmawiac, bo masz jak zwykle klapki na oczach. Poza tym sam powinienes wiedziec jak kapitał spekulacyjny wplywa na rynki rozwijajace się (przykladowo irracjonalny spadek wartosci randa w bodajze 2000 roku o 40% w dwa tygodnie). Aha... i akurat monopol diamentowy czy w zlocie czy w pozostalych produktach (jak molibden) nie byl niekorzystny dla III swiata... bo calosc produkcja szla do krajow rozwinietych :). Co do generalnego twojej mysli masz racje. Ale prawda jest taka, ze w obecnym systemie te surowce są priorytetowo eksportowane. Byles kiedys w Nigerii gdzie na stacjach benzynowych w promieniu 40 kilometrow nie ma paliwa? Podchodzisz do wlasciciela i sie pytasz: Dlaczego? "A nic. Widocznie zabrakło." Zabrakło paliwa... w Nigerii ?! W pierwszej kolejnosci dochodzi do eksportu surowca. Mechanizm wyglada tak: kiedy jest nadprodukcja ceny spadaja i wszyscy sa szczesliwi poza krajami producenckimi jak Zambia, ktora zamknela wiekszosc kopalni miedzi. Dla wszystkich starcza surowca, ale jeden po drugim upadaja co mniej wydajne kopalnie. Ceny wzrastaja. Dopoki starcza dla wszystkich jest w porzadku, ale co sie dzieje jak zaczna wystepowac braki? No coz. Wiadomo ze kraje rozwiniete wykupia to co jest, a cala reszta, wlacznie z krajem-producentem zostanie z niczym. I teraz dlaczego taki kartel jak OPEC nie jest zly. a) Zapewnia wlasnosc nad srodkami produkcji, wiec zapewnia, zeby krajowi producentowi nigdy nie zabraklo surowca; b) Trzyma produkcję w ryzach, pozwala kontrolowac wydobycie (bo surowców jest ograniczona ilość), czyli sluzy za wentyl bezpieczenstwa aby zbyt szybko nie zuzyc calosci zasobow; c) zapewnia uczciwa cene (przypominam, ze OPEC mialo swoje okno 22-27 dolarow)... a co to za uczciwa cena? To cena na ktorym wybobywcy oplaca sie wydobywac, cena odzwierciedla realne koszta i jest sprawiedliwa, produkcja jest wystarczajaca dla wszystkich, i wszyscy sa de facto szczesliwi. Surowce to nie kolejny produkt. To produkt ograiczony ilosciowo i bedacy darem ziemi. Nie da się go poddać normalnym zasadom rynkowym. Tu wystepuje dosyc silna mechanika popytowa. Widac kolejna rzecz o ktorej nie masz pojecia, a probujesz mnie pouczac. Wiesz... mam coraz wieksze wrazenie, że rozmawiam ze slepcem, ktory nic nie widzi, a twierdzi, ze dom jest niebieski. Nie masz wiedzy, nie masz konstruktywnego umyslu, wiec ja wiem koniec koncow ze do ciebie nie przemowie. Moze Stiglitz da radę? Pewnie tez nie. Rozmawianie z toba jest naprawde irytujace. Mam nieraz wrazenie ze dogmatyzm nie pozwala ci spojrzec konstruktywnie na swiat. Po prostu sposob w jaki argumentujesz... pozbawiony wiedzy, ladu i skladu... i ta arogancja... (a z tymi pozwoleniami to to bywalo dosyc wybiorcze... Korea byla takze pod opieka amerykanska jak Japonia, wiec nic dziwnego, ze dostala). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 07.03.05, 16:49 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 63.66.48.* 07.03.05, 17:42 Sorry za te puste posty. Masz fundamentalny problem ze zrozumieniem systemu wolnorynkowego. Ty myslisz ze kwoty importowe i subwencje rolnicze sa forma wyzysku Poludnia przez Zachod. Tyle ze jest troche inaczej. Te wszystkie subwencje rolnicze i tym podobne sa forma okradania poludniowcow i Amerykanow. To ze lobby rolnicze dostaje subwencje jest okradaniem mnie i innych mieszkancow Stanow. Ameryka jest przez to biedniejsza. Tylko monopolisci sie bogaca, wszyscy inny traca. Zamykanie rynkow przez wszystkich dookola, byloby tragedia. Lata 30-te sa najlepszym dowodem. Protekcjonistyczne srodki sa netto strata dla wszystkich. Poszczegolne kraje, w poszczegolnych sytuacjach moga na tym skorzystac. Ale jest to generalnie niekorzystne. Jesli taka Botswana zaklada kartel na powiedzmy diamenty i inne kraje zakladaj kartele na wszystkie rzeczy, ktore Botswana importuje, wtedy Botswana bedzie netto a loser. Botswana rosla poniewaz posiadala kartel i inne kraje ich nie posiadaly. Nawet monopolista straci jesli wszyscy inni sa monopolistami, chyba ze bedzie jadl tylko diamenty. Sa pewne wyjatki do tej zasady, ale generalnie tak to dziala. To prawda, ze Zachod okradal Poludnie przez protekcjonizm. Ale lekarstwem na to niebylo by jeszcze wiecej protekcjonizmu! Zachod nie zbudowal swego rozwoju na tym. Zachod netto na tym nieskorzystal. Zachod nie zbudowal swego dobrobytu na ograniczeniu handlu. Wraz z otwarciem handlu, wszyscy ( z wyjatkami) na tym skorzystali. Korea, Chiny, Japonia, Tygrysy, Indie, Europa, itd. Odpowiesz mi zaraz ze przeciez Korea, itp wygrali na protekcjonizmie. To prawda w tym sensie ze byl to mechanizm do wymuszania wysokich oszczednosci i wysokiego poziomu inwestycji. Najwiekszy problem w krajach poludnia w tej chwili jest ich wzajemny protekcjonizm. Co nieznaczy ze protekcjonizm Zachodu nie jest szkodliwy. Dla poludnia i Zachodu. Zagraniczny kapital. Ja nie twierdze ze kapital jest zawsze dobry, tylko ze netto jest on bardzo korzystny dla krajow poludnia. Bieda w Biafrze, Ashanti jest winna kapitalu zagranicznego? To znaczy przed zjawieniem sie kapitalu byli bogatsi? To znaczy oni sa zmuszani do pracowania w tych straszliwych fabrykach, a tak naprawde woleli by skoncentrowac sie na subsistence farming? Niewolnictwo? Ich bieda nie ma nic do czynienia ze skorumpowanym systemem politycznym, ktory okrada swych obywateli? A szczegolnie z mala produktywnocia? Kapital zagraniczny to nie jest zadna wspanialomyslnosc. Zeby zacytowac kogos malo znanego ... " it is not from the benovelence of the butcher...that we expect our dinner..." Glowna korzysc kapitalu zagranicznego to to ze inwestuja w human capital. Ludzie przechodza z subsistence farming do prostej produkcji i tak dalej. Z czasem zbuduja wiecej skills i wydobeda sie z biedy. Zobacz na historie rozwoju (a szczegolnie co kiedy produkowali) Japonii, Korei, Tajwanu, itp. Surowce nie sa kolejnym towarem? Alez dokladnie tak. Surowce maja tyle wartosci ile ich uzytkownosc. Wraz ze zmiana cen buduje sie nowe technologie do wydobywania albo robi substytucje. Popatrz na historie miedzi. To ze w Nigeri maja malo ropy to znaczy ze jest duzo bardziej korzystne sprzedac rope na rynkach swiatowych niz zuzywac ja wewnetrznie. Dzieki temu Nigeryjczycy sa bogatsi. Nie jest to winna Zachodu, ze elity tych panstw gromadza wszystkie nadwyzki, okradajac swoich obywateli. To mi przypomina ostatnie zadymy w Boliwi (czy Peru) a propos eksportu gazu. Zatrzymano eksport po narodowych protestach przeciwko grabieniu national heirloom. Problem z tym ze Boliwyjczycy byli by bogatsi sprzedajac ten gaz na swiatowych rynkach i kupujac inne rzeczy za te pieniadze. Kartel OPECU jest dobry dla swiata Arabskiego, jest relatywnie bardzo kosztowny dla reszty biednego swiata. Co to znaczy produkcja jest wystarczajaca dla wszystkich? to jest myslenie nie-ekonomiczne. Czy ty slyszas o demand curve? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 08.03.05, 01:51 Czlowieku... to wszystko to dla mnie oczywistosci. Mi po prostu bardziej zalezy na wzroscie Botswany niz USA. Wiec ciesze sie, ze mieli mozliwosc rozwoju dzieki kartelowi diamentowemu. Oczywiscie ze ten protekcjonizm to okradanie ciebie, a nie tylko poludnia. Mowiac USA mysle rzad ktore takie przepisy wprowadzil, a nie ciebie jako jednostke. To przeciez oczywiste. Protekcjonizm oczywiscie je 'bee'. Ale w sytuacji kiedy stosuje protekcjonizm zachod niekorzystne dla krajow poludnia jest otwarcie sie na Zachod... bowiem jedyne produkty konkurencyjne jakie ma (zywnosc czy tanie ciuchy) są blokowane. Kraje azjatyckie zrobily dobrze stosuja protekcjonistyczna polityke, bo ten protekcjonizm byl reakcja na protekcjonizm . Rzad amerykanski natomiast by chcial, zeby oni mogli blokowac import, a sami mogli do woli eksportowac. Poza tym uznaje logike infant industries i rozumiem zasady wiazace sie z problemem luki technologicznej. Co do surowcow: tlumaczylem ci dlaczego z surowcami sprawa ma sie nieco inaczej. Nie wytworzysz bowiem 'manganu w probowcu'. Przynajmniej jeszcze nie mozna. Stad realne ceny i pewne mechanizmy regulacyjne sa korzystne dla srodowiska, rozwoju swiatowego i stabilnosci wzrostu. Wtedy mozna latwiej przewidywac zapotrzebowanie na innowacje technologiczne i nie powstaja waskie gardla. Zrozum: podaż surowców naturalna winna być w czasie stabilna z zapewniona stabilna, ale uczciwa cena. Skoki surowcowe sa niekorzystne gospodarczo. Spadek radykalny cen powoduje kryzysy budzetowe, a wzrosty cen hamowanie rozwoju. De facto OPEC starajaca sie utrzymac ceny ropy na godnym poziomie (nie wiem, moze za wysokim) nie robily zle. Stabilizowaly produkcje, stabilizowaly ceny, pozwalaly przewidywac ceny, zmniejszaly wplyw wachniec cen ropy na rozwoj oraz pozwalaly kontrolowac rozmiar produkcji. OPEC koniec koncow pozostal bowiem zdany na zasady rynku. To porozumienie nie polegalo tyle na wymuszaniu cen, co na ich stabilizowaniu zgodnie z krzywa podazy i popytu. Jesli cena spadala oznaczalo to ze popyt jest za duzy. Jesli wzrastala to popyt jest za maly i trzeba zwiekszyc. Sytuacja byla bardziej stabilna niz rynku miedzi, gdzie od nadprodukcji mamy teraz radykalne niedobory (w miedzyczasie bowiem wiekszosc kopaln zamknieto z uwagi zbyt niski poziom cen i obecnie rynek miedzi wkroczyl w waskie gardlo niedoboru... gdyby ten rynek uregulowac na bazie przydzialow w zaleznosci od posiadanych zloz to cena miedzi by teraz tak nie szalala, a Zambia nie bylaby niewyplacalna). Nadmierne wydobycie teraz, spowoduje niedobory w przyszlosci. Poza tym obecne ceny calkowicie nie uwzgledniaja kosztow zewnetrznych produkcji, obnizajac koszty ze szkoda dla spoleczenstwa i srodowiska. A to trzeba ukrocic. Generalnie trzeba urealnic koszta. I w ten sposob urealnic ceny. O syndromie holenderskim mozesz sobie podarowac, bo wszystko na ten temat wiem. Zachod nie zbudowal swojego bogactwa na protekcjonizmie? Daj spokoj. Kogo chcesz oszukiwac? Nie, masz racje. Zbudowal swoje bogactwa na kradziezy majatkow, pracy niewolniczej, wyzyskowi kolonialnemu i paru innych spraw. Chcialbym sie odniesc do calej reszty, ale nie mam czasu. Musialbym ci pare ksiazek z ekonomii rozwojowej wylozyc oraz parę case studies przedstawic. Dac tez troche ksiazek historii ekonomii, zeby zrozumial the big picture. Bardzo chetnie moge doradzic co masz przeczytac, ale ja bede zajety w najblizszym czasie, wiec pewnie przez jakis tydzien tu nie zajrze. Tak znam demand curve. Na pierwszych zajeciach ekonomii jakies 10 lat temu. Masz siebie czy mnie za idiotę? A czy ty slyszales o kosztach zewnetrznych? Poza tym ty chyba nie rozumiesz jaka wage dla budzetow krajow poludnia ma przewidywalnosc wplywow z surowcow? Slyszales kiedys o Sysmin i Stabex? Kogo jest wina okradanie poludnia z bogactw? Oczywiscie wladze i kacykowie, ale tez korporacje zachodnie, ktorych dzialanie nie mozna inaczej okreslic niz czysty wyzysk. Proponuj zapoznac sie z sytuacja na miejscu zebys wiedzialco ja krytykuje. Uwazasz najemnikow strzelajacych do protestantow na polecenie Exxon za zdrowy objaw kapitalizmu? A Zachod na to przymyka oko. Proponuje skoczyc do sklepu i kupic The End of Poverty ikony neoliberalizmu Jeffrey'a Sachs, zeby sie dowiedziec wiecej o tym jak kraje poludnia maja przechlapane. I dlaczego interwencjonizm panstwowy (nie antyrynkowy interwencjonizm lecz prorynkowy) jest korzystny dla stworzenia podstaw rozwoju panstwa. Jak ty mnie chcesz przekonac z tak momentami prymitywną argumentacją? Ja rozumiem, ze ty mnie naprawde chyba uwazasz za idiotę... No coż. Pewnie nie dogadamy się... Ale milo sie kloci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 08.03.05, 01:58 Poza tym o ile pamietam sam twierdzilem, ze kraje poludnia powinny się integrować lokalnie. Takie inicjatywy jak ECOWAS, SACU czy SADC to wspaniale sprawy. I ja rozumiem wolny rynek lepiej (wedle mojej oceny) niz ty. Bowiem ty nie potrafisz wlaczyc w rownanie faktu, ze nie ma wolnego rynku oraz nie rozumiesz mechanizmow biedy na poludniu. Ja sie w tym 'ksztalce' i jestem dosyc szanowanym konsultantem w tych sprawach, wiec po prostu wchodzisz w moj temat. Problem polega na tym, ze ja bede atakowal ciebie rzeczywistoscia. Ty mnie ideologia. Lub jak wolisz: ja FAKTAMI, ty MODELAMI. I do porozumienia nie dojdziemy bo bedziemy reprezentowac dwa rozne sposoby postrzegania swiata. Pozdrawiam i pewnie do za tydzien. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 05.03.05, 17:17 Aha, i zapoznaj sie ze zwrotem 'segniorage'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 05.03.05, 23:08 Nie, nie mozna eksportowac inflacji w systemie walut plynnych. Jesli ktos zamraza rezerwy i "stabilizuje" walute, to jest ta waluta plynna tylko z nazwy. Efekt jest taki sam jak sztywnej waluty. Oczywiscie sa gradacje tego systemu. Mozna stabilizowac mniej i wiecej.Im bardziej sie stabilizuje tym bardziej jest ta waluta sztywna i tym bardziej bedzie sie IMPORTOWALO inflacje. Zauwaz ze decyzja stabilizacji, jest decyzja kraju, kory stabilizuje. Stany nie zmuszaja nikogo do stabilizacji. Wrecz odwrotnie, Stany zwykle probuja walczy z tym mechanizmem, poniewaz obniza to konkurencyjnosc amerykanskiego eksportu towarow. Jest to tak naprawde z korzyscia dla Stanow. Ale nie jest to dlatego, ze Stany sa "wrzodem" na rynku, a dlatego ze kraje rozwijajace sie chca zbudowac swoja gospodarke eksportowa, kosztem producentow Amerkanskich. Jeszcze raz sugeruje probe zrozumienia modeli, a nie tylko czytania "FAKTOW". Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? 06.03.05, 13:38 o rety... ale z ciebie uparciuch. Widac tak silnie jestes zapatrzony we wlasna wiedze, ze nie jest w stanie przyznacsie do bledu. Blad jest ludzki. Niemozliwosc przyznania sie do bledu jest tylko zabawne. I nie wycofuje sie z twierdzenia. Staralem sie zlagodzic jezyk zeby do ciebie przemowic, ale to nie dziala. USA eksportowalo inflacje przed 1973 roku. Ilosc dolarow w Europie o tym swiadczy. Czy ty wogole wiesz jak finansowano wojne w Wietnamie? W KSIAZKACH HISTORYCZNYCH MOWA JEST O CYTUJE!!! "EKSPORCIE INFLACJI" (patrz Morawski, patrz Rothbard). Jak tego nie rozumiesz to nie rozumiesz podstaw ekonomii i dziwie sie ze ciebie zatrudniaja jako analityka. Braki wiedzy potrafie zrozumiec, ale nie zrozumienie podstawowych zjawisk gospodarczych? Obecnie wszem i wobec sie twierdzi, ze Chiny eksportuja swoja inflacje. Ostatnio o tym czytalem w brukowcu Wall Street Journal. Zreszta Japonczycy nie ukrywaja radosci, bo w koncu moze wyjda z wiecznej deflacji. USA jest wrzodem. Ale zrozumienie tego zajmie ci paredziesiat lat. Jesli masz problem ze zrozumieniem najbardziej niepodwazalnej oczywistosci to nie ma sensu, zeby wchodzil w kwestie bardziej dyskusyjne. Zrozum tez, ze ja nie twierdze ze dodruk pieniedzy jest jedynym sposobem na eksport inflacji. Roznorakie bondy i securities tez do tego sluza. Zrozum tez, ze norma w ekonomii sa sprzeczne dzialania. Z jednej strony Amerykanie walcza z przywiazywaniem walut do dolara, ale z drugiej korzystaja w tej sytuacji z mozliwosci dodruku pieniedzy i finansowania swoich deficytow. Ty chyba nie rozumiesz podstawowych modeli ekonomicznych. Podaje ci model IS-Lm oraz info o tym jak sie tworzy podaz pieniadza, a ty my wyskakujesz z twierdzeniem: A co to ma do rzeczy? No daj spokoj. O czym ja tu z toba dyskutuje? Sorry. Szkoda mojego czasu. do widzenia i milego zycia w ignorancji. Masz na koniec. Po pierwsze poczytaj te ksiazki z historii gospodarczej swiata (moze najlepiej Morawskiego) ktore ci doradzalem. Jesli bardziej ufasz Amerykanom to zajdz do ksiegarni i kup: The History of Money and Banking in the United States profesora Rothbarda (tam co prawda jest o eksporcie inflacji niewiele, ale na pewno znajdziesz, w szczegolnosci moze byc pomocny opis jak Anglicy eksportowali swoja inflacje). Po drugie zapoznaj sie z modelami ktore ci dalem i je zrozum. To sa podstawy na ktorych mozemy dyskutowac. Po trzecie podyskutuj moze nie ze mna ale z Charles L. Weise (profesor ekonomii w Gettysburg) i jego artykułem “What Starts Inflation: Evidence from the OECD Countries” in Journal of Money, Credit, and Banking, Vol. 35 (2003). Moze kolega analityk gieldowy cie przekona (artykul: Jim Willie, 23 lat na rynku statystyki i analizy gieldowej, doktor statystyki z Carnegie Mellon University): THE EXPORT OF US INFLATION: On the world stage, the same principles were applied to the production of consumer goods (especially consumer electronics), to telecommunication equipment, and to many areas of technology. The source of the fuel was the Federal Reserve in the expansion of huge amounts of money, plus the unbridled growth in credit extension. The US Economy paid all its bills with printed and borrowed money. Our trade deficits were paid largely with debt, extended in the form of credit cards and on an increasing basis home equity loans. World production facilities outpaced final demand and continue to do so. Those facilities were financed by leveraged bank loans backed by stockpiles of trade surpluses deposited in commercial banks in Asia. Domestic plant has to a great extent been abandoned in favor of foreign, cheaper plant where labor is 10% to 25% of our pay scale. In the last decade, Asian exporters fell over each other to win our consumer markets, as they offered lower prices. They ramped up production and benefited from their own currencies trading at lower exchange rates. Their central banks reinforce the low-cost advantage with a continual currency debasement, which pushes down exchange rates. On the domestic govt front, social programs and military adventures have been financed by even more debt issuance. Few regard federal deficit finance as yet more monetary inflation. What else can it be called? Our govt spends money (a lot of it) which is not offset by tax revenues and other income sources. So we pay the govt bills with credit, which expands our money supply and is technically identified as monetary expansion. Our federal deficits were paid largely with printed money, sold in the form of Treasury securities to both Americans and foreigners, principally Asians and Arabs. And lastly, there are mortgages. The incredible dual system unregulated structured finance engines created mortgages for homeowners, backed by mortgage securities. It is estimated that in the year 2002, one quarter of the new aggregate money supply originated from Fanny Mae, Freddie Mac, and the Federal Home Loan agencies. This is a frightening development, especially since such agencies are not subject to regulation, their financial books are not fully disclosed, and their structures are highly leveraged. The credit is supplied by investors and banks themselves. An increasing proportion of the credit supply is funded by Asian govts, estimated at 20% of outstanding agency mortgage debt totals. They might feel a heavy vested interest, completing a loop. US homeowners rely on mortgages and equity lines of credit in order to finance household operations, thus permitting continued consumption and payment of mundane bills. Much of the consumption is of Asian imported products, such as electronic gear and automobiles. If the source of mortgage money is not freshly minted output from a printing press, it is from the Asian recycle. Asian muscle powers the mortgage and real estate pump machinery. Our nation has "exported inflation" for over two decades. We have inflated the monetary aggregate in historically unprecedented fashion. We have paid for much of our entire economic growth with debt, at levels which have tripled in size since the late 1980 decade. Federal debt, mortgage debt, and consumer debt were all offset by increases in money supply and credit extensions. This is precisely what inflation is. Why doesn't the public label all these growth sources as having inflationary origins? Because it saw bull markets in certain asset groups, with no onerous effects on consumer prices. If the disease does not show itself in consumer prices, then we conclude no price inflation. Even totally misguided economists make this mistake, from most of the major banks and brokerage houses. Hardly a day goes by without some inept economist speaking about the lack of any evidence of inflation. It is all around us. But if not today residing within the boundaries of bonds and related assets like in residential property, that inflation certainly has been exported to Asia. With a large trade gap, with a large federal deficit, with large credit supply emanating from Asia, one can directly conclude that our monetary inflation was exported to Asia. Why our inept cadre of clueless economists cannot recognize inflation properly where it exists, is testimony to their bankrupt education, and empty continuing education units. Keynesian Monetarism is a cancerous disease, when it rests upon the human nature catalyst. Our economists begin with an assumption that our debt-based system and debt-based money is a strong foundation. It is not. The system is quicksand; the money has vaporous value, and is not even Constitutionally valid. Our economists are like alchemists with deep denial of our gross imbalances. In fact, an argument can be made that most economists are merely political apologists who comment on the economy. I am reminded of a joke. Just because an object lives in a garage does not make it a car. Neither does a person who comments on the economy necessarily qualify to be an economist. The falling USDollar has initiall Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? 06.03.05, 13:59 The falling USDollar has initially led to a nascent gold bull market. Rising commodity prices have shown themselves almost universally. We have begun to see evidence of the round-trip return of 20-25 years of mammoth generated inflation to our nation's economy. Bonds experienced a major revolt in July 2003. Without question, whether due to a growing renewed economy or due to rising systemic prices, interest rates will rise on long-term securities. The following Ten-yr Note Yield chart reveals a strong hint of a bullish Head & Shoulders pattern, with a strong upward trend bias in addition. A critical resistance level of 4.5% is apparent. A head impulse low rate of 3.1% and a neckline at 4.3% are evident. A target of 5.5% presents itself. The upward bias suggests even greater interest rate risk. Implications to bonds, stocks, and real estate are dire; gold should benefit from a discredited safe haven in Treasurys. EXPORTED INFLATION MUST EVENTUALLY RETURN TO THE US: The export of inflation on a magnificent scale over many years invites the question of when and how the world economy will deliver that inflationary aggregate of financial liquidity back to the United States Economy. It is not capital in the true sense. The world economy is a closed loop after all. Finished products come west. Debts head east. Credit supply returns west. While many blind economists actually regard credit recycle as a successful and healthy closure of the loop, the actual results are extremely detrimental. Import of credit supply to finance trade and govt operations has resulted in two intractable and lethal problems colossal debt and lost manufacturing base. Hardly an optimal exchange. Instead, heavy debt burdens inhibit growth, hamper spending, render impossible capital investment, while jobs are either lost altogether or relegated to lower pay scales. But when does the inflation return to our shores here in America, the land of the indebted and easy financing? In 1998 and 1999, the USGovt federal deficits were reduced. Of course, these were not actual surpluses, since the Social Security Trust Fund revenue deposits were systematically raided. Back up a few years. In 1996, Fed Chairman Greenspasm warned of "irrational exuberance" to the public and the financial markets. He did not halt the supply of credit, often labeled during those heady frothy years as "the punch bowl." Capital gains were enormous from stock gains. As the new TBond issuance slacked off immediately before the turn of the millennium, foreign recycled funds had few alternative investment destinations within the USDollar denomination arena. They settled on corporate bonds and stocks, especially technology stocks. They bought hookline & sinker the tech miracle. They also jumped on telecomm debt. Both asset groups died a horrible death !!! Few informed observers perceive to this day, that either outcome bust was a derived event from the return flight of the monetary inflation produced and promoted by the USGovt, the US consumers, and US homeowners. Drugi kolega analityk Richard Benson, prezydent Specialty Finance Group, LLC, pomoze zrozumiec podstawowe mechanizmy 'eksportu inflacji' jako tako: www.321gold.com/editorials/benson/benson010504.html I jeszcze profesorek Hans Sennholz: Government as Beneficiary For more than a decade the U.S. government has been the beneficiary of this ominous situation. It engages in massive deficit spending and currency expansion with minimal inflationary effects as the dollar inflation is exported to foreign countries. For several years the foreign dollar holders even financed most of the budgetary deficits which the U.S. government was incurring. Inevitably they suffered staggering losses on their dollar holdings which they had earned in exchange for real wealth. And yet, they are coming back again and again because their own currencies are worse than the U.S. dollar. The greatest factor of dollar strength is the chronic weakness of other currencies. Leading European currencies do poorly in foreign exchange markets because their banks of issue are pursuing policies of easy money and credit. European central banks are undermining confidence in European currencies and thereby generating an extraordinary demand for U.S. dollars. The exchange rate between various currencies is determined by their purchasing power. It is explained by the purchasing-power parity theory, according to which the rate of exchange between currencies tends to adjust to their purchasing powers. If the exchange rate were to deviate from parity and a discrepancy were to appear, it would become profitable to buy one and sell the other until the discrepancy would disappear. If the exchange rate of the U.S. dollar versus the Swiss franc were to favor the U.S. dollar it would be profitable to sell the dollar and buy the franc until the disparity would disappear. Foreign-exchange rate changes anticipate relative changes in goods prices. But it is safe to assume that a rise in foreign exchange rates is unlikely to signal an anticipated rise in purchasing power. After all, in this age of inflation every currency is losing purchasing power most of the time. “Strength” in foreign exchange rates merely means relative strength in terms of other currencies that are losing purchasing power even faster. The U.S. dollar may be the strongest currency around although it, too, is losing purchasing power. It may rise to spectacular heights versus other currencies although it is sinking to new lows in purchasing power. Exporting Inflation Foreign inflation is giving the dollar a boost; every foreign attempt at prosperity through credit expansion is giving it new strength. On the other hand, every U.S. government effort at expansion is sapping the dollar strength, every new attempt at financial stimulation through Federal Reserve credit expansion is weakening the dollar vis-a-vis all other currencies. U.S. monetary authorities now are orchestrating the international flow of funds. During the 1970s they generated the greatest credit boom the world has ever seen. There had been some credit expansion before August 15, 1971, when President Nixon unilaterally abolished the last vestiges of the gold standard. But it accelerated dramatically thereafter when the U.S. government showered the world with U.S. dollars. Central bank reserves consisting primarily of paper dollars expanded from $92 billion in 1970 to more than $800 billion in 1983. The Eurodollar market, which recycles the flood of petrodollar deposits to debtors all over the globe, grew from some $100 billion in 1970 to nearly $2 trillion today. All these credits fueled an inflation the likes of which the world has never seen before. I moze jeszcze artykul opublikowany przez Bank Rezerw Federalnych w Chicago "Strong dollar, weak dollar", Keitha Feilera (to juz sa prawdziwe podstawy, ale jak nie wyloze kawe na lawe to inaczej do ciebie nie przemowie). www.chicagofed.org/consumer_information/strong_dollar_weak_dollar.cfm I fragment ze strony internetowej ktora na pewno czytasz: fidweek.econoday.com/reports/US/EN/New_York/import_export_prices/year/2005/yearly/02/ Plus jeszcze wiele wiele innych fajnych artykulow z sieci. Zapomnialem. O histroii gospodarczej swiata polecam tez ksiazke amerykanskiego profesora ekonomii Mitchella. Niestety zapomnialem tytulu. Calosciowy obraz jest taki: w kontekscie 'eksportu inflacji' ja mam calkowita racje. Ty nie masz zadnej. Moge dyskutowac o szczegolach. O podstawach ekonomii nie bede. Tym bardziej z analitykiem gieldowym... uczyli cie w Polsce czy w St Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.dyn.optonline.net 07.03.05, 01:55 Oczywiscie, ze kredyt moze byc tworzony w wieloraki sposob. Nie trzeba drukowac papier. Nie oto chodzi w naszej dyskusji. Dyskusja o IS-LM nie ma znaczenia. A propos mojego bledu? Odnosisz sie do stwierdzenia ze nie mozna pieniadza dodrukowac? Zgoda, jest to nie prawda. Nie ma to znczenia dla naszej dyskusji. Kwestia jest, czy w systemie gold peg, mozna wydrukowac inflacyjny pieniadz. Ja twierdze ze to bardzo ciezko zrobic, i takie proby koncza sie zalamaniem systemu. Punktem startowym byla kwestia USA wykorzystujaca swoja sytuacje by obrabowac reszte swiata, i budujaca swoj wzrost na tych podstawach. To twoje stwierdzenie uwazam za kompletna bzdure. Teraz a propos faktow. jesli Stany netto eksportowaly inflacje, to sugeruje ze inflacja w Stanach powinna byc srednio NIZSZA niz w reszcie Swiata? Zgadza sie? Jesli Stany eksportowaly inflacje to ktos musial ja importowac? Jesli jednak inne kraje widza nizsza inflacje niz Stany to oznacza, ze ekspansja monetarna nie jest inflacjo-tworcza i nikt nikogo nie okrada. Stany nie sa wrzodem, w ogolnosci odegraly bardzo pozytywna role w gospodarce Swiatowej w ciagu ostatnich 100 lat. A propos artykulu i faktow. Ten artykul stanowi fringe opinion jak sam autor przyznaje. Nie dowodzi to ze konkluzje sa falszywe ( o tym za chwile), dowodzi tylko ze nie ma jasno niezaprzeczalnie ustanowionyh faktow a propos eksportu inflacji. Autor ma filozoficzne problemy z gospodarka oparta na kredycie. To ze wzrost jest zbudowany na kredyt nie jest zadnym problemem. Jedyny problem jesli wzrost jest nie wystarczajacy do pokrycia obligacji wynikajacej z kredytu. Znowu, brak fundamentalnego zrozumienia jak pracuja wspolczesne ekonomie. W tym samym duchu Autor narzeka na ucieczke manufacturing do krajow Azjatyckich i widzi to jako problem. Jest to po prostu analfabetyzm ekonomiczny. Ekspansja kredytu w ostatnich latach? Mozliwe ze byla za duza. Ciezko stwierdzic na pewno. Eksport inflacji? Nie. Import inflacji. Nikt nie zmusza Azjatow do utrzymywania sztucznego kursu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 07.03.05, 13:31 Zebys nie mial juz zadnyc watpliwosci na czym polega eksport inflacji w systemie z Bretton Woods. Dolar uchodzil za walutę jak się mówiło 'as good as gold'. Poniewaz ilosc zlota byl ograniczony inne kraje zakupywaly dolary zeby utrzymac waluty w granicach dopuszczonych przez system gold-peg (choc de facto byl to system zloto-dolarowy). Ten wzrost obcej waluty w rezerwach powodował presje inflacyjna w krajach europejskich. Jesli nie rozumiesz tej zaleznosci to odsylam do pierwszego roku ekonomii, moze byc i Begg. Taka sytuacja byla wiec nieco innym niz to co sie potocznie nazywa eksportem inflacji z USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? IP: 203.221.209.* 10.03.05, 09:37 Inflacja zaczela sie, tak naprawde Po wojnie), w latach 1970tych jako konsekwencja finansowania przez USA niepopularnej wojny w Wietnamie poprzez zaciaganie pozyczek wewnetrznych (deficyt budzetu) i zagranicznych (deficyt rachunku biezacego), albowiem rzad USA bal sie podniesc podatki, a z czegos trzeba bylo te wojne finansowac. Stad sila nabywcza dolarow spadala, nie mogla byc dluzej pokryta przez malejace rezerwy zlota, a wiec mielismy stagflacje, koniec "zlotego" dolara i ogolnoswiatowa recesje pod koniec lat 1970tych, "wzmocniona" kryzysem naftowym (znow konsekwencja poparcia USA dla agresji zydow na kraje Arabskie), a ta recesja najmocniej chyba wowczas uderzyla w Polske... :( Odpowiedz Link Zgłoś
jerry.uk Re: to w końcu USA jest bankrutem czy nie? 04.03.05, 15:11 czlowiek jest zdrowy jesli jego system immunologiczny jest w stanie odpierac ataki zarazkow. Gospodarka USA byla w stanie uniknac jak dotad spiaczki dzieki duzym zastrzykom insuliny, czyli transferow gotowki z Chin i Japonii. Poki co Azjaci kupuja amerykanskie papiery dluzne ale co sie stanie, jesli przestana? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Polska miała 8% defucytu. IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 04.03.05, 08:48 Jeśli się nie mylę w drugiej poł. lat 90 Polska miała 8% deficyt bilansu płatniczego. Ponadto Stany bardzo łatwo finansują swój deficyt, bo chętnych do jego finansowania na świecie jest wielu. Większość analityków uważa, że podstawy gospodarki amerykańskiej są bardzo silne. Wysoki deficyt jest chcarakterystyczny dla dużych gospodarek opartych na popycie wewnętrznym. Deficyt ten jest wielki nominalnie, bo wielka jest gospodarka USA, ale biorąc pod uwagę rozmiar rynku, ten poziom nie jest taki wysoki. "Bank Swiatowy i IMF uwazaja, ze deficyty ponad 2-3% sa niebezpieczne, a ponad 5% oznaczaja de facto bankructwo (niewyplacalnosc)" Skąd te informacje??? Oczywiście gospodarka ta ma swoje problemy (jak wszystkie) i niektóre obawy są uzasadnione, ale katastrofalne prognozy służą głownie do autoreacji pro- etatystycznych "ekspertów" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Polska miała 8% defucytu. IP: 63.66.48.* 04.03.05, 16:43 Kontynuowany deficit powyzej 5% w krajach rozwijajacych sie wielokrotnie prowadzil do kryzysow. Stany nie sa krajem rozwijajacym sie, i powod kryzysow w malych krajach (tzn. brak zaufania do polityki pienieznej) nie jest duza kwestia dla Stanow. Ale, Stany nie moga w nieskonczonosc miec tak wysokich deficytow. Nie jest to katastrofa, ale jest to nie zdrowe. Moze to podniesc long-term interest rates i zmniejszyc wzrost gospodarczy. Jak istotny ten efekt jest, nie jest to jasne. Duzy deficit ma tez oczywiste przewagi fiskalne: uniemozliwia politykom rozpieprzanie pieniedzy na lewo i prawo. Chociaz jest nieco za pozno na to. Bush rozpieprzyl budzet na dlugi czas ze swoja Medicare reform. Konsekwecje tej glupoty beda bardzo kosztowne, szczegolnie w przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: Polska miała 8% defucytu. 04.03.05, 17:08 to o amerykanskich planach budowy nowych kopalni pieniedzy www.itar-tass.com/eng/level2.html?NewsID=1800596&PageNum=0 Odpowiedz Link Zgłoś
jerry.uk link nie dziala! 05.03.05, 03:34 nie wiem co chciales przekazac ale link nie dziala! Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski link jest OK ale skopiowalem text 05.03.05, 06:33 General Electric stakes on emerging markets, including Russian 04.03.2005, 11.47 NEW YORK, March 4 (Itar-Tass) - General Electric stakes on emerging markets, including in Russia, executives of this US corporation said. General Electric has been considered the largest with its market capitalisation until recently. The corporation believes that 60 percent of its growth will be in developing nations in the future decade, its annual report for the past year said. For comparison, the figure has been about 20 percent over the past ten years, it said. General Electric is interested in the sphere of consumer financing, the corporation’s director for financial communications David Frail said in an interview with Itar-Tass. He said General Electric had recently bought Delta Bank in Russia that specialises on consumer crediting. But this is not a full picture of the interests of General Electric. General Electric is a diversified global corporation operating on high technology, mass media and financial services markets. Coming to new regions, it seeks to “understand new clients, providers and competitors”. The corporation pins big hopes on China, where its plans five billion dollars in revenues. The annual report said possibilities of General Electric extended to Russia, India, Eastern Europe, Southeast Asia, the Middle East and South Africa. General Electric believes that broad possibilities open in these regions for creating or improving the infrastructure, energy, transport, health and other sectors. The financial services sector is seen as very promising. The corporation predicts that there would be 500 millions of “active consumers” in China by 2010, who will need credit cards, hypothec and loans for buying cars. Russia is seen from a similar perspective. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: link jest OK ale skopiowalem text 05.03.05, 07:08 sprawa jest chyba prostsza niz sie wydaje bankrutem jest ktos kto nie moze wywiazac sie ze swych zobowiazan platniczych. Stanom dlug rosnie wiec i obsluga dlugu rosnie . aby krzywa oslugi dlugu nie przeciala dochodu panstwa trzeba rozbujac szeroko rozumiana konsumpcje. kto w US ma kase aby kupowac? zarobki nie rosna, nowi imigranci zarabiaja mniej jak starzy, prawie kazdy ma dlugi od kart kredytowych po pozyczki na dom. zreszta jak ma ktos ma 2 auta to 4 auto mu nie potrzebne, 5 obiatow i 2 sniadan jesc nie bedzie a podatki wlasnie on placi. korporacje przeciez placa podatki z jego pieniedzy. pozostaje rynek zewnetrzny a ten jest ograniczony. mozna tam exportowac inflacje i innymi klopotami ale to nie rozwiazuje problemu bo tam podobie z podatnikiem jak w stanach jesli nie gorzej. no i inni tez cha sprzedawac . pozostaja srodki pozaekonomiczne takie jak korumpowanie politykow, wymuszanie sila, subsydia itp wszysko to kosztuje podatnika. cala wiec nadzieja w tym ze konkureci padna szybciej niz US. swiat sie zmiania. od lat buduje sie globalna wioske i miedzynarodowa armie, NATO sie rozrasta mimo ze wrogow ubywa. Jak nawet US te wyscigi wygra to swiat bedzie globalna wioska z ograniczonym rynkiem i US bedzie niepotrzebne i bedzie moglo zbanczyc. ci z kasa beda sie miec dobrze tak jak mieli sie dobrze po upadku Rzymu czy Imperium Brytyjskiego. Mozna tez na to sopjzec z lupa i spierac sie o liczby i definicje. mozna wierzyc ze to niemozliwe. ludzie wierza w rozne rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: *.dyn.optonline.net 06.03.05, 00:10 Realne zarobki w Stanach po odjeciu imigracji rosna zdecydowanie od dobrych 50 lAT. Popyt wewnetrzny Stanow, jest istotnym motorem wzrostu gospodarczego Swiata. Chiny maja jeszcze wiekszy wplyw. Dlug publiczny Stanow to glownie Amerykanie pozyczjacy od AMerykanow. Konsumpcja w Stanach jest bardzo wysoka. tak naprawde jest pewnie za wysoka. Motorem wzrostu w long-term nie jest konsumpcja. Konsumpcja jest rezultatem. Motorem wzrostu jest wzrost produktywnosci. Ten z kolei jest napedzany zmianami w strukturze pracy i rozwojem technologicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: link jest OK ale skopiowalem text 06.03.05, 14:18 Nie rozumiesz widac tez sposobu w jaki liczy sie produktywnosc. Relacja produktywnosc-komsumpcja nie jest przyczynowo-skutkowa. To troche bardziej skomplikowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak a wy jeszcze meczycie ten temat........... IP: *.nyc.rr.com 06.03.05, 14:23 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: a wy jeszcze meczycie ten temat........... IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 06.03.05, 21:16 Ja juz przestalem :) ide na inne tematy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: a wy jeszcze meczycie ten temat........... IP: *.dyn.optonline.net 07.03.05, 02:49 It's fun. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: a wy jeszcze meczycie ten temat........... IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 07.03.05, 13:48 Tylko szkoda ze nas obu nieraz ponosi w chwili odpowiadania. Mogloby sie obyc bez atakow... ale jakos oboje nie mozemy sie powstrzymac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: *.dyn.optonline.net 06.03.05, 18:51 Czytaj to co pisze. W short-term zaleznosci pomiedzy konsumpcja a produktywnoscia sa skomplikowane. W long-term, jednakze, napedem konsumpcji i bogactwa jest produktywnosc, ktora z kolei jest napedzana zmianami technologii: zarowno technicznej jak i organizacyjnej. Nie wiem w jaki sposob liczenie produktywnosci ma tutaj do rzeczy. Chodzi o zaleznosc przyczynowo skutkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 06.03.05, 21:22 Masz calkowita racje. Troche sie uczepilem slowka na fali emocji. To juz nie jest atak na ciebie, ale jak wytlumaczysz ze 'produktywnosc' pracownika w fabryce BMW w RPA (najlepsze jakosciowo samochody wychodza z tamtej fabryki) wynosi 60% analogicznego pracownika w Niemczech. Przypominam - samochod z RPA jest jakosciowo lepszy (moge odeslac do odpowiednich linkow jesli wymagasz dowodow). To tylko celem podkreslenia iluzorycznosci tzw. produktywnosci. I druga rzecz: USA zawsze przyjmowala imigrantow. Czyli dlaczego realne zarobki wzrastaly kiedys mimo imigracji a teraz nie? To tak tylko w celu konstruktywnej rozbudowy tej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: *.dyn.optonline.net 07.03.05, 00:09 To ze jest cos lepszej jakosci, nieznaczy ze jest ktos bardziej produktywny. Jesli ktos spedza dwa razy wiecej czasu zeby jakosc byla troche lepsza, nie produkuje ten ktos wartosci ekonomicznej. Jakosc kosztuje. Czyli jest granica do jakiej powinno sie ulepszac jakosc. Kosekwentnie, W RPA spedzaja za duzo czasu na produkowanie samochodow lepszej jakosci. Innymi slowy, oni niszcza wartosc ekonomiczna. Czyli sa mniej produktywni, ( w czesci) DLATEGO ze produkuja rzeczy lepszej jakosci. Nie ma zadnego paradoksu. Stany nie zawsze przyjmowaly emigrantow. W latach 1920-1960 immigracja zostala zatrzymana. Czemu place ralne kiedys rosly a teraz nie? Zmiana struktury zatrudnienia. Kiedys relatywna wartosc human capital imigrantow do miejscowych byla duzo wyzsza. Wraz ze zmiana gospodarki do systemu knowledge economy, mozliwosci zatrudnienia dla ludzi z malym wyksztalceniem, drastycznie sie zmniejszyla. Biedni imigranci z krajow poludniowych sa slabo wyksztalceni i musza konkurowac z nowymi falami niewyksztalconej imigracji, wraz z tym jak jak praca dla nch (malo wyksztlaconych) ucieka za granice/jest wypierane przez technologie. Potencjalnie jest to nieprzyjemna sytuacja, ale jest to geniusz systemu amerykanskiego, ktory pozwala tym ludziom zainwestowac w siebie i w perspektywie dolaczyc do sredniej klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 07.03.05, 13:47 Dobrze. Masz racje. Zly przyklad. Gdybym mial bardziej dokladne informacje moglbym jeszcze zaglebic. Moze inny przykład: Dwa manufaktury. Ten sam produkt. Jedna w Anglii. Jedna w Azji. W Anglii jest placa minimalna. W Azji pracodawca nie respektuje placy minimalnej. W obu krajach jest przymijmy analogiczna wydajnosc godzinowa. W Anglii zarabia od koszulki powiedzmy 2 funty. W Azji 5 pensow. Teraz w obu manufakturach chca analogiczny zysk procentowy, powiedzmy 10% (pominmy pozostale koszta, jako nieistotne dla przykladu). Wiec cena jednostki w handlu wynosi 2,10 funtow i 6 pensow. W sklepie w Europie ten produkt pojawia sie za 20 funtow. Wydajnosc pracownika angielskiego jest wiec ile razy wyzsza od pracownika azjatyckiego? A rzeczywista wydajność? Teoretycznie taka sama. Przeciez oboje produkuja koszulkę kosztujaca 20 funtow w handlu detalicznym. Problem polega na tym, ze wiekszosc wartosci dodanej nie generuje sie juz na etapie produkcji, ale pomiedzy produkcja dobra a jej sprzedaza. I czesto nie ma to juz zwiazku z produktywnoscia danego osobnika, ale z bogactwem danego narodu, wysokoscia plac oraz miejsca w ktorym pojawiaja sie ostateczne zyski. Znowu Krzysiu zainsynuuje komunizm, ale gospodarka swiatowa nie kreci sie tyle wokol produkcji, co wobec wlasnosci nad produkcja. Kto ma wlasnosc ten generuje wyzsza wydajnosc, bo kumuluje wokol siebie wiekszosc zyskow. Oczywiscie jest to uproszczenie. Ale rozumiesz o co mi lata :). Co do imigrantów - rozumiem. I sie nie sprzeczam. Choc powatpiewam w geniusz tego systemu :D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: 63.66.48.* 07.03.05, 15:39 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: 63.66.48.* 07.03.05, 19:24 Ten przyklad jest tylko dowodem ze mierzenie produktywnosci w gospodarkach zamknietych jest mylace. W otwartej gospodarce cena tych tekstyli byla by 6 pensow + koszty trasportu i dystrybucji, a nie 2 funty i koszty. To jest rowniez przyczyna czemu tekstyle uciekaja z Anglii do Azji. One tam naleza. Jestesmy dzieki temu netto bogatsi (mimo tego ze pracownicy tekstylni w Angli na tym traca). Masz racje ze wartosc dodane nie jest w produkcji, dlatego produkcja powinna uciekac z bogatych krajow. Podobna praca moze byc duzo wydajniejsza w bogatym kraju niz w biednym, ze wzgledu na ilosc kapitalu ( w ogolnym sensie) jaki bogaty pracownik ma do dyspozycji. Jesli ten kapital mozna przeniesc (maszyny, edukacja, infrastruktura) to powinien isc do krajow gdzie to bedzie tanio. Swiat nie kreci sie wokol wlasnosci produkcji. W jaki sposob biedne kraje zaczely rosnac tak szybko? W Swiecie, gdzie wszystkie srodki produkcji byly opanowane i kontrolowane przez Zachod, a szczegolnie USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti Re: link jest OK ale skopiowalem text IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 08.03.05, 02:07 Japonia i Korea i Singapur i Tajwan oparly swoj rozwoj wlanie na wlasnosci produkcji. Probuje to robic tez Chiny i obecnie RPA. Nie znam przykładu kraju ktory by sie rozwinal poprzez wyprzedaz kraju i postawienie rozwoju na kapitale zagranicznym. Choc nie... moze Chile... ale nie znam byc dobrze gospodarki tego kraju. No i teraz w Polsce z tym eksperymentujemy. Poza tym mowie skrotami myslowymi: pod wlasnosc produkcji chodzi mi o wplyw na ostateczna sprzedaz towarow, o wlasnosc metod produkcji, o mysl techniczna, o posiadanie 'marki'. Tam generuje sie dochod. Bo jak zapewne wiesz jestesmy w fazie gospodarki postindustrialnej. Czyli dochod generuje sie tam gdzie wymysli sie jak dany towar sprzedac jak najdrozej. A komu? Najbogatszym obywatelom tego swiata. Czyli wpierw eksport, a pozniej poprzez pobudzenie konsumpcji wewnetrznej. Europie i Japonii kiepsko poszlo w tym drugim etapie stad problemy strukturalne gospodarek. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: link jest OK ale skopiowalem text 11.03.05, 02:20 caly ten system opiera sie na prawie wlasnosci. mozna wszystko importowac. tyle ze jedynym zajeciem ludzi w takim kraju bedzie wzajemne sprzedawanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: link jest OK ale skopiowalem text 06.03.05, 14:41 to ile mozna wydusic od podatnikow zalezy od tego co dziejae sie z ich zarobkami. podatki to jedna rzecz, druga to to jak wydaja to co im po zaplaceniu podatku zostaje. niestety nie moge znalesc ladnego wykresu to pokazujacego. z wyrywkowo poszukanych liczb wynika ze dlugi przecietnemu amerykaninowi rosna szczegolnie w grupie ludzi mlodych. nie moge niestety znalesc nic dotyczacego tego jak zmienia sie struktura wydatkow (czego sie wiecej kupuje nowych czy uzywanych aut np.) sam wzrost zarobkow niewiele mowi bez analizy jaka jest dystrybucja tego wzrostu przez populacje. przy umiejetnym karmieniu mas skrotami myslowymi takimi jak Chevrolet Heartbeat of America czy Coca Cola taste of freedom mozna jeszcze pociagnac jakis czas co do tego gdzie amerykanie zaciagaja dlug wazne jest to ze w koncu oni go splacaja. ich to dzieje sie poza US nic nie interesuje bo koszula blizsza cialu. tak wiec pozostaje social security i medicare. poczekamy zobaczymy co im sie z tego wykroi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl Krzychu IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.05, 22:45 Twierdzisz ze USA sa przodujace w nauce. Naprawde? To sie zmienie, juz pisalem. Wkleje cytat z Spiegel Online. Jest po niemiecku. >Massachusetts Institute of Technology: Europa überholt Amerika bei >Publikationen >Noch dramatischer ist der Rückgang bei den Veröffentlichungen in >renommierten Wissenschaftszeitschriften. So verzeichnete die als "Physical >Review" bekannte Serie angesehener Physik-Journale einen Rückgang der US- >Artikel von 61 Prozent in 1983 auf nur noch 29 Prozent in 2003. "Andere >Verleger beobachten den gleichen Trend", erklärte Chefredakteur Martin >Blume. >Eine EU-Studie im Jahr 2003 hatte ergeben, dass Europa die USA Mitte der >neunziger Jahre als weltgrößten Produzent wissenschaftlicher Aufsätze >überholt hat. Doch auch Asien hat mächtig aufgeholt. Przetlumacze dla tych ktorzy tego pieknego jezyka nie znaja. MIT pisze: Europa wyprzedza Ameryke w publikacjach. Jeszcze dramatyczniej jest zmniejszanie sie publikacji w renomowanych Czasopismach naukowych. A wiec "Physical Review" znana seria czasopism o fizyce znajduje zmniejszenie sie publikacji z USA z 61% w 1983 na 29% w 2003. Inni wydawcy obserwuje ten sam trend twierdzi Szefredaktor Martin Blume. Studie EU w 2003r pokazuje ze Europa USA w srodku lat 90 jako najwiekszy "producent" naukowych czasopism wyprzedzila. Ale i Azja tez szybko goni. A o szkolach w USA pisalem ze moze Uniwerytety macie dobre. Ale ja mowie nie o kierunkach finansowo/menadzerskich a mat/fizycznych. Bo tak naprawde ta wiedza popych ludzkosc do przodu. Chociaz do "dobry" mialbym tez uwagi. Moje dziecko studiuje na Uni w Berlinie, medycyne na nowym, takim "amerykanskim" kierunku. I mi sie nie podoba. Ale to kiedys indziej. Twierdze ze wychowanie doskonalych matematykow/fizykow zaczyna sie w szkole podstawowej. Potem juz NIKT nie pomoze. Naturalnie w dziedzinach od przesuwania $$$ mozna pozniej. I jak to jest tam u was w USA? Nie jest tak ze na mat/fiz/inz kierunkach sa studenci jakos glownie ktorzy NIE w waszych skolach podstawowych sie uczyli? Tylko gdzies indziej? I do USA przyjechali na studia? A ci co te przedmioty u was wykladaja, nie pochodza z innych krajow? I napewno NIE po waszych szkolach podstawowych? Co do inzynierow. A wiec ja sam troche mam doswiadczenia z Niemiec i tez z Kanady. W Niemczech konstruuje od wielu lat elektronike. I gdzies przed 10 jedna firma w Kanadzie szukala do swojego R&D ludzi. Zaprosili mnie na interviu. Bylem pare dni. Przyjrzalem sie Kanadzie. I stwierdzilem ze zawracanie glowy jest tam wyjazd. Mniej bym zarabial, wcale jakis tam zalet cenowych za oceanem nie bylo w stosunku do Niemiec. Tak naprawde nabralem wtedy szacunku do Niemiec. A poza tym tylko biedacy albo dorobkiewicze licza kazde Euro. I ten wasz kraj to dokladnie olewam. Nie opowiadaj ze jest wielka roznica miedzy Kanada a USA. W koncu powiazane kraje. Ale nie zamierzam sie tu przepychac gdzie jest lepiej. Jest podobnie. A nawet jak macie tam troche bogaciej to CO Z TEGO! No i nic dziwnego. W koncu od lat okradacie Swiat. Deficytem platniczym. Ostatnio na 600 mild$. W 2004r. Nie jest to okradanie?? Przeciez za tyle konsumujecie wiecej jak sami produkujecie. I to towary. Oczywiscie placicie. Ale nie zmienie to faktu ze DUZO latwiej jest produkowac $$$ niz towary. Za ktore "placicie". Ja wiem, tym robicie dobrze Swiatu, prawda? Bo tylko WY potraficie konsumowac i tym pozwalacie Swiatu pracowac. Nie jest to chora logika? Ale ta wasza zarlocznoisc wychodzi wam juz bokiem. Bo aby to robic przestawiace wasza gospodarke z produkcji na przesuwanie $$$. I tym samym jestescie coraz bardziej zalezni od Swiata. I realnie jestescie slabsi. I dobrze. Przed 15 laty w ten sposob RFN zniszczyl gospodarke NRD. Daniem pieniedzy. Przestali pracowac produktywnie i zajeli sie konsumpcja. USA nie NRD. Nie ta skala. Trzeba wysilku calego Swiata aby was rozpaskudzic. I trwa dluzej. Ale kierunek jest dobry. Ja jestem gotow biedniej zyc aby dla was produkowac dzieki czemu wasze fabryki sie likwiduja. A potem zobaczymy. Chociaz ja nie twierdze ze zbankrutujecie. Po prostu spadnie wam radykalnie poziom zycia. Ale dacie sobie rade. Wtedy ale na wlasny koszt. A dlugow NIE oddacie. To jasne. W koncu jestescie w przesuwaniu $$$ mistrze. Mile zlego poczatki, drogi Krzychu. Dwa slowa o postach Maruta. Masz sporo racji. Niestety nie mam czasu na rozpisywanie sie. Musze duzo pracowac aby Krzychowi po nos towary podrzucic. Acha i pracuje wiecej jak 8h/dzien. I mam zalegly urlop. Ale coz. Duzo zlecen. Na R&D. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Krzychu IP: *.dyn.optonline.net 08.03.05, 07:00 Pare kwestii ale wpierw odpowiem, na jedna rzecz. Europejczycy praujacy na leniwych Amerykanow? To jest najsmieszniejsza rzecz jaka kiedykolwiek slyszalem. Amerykanie pracuja duzo wiecej niz Europejczycy a szczegolnie Niemcy: Przecietny pracujacy Amerykanin pracuje 1950 godzin rocznie. Przecietny pracujacy Europejczyk pracuje okolo 1500 godzin rocznie. to nie bierze jeszcze pod uwage ze duzo wieksza proporcja Amerykanow pracuje, w przeciwienstwie do Europejczykow, szczegolnie starych i mlodych (porownaj sobie utilizacje sily roboczej w Stanach i Europie). Labor utilization w Stanach jest 20-30% wyzsza niz w Europie. Europejczycy dajacy Amerkanom lekcje na temat lenistwa. Jak tu sie mowi: That's rich. Pracujesz wiecej niz 8 godzin dniowo? Zachwujesz sie jak Amerykanin a nie Europejczyk. Ty jestes wyjatkiem a nie norma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruti W celu pobudzenia dyskusji o rychlym upadku USA... IP: *.l5.c2.dsl.pol.co.uk 08.03.05, 02:11 artykul o tym co niedawno idol Krzysia, Warren Buffett, nagadał inwestorom Berkshire Hathaway. Buffett attacks American spending junkies Warren Buffett, one of the world's most successful investors, has launched his most withering attack to date on the US trade deficit, describing Americans as "rich spending junkies" who could turn into a nation of "sharecroppers". In his annual letter to investors in Berkshire Hathaway, the fund he has run for more than 30 years, Mr Buffett painted a bleak picture of a future US in which ownership and wealth had continued to move overseas, leaving the economy in thrallto foreign interests and faced with financial turmoil and political unrest. He said his performance last year had been "lacklustre". He explained his mounting bet against the dollar in terms of a spiralling US trade deficit - which, he warned, may be approaching crisis point. Mr Buffett said Berkshire had built a $21.4bn (£11bn) position in foreign exchange contracts, spread among 12 currencies. He said little appeared to have been done to tackle the problem, despite constant calls for action from "hand-wringing luminaries". "Without policy changes, currency markets could even become disorderly and generate spillover effects, both political and financial," Mr Buffett warned. "Such a scenario is a far from remote possibility that policymakers should be considering now," the billionaire said, though he conceded policymakers' "bent, however, is to lean towards not so benign neglect". The 74-year-old told investors he "tap-danced to work" and promised them this year's meeting of investors would be another "Woodstock for capitalists". However, on the subject of the US trade deficit, his passions appear to be stirred. "This force-feeding of American wealth to the rest of the world is now proceeding at the rate of $1.8bn daily." Mr Buffett said in the last 10 years foreign powers and their citizens had accrued about $3 trillion worth of US debt and assets such as equities and real estate. At current rates, he predicted that in another 10 years' time the net ownership of the US by outsiders would amount to $11 trillion. "This annual royalty paid [to] the world would undoubtedly produce significant political unrest in the US. Americans ... would chafe at the idea of perpetually paying tribute to their creditors and owners abroad. A country that is now aspiring to an 'ownership society' will not find happiness in - and I'll use hyperbole here for emphasis - a 'sharecropper's society'." Mr Buffett squarely took the blame for the group underperforming the market for the second consecutive year, with a 2004 book value gain of 10.5%. "My hope was to make multibillion-dollar acquisitions that would add new and significant streams of earnings ... but I struck out." In part, he said, he had been frustrated by a lack of "attractive securities to buy", leaving Berkshire with $43bn of cash equivalents. Simon Bowers Monday March 7, 2005 The Guardian Odpowiedz Link Zgłoś
kyle_broflovski Re: W celu pobudzenia dyskusji o rychlym upadku U 08.03.05, 13:41 jesli spojzec na sprawe z politycznego kierunku to w globalnej wiesce ktora nam sie buduje nie ma miejsca na potezne USA. jest ono potrzebne przy budowie wioski. dlugi skumulowane w tym procesie wykoncza US. przecietny podatnik nie ma wplywu na polityke w US. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: W celu pobudzenia dyskusji o rychlym upadku U IP: 63.66.48.* 08.03.05, 17:34 O nie jest moim idolem, szczegolnie ze on uwaza ze to co ja robie jest szkodliwe dla Amerykanskiej gospodarki. Oczywiscie lekko sie z tym nie zgadzam. Dla ciekawych, artykul: www.fenews.com/fen31/one_time_articles/warren_buffet.html I lekki rebuttal: capmag.com/article.asp?ID=2531 I ciezszy rebuttal: db.riskwaters.com/public/showPage.html?page=133162 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: W celu pobudzenia dyskusji o rychlym upadku U IP: 203.221.209.* 10.03.05, 09:22 Zamiast "golych" linkow daj tez stresczenie ich zawartosci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl Krzychu IP: *.dip.t-dialin.net 08.03.05, 21:50 Twoje slowa drogi Krzysiu: >Europejczycy praujacy na leniwych Amerykanow? To jest najsmieszniejsza rzecz >jaka kiedykolwiek slyszalem. I tak i nie. Nigdzie nie powiedzialem ze wy Amis jestescie leniwi. Ale powiedzialem ze konsumujecie duzo wiecej jak sami wytwarzacie. Nie wiem dlaczego to jest tak trudne do zrozumienia. Juz ktorys tam raz powtarzam. Przeciez zgadzasz sie, ze USA od ponad 10 lat ma duzy i powiekszajacy sie deficyt platniczy. I chyba sie tez zgodzisz ze objawia sie on tym, ze duzo wiecej towarow importujecie jak exportujecie. Zgoda do teraz? Oczywiscie nie jestescie jak Stary Rzym. On naprawde panowal nad swoim Swiatem i do Rzymu z calego basenu Morza Srodziemnego plynely towary. Ktore lud rzymski konsumowal. Bogaci te lepsze rzeczy, biedni ziarno i wino. Wy to robicie inaczej. Bardzo madrze. Dajecie u siebie odkladac pieniadze z calego Swiata. W roznych formach i proporcjach. Rzady innych panstw zakladaja sobie rezerwy walutowe. Najwiecej w waszej walucie. Albo jakis waszych rzadowych obligacjach. Aby to moc zrobic musialy te rzady, czyli ludzie tych krajow, mniej skonsumowac, a wam towary dostarczyc. Aby te obligacje itp w zamian dostac. Poki te rezerwy beda zamrozone, zjedliscie towary a NIC (poza papierkami) nie musieliscie robic. Ale to jest tylko mala czesc. Sumy skumulowanego importu do USA. Duzo wieksza czesc to prywatne oszczednosci bogatych z calego Swiata u was. One rozkladaja sie na nie tylko obligacje, a na udzialy w firmach, akcjach USA przedsiebiorstw, nieruchomosci. Te wlasnie "inwestycje", a dokladnie pieniadze cudzoziemcow, wymieniane na $$ aby je zrobic daja wam mozliwosc tego deficytu w imporcie. Naturalnie mowie o netto inwestycjach. Bo sa w obie strony ale netto do USA wplywaja wlasnie te pieniadze. W zeszlym roku 600mild$. Co z tymi pieniedzmi? Pamietam jak to "glupi" Japonczycy w latach 80 wlozyli swoje pieniadze w amerykanskie nieruchomosci i ogromnie stracili. Tez nawet mi kiedys proponowano udzialy w jakis magazynach w USA. Mialem zarobic. Ale ja nie chciwy. Dzieki temu nie stracilem. Dlaczego sa nastepni chetni u Was pieniadze odkladac? I sporo tracic? Wystarczy zaprowadzic bylo na Swiecie liberalny kapitalizm. I mozliwosc przesuwania ponad granicami pieniedzy. I to funkcjonuje! Naturalnie trzeba oglaszac wszem i wobec jak to USA sie lepiej rozwija jak reszta Swiata. A wiec mimo wszystkiego jest pewniejsza do odkladania pieniedzy jak inni. Dlatego tez oszukujecie w statystykach. Np. z jakoscia. A to ze sie opowiada jak to dzieki konsumentowi amerykanskiemu Swiat sie moze rozwijac to przeciez jest to zaprzeczenie zdrowemu rozsadkowi. Bo to inaczej znaczy, Swiat dla was produkuje i wy jeszcze ze to zezrecie ma byc wam wdzieczny! Ale tez to nie znaczy ze Joe w USA gruchy obija. To znaczy tylko, ze ma wiecej do konsumowania jak sam wytwarza. Ale jak mowilem, i w zyciu tak tez i jest, ten naprawde sie na koncu smieje, kto umie pracowac. Oczywiscie pod warunkiem ze nie ma zaklepane na cale pokolenia niewolnictwa. Jak w Starym Rzymie. Ale USA nie jest Starym Rzymem. Nie moze militarnie Swiata opanowac. Chocby dlatego ze istnieje Rosja z bronia atomowa. Rzym takich problemow nie mial. Tez pod oslona bronia atomowej Rosji moga silne gospodarki jak Niemcy/Fr/Jap sie od was uniezalezniac. A jako ze przerabiacie sobie gospodarke na przesuwanie $$ stajecie sie relatywnie slabsi. Przytoczylem o publikacjach. Nie daje to Tobie do myslenia? Ze sie obsuwacie? I dobrze. Bo ja mam duzo przeciw USA. Juz raz pisalem. Maly jorl, kiedys jak chodzil do szkoly musial jezdzic na pola aby zbierac stonke ziemniaczyna ktora Amerykanie na Polske zrzucali. I sie brzydzilem tym. A JOrl, jak dorosl nie zapomina krzywd mu zadanych. Dlatego z cala satysfakcja patrze jak jedziecie w sciane. Coz, jestem msciwy. Przyznaje. Ah, jeszcze Twoj jeden cytat drogi Krzysiu: >Pracujesz wiecej niz 8 godzin dniowo? Zachwujesz sie jak Amerykanin a nie >Europejczyk. Ty jestes wyjatkiem a nie norma. Jako ze konstruuje urzadzenia dla przemyslu odwiedzam czesto klientow. Musze omowic technike. Spotykam sie z ludzmi, oczywiscie kadra inzynieryjna, w innych firmach niemieckich. W zwiazku z tym mam duzy przeglad przemyslu niemieckiego. I naprawde, tam sie PRACUJE. I to bez ogladania sie na zegarek. Oczywiscie mowie o ludziach "ciagnacych" firme. Nie o robotnikach. Ale i oni ostro pracuja. Oczywiscie sa platni od godziny a wiec jak zegarek pokazuje. Ale sie nie obijaja. Zreszta i sie nie da. Te bajki o urlopujacej Europie to tez aby u Was skladac pieniadze. Skuteczne. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Krzychu IP: *.union01.nj.comcast.net 09.03.05, 03:04 Tak, tak, tak...w Europie najlepiej...wlasnie spedzilem 30 minut zeby zdac Polska mature. Uzywajac moj chinski olowek kupiony w sklepie w USA. Od lat nie uzywam matematyki, wiec mi te 30 minut zabralo i zanim sie tu krzyki zaczna, to szkole skonczylem w USA a nie w Polsce. Od lat tez nie patrzylem na te rzeczy. Jedno jest pewne, jak ktos w Polsce, Indiach, Chinach itd. ma leb i wie jak cos zrobic to wiekszosc ich przyjedzie do USA zeby sobie zarobic i zwykle juz nie wyjedzie tak szybko. Dzieki temu moje inwestycje jakie mam w akcjach Intel, Genetech, TATA consulting itd. beda rosly w gore tzn. emerytura kolo 40-tki ;) Zeby tylko Niemcy, Francuzi, Wlosi itd. uzyli tego swojego intelektu i zniesli bezrobocie ponizej 10%. Biorac pod uwage jak tutaj piszecie jacy oni sa madrzy to nie powinien byc problem, dwa, trzy dni i problem z glowy. ;) Dobry humor! M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzychu IP: 203.221.209.* 10.03.05, 09:31 A nie pomyslales, ze te akcje moga byc nic nie warte za kilka lat? Jak mialem 10 lat to sie u dziadkow bawilem ich akcjami spolek z carskiej Rosji, na ktore to akcje wydali oni carskie zlote ruble, bo tacy "experci" jak Krzysiek im wmowili, ze najlepsze zabezpieczenie na starosc to akcje porzadnych carskich firm... Dobrze, ze dziadek mial dobry zawod, i doczekal sie emerytury w PRL... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzychu IP: 203.221.209.* 10.03.05, 09:27 Masz racje JOrl, ale pamietaj, ze taki "Krzysiek" jest odporny na logiczne argumenty, bo przeszedl w USA pranie mozgu. On jest typowym pasozytem, pracujacym dla spekulacyjnego "hedge fund", czyli dla firmy ktora nie tylko ze nic nie wytawarza, co ma jakaklolwiek realna wartosc czy uzytecznosc (utility), ale przy tym zuzywa srodki (resources), a wiec, de facto, ZMNIEJSZA realny PKB USA... A z paszoytami sie nie dyskutuje, tylko ujawnia ich pasozytnictwo, i oczywoscie sie ich zwlacza, co ja wlasnie robie na tym forum. Sorry ze nie mam czasu nawet przeczytac wszystkie posty, a juz na pewno nie mam czasu na nie odpisac, ale moze kiedys to zrobie, jak bede mial mniej zajec. Pozdr. Kagan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOrl Krzychu??. IP: *.dip.t-dialin.net 09.03.05, 21:58 W ostatnim poscie na Twoje slowa drogi Krzysiu: >Europejczycy praujacy na leniwych Amerykanow? To jest najsmieszniejsza rzecz >jaka kiedykolwiek slyszalem. zaprzeczylem ze jestescie leniwi. No i masz! Musze odwolac! Bo zwowu Twoje najnowsze slowa (jesli to Ty jestes dalej ale to niewielka roznica). >Dzieki temu moje inwestycje jakie mam w akcjach Intel, >Genetech, TATA consulting itd. beda rosly w gore tzn. emerytura kolo 40-tki ;) Jak rozumiem bedziesz od 40 bezrobotny? Ale znaczy bogaty dosc aby do smierci zyc? No to jak jest w tych USA. Najpierw slysze jak to mlodzi i starzy wiecej jak w Europie pracuja, a teraz emerytura od 40! Moja od 65. W Niemczech. Czyzbys Ty tylko byl taki madrala, czy jak nalezy przypuszczac, wielu innych tez. A wiec sumujac godziny pracy na cale zycie i dzielac na rok do normalnej starosci przy np. 65r wynika ze w USA pracuja sie duzo MNIEJ jak w USA, prawda? No chyba ze Ty jestes takim cwanym wyjatkiem. Moglbys mnie oswiecic w tym? Przypominam sobie jak to Japonii gdzies w latach 80 ich index gieldowy osiagnal ze 40tys. Potem spadl ze 4 razy. Cos mi sie wydaje ze sporo bylo takich Japoncow co tez myslalo ze jak beda mieli akcje to ok, 40 lat emerytura. I to dobra. Coz, pomylili sie, prawda? A zdajesz sobie sprawe ze (chyba ze umrzesz szybko, masz raka?) ze ze 40 lat zylbys konsumujac produkty wytworzone przez innych. Myslisz ze to tak calkiem w porzadku? A wazniejsze, czy sie uda? Ale Ty jak cale USA. Zyc z innych. Tak naprawde niechetnie to pisze. Bo niepodobaloby mi sie abyscie sie zmienili. A moje posty, odpukac w niemalowane drzewo, moze to spowoduja. Chociaz widze USAmanow jak mi ostro zaprzeczaja wiec to niebezpieczenstwo jest male. Wiec mam odwage dalej pisac. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Krzychu??. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 07:00 Krzysiek uwierzyl propagandzie rezymowej, ktora wmawia amerykanom, ze na starosc beda sie mogli utrzymywac z tzw. papierow wartosciowych. A przeciez te papiery beda nic nie warte, jak padnie realna gospodarka amerykanska. Emeryt potrzebuje energii, jedzenia, ubrania itd. a nie dolarow. Dolarem sie nie naje, nie ubierze sie w nie itd. Ludzie nie maja pojecia, ze finanse sa pochodna realnej gospodarki, i ze sektor finansowy w obecnym USA nie tylko ze nic nie tworzy, to wrecz marnuje dobra i uslugi wytworzone przez realna gospodarke. Odkad USA przestawily sie z produkcji realnych dobr i uslug na "produkcje" uslug finansowych, odtad ten kraj jest na rowni pochylej, i to nachylonej coraz to ostrzej w dol... Creatio ex nihilo mozliwe jest bowiem tylko na poziomie subatomowym, a nie w gospodarce... :( Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Wasze ukochane USA bankrutują-do Kagana 12.03.05, 23:29 Bardzo ciekawa dyskusja. Przeczytałem większość postów. ZadaLeś sobie trud oświecenia lecz chyba z miernym skutkiem. Przysłowie mówi: " masz bakalarzu za swą naukę". Ludzie którzy posługują się epitetami po prostu nie mają argumentów. Ponadto odbierasz ludziom złudzenia i może nadzieję a to boli, każdy bowiem myślał, że nie jest naiwny i dobrze ulokował swoje sentymenty, a teraz wychodzi coś przeciwnego. Ja przyznaję, pomimo iż podzielam Twoje zdanie nie wyobrażam sobie jak może wyglądać rzeczywiste bankructwo takiego imperium z powodu długów. Jeśli masz więcej wyobraźni to napisz. Ja sądziłem, że upadek USA mogą wywołać inne zjawiska, które mają obecnie miejsce na świecie. Na przykład polaryzacja kapitału następująca w wyniku neoliberalnych tendencji jakie zapanowały w gospodarce światowej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wasze ukochane USA bankrutują-do Kagana IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 03:48 Dzieki za ciekawy post. Oczywiscie, mam sporo racji, inaczej nie bylbym atakowany ad personam. Zdaje sobie sprawe, ze odbieram ludziom zludzenia, ale to jest forum GOSPODARKA, a nie lista zyczen (wish list). Jak napisalem, USA bedzie upadac dlugo, moze nawet jakies 50 do 100 lat, podobnie jak upadal Rzym, Biznacjum czy tez imperium brytyjskie. Moze po upadku USA zostana w jakiejs federacji stany polnocno-wschodniego wybrzeza (od NJ do Massachussetts). Polnocne stany pewnie polacza sie z Kanada, poludnie albo polaczy sie znow a Meksykiem (Nowy Meksyk, poludnie Kaliforni, Texas) albo oglosi niepodleglosc (Floryda), moze odrodzi sie tez konferderacja poludniowych stanow (ale bez Texasu, ktory polaczy sie raczej znow z Mexykiem albo oglosi niepodleglosc). Niemniej, jak obecnie W. Brytania, USA przestana byc potega globalna, a USD przestanie byc waluta swiatowa. Moze nawet poprawi sie poziom zycia w szczatkowym USA, ktore nie bedzie dluzej musialo wydawac tyle na zbrojenia. Koniec USA nie musi wiec oznaczac kleski dla zwyczajnych Amerykanow, ale tylko dla elity obecnie trzesacej USA i chcacej kontrolowac caly swiat... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Wasze ukochane USA bankrutują-do Kagana IP: *.union01.nj.comcast.net 14.03.05, 01:29 Po ochnasty raz do was ludzie...nie ma sie czym przejmowac. Jak gospodarka w USA padnie to tez padnie cala Europa, Azja, Ameryka Poludniowa itd. Tak jak ludzie ratowali Azje w 1998 tak beda ratowac USA jezeli bedzie taka potrzeba. Jezeli uwazacie ze krach w USA was nie obejmie to sie mylicie. Wobec tego trzeba zajac sie naprawde wazniejszym problemem, nad ktorym my mamy wplyw...np. smarujemy chleb maslem czy nie na sniadanie? Juz nic nie mowie ze czlowiek ktory zaczal ten watek nie ma nic lepszego w zyciu do robienia tylko przychodzic tutaj na forum codziennie. Napewno bezdomni potrzebuje kogos zeby im zupy nalal. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Smaruj masłem Kangurze 14.03.05, 11:52 Kangurze. Wg. Doktora Kwaśniewskiego tłuszcze zawarte w maśle wybitnie poprawiają pracę mózgu. Jak cię ten temat nie interesuje to są inne – daj podyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur Re: Smaruj masłem Kangurze IP: *.union01.nj.comcast.net 15.03.05, 04:10 Ja jestem caly za dyskusja. Zwykle dla tego ze pomysly ktore mi nigdy do glowy nie przyjda pojawiaja sie bez wiekszego klopotu. Jednak to co jest tutaj to nie jest dyskusja. Jak ktos sie zgadza z obywatelem kaganem ktory zaczal ten watek to nie ma problemu. Jezeli ktos napisze kilka slow ktore powoduja ze przyklady obywatela kagana wygladaja podobnie do teorji ze slonce kreci sie w kolo ziemi, to obywatel kagan natychmiast konczy ta dyskusje atakujac wszystkich. Jezeli obywatel kagan bedzie ssal swoj smoczek i nam pozwoli podyskutowac, to ja sie nawet jeszcze raz dolacze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Smaruj masłem Kangurze IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:52 Ty bys pewnie chcial, abym ja sie z toba zgadzal, i wtedy bys byl szczesliwy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan [...] IP: *.infodiv.unimelb.edu.au 11.04.05, 11:45 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Wasze ukochane USA bankrutują-do Kagana IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:50 Bezdomnych niech zupki nalewja ci, ktorzy ich tych domow pozbawili... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=21738758&a=21738758 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yeah Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.vf.shawcable.net 14.03.05, 09:38 "Re: Ile jestesmy warci? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au Gosc: Kagan 13.03.2005 12:51 + odpowiedz Nie jestem za rewolucja i przemoca, wiec proponuje strategie nie dania sie wciagnac w wyscig szczurow, bojkotowania zatrudnienia w sektorze prywatnym, chyba ze za bardzo wysoka zaplate, i w ogole uswiadamiania ludziom, kim oni naprawde sa w kapitalizmie. Im wiecej osob bedzie znac prawde, tym trudniej bedzie rzadzacym elitom nimi manipulowac i ich wyzyskiwac... Wcale nie musimy sie sprzedawac. Mozemy zorganizowac zycie tak, aby inni na nas pracowali, jesli nie mozemy stworzyc sprawiedliwego spoleczenstwa bez wyzysku... Niestety, obowiazujace prawodawsto narzucone masom przez elity, utrudnia nam odpowiednie zorganizowanie sobie zycia, ale przeciez Polak potrafi! I najpierw musimy postawic diagnoze, a pozniej dobrac odpowiednia kuracje." ----------------------------------- WLASNIE!Kagan yz time to take a pill! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LINK Re: Wasze "ukochane" USA jest od dawna bankrutem. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.03.05, 04:48 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=21738758&a=21738758 Odpowiedz Link Zgłoś