de_bilek
18.08.02, 06:17
2. WPROST, Nr. 51/52 z 23 GRUDNIA 2001 str. 60-61
Jan Winiecki
Załatwione odmownie
Recenzja nie przeczytanej książki
“Zatrudnienie w skali globalnej - wbrew temu, co twierdzi Jeremy Rifkin -
stale rośnie. Nic nie wskazuje na to, aby w przyszłości było inaczej”.
Sa pewne rodzaje ksiazek, ktorych najzwyczajniej w swiecie nie czytam. Nie
czytam wiec – ku zalowi mego mlodszego syna - ksiaiek z gatunku fantasy.
(NOTE: Brak wyobrazni i fantazji u Winieckiego, starego a glupiego nudziarza)…
Po prostu uwazam je za intelektualna latwizne, gdzie rzeczywiste problemy
rozwiazuje sie w sposob nadprzyrodzony. Na przyklad w ksiazkach o Harrym
Potterze wystarczy wsypac do ognia proszku fiuu, aby bez wysilku znalezc sie
w dowolnym miejscu. Niestety, a raczej wlasnie “stety", Hillary nic uzywal
proszku fiuu, gdy pierwszy wspia1 sie na Mount Everest.
(NOTE: Hilary uzywal lokalnych tragarzy. Jeden z nich, B. Tensing, niosl
Hilaremu do konca bagaze. wspial sie razem z Hilarym na sam szczyt, i z tego
powodu to Tensing, a nie Hilary byl prawdziwym zdobywca najwyzszego szczytu
na kuli ziemskiej).
Tak samo Malysz musi - mimo ogromnego talentu - ciezko pracowac, aby
nastepnie zachwycac swiat swymi skokami.
(NOTE: zly przyklad: akurat trening skoczka narciarkiego jest relatywnie
lekki, szczegolnie w porownaniu do konkurencji silowo-wytrzymalosciowych, jak
np. biegi czy nawet zjazdy).
Nie czytam tez ksiazek o globalizacji, czyli globalnej gospodarce. Przede
wszystkim dlatego, ze ksiazki o globalizacji pisza - i to kiepsko! -
wylacznie jej przeciwnicy.
(NOTE: Po pierwsze: naukowiec czy tez powazny publicysta powinien znac
wszystkie wazniejsze fakty, opinie i teorie na dany temat, nie tylko te,
ktore sie mu podobaja. S. Lem dawno wysmial taki pseudonaukowy poglad,
piszac, ze przypomina mu to entomologa, ktory studiuje tylko piekne motyle
czy wazki, ale nie interesuje sie np. muchami czy pluskwami, bo one budza w
nim obrzydzenie. Po drugie: ksiazki o globalizacji pisza nie tylko jej
przeciwnicy, ale tez i zwolennicy).
Nie istnieje bowiem dziedzina ekonomii pod nazwa ,,globalizacja". Jesli
chcesz wiedziec, kiedy globalizacja sie zaczela, siegasz po historie
gospodarcza, z ktorej wynika, ze od poczatku istnienia w miare rzetelnych
statstyk (XVIII wiek) tempo handlu swiatowego przewyzszalo tempo produkcji
swiatowej, czyli gospodarka swiatowa od 1720 r. integrowala sie coraz
bardziej. (Tak naprawde zreszta integrowala sie od czasow fenickich, greckich
i rzymskich, czyli odkad ludzie nauczyli sie handlowac i podrozowac na
wieksze odleglosci.)
(NOTE: Winiecki myli tu historie gospodarcza z ekonomia i ekonomia
polityczna, oraz historie gospodarcza jako calosc z jej dzialami. Studia nad
miedzynarodowymi stosunkami gospodarczymi byly bowiem dosc zaniedbane w PRLu,
stad ten brak elementarnej wiedzy u Winieckiego).
Jesli chce wiedziec, jakie korzysci przynosi handel swiatowy, tez nie siegam
do globalistycznych elukubracji, tylko do teorii handlu miedzynarodowego,
ktora uczy korzysci absolutnych, komparatywnych i alternatywnych teorii
handlu, wyjasniajacych tenze handel miedzy krajami, ktcre produkuja te same
dobra.
(NOTE: sa to teorie oparte na bardzo hipotetycznych modelach, skrajnie
uproszczonych, a wiec niemalze karykaturalnych. Teorie te nie sa np. w stanie
wyjasnic np. czemu gospodarki takich krajow jak Japonia czy Niemcy, czyli
wysoko rozwinietych krajow, bardzo otwartych na handel miedzynarodowy,
przezywaja obecnie tak powazne trudnosci gospodarcze. Teorie te tez nie
wyyjasniaja fenomenu USA, kraju, ktory pomimo olbrzymiego deficytu handlu
zagranicznego i rachunku biezacego, wciaz posiada relatywnie bardzo stabilna
walute i dobre notowania jako kredytobiorca).
Kiedy chce wiedziec, jakie korzysci przynosi tak nie lubiany przez
antyglobalistow przeplyw kapitalu, siegam po teorie finansow
miedzynarodowych, ktora zaczyna sie od spraw najprostszych. Mianowicie
wyjasnia, dlaczego kapital przemieszcza sie z krajow, gdzie jest go duzo, do
krajow, gdzie jest go malo - bo tam uzyskuje wyzsza cene (stope procentowa).
Poniewaz jednak niedobor kapitatu powodowal, ze nie sfinansowane pozostawaly
tam projekty wysoce oplacalne, pozyczajacy kapital uzyskuja wysokie
przychody, ktore pozwalaja im splacac pozyczki i zatrzymac dla siebie wcale
przyzwoita nadwyzke. Tak wiec i z przeplywu kapitalu korzystaja obie strony.
(NOTE: To czemu jest wciaz tak ogromny niedobor kapitalu w Polsce? Jak juz
pisalem, teorie te oparte sa na bardzo hipotetycznych modelach, skrajnie
uproszczonych, a wiec niemalze karykaturalnych. Nie biora one pod uwage
czynnikow kulturalnych, ktore sa trudne do kwantyfikacji. I jeszcze raz: nie
wyyjasniaja one fenomenu USA, kraju, ktory pomimo olbrzymiego deficytu handlu
zagranicznego i rachunku biezacego, wciaz posiada relatywnie bardzo stabilna
walute i dobre notowania jako kredytobiorca).
Jes1i chce wiedziec, dlaczego przedsiebiorstwa miedzynarodowe spelniaja tak
wazna funkcje w globalnej gospodarce, siegam do ekonomiki tego zagadnienia.
Pozwala ona wyjasnic, dlaczego sa one najlepszym mechanizmem transferu
umiejetnogci techniczno-produkcyjnych. Po prostu przenosza te wiedze
w,,pakiecie" obejmujacym kapital, technologie, kompetencje menedzerskie itd.
Dlatego na przyklad klapa zakonczyl sie transfer technologii do krajcw
komunistycznych, gdzic wszystko kupowano oddzielnie, przy czym management
pozostawal w reku planistycznych nieudacznikow, a sukcesem - transfer tychze
technologii do krajow postkomunistycznych.
(NOTE: I w jednym i w drugim przypadku byla klapa, bowiem kraje-odbiorcy byly
nieprzygotowane, glownie kulturalnie, na ow transfer. Dobry przyklad to FSO w
Warszawie, ktore co prawda wdrozylo licenje Fiata czy Daewoo, ale nie bylo w
stanie ich dalej rozwijac, wlasnie ze wzgledu na brak kapitalu, niezbednego
do rozwoju tzw. R&D czy badan i wdrozen oraz faktu, ze owe licencje przyszly
z zewnatrz, z krajow o odmiennych tradycjach technicznych).
Innymi slowy - o gospodarce globalnej, jej funkcjonowaniu i pozytkach z niej
plynacych dowiaduje sie z literatury opartej na sprawdzonej wiedzy, podczas
gdy piszacy ksiazki o globalizacji jej przeciwnicy z reguly o gospodarce
wiedza niewiele.
(NOTE: Przyganial, kociol garnkowi. Winiecki, kompletny ignorant, krytykuje
swych ideowych przeciwnikow nie na zasadzie argumentacji ad merutum, ale ad
personam, zarzycajac adwersarzom niewiedze, pomimo swej wlasnej kompletnej
ignoracji. Niestety, Winiecki to typowy neoliberalny domatyk, ktory skrajnie
uproszczone modele ekonomii neoliberalnej bierze za rzeczywistosc
gospodarcza…).
Nie bardzo wiadomo, jakie kompetencje mieli dwaj Nierncy piszacy o rzekomo
dominujqccj zasadzie 20/80 i cytowani bezrefleksyjnie przez pare, kolejnych
lat, zanim nie zostali wyparci z mediow przez innych autorow gladko pisanych
nonsensow. Przypominam: 20 proc. Sily roboczej zaspokaja potrzeby na dobra i
uslugi calego swiata, a 80 proc. jest z produkcyjnego punktu widzenia
niepotrzebne. Nonsens oczywisty, latwo weryfikowalny ze statystyk sily
roboczej, zatrudnienia i bezrobocia.
(NOTE: Winiecki nie podaje tu zdnego dowodu, tylkostwierdza, iz go (rzekomo
zreszta) zna. Powolywanie sie na statystyki bezrobocia nie ma sensu, bowiem
wedlug tych statystyk bezrobocie w Afganistanie (8%) jest podobne do tego w
Australii (8.1%), a w Meksyku (2.6%) jest znacznie nizsze niz w USA (4.5%) –
dane z 1999 CIA World Factbook. A tymczasem nielegalni imiranci wala z
Afganistanu do Australii i z Mekszyku do USA, a nie odwrotnie).
Nie wiadomo tez, jakie kwalifikacje ma multikulturaIny autor nie mniej
bzdurnej ksiazeczki o globalizacji (wspomniany juz przeze mnie z innej okazji
na tych lamach). Nie wiadomo, jakie dokladnie kwalifikacje ma autor
“Turbokapitalizmu", przedstawiany jako