forever.pl 22.02.05, 23:38 Polskie euro, a anglicy wolą funta -- zł.forever . Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: szwadron a po co? IP: 5.5R6D* / *.pg.com 23.02.05, 12:36 na razie zloty jest "niezalezny" od gospodarek innych krajow a euro... Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 niezależny? w jakim stopniu? 23.02.05, 14:21 Poza kryteriami tzw. węży walutowych należy odróżnić niezależność pozorną od faktycznej. Prosty przyklad ze strefy euro. Kiedy istniala marka niemiecka dunska suwerennosc walutowa trwala 15 minut. Tyle czasu mieli Dunczycy aby dopasowac swoje stopy procentowe do niemieckich po decyzji Bundesbanku. Dzis jest euro, ktore jest jeszcze potezniejsza waluta i ta dunska suwerennosc trwa tylko 5 minut po decyzjach Eurobanku. Tylko tyle maja "radosci" Dunczycy z symbolicznego faktu posiadania wlasnej waluty. W zamian za to ich gospodarka ponosi potezne koszty z tym zwiazane. O tym, ze za granica musza stac w kolejkach do kantorow na urlopie nie ma co mowic, bo to drobiazg. A przeciez nikt im nie bronilby miec na dunskich euromonetach swojej krolowej czy innych narodowych symboli. Ale paradoksalnie ich nieobecnosc w euro podkresla, ze do naszych europejskich wartosci nalezy swoboda wyboru: glos nawet najmnijeszego panstwa jest szanowany, przymusu nie ma. I dalej. korzysci z wprowadzenia euro: - brak ryzyka kursowego dla importerow i eksporterow - redukcja kosztow transakcyjnych w handlu miedzynarodowym - wzrost stabilnosci walutowej kraju tj. zwiekszenie jego wiarygodnosci, redukcja naplywu kapitalu spekulacyjnego, nizsze oczekiwania inflacyjne - rowniez polskie firmy produkujace tylko na rynek krajowy mialyby lepszy dostep do kredytow euro i calej puli oszczednosciowej eurostrefy i oczywiscie nizsze stopy oprocentowania - obnizka kosztow podrozy turystycznych z uwagi na brak koniecznosci wymiany walut - wieksza przejrzystosc cenowa dla klientow eurostrefy (korzysc dla Polski z uwagi na nasze nizsze ceny) - kryteria euro gwarantuja Polsce lepsze parametry gospodarcze (deficyt budzetowy) A wady braku euro? No coz, wyobraz sobie, ze w Warszawie masz mazowieckiego dukata, w Krakowie malopolskiego talara a w Gdansku pomorskiego guldena itp. Powiedzmy kilkanascie walut w Polsce. Glupio co? A kiedys tak bylo. Dzis jest dla nas jasne, ze mamy jedna zlotowke. W przyszlosci bedzie tez jasne, ze w Europie jest jedna waluta i bedziemy sie smiali, ze wczesniej bylo inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: niezależny? w jakim stopniu? IP: *.gnss.com 23.02.05, 16:54 Niby masz racje ale po co sie tak spieszyc? Czy nie lepiej zrobic to co robia chinczycy? Zwiazac walute z euro na takim poziomie ,zeby calej europie oplacalo sie u nas produkowac. Przy zwiazaniu waluty nie ma juz ryzyka kursowego. Co do innych kosztow to sa one minimalne. Nie wiem czy kiedykolwiek cokolwiek importowales/eksportowales ale koszt wymiany walut jest drobnostka w porownaniu z clami i transportem! Ja jako exporter wole miec zlotowke i do tego na poziome nizszym niz obecny. Jesli chodzi o nizsze stopy oprocentowania to ruwnie dobrze mozna je osiagnac majac zlotowke - tylko trzeba tak chciec! Czy ktos zmusza nasz Bank aby trzymac stopy na tak wysokim poziomie?! Inflacja jest przeciez niska i skok cen nie byl zwiazany z popytem wewnetrznym ale z rownaniem cen do europejskich. Tak ,ze moim zdaniem powinnismy trzymac zlotowke przy takim kursie aby maksymalnie oplacal sie export. Tylko exportem mozna zwiekszyc szybko zatrudnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: havi Re: trzeba nam szybko do euro? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 12:36 ciekawe jak na tym wyjdziemy, jaki bedzie kurs PLN/EU przed wprowadzeniem euro Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 W Polsce euro nie bedzie wprowadzane 23.02.05, 14:21 W Polsce euro nie bedzie wprowadzane po "jakims tam" kursie ale podobnie jak w krajach eurostrefy: 1. wejsce do systemu weza walutowego gdzie stopniowo zaweza sie tunel wahan kursowych (to mozna zaczac robic od zaraz). 2. ustalenie szytwnego kursu wymiany euro na inne waluty przy ich pozostawieniu; to zrobiono 2 lata przed fizyczna wymiana papierkow i monet i to wtedy wlasnie de facto znikly franki czy marki a nie 1-go stycznia 2002. 3. ostatni punkt to wymiana banktotow i monet po wczesniej ustalonym i wiadomym od lat kursie i rownolegly obieg obu walut przez jakis czas (np. pol roku). Dodam, ze z przyczyn psychologicznych nikt nie broni na rewersie polskich euro napisac po polsku np. "eurozlotowka" itp. czy walnac Szopenow badz Kopernikow (czy sa juz projekty polskich euro? inni kandydaci juz je maja!). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tylko podziwiac Re: W Polsce euro nie bedzie wprowadzane IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.05, 17:44 Lekcja z wyuczenia sie na pamiec argumentacji NBP odrobiona na 6, tyle, ze ... czy oni na pewno maja racje. Zmniejszenie oczekiwan inflacyjnych??? A jakaz to relacje logiczna ma zwiazek miedzy waluta, a oczekiwaniami inflacyjnymi, bo zdaje sie, ze zadnego. Zreszta po tym boomie demograficznym i przy takim bezrobociu na inflacje jeszcze sobie troche poczekamy. Poziom stop procentowych przy niezaleznosci walutowej to zdaje sie raczej jest zwiazany z poziomem stop banku centralnego, wiec jak chcemy miec nizsze wystarczy poprosic naszych gwiazdorow z RPP i Wspanialego Leszka, zeby cos z tym zorbili. I prosze nie pisac mi tu andronow, ze stopy dlugoterminowe to nie zaleza od stop krotko, bo zaleza, jak nie wierzysz to spojrz na Czech, gdzie sa ich obligacje i to pomimo znaczni wyzszych niz u nas deficytow budzetowych i wcale nie takiej wspanialej sytuacji fiskalnej - bo czechom zarzuca sie, ze tez sporo maja pod dywanem. Ryzyko kursowe i koszty transakcyjne, no ok jest cos takiego, średni spread, miedzy zakupem, a sprzedaza walut to dla malego klienta to 3%, dla duzego 1%. To kosztuje, ryzyko kursowe, ktore jakos jest odzwierciedlone w koszcie pozyskania kapitalu tez jest. Tyle, ze w zamian mamy mozliwosc (niestety przez tepote naszych gwiazdorow z NBP nie potrafimy z tego skorzystac - spojrzmy na Wegrow i Czecho, ktorzy na umocnienia/oslabienia waluty reaguja zmianami stop) korywgowania szokow popytowych przez miany poziomu kursu walutowego. Wlosi robili to przez lata i jakos to ich gospodarce raczej pomoglo niz zaszkodzili, no moze mieli nieco wyzsza inflacje, ale cos za cos. Czy gigantyczne bezrobocie to dobra cena za niska - nizsza od optymalnej inflacje? Watpie, bo im wyzsze tym wiecej dlugo pozostajacych bez pracy, a to w wypadku odbicia gospodarczego oznacza albo wyzsza inflacje - bo przywrocenie do pracy dlugio nieaktywnych zajmuje czas, a tym czasie pracownicy zaczna zadac podwyzek - albo spore koszty podtrzymywania ze srodkow publicznych ich gotowosci do pracy. Ze nie wspomne juz o klasycznym scenariuszu zmian typowym dla krajow latynowskich, gdzie mamy do czynienia ze przemiennosci niska inflacja spowolnienie gospodarecze i hiperinflacja. O reszcie tych argumentow szkoda gadac, bo ta cala wypowiedz brzmi jak przepisana z podrecznika dla pierwszego roku ekonomii, gdzie pokazuje sie tzw prawa rzadzace ekonomia na poziomie bardzo ogolnym, tyle, ze w ekonomii takich praw nie ma bo jak w wiekszosci nauk spolecznych wszytsko zalezy oid wszytskiego i reakcje podmiotow gospodarczych nie sa funkcjami o jednej zmiennej, a co za tym idzie zmiana jednej zmiennej nie powoduje w oczywisty sposob zmiany wartosci funkcji. Dziwi mnie tez ten zapal dla Euro z jeszcze jednego powodu, otoz czlonkowie eurostrefy maja zalozony kaganiec w postaci 3% deficytu budzetowego. To w przypadku polski wydaje sie bez sensu, jesli taki kraj jak nasz ma wyzsze potencjalne i rzeczywiste tempo wzrostu niz stara europa to i deficyty - pod warunkiem, ze te poieniadze zostana sensownie wydane - moga byc wyzsze. I prosze tu nie plesc jak Gadomski, ze wyzszy deficyt teraz to wyzsze podatki jutro, bo to prawda, tyle, ze wyzsze tempo wzrostu wygenerowane dzieki temu deficytowi, czy tez stworzenie warunkow do szybszego rozowju w przyszlosci, oznacza tez wyzszy poziom PKB, a wiec i wiecej pieniedzy do podzialu miedzy nas obywateli, a sekor publiczny. Czemu to szybko rosnace firmy nie wstrzymuja sie przed korzystaniem z dzwigni finansowej, a rzad szybko rosnacej gospodarki mialaby sie wstrzymywac? Bo politycy sa zli i wszystko rozdadza, moim zdaniem ostatnio politycy byli nzacznie lepsi w planowaniu gospodarczym niz tzw apolityczni eksperci banku centralnego, ktorzy regularnie mylis sie w prognozach i w nieadekwatny sposob do sytuacji poslugiwali sie stopami procentowymi, ale to juz opowiadania na inna okazje. Odpowiedz Link Zgłoś
komentator Walenie po szczenie 23.02.05, 22:01 Gość portalu: Tylko podziwiac napisał(a): > je sie, ze zadnego. Zreszta po tym boomie demograficznym i przy takim >bezrobociu na inflacje jeszcze sobie troche poczekamy. Ale inflacje trzeba zawsze pilnowac. Poprzedni okres w Polsce pokazal ze inflacje latwo rozgrzac a trudno ugasic. > wierzysz to spojrz na Czech, gdzie sa ich obligacje i to pomimo znaczni >wyzszych niz u nas deficytow budzetowych i wcale nie takiej wspanialej >sytuacji fiskalnej - bo czechom zarzuca sie, ze tez sporo maja pod dywanem. Jest jedna powazna roznica: Czechy sa znacznie mniej zadluzone niz Polska wiec nie ma o czym gadac. > Tyle, ze w zamian mamy mozliwosc (niestety przez tepote naszych gwiazdorow z > NBP nie potrafimy z tego skorzystac - spojrzmy na Wegrow i Czecho, ktorzy na >um ocnienia/oslabienia waluty reaguja zmianami stop) korywgowania szokow >popytowych przez miany poziomu kursu walutowego. Wszytkie waluty sie umocnily. I nie opowiadaj glupot jacy inni sa madrzy. Na przyklad na Wegrzech populistyczni geniusze podwyzszyli budzetowce pensje o 100%. Wynikla z tego solidna inflacja a stopy skoczyly hoho tak ze podwyzka juz jest prawie zjedzona. >Wlosi robili to przez lata i jakos to ich gospodarce raczej pomoglo niz >zaszkodzili, no moze mieli nieco wyzsza inflac Bzdury totalne. Wlosi sa beznadziejnie zadluzeni na 100%PKB, nie ma zadnego manewru w budzecie bo trzeba splacac odsetki. Ogolnie jest cienko. > je, ale cos za cos. Czy gigantyczne bezrobocie to dobra cena za niska - >nizsza od optymalnej inflacje? Watpie, bo im wyzsze tym wiecej dlugo >pozostajacych bez pracy, a to w wypadku odbicia gospodarczego oznacza albo >wyzsza inflacje - bo W takich krajach jak Polska nakrecanie wzrostu przez inflacje zawsze konczy sie wybuchem i duzym kacem. To przerobily wielokrotnie kraje Ameryki Poludniowej, Turcja, Azja. Nie ma inej drogi niz niska inflacja na dluga mete. > Dziwi mnie tez ten zapal dla Euro z jeszcze jednego powodu, otoz czlonkowie >eurostrefy maja zalozony kaganiec w postaci 3% deficytu budzetowego. To w >przypadku polski wydaje sie bez sensu, jesli taki kraj jak nasz ma wyzsze >potencjalne i rzeczywiste tempo wzrostu niz stara europa to i deficyty - pod >warunkiem, ze te poieniadze zostana sensownie wydane - moga byc wyzsze. Niestety gruntownie sie mylisz. Nakrecanie rozwoju przez deficyty budzetowe konczy sie duzym kacem. Sam limit 3% PKB juz jest wysoki, a jak pokazuje przyklad Niemiec bardzo trudno go obnizyc. Deficyty nie bylyby takim problemem gdyby nie bylo wielkiego dlugu. Ale Polska niestety ma juz wysokie zadluzenie. Zadluzenie powyzej 60% PKB dziala jak kamien na szyji bo same splaty odsetek to 15-20% budzetu panstwa i zjadaja praktycznie wydatki na inwestycje. >I prosze tu nie plesc > jak Gadomski, ze wyzszy deficyt teraz to wyzsze podatki jutro, bo to prawda, >tyle, ze wyzsze tempo wzrostu wygenerowane dzieki temu deficytowi, czy tez >stworzenie warunkow do szybszego rozowju w przyszlosci, oznacza tez wyzszy >poziom PKB, a wiec i wiecej pieniedzy do podzialu miedzy nas obywateli, a >sekor publiczny Tak, to robili Niemcy w latach 90 i co z tego zostalo? Lawina bezrobocia i totalny kryzys. > tycy sa zli i wszystko rozdadza, moim zdaniem ostatnio politycy byli nzacznie >lepsi w planowaniu gospodarczym niz tzw apolityczni eksperci banku >centralnego, Tu juz bijesz rekordy bzdetow. Politycy (obojetnie jacy) topili polska ekonomie przez gigantyczne subsydia do nierentownych firm. Euro jest unikalna szansa dla takiego kraju jak Polska. Nigdy i nigdzie nie zbudowano solidnej ekonomii na guvnianej walucie. Byly najwyzej zludzenia a potem krach. Oczywiscie zlotowka jest teraz calkiem porzadna waluta wiec gdyby taka byla przez dlugi czas to problemu nie ma. Ale niestety w takim kraju jak Polska juz ustawiaja sie hordy populistow zeby zlotowke zniszczyc. Juz planuja likwidacje RPP a bank centralny ma byc pod nadzorem ministra finansow. Niestety realne staje sie ze przyjda czasy powtorki i ludzie beda trzymali euro w materacach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obywatel Re: Do euro w tej dekadzie IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 23.02.05, 14:36 W jaki sposob rzad pozbedzie sie deficytu budzetowego ponizej 3% PKB? Po co byly tworzone Otwarte Fundusze Emerytalne? Troche one skomplikowaly system pieniedzy publicznych. Komu sie spieszylo, aby wprowadzic OFE przed wejsciem do UE i przed wejsciem do strefy Euro. Czy mamy byc poletkiem doswiadczalnym dla Banku Swiatowego? Czy wciaz realizowac bedziemy program, aby srednia emerytura w przyszlosci byla 1/3 sredniej pensji, czyli w obecnych warunkach ok.500 zl? Odpowiedz Link Zgłoś
komentator Obywatelu pomysl 23.02.05, 15:25 Gość portalu: Obywatel napisał(a): > W jaki sposob rzad pozbedzie sie deficytu budzetowego ponizej 3% PKB? Przez topienie ogromnych sum na podtrzymywanie panstwowego przemyslu >Po co byly tworzone Otwarte Fundusze Emerytalne? Troche one skomplikowaly > system pieniedzy publicznych. Komu sie spieszylo, aby wprowadzic OFE przed >wejsciem do UE i przed wejsciem do strefy Euro. To bylo konieczne zeby podatnicy nie musieli fundowac emerytur- > Czy mamy byc poletkiem doswiadczalnym dla Banku Swiatowego? Nie plec bajek, wszystkie kraje musza zreformowac systemy emerytalne. > Czy wciaz realizowac bedziemy program, aby srednia emerytura w > przyszlosci byla 1/3 sredniej pensji, czyli w obecnych warunkach ok.500 zl? Emerytura w przyszlosci bedzie zalezala od tego kto ile sobie wypracuje i nazbiera. Chcialabys zeby bylo wiecej niz 500 zl, ale skad wziac na to kase? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ponoc Papiez Re: Obywatelu pomysl IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.05, 17:47 zamierza zapuscic wasy Odpowiedz Link Zgłoś