Dodaj do ulubionych

Kleska bezrobocia w Polsce

IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.03, 03:35
Ponad 18% i wciaz rosnie!
Ale za rzadow AWSu tez bezrobocie roslo. Chodzi o to,
ze w kapitalizmie wolnorynkowym z def. musi byc bezrobocie.
Inaczej bylyby zbyt duze naciski inflacyjne
(zadania wyzszych plac).
USA i inne kraje kapitalizmu wolnorynkowego
z rzekomo niskim bezrobociem falszuja zas statystyki
bezrobocia, stad na papierze maja niby niskie, ale czemu
wiec tak trudno dostac wize do USA? Powod prosty, maja
tam tylu swoich bezrobotnych, ze nie potrzebuja
dodatkowej konkurencji na rynku pracy.
Stad nie oszukujmy sie, dopoki bedzie
w Polsce kapitalizm wolnorynkowy, dopoty beda
w tym kraju miliony bezrobotnych, jak to bylo
w tzw. 20-leciu miedzywojennym... :(
Kagan
Obserwuj wątek
    • Gość: jr Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: 203.129.132.* 25.02.03, 04:04
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      hohoho, long time no see you!!! ;)

      > Ponad 18% i wciaz rosnie!
      > Ale za rzadow AWSu tez bezrobocie roslo. Chodzi o to,
      > ze w kapitalizmie wolnorynkowym z def. musi byc bezrobocie.
      > Inaczej bylyby zbyt duze naciski inflacyjne
      > (zadania wyzszych plac).
      > USA i inne kraje kapitalizmu wolnorynkowego
      > z rzekomo niskim bezrobociem falszuja zas statystyki
      > bezrobocia, stad na papierze maja niby niskie, ale czemu
      > wiec tak trudno dostac wize do USA? Powod prosty, maja
      > tam tylu swoich bezrobotnych, ze nie potrzebuja
      > dodatkowej konkurencji na rynku pracy.

      wize jest ciezko dostac bo jest okolo 10 chetnych na 1 miejsce. czemu liczba
      miejsc jest limitowana? bo inaczej to by wyemugrowala czla azja, afryka,
      ameryka pld i 50% europy w jeden dzien!!!

      czy au jest krajem kapitalizmu wolnorynkowego? jesli tak to czy 6% bezrobocie
      jest zanizone?

      > Stad nie oszukujmy sie, dopoki bedzie
      > w Polsce kapitalizm wolnorynkowy, dopoty beda
      > w tym kraju miliony bezrobotnych, jak to bylo
      > w tzw. 20-leciu miedzywojennym... :(
      > Kagan

      smie watpic ze w polsce jest kapitalizm wolnorynkowy. co do krajow o
      regulowanym rynku - eu to sloneczko przestaje nad nimi swiecic...
      • Gość: Kagan Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.03, 11:34
        Gość portalu: jr napisał(a):
        hohoho, long time no see you!!! ;)
        K: Brak czasu...

        J: wize jest ciezko dostac bo jest okolo 10 chetnych na 1 miejsce. czemu liczba
        miejsc jest limitowana? bo inaczej to by wyemugrowala czla azja, afryka,
        ameryka pld i 50% europy w jeden dzien!!!
        K: III swiat tak, ale Europa? NIGDY!

        J: czy au jest krajem kapitalizmu wolnorynkowego? jesli tak to czy 6%
        bezrobocie jest zanizone?
        K: NIE jest, jak tez i USA NIE jest. Prawdziwe bezrobocie w AUSTRALII
        jest dobrze ponad 10% (ludzie na rentach, wieczni studenci, urzednicy
        stanowi dublujacy prace federalnych i na odwrot, itp. itd.)...

        J: smie watpic ze w polsce jest kapitalizm wolnorynkowy. co do krajow o
        regulowanym rynku - eu to sloneczko przestaje nad nimi swiecic...
        K: Nad USA dano juz zapadlo, stad jedynym wyjsxciem dla USA jest wojna,
        musza znow komus cos ukrasc. Jak okradli Indian to mieli 100+ lat
        dobrobytu. Agresja na Irak przedluzy agonie USA o kilkanascie lat,
        a pozniej? Zajma Wenezuele i Indonezje?
    • Gość: pawel-l Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: 1.0.12.* 25.02.03, 09:33
      Kagan widzę że niczego się nie nauczyłeś ostatnio. Więc tak dla przypomnienia w
      latach 30-tych jak i teraz niebyło kapitalizmu wolnorynkowego. To jest socjalizm

      Z Neeweeka...

      Afery korupcyjne II Rzeczypospolitej podkopały młodą polską demokrację.
      Warto o tym pamiętać, by to samo nie spotkało nas teraz.

      Posłowie w sposób bezczelny uważają państwo za dojną krowę - pisał w 1926 roku
      Ignacy Daszyński. Krowę, która "ma dać ich protegowanym nie tylko posady
      urzędnicze", ale i sprawić, aby ci ">>partyjni<< urzędnicy byli bezkarni i
      nietykalni nawet wtedy, kiedy gubią państwo i stają się plagą społeczeństwa!".
      Tekst Daszyńskiego brzmi dziwnie współcześnie. A już zupełnie można się
      pogubić, gdy wybitny polityk podaje takie oto próbki partyjniactwa: "Poseł
      (...) nie płaci podatków, wzbogaca się kosztem państwa, ale nie można mu nic
      zrobić, bo poza nim stoi partia (...). Dyrektor banku państwowego kradnie i
      kraść pozwala; jest nietykalny, bo daje kredyty >>partyjnym<< ludziom, którzy
      go w prasie i w Sejmie za to bronią lub co najmniej milczą".
      Opisy afer, tak jak dzisiaj, co kilka miesięcy elektryzowały opinię publiczną
      II Rzeczypospolitej. Ówczesna gospodarka Polski w dużym stopniu zależała od
      decyzji administracyjnych: rządowych zamówień, koncesji i zwolnień podatkowych.
      Stwarzało to wiele okazji do nadużyć. Plaga łapownictwa najbardziej dotykała
      ziemie dawnego Królestwa Kongresowego. Ludność zaboru rosyjskiego przyzwyczaiła
      się, że załatwienie jakiejkolwiek sprawy w urzędzie lub sądzie wymaga
      wręczenia "wziątki". Istniały wręcz nieoficjalne cenniki. Przekupywania
      carskich urzędników nie uważano za czyn naganny. "Okraść rząd najeźdźczy było
      pewnego rodzaju cnotą! - pisał Daszyński - Dać łapówkę urzędnikowi, często
      czynem patriotycznym!".
      Afery korupcyjne II Rzeczypospolitej często przemijały bez echa i nie kończyły
      się w sądzie. Oskarżenia formułowane na łamach prasy w wielu wypadkach brzmiały
      ogólnikowo i nie zawierały nazwisk. "Zapałki szwedzkie niecą u nas pożar
      korupcji. Szwedzki trust zapałczany 5 mln zł przeznaczył na korupcję, kierując
      oddziaływania od razu we wszystkie strony. Doradcy finansowi trustu, uzyskawszy
      jakąś nieznaną drogą odpowiednie stosunki, zdołali spowodować zamknięcie
      kredytu w Banku Gospodarstwa Krajowego dla krajowych fabryk zapałek" -
      alarmował wiosną 1925 roku "Ilustrowany Kurier Codzienny".
      Jednak od czasu do czasu na światło dzienne wypływały też fakty pozwalające
      postawić zarzuty konkretnym osobom. Skandal wybuchał, gdy okazywało się, że w
      niejasne machinacje finansowe zaplątani są wysocy urzędnicy ministerialni lub
      powszechnie znani politycy. W 1927 roku przed sądem honorowym w parlamencie
      Rzeczypospolitej toczył się głośny proces słynnego przywódcy powstań śląskich
      Wojciecha Korfantego, oskarżonego o niegospodarność na stanowisku prezesa Rady
      Nadzorczej Banku Śląskiego, a także o przyjmowanie łapówek od Związku Górniczo-
      Hutniczego. Proces potwierdził większość zarzutów, ale sąd wziął pod uwagę, że
      otrzymywane sumy Korfanty przeznaczył na działalność wydawniczą i większość
      pieniędzy zwrócił jeszcze przed rozpoczęciem postępowania. Czyny posła uznano
      za naganne, lecz sprawy nie skierowano do sądu cywilnego.
      Dwie z afer korupcyjnych w elitach władzy II Rzeczypospolitej szczególnie
      przyciągnęły uwagę prasy. W kwietniu 1924 r. powołano specjalną komisję sejmową
      dla rozpatrzenia sprawy
      byłego ministra skarbu Władysława Kucharskiego. Zarzucano mu, jakbyśmy to
      dzisiaj nazwali, bezprawną prywatyzację Zakładów Żyrardowskich. Nowy właściciel
      zobowiązał się co prawda do zapłacenia przewidzianej prawem sumy, uzyskał
      jednak od Kucharskiego wyjątkowo korzystne odroczenie płatności, co w warunkach
      szalejącej wówczas inflacji oznaczało, że skarb państwa otrzymał zaledwie
      ułamek należnej mu sumy. Co więcej, minister skłonił także państwowy bank do
      udzielenia nabywcy dużej pożyczki i zapewnił na nią gwarancje rządowe.
      Obrona podkreślała, że zarzuty mają charakter polityczny i są elementem
      kampanii przeciwko prawicy. Poseł Zjednoczenia Ludowo-Narodowego, do którego
      należał były minister, apelował, aby "nie stosować takiego uderzenia, które
      narażałoby na szwank powagę państwa i Rzeczpospolitą". "Minister nie jest
      własnością ani jednej ani drugiej strony" - napominał, co wywołało wesołość w
      ławach lewicy i okrzyki: "My go panu odstąpimy".


      • Gość: Kagan Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.vic.bigpond.net.au 25.02.03, 11:43
        Gość portalu: pawel-l napisał(a):
        Kagan widzę że niczego się nie nauczyłeś ostatnio. Więc tak dla przypomnienia w
        latach 30-tych jak i teraz niebyło kapitalizmu wolnorynkowego. To jest
        socjalizm Z Neeweeka...
        K: Nie bylo? Masz na mysli Niemcy hitlerowskie?
        To skad sie wzial ten wieli kryzys?
        Interwencjonizm zaczal sie w II RP dopiero po smierci glaba
        Pilsudskisa, ktory nie pozwalal Kwiatkowskiemu ratowac gospodarki.
        I tak dostalismy w dupe w roku 1939, bo Niemcy wprowadzili
        interwencjonizm w roku 1933, a Polacy po roku 1936, i z ociaganiem...

        P: Afery korupcyjne II Rzeczypospolitej podkopały młodą polską demokrację.
        Warto o tym pamiętać, by to samo nie spotkało nas teraz.
        K: Korupcja korupcja, a tepota rzadzacych, jest dzis jak za Pilsudskisa
        i jego pulkownikow... :(

        P: Posłowie w sposób bezczelny uważają państwo za dojną krowę - pisał w 1926
        roku Ignacy Daszyński. Krowę, która "ma dać ich protegowanym nie tylko posady
        urzędnicze", ale i sprawić, aby ci ">>partyjni<< urzędnicy byli bez
        karni i nietykalni nawet wtedy, kiedy gubią państwo i stają się plagą
        społeczeństwa!".
        Tekst Daszyńskiego brzmi dziwnie współcześnie. A już zupełnie można się
        pogubić, gdy wybitny polityk podaje takie oto próbki partyjniactwa: "Poseł
        (...) nie płaci podatków, wzbogaca się kosztem państwa, ale nie można mu nic
        zrobić, bo poza nim stoi partia (...). Dyrektor banku państwowego kradnie i
        kraść pozwala; jest nietykalny, bo daje kredyty >>partyjnym<< ludziom, którzy
        go w prasie i w Sejmie za to bronią lub co najmniej milczą".
        Opisy afer, tak jak dzisiaj, co kilka miesięcy elektryzowały opinię publiczną
        II Rzeczypospolitej. Ówczesna gospodarka Polski w dużym stopniu zależała od
        decyzji administracyjnych: rządowych zamówień, koncesji i zwolnień podatkowych.
        Stwarzało to wiele okazji do nadużyć. Plaga łapownictwa najbardziej dotykała
        ziemie dawnego Królestwa Kongresowego. Ludność zaboru rosyjskiego przyzwyczaiła
        się, że załatwienie jakiejkolwiek sprawy w urzędzie lub sądzie wymaga
        wręczenia "wziątki". Istniały wręcz nieoficjalne cenniki. Przekupywania
        carskich urzędników nie uważano za czyn naganny. "Okraść rząd najeźdźczy było
        pewnego rodzaju cnotą! - pisał Daszyński - Dać łapówkę urzędnikowi, często
        czynem patriotycznym!".
        Afery korupcyjne II Rzeczypospolitej często przemijały bez echa i nie kończyły
        się w sądzie. Oskarżenia formułowane na łamach prasy w wielu wypadkach brzmiały
        ogólnikowo i nie zawierały nazwisk. "Zapałki szwedzkie niecą u nas pożar
        korupcji. Szwedzki trust zapałczany 5 mln zł przeznaczył na korupcję, kierując
        oddziaływania od razu we wszystkie strony. Doradcy finansowi trustu, uzyskawszy
        jakąś nieznaną drogą odpowiednie stosunki, zdołali spowodować zamknięcie
        kredytu w Banku Gospodarstwa Krajowego dla krajowych fabryk zapałek" -
        alarmował wiosną 1925 roku "Ilustrowany Kurier Codzienny".
        Jednak od czasu do czasu na światło dzienne wypływały też fakty pozwalające
        postawić zarzuty konkretnym osobom. Skandal wybuchał, gdy okazywało się, że w
        niejasne machinacje finansowe zaplątani są wysocy urzędnicy ministerialni lub
        powszechnie znani politycy. W 1927 roku przed sądem honorowym w parlamencie
        Rzeczypospolitej toczył się głośny proces słynnego przywódcy powstań śląskich
        Wojciecha Korfantego, oskarżonego o niegospodarność na stanowisku prezesa Rady
        Nadzorczej Banku Śląskiego, a także o przyjmowanie łapówek od Związku Górniczo-
        Hutniczego. Proces potwierdził większość zarzutów, ale sąd wziął pod uwagę, że
        otrzymywane sumy Korfanty przeznaczył na działalność wydawniczą i większość
        pieniędzy zwrócił jeszcze przed rozpoczęciem postępowania. Czyny posła uznano
        za naganne, lecz sprawy nie skierowano do sądu cywilnego.
        Dwie z afer korupcyjnych w elitach władzy II Rzeczypospolitej szczególnie
        przyciągnęły uwagę prasy. W kwietniu 1924 r. powołano specjalną komisję sejmową
        dla rozpatrzenia sprawy byłego ministra skarbu Władysława Kucharskiego.
        Zarzucano mu, jakbyśmy to dzisiaj nazwali, bezprawną prywatyzację Zakładów
        Żyrardowskich. Nowy właściciel zobowiązał się co prawda do zapłacenia
        przewidzianej prawem sumy, uzyskał jednak od Kucharskiego wyjątkowo korzystne
        odroczenie płatności, co w warunkach szalejącej wówczas inflacji oznaczało, że
        skarb państwa otrzymał zaledwie ułamek należnej mu sumy. Co więcej, minister
        skłonił także państwowy bank do udzielenia nabywcy dużej pożyczki i zapewnił na
        nią gwarancje rządowe.
        Obrona podkreślała, że zarzuty mają charakter polityczny i są elementem
        kampanii przeciwko prawicy. Poseł Zjednoczenia Ludowo-Narodowego, do którego
        należał były minister, apelował, aby "nie stosować takiego uderzenia, które
        narażałoby na szwank powagę państwa i Rzeczpospolitą". "Minister nie jest
        własnością ani jednej ani drugiej strony" - napominał, co wywołało wesołość w
        ławach lewicy i okrzyki: "My go panu odstąpimy".
        K: Zgoda, tak bylo, podobnie jak nie gorzej bylo za sanacji, tyle, ze
        wtedy nie mozna bylo nawet napomknac o korupcji, bo od razu Bereza...
    • Gość: Tomasz Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.ibch.poznan.pl 25.02.03, 16:43
      Bezrobocie jest w obecnej Polsce problemem nierozwiązywalnym. Kto mówi, że
      zależy od wysokosci podatków, czy swobód gospodarczych ten zdaje się nie
      zauważać, że są to w istocie czynniki drugorzędne.
      Ojcowie naszej transformacji zakładali, że same zmiany własnosciowe zachęcą obcy
      kapitał do inwestycji, zapominając że podobnych jak Polska krajów jest na swiecie
      kilka dziesiątków, a koszty utrzymania siły roboczej muszą być z przyczyn choćby
      klimatycznych niższe w Meksyku, czy Brazyli niż w Polsce. Nie doszło więc do transferu
      kapitału i napływu nowych technologii jak na to liczono, nastąpiło jedynie przejęcie
      rynku, który się stale zresztą kurczy. Mały rynek nie jest bodźcem zachcęcającym do
      inwestycji bezposrednich.
      Najważniejszą jednak przyczyną są różnice w opłacalnosci inwestycji bezposrednich
      (realna stopa zysku wynosi zwykle niewiele więcej niż 1%) w porówaniu z opłacalnoscią
      inwestycji dokonywanych przez kapitał portfeliowy. Ponieważ Polski budżet znajduje się
      w opłakanym stanie (a takich krajów jest znacznie więcej), korzystniej jest spekulować
      niż inwestować w tradycyjną gospodarkę, nawet jeżeli co parę lat traci się spore kwoty
      wyniku jednego, lub drugiego kryzysu.
      • Gość: deLUC Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 17:00
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > Bezrobocie jest w obecnej Polsce problemem nierozwiązywalnym. Kto mówi, że
        > zależy od wysokosci podatków, czy swobód gospodarczych ten zdaje się nie
        > zauważać, że są to w istocie czynniki drugorzędne.
        > Ojcowie naszej transformacji zakładali, że same zmiany własnosciowe zachęcą
        obc
        > y
        > kapitał do inwestycji, zapominając że podobnych jak Polska krajów jest na
        swiec
        > ie
        > kilka dziesiątków, a koszty utrzymania siły roboczej muszą być z przyczyn
        choćb
        > y
        > klimatycznych niższe w Meksyku, czy Brazyli niż w Polsce. Nie doszło więc do
        tr
        > ansferu
        > kapitału i napływu nowych technologii jak na to liczono, nastąpiło jedynie
        prze
        > jęcie
        > rynku, który się stale zresztą kurczy. Mały rynek nie jest bodźcem
        zachcęcający
        > m do
        > inwestycji bezposrednich.
        > Najważniejszą jednak przyczyną są różnice w opłacalnosci inwestycji
        bezposredni
        > ch
        > (realna stopa zysku wynosi zwykle niewiele więcej niż 1%) w porówaniu z
        opłacal
        > noscią
        > inwestycji dokonywanych przez kapitał portfeliowy.
        Zgadzam sie oczywiscie - ciekawie w tym kontekscie wygladaja zalecenia MFW dla
        krajow rozwiajacych sie - "Stworzcie raj inwestora portfelowego i kapitalu
        drenujacego"

        podr. deLUC
      • Gość: Kagan Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.03, 03:48
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):
        Bezrobocie jest w obecnej Polsce problemem nierozwiązywalnym.
        K: NIE! Mozna z nim skonczyc w kilka miesiecy, tyle, ze nalezy
        najpierw odrzucic libralno-monetarystyczne dogmaty!
        Po pierwsze to z faktu, ze firmy sa efektywne, nie wynika bynajmniej,
        ze wtedy cala gospodarka musi byc efektywna (fallacy od composition).
        Firmy prywatne daza do max. zysku, poprzez m. in. min. kosztow, a wiec sa
        zaintresowane w mozliwie najmniejszym zatrudnieniu, i stad mamy
        bezrobocie. Jedyne wiec wyjscie, to renacjonalizacja wszelakich monopoli,
        polmonopoli, i firm dotowanych ze skarbu panstwa oraz zatrudnienie w nich
        tych bezrobotnych, ktorzy chca naprawde pracowac. Poszczegolne firmy beda
        wtedy nieco mniej efektywne, ale cala gospodarka zyska, bo nie bedzie
        obciazona milionami bezrobotnych.

        Kto mówi, że zależy od wysokosci podatków, czy swobód gospodarczych ten zdaje
        się nie zauważać, że są to w istocie czynniki drugorzędne.
        K: Oczywiscie!

        Ojcowie naszej transformacji zakładali, że same zmiany własnosciowe zachęcą
        obcy kapitał do inwestycji, zapominając że podobnych jak Polska krajów jest na
        swiecie kilka dziesiątków, a koszty utrzymania siły roboczej muszą być z
        przyczyn choćby klimatycznych niższe w Meksyku, czy Brazyli niż w Polsce. Nie
        doszło więc do transferu kapitału i napływu nowych technologii jak na to
        liczono, nastąpiło jedynie przejęcie rynku, który się stale zresztą kurczy.
        K: Bo mamy > 3mln bezrobotnych!

        Mały rynek nie jest bodźcem zachcęcającym do inwestycji bezposrednich.
        Najważniejszą jednak przyczyną są różnice w opłacalnosci inwestycji bezposredni
        ch (realna stopa zysku wynosi zwykle niewiele więcej niż 1%) w porówaniu z
        opłacalnoscią inwestycji dokonywanych przez kapitał portfeliowy. Ponieważ
        Polski budżet znajduje się w opłakanym stanie (a takich krajów jest znacznie
        więcej), korzystniej jest spekulować niż inwestować w tradycyjną gospodarkę,
        nawet jeżeli co parę lat traci się spore kwoty wyniku jednego, lub drugiego
        kryzysu.
        K: Nalezy wiec extra opodatkowac zyski wynikajace ze spekulacji gieldowych
        i temu podobnych, a dac znizki realnym inwestycjom!
        • Gość: Tomasz Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.ibch.poznan.pl 27.02.03, 15:23
          To co proponujesz jest niemozliwe z tego prostego powodu, że zanim
          by jeszcze zaczęto takie działania to wprowadzający je rząd byłby obalony
          przez "związki zawodowe". Ponadto odmówionoby Polsce kredytów,
          doprowadzono do załamania waluty etc.
          • Gość: Kagan Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.03, 06:39
            Gość portalu: Tomasz napisał(a):
            To co proponujesz jest niemozliwe z tego prostego powodu,
            że zanim by jeszcze zaczęto takie działania to
            wprowadzający je rząd byłby obalony przez "związki zawodowe".
            K: Rozwiazalbym je, chocby na tej podstawie, ze nie
            dbaja o interesy pracownikow, i lamia prawo.

            Ponadto odmówionoby Polsce kredytów, doprowadzono do
            załamania waluty etc.
            K: Po co nam nowe kredyty, jak nas nie stac na
            splate starych? A za walute moglibysmy wziac Euro.
            I co by nam wtedy zrobili? Z zagranica rozliczalibysmy sie
            w Euro, zlotowki bylyby tylko, tymczasowo, w obiegu
            wewnetrznym. Jak sie gospodarka wali, to nie stac nas na
            luksus wymienialnej, mocnej waluty...
            Inaczej skonczymy jak w r. 1939, z mocna waluta,
            a slaba armia i slaba gospodarka...

        • Gość: , Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 27.02.03, 17:31
          "Mozna z nim skonczyc w kilka miesiecy, tyle, ze nalezy najpierw odrzucic
          libralno-monetarystyczne dogmaty!"


          Oj Kagan, to Ci sie nie udalo.
          • Gość: Kagan Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.03, 06:35
            Gość portalu: , napisał(a):
            "Mozna z nim skonczyc w kilka miesiecy, tyle, ze nalezy
            najpierw odrzucic libralno-monetarystyczne dogmaty!"
            Oj Kagan, to Ci sie nie udalo.
            K: A to czemu? Jedyna przeszkoda w walce z bezrobociem
            sa dogmaty neoliberalno-monetarystycznej ekonomii...

      • Gość: jr Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: 203.129.132.* 26.02.03, 04:27
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > Bezrobocie jest w obecnej Polsce problemem nierozwiązywalnym. Kto mówi, że
        > zależy od wysokosci podatków, czy swobód gospodarczych ten zdaje się nie
        > zauważać, że są to w istocie czynniki drugorzędne.

        na inne nie mamy wielkiego wplywu, wiec co radzisz???

        > Ojcowie naszej transformacji zakładali, że same zmiany własnosciowe zachęcą
        obc
        > y
        > kapitał do inwestycji, zapominając że podobnych jak Polska krajów jest na
        swiec
        > ie
        > kilka dziesiątków, a koszty utrzymania siły roboczej muszą być z przyczyn
        choćb
        > y
        > klimatycznych niższe w Meksyku, czy Brazyli niż w Polsce.

        a gdzie pasuja chiny w Twoich wywodach???

        > Nie doszło więc do tr
        > ansferu
        > kapitału i napływu nowych technologii jak na to liczono, nastąpiło jedynie
        prze
        > jęcie
        > rynku, który się stale zresztą kurczy. Mały rynek nie jest bodźcem
        zachcęcający
        > m do
        > inwestycji bezposrednich.
        > Najważniejszą jednak przyczyną są różnice w opłacalnosci inwestycji
        bezposredni
        > ch
        > (realna stopa zysku wynosi zwykle niewiele więcej niż 1%) w porówaniu z
        opłacal
        > noscią
        > inwestycji dokonywanych przez kapitał portfeliowy. Ponieważ Polski budżet
        znajd
        > uje się
        > w opłakanym stanie (a takich krajów jest znacznie więcej), korzystniej jest
        spe
        > kulować
        > niż inwestować w tradycyjną gospodarkę, nawet jeżeli co parę lat traci się
        spor
        > e kwoty
        > wyniku jednego, lub drugiego kryzysu.

        nie jestem pewien jak jedynie zmiana prawa wlasnosciowego moglaby przyciagnac
        inwestorow??? a tu wracamy do tych spraw drugorzedowych jak je nazwales...
        • maksimum Re: Kleska bezrobocia w Polsce 26.02.03, 06:45
          Juz Kagana wszyscy poznali i docenili na forum KRAJ ,wiec teraz tu sie przenosi.
          • Gość: Kagan Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.03, 06:33
            maksimum napisał:
            Juz Kagana wszyscy poznali i docenili na forum KRAJ ,wiec
            teraz tu sie przenosi.
            K: To ma byc argument? I co znaczy "wszyscy"?
            Wszyscy na tym forum, a moze i na swiecie? ... ;)
        • Gość: Kagan Re: Kleska bezrobocia w Polsce IP: *.vic.bigpond.net.au 28.02.03, 06:44
          Gość portalu: Tomasz napisał(a):
          Bezrobocie jest w obecnej Polsce problemem
          nierozwiązywalnym. Kto mówi, że zależy od wysokosci
          podatków, czy swobód gospodarczych ten zdaje się nie
          zauważać, że są to w istocie czynniki drugorzędne.
          Gość portalu: jr napisał(a): na inne nie mamy wielkiego
          wplywu, wiec co radzisz???
          K: Mamy! Tylko nie chcemy, bo slepo sluchamy zachodu...

          Ojcowie naszej transformacji zakładali, że same zmiany
          własnosciowe zachęcą obcy kapitał do inwestycji,
          zapominając że podobnych jak Polska krajów jest na
          swiecie kilka dziesiątków, a koszty utrzymania siły
          roboczej muszą być z przyczyn choćby klimatycznych niższe
          w Meksyku, czy Brazyli niż w Polsce.
          - a gdzie pasuja chiny w Twoich wywodach???
          K: Chinczyk wyzyje z miski ryzu i lozka w sali komunalnej,
          stad takie sa tanie chinskie wyroby. Dochodzi, oczywiscie,
          skala produkcji (olbrzymi rynek)...

          Nie doszło więc do transferu kapitału i napływu nowych
          technologii jak na to liczono, nastąpiło jedynie
          przejęcie rynku, który się stale zresztą kurczy. Mały
          rynek nie jest bodźcem zachcęcającym do inwestycji
          bezposrednich.
          Najważniejszą jednak przyczyną są różnice w opłacalnosci
          inwestycji bezposrednich (realna stopa zysku wynosi
          zwykle niewiele więcej niż 1%) w porówaniu z opłacalnoscią
          inwestycji dokonywanych przez kapitał portfeliowy.
          Ponieważ Polski budżet znajduje się w opłakanym stanie (a
          takich krajów jest znacznie więcej), korzystniej jest
          spekulować niż inwestować w tradycyjną gospodarkę, nawet
          jeżeli co parę lat traci się spore kwoty
          wyniku jednego, lub drugiego kryzysu.
          - nie jestem pewien jak jedynie zmiana prawa
          wlasnosciowego moglaby przyciagnac
          inwestorow??? a tu wracamy do tych spraw drugorzedowych
          jak je nazwales...
          K: Ci "inwestorzy" sa wrecz szkodliwi dla Polski.
          Buduja sklepy zamiast fabryk, zamiast u nas kupowac,
          sprzedaja nam na kredyt (gotowki nie mamy), pograzajac
          nas coraz bardziej...
      • Gość: , Co ty piszesz?! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 27.02.03, 17:29
        "Kto mówi, że zależy od wysokosci podatków, czy swobód gospodarczych ten zdaje
        się nie zauważać, że są to w istocie czynniki drugorzędne."


        No zastanow sie jeszcze...
    • apollokrid Re: Kleska bezrobocia w Polsce 27.02.03, 16:13
      Kagan napisał:
      >Ponad 18% i wciaz rosnie!
      >Ale za rzadow AWSu tez bezrobocie roslo. Chodzi o to,
      >ze w kapitalizmie wolnorynkowym z def. musi byc
      >bezrobocie.

      Bezrobocie rośnie między innymi przez takich Kaganów, którzy robią wszystko aby
      przekonać społeczeństwo że bezrobocie musi być i nie da się go uniknąć. Ludzie
      zamiast protestować i naciskać na rząd zamkneli się w swoich domach i
      zrezygnowani płaczą nad swoim losem w samotności. Wszyscy już zapomnieli, że
      pare lat temu w 1993r była w Polsce podobna sytuacja. Bezrobocie sięgneło
      prawie 17%. Wtedy był to dla rządu problem. Zwoływano obrady sejmu tylko po to
      aby zajmować się bezrobociem. Stworzono program walki z bezrobociem i go
      postrzegano. Walka z bezrobociem stała się priorytetem. W 1994 bezrobocie
      spadło do 16%. W 1995 bezrobocie spadło do 14,9%. W 1996 bezrobocie spadło do
      13,2%. W 1997 bezrobocie spadło do 10,3%.
      Bezrobocie zaczeło rosnąć dopiero kiedy odstąpiono od tego programu i zaczęto
      wdrażać politykę schładzania gospodarki.

      Z BEZROBOCIEM MOZNA WALCZYC SKUTECZNIE, ale tylko jeśli sejm i rząd potraktują
      ten problem poważnie. Dlaczego ciągle nie ma żadnej debaty sejmowej o
      bezrobociu? Dlaczego tolerowana jest korupcja i rozrzutność? Dlaczego wszystkie
      najważniejsze reformy odkładane są w nieskończoność na później?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka