Dodaj do ulubionych

Rynek zaczął się bać

12.02.09, 11:31
Pan Petru/ protegowany Balcerowicza/ jest najlepszym przykładem na
totalne zidiocenie polskich ekonomistów.
Czasami człowiek zastanawia się w jakim wirtualnym świecie żyje?
Człek ów, który ma mieć poważne stanowisko gdzieś tam, twierdzi
, że ruina polskiej gospodarki i kompletny upadek złotego jest
wynikiem spekulacji opcjami/ sic! sic!/.Ręce opadają ,aczkolwiek
obserwując wypowiedzi polskich "ekspertów" może nie ma co się dziwić.
To przecież oni jeszcze niedawno twierdzili, że gdy PLN aprecjuje
to ma to pozytywny wpływ na eksport.
To oni twierdzili, że nie ma żadnego kryzysu/balcerowicz/.
To Winiecki winą za "kryzys" obciążał prostego amerykanina.
To Rostowski i Olechowski brzedzili o "spowolnieniu".
To Orłowski twierdził, że Polska to oaza spokoju na
wzburzonym "oceanie" perturbacji.
Czy ci ludzie celowo KŁAMIĄ, czy rzeczywiście są takimi DEBILAMI i
wierzą w to co mówią?

Obserwuj wątek
    • dadalsky Rynek zaczął się bać 12.02.09, 12:03
      Drogie pismaki - przestańcie wreszcie chrzanić o "asymetrycznych opcjach" -
      opcja to taki instrument, który z założenia nie jest symetryczny tzn, jedna ze
      stron (wystawiający) ponosi duże ryzyko a nabywający płaci jedynie koszt opcji
      więc jego ryzyko jest z góry ograniczone. Nie ma czegoś takiego jak
      symetryczna opcja - jest kontrakt forward lub futures ale to już coś innego. A
      że polscy przedsiębiorcy postanowili zabawić się w wystawców opcji zamiast
      tylko je kupować to już wina ich głupoty...
      • elle444 Re: Rynek zaczął się bać 12.02.09, 12:10
        Tu nie ma mowy o niesymetrycznych opcjach lecz kontraktach. W
        kantrakcie i bank i przedsiebiorca wystawiali opcje. Tyle, ze opcja
        bankowa miała jednak Cup na straty, a opcja, która wystawił
        przedsiebiorca nie ...
      • coment2 Nareszcie mądry post 12.02.09, 12:16
        ..dodam tylko że była to zwykła spekulacja podyktowana chciwością
        lub głupotą. Prostym właścicielom firm typu "ubojnia indyka " się
        nie dziwię (po co się tylko było brać za coś o czym się nie ma
        zielonego pojęcia?), ale Dyrektorom Fianansowym dużych spółek tak -
        to świadczy o braku ich kompetencji. Pan Pawlak tkwi zaś ciągle w
        czasach PRL-u kiedy to władza mogła wszystko - nawet anulować
        dekretem wygraną w kasynie. Żenada.
        • vice_versa Pawlak Rulez 12.02.09, 13:17
          Pawlak doskonale wie co robi: dzięki kryzysowi wyrasta na
          prawdziwego zbawcę i tego jedynego który coś robi (mimo, że na razie
          tylko zapowiada, że CHCE robić). Nawet jeśli szerzy nihilizm prawny
          i zwykły bolszewizm. Nawet jeśli lecąc do mediów osłabia złotówkę,
          nawet jeśli ani projekt dofinansowania wkładów własnych czy
          anulowania opcji nie był konsultowany i nie ma szans powstać. Nawet
          jak Rostowski nie daje przyzwolenia Pawlak w mediach
          mówi: "rozmawiałem już o sprawie z Ministrem Finansów" albo "mam
          nadzieję że rząd poprze projekt"(którego nawet jeszcze nie ma).

          Pan Waldek jak widać się nie boi, Pan Waldek robi wszystkich w konia.
      • cardriver Asymetria vs. hazard i wystawianie firm na ryzyko 12.02.09, 14:35
        @ dadalsky

        faktycznie pismaki pewnie nie do końca wiedzą w czym leży natura problemu. Otóż
        nie w samych opcjach (które, jak mówisz, są "symetryczne"), ale w oferowanych
        przez banki strukturach opcyjnych.

        mało która firma wykazała się dociekliwością sięgającą poza pierwsze 2-3 slajdy
        prezentacji sprzedażowej banku. Nie interesował ich tekst pisany czcionką 6pt na
        ostatniej stronie. A tam zazwyczaj opisywany był mechanizm działania większości
        strukturek.

        Transakcje te były ustawione tak, aby umożliwić klientom dobre zyski, jeżeli
        kurs szedłby w kierunku, którego oczekiwali. Sztuka polegała na tym, że cała
        seria opcji (w obie strony) zaszyta w strukturze transakcji na koniec dnia
        skutkowała asymetrycznym profilem rozliczenia.

        Dla przykładu, jeżeli eksporter miał do zabezpieczenia przepływy o wartości 100,
        to jego "zabezpieczenie" działało tak, że przy "pomyślnym" kursie walutowym (tj.
        poniżej kursu rozliczenia), jego "zysk" naliczany był od 100 (czyli nominału).

        Jednak, w przeciwnym razie (tj. kurs w dacie rozliczenia wyższy niż strike) jego
        "koszt" naliczany był od wielokrotności kwoty nominalnej (np. od 200 lub 300, a
        nawet więcej). Ta różnica nazywana jest przez traderów "lewarem". Tylko dzięki
        zastosowaniu lewaru (czyli asymetrii nominałów dla rozliczeń pozytywnych i
        negatywnych dla klienta) banki mogły oferować atrakcyjne kursy rozliczenia
        (techniczne szczegóły są zagmatwane i nie wnoszą nic do istoty poruszonego tu
        problemu).

        Z kolei te wysokie kursy spowodowały, że wielu nic-nie-rozumiejących
        żal-się-Boże "dyrektorów finansowych" złapało bakcyla hazardu w świecie finansów
        i postanowiło mieć własny "view" na rynek. Teraz drogo za to płacą. I nie wynika
        to wcale z pazerności, przebiegłości, czy oszustwa po stronie banków. Wszyscy,
        jak lemingi, biegli w jedną stronę. W plecy wiał im wiatr silnej złotówki. W
        sumie wszystko szło dobrze. Zyski były... Aż tu nagle. Wiadomo.

        A teraz lamenty. Trzeba było myśleć i zadawać pytania ładnie ubranym i mądrze
        mówiącym bankierom, a nie ślepo wierzyć w wykresy na slajdach. Wiele firm nie
        zdecydowało się na "zerokosztowe" zabezpieczenia, wybierając zwykłe opcje lub
        nawet forwardy. Wiele firm, wcześnie rozliczyło swoje struktury i uniknęło
        strat. Zostali chyba tylko hazardziści.

        Ich zachowanie przypomina zabawę małego dziecka z zapałkami. Ono nie rozumie
        pełnych konsekwencji swoich zachowań. Nawet jak mu się powie, żeby uważało, bo
        może się sparzyć, to zapałki zapali.

        pzdr.
    • 12.12a1 Rynek zaczął się bać 12.02.09, 12:17
      Oslabianie sie zlotówki moim zdaniem powoduja miedzy innymi glupawe dywagacje
      profesorów,analytyków odnosnie kursu po jakim Polska powinna przyjac euro.W
      okresie silnej naszej waluty wielu tzw madrych jeczalo,ze Polska powinna
      wymienic w relacji 1euro=4,5 zl miedzy innymi Kolotko u prezydenta. Mysle,ze
      kurs zlotego bedzie sie platal kolo tej wartosci.
    • mikado111 Rynek zaczął się bać 12.02.09, 12:17
      Ten pajac w BRE Banku??? Dżizes, to już koniec. Trzeba się
      ewakuowac. A taki dobry był ten mBank. Nie zna ktoś przypadkiem
      drugiego banku elektronicznego, który byłby tak wygodny i tani
      (oczywiście dla klientów, którzy nie biorą kredytów;) ??
      • eliksir Re: Rynek zaczął się bać 12.02.09, 12:37
        mBank dobry, gdzies ty czlowieku byl przez ostatnie dni?
        BRE zaczal stosowac zlodziejskie metody wyciagania kasy od naiwnych, wiec w ogole mnie nie dziwi ze zatrudnil eksperta w tej dziedzinie jakim niewatpliwie jest Ryszard Petru.
        • mikado111 Re: Rynek zaczął się bać 12.02.09, 15:21
          Przecież piszę, że nigdy nie brałam kredytów.

          Mam w mBanku konto firmowe i prywatne od lat, i lepszego banku
          dotychczas nie znalazłam. Jest NAPRAWDĘ bezpłatny (z wyjątkiem
          symbolicznych opłat za przelewy), ma najlepszy interfejs i dobrą
          ofertę dla oszczędzających (lokaty, fundusze, giełda) i choć ostanio
          oprocentowanie lokat znacznie spadło, a sytuacja banku robi się
          nieciekawa, to wciąż nie mogę znaleźć drugiego równie dobrego.

          A jeżeli chodzi o pana Petru, to cóż... To, że ktoś często występuje
          w TV, naprawdę nic nie znaczy. Ekonomiści-praktycy podśmiewają się z
          niego, mówiąc, że jak Petru coś powie, to znaczy, że jest dokładnie
          odwrotnie.
          • eliksir Re: Rynek zaczął się bać 12.02.09, 17:24
            Bo tak jest! Najgorsze jest to ze robi to bezczelnie klamiac, bo az tak glupi to on nie jest. Moglby sie pochwalic ile kasy inwestuje w przeciwnym tredzie do swoich przepowiedni.

            I ile placi za publikowanie swoich pseudoanaliz.

            Co do konta w mBanku - ja mam Inteligo i tez nei narzekam, cieszac sie ze oszusci sie nie bogaca mim kosztem.
    • metapoziom gra o sumie zerowej 12.02.09, 12:52
      By mi ktoś może wytłumaczył,
      jaką to stratą dla gospodarki
      jest przemieszczanie pieniędzy
      od przegrywającego do wygrywającego
      zakład, czyli opcję walutową.
      Mnie to wygląda na grę o sumie zero,
      z punktu widzenia ogółu neutralną.
      • tiato Re: gra o sumie zerowej 12.02.09, 13:44
        Dobrze zarządzany bank po wystawieniu opcji/struktury klientowi nie będzie
        siedział i czekał na uśmiech losu, tylko czym prędzej będzie otwierał przeciwne
        pozycje (rzecz jasna ze mniejszym kosztem), najczęściej u kontrahenta
        zagranicznego. Wygrana zakładau (tak jak teraz) z krajowym klientem oznacza
        przegraną z zagranicznym partnerem i konieczność zapłacenia temuż. W skali
        krajowej zatem Polska technicznie przegrywa zakład obstawiony przez polskiego
        eksportera. Zarabia bank (na róznicy premii, czyli mało). Dużo więcej zarabia
        zagraniczny uczestnik (najwięcej ten na końcu łańcucha pozycji i kontr-pozycji).
      • vice_versa Metapoziom zerosumowość jest ILUZJĄ 12.02.09, 14:13
        To prawda metapoziom, w przyrodzie nic nie ginie. Stosując
        strategię salami, wszystko jest na pozór OK. Osły jednak giną.

        Trzeba rozpatrywać CAŁOŚĆ stosunków i
        strukturę CAŁEJ gospodarki, a nie tylko JEDEN element.

        ZAGRANICZNE BANKI dają kredyty. Biorą je przedsiębiorcy.
        Potem przedsiębiorcy i banki wymieniają się opcjami, tylko one mają
        CAP, czyli ograniczone ryzyko. Asymetria oceny stanu rynku,
        przekłada się więc na asymetrię pozycji kontraktowej. Efekt:
        zagraniczne banki realizują swoje opcje, udzielone kredyty wracają
        do banków. Przedsiębiorca zostaje bez kredytu ale z odsetkami.
        Ma wybór: upaść oddając rynek tym, którzy mają dostęp do kredytu
        (czyt. zagranicznym przedsiębiorcom) albo zaciągnąć jeszcze większy
        kredyt (w obecnym stanie niemożliwe). Zagraniczny bank ma do wyboru:
        wyprowadzić pieniadze z PL, albo pozostawić. W teorii może się
        zdarzyć jedno albo drugie, w rzeczywistości zdarzy się jedno.

        Dokładnie to samo zjawisko, z wyjątkiem różnicy słów, dotyczy NBP i
        polskiego systemu bankowego.
        Przypomnijmy: NBP zaciągnęło pożyczkę w EBC na 10mld Euro.
        Co zrobiło NBP z tymi pieniędzmi?

        1. Transakcje swapowe z SNB
        Komunikaty prasowe dotyczące transakcji swapowych z SNB sugerują
        symetrię, czyli NBP zabezpiecza SNB, a SNB zabezpiecza NBP.
        "SNB zasili NBP we franki szwajcarskie za euro, natomiast NBP
        zasili swoich kontrahentów we franki szwajcarskie w zamian za złote"
        tinyurl.com/af8zfz
        Ciekawe ILE mld Euro poszło na zakup franków. To jest ILUZJA
        SYMETRII. Ciekawe, jak łatwo takie teksty przechodzą niezauważone.

        2. Kolejną część tego kredytu w EBC NBP przeznaczył na wykup
        polskich obligacji skarbowych: najpierw 2mld Euro pożyczki, potem za
        2mld Euro.

        Efekt OBU OPERACJI jest taki sam: % do spłaty w przyszłości zostają
        w Polsce, a pożyczki czy "operacje swapowe" na szczeblu centralnym
        służą bankom do stworzenia strategii wyjścia z rynku.


        Masz rację metapoziom, TAK to jest gra zerosumowa, wszystko jedno u
        kogo zostają odsetki do zapłaty a do kogo wracają udzielone
        wcześniej pożyczki. Można powiedzieć, że globalnie to jest gra
        idealnie zerosumowa, w końcu pieniądze nie znikają.
        Tyle, że ja mieszkam w PL.
        Resztę dopowiedz sobie sam.
        • metapoziom czyli: ktoś sprzedał mecz 12.02.09, 14:30
          To możliwe, i zresztą bezkarne.
          Od paru lat penalizują korupcję w sporcie,
          a korupcja w polityce pozostaje bezkarna.
          Przehandlowanie państwa jest bezpieczniejsze
          od sprzedania meczu. Cóż, może chociaż
          zastanie nam jakiś mecz? Albo złoty róg?
        • metapoziom nieuczciwy zakład? 13.02.09, 08:25
          Moim zdaniem, uczciwy zakład stanowi grę o sumie zero.
          Jeśli istnieje asymetria, taka jak dysproporcja w dostępie
          do informacji czy dysproporcja co do statusu (jednostronny
          przymus gry) albo jeśli zakład jest po prostu oszukańczy,
          to rzeczywiście można go unieważnić. (Pawlak jest mało
          zręczny propagandowo, ale wcale tak nie bredzi, jak mu
          zrzucają).

          Chociaż, z innej beczki, czy to właśnie nie jest nasza
          główna atrakcja (oprócz pięknych pań) ściągająca kapitał
          do Polski: debilni menadżerowie kraju i gospodarki?
          Czy gdybyśmy tak na potęgę nie dawali d..., świat by
          o nas nie zapomniał? Nie wiem.
    • wikal Rynek zaczął się bać 12.02.09, 13:03
      Jeszcze parę takich debilnych komentarzy i rzeczywiście kraj zacznie
      upadać. Kryzys jest, ale dodatkowo jego siłę nakręcają tacy
      właśnie "analitycy" od siedmiu boleści i media. Straszenie ludzi i
      wywoływanie histerii - to machina samonapędzająca kryzys. I komuś
      bardzo na tym zależy. Tacy panowie jak ten zawsze wyjdą na plus -
      oczywiście kosztem maluczkich naiwniaków.
      • aa_6 Re: Rynek zaczął się bać 12.02.09, 14:49
        Zwłaszcza, że na początku wywiadu straszy, a na końcu pociesza!
        Sądzę, że mówiąc o opcjach walutowych ordynarnie reprezentuje
        interesy banków (niebawem podejmuje pracę w jednym z nich)! Rząd
        powinien dawać odpór takim nieodpowiedzialnym wypowiedziom! Niech
        rząd ekspresowo uchwali ustawę w sprawie opcji, a SLD pomoże
        odrzucić weto nieodpowiedzialnego prezydenta. A jeśli ten człowiek,
        który jest prezedentem RP, znowu pośle ustawę do TK, niech TK w
        trybie ekspresowym ją rozpatrzy, żeby można było jak najszybciej
        uwolnić firmy od balastu opcji walutowych! Poza tym niech TK zrobi
        coś dla Polski i jak najszybciej rozpatrzy ustawę o finansach
        zakwestionowana przez tego człowieka, który jest prezydentwem RP.
        Niech kompetentni analitycy obnażą "pseudoautorytet" R. Petru!
    • fagusp Balcerowicz wróć! 12.02.09, 13:14
      Piszę najzupełniej poważnie. Bo jak pomyślę o tym, że w tym
      bałaganie kieruje NBP jakiś pisdupek po collegu wieczorowym, to
      naprawdę zaczynam sie bać.
      • 12.12a1 Re: Balcerowicz wróć! 12.02.09, 13:17
        fagusp napisał:

        > Piszę najzupełniej poważnie. Bo jak pomyślę o tym, że w tym
        > bałaganie kieruje NBP jakiś pisdupek po collegu wieczorowym, to
        > naprawdę zaczynam sie bać.
        -------------------------------------------------------------------
      • kina9 Na miejscu Balcerowicza bym raczej NIE wracała! 12.02.09, 13:26
        Odpowie on kiedyś za wszystkie gospodarcze przestępstwa.To największy
        przewalacz gospodarczy wszechczasów.
        Co do RPP to największy głos mają tam spadkobiercy balcerka.
        Filary, Nogi, Wasilewskie etc.
        Skrzypek jako jeden niewielu w tym towarzystwie idiotów walczył aby
        nie podnosić bezmyślnie stopy procentowe rujnujące polską gospodarką.
        PS
        Przeciwniczka PiSu
        • kle_kotka Re: Na miejscu Balcerowicza bym raczej NIE wracał 12.02.09, 13:36
          kina9 napisał:

          > Odpowie on kiedyś za wszystkie gospodarcze przestępstwa.To
          największy
          > przewalacz gospodarczy wszechczasów.
          > Co do RPP to największy głos mają tam spadkobiercy balcerka.
          > Filary, Nogi, Wasilewskie etc.
          > Skrzypek jako jeden niewielu w tym towarzystwie idiotów walczył aby
          > nie podnosić bezmyślnie stopy procentowe rujnujące polską
          gospodarką.
          > PS
          > Przeciwniczka PiSu

          No kina9
          gdyby to obnizanie stóp procentowych było remedium na wszelkie
          bolaczki gospodarki wszystko było by proste. Tylko, ze tak nie jest
          naiwniaczku. Nie ma prostego przełożenia ze obnizenie stop powoduje
          wzrost gospodarczy. Obok wzrostu pojawia się zwykle inflacja (tak
          było na rynku mieszkaniowym gdzie obnizenie stóp procentowych
          spowodowało wzrost ilosci przyznawanych kredytów a co za tym idzie
          niebotyczny wzrost popytu i ceny mieszkań).

          I co Ci z takiego wzrostu gospodarczego jesli wzrost cen ten wzrost
          gospodarczy pozera
          • kina9 Szanowna "kotko". 12.02.09, 14:05
            Chyba nie twierdzisz, że wzrost stóp sprzyja wzrostowi gospodarczemu.
            Co prawda "wybitni" ekonomiści twierdzili, że sprzyja to eksportowi
            dlatego, że PLN osiągał surrealistyczne poziomy. No ale idiotyzm
            tych panów jest ogólnie znany.
            Co do inflacji to mylisz się i to mocno!!
            Trzeba być nie za bardzo rozwiniętym abu uważać, że podniesienie
            stóp może obniżyć inflację CIF/ w szczególności AGFLACJĘ/
            inflację bazową, której przyczyną są głównie podwyżki w "budżetówce"
            lub efekt "drugiej rundy" kiedy około 70% Polaków nie ma co wsadzić
            do gara.
            Właśnie takim idiotą był pupilek Balcerowicza z RPP niejaki Filar.
            Ten nieuk z profesorskim tytułem wymyślił nawet nowy typ inflacji
            tzw. INFLACJĘ SPECYFICZNIE POLSKĄ, która miała być niby
            uzasadnieniem na ciągłe nawoływanie do podwyżek stóp.Co to miało
            oznaczać nie za bardzo wiemy. Podejrzewam, że ten ćwierć "yntelygent"
            przeczytał książkę Kołodki ale niestety nic z tego nie zrozumiał.
            Pozdrawiam
            • vice_versa Re: Szanowna "kotko". 12.02.09, 15:32
              There is no free lunch.
              To teraz już wiemy kto płaci za Fulbrighty Balcerowicza czy
              Cimoszenki? Czemu akurat lewa strona dostawała stypendia?
              Od 20lat mamy wolny kraj, wolne wybory, wolny rynek, wolną prasę?
              Wolne żarty.
              Mamy samochody, laptopy, wakacje, komórki i pełne półki. I bardzo
              dobrze.

              Błąd nie polegał na podnoszeniu stóp, kiedy napływała masa pieniadza
              uciekającego od taniejącego USD. Błąd polega na tym, że nie
              drukujemy w okresie deflacji tylko deflację łatamy zachodnimi
              pożyczkami. Polsce zostaną do spłaty procenty i dług publiczny w
              umacniającej się walucie. Błąd polegał na tym, że nie mamy rynku
              który zamortyzowałby nadmierną emisję w okresie deflacji. Brak
              zagranicznego zapotrzebowania/rynku na naszą walutę powoduje
              konieczność ograniczenia emisji, żeby nie mieć inflacji. Brak
              drukowania powoduje brak przeceny długu, łatanie dziur zagranicznymi
              pożyczkami i konieczność ograniczania emisji, na żądanie wierzycieli
              po to, żeby zapewnić sobie kolejne pożyczki w przyszłości. Zachód
              jest dealerem walut, Polska jest narkomanem.
              Islandia wyróciła się bo nadmiernie korzystała z lewara
              zagranicznych rynków, Polska się wywróci bo nie korzysta w ogóle.
              Stany strzygły Zachodnią, Zachodnia Europa strzyże peryferie. Polska
              strzyże obywateli. Dalej jest dzicz.
        • tk123 Re: Na miejscu Balcerowicza bym raczej NIE wracał 12.02.09, 18:27
          Karolu, to Ty jesteś mężczyzną czy kobietą. Bo niestety styl Cię zdradza - tam
          gdzie nie trzeba się logować piszesz jako "karol", tu jako "kina9" (a sądząc po
          nieskrywanej obsesji na temat np. Winieckiego, także wpis "kasi" z jakimś
          numerkiem to Twoje dzieło...)
    • freeadamae2 A gdzie dopisek artykul sponsorowany?? 12.02.09, 13:20
      Facet ma objac wazne stanowisku w banku ktory jak mi wiadomo sam niexłe zarabia na opcjach i nie tylko na opcjach, ale takze na kredytach walutowych( do BRE należa minMultibank i mBank) no i wali teksty o tym jak to ma sie rynek załamac, panstwo zbankrutowac itp kawalki ktore oczywiscie maja wzmagac panike na rynku i prowadzic do dalszego osłabianie zlotego. Powaznie- takimi artykułami powinna sie zając Komisja Nadzoru Finansowego.
      • 12.12a1 Re: A gdzie dopisek artykul sponsorowany?? 12.02.09, 13:25
        freeadamae2 napisał:

        > Facet ma objac wazne stanowisku w banku ktory jak mi wiadomo sam niexłe zarabia
        > na opcjach i nie tylko na opcjach, ale takze na kredytach walutowych( do BRE n
        > ależa minMultibank i mBank) no i wali teksty o tym jak to ma sie rynek załamac,
        > panstwo zbankrutowac itp kawalki ktore oczywiscie maja wzmagac panike na rynku
        > i prowadzic do dalszego osłabianie zlotego. Powaznie- takimi artykułami powinn
        > a sie zając Komisja Nadzoru Finansowego.
        ----------------------------------------------------------------
    • myslacyszaryczlowiek1 Nie dziwię się Niemcom i Hitlerowi 12.02.09, 13:40
      Który znacjonalizował banki,towarzystwo wysłał do gazu ( szkoda tylko że przy
      okazji tyle niewinnych ludzi) a gospodarka mu tak urosła że mógł sobie pozwolić
      na zawojowanie pół świata.
      Uważam że trzeba wpisać do kodeksów prawo że każdą umowę można sądownie
      anulować. To sąd by decydował czy umowa jest sprawiedliwa czy też jakieś
      okoliczności czasami nie przewidzenia, nie doprowadziły do niekorzystnych dla
      jednej ze stron dysponowanie swoim majątkiem. Życie jest o wiele bogatsze i nie
      można przewidzieć wszystkiego i zapisać w paragrafach. Umowę się zawiera po to
      aby obydwie strony na tym skorzystały, a nie po to aby jedna strona zgodnie z
      prawem wykorzystała drugą stronę. Szczególnie że ta jedna ze stron powiązana ze
      światowymi finansami doskonale wiedziała co się święci.
      A życie jest o wiele bogatsze. Jakiś Węgier wysyła staruszkom faktury bardzo
      podobne do rachunków za telefon. Wystarczy że staruszka zapłaci i okazuje się że
      w ten sposób podpisała umowę że jej nazwisko zostanie umieszczone w internecie i
      w zamian zobowiązuje się do płacenia co miesiąc dużej opłaty. W rezultacie
      staruszki ściga komornik.
      • alef.omega Re: Nie dziwię się Niemcom i Hitlerowi 12.02.09, 17:58
        Szary to ty jestes, i to bardzo ale myślący na pewno nie. Odpowiem Ci między
        wierszami, ale nie wiem po co, bo przy pewnym poziomie ignorancji chyba nie warto:

        myslacyszaryczlowiek1 napisał:

        > Który znacjonalizował banki,towarzystwo wysłał do gazu ( szkoda tylko że przy
        > okazji tyle niewinnych ludzi) a gospodarka mu tak urosła że mógł sobie pozwolić
        > na zawojowanie pół świata.

        Gospodarka mu wcale nie urosła a zawojowanie świata to chyba jakoś nie bardzo mu
        wyszło. Poczytaj prace historyczne: Niemcy, w stosunku do innych krajów, nawet
        Rosji Sowieckiej produkowały dramatycznie mało uzbrojenia. W stosunku do Stanów
        Zjednoczonych nawet dziecinnie mało. Kiedy nie udał się blitzkrieg, w wojnie na
        wyczerpanie Niemcy były bez szans. I można sądzić, że nawet pokonanie Rosji
        Sowieckiej niewiele by tu zmieniło. Stany Zjednoczone były z stanie samodzielnie
        zgnieść Japonię ( a potencjał jej był zbliżony do Niemiec) i zapewne, gdyby
        zechciały, zrobiłyby to samo z Niemcami Hitlera. A miały demokratyczny system
        rynkowy, nie żaden tam socjalizm narodowy czy inny. nazizm, to był kolejny
        nadęty balon, który w naturalny sposób pękł, jak wiele innych wcześniej i później.
        > Uważam że trzeba wpisać do kodeksów prawo że każdą umowę można sądownie
        > anulować. To sąd by decydował czy umowa jest sprawiedliwa czy też jakieś
        > okoliczności czasami nie przewidzenia, nie doprowadziły do niekorzystnych dla
        > jednej ze stron dysponowanie swoim majątkiem. Życie jest o wiele bogatsze i ni
        > e
        > można przewidzieć wszystkiego i zapisać w paragrafach. Umowę się zawiera po to
        > aby obydwie strony na tym skorzystały, a nie po to aby jedna strona zgodnie z
        > prawem wykorzystała drugą stronę. Szczególnie że ta jedna ze stron powiązana ze
        > światowymi finansami doskonale wiedziała co się święci.
        > A życie jest o wiele bogatsze. Jakiś Węgier wysyła staruszkom faktury bardzo
        > podobne do rachunków za telefon. Wystarczy że staruszka zapłaci i okazuje się ż
        > e
        > w ten sposób podpisała umowę że jej nazwisko zostanie umieszczone w internecie
        > i
        > w zamian zobowiązuje się do płacenia co miesiąc dużej opłaty. W rezultacie
        > staruszki ściga komornik.
        >
        Nie trzeba żadnych kodeksów - z każdą umową możesz iść do sądu i próbować ją
        podważyć. Jeżeli sąd wyda takie orzeczenie - jest nieważna. Ale małe masz na to
        szanse tylko na podstawie twierdzenia, że nieuważnie czytałeś. Musiałbys
        udowodnić (dostatecznie przekonująco dla sądu), że np.:

        - umowę zawarłeś pod przymusem (jeżeli nie to nie masz szans, bo "chcącemu nie
        dzieje się krzywda")
        - byłeś nie w pełni władz umysłowych kiedy ją podpisywałeś (to mogłaby byc
        szansa dla węgierskich i innych babć) - z powodu debilizmu, demencji, lub
        podania przez kontrahenta substancji odurzających
        - w umowie zatajono na przykład jakiś szczegóły dotyczące przedmiotu umowy,
        które mogłyby wpłynąć na Twoją decyzję o jej podpisaniu/zawarciu. Z tego punktu
        na przykład palacze skarżyli firmy tytoniowe, ze nie informowały o szkodliwości
        tego nałogu, lub McDonalda, że ich jedzenie może prowadzić do otyłości i chorób
        krążenia.

        Tak, że mozliwości podważenia umów są i teraz - ale to jest zawsze (i powinno
        być) bardzo trudne. Jeżeli Tobie chodzi o to, że by podpisywac cokolwiek a potem
        wykręcać się sianem - to jedź do Afganistanu lub do Rosji. Tam gdzie rządzą
        podobni do Hitlera. Polska, póki co, jest (mimo wszystko) demokratycznym
        państwem prawa.
      • vice_versa Re: MiFID w Polsce obowiązuje bez implementacji 12.02.09, 16:03
        > Inwestorzy w Polsce mogą korzystać z ochrony gwarantowanej przez
        > MiFID.

        Mogą teoretycznie. Taka świadomość prawna to fikcja, takie postępowe
        to jest chyba tylko WSA w Wawie. Praktycznie większość czeka w
        najlepszym wariancie NSA potem Strasbourg W międzyczasie będzie po
        ptakach. Poza tym dochodzą koszty procesu i obsługi prawnej.
        Przecież to jest oczywiste, że taki brak implementacji (i wiele
        podobnych) tworzy rynek na prawników.

        W gorszym wariancie klauzule kontraktowe przenoszące spór z
        kontraktu do państwa siedziby wystawcy (np. USA, upsss... no ciekawe
        czy amerykańskie sądy będą bronić polskie spółki przed opcjami w
        posiadaniu JPMorgan :). Pewnie nawet polskie banki nie tyle
        konstruowały te struktury co po prostu nimi dealowały, czyli opcje
        wystawiane przez bank, miały collateral w postaci opcji
        europejskich, Ci z kolei pewnie mieli w postaci opcji amerykańskich
        i łańcuszek działa.
        A to oznacza, że przerwanie tego łańcuszka na którymkolwiek etapie
        (albo przez pozbawienie banku polskiego prawa zaspokojenia albo
        przez korzystny dla polskich przedsiębiorstw wyrok w EU) oznacza
        brak kredytowania w przyszłości (banku polskiego przez europejski
        albo banku europejskiego przez amerykański).Z tych powodów z resztą
        te wyroki nie utrzymają się w instytucjach odwoławczych.

      • vice_versa Re: MiFID w Polsce obowiązuje bez implementacji 12.02.09, 16:04
        > Inwestorzy w Polsce mogą korzystać z ochrony gwarantowanej przez
        > MiFID.

        Mogą teoretycznie. Taka świadomość prawna to fikcja, takie postępowe
        to jest chyba tylko WSA w Wawie. Praktycznie większość czeka w
        najlepszym wariancie NSA potem Strasbourg W międzyczasie będzie po
        ptakach. Poza tym dochodzą koszty procesu i obsługi prawnej.
        Przecież to jest oczywiste, że taki brak implementacji (i wiele
        podobnych) tworzy rynek na prawników.

        W gorszym wariancie klauzule kontraktowe przenoszące spór z
        kontraktu do państwa siedziby wystawcy (np. USA, upsss... no ciekawe
        czy amerykańskie sądy będą bronić polskie spółki przed opcjami w
        posiadaniu JPMorgan :). Pewnie nawet polskie banki nie tyle
        konstruowały te struktury co po prostu nimi dealowały, czyli opcje
        wystawiane przez bank, miały collateral w postaci opcji
        europejskich, Ci z kolei pewnie mieli w postaci opcji amerykańskich
        i łańcuszek działa.
        A to oznacza, że przerwanie tego łańcuszka na którymkolwiek etapie
        (albo przez pozbawienie banku polskiego prawa zaspokojenia albo
        przez korzystny dla polskich przedsiębiorstw wyrok w EU) oznacza
        brak kredytowania w przyszłości (banku polskiego przez europejski
        albo banku europejskiego przez amerykański).Z tych powodów z resztą
        te wyroki nie utrzymają się w instytucjach odwoławczych.
        • vice_versa Re: MiFID w Polsce obowiązuje bez implementacji 12.02.09, 22:35
          Van Gend en Loos vs NL mówi coś piximie?
          Google najlepszym przyjacielem kobiety:

          *sprawa 26/62, Zb.Orz. 1z 1963r., strona 1, Van Gend en Loos vs.
          Holandia
          ETS orzekł, że jednostka może powoływać się na postanowienia
          traktatowe przed sądami krajowymi przeciwko organom państwa
          (skuteczność horyzontalna) jeżeli są one:
          1. 1. jasne i precyzyjne
          2. 2. bezwarunkowe
          3. 3. bezpośrednio stosowane
          -w wypadku spełnienia przesłanek postanowienia traktatowe są
          bezpośrednio skuteczne

          *sprawa 43/75, Zb.Orz. z 1976 roku, strona 455, G.Defrenne vs.
          Sabena
          ETS przyznał prawo powoływania się na postanowienia traktatowe przed
          sądami krajowymi przeciwko jednostce (skuteczność wertykalna) – musi
          spełniać 3 warunki

          *Sprawa 41/74, Zb.Orz. z 1974, strona 1337, Y. van Dyn vs. Home
          Office
          Sprawa 148/78, Zb.Orz. z 1979, strona 1629, Publico Ministero vs.
          Ratti
          ETS uznał bezpośrednią skuteczność dyrektyw w wypadku braku
          implementacji po upływie wyznaczonego terminu

          *sprawa 154/84, Zb.Orz. z 1986, strona 723, M.Marshall
          ETS wypowiedział się w sprawie braku wertykalnej bezpośredniej
          skuteczności dyrektyw

          *Sprawa 14/83, Zb.Orz. z 1984, strona 1891, S. van Colson i E.Kamann
          Sprawa C-106/89, Zb.Orz. z 1990, strona I-4135, Marshall SA
          ETS wypowiedział się o pośredniej skuteczności dyrektyw – prawo
          krajowe należy interpretować tak aby interpretacja była bliższa temu
          co wynika z dyrektywy

          *Sprawa C-6 i 9/90, Zb.Orz. z 1991, strona I-5357, A.Francovichi i
          D.Bonifari vs. Włochy
          Sprawa C-91/92, Zb.Orz. z 1994, strona I-3325, D.Faccini-Dori vs.
          Recred Srl
          ETS wypowiedział się, że nawet w przypadku braku precyzyjności i
          jasności (1 przesłanka) oraz implementowania dyrektywy, jednostka
          może powoływać się na taką dyrektywę przed sądami krajowymi
          przeciwko organom państwa, pomimo braku formalnej bezpośredniej
          skuteczności tej dyrektywy

          www.esciagi.info/bezposrednie-stosowanie-prawa-wtornego,271
          Przykład podobnego z orzecznictwa WSA:

          www.monitorpodatkowy.pl/index.php?cid=24&id=358&mod=m_aktualnosci

          Proponuję zacząć się uczyć czegoś więcej niż regułki.
    • sauelios Pełno nieistotnych detali, 12.02.09, 14:38
      brak podstawowej sprawy - złoty to waluta pusta jak dolar amerykański, euro,
      funt szterling itd. Produkowanie go przez bank centralny powoduje inflację, a
      o niej, jak przystało na dworskiego ekonomistę, dr Petru ani słowa nie powie.
      Obecny kryzys spowodowany jest nadmierną potęgą bankierów i nadmierną
      ekspansją kredytową, czyli tym, czym Petru się żywi.

      Petru spodziewa się "ekspansji kredytowej na rynku konsumenckim" - czyli
      bankierzy chcą dawać klientom indywidualnym kredyty na rzeczy, na które ich
      nie stać! Większość Polaków nie ma oszczędności, a bankierzy pozwolą się im
      zadłużyć się po uszy, nakręcając inflację i doprowadzając do zniszczenia złotego.
    • mike1976 Re: Rynek zaczął się bać 12.02.09, 15:44
      kasia481 napisała:

      > Pan Petru/ protegowany Balcerowicza/ (...)
      > To Winiecki winą za "kryzys" obciążał prostego amerykanina.
      > To Rostowski i Olechowski brzedzili o "spowolnieniu".
      > To Orłowski twierdził, że Polska to oaza spokoju na
      (...)

      Dla Ciebie: Pan Balcerowicz, Pan, Winiecki, Pan Rostowski, Pan Olechowski. Słomy z powrotem do butów tak łatwo upchnąć się nie da.

      A Pan Petru ma rację: poza realnymi stratami niektórych firm owe feralne opcje mają fatalne przełożenie na PR Polski w świecie, w najgorszym możliwym momencie. Kapitał podwinął ogon pod siebie - i PLN leci na pysk.
    • 777newbetterfastersatan Moje trzy grosze, bo bzdury dyro gada 12.02.09, 15:50
      Dyrektywy UE niezaimplementowane obowiązują bezpośrednio.

      Ale szanownemu dyrektorowi to nie pasuje, więc gada, że dyrektywa nie obowiązuje.

      Dalej mi się nawet nie za bardzo chciało czytać, bo pan najwyraźniej mówi to
      co dla niego wygodne, albo po prostu nie wie o czym mówi.

      Pozdrawiam z Głuchłazów
        • vice_versa Bzdury, Van Gend en Loos vs NL i inne... 12.02.09, 22:31
          Rozumiem, że o sprawie Van Gend en Loos vs NL Pan nie słyszał?
          W Głuchołazach widać nie słyszeli, a internetu używać nie umieją.
          Wygóglałem Ci specjalnie po polsku:

          *sprawa 26/62, Zb.Orz. 1z 1963r., strona 1, Van Gend en Loos vs.
          Holandia
          ETS orzekł, że jednostka może powoływać się na postanowienia
          traktatowe przed sądami krajowymi przeciwko organom państwa
          (skuteczność horyzontalna) jeżeli są one:
          1. 1. jasne i precyzyjne
          2. 2. bezwarunkowe
          3. 3. bezpośrednio stosowane
          -w wypadku spełnienia przesłanek postanowienia traktatowe są
          bezpośrednio skuteczne

          *sprawa 43/75, Zb.Orz. z 1976 roku, strona 455, G.Defrenne vs.
          Sabena
          ETS przyznał prawo powoływania się na postanowienia traktatowe przed
          sądami krajowymi przeciwko jednostce (skuteczność wertykalna) – musi
          spełniać 3 warunki

          *Sprawa 41/74, Zb.Orz. z 1974, strona 1337, Y. van Dyn vs. Home
          Office
          Sprawa 148/78, Zb.Orz. z 1979, strona 1629, Publico Ministero vs.
          Ratti
          ETS uznał bezpośrednią skuteczność dyrektyw w wypadku braku
          implementacji po upływie wyznaczonego terminu

          *sprawa 154/84, Zb.Orz. z 1986, strona 723, M.Marshall
          ETS wypowiedział się w sprawie braku wertykalnej bezpośredniej
          skuteczności dyrektyw

          *Sprawa 14/83, Zb.Orz. z 1984, strona 1891, S. van Colson i E.Kamann
          Sprawa C-106/89, Zb.Orz. z 1990, strona I-4135, Marshall SA
          ETS wypowiedział się o pośredniej skuteczności dyrektyw – prawo
          krajowe należy interpretować tak aby interpretacja była bliższa temu
          co wynika z dyrektywy

          *Sprawa C-6 i 9/90, Zb.Orz. z 1991, strona I-5357, A.Francovichi i
          D.Bonifari vs. Włochy
          Sprawa C-91/92, Zb.Orz. z 1994, strona I-3325, D.Faccini-Dori vs.
          Recred Srl
          ETS wypowiedział się, że nawet w przypadku braku precyzyjności i
          jasności (1 przesłanka) oraz implementowania dyrektywy, jednostka
          może powoływać się na taką dyrektywę przed sądami krajowymi
          przeciwko organom państwa, pomimo braku formalnej bezpośredniej
          skuteczności tej dyrektywy

          www.esciagi.info/bezposrednie-stosowanie-prawa-wtornego,271
          Przykład podobnego z orzecznictwa WSA:

          www.monitorpodatkowy.pl/index.php?cid=24&id=358&mod=m_aktualnosci

          W Głuchołazach kury pasać, regułki szkolne zakuwać, a nie bzdury bez
          podstawowej znajomości orzecznictwa ECJ wypisywać!
    • dzielanski "estymowanie"? 12.02.09, 15:52
      TO "ESTYMOWANIE zjawisk gospodarczych" to coś od "estimate" czy
      od "esteem". Jeżeli od "esteem", to faktycznie będę pana eksperta
      darzył estymą za to, że używa tak wyszukanych słów. Ale jeżeli
      od "estimate" (a wszystko na to wskazuje) to radziłbym panu
      ekspertowi sięgnąć do słownkia i przekonać się, że istnieje jego
      całkiem zgrabnie brzmiący polski odpowiednik.
      • sselrats Re: "estymowanie"? 12.02.09, 16:43
        Estymowanie musi od przestarzalego polskiego "estyma przest.
        poważanie, szacunek, cześć" www.slownik-
        online.pl/kopalinski/F23E0FD58400DD1CC12565BE0036FC9A.php
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka