mjkmjk
27.11.05, 13:27
Czytuje to forum dość często, ale ostatnio bardzo rzadko się wypowiadam, bo
mam na to mało czasu. Odkąd tu zaglądam, obserwuję Twoją konsekwentną
propagandę za PKO BP oraz przeciwko kredytom walutowym. Nie trzeba wielkiego
wysiłku intelektualnego, żeby zauważyć Twoje związki lub wspólnotę interesów
z ww. bankiem oraz fobię do kredytów walutowych. Czytam Twoje wypociny i
często mnie krew zalewa, ale jak napisałem - nie mam czasu na odpisywanie. Na
szczęście to forum odwiedzają też inni ludzie, którzy znają sektor bankowy w
Polsce oraz są w stanie sprostować debilizmy, którymi straszysz potencjalnych
kredytobiorców. Zostały one już kilkukrotnie "wyprostowane" na tym forum, a
Ty wciąż z uporem maniaka je powtarzasz. Chyba liczysz na zniechęcenie
adwersarzy swoim oślim oporem oraz przeforsowanie psychozy strachu przed
kredytem w walucie ilością postów.
Nie będę powtarzał tego co wielokrotnie już zostało odpisane w odpowiedzi na
Twoje "pseudoekonomiczne" argumenty, ale żeby się nie narazić na strategię
pt. "konkrety poproszę" napiszę tylko tyle, że każdy średniowyedukowany
ekonomicznie kredytobiorca:
- jest w stanie policzyć koszty kredytu w CHF i PLN;
- rozumie, że spread wpływa na koszty kredytu, a więc np. do 2,5% nominalnego
oprocentowania trzeba dodać kolejne ok. 1% z tytułu spreadu;
- rozumie, że kurs waluty może się wzrosnąć i że jest gdzieś próg ceny
waluty, przy którym wartość raty w CHF w końcu przekroczy wartość raty w PLN;
- rozumie, że w perspektywie 20-30 lat nie da się wykluczyć odwrotnej
sytuacji, a więc że cena waluty spadnie (ale Ty jasnowidzu wiesz lepiej co
się wydarzy przez te 20-30 lat?);
- wie, że mało prawdopodobny jest nagły wzrost ceny waluty i nawet gdy CHF
będzie się stopniowo piął w górę, to na osiągnięcie pułapu nieopłacalności,
będzie potrzebował kilku lat. Właśnie tych kilku lat, w których płaci się
największe odsetki! Dzięki kosmicznej (póki co) różnicy w kwocie odsetek,
kumuluje się pewnego rodzaju zysk, dzięki któremu nawet gdy CHF przekroczy
magiczną wartość "nieopłacalności" to paradoksalnie i tak kredytobiorca wciąż
jeszcze będzie do przodu dopóki "nie przeje" tych wcześniejszych zysków. A
trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że wówczas będzie płacił coraz niższe odsetki
(wraz ze zmniejszaniem się kapitału) i w dużym uproszczeniu jednomiesięczna
oszczędność na racie z początkowego okresu może zrekompensować
kilkumiesięczną stratę w późniejszym okresie;
- rozumie, że podniesienie stóp procentowych w Szwajcarii może spowodować
wzrost kosztów kredytu, ale w perspektywie 20-30 lat nie da się wykluczyć
również ponownych spadków stóp procentowych;
- rozumie, że kredyt w PLN owszem - tanieje, a widełki kosztów kredytu w CHF
i PLN się zwężają, ale nikt nie jest w stanie wykluczyć, że w długookresowej
perspektywie będą się pojawiały odwrotne tendencje;
- wie, że o ile podwyżka stóp w Szwajcarii (ale i w UE) podroży koszty
kredytów walutowych, o tyle może (nie musi) być to też czynnikiem wpływającym
na stopy w Polsce, co w konsekwencji podniesie tez koszty kredytu w PLN;
Te i wiele, wiele innych czynników składa się nt. zwane ryzyko kursowe. Każdy
z kredytobiorców w większym lub mniejszym stopniu rozumie je i zdaje sobie z
nich sprawę. Stać go na zapłacenie np. 600 zł raty w kredycie CHF, ale gdyby
już miał płacić 1000 zł za taki sam kredyt złotówkowy, to niestety nie mógłby
sobie pozwolić na realizację marzeń o własnym lokum.
Na temat Twoich argumentów związanych z ewentualnym wejściem Polski
do "strefy Euro" nawet się nie wypowiadam, bo chyba nie ma sensu (wiele osób
już je prostowało a Ty dalej piszesz te brednie). Moim zdaniem albo nie masz
kompletnie pojęcia nt. zasad wchodzenia do Unii Walutowej albo wprost
przeciwnie - znasz się na tym bardzo dobrze i celowo manipulujesz fachowymi
informacjami.
Do Twojej "miłości do PKO BP" nie będę odnosił się w szczegółach, bo to by
było zbyt łatwe. Wiele osób wie, że jak się chce zobaczyć długie kolejki,
socjalistyczny model traktowania klienta, to z największym
prawdopodobieństwem znajdzie to właśnie w PKO BP. Nie twierdze, że nie ma
takich patologii w innych bankach, ale mówię tylko, że w PKO BP można je
najczęściej spotkać. Moja firma miała przez kilka lat rachunek w tym banku i
nie raz musiałem pisać skargi do dyrektora oddziału oraz tracić czas na
proste czynności, które w innych bankach miałem załatwione od ręki (bez
pisania specjalnych pism w każdej sprawie). Miałem też prywatny rachunek
elektroniczny, ale go zlikwidowałem. Miarka się przebrała gdy się okazało, że
do korzystania z pewnych usług nie wystarczył Internet czy telefon - i tak
musiałem się fatygować do "marmurkowego" oddziału (a tam kolejki i pani w
okienku z napisem na czole pt. "czego?!").
Jakiś czas temu, był tu bardzo aktywny pewien kiepsko zakonspirowany
pracownik ING BS. Straszył kredytem w CHF i innymi bankami. Jakoś ostatnio
ucichł. Zastanawiałem się dlaczego - znalazł godnego następcę?