Dodaj do ulubionych

USA - BOMBA JUŻ TYKA, KIEDY WYBUCH?????

IP: *.cidernet.pl 16.02.03, 07:29
I tak doczekaliśmy się 3 części soap opery p.t."Jak zawyża się zyski firm w
USA" (poprzednie 2 odcinki to księgowość Enrona i Worldcom), ale do rzeczy:

Wczorajszy numer Gazety Giełdy "PARKIET" (wydanie papierowe z 15.02.2003)
przynosi szczegółowy raport autorstwa Jerzego Boćkowskiego
(jerzy.bockowski@parkiet.com)o bombie zegarowej w raportach spółek
amerykańskich, jaką stanowią rosnące straty ich funduszy emerytalnych.
Cały raport będzie dostępny w sieci za 2 tygodnie, obiecuję podać wtedy do
niego link, dziś natomiast pozwoliłem sobie tu zacytować co ciekawsze
fragmenty. Przyznam się, że słyszałem to i owo na ten temat, nie zdawałem
sobie jednak sprawy ZE SKALI ZJAWISKA.....

Zacznijmy od przykładu:
"Z rocznego raportu Verizon Comm. wynikało, że spółka ta miała bardzo dobry
rok 2001. Na pierwszych stronach informowała o rocznym zysku w wys. 389 mln.
USD. Tylko ci inwestorzy, którzy dokopali się do napisanego drobną czcionką
fragmentu w końcowej części, dowiedzieli się, że Verizon zawarł w swych
zyskach 2,7 mld USD przychodów z inwestycji jego funduszu emerytalnego.
A TAKICH PRZYCHODÓW WOGÓLE NIE BYŁO - FUNDUSZ EMERYTALNY SPÓŁKI PONIÓSŁ
STRATĘ W 2001 R. W WYSOKOŚCI 3,1 MLD USD, CO UJAWNIONO W NOTATCE NA DOLE 58
STRONY, cały raport liczył 68 stron"

Najśmieszniejsze, że jest to ZGODNE Z AMERYKAŃSKIM PRAWEM i Verizon NIE
NARUSZYŁ ŻADNYCH PRZEPISÓW !!!!!!!

Verizon zastosował tu Finnancial Accounting Standard No 87 (przepis wydany
przez Financial Accounting Standards Board - FASB), który pozwala spółkom
podawać w rocznych raportach SPODZIEWANE przychody z inwestycji funduszy
emerytalnych (FE). Czyli mogę się spodziewać przychodów w moim FE rzędu 50
mld USD i tak "ukryć" moją stratę na wyniku finansowym w wys. np. 33 mld USD
i nie jest ważne, że FE wykaże na koniec roku stratę(co zresztą "uczciwie"
ujmę w raporcie rocznym). PIĘKNIE, PIĘKNIE....JEŚLI CHCĘ, MOGĘ W TEN SPOSÓB
WYCZAROWAĆ DOWOLNY WYNIK FINANSOWY MOJEJ FIRMY, I JEŚLI TYLKO NIE PRZESADZĘ,
BĘDZIE ON UZNANY PRZEZ WSZYSTKICH ZA REALNY....

PODOBNO STANDARDY AMERYKAŃSKIEJ KSIĘGOWOŚCI MIAŁY BYĆ NAJLEPSZE NA ŚWIECIE,
JAK NAM TO TU W POLSCE WMAWIAŁ M.IN. WITOLD GADOMSKI, A ZAPEWNE PRZYTAKNĄ MU
NA TYM FORUM MBS Z MACIEJEM...

"To jest poważna choroba ogarniająca część rynku finansowego - uważa Kathleen
Connell, stanowy kontroler i członkini rad nadzorczych CalPERS i Cal. State
Teacher's Retirement System, dwóch największych kalifornijskich FE (...)
Fikcyjne zyski funduszy emerytalnych są przedstawiane jako przychody. To
prawdziwa bomba zegarowa w raportach - powiedziała agencji Bloomberga"

Znowu cytat:

"Przez ostatnie 3 lata spadały kursy akcji na giełdach w USA. W rezultacie
fundusze emerytalne spółek wchodzących w skład indeksu S&P500 straciły na
wartości 200 mld USD, takie są wyniki opracowań, wykonanych m.in. przez Bank
Inwestycyjny Credit Suisse First Boston (CSFB). Stosowanie zasad księgowości
FASB spowodowało, że wiele z tych strat nie zostało ujawnionych w bilansach
spółek. Gdyby obciążenia z tego tytułu były uwzględniane w raportach rocznych
firm, to zagregowany zysk 500 firm z indeksu S&P500 w 2001 r. wyniósłby 68,7
mld USD, a nie 219 mld USD, wynika z opracowania CSFB"

Zaraz, zaraz.... Wskaźnik Cena/Zysk (P/E) zagregowany dla SP500 wynosi
obecnie ok. 29 i to licząc wyniki "pro forma", a więc SPODZIEWANE, lub 38,
licząc RZECZYWISTE z 2001 r. Zatem jeśli uwzględnić wartości z raportu CSFB,
to RZECZYWISTY P/E dla spółek SP500 powinien obecnie wynosić 121 !!!! Jest to
oczywiście wielkość, wywołująca wielką ochotę do kupna akcji u każdego
inwestora i powodująca, że już jutro zapewne złożą oni gremialnie zlecenia
kupna na superprzewartościowane amerykańskie akcje, wywołując nową hossę
:-))))).

Problemy funduszy emerytalnych w USA już oddziaływują na oceny amerykańskich
firm przez agencje ratingowe:
"Agencja Standard &Poors obniżyła rating wiarygodności kredytowej zarówno
General Motors jak i FORDowi do BBB tj. zaledwie 2 poziomy wyżej od
obligacji "śmieciowych" (junk bonds). W obu przypadkach decyzję uzasadniono
kłopotami funduszy emerytalnych tych firm".

Kolejny cytat:

"Bobby Iman, w latach 1977-81 dyrektor Agencji Bezpieczeństwa Narodowego,
obecnie członek rad nadzorczych 4 spółek uważa, że zadłużenie funduszy
emerytalnych może znacznie spowolnić wzrost gospodarczy w USA:
- W innym przypadku pieniądze te [dopłaty firm do własnych funduszy
emerytalnych, przyp. mój] mogłyby być wykorzystane do stymulowania wzrostu.
Jest więc oczywiste, że będzie to miało negatywny wpływ na całą gospodarkę -
powiedział Imman, przewodniczący komisji odszkodowań i emerytur w SBC"

Cytat ostatni:

"Traktowanie przychodów FE jako części zysków spółki powoduje dezorientację u
wielu inwestorów - uważa Dennis Beresford, dawny szef FASB, obecnie profesor
rachunkowości na Univ. of Georgia. PRZYCHODY FUNDUSZY NIE NALEŻĄ DO SPÓŁKI
(nawiasem mówiąc identycznie traktują pieniądze Otwartych Funduszy
Emerytalnych [OFE]Kołodkowi "spece" od finansów, którzy co i rusz kombinują,
jak włączyć kasę OFE do budżetu państwa - mają dobre wzory zza Oceanu - to
już moja uwaga).SPÓŁKA JEDYNIE ZARZĄDZA PIENIĘDZMI, POWIERZONYMI JEJ PRZEZ
PRACOWNIKÓW (gdzie tu poszanowanie własności prywatnej? - przyp. mój).
-Nie może przecież wykorzystać tych pieniędzy na dywidendy, czy zakupy
maszyn - tłumaczy Beresford.ALE JEŚLI KTOŚ CHCE, TO MOŻE SZACUNKOWE DANE Z
RAPORTÓW WYKORZYSTAĆ DO FAŁSZYWEGO INTERPRETOWANIA WYNIKÓW FINANSOWYCH
SPÓŁEK".

Pominąłem w tym poście z przyczyn czasowych i braku miejsca opisy "numerów"
w oparciu o FAS No 87, wywiniętych w swych raportach przez Georgia-Pacific
Corp. GE,IBM czy SBC Comm.
Nasuwa się pytanie - KIEDY TO WSZYSTKO STRZELI I JAKIE BĘDĄ TEGO
KONSEKWENCJE???

P.S.1 - Ameryka...znowu lepiej :-))))

P.S.2 - SCENARIUSZ UMIARKOWANIE OPTYMISTYCZNY :-))))

P.S.3 - CAN THIS BULL RUN AGAIN? :-))))

PZDR (nie bez cienia drobnej złośliwości w stosunku do niektórych)

Hydraulik

Obserwuj wątek
    • Gość: marcel_prostak Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA, KIEDY WYBUCH????? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 10:12
      ale Pan Bockowski jako tzw Fachura to bez watpienai zna przypadki spolek
      europejskich , ktore to zmienialy metodologie spozradzania bilansu ze
      standardow europejskich na standardy amerykanskie...i po co to robily.

      Co innego falszerstwo a co innego dowolnosc wybranej wyceny czy metodologii do
      spozradzenia bilansu. Ostatnia nowela w polskiej ustawie o rachunkowosci
      zmierza w podoobnym kierunku. Co artykul to katalog zamkniety lub otwarty
      dozwolonych metod. Dzialanie w majestacie prawa polega na tym ze wybiera sie
      dowolna metode pod warunkiem ze obraz uzyskany dzieki niej jest mozliwie
      najblizszy rzeczywistosci.
      gdybysmy dla jednej duzej spolki zastosowali wszelkie dozwolone kombinacje to
      uzyskamy ok 30 milionow roznych kombinacji bilansow. Ktory z nich jest
      prawdziwy? Ten lub te ktore sa najblizsze zrezcywistosci. I to jest caly sekret
      nowoszesnej rachunkowosci.

      Bardzo ladnie Pan Bockowski pisze i Pan Hydraulik tez. Nie znam sie za bardzo
      na stosunkach wlascicielskich w OFE wiec trudno mi zrozumiec dlazcego
      zainwestowanie w fundusz nie mmoze byc strata lub zyskiem inwestora, widac ten
      cytowany profesorek moze miec racje...

      To ze wygladza sie zmarszczki w sytuacji majatkowej firmy to zwykla sprawa w
      gospodarce rynkowej.
      • Gość: Hydraulik Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA...Marcelowi - P. IP: *.cidernet.pl 16.02.03, 18:53
        Gość portalu: Lafirynda vel marcel_prostak napisała:

        > ale Pan Bockowski jako tzw Fachura to bez watpienai zna przypadki spolek
        > europejskich , ktore to zmienialy metodologie spozradzania bilansu ze
        > standardow europejskich na standardy amerykanskie...i po co to robily.

        Ja sam znam 2 przypadki podrasowywania ksiąg przez spółki z niemieckiego Neuer
        Markt: EM.TV i 1&1 - Deutsche Boerse szybko zrobiła z nimi porządek i zostały
        wykluczone z publicznego obrotu. Pozostaje nadal problem SKALI - jeśli ok. 300
        spółek z 500 obecnych w indeksie SP500 Large Cap. stosuje takie tricki to jest
        już zupełnie inna ranga problemu....

        > Co innego falszerstwo a co innego dowolnosc wybranej wyceny czy metodologii
        do spozradzenia bilansu. Dzialanie w majestacie prawa polega na tym ze wybiera
        sie dowolna metode pod warunkiem ze obraz uzyskany dzieki niej jest mozliwie
        > najblizszy rzeczywistosci.

        Rozumujesz identycznie, jak mój brat, pracownik UKS, czyżbyś pracowała
        w "aparacie fiskalnym"? - prawo może być do d..., dopóki obowiązuje - wszystko
        jest O.K.
        Nie mam nic przeciw temu, jeśli księgi podrasowuje firma Uncle Joe& Sons, nie
        notowana na giełdzie - wtedy jest to wyłącznie zmartwienie IRS, który potrafi
        lub nie, zrobić z nią porządek.
        Na giełdzie obowiązuje swego rodzaju (raczej obowiązywał)gentlemen agreement,
        co do czystości intencji i sprawozdań i niepisane założenie, że są one tak
        bliskie rzeczywistości, jak tylko się da - inaczej pies z kulawą nogą nie
        kupuje akcji firmy, nawet jesli jej "sztuczki" są zgodne z prawem.

        A już indeks S&P500 to miała być wielka nobilitacja - 500 najlepszych,
        najczystszych firm, latami pracujących na swoją nieposzlakowaną opinię, nim się
        je do tego grona dopuści - stąd tak wielki szok i stąd też będzie się brał
        rosnący brak zaufania do akcji, co zaowocuje dalszym silnym spadkiem ich cen.
        Problem w tym, ze konsekwencje tego braku zaufania dotkną nie tylko akcji z
        indeksu SP500 czy ogólnie amerykańskich - one przeniosą się na bogu ducha winne
        akcje firm singapurskich, australijskich, chilijskich, polskich, angielskich
        itp, a to już nie przelewki.
        To może zaowocować ogólnoświatowym krachem, a wtedy to już zabawa się kończy,
        prawda? Nawet jeśli jej reguły prowadzone są zgodnie z prawem (choć do d...).


        > Bardzo ladnie Pan Bockowski pisze i Pan Hydraulik tez. Nie znam sie za bardzo
        > na stosunkach wlascicielskich w OFE wiec trudno mi zrozumiec dlazcego
        > zainwestowanie w fundusz nie mmoze byc strata lub zyskiem inwestora, widac
        ten cytowany profesorek moze miec racje...

        Pieniądze z funduszy emerytalnych NIE NALEŻĄ DO ZARZĄDZAJĄCYCH, ani w USA, ani
        w Polsce, dlaczego więc firma ma ujmować je w bilansie i to jeszcze po stronie
        AKTYWÓW? Kto przejmuje pieniądze z planu emerytalnego, jeśli firma zbankrutuje -
        wierzyciele czy expracownicy?
        Jeśli wykładnia każdego sądu w USA jest taka(a jest), że są to pieniądze
        pracowników, to najwyraźniej prawo nie traktuje planu emerytalnego jako części
        majątku spółki - dlaczego więc to ujmować w bilansie? Dlaczego wprowadzać do
        bilansu ewentualne zyski czy straty samego planu emerytalnego?
        Co innego, jeśli trzeba dokonać dopłaty do FE ze względu na powstałe straty, to
        należy ująć, i to CZYTELNIE w bilansie po stronie zobowiązań.
        A już zupełnym kuriozum jest podawanie SZACUNKOWYCH wpływów do FE, jako pozycji
        w aktywach.

        Co do OFE - pieniądze w OFE także nie należą do zarządzających (np. do PTE
        Commercial Union lub PTE "Dom", którzy pobierają prowizje (nota bene
        skandalicznie wysokie) za swe marne nimi "zarządzanie".
        Jeszcze mniejsze prawo ma do tych pieniędzy państwo - które jest jedynie
        poprzez państwową agendę zwaną ZUS (Złodziej Ubezpieczeń Społecznych, dobity
        przez "reformatoła" Alota) "przekaźnikiem" składek emerytalnych, zapłaconych
        przez pracodawców. Podejmowane ostatnio w Polsce, prawem kaduka, próby
        włączenia pieniędzy OFE w struktury bużetu państwa mają w podtekście próbę
        obejścia "sztuczkami" zaległości w przekazaniu przez ZUS pieniędzy ze składek
        dla OFE, pobranych przez ZUS od pracodawców, a to zaczyna już pachnieć próbą
        oszukania przez Państwo własnych obywateli... i nie jest ważne, że zapewne Sejm
        wysmaży tu odpowiednią ustawę, zezwalającą Państwu na to - bedzie to wtedy
        kradzież pieniędzy obywateli w majestacie prawa, tak jak FAS No. 87 umożliwia
        oszukiwanie inwestorów giełdowych w majestacie prawa!!!!

        >
        > To ze wygladza sie zmarszczki w sytuacji majatkowej firmy to zwykla sprawa w
        > gospodarce rynkowej.

        Zasadnicza różnica - TO STAŁO SIĘ ZWYKŁĄ SPRAWĄ W GOSPODARCE RYNKOWEJ W
        OSTATNICH LATACH, niedawno (przed latami 90-tymi), wcześniej nie było.
        Oczywiście, zawsze w historii byli tacy cwaniacy, którzy tak kombinowali, ale
        spotykało ich za to potępienie opinii publicznej. Dziś ma to nawet swoistą
        akceptację - choćby Twoje "dopóki jest to zgodne z prawem, wszystko OK, a że
        prawo pozwala na kanty?", a wielu młodych, zdolnych kombinuje, jak tu zostac
        doradcą podatkowym i trzaskać kasę na unikaniu płacenia podatków za wszelką
        cenę. Po prostu w biznesie coraz bardziej brak moralności (nigdy nie było jej w
        nadmiarze, ale teraz zdecydowanie jest to rzadkość - moralny biznesmen, i to na
        całym świecie....)

        PZDR
      • Gość: Hydraulik Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA...Marcelowi - P. IP: *.cidernet.pl 16.02.03, 18:55
        Gość portalu: Lafirynda vel marcel_prostak napisała:

        > ale Pan Bockowski jako tzw Fachura to bez watpienai zna przypadki spolek
        > europejskich , ktore to zmienialy metodologie spozradzania bilansu ze
        > standardow europejskich na standardy amerykanskie...i po co to robily.

        Ja sam znam 2 przypadki podrasowywania ksiąg przez spółki z niemieckiego Neuer
        Markt: EM.TV i 1&1 - Deutsche Boerse szybko zrobiła z nimi porządek i zostały
        wykluczone z publicznego obrotu. Pozostaje nadal problem SKALI - jeśli ok. 300
        spółek z 500 obecnych w indeksie SP500 Large Cap. stosuje takie tricki to jest
        już zupełnie inna ranga problemu....

        > Co innego falszerstwo a co innego dowolnosc wybranej wyceny czy metodologii
        do spozradzenia bilansu. Dzialanie w majestacie prawa polega na tym ze wybiera
        sie dowolna metode pod warunkiem ze obraz uzyskany dzieki niej jest mozliwie
        > najblizszy rzeczywistosci.

        Rozumujesz identycznie, jak mój brat, pracownik UKS, czyżbyś pracowała
        w "aparacie fiskalnym"? - prawo może być do d..., dopóki obowiązuje - wszystko
        jest O.K.
        Nie mam nic przeciw temu, jeśli księgi podrasowuje firma Uncle Joe& Sons, nie
        notowana na giełdzie - wtedy jest to wyłącznie zmartwienie IRS, który potrafi
        lub nie, zrobić z nią porządek.
        Na giełdzie obowiązuje swego rodzaju (raczej obowiązywał)gentlemen agreement,
        co do czystości intencji i sprawozdań i niepisane założenie, że są one tak
        bliskie rzeczywistości, jak tylko się da - inaczej pies z kulawą nogą nie
        kupuje akcji firmy, nawet jesli jej "sztuczki" są zgodne z prawem.

        A już indeks S&P500 to miała być wielka nobilitacja - 500 najlepszych,
        najczystszych firm, latami pracujących na swoją nieposzlakowaną opinię, nim się
        je do tego grona dopuści - stąd tak wielki szok i stąd też będzie się brał
        rosnący brak zaufania do akcji, co zaowocuje dalszym silnym spadkiem ich cen.
        Problem w tym, ze konsekwencje tego braku zaufania dotkną nie tylko akcji z
        indeksu SP500 czy ogólnie amerykańskich - one przeniosą się na bogu ducha winne
        akcje firm singapurskich, australijskich, chilijskich, polskich, angielskich
        itp, a to już nie przelewki.
        To może zaowocować ogólnoświatowym krachem, a wtedy to już zabawa się kończy,
        prawda? Nawet jeśli jej reguły prowadzone są zgodnie z prawem (choć do d...).


        > Bardzo ladnie Pan Bockowski pisze i Pan Hydraulik tez. Nie znam sie za bardzo
        > na stosunkach wlascicielskich w OFE wiec trudno mi zrozumiec dlazcego
        > zainwestowanie w fundusz nie mmoze byc strata lub zyskiem inwestora, widac
        ten cytowany profesorek moze miec racje...

        Pieniądze z funduszy emerytalnych NIE NALEŻĄ DO ZARZĄDZAJĄCYCH, ani w USA, ani
        w Polsce, dlaczego więc firma ma ujmować je w bilansie i to jeszcze po stronie
        AKTYWÓW? Kto przejmuje pieniądze z planu emerytalnego, jeśli firma zbankrutuje -
        wierzyciele czy expracownicy?
        Jeśli wykładnia każdego sądu w USA jest taka(a jest), że są to pieniądze
        pracowników, to najwyraźniej prawo nie traktuje planu emerytalnego jako części
        majątku spółki - dlaczego więc to ujmować w bilansie? Dlaczego wprowadzać do
        bilansu ewentualne zyski czy straty samego planu emerytalnego?
        Co innego, jeśli trzeba dokonać dopłaty do FE ze względu na powstałe straty, to
        należy ująć, i to CZYTELNIE w bilansie po stronie zobowiązań.
        A już zupełnym kuriozum jest podawanie SZACUNKOWYCH wpływów do FE, jako pozycji
        w aktywach.

        Co do OFE - pieniądze w OFE także nie należą do zarządzających (np. do PTE
        Commercial Union lub PTE "Dom", którzy pobierają prowizje (nota bene
        skandalicznie wysokie) za swe marne nimi "zarządzanie".
        Jeszcze mniejsze prawo ma do tych pieniędzy państwo - które jest jedynie
        poprzez państwową agendę zwaną ZUS (Złodziej Ubezpieczeń Społecznych, dobity
        przez "reformatoła" Alota) "przekaźnikiem" składek emerytalnych, zapłaconych
        przez pracodawców. Podejmowane ostatnio w Polsce, prawem kaduka, próby
        włączenia pieniędzy OFE w struktury bużetu państwa mają w podtekście próbę
        obejścia "sztuczkami" zaległości w przekazaniu przez ZUS pieniędzy ze składek
        dla OFE, pobranych przez ZUS od pracodawców, a to zaczyna już pachnieć próbą
        oszukania przez Państwo własnych obywateli... i nie jest ważne, że zapewne Sejm
        wysmaży tu odpowiednią ustawę, zezwalającą Państwu na to - bedzie to wtedy
        kradzież pieniędzy obywateli w majestacie prawa, tak jak FAS No. 87 umożliwia
        oszukiwanie inwestorów giełdowych w majestacie prawa!!!!

        >
        > To ze wygladza sie zmarszczki w sytuacji majatkowej firmy to zwykla sprawa w
        > gospodarce rynkowej.

        Zasadnicza różnica - TO STAŁO SIĘ ZWYKŁĄ SPRAWĄ W GOSPODARCE RYNKOWEJ W
        OSTATNICH LATACH, niedawno (przed latami 90-tymi), wcześniej nie było.
        Oczywiście, zawsze w historii byli tacy cwaniacy, którzy tak kombinowali, ale
        spotykało ich za to potępienie opinii publicznej. Dziś ma to nawet swoistą
        akceptację - choćby Twoje "dopóki jest to zgodne z prawem, wszystko OK, a że
        prawo pozwala na kanty?", a wielu młodych, zdolnych kombinuje, jak tu zostac
        doradcą podatkowym i trzaskać kasę na unikaniu płacenia podatków za wszelką
        cenę. Po prostu w biznesie coraz bardziej brak moralności (nigdy nie było jej w
        nadmiarze, ale teraz zdecydowanie jest to rzadkość - moralny biznesmen, i to na
        całym świecie....)

        PZDR
        • Gość: MACIEJ Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA...Marcelowi - P. IP: *.ny325.east.verizon.net 16.02.03, 20:39
          Intencja pana Bockowskiego i Hydraulika(ktory tego jeszcze nie podejrzewa) jest
          skierowac strumien emigracji z Polski do Niemiec(bo to blizej,pewniej i latwiej
          wrocic) zamiast do USA.
          Bockowski jest na tyle naiwny ,ze nie wie o tym ze bezrobocie w Niemczech
          rosnie i bedzie roslo,za to w Stanach maleje.
          Nie ma to jak zasiac w glupim narodzie ziarno nienawisci do tych za oceanem i
          patriotycznie popierac niemoctwo Polsko-EUropejskie.
          • Gość: Hydraulik MACIEJU-coś Ci się POMIESZAŁO, to nie spisek... IP: *.cidernet.pl 16.02.03, 23:19
            Gość portalu: MACIEJ napisał:

            > Intencja pana Bockowskiego i Hydraulika(ktory tego jeszcze nie podejrzewa)
            jestskierowac strumien emigracji z Polski do Niemiec(bo to blizej,pewniej i
            latwiej wrocic) zamiast do USA.
            > Bockowski jest na tyle naiwny ,ze nie wie o tym ze bezrobocie w Niemczech
            > rosnie i bedzie roslo,za to w Stanach maleje.
            > Nie ma to jak zasiac w glupim narodzie ziarno nienawisci do tych za oceanem i
            > patriotycznie popierac niemoctwo Polsko-EUropejskie.

            Macieju, muszę Cię zmartwić, Twoja spiskowa teoria nie trzyma się kupy.....
            Zapewne nie zwróciłeś na to uwagi, ale ten artykuł został zamieszczony w
            GAZECIE GIEŁDY "PARKIET" o nakładzie kilkudziesieciu tys. egzemplarzy. Nie
            sądzisz, że gdyby ktoś chciał sterować emigracją, to taki artykuł pojawiłby się
            w Wyborczej, Wprost albo Superexpressie, gazetach o dużo większym nakładzie???
            90% ludzi w Polsce nie wie co to jest WIG20 (indeks polskiej giełdy), a
            gazeta "PARKIET" kojarzy im się z gazetą dotyczącą podłóg...
            Poza tym, sredni dochód czytelnika tej gazety jest dużo wyższy, niż średnia
            krajowa, są to więc ludzie zdecydowanie mniej zainteresowani emigracją, i jeśli
            już, to prędzej wyemigrują z Polski ich pieniądze, niż oni sami...
            Zresztą, sprawdź sam, o czym tam się pisze:

            www.parkiet.com.pl/


            To w Parkiecie pisuje Marek Pryzmont, którego tu kiedyś mieszałeś z błotem, nie
            mając zresztą ku temu żadnych argumentów.
            Nikt też nie zasiewa "ZIARN NIENAWIŚCI" (skąd u Ciebie taki PZPRowski język??)-
            część czytelników tej gazety inwestuje na giełdach za granicą, w tym w USA, i
            ma prawo czytać w swojej gazecie o problemach gospodarki amerykańskiej - to do
            takich jak ja adresowane są te informacje....

            Oczywiście najlepiej by było, gdyby "Parkiet" zamienił się w marną
            kopię "Money" lub papierową kopię CNBC i zamiast rzetelnie informować, zaczął
            napędzać jeleni na Wall Street, niech kupują akcje, których pozbywają się
            właśnie amerykańskie fundusze,znające doskonale fakty, opisane przez
            Boćkowskiego(przecież raport o problemach FE opracował m.in. Credit Suisse
            First Boston, więc ONI już to WIEDZĄ...) - to byłoby Twoim zdaniem zapewne
            bardziej w porządku, co???

            A co do moich intencji - ja odkąd się pojawiłem na tym forum, twierdzę, że cały
            świat, także USA, zmierza ku najpoważniejszemu kryzysowi gospodarczemu od lat
            30-tych, a jednym z elementów, który wpechnie do tego świat, jest spadek
            zaufania do szeroko rozumianych papierowych aktywów, w tym akcji.
            Jak zresztą widzisz, USA cięzko pracują na taki brak zaufania, a "bezradność"
            najpierw Artura Lewitta, potem Harvey'a Pitta (obaj byli szefowie SEC) w
            zwalczaniu tego typu procederu, jak opisany powyżej, nie wróży dobrze
            amerykańskiemu rynkowi akcji...
            Ty się z tego śmiejesz, ale tak, jak w sierpniu 2002 pisałem tu o możliwej
            deflacji w USA (też się z tego śmiałeś, dziś sam o niej piszesz), tak niestety
            ten śmiech zamrze Ci na ustach, gdy zobaczysz, co będzie się działo z rynkiem
            akcji, po zejściu indeksów poniżej dołka z 9.10.2002.
            I żebyś nie myślał, że mnie to cieszy, że będę miał dużo kasy z short'ów - ja
            też wolałbym zarabiać na rosnącej giełdzie akcji, ale nie mogę ignorować
            rzeczywistości...


          • Gość: Hydraulik MACIEJU-coś Ci się POMIESZAŁO, to nie spisek... IP: *.cidernet.pl 16.02.03, 23:19
            Gość portalu: MACIEJ napisał:

            > Intencja pana Bockowskiego i Hydraulika(ktory tego jeszcze nie podejrzewa)
            jestskierowac strumien emigracji z Polski do Niemiec(bo to blizej,pewniej i
            latwiej wrocic) zamiast do USA.
            > Bockowski jest na tyle naiwny ,ze nie wie o tym ze bezrobocie w Niemczech
            > rosnie i bedzie roslo,za to w Stanach maleje.
            > Nie ma to jak zasiac w glupim narodzie ziarno nienawisci do tych za oceanem i
            > patriotycznie popierac niemoctwo Polsko-EUropejskie.

            Macieju, muszę Cię zmartwić, Twoja spiskowa teoria nie trzyma się kupy.....
            Zapewne nie zwróciłeś na to uwagi, ale ten artykuł został zamieszczony w
            GAZECIE GIEŁDY "PARKIET" o nakładzie kilkudziesieciu tys. egzemplarzy. Nie
            sądzisz, że gdyby ktoś chciał sterować emigracją, to taki artykuł pojawiłby się
            w Wyborczej, Wprost albo Superexpressie, gazetach o dużo większym nakładzie???
            90% ludzi w Polsce nie wie co to jest WIG20 (indeks polskiej giełdy), a
            gazeta "PARKIET" kojarzy im się z gazetą dotyczącą podłóg...
            Poza tym, sredni dochód czytelnika tej gazety jest dużo wyższy, niż średnia
            krajowa, są to więc ludzie zdecydowanie mniej zainteresowani emigracją, i jeśli
            już, to prędzej wyemigrują z Polski ich pieniądze, niż oni sami...
            Zresztą, sprawdź sam, o czym tam się pisze:

            www.parkiet.com.pl/


            To w Parkiecie pisuje Marek Pryzmont, którego tu kiedyś mieszałeś z błotem, nie
            mając zresztą ku temu żadnych argumentów.
            Nikt też nie zasiewa "ZIARN NIENAWIŚCI" (skąd u Ciebie taki PZPRowski język??)-
            część czytelników tej gazety inwestuje na giełdach za granicą, w tym w USA, i
            ma prawo czytać w swojej gazecie o problemach gospodarki amerykańskiej - to do
            takich jak ja adresowane są te informacje....

            Oczywiście najlepiej by było, gdyby "Parkiet" zamienił się w marną
            kopię "Money" lub papierową kopię CNBC i zamiast rzetelnie informować, zaczął
            napędzać jeleni na Wall Street, niech kupują akcje, których pozbywają się
            właśnie amerykańskie fundusze,znające doskonale fakty, opisane przez
            Boćkowskiego(przecież raport o problemach FE opracował m.in. Credit Suisse
            First Boston, więc ONI już to WIEDZĄ...) - to byłoby Twoim zdaniem zapewne
            bardziej w porządku, co???

            A co do moich intencji - ja odkąd się pojawiłem na tym forum, twierdzę, że cały
            świat, także USA, zmierza ku najpoważniejszemu kryzysowi gospodarczemu od lat
            30-tych, a jednym z elementów, który wpechnie do tego świat, jest spadek
            zaufania do szeroko rozumianych papierowych aktywów, w tym akcji.
            Jak zresztą widzisz, USA cięzko pracują na taki brak zaufania, a "bezradność"
            najpierw Artura Lewitta, potem Harvey'a Pitta (obaj byli szefowie SEC) w
            zwalczaniu tego typu procederu, jak opisany powyżej, nie wróży dobrze
            amerykańskiemu rynkowi akcji...
            Ty się z tego śmiejesz, ale tak, jak w sierpniu 2002 pisałem tu o możliwej
            deflacji w USA (też się z tego śmiałeś, dziś sam o niej piszesz), tak niestety
            ten śmiech zamrze Ci na ustach, gdy zobaczysz, co będzie się działo z rynkiem
            akcji, po zejściu indeksów poniżej dołka z 9.10.2002.
            I żebyś nie myślał, że mnie to cieszy, że będę miał dużo kasy z short'ów - ja
            też wolałbym zarabiać na rosnącej giełdzie akcji, ale nie mogę ignorować
            rzeczywistości...


            • Gość: MACIEJ Re: MACIEJU-coś Ci się POMIESZAŁO, to nie spisek. IP: *.ny325.east.verizon.net 17.02.03, 00:15
              Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

              > Oczywiście najlepiej by było, gdyby "Parkiet" zamienił sie

              W Ozarowie jest zaklad pracy,ktory kiedys nazywalismy "Parkieciarnia" ale po
              zmianach ustrojowych zajal sie produkcja calkiem zgrabnych domkow
              jednorodzinnych i niezle na tym wychodzi.

              > A co do moich intencji - ja odkąd się pojawiłem na tym forum, twierdzę, że
              cały
              > świat, także USA, zmierza ku najpoważniejszemu kryzysowi gospodarczemu od lat
              > 30-tych, a jednym z elementów, który wpechnie do tego świat, jest spadek
              > zaufania do szeroko rozumianych papierowych aktywów, w tym akcji.

              W tym sie wlasnie mylisz,ze EUrope nazywasz "calym swiatem".
              Jeszcze 20 lat temu "caly swiat" to byly:USA,Japonia i EUropa.
              Teraz swiat rozwija sie(2002)2,5%,USA+2,6%,Japonia-0, EU ok. 0,5%.
              Chiny+8%,Indie+5,5% wlaczyly sie do swiata,a Japonia i EU odpadly od swiata.
              Przykro mi ,ze ty jestes w tym odpadnietym swiecie,ale to nie jest moja wina.

              > Jak zresztą widzisz, USA cięzko pracują na taki brak zaufania, a "bezradność"
              > najpierw Artura Lewitta, potem Harvey'a Pitta (obaj byli szefowie SEC) w
              > zwalczaniu tego typu procederu, jak opisany powyżej, nie wróży dobrze
              > amerykańskiemu rynkowi akcji...

              EU caly czas bardzo ciezko pracuje nad tym,by przedstawic siebie jako centrum
              swiata,lub przynajmniej czesc swiata,a przy okazji zdyskredytowac rozwijajace
              sie Stany.

              > Ty się z tego śmiejesz, ale tak, jak w sierpniu 2002 pisałem tu o możliwej
              > deflacji w USA (też się z tego śmiałeś, dziś sam o niej piszesz), tak
              niestety
              > ten śmiech zamrze Ci na ustach, gdy zobaczysz, co będzie się działo z rynkiem
              > akcji, po zejściu indeksów poniżej dołka z 9.10.2002.
              > I żebyś nie myślał, że mnie to cieszy, że będę miał dużo kasy z short'ów - ja
              > też wolałbym zarabiać na rosnącej giełdzie akcji, ale nie mogę ignorować
              > rzeczywistości...

              A ja w dalszym ciagu twierdze,ze rzeczywistosc cie zaskoczy.
    • jot-23 Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA, KIEDY WYBUCH????? 17.02.03, 00:05
      Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

      > I tak doczekaliśmy się 3 części soap opery p.t."Jak zawyża się zyski firm w
      > USA" (poprzednie 2 odcinki to księgowość Enrona i Worldcom), ale do rzeczy:
      >
      > Wczorajszy numer Gazety Giełdy "PARKIET" (wydanie papierowe z 15.02.2003)
      > przynosi szczegółowy raport autorstwa Jerzego Boćkowskiego
      > (jerzy.bockowski@parkiet.com)o bombie zegarowej w raportach spółek
      > amerykańskich


      cze fjucie!

      czemu "szczegolwy raport autorstwa Jerzego Bockowskiego" jest slowo w slowo
      zerzniety z bloomberga?

      seattlepi.nwsource.com/business/102447_timebomb02.shtml
    • Gość: Hydraulik PRYZMONT o tym samym.... IP: *.cidernet.pl 17.02.03, 00:07
      Jeśli chodzi o inne katastroficzne wizje to mam nadzieję, że wszyscy
      przeczytali w sobotnim "Parkiecie" wkładkę o rosnących stratach amerykańskich
      funduszy emerytalnych. Przypomnę, że pisałem już o tym parę miesięcy temu.
      Dalej jednak uważam, że skala problemu jest przez inwestorów niedoceniana.
      Zresztą wypowiedź szefa Center for Financial Research&Analysis chyba najlepiej
      to pokazuje - "Nawet nasi klienci, którzy są wytrawnymi inwestorami, zupełnie
      tego nie rozumieją" Przypomnę, w wielkim skrócie, że chodzi o konieczność
      dokapitalizowania firmowych funduszy emerytalnych, które muszą osiągnąć
      określoną stopę zwrotu. Jeśli tego nie zrobią, firmy muszą dopłacić. Ewentualne
      przekroczenie jej poziomu, tak jak to było w latach 90-tych (hossa) powoduje
      dodatkowy zysk dla firmy. Zdecydowana większość firm z S&P500 ma swoje programy
      emerytalne, a wartość zgromadzonych tam środków często przekracza nawet wartość
      całej firmy. To jeszcze nie problem. Problem, gdy fundusz zaczyna ponosić
      straty, a trudno żeby było inaczej, gdy często prawie połowa środków większości
      funduszy lokowana jest na rynku akcji. Do tej pory taka strategia pozwalała
      firmom wręcz unikać wpłat do funduszy. Teraz dopłaty w wielu przypadkach są
      kilkakrotnie większe od osiąganych przez firmy zysków, szczególnie że firmy
      zakładają w wielu przypadkach osiągnięcie stopy zwrotu z inwestowanego kapitału
      na poziomie 9-10% !!! Biorąc pod uwagę podział kapitału na obligacje i akcje,
      to można sobie samemu odpowiedzieć, że akcje muszą rosnąć kilkanaście procent
      rocznie. Nawet konserwatywny Berkshire Hathaway zakładał 6,5%. Dlaczego ten
      problem jest cały czas gdzieś w cieniu innych bolączek akcjonariuszy ? Po
      części odpowiada na to artykuł z sobotniego Parkietu, a po części jest to
      wynikiem przepisów, które pozwalają (słusznie) spółkom rozłożyć
      dokapitalizowanie funduszy na okres nawet powyżej 20 lat. Jednak nawet płacenie
      tego w ratach już teraz zabiera parę centów zysku przy każdych wynikach
      kwartalnych. Środki, które powinny być przeznaczone na inwestycje muszą
      uzupełnić fundusz emerytalny. A kwoty te z każdym spadkiem indeksów są coraz
      większe. Błędne koło. Kolejny argument, który ratuje indeksy przed przeceną to
      myślenie a"la polskie OFE, co z uporem maniaka praktykuje CNBC. Otóż rzekome
      dopłaty do funduszy oznaczają oczywiście zwiększenie środków na zakup akcji. U
      nas ten efekt można zrozumieć, ale w momencie gdy środki te wpłacane są przez
      firmy (obniżając ich zyski), to powinno przecież obniżać ich wycenę, a nie
      podwyższać. Mały paradoks prawda ? Jest jeszcze jeden niedoceniany argument
      niedźwiedzi. Tak samo jak kapitulują zwykli inwestorzy, tak samo w pewnym
      momencie amerykańskie fundusze przestaną wierzyć w "niemożliwy czwarty rok
      bessy" i nie chcąc jeszcze mocniej zwiększać emerytalnych zobowiązań zaczną po
      prostu zmniejszać alokację środków na rynku akcji. Choć stopy procentowe nie
      zapewniają godziwego zysku na innych rynkach, to przynajmniej takie inwestycje
      nie przynoszą strat. Kapitulacja z tej strony, połączona z wymuszoną (niski
      udział gotówki, ogromna ilość akcji) sprzedażą funduszy inwestycyjnych w skutek
      paniki drobnych inwestorów ... wyznaczy zapewne dołek bessy. Na to jednak
      (niestety) jeszcze trochę poczekamy.
    • Gość: jr Re: wiedza i doswiadczenie IP: 203.129.132.* 17.02.03, 03:00
      drogi hydrauliku,

      sa mowiles ze mala czcionka bylo napisane sakad te dochody sie mialy wziac.
      ja tu trabie bez przerwy ze w szkolach nie powinno sie uczyc chemi, geografi,
      fizyki itd itd tylko umiejetnosci czytania i interpretowania wiadomosci.

      jesli ktokolwiek sie nabral na to co bylo w raporcie jest sobie sam winnym bo
      nie przeczytal tego co jest najwazniejsze na kazdym dokumencie - FOOTNOTES!!!
      to kazdy madry prawnik, ksiegowy czy manadzer wie - reszta to amatorzy.



    • Gość: marcel_prostak Re: Hydraulik IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 21:15
      Rowniez pozdrawiam. Bardzo podoba mi sie Twoj post, szczerze mowiac to napawa
      duma kiedy czyta sie takie wypowiedzi Polakow z Polski.
      Chce tylko sie zapowiedziec iz wypowiem sie tutaj szczegolowo po 25.02. i na
      serio.
    • Gość: pawel-l Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA, KIEDY WYBUCH????? IP: 1.0.12.* 18.02.03, 12:17
      Przejrzałem sobie indeksy giełdowe za ostatnie 100 lat i gołym okiem widać że
      obecna bessa jest znacznie gorsza od tej w latach 30-tych. Indeksy europ.
      pospadały o 50%, Nasdaq 75%. Jeszcze Dow nie wygląda tragicznie, ale kierunek
      jest oczywisty.
      Np. Indeks Dow Jones Utillity Av. (przed. użyteczności publicznej) ma wartość
      jak w 1965r !!!
      Zadziwiający jest tylko optymizm inwestorów (giełdowych bo przedsiębiorcy
      uciekają z rynku). Świadczy to o tym że bessa jeszcze trochę potrwa.

      Ciekawostka że najlepiej wyglądają indeksy Rosji, Brazylii i Argentyny. Przez
      ostatnie 2-3 lata można było potroić kapitał.
      • Gość: Hydraulik USA - BOMBA...ciekawe, co na to mbs..... IP: *.cidernet.pl 19.02.03, 22:54
        • Gość: jot-23 Re: USA - BOMBA...ciekawe, co na to mbs..... IP: *.dyn.optonline.net 20.02.03, 02:22
          jak tam z linkiem do "szczegolowego artykulu Jerzego Bockowskiego"?
    • Gość: pawel-l Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA, KIEDY WYBUCH????? IP: 1.0.12.* 21.02.03, 10:32
      Jeden z lepszych artykułów podający przyczyny problemu:

      THE GOLDEN ROAD
      By Paul van Eeden

      In 1992, the Brazilian economy buckled under debt and
      runaway inflation, resulting in a complete collapse of the
      Brazilian real. The real literally went to zero and was
      replaced with the new real.

      During crises, money flees to the safest haven. The
      Brazilian crisis caused large amounts of capital to seek
      asylum in the U.S.. Careful analysis shows that the influx
      of capital from Brazil caused a noticeable uptick (about a
      10% gain) in the U.S. dollar from 1992 to 1994. This marked
      the beginning of the greatest bull market in history,
      encompassing stocks, bonds and real estate.

      The next year, 1995, Mexico experienced its biggest
      economic collapse since the Revolution and the peso lost
      50% of its value. Being our southern neighbor and one of
      our largest trading partners, this caused additional
      capital to flee to the U.S., which in turn strengthened the
      dollar even more. Our stock and bond markets followed suit.

      At this stage, the U.S. economy was robust, real interest
      rates were running at 5.02% compared to Europe's 3%, and
      given a stronger economy and higher real rates of return,
      it is no surprise that capital migrated to the U.S. as
      economic mayhem continued to plague the world. But the
      stock market was already overvalued, with the Dow at around
      3,500.

      In 1996, the South East Asian Tigers caught a bad case of
      the flu. This time, however, the new capital influx into
      the U.S. was staggering, totaling $356 billion during 1996
      and 1997 alone. It is not a coincidence that gold peaked in
      February 1996 at $415 an ounce.

      The world was still sniffling from the Asian Flu when
      Russia defaulted on its debt in 1998. In January 1999, the
      euro was launched and promptly started falling against the
      dollar, eventually losing as much as 35% during the ensuing
      two years. More capital made its way into the U.S.
      attracted by reports of a "New Era", supposedly as a result
      of productivity gains and the ultra-efficient U.S. economy.
      Not to mention the gains in the U.S. stock market from
      earlier flight capital infusions...and of course there was
      still the perception of the U.S. as a safe haven for
      foreign capital. By this time, it was already difficult to
      distinguish between the roaring 20's and the roaring 90's.

      From 1992 to 1999, more than $1.2 trillion (net) flowed
      into the U.S. economy. This had to have ramifications.
      Initially, the money was invested primarily in bonds,
      leading to a spectacular bull market in that sector, but
      more importantly driving down U.S. interest rates.

      The falling cost of capital had an immediate effect on the
      U.S. economy and the markets. Lower borrowing costs
      increased corporate cash flows and profits. Higher profits
      lead to higher stock prices as more cash flow allowed
      companies to increase capital expenditures and R&D. The
      latter two stimulated the economy by increasing jobs and
      the velocity of money in the system.

      Individual consumers also benefited. Unemployment declined,
      along with mortgage rates and the interest on bank loans.
      Cheap access to money induced both corporations and
      consumers alike to take on debt at a staggering pace. From
      1992 to 2002, consumer credit increased 119% and corporate
      debt 95%.

      It's important to realize that Bill Clinton and Alan
      Greenspan did not engineer these 'good times'. They were
      merely bystanders, spectators and orators. The markets did
      not listen to Greenspan in 1996 when he warned of
      irrational exuberance because he could not stem the influx
      of capital. Likewise, Greenspan will not be able to
      alleviate the correction we are now experiencing any more
      than he succeeded in have preventing it. Finally, the
      emperor is seen for what he is.

      As mentioned, the dollar's run started in 1992, but it was
      not until 1996 that it really got going. And the stronger
      dollar had consequences. Exports from the U.S. become more
      expensive, hurting the export industries. Imports get
      cheaper, hurting those competing with lower prices
      (imported products, as in the steel industry). Lower import
      prices also stimulated demand for imported goods, causing
      the balance of trade to get out of kilter. A negative $36
      billion trade balance in 1992 expanded to over $420 billion
      by 2002.

      Undeniably, a negative trade balance leads to a negative
      balance of payments. The influx of capital during the
      1990's and the expanding trade deficit are two sides of the
      same coin. Foreign demand for dollars was offset by out
      demand for imported goods.

      The problem with an expanding negative balance of payments
      is that never before in the history of the world has there
      been a large balance of payments deficit that was not
      followed by a recession to correct the imbalance. The
      magnitude of the ensuing recession is also in direct
      proportion to the size of the deficit. The problem is that
      the balance of payment deficit in the United States today
      is exceptionally large by any measure. On a nominal basis,
      it is the largest the world has ever seen.

      The magnitude of our balance of payments deficit suggests
      that we are going to have a long and severe correction
      ahead of us. The influx of capital into the U.S., which
      lowered our borrowing costs and led to exorbitant capital
      expenditures, suggests that we are not merely looking at a
      recession, but a full-blown depression.
    • jot-23 oo jest juz link do plagiatu! 21.02.03, 15:39
      hehe...

      Jerzy Boćkowski jerzy.bockowski@parkiet.com

      Bomba zegarowa w raportach spółek

      "Z rocznego raportu opublikowanego w marcu 2002 r. wynikało, że Verizon
      Communications, największa amerykańska spółka telefonii lokalnej, miała bardzo
      dobry 2001 rok. Na pierwszych stronach poinformowała, że jej roczny zysk
      wyniósł 389 mln USD.

      Tylko ci inwestorzy, którzy dokopali się do napisanego drobną czcionką
      fragmentu w końcowej części dokumentu, dowiedzieli się, że Verizon zawarł w
      swoich zyskach 2,7 mld USD przychodów z inwestycji jego funduszu emerytalnym.
      A takich przychodów w ogóle nie było. Fundusz emerytalny spółki ostatecznie
      stracił 3,1 mld USD w 2001 r., co ujawniono w notatce na dole 58 strony.
      Raport liczył 68 stron."

      By DAVID EVANS
      BLOOMBERG NEWS

      Pension-fund 'time bomb' is detonating on companies' profits

      According to its annual report released in March 2002, Verizon Communications
      Inc., the nation's largest local phone company, had a strong year in 2001. In
      the opening pages of the report, the company announced an annual profit of
      $389 million.

      Only those investors who dug into the small print at the back of the document
      learned that Verizon's reported earnings included $2.7 billion in gains from
      its pension fund investments
      • Gość: Hydraulik "J-23 ZNOWU NADAJE !!" IP: *.cidernet.pl 22.02.03, 00:37
        Nim przejdę do meritum, musimy się uwiarygodnić:
        "-Najlepsze kasztany na placu Pigalle."
        "-Zuzanna lubi je tylko jesienią"
        Teraz już wiecie, J-23, ze stoimy po Waszej stronie, a nasza Centrala, to
        nieomal Wasza Centrala.
        Co do meritum, to powiem Wam, jak czekista -czekiście:
        Centrala sprawdziła wiarygodność Waszych zarzutów, J-23, są dość wiarygodne,
        jakkolwiek w papierowym wydaniu "Parkietu", jest jescze sporo o szwindlach IBM
        i General Electric w oparciu o FAS no 87, czego w Waszym poście nie było...
        Centrala nie może jednak wykluczyć, że tekst Boćkowskiego jest kompilacją kilku
        internetowych tekstów - tu Centrali brak danych....
        J. Boćkowski nie jest tajnym świadomym współpracownikiem naszej Centrali, nie
        jest też krewnym nikogo z naszej siatki...
        Przeglądaliśmy Waszą charakterystykę w bunkrze Kancelarii Rzeszy, Kloss i
        musimy przyznać, że dobrze żeście się zakonspirowali:
        "niski numer legitymacji NSDAP, czysty aryjczyk, bezwzględny dla wrogów Rzeszy"
        no,no... i ten Eisenkreuz na dębowych liściach od samego Fuhrera...
        Przeto uważamy, że jesteście wystarczająco predystynowani do napisania
        Boćkowskiemu jakiegoś zjadliwego e-maila, zamiast, nie wiedzieć czemu, czepiać
        się nas....
        Co do naszej Centrali, Kloss - Centrala wie, że informacje podane przez
        Boćkowskiego są prawdziwe, a że je zerżnął? To dla naszej Centrali ma
        drugorzędne znaczenie- ważniejsze są fakty, opisane przez Kontakt Osobowy
        Boćkowski Jerzy, co do których prawdziwości Centrala nie ma żadnych
        wątpliwości.

        Musimy już kończyć, bo jak tak dalej pojdzie, to nas 18-te mgnienie wiosny
        przy klawiaturze zastanie.....
        Z internacjonalistycznym pozdrowieniem:
        Wasz

        Pałkownik Razwiedki Isajew, za linią wroga znany jako VON STIRLITZ, używający
        na tym forum pseudonimu Hydraulik...
        • Gość: jot-23 no widzicie hydraulik... IP: *.dyn.optonline.net 22.02.03, 02:02
          was bardzo obchodza szwindle amerykanskie, mnie, odwrotnie, te z kraju
          ojczystego... haha moze powinnismy sie zamienic miejscami (nie, dziekuje!).
          • _lafirynda Re: no widzisz Jot 23.02.03, 00:35
            calkiem niezle jest na Gospodarce, zwlaszcza grupa wokol Macieja jest super
            zabawowa. Reszta to nudziarze. zeby jeszcze maciej pisal o defloracji zamist o
            deflacji byloby juz calkiem super.
            No to jak tam ta wystawa w NYC? Ten Matis to w ogole to malowal jakies cipki
            jak Fagasso czy tylko wazony z kwiatkami?
    • _lafirynda Re: Hydraulik, mow mi marcee 23.02.03, 00:27
      Witam Panie Hydraulik.

      Skoro napisales do mnie az tyle w komentarzu, wprost niegrzecznie byloby nic
      nie odpowiedziec,tym bardziej iz w twoim poscie znalazly sie pewne subtelnosci,
      z ktorymi nie calkiem sie zgadzam.
      Moze od konca. Widze tam leciutkie wycieczki pod tytulem jak to MŁODZI
      doradzaja nieplacenie podatkow za wszelka cene. Czy moj nick to chetna_19 ???
      ze piszesz mlodzi? Ale do rzeczy.
      .
      Teraz najwazniejsze czyli OFE.
      Ale najpierw wycieczka do przyglupa JR z Sidni, Dupy Swiata. Otoz ten Pan
      Wyjechany glosi teze iz zostali w Polsce ci gorsi a wyjechali ci lepsi. Zdaje
      sie ze cos stekal iz jest ksiegowym a nie zareagowal na dyrdymaly jakie
      wypisujesz o bilansie. Otoz teraz moi mili Panowie, Pani Lafirynda wytlumaczy
      wam co to takiego bilans OFE w duzym skrocie abyscie chlopcy dobrze mogli
      zrozumiec.

      Hydraulik ma szuflade pelna skarpet ktore sa wlasnoscia jego brata, wysokiego
      urzednika UKSu. Hydraulik tylko zarzadza tymi skarpetami, tzn jedne wydaje do
      prania, inne do zacerowania, inne zwraca bratu.

      Aktywa to nic innego jak spis tych skarpet. A wiec:
      -skarpety biale do wyprania
      -skarpety zcarne do zwrotu bratu, itd

      Pasywa zas to nic innego jak zapis kto ma jakie prawa do tych skarpet a wiec
      kto jest ich wlascicielem. W pasywach bedzie stalo: brat Hydraulika.

      Na bilans wiec patrzy sie przez pryzmat kapitalu. Po prostu w pasywach sa
      zapisani wlasiciele tego co widzi sie w aktywach. Na dodatek istnieje tzw
      zasada podwojnego zapisu, te same kwoty zapisuje sie po aktywach i pasywach
      (jasne mam nadzieje czemu skoro to wyjasnilam).

      Tak wiec Drogi Hydrauliku to zadna rewelka ze OFE zapisuje sobie skladniki
      majatku po aktywach. Z calym szacunkiem ale mogles cos niezrozumiec czytajac
      oryginalne orzeczenia sadow amerykanskich w kwestiach OFE))))).

      Po prostu w pasywach musi byc zapisane cyfra ze pracownikom nalezy sie kwota X.
      I taka sama kwota X musi byc zapisana po aktywach jako skladnik majatku
      powierzonego w zarzad. To jest bilans. I tak w kolko wyglada zabawa z
      bilansem. Zawsze patrzy sie pzrez pryzmat kapitalu. Pamietaj.

      Zdaje sie ze Bockowski najzwyzcajniej na swiecie nie pzrykumal jakie zarzuty
      stawia ten wybitny amerykanski audytor podparty profesorem, mozliwe ze oni
      razem maja racje ze OFE robi sobie papierowe zyski. Ale mechanizm tego jest
      inny niz ten ktory podajesz i ktorym tak sie oburzasz.

      To wyglada tak: jesli jakas firma spodziewa sie ze skladnik majatku (nie wazne
      kto jest jego wlascicielem) pzryniesie straty, jeszcze nie ma dokumentu na to
      ale tylko sa realne pzreslanki ku temu to MA PRAWO SAMA SZACUNKOWA strate
      odniesc na bilans w aktywach i pasywach. I analogicznie z zyskiem.

      No wyobrazmy sobie ze wiesz ze firma ktora pierze skarpety brata splonela, wraz
      ze skarpetami brata. Nie ma na to dokumentu jeszzce bo zgliszcza bada
      prokurator ale ty wiesz o tym bo podano to do publicznej wiadomosci kiedy
      akurat rano sie goliles. No to powinienes skreslic skarpety z aktywow i o ta
      kwote pomniejszyc majatek brata w pasywach.

      JR mam racje? Jak tam Sidni, Dupa Swiata? Swoja droga gratulujemy Australii
      genialnych ksiegowych z polskiego odrzutu. Prima sort widze.

      Skoro OFE spodziewala sie z realnych pzreslanek jakichs zyskow to miala prawo
      SZACUNKOWO odniesc to na bilans jako zysk. Caly sekret musi polegac na tym ze
      widocznie nie bylo realnych pzreslanek aby oszacowac cos jako zysk!!! I to caly
      sekret.

      Jesli to czyta jakis audytor to potwierdzi o czym napisalam.

      Marcel Prostak.

      PS. Twoje wywody dotyzcace etyki w biznesie to czysty idealizm. Ale moge to
      pzredyskutowac z Toba w wolnej chwili. Generalnie wkladsz mi w usta teze iz
      prawo to zinstytucjonalizowana etyka. Prawo nie ma nic wspolnego z etyka.
      Zmierzam do tego ze ten twoj wskaznik cos -tam -500 to taki sam idealizm jak
      koncepcja doradcy podatkowego w ustawie o doradztwie podatkowym.

      I zapodawaj czesciej o pzrewalach w USA. Ja to wyjatkowo lubie. Szkoda ze
      PAnowie Wyjechani nie maja do tego serca. I szkoda ze Parkiet pisze tak
      niedokladnie, myslalam ze to bardziej profesjonalna gazeta.

      Maciejowi odpisales niezle swoja droga, ha ha ha.






      • Gość: jr Re: do marcel IP: 203.129.132.* 24.02.03, 06:16
        _lafirynda napisała:

        > Teraz najwazniejsze czyli OFE.
        > Ale najpierw wycieczka do przyglupa JR z Sidni, Dupy Swiata.

        pamietasz co Master Yoda powiedzial? anger means suffering!!! tak tez wez chill-
        pill albo piwko i sie zrelaksuj...;)

        > Otoz ten Pan
        > Wyjechany glosi teze iz zostali w Polsce ci gorsi a wyjechali ci lepsi.

        ja tego nie glosilem, ale ci co maja olej w glowie i jaja na miejscu to albo
        wyjechali albo dobrali sie do koryta.

        > Zdaje
        > sie ze cos stekal iz jest ksiegowym a nie zareagowal na dyrdymaly jakie
        > wypisujesz o bilansie.
        > Otoz teraz moi mili Panowie, Pani Lafirynda wytlumaczy
        > wam co to takiego bilans OFE w duzym skrocie abyscie chlopcy dobrze mogli
        > zrozumiec.
        >
        > Hydraulik ma szuflade pelna skarpet ktore sa wlasnoscia jego brata, wysokiego
        > urzednika UKSu. Hydraulik tylko zarzadza tymi skarpetami, tzn jedne wydaje do
        > prania, inne do zacerowania, inne zwraca bratu.
        >
        > Aktywa to nic innego jak spis tych skarpet. A wiec:
        > -skarpety biale do wyprania
        > -skarpety zcarne do zwrotu bratu, itd
        >
        > Pasywa zas to nic innego jak zapis kto ma jakie prawa do tych skarpet a wiec
        > kto jest ich wlascicielem. W pasywach bedzie stalo: brat Hydraulika.
        >
        > Na bilans wiec patrzy sie przez pryzmat kapitalu. Po prostu w pasywach sa
        > zapisani wlasiciele tego co widzi sie w aktywach. Na dodatek istnieje tzw
        > zasada podwojnego zapisu, te same kwoty zapisuje sie po aktywach i pasywach
        > (jasne mam nadzieje czemu skoro to wyjasnilam).

        jezu!!! nie dziwie sie ze ci co wyemigrowali z polski z dyplomami nie moga
        znalezc pracy na zachodzie w finansach!!! czy te pasywo-aktywy to jakas
        socjalistyczna koncepcja???

        > Tak wiec Drogi Hydrauliku to zadna rewelka ze OFE zapisuje sobie skladniki
        > majatku po aktywach. Z calym szacunkiem ale mogles cos niezrozumiec czytajac
        > oryginalne orzeczenia sadow amerykanskich w kwestiach OFE))))).
        >
        > Po prostu w pasywach musi byc zapisane cyfra ze pracownikom nalezy sie kwota
        X.
        >
        > I taka sama kwota X musi byc zapisana po aktywach jako skladnik majatku
        > powierzonego w zarzad. To jest bilans. I tak w kolko wyglada zabawa z
        > bilansem. Zawsze patrzy sie pzrez pryzmat kapitalu. Pamietaj.

        ty tu mylisz chyba investments z accrural accounting... dochody/straty z
        inwestments nie podlegaja zadnym bilansom bo sa czescia profit & loss statement
        a nie balance sheet...

        > Zdaje sie ze Bockowski najzwyzcajniej na swiecie nie pzrykumal jakie zarzuty
        > stawia ten wybitny amerykanski audytor podparty profesorem, mozliwe ze oni
        > razem maja racje ze OFE robi sobie papierowe zyski. Ale mechanizm tego jest
        > inny niz ten ktory podajesz i ktorym tak sie oburzasz.
        >
        > To wyglada tak: jesli jakas firma spodziewa sie ze skladnik majatku (nie
        wazne
        > kto jest jego wlascicielem) pzryniesie straty, jeszcze nie ma dokumentu na to
        > ale tylko sa realne pzreslanki ku temu to MA PRAWO SAMA SZACUNKOWA strate
        > odniesc na bilans w aktywach i pasywach. I analogicznie z zyskiem.
        >
        > No wyobrazmy sobie ze wiesz ze firma ktora pierze skarpety brata splonela,
        wraz
        >
        > ze skarpetami brata. Nie ma na to dokumentu jeszzce bo zgliszcza bada
        > prokurator ale ty wiesz o tym bo podano to do publicznej wiadomosci kiedy
        > akurat rano sie goliles. No to powinienes skreslic skarpety z aktywow i o ta
        > kwote pomniejszyc majatek brata w pasywach.

        to zalezy od standardow w danym kraju. wszystko wraca do glownej zasady ze
        raporty finansowe powinny odzwierciedlac 'true and fair financial position of a
        company' oczywiscie to sad ustala co bylo true and fair...
        raport podpisywany jest przez dyrektorow i to oni sa odpowiedzialni.


        > JR mam racje? Jak tam Sidni, Dupa Swiata? Swoja droga gratulujemy Australii
        > genialnych ksiegowych z polskiego odrzutu. Prima sort widze.

        generalnie azjaci 'robia' wiele lepszych ksiegowych niz europejczycy.

        > Skoro OFE spodziewala sie z realnych pzreslanek jakichs zyskow to miala prawo
        > SZACUNKOWO odniesc to na bilans jako zysk. Caly sekret musi polegac na tym ze
        > widocznie nie bylo realnych pzreslanek aby oszacowac cos jako zysk!!! I to
        caly sekret.

        pozostaw te profesjonalna opinie dla sadu!!! nawet nie widziales tych raportow.

        >
        > Jesli to czyta jakis audytor to potwierdzi o czym napisalam.

        jak mowilem zalezy jakich standardow uzywasza. standardy miedzynarodowe nie sa
        respektowane we wszystkich panstwach jak na razie. co do polskich to nie znam
        ale za wiele sie po nich nie spodziewam! czemu??? ze wzgledu na korupcje!!!
        placenie premi pod lada jest wrecz niemozliwe ze wzgledu na audyt w au, a w
        polsce to normalka. jak to jest ze miliony "znikaja" na raportach???

        > Marcel Prostak.
        >
        • Gość: marcel_prostak Re: JR-mam dla ciebie same zle wiadomosci IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.03, 16:21

          Po pierwsze: to ze polscy finansisci z dyplomami nie moga znalezc pracy w
          finansach i ksiegowosci na Zachodzie to wina ich samych, jedne szkoly w POlsce
          ucza samodzielnego myslenia i odwagi, inne nie, jedne szkoly rozwijaja ambicje
          studentow w kierunku zrozumienia mechanizmow ktore im pokazuja, inne nie

          PO drugie: niestety ja szczyce sie byc absolwentem takiej szkoly ktora uczy
          samodzielnego myslenia wiec nie pzrestrasze sie twoich slow typu: balance,
          investments , management , risk itd i nie zamilkne


          A teraz dalszy ciag zlych wiesci:

          Polska szkola rachunkowosci OD ZAWSZE byla nowozcesna i nawet w zcasach tzw
          komuny jako jedyna w bloku socjalistycznym byla zgodna ze standardami
          zachodnimi. Gdybys w Polsce konczyl studia ekonomiczne wiedzialbys to. Ale to
          nieistotne. W gruncie rzeczy nie urzadzam tutaj polowania na czarownice tylko
          staram sie odprezyc.

          Aktywa i pasywa to tylko jezyk rachunkowosci. Niestety bilans w kazdym
          standardzie (nawet azjatyckim) musi miec te dwie strony.
          Po jednej z nich zapisuje sie kazdy skaldnik majatku (tez te niematerialne)
          wyrazony cyfra. A po drugiej stronie ta cyfre stawia sie przy wlascicielu tego
          majatku.
          Nie moze tak byc ze sa zapisy poza bilansem w innych sporawozdaniach
          finansowych. Bo bilans pokazuje wartosc KAPITAŁU danej firmy. I odwrotnie:
          to kazde inne sprawozdanie finansowe bierze swoje dane z kont bilansu. Dane
          ktore Hydraulik jako anal ma pzred oczami czyli wskazniki finansowe pochodza z
          bilansu. Nie ma innej mozliwosci JR. Z calym szacunkiem.
          Oczywiscie analitycy rynku kapitalowego patzra inaczej choc prawidlowo bo pzrez
          pryzmat zysku lub straty. Prawidlowo gdyz odnosza sie do ubytku kapitalu lub
          jego wzrostu. Dla Pana Bockowskiego najistotniejsza byla wiadomosc z raportu
          audytora amerykanskiego iz jakies zdazrenie w ksiegach OFE zostalo potraktowane
          jako wzrost kapitalu wlasnego a wiec zysk.
          A ja chcialam pokazac Panu Hydraulikowi (bo to mily i inteligentny
          anal_czyli_analityk) zeby nie podniecal sie slowem aktywa gdyz ksiegowanie
          zcegos po aktywach to zwykla BŁAHOSTKA.
          Po prostu zauwazylam ze Hydraulik utozsamia najwyrazniej za jakims Bockowskim
          slowo aktywa jako zysk. Po co ma chlopak trwac w bledzie? Wystarczy juz ze
          Bockowski pisze o bilansie choc nie ma o nim bladego pojecia. Wazne jest co
          zapisano w pasywach i czy odniesiono to na kapitaly wlasne jako ich pzryrost
          czy ubytek.

          Oczywiscie ze ani ja, ani Hydraulik ani ty JR nie widzielismy ozrezcen sadow
          amerykanskich w sprawach OFE, powiem wiecej, Bockowski tez ich nie widzial bo
          inazcej napisalby zupelnie co innego niz napisal.

          Ale mnie rozsmieszyl fakt iz pzredstawiasz sie jako ksiegowy a nie wylapales
          takiego lapsusu w tekscie Bockowskiego. To zabawne, ha ha ha.
          Oczywiscie nie neguje ze jestes ksiegowym, tylko robisz cos zcego kompletnie
          nie rozumiesz, ktos ci ustawil w programie komputerowym algorytmy ksiegowan a
          ty robisz tak: widzisz dokument okreslonego rodzaju i wciskasz klawisz 1 albo
          3. W tym momencie komputer rozksiegowywuje cyfry na odpowiednich kontach w
          bilansie ale ty tego zwyzcajnie nie wiesz. Nie wiesz ze np w tym momencie
          powiekszasz sumy bilansowe a w innym nie i co z tego wynika. Czy odnosisz cos
          na kapital czy nie i dlazcego.

          I oczywiscie Marcel prostak pzreprasza Hydraulika i brata Hydraulika za sobotni
          wyglup.

          A slowo standardy miedzynarodowe (to JR do ciebie pisze) w rachunkowosci to
          taka procedura zapisu w ksiegach ze jak bilans wezmie w lapy jakis zoltek
          inwestor w pekinie to ma on pomyslec sobie to samo co akurat mysli sobie jakis
          analityk w NY jak czyta ten sam bilans akurat.
          Wez slownik jezyka polskiego i najlepiej sprawdz slowo STANDARD i nie wciskaj
          mi ze w Azji jest inazcej. Moze w nieistotnych detalach ale nie moze byc tak ze
          jakichs zdazren nie ujmuje sie w bilansie tylko poza nim akurat bo to jest
          akurat jakies investments.
          • Gość: jr Re: ksiegowosc IP: 203.129.132.* 25.02.03, 00:17
            Gość portalu: marcel_prostak napisał(a):

            > PO drugie: niestety ja szczyce sie byc absolwentem takiej szkoly ktora uczy
            > samodzielnego myslenia wiec nie pzrestrasze sie twoich slow typu: balance,
            > investments , management , risk itd i nie zamilkne

            dyskusja schodzi na tematy ksigowe i mam nadzieje ze nikogo to nie urazi.
            poswiecmy wiec ten watek tej pasjonujacej dziedzine biznesu jaka jest -
            ksiegowosc ;)
            ja CIebie nie chce straszyc i chetnie podyskutuje.

            >
            > A teraz dalszy ciag zlych wiesci:
            >
            > Polska szkola rachunkowosci OD ZAWSZE byla nowozcesna i nawet w zcasach tzw
            > komuny jako jedyna w bloku socjalistycznym byla zgodna ze standardami
            > zachodnimi. Gdybys w Polsce konczyl studia ekonomiczne wiedzialbys to. Ale to
            > nieistotne. W gruncie rzeczy nie urzadzam tutaj polowania na czarownice tylko
            > staram sie odprezyc.

            niestety wiele o szkole polskiej nie wiem i chetnie o niej sie czegos naucze.

            > Aktywa i pasywa to tylko jezyk rachunkowosci. Niestety bilans w kazdym
            > standardzie (nawet azjatyckim) musi miec te dwie strony.

            caly czas nie jestem pewien co aktywa i pasywa oznacza. to chyba jest nasze
            poslie poetyczne okreslenie - debit (plus) i credit (minus). to podkresle
            romantycznosc naszego jezyka- proste znaczenie a skomplikowana nazwa...

            > Po jednej z nich zapisuje sie kazdy skaldnik majatku (tez te niematerialne)
            > wyrazony cyfra. A po drugiej stronie ta cyfre stawia sie przy wlascicielu
            tego
            > majatku.

            czy to ma cos wspolnego z rownaniem: assets + liabilities = owner equity??? i
            reguly 'double entry'???

            > Nie moze tak byc ze sa zapisy poza bilansem w innych sporawozdaniach
            > finansowych. Bo bilans pokazuje wartosc KAPITAŁU danej firmy. I odwrotnie:
            > to kazde inne sprawozdanie finansowe bierze swoje dane z kont bilansu. Dane
            > ktore Hydraulik jako anal ma pzred oczami czyli wskazniki finansowe pochodza
            z
            > bilansu. Nie ma innej mozliwosci JR. Z calym szacunkiem.

            jestem ciekaw z jakiego 'konta bilansu' bierzecie 'gross czy net profit'? jak
            mowilem, ja mysle ze dochody/straty z inwestycji w innych firmach (na gieldzie)
            sa czescia dochodu. z innej strony jakiekolwiek rewaluacje wartosci akcji w
            innych firmach moze przyspozyc bolu glowy. oto co mowi australijski standard
            AAS 38 na temat obliczania wartosci non-currrent assets:

            Measurement Basis
            Cost or Revaluation Basis
            5.1 Subsequent to initial recognition as assets, each class of
            non-current assets must be measured on either:
            (a) the cost basis; or
            (b) the fair value basis.

            5.1.1 Entities choose between measuring the assets in a class of
            non-current assets on the cost basis or the fair value basis. This means that,
            where a non-current asset is measured on the fair value basis, all of the
            assets within the class of non-current assets to which the asset belongs are
            revalued on the same basis. This Standard permits some classes of non-current
            assets to be measured on the cost basis and other classes to be measured on the
            fair value basis.
            [Extracted from CPA Australia Members' Handbook December 2001 issue, AAS 38.]

            tak tez nie wiemy czy firma uzywala metody kosztu czy "fair" wartosci. jesli to
            drugie to przewartosciowanie wartosci funduszu emerytalnego bylo mozliwe a
            nawet dozwolone w pewnej mierze! ALE 'trick' jest w tym by wiedziec jakiej
            metody uzyla firma do rewaluacji assets. to jak wspomnial artykul znalezione
            jest w "notes to financial statement" ktorych amatorzy nie czytaja bo moga
            zabrac np. 100 stron!!!

            reasumujac pasywo-aktywy wiele tu nie maja do znaczenia tylko metoda waluacji
            non-current assets - czyli akcji w funduszach emerytalnych.

            moze Twoja szkola nauczyla Cie myslenia ALE rownie wazna sztuka jest
            umiejetnosc czytania "small print" czyli FOOTNOTES.


            wracajac do polskiej ksiegowosci, mozesz mi prosze wytlumaczyc jak to jest ze
            pracownicy sa placeni oficjalnie minimalne pensje a dostaja premie pod stolem.
            jak to jest ze reporty ksiegowych tego nie wylapuja??? czy jest to zgodne z
            polskim prawem??? a co na to auditorzy???

            pozdrowienia
            • Gość: marcel_prostak Re: ksiegowosc IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 09:45
              Ty JR cos tam jednak kumasz, nie powiem.
              Nawet w australijskim buszu czegos mozna sie nauczyc, cos takiego. Ale jak to
              jest, ze byle kmiotek wyemigruje i to nie wazne dokad to juz ekspert od
              gospodarki. W Polsce chemik a teraz finansista o zacieciu monetarystycznym.
              Albo inny to kopal dolki z murzynami w NY ale potem to siedzial w symulatorze
              lotow kosmicznych w NASA. Cos takiego.

              Oczywiscie napisalam to wszystko w wielkim skrocie i dla zabawy. Chcialam
              pokazac odnoszenie szacunkowe sie do kapitalow wlasnych, chcialam powiedziec ze
              slowo aktywa jest malo istotne i chcialam powiedziec ze nie moze byc cos
              nieewidencjonowane w ogole (bilans nie ma z tym wiele wspolnego tu masz
              swientom racjem).
              Oczywiscie ze nie ma w zadnym bilansie slowa "dochod netto z inwestycji" i tym
              podobnych. jest tylko w bilansie saldo konta wynik finansowy ktore obciaza
              kapitaly wlasne (strata) lub je podwyzsza (zysk).
              Chcialam tylko powiedziec (bardzo nieudolnie ) iz najwazniejsza kategoria w
              ewidencji ksiegowej jest slowo kapital a nie jakas kontologia.

              A teraz do rzeczy. Inaczej wycenia sie krotkoterminowe papiery wartosciowe a
              inazcej dlugoterminowe.
              Nie wiem co ciebie konkretnie interesuje ale polska metodologia ewidencji
              zmiany wartosci w zcasie akcji jest taka. Najpierw sie patzry czy sa to
              dlugoterminowe czy krotkoterminowe papiery wartosciowe (teraz to sie anzywa
              inwestycje) i czy sa notowane na gieldzie.

              Najprostsza metoda jest tzw metoda LCM (jedna z dwoch cen byle nizsza aby nie
              pzreszacowac in plus). Porownuje sie historyczna cene nabycia z aktualna cena
              rynkowa) i roznice odnosi na koszty lub pzrychody finansowe. To tzw szacowanie
              wynikowe. W pzrypadku pap krotkoterminowych ma miejsce tylko jeden raz kiedy,
              ewentualnie na tzw moment bilansowy.

              Drugi raz sie tego nie robi gdyz pap krotkoterminowe sie uplynnia lub zamienia
              na dlugoterminowe. Te ostatnie w pzrypadku korekty in plus zawsze wynikowo
              czyli na przychody finansowe.
              W pzrypadku in minus zawsze patzry sie wstecz i wyrownuje najpierw wynikowo
              (koszty finansowe) ale roznice roznic odnosi sie na kapital z aktualizacji
              wyceny po stronie debet rzecz jasna. HA ha ha ha .

              Musialbys mi podac konkretny przyklad i cyfry abym mogla ci to napisac jezykiem
              ksiegowych (choc ja nie jestem ksiegowa) czyli db-cr albo aktywa-pasywa i jaka
              cyfra idzie do bilansu a jaka nie i dlazcego.

              Proponuje nowy post "KSIEGOWOSC czyli wontek na piontek" gdzie nas juz nikt nie
              znajdzie bo Hydraulik jest tu znany i na ogol otwiera sie jego posty.


              Co tam w Sidni? U was ni ma szarej sfery??? A to dopiero cywilizacja

              • Gość: jr Re: ksiegowosc IP: 203.129.132.* 03.03.03, 04:34
                Gość portalu: marcel_prostak napisał(a):

                > Ty JR cos tam jednak kumasz, nie powiem.
                > Nawet w australijskim buszu czegos mozna sie nauczyc, cos takiego.

                au z gp i usa sa w zasadzie liderami w tworzeniu standardow miedzynarodowych.
                od 1 stycznia 2005 te trzy kraje (+more) beda mialy jeden standard.

                >
                > Oczywiscie napisalam to wszystko w wielkim skrocie i dla zabawy. Chcialam
                > pokazac odnoszenie szacunkowe sie do kapitalow wlasnych, chcialam powiedziec
                ze
                >
                > slowo aktywa jest malo istotne i chcialam powiedziec ze nie moze byc cos
                > nieewidencjonowane w ogole (bilans nie ma z tym wiele wspolnego tu masz
                > swientom racjem).
                > Oczywiscie ze nie ma w zadnym bilansie slowa "dochod netto z inwestycji" i
                tym
                > podobnych. jest tylko w bilansie saldo konta wynik finansowy ktore obciaza
                > kapitaly wlasne (strata) lub je podwyzsza (zysk).
                > Chcialam tylko powiedziec (bardzo nieudolnie ) iz najwazniejsza kategoria w
                > ewidencji ksiegowej jest slowo kapital a nie jakas kontologia.

                profesjonalny jezyk polski przeraza mnie. ;)

                >
                > A teraz do rzeczy. Inaczej wycenia sie krotkoterminowe papiery wartosciowe a
                > inazcej dlugoterminowe.
                > Nie wiem co ciebie konkretnie interesuje ale polska metodologia ewidencji
                > zmiany wartosci w zcasie akcji jest taka. Najpierw sie patzry czy sa to
                > dlugoterminowe czy krotkoterminowe papiery wartosciowe (teraz to sie anzywa
                > inwestycje) i czy sa notowane na gieldzie.
                >
                > Najprostsza metoda jest tzw metoda LCM (jedna z dwoch cen byle nizsza aby nie
                > pzreszacowac in plus). Porownuje sie historyczna cene nabycia z aktualna cena
                > rynkowa) i roznice odnosi na koszty lub pzrychody finansowe. To tzw
                szacowanie
                > wynikowe. W pzrypadku pap krotkoterminowych ma miejsce tylko jeden raz kiedy,
                > ewentualnie na tzw moment bilansowy.
                >
                > Drugi raz sie tego nie robi gdyz pap krotkoterminowe sie uplynnia lub
                zamienia
                > na dlugoterminowe. Te ostatnie w pzrypadku korekty in plus zawsze wynikowo
                > czyli na przychody finansowe.
                > W pzrypadku in minus zawsze patzry sie wstecz i wyrownuje najpierw wynikowo
                > (koszty finansowe) ale roznice roznic odnosi sie na kapital z aktualizacji
                > wyceny po stronie debet rzecz jasna. HA ha ha ha .

                a to i ja rozumiem... ;)


                > Musialbys mi podac konkretny przyklad i cyfry abym mogla ci to napisac
                jezykiem
                >
                > ksiegowych (choc ja nie jestem ksiegowa) czyli db-cr albo aktywa-pasywa i
                jaka
                > cyfra idzie do bilansu a jaka nie i dlazcego.
                >
                > Proponuje nowy post "KSIEGOWOSC czyli wontek na piontek" gdzie nas juz nikt
                nie
                >
                > znajdzie bo Hydraulik jest tu znany i na ogol otwiera sie jego posty.

                czemu nie ;)

                > Co tam w Sidni? U was ni ma szarej sfery??? A to dopiero cywilizacja

                sa tacy co robia na czarno czy za gotowke ale na to tylko malutkie rodzinne
                biznesiki sobie pozwalaja bo nie musza miec szczegolowych reportow finansowych.

                co do lapowek to cos takiego PRAWIE nie istnieje...

                • Gość: marcel_prostak Re: ksiegowosc IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.03, 05:44
                  no to czego facet nie rozumiesz skoro rozumiesz
    • Gość: Hydraulik PRAWIE PEŁNY TEKST BOĆKOWSKIEGO: IP: *.cidernet.pl 02.03.03, 00:47
      Pod tym linkiem prawie pełny tekst.

      Kto chce, może poczytać:

      www.parkiet.com.pl/rp/20030217/index.jsp?s=s1
      • Gość: MACIEJ Re: PRAWIE PEŁNY TEKST BOĆKOWSKIEGO: IP: *.ny325.east.verizon.net 02.03.03, 06:28



        Jerzy Boćkowski jerzy.bockowski@parkiet.com


        "W wyniku trzyletniej bessy mocno stopniały aktywa funduszy emerytalnych
        amerykańskich spółek. Firmy muszą dofinansowywać je znacznymi kwotami. Mniej
        pieniędzy zostaje im więc na inwestycje, co osłabia tempo wzrostu gospodarczego
        Stanów Zjednoczonych."

        Oslabia to 3% roczne tempo wzrostu w porownaniu z kim(z EU,Polska)??????
        Czy z Niemcami????????

        "W dodatku okazało się, że raporty finansowe przedsiębiorstw sporządzane
        zgodnie z zasadami amerykańskiej rachunkowości wprowadzają w błąd mniej
        dociekliwych inwestorów."

        • Gość: jr Re: PRAWIE PEŁNY TEKST BOĆKOWSKIEGO: IP: 203.129.132.* 03.03.03, 03:54
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


          > "W wyniku trzyletniej bessy mocno stopniały aktywa funduszy emerytalnych
          > amerykańskich spółek. Firmy muszą dofinansowywać je znacznymi kwotami. Mniej
          > pieniędzy zostaje im więc na inwestycje, co osłabia tempo wzrostu
          gospodarczego

          zaraz zaraz, czyz te pieniadze w funduszach emerytalnych nie sa przeznaczane na
          inwestycje!?!!? a moze ten gosc mysli ze ta forse firmy wciskaja pod poduche na
          czarna godzine??? boze, boze a ty to widzisz i nie grzmiisz.

          > "W dodatku okazało się, że raporty finansowe przedsiębiorstw sporządzane
          > zgodnie z zasadami amerykańskiej rachunkowości wprowadzają w błąd mniej
          > dociekliwych inwestorów."

          a tu ciekawostka. od 1 Stycznia 2005 bedzie obowiazywal jeden standard ksiegowy
          w krajach: au, usa, gb, sing, nz... nie wiem o reszcie europy ale znajac
          zatwardziale francuskie narodosciowe frustraty to eu stworzy pewnie wlasne
          standardy... bo jakto aby eu kopiowalo angoli i ich ex-kolonie... ;)
      • Gość: marcel_prostak OFE dla Hydraulika IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 09:42
        Przepraszam Panie Hydraulik za te harce i wyglupy.

        Ale serio to mam tylko jedno zdanie do napisania. Ku uciesze (niestety) Panow
        Wyjechanych to polecam artykul jednej z moich kolezanek w Rzepie z 18.04.2002 w
        papierowym dodatku MOje pieniadze. Nie wiem czy w wersji elektronicznej to
        mozna pzrezcytac. Autorka Katarzyna Gizowska, obecnie mieszka i pracuje we
        Wroclawiu, opisywala burdel i pzrekrety panujace w polskim OFE.

        parkiet jest do tylu skoro teraz dopiero publikuje takie sprawy. W polsce jest
        mniej wiecej tak samo Hydraulik jak w Ameryce tylko czubek gory lodowej malo
        wystaje znad fal bo u nas bieda i stad ma on mniejszy rozmiar.






    • Gość: pawel-l Re: USA - BOMBA JUŻ TYKA, KIEDY WYBUCH????? IP: 1.0.12.* 17.03.03, 11:52
      Prywatne pension's fund to nic w porównaniu z rządowymi. Totalna klapa:

      Let's look at
      government pension plans, which your tax dollars must fund.

      Wilshire Associates does an annual review of state pension funds.
      Of the 123 state retirement systems covered in the study, 79% are now
      underfunded. In 2000 only 31% were underfunded. At least nine states have
      pension fund liabilities that exceed their annual budgets. Nevada would
      have to devote 267% of its annual state budget to make up its current
      shortfall. Illinois would need 144% of its current annual budget.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka