Dodaj do ulubionych

Kiedy EURO w Polsce?

IP: *.sgh.waw.pl 07.12.02, 19:00
No właśnie. Jaki termin uważacie za optymalny. Jakie warunki powinniśmy
najpierw spełnić? A może to w ogóle głupi pomysł? Proszęo o ARGUMENTY, nie
emocje.

Pozdrawiam :)

Obserwuj wątek
    • feezyk Re: Kiedy EURO w Polsce? 07.12.02, 23:33
      Warunki:
      -przystapic do EU
      -spelnic kryteria fiskalne i monetarne

      Czy?
      Tak.

      Dlaczego?
      Zeby uniknac ryzyka kursowego i
      uproscic wymiane handlowa,
      ulatwic inwestycje

      Kiedy?
      Po zrestrukturyzowaniu gospodarki i
      zmniejszeniu sztywnosci systemu plac

      Na moj gust, potrzeba jeszcze okolo 5
      lat dobrych rzadow, zeby polska
      gospodarka mogla wytrzymac otwarta konkurencje.
      Przynajmniej.

      Pozdrawiam
      F.




      • Gość: € fan Re: Kiedy EURO w Polsce? IP: *.u.mcnet.pl 09.12.02, 11:43
        Jak najszybciej. Oby jak najszybciej...
      • Gość: Zbigniew Re: Kiedy EURO w Polsce? IP: *.waw.cdp.pl / 62.111.223.* 09.12.02, 13:02
        feezyk napisał:

        > Warunki:
        > -przystapic do EU
        > -spelnic kryteria fiskalne i monetarne
        >
        > Czy?
        > Tak.
        >
        > Dlaczego?
        > Zeby uniknac ryzyka kursowego i
        > uproscic wymiane handlowa,
        > ulatwic inwestycje
        >
        > Kiedy?
        > Po zrestrukturyzowaniu gospodarki i
        > zmniejszeniu sztywnosci systemu plac
        >
        > Na moj gust, potrzeba jeszcze okolo 5
        > lat dobrych rzadow, zeby polska
        > gospodarka mogla wytrzymac otwarta konkurencje.
        > Przynajmniej.
        Jakoś Bułgaria , Czarnogóra i Estonia są innego zdania.Tak samo powiązanie
        waluty z euro nie zaszkodziło gospodarkom Czarnej Afryki ( strefa franka )
        i kilku innym krajom.Już powiązanie waluty polskiej z euro było by lepszym
        wyjściem niż hustawka kursów góra-dół jaka miała miejsce w latach 1999-2001.
        • feezyk Re: Kiedy EURO w Polsce? 09.12.02, 14:43
          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

          > feezyk napisał:
          >
          > > Warunki:
          > > -przystapic do EU
          > > -spelnic kryteria fiskalne i monetarne
          > >
          > > Czy?
          > > Tak.
          > >
          > > Dlaczego?
          > > Zeby uniknac ryzyka kursowego i
          > > uproscic wymiane handlowa,
          > > ulatwic inwestycje
          > >
          > > Kiedy?
          > > Po zrestrukturyzowaniu gospodarki i
          > > zmniejszeniu sztywnosci systemu plac
          > >
          > > Na moj gust, potrzeba jeszcze okolo 5
          > > lat dobrych rzadow, zeby polska
          > > gospodarka mogla wytrzymac otwarta
          konkurencje.
          > > Przynajmniej.
          > Jakoś Bułgaria , Czarnogóra i Estonia są
          innego
          > zdania.

          1) To moja luzna opinia. Moze przedstawisz
          swoja, z uzasadnieniem, a nie (mala) garsc
          przykladow?

          2) Wymieniles relatywnie male i
          otwarte gospodarki, ktore maja prawdopodobnie
          mniejsze klopoty strukturalne niz gospodarka
          polska

          > Tak samo powiązanie waluty z euro nie zaszkodziło
          > gospodarkom Czarnej Afryki ( strefa franka )

          To zupelnie inny typ gospodarek...
          Duzy udzial wymianu towarowej i
          produkcji surowcow...

          Sa tam zwiazki zawodowe?

          > i kilku innym krajom.

          np. Argentynie...

          > Już powiązanie waluty polskiej
          > z euro było by lepszym
          > wyjściem niż hustawka kursów góra-dół jaka miała
          > miejsce w latach 1999-2001.

          He, he, zlotowka jest efektywnie
          niemal sztywno zwiazana z dolarem.
          Pech chcial, ze w latach 1999-2001
          Euro spadlo do dolara. Ale teraz euro
          ma szanse sie dalej umacniac...

          Jesli pojdzie za szybko, to przy polskim
          sztywnym sytemie plac, silnych zwiazkach
          i duzych wydatkach socjalnych (indeksowanych
          w zlotych), konkurencyjnosc polskiego
          eksportu ma szanse spasc. Vide Argentyna.

          Pozdrawiam
          F.

          • Gość: Zbigniew Re: Kiedy EURO w Polsce? IP: *.kra.cdp.pl / *.magic-net.pl 10.12.02, 21:17
            Powiązanie polskiej waluty z innymi jest potrzebą chwili.Podobnie jak w innych
            krajach ( w Europie większość walut była ze sobą powiązana od lat 60.)
            spowoduje to stabilizację zysków zarówno eksporterów jak i importerów i spadek
            kosztów transakcji zagranicznych.Doświadczenia lat 90. w Polsce i prawie całego
            okresu powojennego w Europie potwierdzają , że kurs w pewnych widełkach wahań
            jest korzystniejszy od kursu puszczonego na żywioł.
            Przykład Argentyny jak i Rosji w roku 1998 świadczą tylko o chciejstwie tych
            krajów polepszenia sobie poziomu życia dzięki przewartościowaniu kursu
            walutowego.Poza nimi dziesiątki krajów ( i to dużych ) chwalą sobie powiązanie
            własnej waluty z walutą głównego obszaru eksportu i importu.
    • Gość: BUFFET=hydraulik Dlaczego sceptycyzm? Możliwy fiat money crisis.. IP: *.cidernet.pl / *.cidernet.pl 10.12.02, 23:36
      Witam,
      zacznę od 2 rzeczy - dla tych , którzy nie pierwszy raz czytają moje wypociny
      informacja - zmieniam nick, BUFFETowi za blisko do BUFFONa....hydraulik brzmi
      skromniej...

      Zastrzegam na wstępie, że jestem za jak najszybszym wejściem Polski do UE - w
      obecnych warunkach geopolitycznych i gospodarczych nie widzę alternatywy
      (MACIEJ sugeruje NAFT'e, ale to traktuję w kategorii żartu...), nie mniej
      uważam, że przejście na Euro należy maksymalnie opóźnić.

      Dlaczego jestem sceptyczny i nie uważam, że należy się na tempo garnąć do
      zamiany PLN na EUR?
      O konkurencyjności gospodarek niech wypowiedzą się Ci, którzy lepiej się na tym
      znają, ja chcę zwrócić uwagę na inne fakty...

      Uważam,że obecnie istnieje BARDZO POWAŻNE RYZYKO wywrócenia traktatu z
      Maastricht. Dlaczego?
      Precedens został stworzony w Holandii - państwo za pieniądze podatników
      praktycznie zrenacjonalizowało KPN, flagowy holenderski telekom - chroniąc go
      przed bankructwem, nad bardzo podobną operacją zastanawiają się Francuzi wobec
      FT. W kolejce stoją liczne przedsiębiorstwa niemieckie.
      Giełdy notują po raz pierwszy od lat 30-tych niemieckie banki komercyjne
      (Commerzbank AG, Hypovereins Bank AG i in.) na poziomie niewielkich ułamków
      wartości księgowej (np. Commerz - 30%!!) oznacza to, że będą bardzo duże
      kłopoty z systemem bankowym tego państwa - najprawdopodobniej sanacja
      niemieckiego systemu bankowego może wymagać uruchomienia olbrzymich,
      nadzwyczajnych środków. W sytuacji, gdy budżety większości państw strefy Euro
      znajdują się na granicy 3% PKB, zapisanego w T. z Maastricht (niemiecki i
      portugalski nawet owe 3% przekroczył)znalezienie środków może być kłopotliwe -
      źródła tych nadzwyczajnych pieniędzy widzę dwa - pierwsze - oszczędności na
      obecnych kandydatach do UE, co częściowo już jest robione ( wiele
      wynegocjowanych przez Polskę rozdziałow zawiera zapisy o wiele gorsze finansowo
      od wstępnych deklaracji UE sprzed 3 - 4 lat) i drugie to zniesienie ograniczeń
      deficytu z Maastricht. Zapewne wykorzystane zostaną oba źródła - więc jako
      Polacy nie miejmy zbytnich oczekiwań na El Dorado po wejściu do UE....
      Obalenie traktatu z Maastricht przyczyniłoby się do znacznego osłabienia Euro,
      a waluta ta przestała by być traktowana jako zastępcza waluta rezerwowa
      (uzupełnienie USD).

      A więc wiązać w jakimś stopniu PLN z USD? NIE!!!!
      Amerykański system finansowy również nie ma się dobrze. Doszło do odwrócenia
      się 20 letniego trendu wzrostowego na USD. Skala długu USA a także stopień
      zaangażowania amerykańskich money centers( JP Morgan Chase, Citigroup, Bank of
      America itp. - łącznie na sumę ok. 56 bilionów USD wartości teoretycznej
      instrumentów, tzw. notional value) w derywaty wysokiego ryzyka (np.
      wielopłaszczyznowe swapy na waluty latynoskie zawarte na rynkach
      międzybankowych o bardzo ograniczonej płynności lub wysoko lewarowane kontrakty
      na stopy procentowe - lewar przekracza nawet 800 w niektórych przypadkach)
      powoduje, że system finansowy USA stał się niesłychanie wrażliwy na
      nieprzewidziane zdarzenia w otoczeniu rynku walutowego -gwałtowne wycofanie się
      inwestorów z Treasury bonds w warunkach rosnącego deficytu budżetowego,
      finansowanego dopływem środków zzewnątrz (ok 500 mld USD rocznie, przy 10,1
      biliona USD PKB w 2001 r.)może spowodować potężną burzę w tym systemie...moim
      (i nie tylko moim - firma o której piszę, już się parę razy przed Wall Street w
      tej sprawie tłumaczyła) prywatnym kandydatem na zapalnik takiego kryzysu są
      możliwe problemy finansowe JP Morgan Chase, jakie może mieć ten bank (choć to
      złe słowo w odniesieniu do tej instytucji - należałoby raczej pisać o funduszu
      hedge, spekulującym na kosmiczną wręcz skalę na rynkach derywatów wkładami
      obywateli - ciekawe, czy oni o tym wiedzą?)w przypadku znaczących ruchów na
      rynku stóp procentowych i złota połączonych poprzez tzw. paradoks Gibsona we
      współzależny system... (nawiasem mówiąc JPM próbuje wykorzystać paradoks
      Gibsona do swych operacji na tych rynkach).Oczywiście FED pospieszyłby na
      ratunek JPM tyle, że 200 mld USD pożyczki jak w przypadku funduszu hedge
      LongTerm Capital Management to byłaby tu zaledwie kropelka - tu mogą być
      potrzebne BILIONY USD...

      Jakie więc widzę wyjścia?
      Na dziś - zwiększyć udział franka szwajcarskiego w rezerwach walutowych Polski
      kosztem USD i EUR, i znacznie zwiększyć udział złota w układzie rezerw państwa.
      Na jutro - po wykonaniu powyższego wchodzić do systemu ERMS II z opcją jego
      natychmiastowego opuszczenia w przypadku znaczących problemów finansowych na
      świecie i czasowego wprowadzenia golden standard (częściowego pokrycia w złocie
      PLN na bazie zwiększonych rezerw tego kruszcu, z równoczesnym przygotowaniem
      ograniczeń w nabywaniu złota, by uniknąć rozdrapania jego rezerw )....
      Czy "odkrywam tu Amerykę?"
      Nie - Chiny już robią podobne ruchy ze swoimi rezerwami walutowymi (przede
      wszystkim zwiększają udział złota), otwierają też pierwszą poza Hongkongiem
      giełdę złota w Chinach komunistycznych, gdzie przewiduje się realizowanie
      transakcji zarówno spot jak i futures.....
      Międzynarodowy rynek złota ma bardzo poważne przecieki co do faktu, że ChRL
      rozważa wprowadzenie powiązania yuana ze złotem ,na stosunkowo korzystnym dla
      tej waluty poziomie, by na razie nie powodować jej nadmiernej aprecjacji, ale
      jednocześnie mieć zabezpieczenie...
      Wspomniany ruch z giełdą złota, a także parę innych zmian prawnych wskazuje, że
      nie są to jedynie akademickie rozważania...
      Chiny wydają się dość poważnie liczyć się z możliwością wystąpienia fiat money
      crisis (ogólnoświatowym spadkiem zaufania do papierowej waluty, która może
      przybrać rozmiary globalnego kryzysu walutowego)....

      PZDR
      • Gość: Konrad Pesymista z Ciebie .... IP: *.sgh.waw.pl 11.12.02, 15:59

        W sytuacji, gdy budżety większości państw strefy Euro
        > znajdują się na granicy 3% PKB, zapisanego w T. z Maastricht (niemiecki i
        > portugalski nawet owe 3% przekroczył)znalezienie środków może być
        kłopotliwe -

        ...chyba masz na myśli deficyty budżetowe tych państ. My bez EURO
        przekraczamy 5%PKB


        > źródła tych nadzwyczajnych pieniędzy widzę dwa:

        pierwsze
        - oszczędności na
        > obecnych kandydatach do UE,

        > drugie

        to zniesienie ograniczeń deficytu z Maastricht.

        Drugie powinno być pierwsze, a pierwsze ostatnie (n-te, bo dostaniemy dośćmało
        w porównaniu z np. niemieckim deficytem). Są obawy co do pierwszego, ale wiele
        wskazuje na to, że pomusły których się boisz pozostaną pustym populizmem.



        > A więc wiązać w jakimś stopniu PLN z USD? NIE!!!!


        > Jakie więc widzę wyjścia?
        > Na dziś - zwiększyć udział franka szwajcarskiego w rezerwach walutowych
        Polski

        Gold Standardu już nie cytuję.

        Buffet, nie mam sił i czasu by teraz z Tobą polemizować, bo argumentów
        przedstawiasz wiele, a wśród nich sporo ciekawych i ważnych. Moje ogóle
        wrażenie jest takie, że obecny dołek gospodarczy postrzegasz jako coś na skalę
        Wielkiego Kryzysu i próbujesz znaleźć optymalne (Twoim zdaniem) wyjście.
        Wkrótce przyłączę się do tej dyskusji. A póki co zastanów się, czy sytuacja
        jest aż tak zła jak Ci się wydaje.

        Nie wal z armaty do wróbelka.


        Pozdrówka,
        • Gość: hydraulik d BUFFET Pesymista z Ciebie .... IP: *.cidernet.pl / *.cidernet.pl 12.12.02, 23:09
          Konradzie

          Ależ my zaczynamy właśnie najpoważniejszy kryzys od lat 30-tych!!! Masz rację
          JESZCZE nie jest tak źle i wskutek stosowania rozmaitych tricków Keynesiańskich
          przez rządy i banki centralne (przede wszystkim w USA) gospodarki świata
          stosunkowo powoli obsuwają się w otchłań - ale giełdy nie pozostawiają złudzeń -
          spadki będą trwały jeszcze bardzo długo, a ja wiem jedno - ekonomiści się
          czasem mylą, rządowi ekonomiści na ogół się mylą (przynajmniej w tym , co
          głoszą dla publiczności w celu niewywoływania paniki)za to giełdy nie mylą się
          NIGDY....Wykresy indeksów amerykańskich pokazują, że w 2000 r. rozpoczęliśmy
          korektę CAŁEGO WZROSTU z lat 1932 - 2000 (dla przypomnienia - dno Dow Jones
          Industrial Average DJIA 8.07.1932 to 41,4 pkt, szczyt - 11750 pkt). Uważam, że
          obecnie mamy "kwiecień - maj 1930 r." - jest więc jescze stosunkowo dobrze, ale
          będzie gorzej....
          Czy ten kryzys będzie "większy" czy "mniejszy" niż ten z lat 30-ych trudno
          powiedzieć, zresztą nie ma to aż takiego znaczenia -będzie źle i tyle...
          Ale to temat na długą dyskusję, na którą nie mam teraz czasu. To, co piszę
          poniżej to mój stary post z września tego roku, który tu wyciągnąłem jeszcze
          raz, by oszczędzić trochę czasu na pisaniu :-)napisałem to jako odpowiedź
          MACIEJOWI, dlatego ewentualne wycieczki osobiste, gdyby takie się tu pomimo
          mojej cenzury ostały nie są kierowane do nikogo z Was, czytających to obecnie:

          "Nie głoszę też, jak niektórzy tutaj, że nadchodzi koniec kapitalizmu, dolara
          itp. Jakkolwiek nadchodzi poważny kryzys gospodarczy
          (tzw deflacyjna "zima" Kondratiewa - poczytaj serdeńko prace takiego starego
          ekonomisty jak Joseph Schumpeter, Ś.P. profesor Harvard University specjalista
          od cykli gospodarczych, rodem z Austrii, lub wrzuć w wyszukiwarkę "Kondratieff
          cycle", jeśli nie wiesz kim był Kondratiew i co to jest cykl Kondratiewa) - po
          usunięciu długu z systemu ekonomicznego (co można zrobić dwojako - albo
          spłacając go, albo bankrutując - oba sposoby są silnie deflacjogenne jeśli
          robić to na masową skalę)USA i cały świat ponownie wkroczą na ścieżkę
          wzrostową, niestety ten proces musi długo potrwać, gdyż i dług jest rekordowy w
          historii USA, nawet licząc w oparciu o tzw. constant dollar (po korekcie o
          inflację).
          [....]
          obecna
          sytuacja USA BARDZO PRZYPOMINA sytuację Japonii sprzed 10 lat (podstawowa
          różnica - Japonia nadal jest głównym kredytodawcą świata a USA głównym
          kredytobiorcą).
          Konkrety? Oto one:

          1. W latach 80-tych dynamika rocznego REALNEGO (skorygowanego o inflację
          mierzoną CPI - Consumer Price Index) przyrostu zysków spółek indeksu SP500
          wynosiła średnio ok. 11% - analogicznie dla japońskiego Nikkei 225 w latach
          1955 - 1975 to średnio 9,5%.

          2. W pierwszej połowie lat 90tych dynamika dla SP500 spadła do ok. 7% rocznie,
          by ostatecznie w latach 1998 - 2000 spaść do 4,5% (ile z tego to zyski
          papierowe, osiągnięte dzięki księgowym, tego nadal do końca nie wiemy).
          Analogicznie dla Nikkei 225 realna dynamika przyrostu zysku w latach 80-tych to
          zaledwie 4%. Spadek dynamiki przyrostu rocznych zysków w USA, oprócz wyraźnego
          długofalowego spowalniania gospodarki ma swoją przyczynę w rosnącym zadłużeniu
          przedsiębiorstw w USA - obsługa zadłużenia zżera coraz większą część ZYSKÓW.
          W tym roku pomimo wyjątkowo niskich stóp procentowych FED, kredyt dla
          korporacji jest najdroższy od 10 lat... A co banki sądzą o
          perspektywach kredytobiorców?????

          3. W warunkach spowalniającej gospodarki doszło do napływu wielkich pieniędzy
          drobnych inwestorów (z kredytu) na giełdy akcyjne i oderwania się wyceny akcji
          od wszelkich realiów - USA - lata 1996 - 2000, dla Japonii 1984 - 1989.W tych
          warunkach szczyt dla akcji uformował się dla Japoni 28.12.1989, dla USA -
          28.03.2000 (ten 28 to akurat przypadek....)

          4. Na indeksach uformowały się wielkie formacje odwrócenia trendu "FORMACJE
          GŁOWY I RAMION", zapowiadające poważne spadki, z masowym udziałem drobnych
          inwestorów - (hossa kucharek) - USA lata 1997/98 - 2002, Japonia - 1987 - 1992.
          Hossa kucharek ZAWSZE kończy długotrwałe wzrosty - tak uczy historia

          5. Po tym wszystkim nastąpiło przebicie linii szyi na tych formacjach - USA 10 -
          12.07.2002, Japonia - 1992 r. Jest tu pewna różnica - w USA nastąpił
          podręcznikowy ruch powrotny do przełamanej linii szyi w sierpniu 2002 (który
          nieoceniona w tym względzie CNBC zaraz ogłosiła jako nową hossę - no cóż,
          byłaby to pierwsza w historii hossa, zaczynająca się od ogłoszenia jej w
          telewizji :-))))))w Japonii taki ruch nie wystąpił - akcje spadły po
          przebiciu o ok. 50% wskutek załamiania się hossy na rynku Real Estate....

          6. Po szczycie na akcjach, przyspieszeniu uległa hossa na rynku nieruchomości
          (USA - 2001, Japonia 1990/91) z równoczesnym spadkiem ilości nowobudowanych
          domów i wzrostem ilości zaciąganych kredytów na zakup istniejących domów -
          objawy nastawienia spekulacyjnego ,(!!!!) a nie wynikającego z poprawy
          koniunktury w budownictwie!!!!
          Najlepszym dowodem na "trwałość" hossy na rynku Real Estate jest zachowanie
          Legal Insiders w firmach budowlanych - kierownictwa firm budowlanych w II
          kwartale 2002 sprzedały akcje swych firm na prawie 300 mln USD; gdyby
          perspektywy tego rynku były świetlane, to zapewne kierownictwa kupowałyby akcje
          swych firm na wyścigi ?

          7. Krach na rynku nieruchomości - Japonia 1992 - USA jeszcze nie (2002/2003? -
          rośnie ilość stanów w USA, gdzie ceny nieruchomości są już stabilne, lub
          zaczynają lekko spadać - to objaw wyczerpywania się siły trendu!!!!! [ten
          akapit jest nieaktualny, ceny nieruchomości nadal lekko rosną, ale dynamika
          tych wzrostów spada....]
          To samo pokazuje indeks HMI, obrazujący wzrosty cen na rynku nieruchomości -
          dynamika tego wzrostu spada, co ZAWSZE jest wstępem do odwrócenia trendu.
          Hossa na nieruchomościach to ostatni element kończącego się cyklu wzrostowego w
          gospodarce a jej koniec następuje 1-3 lat po szczycie na rynku akcji...

          8. Nieskuteczność agresywnych obniżek stóp procentowych. FED rekordowo
          agresywnie obniżał stopy w 2001 r.,w normalnych warunkach gospodarka po takiej
          serii obniżek dzisiaj by już wykazywała solidny wzrost, tymczasem wszystko
          słabnie, a nie wzmacnia się.
          Ostatnim razem stopy % tak szybko obniżane były w....1930 r., z podobnym
          skutkiem jak dziś - gospodarka nie przyśpieszyła, czego przyczyna jest
          oczywista - gigantyczne zadłużenie korporacyjne, gospodarstw domowych i samego
          państwa USA - łącznie 32 biliony [am. trillions] USD - dla porównania PKB
          USA za 2001 r wyniósł 10,1 biliona USD)-
          Japonia - lata 90-te silne obniżki, obecna stopa podstawowa Bank of Japan
          0,25 %, chwilami było nawet 0,00%...

          9. Wskaźnik cena/zysk (P/E)dla SP500 osiągnął w tym roku w marcu w USA
          historyczny rekord 61 - Japonia analogicznie 1991/92 rekord P/E;
          przy poziomie P/E 25 podręczniki dla studentów ekonomii mówią, że akcje są
          drogie...

          Ciąg dalszy nastąpi....
          Hydraulik, dawniej BUFFET
          • Gość: KONRADOS Wielki Kryzys??? IP: *.sgh.waw.pl 13.12.02, 21:30
            Hydrauliku,

            Wielki Kryzys to nie moja działka, ale chętnie się nim zajmę, bo zbyt długo to
            odkładam. Rozsadek nakazuje mi głębsze studia przed rozpoczęciem dyskusji, ale
            niecierpliwość bierze tym razem górę. Wybacz mi, jeśli za jakiś czas zdarzy mi
            się wycofać z którejś z opinii.

            Będę ostrożny, a w miarę zdobywania wiedzy coraz pewniejszy siebie. Na dobry
            początek chciałbym z Tobą uzgodnić pewne minimum aksjomatów Wielkiego Kryzysu.
            Słowem, kilka faktów, co do których będziemy się zgadzali. Oto one, ale lista
            nie jest jeszcze kompletna:

            1. Brak jest pełnego wyjaśnienia przyczyn tej Katastrofy. Za najbardziej
            wiarygodne uznaję wątki Miliona Friedmana i Anne Schwarz z „The monetary
            history of the United States”. Książę miałem w ręku bardzo dawno i czytałem
            jedynie fragmenty, ale jest to bodaj najczęściej cytowana pozycja przy
            wyjaśnianiu tamtych zdarzeń. Proponuję nazwać ją Biblią i z dużym szacunkiem
            podchodzić do jej nauk.

            2. Wielki Kryzys to upadek zaufania do całego systemu finansowo-
            bankowego. Z tego powodu większość modeli ekonomicznych opisujących
            funkcjonowanie gospodarki w normalnych warunkach nie zdaje egzaminu w
            odniesieniu to tamtych wydarzeń, (bo np. założenia o racjonalności podmiotów
            zdecydowanie się katuszą).

            3. Świat się od tamtych lat mocno zmienił. Upadł m.in. Gold Standard,
            czego implikacje rozwinę w osobnym poście. Warto przyjrzeć się jednak
            rozwiązaniom instytucjonalnym, jakie od tamtego czasu nastąpiły. I poszukać
            dobrych analiz ich skutków.

            4. Ważne jest też to, i tu folguję własnej intuicji, bo nie czytałem
            dobrych artykułów, że przez świadomość pewnych błędów tamtego okresu decydenci
            polityczni nie dopuszczą łatwo do ich popełnienia. Także wielcy gracze
            giełdowi mają z pewnością świadomość tamtych wydarzeń.

            5. We wszelkich porównaniach z Wielkim Kryzysem proponuję posługiwać się
            wskaźnikami nieco bardziej wiarygodnymi, niż bieżący poziom Dow’a, który mówi
            przecież bardzo mało. DJIA ostro wtedy pikował po okresie wspaniałej hossy, co
            bardzo wszystkich zabolało. Do tej pory nie zdarzyło się jednak, by wyraźnie
            przeceniony rynek zwalił się nagle na mordę. (czy średnie P/E = 65 to rekord
            dla NYSE ?).

            6. Pamiętaj, że Wielki Kryzys to rozdmuchane do granic absurdu notowania
            akcji z jednej strony, a kiepskie dane o stanie koniunktury z drugiej. Są w
            gospodarce tzw. zmienne wyprzedzające (leading indicators) np. poziom zapasów
            w przedsiębiorstwach, poziom zamówień, ilość wniosków o wydanie pozwolenia na
            budowę, itp., które z wielkim prawdopodobieństwem pozwalają orzekać o stanie
            koniunktury. Te wskaźniki w większości przypadków mocno pogarszały się już pół
            roku przed Wielkim Kryzysem. Ich obecne poziomy można łatwo sprawdzić, ale o
            ile pamiętam napawają ostrożnym optymizmem. Analizujesz co prawda rynek
            nieruchomości, ale istnieją przecież i inne obszary.

            Tak więc, do wykresów i danych, Panowie. No i literatury fachowej, bo z całym
            szacunkiem, ale są na tym świecie lepsi od nas. A’propos autorytetów, to dzieł
            Schumpetera co prawda nie czytałem (kiedyś przyjdzie na to czas), ale
            proponuję powoływać się na literaturę cokolwiek nowszą niż Hayek („), Keynes
            (Maciej), Smith (Co drugi na Forum). Ich czas już minął, a spadkobiercy nie
            spali (jakkolwiek student ekonomii w III RP ma uzasadnione prawo myśleć, że
            było inaczej). Generalnie, co do cykli Kondratiewa, to mam o nich następujące
            zdanie, (nie odkrywam tu bynajmniej Ameryki):

            O kant dupy rozbić każdą deterministyczną teorię cykli (przynajmniej w takim
            jak Kondratiewa wydaniu). To tak jakby upatrywać przyczyn ruchów GDP (PKB) w
            obrazku będącym jego wykresem. Że wykres jakoś tam wygląda nie stanowi
            przyczyny tego, co stanie się z nim dalej. Znajdź mi serdelko jakiś autorytet
            ekonomiczny, powołujący się dziś na teorie cykli tego Pana. Niżej proponuję Ci
            coś w zamian, na co w fachowej literaturze bez trudu się natkniesz (RCB).

            Do tej pory nie udało się wyjaśnić dokładnie przyczyn występowania ruchów GDP
            i innych zmiennych (nie chcę używać dalej słowa cykl, bo to pojęcie oznacza
            jakiś determinizm). Za największe osiągniecie należy uznać nowatorski kierunek
            badań zapoczątkowany w 1981 przez Kydlanda i Prescotta (badacze z uniwerku w
            Minessocie),:

            Tzw. Modele RBC (Real Business Cycle)

            Nie mam już czasu o nich pisać (może dokończę w osobnym poście). Idzie w nich
            o to, że przy minimalnej ilości bardzo wiarygodnych założeń o gospodarce
            (wielka zaleta) generują bardzo wiarygodne ścieżki czasowe różnych zmiennych
            makro- przy „podstawianiu” całego zestawu mierzalnych parametrów (np. udziału
            płac w PKB, stopy procentowej, etc.). Proces dopasowywania takich modeli do
            przeszłych i alternatywnych scenariuszy rozwoju wydarzeń to proces ich tzw.
            kalibracji (matematycznie dość nietrywialna zabawa). Modele te zakładają, że
            szoki w GDP (PKB ) powstają z losowych impulsów w rozwoju technologii i
            poprzez funkcję produkcji oddziałują na wszystkie pozostałe zmienne. Rozwój
            technologii od czegoś wprawdzie zależy, ale:

            • Na obecnym etapie modelowania nie ma ani danych, ani metod ich
            obróbki, ani mocy obliczeniowych by ustalić mechanizm powstawania szoków
            technologicznych inny niż losowy

            • Nawet po tak mocnym założeniu (losowość szoków), modele ładnie
            dopasowują się do danych empirycznych i ładnie prognozują przyszłość

            Do twoich ośmiu postulatów ustosunkuję się już wkrótce (do każdego z osobna).
            A na koniec propozycja. Sprawdź, jak w obliczu „kryzysu” reaguje sam Buffet.



            www.berkshirehathaway.com/
            Pozdrówka,

            KONRADOS
            • Gość: KONRADOS Konrad=KONRADOS (walnąłem się w nicku) IP: *.sgh.waw.pl 13.12.02, 22:03
            • Gość: Hydraulik Re: Na pewno Duży, czy Wielki? - nie wiem... IP: *.cidernet.pl / *.cidernet.pl 14.12.02, 00:08
              Gość portalu: KONRADOS napisał(a):

              ) Wybacz mi, jeśli za jakiś czas zdarzy mi
              ) się wycofać z którejś z opinii.

              Każdy ma prawo się mylić - ja też nie jestem nieomylny....

              ) 1. Brak jest pełnego wyjaśnienia przyczyn tej Katastrofy. Za najbardziej
              ) wiarygodne uznaję wątki Miliona Friedmana i Anne Schwarz z „The monetary
              ) history of the United States”. Książę miałem w ręku bardzo dawno i czytał
              ) em
              ) jedynie fragmenty, ale jest to bodaj najczęściej cytowana pozycja przy
              ) wyjaśnianiu tamtych zdarzeń. Proponuję nazwać ją Biblią i z dużym szacunkiem
              ) podchodzić do jej nauk.

              W wielu kwestiach nie zgadzam się z Friedmanem (np. ujemny podatek dla
              najbiedniejszych -w formie zwrotu - teoretycznie piękna myśl, w praktyce
              biedacy muszą umieć wypełnić kwestionariusz podatkowy, co u dużej części
              przekracza ich możliwości), pod wieloma zaś koncepcjami sam podpisalbym się
              chętnie, gdyby on ich wcześniej nie wymyślił (np. window of opportunity - wynik
              obserwacji Miltona i jego żony Rose - wąski przedział czasowy możliwości
              dokonania reform)

              ) 2. Wielki Kryzys to upadek zaufania do całego systemu finansowo-
              ) bankowego. Z tego powodu większość modeli ekonomicznych opisujących
              ) funkcjonowanie gospodarki w normalnych warunkach nie zdaje egzaminu w
              ) odniesieniu to tamtych wydarzeń, (bo np. założenia o racjonalności podmiotów
              ) zdecydowanie się katuszą).

              Podmioty gospodarcze działają quasiracjonalnie - pojedyncze decyzje firm mogą
              wychodzić z racjonalnych przesłanek, a w swej masie wektor wypadkowy tych
              decyzji może prowadzić np. do nieracjonalnego radosnego przeinwestowania (vide
              telekomy w późnych latach 90-tych)...
              Co do zaufania - święta racja, a jak dziś jest z zaufaniem do firm giełdowych w
              USA? A jak ma się ocena firm na podstawie zysków pro forma, zamiast wg
              standardów GAAP do kwestii zaufania?

              ) 3. Świat się od tamtych lat mocno zmienił. Upadł m.in. Gold Standard,
              ) czego implikacje rozwinę w osobnym poście. Warto przyjrzeć się jednak
              ) rozwiązaniom instytucjonalnym, jakie od tamtego czasu nastąpiły. I poszukać
              ) dobrych analiz ich skutków.
              Nie pokładałbym nadmiernego zaufania w instytucjach.... np. Office of the
              Currency Comptrolling (OCC) ma za zadanie m.in. pilnować kwestii derywatów, a
              dopuściło do hazardowych wręcz zagrywek na tych rynkach w wydaniu JPM, Citi czy
              B. of America.
              Poza tym zwróć uwagę na to, że decydenci na ogół wspaniale walczą z cieniem
              poprzedniego zagrożenia (np. u nas RPP,a w niej szczególnie Marek Dąbrowski tak
              wspaniale walczy z inflacją, że prowadzi kraj ku deflacji. Tak opluwany tu w
              postach Balcerowicz jest jednym z rozsądniejszych jej członków, umiejący
              wznieść się ponad własną działkę w ekonomii) nie umiejąc w porę wykryć zarzewii
              nowego problemu...

              )
              ) 4. Ważne jest też to, i tu folguję własnej intuicji, bo nie czytałem
              ) dobrych artykułów, że przez świadomość pewnych błędów tamtego okresu
              decydenci polityczni nie dopuszczą łatwo do ich popełnienia. Także wielcy
              gracze giełdowi mają z pewnością świadomość tamtych wydarzeń.

              I tu się mylisz - powszechne jest myślenie: "nie tym razem", "to
              niemożliwe", "przecież mamy komputery i nowoczesne osiągnięcia nauki" itp.
              )
              ) 5. We wszelkich porównaniach z Wielkim Kryzysem proponuję posługiwać się
              ) wskaźnikami nieco bardziej wiarygodnymi, niż bieżący poziom Dow’a, który
              ) mówi
              ) przecież bardzo mało. DJIA ostro wtedy pikował po okresie wspaniałej hossy,
              co
              ) bardzo wszystkich zabolało. Do tej pory nie zdarzyło się jednak, by wyraźnie
              ) przeceniony rynek zwalił się nagle na mordę. (czy średnie P/E = 65 to rekord
              ) dla NYSE?).

              Tak, to jest rekord w całej historii NYSE !!!!

              ) 6. Pamiętaj, że Wielki Kryzys to rozdmuchane do granic absurdu notowania
              ) akcji z jednej strony, a kiepskie dane o stanie koniunktury z drugiej. Są w
              ) gospodarce tzw. zmienne wyprzedzające (leading indicators)
              ) koniunktury. Te wskaźniki w większości przypadków mocno pogarszały się już
              pół
              ) roku przed Wielkim Kryzysem. Ich obecne poziomy można łatwo sprawdzić, ale o
              ) ile pamiętam napawają ostrożnym optymizmem. Analizujesz co prawda rynek
              ) nieruchomości, ale istnieją przecież i inne obszary.

              LEI (leading indicators) w USA spadało w okresie lipiec - październik 4 razy
              pod rząd (wg klasycznej interpretacji tego wskaźnika 3krotny spadek zapowiada
              recesję), w listopadzie bez zmian w stosunku do października....
              )

              ) Tak więc, do wykresów i danych, Panowie. No i literatury fachowej, bo z całym
              ) szacunkiem, ale są na tym świecie lepsi od nas. A’propos autorytetów, to
              ) dzieł
              ) Schumpetera co prawda nie czytałem (kiedyś przyjdzie na to czas), ale
              ) proponuję powoływać się na literaturę cokolwiek nowszą niż Hayek („), Key
              ) nes
              ) (Maciej), Smith (Co drugi na Forum). Ich czas już minął, a spadkobiercy nie
              ) spali (jakkolwiek student ekonomii w III RP ma uzasadnione prawo myśleć, że
              ) było inaczej). Generalnie, co do cykli Kondratiewa, to mam o nich następujące
              ) zdanie, (nie odkrywam tu bynajmniej Ameryki):
              )
              ) O kant dupy rozbić każdą deterministyczną teorię cykli (przynajmniej w takim
              ) jak Kondratiewa wydaniu). To tak jakby upatrywać przyczyn ruchów GDP (PKB) w
              ) obrazku będącym jego wykresem. Że wykres jakoś tam wygląda nie stanowi
              ) przyczyny tego, co stanie się z nim dalej. Znajdź mi serdelko jakiś autorytet
              ) ekonomiczny, powołujący się dziś na teorie cykli tego Pana. Niżej proponuję
              Ci
              ) coś w zamian, na co w fachowej literaturze bez trudu się natkniesz (RCB).

              Ten ktoś to nie kto inny jak Sir Allan Greenspan... czytałem wywiad z facetem,
              który na początku lat 70-tych pracował w firmie consultingowej Greenspan &
              Townsend. Wg niego w czasie dyskusji o cyklach Kondratiewa, A.G. miał
              powiedzieć, że chciałby, być szefem FED w czasie zimy Kondratiewa, bo
              powstrzyma deflację, zalewając rynek pieniędzmi... przypadkiem to właśnie robi
              od 1987 r.

              )
              ) Do tej pory nie udało się wyjaśnić dokładnie przyczyn występowania ruchów GDP
              ) i innych zmiennych (nie chcę używać dalej słowa cykl, bo to pojęcie oznacza
              ) jakiś determinizm). Za największe osiągniecie należy uznać nowatorski
              kierunek
              ) badań zapoczątkowany w 1981 przez Kydlanda i Prescotta (badacze z uniwerku w
              ) Minessocie),:


              Ruchy GDP podobnie jak ruchy giełd zależą od psychologii masowej - to jest
              podłoże wszelkich zmian - w czasie deflacji możesz dawać bodźce zachęcające do
              wydawania pieniędzy a odzewu nie będzie (Japonia 1998 - akcja darmowego
              rozdawnictwa bonów towarowych, refinansowanych przez rząd)- zmiana nastroju w
              psychologii mas decyduje o skuteczności, bądź nie podejmowanych działań
              ekonomicznych...Nastrój społeczny jest czynnikiem pierwotnym, a giełdy
              skutecznie "przepowiadają" przyszłość, bo są czulsze na zmiany nastroju
              społecznego od instrumentów ekonomicznych - inwestorzy to nie są geniusze,
              przewidujący w daleką przyszłość, oni reagują na zmianę nastawienia szerokich
              mas społeczeństwa. Szczytom gospodarczym towarzyszy euforyczny optymizm
              jednostek ("nowa era" w 1929 r., "nowa ekonomia" w 2000r.)

              )
              ) Tzw. Modele RBC (Real Business Cycle)
              )
              ) Nie mam już czasu o nich pisać (może dokończę w osobnym poście). Idzie w nich
              ) o to, że przy minimalnej ilości bardzo wiarygodnych założeń o gospodarce
              ) (wielka zaleta) generują bardzo wiarygodne ścieżki czasowe różnych zmiennych
              ) makro- przy „podstawianiu” całego zestawu mierzalnych parametrów (n
              ) p. udziału
              ) płac w PKB, stopy procentowej, etc.). Proces dopasowywania takich modeli do
              ) przeszłych i alternatywnych scenariuszy rozwoju wydarzeń to proces ich tzw.
              ) kalibracji (matematycznie dość nietrywialna zabawa). Modele te zakładają, że
              ) szoki w GDP (PKB ) powstają z losowych impulsów w rozwoju technologii i
              ) poprzez funkcję produkcji oddziałują na wszystkie pozostałe zmienne. Rozwój
              ) technologii od
              • Gość: KONRADOS P/E = 65. I co z tego????? IP: *.sgh.waw.pl 14.12.02, 14:57
                ) Tak, to jest rekord w całej historii NYSE !!!!

                P/E = 65 I co z tego???

                Tytuł posta jest bez wątpienia prowokacyjny, ale piszemy przecież
                na „gazetowym” forum. A do jego zasadności postaram się Was przekonać
                poniższym wywodem.

                Zakładam znajomość wyprowadzenia wzoru na teoretyczną wartość akcji
                wypłacającej 100% zysku w formie dywidendy (jest w prawie każdym podręczniku
                do analizy lub matematyki finansowej). Zakładam też jego przybliżoną
                poprawność, tyle że trudno go jednoznacznie ustalić. Ta różnorodność wyników
                wyliczeń „poprawnej” ceny akcji wynika z konstrukcji formuły:

                P(t) = D(t) + E[d(t+1)*D(t+1)] + E[d(t+2)*D(t+2)] + E[d(t+3)*D(t+3)]
                + ..............

                D(t+i) – dywidenda wypłacana w i-tym okresie
                d(t+i) – czynnik dyskontujący dla i-tego okresu

                E[ ] – wartość oczekiwana wyrażenia w nawiasie

                Dopuszczenie reinwestowania zysku w danym okresie jedynie osłabia siłę
                oddziaływania odpowiedniego czynnika dyskontującego (tzn. zwiększa d(t+i) dla
                danego i). i ZWIĘKSZA P(t).

                Można się spierać z użytecznością formuły, która prawie w całości zależy od
                tak nieprzewidywalnych czynników jak ścieżka czasowa zysku firmy „od dziś do
                nieskończoności”. Finansiści i ekonomiści są jednak zgodni, że ten prościutki
                wzorek uwzględnia siły kształtujące bieżący kurs akcji.

                Jeżeli osiągnęliśmy w owej kwestii konsensus to zauważ, jak nieużyteczne jest
                ufanie poziomom P/E . Rozpatrzmy 2 sytuacje:

                A. Mamy spółkę, która przechodzi głęboką i kosztowną restrukturyzację,
                która kosztuje, więc jej bieżący zysk E(t) spada prawie do zera. P/E rośnie, o
                ile rynek nie zmienia przyszłej prognozy zysków tej spółki lub towarzyszących
                im discounting factors.
                Ale są powody, by rynek podwyższył wycenę (bieżące P(t)) tej spółki. Jeśli
                restrukturyzacja jest celowa i poprawna należy zakładać korektę w górę prognoz
                zysków (przynajmniej tych z najbliższych okresów). Pobaw się proszę Kochany,
                podstawianiem różnych poziomów E przy wyliczaniu P(t) dla kolejno rosnących
                prognoz przyszłych zysków (ew. dywidend). Dane znajdziesz bez trudu. Taka
                zabawa doskonale uświadamia, jak wrażliwa jest wycena akcji na oczekiwania co
                do przyszłej kondycji firmy.


                B. Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną. Prognozy zysku niskie, bieżący zysk
                rozdmuchany do granic absurdu (sztuczkami księgowymi, wyprzedażą majątku,
                etc.). P/E jak ta lala < 20. Ale czy warto inwestować w taki papier?


                Sytuacje te możesz uznać za perwersyjne, ale czy aby słusznie? Twierdzę, że
                przykład A. występuje obecnie w USA na skalę masową. Że restrukturyzacja jest,
                każdy widzi (zwolnienia, komunikaty spółek, etc.). Obniża ona bieżące zyski z
                jednej strony, ale napawa optymizmem na przyszłość z drugiej (powód
                przynajmniej do powstrzymania spadku cen akcji). Nie jest też tajemnicą, że
                popyt konsumencki jest w U.S.A ciągle nie najlepszy, i że księgowanie się
                poprawia. Są to dwa dodatkowe czynniki ujemnie oddziałujące na E(t). W dodatku
                ten drugi poprawia wiarygodność E[P(t+i)].

                Rynek od jakiegoś czasu przeżywa wyraźne . Niektórzy Szamani twierdzą, że DJIA
                testuje obecnie jakiś niezwykle ważny poziom wsparcia. Ale ta wiedza jest
                akurat ponad moim poziomem......



                ) LEI (leading indicators) w USA spadało w okresie lipiec - październik 4 razy
                ) pod rząd (wg klasycznej interpretacji tego wskaźnika 3 krotny spadek
                zapowiada
                ) recesję), w listopadzie bez zmian w stosunku do października....

                To akurat muszę sprawdzić. Tzn. kto ten wskaźnik (będący średnią z
                pozostałych) liczy.


                ) (…) Sir Allan Greenspan... czytałem wywiad z facetem,
                ) który na początku lat 70-tych pracował w firmie consultingowej Greenspan &
                ) Townsend. Wg niego w czasie dyskusji o cyklach Kondratiewa, A.G. miał
                ) powiedzieć, że chciałby, być szefem FED w czasie zimy Kondratiewa, bo
                ) powstrzyma deflację, zalewając rynek pieniędzmi... przypadkiem to właśnie
                robi
                ) od 1987 r.


                Z faktu, że A.G. wspomina imię Kondratieffa w kontekście wprowadzonej
                przezeń terminologii nie wynika, że ta teoria (cykli) to wielkie ekonomiczne
                odkrycie. TO NIE BYŁA TEORIA EKONOMICZNA BO:

                -nie wyjaśniła, dlaczego cykle się formują, jakie implikacje mają dla
                optymalności alokacji międzyokresowej (porównaj RBC)
                - była jedynie spostrzeżeniem empirycznym, (quasi-faktem na wykresie,
                szukającym do dziś dobrej teorii)

                To, że znane osoby cytują czasem Marksa nie dowodzi jego wielkiego
                wkładu w myśl ekonomiczną. Fakt ten świadczy o roli, jaką ów odegrał. Cykle
                Kondratieffa to dno. Znajdź mi fachowy artykuł z ostatnich 20 – 30 lat, w
                którym uznany ekonomista wypowiada się o nich z szacunkiem (jakkolwiek barwna
                terminologia pór roku miała wszelkie powody, by się przyjąć).





                ) Ruchy GDP podobnie jak ruchy giełd zależą od psychologii masowej - to jest
                ) podłoże wszelkich zmian - w czasie deflacji możesz dawać bodźce zachęcające
                do
                ) wydawania pieniędzy a odzewu nie będzie (Japonia 1998 - akcja darmowego
                ) rozdawnictwa bonów towarowych, refinansowanych przez rząd)- zmiana nastroju
                w
                ) psychologii mas decyduje o skuteczności, bądź nie podejmowanych działań
                ) ekonomicznych...Nastrój społeczny jest czynnikiem pierwotnym, a giełdy
                ) skutecznie "przepowiadają" przyszłość, bo są czulsze na zmiany nastroju
                ) społecznego od instrumentów ekonomicznych - inwestorzy to nie są geniusze,
                ) przewidujący w daleką przyszłość, oni reagują na zmianę nastawienia
                szerokich
                ) mas społeczeństwa. Szczytom gospodarczym towarzyszy euforyczny optymizm
                ) jednostek ("nowa era" w 1929 r., "nowa ekonomia" w 2000r.)


                O.K. Teraz spróbuj zapisać tę genialną myśl w sposób bardziej formalny. Jeśli
                Ci nie wyjdzie to się nie martw. Za 10-15 lat ktoś tego dokona.

                Bez urazy, ale tam, gdzie większość z nas ucina dyskusję stwierdzemiem „To
                jest psychologia” dobry ekonomista drąży dalej. Działka „bounded rationality”
                doczekała się już w ekonomii całkiem obszernej literatury. ..
                Chociaż nie jesteśmy jeszcze guru tej nauki (ekonomii), proponuję nie
                nadużywać „psychologicznego” (= nijakiego), wyjaśniania natury zjawisk (Twój
                trick uznaję jednak za w pełni uzasadniony brakiem dobrej teorii z makro-).


                Na razie nie polemizuję z pozostałymi uwagami (at least niektórymi, bo są
                kwestie, w których się zgadzamy). Zrobię to jednak niedługo.


                POZDRóWKA,

                KONRADOS
                • Gość: JOrl Re: P/E = 65. I co z tego????? IP: *.halo.provector.pl 14.12.02, 15:15
                  A ja troche o praktyce. Pracuje w Niemczech wiele lat. Znam w Niemczech firmy
                  produkujace maszyny jak np. koparki, ktore zostaly sprzedane Amerykanom. I wiem
                  jakie metody sa tam stosowane. Ograniczenie R&D totalne. Aby koszty obnizyc. A
                  to jest wlasnie odwrotnie jak Ty uwazasz. Ze male zyski sa spowodowane duzymi
                  inwestycjami. Wiem tez z mojej praktyki zawodowej, ze w USA jest podobnie. W
                  budowie maszyn do przemyslu. Obnizanie nakladow na rozwoj. Troche sie da tak
                  pociagnac. Ale nie za dlugo. W Niemczech jest inaczej. Mozna powiedziec
                  odwrotnie. Bardziej dlugofalowo sie mysli.
                  Pozdrowienia
                • Gość: KONRADOS Błąd we wzorze IP: *.crowley.pl 14.12.02, 18:39
                  I znowu ten pośpiech....

                  Miało być:

                  P(t) = E[d(t+1)*D(t+1)] + E[d(t+2)*D(t+2)] + E[d(t+3)*D(t+3)]+.....


                  Zamiast jak wcześniej:


                  > P(t) = D(t) + E[d(t+1)*D(t+1)] + E[d(t+2)*D(t+2)] + E[d(t+3)*D(t+3)]
                  > + ..............
                  >
                  > D(t+i) – dywidenda wypłacana w i-tym okresie
                  > d(t+i) – czynnik dyskontujący dla i-tego okresu
                  >
                  > E[ ] – wartość oczekiwana wyrażenia w nawiasie


                  Nowa wersja totalnie uniezależnia bieżącą wycenę akcji od osiąganych dzisiaj
                  zysków. Z tym akurat chętnie bym polemizował, ale w oryginale miałem zamiar
                  posłużyć się "podręcznikowym" wzorem.

                  Raz jeszcze wyjaśnienie, o czym tu mowa. Twierdzę, że wysoki względny kurs akcji
                  (tzn. wysoka wartość P/E) może być z powodzeniem usprawiedliwiona
                  optymistycznymi i wiarygodnymi prognozami zysku na przyszłość. I na odwrót:
                  akcja względnie tania (niskie P/E) najprawdopodobniej taka pozostanie, jeśli
                  nie widać szans na wysokie zyski spółki w przyszłośći. SKUTECZNA
                  RESTRUKTURYZACJA FIRMY LEGALIZUJE JEJ PRZEJŚCIOWO WYSOKI POZIOM P/E.





                  POZDRÓWKA,

                  KONRADOS
                • feezyk Re: P/E = 65. I co z tego????? 14.12.02, 21:31
                  Drogi Konrados,

                  Z podziwem patrzylem jak piszesz kilkadziesiat
                  wierszy, zeby napisac, ze kupujac akcje
                  liczymy na przyszle dywidendy i towarzyszace im
                  zmiany cen akcji.

                  Potem, stwierdzasz z loogika godna Arthura
                  Andersena oraz doradcow inwestycyjnych, ciaganych
                  obecnie po amerykanskich sadach, ze im wieksze
                  P/E, tym bardziej warto kupowac akcje.
                  Jest to czysty przyklad dialektyki, niestety.

                  Wystaczy spojrzenie trzezwego laika na to
                  co sie dzialo na gieldzie amerykanskiej oraz
                  w amerykanskim spoleczenstwie, w ciagu
                  ostatnich 25 lat, zeby zauwazyc ze mamy do
                  czynienia a klasycznym bablem gieldowym,
                  taka globalna wersja lancuszka szczescia
                  i P/E znakomicie to odzwierciedla.
                  Stwierdzenie, ze im wieksze P/E, tym lepiej,
                  jest mamieniem klienta i groza za to konkretne
                  sankcje.


                  Restrukturyzacja gospodarki amerykanskiej,
                  owszem odbywa sie, glownie przez bankructwa.
                  Jak sie ma obecna fala bankructw do intratnosci
                  inwestycji na Wall Street?

                  W swoich, cokolwiek akademickich rozwazaniach
                  (i wiem co mowie, mowiac akademickie oraz
                  wiem jak latwo mozna pokryc brak znaczacych
                  przemyslen za pomoca fachowej retoryki)
                  zapominasz kompletnie o takich drobiazgach jak
                  stounek kapitalizacji gieldy do PKB (prawie 3
                  razy wyzszy od sredniej powojennej) oraz
                  poziom zadluzenia wewnetrznego USA w stosunku
                  do PKB. Temu wszystkiemu towarzyszy wyrazny
                  brak konkurencyjnosci firm amerykanskich
                  (gigantyczny ujemny CA) oraz spadek zaufania
                  nacietych inwestorow.

                  Wszystkie istotne wskazniki (P/E, CA, Debt/GDP,
                  market capitalization / GDP) bija rekordy.

                  Dlatego nalezy oczekiwac rowniez rekordowych
                  problemow. Oczywiscie nie na pewno, ale
                  prawdopodienstwo jest niemale.

                  Pozadrawiam
                  F.













                  • Gość: KONRADOS Re: P/E = 65. I co z tego????? IP: *.sgh.waw.pl 14.12.02, 23:24
                    feezyk napisał:

                    > Drogi Konrados,
                    >
                    > Z podziwem patrzylem jak piszesz kilkadziesiat
                    > wierszy, zeby napisac, ze kupujac akcje
                    > liczymy na przyszle dywidendy i towarzyszace im
                    > zmiany cen akcji.

                    > Potem, stwierdzasz z loogika godna Arthura
                    > Andersena oraz doradcow inwestycyjnych, ciaganych
                    > obecnie po amerykanskich sadach, ze im wieksze
                    > P/E, tym bardziej warto kupowac akcje.
                    > Jest to czysty przyklad dialektyki, niestety.


                    Ty to powidziałeś, nie ja. Chodziło mi o to, że z wysokości P/E płynie sporo
                    niejednoznaczności. A Hydraulik powołał sięna ten wskaźnik jak na wyrocznię.

                    Nie znam wszystkich istotnych makrowskaźników U.S.A, bo póki co od śledzenia
                    statystyk bardziej rajcuje mnie zgłębianie "akademickiej" wiedzy. To prawda. A
                    jak na wrodzonoego optymistę przystało, w obliczu wyboru między ostrożnym
                    optymizmem a subtelnym pesymizmem , skłaniam się zawsze ku pierwszemu. Muszę
                    jednak uczciwie przyznać, że katastroficzne wywody Hydraulika sprawiły, że z
                    większą uwagą śledzę napływające zza oceanu dane.

                    Wybacz Feezyk, ale jestem chyba pijany w sztok. Tak przynajmniej twierdzą
                    przeszkadzający mi znajomi. Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłem,


                    Ale to jeszcze nie koniec,



                    pozdrówka,

                    KONRADOS
        • Gość: , Re: Pesymista z Ciebie .... IP: *.lsan03.pacbell.net 14.12.02, 03:26
          "Buffet, nie mam sił i czasu by teraz z Tobą polemizować, bo argumentów
          przedstawiasz wiele, a wśród nich sporo ciekawych i ważnych. Moje ogóle
          wrażenie jest takie, że obecny dołek gospodarczy postrzegasz jako coś na skalę
          Wielkiego Kryzysu"
          (...)
          "A póki co zastanów się, czy sytuacja jest aż tak zła jak Ci się wydaje.
          Nie wal z armaty do wróbelka."

          Szanowny Konradzie.
          Niestety imc Hydraulik vel Buffet to nie jest wcale taki hydraulik.
          Gosc ma leb jak piec.
          I wiesz co...
          ja sie z nim zgadzam.
          Jest poczatek wielkiego (i tu powinienem uzyc potocznego wyrazenia, bardzo
          wulgarnego i nie do przyjecia na salonach ale jakze dobrze odzwierciadlajacego
          skale tego co sie nam szykuje mianowicie jeb....ecia) ... krachu.
          Natomiast zapominacie Panie kolego, ze istnieje cale mnostwo fajnych narzedzi,
          dzieki ktorym mozemy piknie zarobic, a jako ze i w takim trendzie mamy calkiem
          przyjemne jazdy wiec i zarobki sa horendalne. Trzeba tylko "miec nadzieje, ze
          biznes sie oplaci, ze bedzie z niego kasa a firma nic nie straci."

          "Ajajaj jajaj Ajajajajj jaj."
          Pamietacie?

          PS. Ale ten dolar galopuje...
          Jaki piekny spadek.
          Ech...
      • Gość: , Hydrauliku!!! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 11.12.02, 18:25
        HYDRAULIKU!!!!!
        Piszesz:

        "Jakie więc widzę wyjścia?
        Na dziś - zwiększyć udział franka szwajcarskiego w rezerwach walutowych Polski
        kosztem USD i EUR, i znacznie zwiększyć udział złota w układzie rezerw państwa.
        (...)
        Chiny wydają się dość poważnie liczyć się z możliwością wystąpienia fiat money
        crisis "

        Ale z Ciebie wspanialy pesymista!!
        Z tymi powyzszymi wnioskami podpisuje sie entuzjastycznie "obydwoma recami".
        Sklad koszyka rezerw jest oczywiscie do przedyskutowania ale wnioski sa
        oczywiscie sluszne. Fiat money crisis. Jaka piekna katastrofa! Mmmmmmmmm.
        Ale bedzie jazda. I jak tu znowu nie zarobic?


    • pauline_kaczanow 1 stycznia 2007 11.12.02, 10:10
      Wtedy Euro:)))
      • Gość: , Re: 1 stycznia 2007 IP: *.dialup.lsan03.pacbell.net 14.12.02, 20:05
        Krotka konkretna odpowiedz.
        Dzieki.
        Dalsze pytania:
        Skad ta data?
        Jak ustalony zostanie kurs wymiany?
        Na powyzsze pytania chyba nigdy nie uzyskam odpowiedzi od hrabiego Duszczyka...
    • leia EURO 18.12.02, 00:36
      będzie gdy Polska podpisze uklad w Schengen. Drugi po nim jest Mastricht.
      Długo nam jeszcze...
    • Gość: JOrl Do HYDRAULIKA dawny BUFFET IP: *.dip.t-dialin.net 19.12.02, 19:31
      Drogi Hydruliku, widze ze twoje straszenie jest skuteczne. Ja, jako stary
      praktyk z kapitalistycznej gospodarki na tych gieldowych subtelnosciach sie nie
      znam, ale obserwuje dokladnie przemysl, glownie niemiecki. Jak chyba wiesz,
      bywam w roznych fabrykach niemieckich, tez ostatnio francuskiej, i po rozmowach
      na tematy techniczne (po to tam jezdze), przy jakims obiadku jest atmosfera
      rozluzniona i oczywiscie dyskutuje sie o gospodarce, zleceniach, tez o
      swiatowej. Sa to czesto firmy majace kontakty z calym swiatem, poprzez sprzedaz
      np. koparek, dzwigow od EU poprzez Austarlie, Japonie do USA. Wiec musze
      powiedziec, faktycznie sprzedaz spada. Np 10%. Oczywiscie sie mowi, z wysokiego
      poziomu (bo 2000 r byl naprawe dobry). Tez nie uwaza sie, ze nastapi koniec
      swiata. Naturalna reakcja kierujacych takimi firmami jest poprzez postep
      techniczny konkurenta wygryzc. Po prostu uwaza sie, ze tort sie troche
      zmniejsza, i nalezy wyrwac dla siebie z niego jak najwiecej.
      Wnioski dla firmy w ktorej pracuje? Szukac nowych zlecen na opracowanie
      lepszych, dokladniejszych i tanszych urzadzen. Po prostu wiecej pracy w R&D.
      Jutro sie np okaze, czy uda sie nam dostac nowe zlecenie dla Francuzow.
      Naturalnie wygryzlibysmy w ten sposob konkurenta, no i znowu ogromna praca dla
      mnie i moich ludzi. Ale na to nie ma rady. Wlasnie w kryzysach jest wiecej
      pracy w R&D. Oczywiscie w firmach prawidlowo kierowanych. Co najmniej jak ja to
      uwazam. I nie tylko ja.
      Ale twoje straszenie daje rezultaty. Trzeba walczyc pazurami i zebami o kazde
      zlecenie. Bo trzeba z tego znikajacego tortu wyrwac jak najwiecej.
      Dziekuje za straszenie.
      Pozdrowienia
    • Gość: felusiak Czy w Polska musi uzywac euro? IP: *.nyc.rr.com 20.12.02, 04:26
      Doprawdy nie moge pojac skad ten owczy ped do euro.
      Brytyjczycy zdecydowanie odrzucili i nadal uzywaja funtow.
      Dac odpor euro i socjalistyczno-elitarnej biurokracji EU.
      Nie moge zrozumiec po jaka bita cholere Polska prosi sie do EU i jakie z tego
      wynikna "korzysci"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka