Gość: Brawo eksperci
IP: *.dip.t-dialin.net
27.11.06, 01:14
Leszek rozmwawia z wojtami, Krzusztoszek otwiera rynki, a Orlowski wodzi tych
co pracuja za granica i sa bezorbotnymi. Zacznijmy od Orlowskiego, ilu ludzi
jest w stanie pracowac za granica i bywac 1 czy 2 razy/miech w urzedzie
pracy????? Czyzby zaraz za polska granica zaczynala sie pracowe Eldorado z na
tyle wyzszymi pensjami, ze to warto robic. Ci co pracuja za granica to robia
to w danych niemczech zachodnich. Kogo stac na pokonywanie raz na miesiac
800-1000 km (w najlepszym razie), by sie zameldowac w urzedzie pracy. To juz
taniej zalozyc firme i tez sie ma ubezpieczenie. PAni K otowiera rynki, a to
nie taniej zainwestowac w szkolenia. Ilu z tych bezrobotnych po prostu nie ma
doswiadczenia, moze ma i chceci, ale brak umiejetnosci, ilu z nich wyamaga
pomocy specjalisty, zeby wrocic an rynek, bo maja depresje. Po co szukac zlota
w rumunii jak ma sie je u siebie i naprawde to bedzie o wile taniej, jak sie
wezmie pod uwage zaplacone tu podatki itp. Pana Leszka szkoda komentopwac, on
i tak wie swoje. Od lat widzi zagrozenie inflacyjne, choc inflacji jakos nie
widac, tak samo widzi bezrobocie, zaepwne sadzi, ze skoro zatrudnil wszystkich
zabiegajacych o prace u niego przydupcow to bezrobocia nie ma. Jelsi ktos ich
wywali po jego odejsciu, wtedy powie, ze z gospodarka jest zle, bo nie ma
pracy dla "specjalistow". Pani K, czy Pani wie gdzie te pozaplacowe koszty sa
za wysokie?? Wlasnie w grupie niskokwalifikowanych i wchodzacych i
powracajacych na rynek pracy, ale niech Bog broni, zeby Pani powiedziala, ze
to im trzeba czasowo obnizyc koszty pracy, lub dac zasilki i ulgi podatkowe,
jesli pracuja. To zdaniem waszym byloby niesprawiedliwe.