Dodaj do ulubionych

Banki w zamian za ulgi podatkowe obiecują zwięk...

21.05.03, 07:02
W Polsce praktycznie nie istnieja kredyty dla biznesu, co nie
pozwala firmom nie tylko na inwestycje, ale nawet na PLYNNOSC
FINANSOWA. A utrata tej plynnosci, to dzwonek alarmowy
bankructwa i uwertura procesu upadlosciowego. W zadnym normalnym
kraju te firmy, ktore padaja w Polsce, by nie upadly - bank by
kredytu udzielil (choc pod gwarancje w nieruchomosciach,
maszynach czy transporcie - nie ma lekko)i biznes by sie krecil
dalej. Tym bardziej, ze utrata plynnosci finansowej jest w
Polsce zazwyczaj logiczna konsekwencja opoznien w platnosciach
ze strony klientow firmy.
Zadziwiajace jest w tym CHORYM kraju jedno: wiekszosc z firm,
ktore na Zachodzie nie mialyby zadnych klopotow z otrzymaniem
kredytu (bo dlugi czas istnieja, maja kontrakty, nie sa
w "czarnej ksiedze" jako uporczywi dluznicy etc.etc.) ma
minimalne szanse uzyskania kredytu.
Niemniej jeszcze BARDZIEJ ZADZIWIAJACY jest fakt, ze przy tym
niewiarygodnym skapstwie kredytowym - dla normalnego, uczciwego
czlowieka - banki polskie maja ze 20% tzw. zlych kredytow, tj.
kredytow, ktore sie nie splaca i zapewne nigdy nie splaci.
Oznacza to, ze 20% ogromnej masy forsy, przekazywanej w
kredytach, to PREZENTY OD BANKOW. Prezenty, ale DLA KOGO? Jak
sadze, stworzenie i opublikowanie listy tych niewiarygodnych,
ba...przestepczych, kredytobiorcow pokazaloby calosc POLSKIEJ
MAFIJNOSCI. Zapewne i w tej "dyscyplinie" przodowaliby
czlonkowie i kolesie SLD, ale moge sie zalozyc, ze i partie
chlopskie, i cala post-solidarnosciowa reszta tez tu nie bylyby
bez winy. Pozdrawiam i radze rodakom dobrze o tym pomyslec - to
nie Unia okrada Polske, to robia Polacy, moze i wasi sasiedzi...
Obserwuj wątek
    • gabrielacasey GNIDA podpisujaca sie za mnie przez 2"L" lub "A" w 21.05.03, 07:05
      "casey", zamiast prawidlowego "E" nie ma ze mna nic wspolnego.
      Moze tylko tyle, ze to jeden ze zdemaskowanych przeze mnie na
      forum GW SB-kow z otoczenia Rydzyka i Giertycha. A wiec niech
      panstwa nie dziwia jego UB-ckie metody, jak podszywanie sie pod
      inna osobe, rabunek cudzego nazwiska i wszelkie mozliwe formy
      opluskwiania. Oni z tym sie rodza.
      • Gość: tDT ktos cie nie lubi Gabi IP: 220.111.45.* 21.05.03, 13:21
        i szczerze mowiac wcale mu sie nie dziwie :D
        • Gość: Tomasz jest nas tu wiecej.. IP: *.dip.t-dialin.net 21.05.03, 17:41
          Gość portalu: tDT napisał(a):

          > i szczerze mowiac wcale mu sie nie dziwie :D
          • Gość: ANka Re: jest nas tu wiecej.. IP: *.ifn-magdeburg.de 21.05.03, 18:21
            Gość portalu: Tomasz napisał(a):

            > Gość portalu: tDT napisał(a):
            >
            > > i szczerze mowiac wcale mu sie nie dziwie :D
            A wszyscy z tej samej gruszki...

      • Gość: Lykos Re: Która jest prawdziwa? Język ją zdradza IP: *.chemd.amu.edu.pl 21.05.03, 16:38
        • gabrielacasey A probowki myc, laborancie; studenteria czeka... 21.05.03, 16:52
          A nie na lingwiste sie pospiesznie przekwalifikowywac. I tak
          Noamem Chomsky'm nie bedziesz - zbytnio twardoglowy i przez
          drobnomieszczanskie konwencje umyslowo zniewolony. Pouczaj Pan
          babcie. Klozetowa. A ode mnie wara.
      • Gość: katriona Gabriela, are you sad and lonely??? IP: *.dip.t-dialin.net 21.05.03, 17:33
    • Gość: Filemon he he IP: 200.5.1.* 21.05.03, 07:57
      banki, to niech się najpierw nauczą zarabiać a nie brać od
      innych. Polskie Banki to wogóle nie są banki, bo utrzymują się
      wyłącznie z wysokich procentów zarabianych na wkładach,
      depozytach, kredytach itp. zwykla lichwa. W krajach Europy banki
      są nastawione na zysk ale nie wyłącznie kosztem klienta. Gdzie
      nam do Europy ?! a obsługa klienta to dopiero Europa
      • gabrielacasey Bedz\iesz sie bardziej smial:banki w Europie zarabiaja 21.05.03, 12:59
        glownie na KREDYTACH (i grze gieldowej, ale o tym cicho sza, bo
        czesto sa to "wewnerzne" tranzakcje).
        • Gość: ernest Re: Bedz\iesz sie bardziej smial:banki w Europie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.03, 21:07
          jak durnoto mogą być "wewnętrzne" jeżeli są "giełdowe"?
    • Gość: Pelnosprawny 10 argumentów PRZECIW UNII i komuchom IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 21.05.03, 09:16
      09:16a pap

      1. Wejscie do UE spowoduje utrzymanie rolnictwa
      jako "preferowanej struktury spolecznej" a nie galezi
      gospodarki. Doplaty do rolnictwa tak czy inaczej beda sie
      odbywalay kosztem spoleczenstwa (wieksze podatki, regulowane
      ceny zywnosci, utrzymanie nieproporcionalnie wysokich wplywow
      politycznych rolnikow).

      2. "Socjalny kapitalizm" i metody zarzadzania panstwem jak w
      wiekszosci panstw UE powoduje utrzymywanie sie np. cen benzyny
      na absurdalnie wysokim poziomie (ponad 60% to podatki). W US
      cena benzyny jest prawie dwukrotnie nizsza. Wiele zas rozwiazan
      gospodarczych zostalo zawartych w prawie unijnym ktore my
      zobowiazalismy sie do wprowadzic u siebie; stawka VAT,
      gospodarka rolna, kontyngenty stali i wegla. To bzdura.

      3. Skladka na UE (w gotowce) w zadnym stopniu nie bedzie
      rekompensowana przez naplyw funduszy strukturalnych czy poprzez
      tzw. doplaty do rolnictwa. "Sterowane" poprzez biurokracje
      pieniadze beda wydawane "bez glowy" i dla zapewnienia sobie
      wplywow politycznych. Pozyczki "Gierkowskie" sa tego dobrym
      przykladem. Rozdzial pieniedzy poprzez panstwo powoduje
      marnotrastwo i polityczny oportunizm takich parti jak UP czy
      SLD. Te partie najbardziej zyskaja politycznie "dzielac" unijne
      pieniadze i podkresjalac, ze jest to ich zasluga. To jest
      polityczny oportunizm.

      4. Fundusze strukturalne ktore sa przeznaczane dla krajow
      wstepujacych sa bardzo niemadra polityka gospodarcza jako taka.
      Nikt nie powinien dostawac pieniedzy tylko dlatego, ze w jego
      regionie jest niski dochod na glowe. W takim wypadku mozna by
      wpompowac miliardy w Sahare i nic by z tego i tak nie wyszlo.
      To
      nie ma nic wspolnego z ekonomia. Po kilku latach my bedziemy
      rowniez coraz wiecej wplacac na te fundusze a nie tylko z nich
      czerpac.

      5. Polityczne wymuszenie "standardow" i kwot produkcyjnych w
      Polsce; srodowiska, zywnosci, wody, szkolnictwa, opieki
      zdrowotnej. Dlaczego ktokolwiek ma nam mowic ile ma byc bakteri
      w mleku, wodzie, serach itd. Sami tego nie wiemy ? Dlaczego
      ktos
      ma nam mowic ile owiec, swin i krow mamy hodowac ? Wstepujac do
      UE zobowiazujemy sie do tego. Jedna rzecz to wymagania
      okreslonych standardow w produktach eksportowanych do UE, inna
      wymuszanie tych standardow u nas w kraju.

      6. W bylej NRD jest 19.6% bezrobocie pomimo wpompowania w ten
      kraj wielokrotnie wiekszych pieniedzy (do tej pory ponad 800
      mld
      Euro !!!) niz Polska kiedykolwiek dostanie. Norwegia i
      Szwajcaria nie naleza do UE. Maja jedne z najwyzszych dochodow
      na swiecie. Porownywalne ludnosciowo kraje ktore nie naleza do
      UE czy podobnych struktur to: Korea Pld., Australia, Canada,
      Taiwan, Chile. Dobrze sobie radza dzieki konsekwentnemu
      przyjeciu reform gospodarczych.
      Tym czym byla kiedys EWG, a teraz NAFTA to jest zuplenie cos
      innego niz dzisiejsza UE.

      7. Umocnienie sie wplywow socjaldemokracji w Polsce.
      Socjaledemokracja europejska doprowadzi do stagnacji
      gospodarczej i anemii politycznej w UE. Polityka gospodarcza
      partii socjaldemokratycznych sprowadza sie do wydawania nie
      swoich pieniedzy w celu osiagniecia wplywow politycznych. Nie
      znam jakiejkolwiek teorii gospodarczej, zadnego uniwesytetu,
      czy
      przykladu z praktyki ktory by pokazal, ze wzrost gospodarczy i
      dobrobyt mozna "wyprodukowac" zwiekszajac podatki i regulacje
      prawne. Tak mozna przejadac to co wyprodukowaly poprzednie
      pokolenia a nie tworzyc wartosc dodana dzisiaj. Francja,
      Niemcy,
      Wlochy przejadaja dzis to co wyprodukowali ich dziadkowie.

      8. Kontynentalna Europa rozwija sie wolniej niz reszta
      rozwinietego swiata. Panstwo opiekuncze (jakim jest UE)
      doprowadzi do powstania utrwalonej struktury panstwowej i
      spolecznej niezdolnej do modyfikacji i konkurencji a miotajacej
      sie pomiedzy lewactwem i faszyzmem. Na dluzsza mete doprowadzi
      to do niestabilnosci politycznej wprost przeciwnie do tego co
      stara sie zrobic socjaldemokracja.

      9. Zwiekszenie cel na produkty wyprodukowane poza UE, np.
      japonskie samochody, przy jednoczesnym zmniejszeniu wplywow z
      cel pobieranych przez polska strone.

      10. Francja i Niemcy beda prowadzily polityke antyamerykanska
      wciagajac nas szantazem politycznym w to samo. Kraje anglo
      jezyczne (anglosaskie) rozwijaja sie najszybciej wsrod krajow
      wysoko rozwinietych. Z ostatniego "The Economist": kolejnosc
      krajow rozwinietych o naszybciej rozwijajacych sie
      gospodarkach:
      Irlandia, Canada, Australia, USA, Wielka Brytania, Nowa
      Zelandia. Nie pominalem zadnego ani nie dodalem zadnego.
      Ciekawe
      co one maja ze soba wspolnego. Przypadek ? Moze. Najwolniej
      rozwijaja sie zas Niemcy i Francja.

      Rzadzmy sie madrze, badzmy niezalezni politycznie, podpisujmy
      dwustronne porozumienia gospodarcze (tak jak Chile, Izrael,
      Korea Pld, Australia) ze wszystkimi ktorzy chca z nami
      handlowac. Uczmy sie od lepszych, oszczedzajmy i badzmy dumni.
      UE to socjalistyczny eksperyment ktory z roku na rok bedzie
      coraz bardziej odstawal od rozwinietych krajow swiata. Kraje UE
      maja systematycznie (od ponad 30 lat) nizszy wzrost gospodarczy
      (od 1970 skumulowalo sie to do ponad 30% w przyroscie GDP !!!),
      malejace wplywy polityczne i umocniajace sie wplywy
      socjaldemokratyczne ktore doprowadzaja gospodarke do stagnacji.
      Irlandia ma niecale 4 mln mieszkancow i rozwijala sie tak
      dobrze przez ostatnie lata dlatego, ze ma najnizsze w UE
      podatki
      od przedsiebiorstw (CIT=10%) i jedyne w UE prawo pracy oparte
      na
      zasadzie dobrowolnej umowy cywilno-prawnej nie mowiac o dobrych
      kontaktach z USA, duzej ilosci reemigrantow i jezyku angielskim.

      Jednym z najsilniejszych atutow spoleczenstwa sa relacje czy
      mechanizmy laczace idywidualnosci. Zadne pieniadze (przyklad
      NRD) czy warunki naturalne nie stworzyly dobrobytu gorzystej
      Szwajcarii, czy zimnej Szwecji. Samodzielnsc, odpowiedzialnosc,
      duma wydaja sie czyms wielokrotnie efektywniejszym w tworzeniu
      dobrobytu niz poczucie zaleznosci czy poczucie niemocy. NRD
      przylaczylo sie do silniejszego brata i rozpadlo sie jako
      spoleczenstwo. Republiki nadbaltyckie odlaczyly sie od
      wielkiego
      brata i w kilka lat zrobily wiecej niz trzy poprzednie
      pokolenia.

      UE to marazm polityczny i kontuacja oportunistycznych rzadow
      socjaldemokracji. Tam gdzie pieniadze i wplywy plyna z gory,
      spoleczenstwo sklania sie ku socjalizmowi ktory w jakims
      stopniu
      gwarantuje "rowny" ich podzial. Fundusze strukturalne, doplaty
      do rolnictwa, wymuszanie standardow i kwot, zaleznosc
      polityczna
      niszczy mechanizmy samoregulacyjne spoleczenstwa, chamuje
      doroslenie struktur spolecznych, zwieksza niechec obywateli do
      siebie i do wszelkich form rzadzenia. Raz uzaleznione
      spoleczenstwo zostaje niewolnikiem wlasnego strachu, wlasnej
      niemocy, skazane przez pokolenia na tulaczke emocjonalna lub
      rzeczywista.
      • Gość: ANka Daj wasc spokoj z tym truciem i kapucha IP: *.ifn-magdeburg.de 21.05.03, 09:24
        Wszyscy juz na to odpowiadali ale z tepa propaganda nie da sie
        dyskutowac....
    • Gość: rzepp bezkurvaczelność IP: *.zabierzow.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 09:23
      ja jestem prywatnym przedsiebiorcą i w zamian za ulgi podatkowe
      i trochę kaski z budżetu obiecuję zwiększyć produkcję i
      zatrudnienie, o ile nie załatwi mnie jakiś bank dla którego
      czołowego klienta będe stanowił niewygodną konkurencję
    • Gość: ANka Re: Banki w zamian za ulgi podatkowe obiecują zwi IP: *.ifn-magdeburg.de 21.05.03, 09:30
      O tym juz wiemy Pani Gabrielo. To my jestesmy tymi Zydami tyle ze
      od nich roznimy sie jeszcze tym ze sobie samym robimy wbrew -
      zeby bylo dobitniej. Obawiam sie ze nie wszystko mozna zwalic na
      system - choc zapewne duzo. Zaczynam jednak podejrzewac ze to
      taka dziwna narodowa mentalnosc..
      Odraza do dzialalnosci spolecznej, zazdrosc, zawisc i
      bezinteresowna niezyczliwosc...
      Nic dziwnego ze metody stalinowskie znalazly taki podatny grunt...
      • gabrielacasey ANko, problem w systemie KONTROLI BANKOWEJ, a 21.05.03, 13:03
        ta kontrola, niestety, JEST w Polsce funkcja z politycznego
        nadania.
        A poza tym to to polskie kumoterstwo (wyobraz sobie, ze nie
        tylko za lapowki, tj. min.10% udzielonego kredytu w kopercie dla
        dyrektora oddzialu banku) - "Jak to, koledze nie pomozesz?". I
        tak sie nam rodza te zle kredyty.
    • Gość: prawie-uczciwy Re: Banki w zamian za ulgi podatkowe obiecują zwi IP: *.task.gda.pl 21.05.03, 13:16
      czy ktos pomysli o uczciwych - zlodziei do wiezienia za dlugi -
      ci co dali niech sie rozlicza -na jakiej podstawie koles dostal
      bo uczciwy i tak nie dostanie.
    • Gość: marcepanna Gabrierla:generalnie zly kredyt to MARGINES IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 13:19
      banki sa kontrolowane pzrez Departament nadzoru NBP
      takie zabawy koncza sie aresztowaniami i nawet cofnieciem pozwolenia na dzial
      banku
      a ze abnki nie udzielaja kredytow?
      istnieje na ten temat wiele torii wlaczenie ze spiskowa (kontrolowanie banku
      przez obcy kapital chcacy "udupic" naszych pzredsiebiorcow)

      problem lezy w PODATKU
      jak zwykle zreszta
      w oficjalnych dokumentach wykazuje sie straty lub dochody minimalne
      w pOlsce to wlasnie odwieczny dylemat: albo sie placi podatek i ma sie zdolnosc
      kredytowa albo sie nie placi podatku i nie ma sie po co isc do banku

      generalnie banki rozumieja taka sytuacje i o ile biznes plan jest sensowny i
      posiada sie zabezpieczenie inne POZA wplywami z biezcej dzialalnosci
      gospodarczej Bank stawia pieniadze do dyspozycji jednak

      a ze bank woli zarabiac na grze rynkowej (na transakcjach miedzybankowych?) to
      jasne
      bank zachowuje sie tak samo jak zwykly przedsiebiorca i usiluje maksymalizowac
      zyski
      chociaz teraz widac ze minimalizuja straty jednak
      coz, stagnacja dotyka takze banki i na dluzsza mete dzialalnosc bankowa w
      sytuacji zmniejszajacej sie liczby klientow jest nie do wytrzymania

      po prostu: ciezkie czasy dotknelay takze bogate banki i nic wiecej

      ostatnio red jaworowicz pokazywala wlasnie krakowski deutsche Bank i przewalki
      z lewymi kredytami, wczesniej czy pozniej laduje sie za kratkami za takie rzeczy





      • Gość: Polak z Polski Re: Gabrierla:generalnie zly kredyt to MARGINES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.03, 16:10
        Zadzwonilem do zagranicznego banku, ktory obsluguje moja firme
        od 5 lat, zawsze na plusie zawsze bez kredytu. Teraz chcialem
        kupic nieruchomosc pod nowa siedzibe. Zapytalem sie czy mi dadza
        kredyt. Bez analizy projektu, zabezpieczen, Pani w banku
        powiedziala ze procedury kontroli ryzyka kredytowego w banku
        zabraniaja dawanie kredytu polskich firmom.

        Jezeli bylaby to firma zagraniczna lub wspolpracujaca ze mna
        firma zagraniczna, gotowa dac gwarancje na moj kredyt to nie ma
        problemu, ale polskiej firmie nie moga dac kredytu bez wzgledu
        na zabezpieczenia. Nawet nie chcieli rozmawiac, a powolywanie
        sie na lata wspolpracy, lokaty realizowane w ich banku
        wywolywalo tylko wzruszenie ramion, ze nic nie moze poradzic, bo
        procedury ustalono w centrali zagranica.

        Dziwie sie dziennikarzom i ludziom, ktorzy naiwnie wierza w
        rownouprawnienie firm polskich w Unii. Jak mozemy czuc sie w
        unii rowni, jezeli w Polsce nas juz dyskryminuja???

        Nie jestem przeciwnikiem Unii, tylko prywatnym przedsiebiorca,
        ktory chce miec realna szanse powalczenia z konkurencja bo nie
        czuje sie glupszy ani gorszy. Ale to co sie dzieje w relacjach z
        bankami jesli chodzi o kredytowanie polskich firm juz w tej
        chwili jest patologia uposledzajaca mniejsze polskie firmy w ich
        rozwoju.

        Nie mozna zabijac takich faktow mowieniem, ach znowu przeciwnik
        Unii, laik ktoremu sie nic nie podoba.

        Pozdrawiam
        • gabrielacasey Firma zagraniczna niejako "kontynuuje " w Polsce 21.05.03, 16:59
          swa kooperacje ze "swoim" zagranicznym bankiem - mysmy byli
          traktowani jak swoi w b. WBK, majac dluga i dobra "historie" w
          irlandzkim AIB.
          To samo spotkaloby pana w KAZDYM banku w Polsce - to POLSKIE
          przepisy i POLSKIE prawo bankowe. Zobaczylby Pan, jak ta bankowa
          holota zaczelaby wymiekac, gdyby ich Pan poprosil o nazwisko
          czlowieka w zachodniej centrali, zajmujacego sie oddzialami w
          Polsce, oraz numer jego telefonu. A najlepiej w jezyku kraju, w
          ktorym owa centrala sie miesci. Z bankiem trzeba TWARDO, panie
          dzieju! Prosze wyprobowac moja rade przy najblizszej okazji -
          poliglota Pan byc nie musi, mozna sie wesprzec tlumaczem- bank
          nie wie, czy to nie przypadkiem asystent/asystentka szefa.
      • gabrielacasey Ja mialam biznes w Polsce, urzedniczko bankowa... 21.05.03, 16:53
        Rozbawilas mnie do lez.
        • Gość: Polak z Polski Re: Ja mialam biznes w Polsce, urzedniczko bankow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.03, 20:23
          gabrielacasey napisała:

          > Rozbawilas mnie do lez.

          Jak mialas bizness w Polsce to sie nie wypowiadaj i nie obrazaj tak po chamsku
          innych ludzi na tym forum, ktorzy prowadza dzialalnosc w Polsce od kilkunastu
          lat i z wiekszym skutkiem niz ty, skoro nie musieli emigrowac za chlebem tak
          jak ty.

          Skoro nie masz teraz firmy w Polsce, to sie nie wypowiadaj jak dzialaja banki
          tutaj, bo zamiast rozsadnych argumentow wspierasz sie chamską retoryką, ktora
          obraza ludzi.

          Twoj komentarz do mojej poprzedniej wypowiedzi jest z grupsza nie na temat i
          glupi. Nie rozmawiam o kredycie z asystentka kogos tam, i nie przez to ze jej
          nie szanuje (tak jak ty), ale pewne wysokosci kredytow leza tylko i wylacznie w
          gestii dyrektora departamentu kredytowego i czlonka zarzadu.

          Informacje o procedurach wykluczajacych, czy dyskryminujacych firmy polskie w
          niektorych bankach zagranicznych znam wiec z pierwszej reki, rowniez z rozmow
          nieoficjalnych. Poprostu banki nie chca brac ryzyka kredytowego rynku
          lokalnego, jezeli w ogole wiesz co ten termin oznacza, i w tym momencie czy
          kredyt jest na 1 czy na 1000000 PLN nie ma dla banku znaczenia.

          W swoim poscie chcialem podkreslic pewien problem, ktory mozna spotkac we
          wspołpracy z bankami zagranicznymi, a nie dolaczyc do grona "durni" tak jak ty
          to okreslilas pokazując całe swoje chamstwo i plytkosc pojmowania pewnych
          prblemow, ktorych nie rozumiesz.

          • Gość: marcepanna Re: Ja mialam biznes w Polsce, urzedniczko bankow IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 20:57
            Gość portalu: Polak z Polski napisał(a):

            > gabrielacasey napisała:
            >
            > > Rozbawilas mnie do lez.
            >
            > Jak mialas bizness w Polsce to sie nie wypowiadaj i nie obrazaj tak po
            chamsku
            > innych ludzi na tym forum, ktorzy prowadza dzialalnosc w Polsce od kilkunastu
            > lat i z wiekszym skutkiem niz ty, skoro nie musieli emigrowac za chlebem tak
            > jak ty.
            >
            > Skoro nie masz teraz firmy w Polsce, to sie nie wypowiadaj jak dzialaja banki
            > tutaj, bo zamiast rozsadnych argumentow wspierasz sie chamską retoryką, ktora
            > obraza ludzi.
            >
            > Twoj komentarz do mojej poprzedniej wypowiedzi jest z grupsza nie na temat i
            > glupi. Nie rozmawiam o kredycie z asystentka kogos tam, i nie przez to ze jej
            > nie szanuje (tak jak ty), ale pewne wysokosci kredytow leza tylko i wylacznie
            w
            >
            > gestii dyrektora departamentu kredytowego i czlonka zarzadu.

            dokladnie
            kazdy bank ma taka procedure
            oddzial udziela samodzielnie kredytow do pewnej kwoty, powyzej decyduje o tym
            Zarzad Banku czyli Centrala (mowiac po staremu)


            >
            > Informacje o procedurach wykluczajacych, czy dyskryminujacych firmy polskie w
            > niektorych bankach zagranicznych znam wiec z pierwszej reki, rowniez z rozmow
            > nieoficjalnych. Poprostu banki nie chca brac ryzyka kredytowego rynku
            > lokalnego, jezeli w ogole wiesz co ten termin oznacza, i w tym momencie czy
            > kredyt jest na 1 czy na 1000000 PLN nie ma dla banku znaczenia.
            >
            > W swoim poscie chcialem podkreslic pewien problem, ktory mozna spotkac we
            > wspołpracy z bankami zagranicznymi, a nie dolaczyc do grona "durni" tak jak
            ty
            > to okreslilas pokazując całe swoje chamstwo i plytkosc pojmowania pewnych
            > prblemow, ktorych nie rozumiesz.
            >
    • Gość: :( Re: Banki w zamian za ulgi podatkowe obiecują zwi IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 14:11
      Chciałbyś mieć własne mieszkanie czy dom??? Posłuchaj:

      Po wejściu Polski do Unii Europejskiej już od pierwszego dnia
      członkostwa nastąpią następujące zmiany, wynikające z „naszego”
      stanowiska negocjacyjnego:

      Wzrośnie podatek VAT na materiały budowlane i usługi budowlane
      z obecnych 7% do 22%. Oznacza to drastyczny wzrost cen
      materiałów budowlanych i gotowych mieszkań. Przyjmując, że
      obecnie mieszkanie 60 m kosztuje np. 120 000 PLN po wejściu
      Polski do UE kosztować będzie ok. 150 000. Rząd Polski bez
      walki zgodził się na taką stawkę VAT (Polska będzie miała jedną
      z najwyższych stawek na materiały budowlane w całej Unii) mało
      tego, nie będzie nawet żadnego „okresu przejściowego”. Pozatym
      zostanie wprowadzony 22% podatek VAT na działki budowlane.
      Obecnie nie ma tego podatku wcale. Ale to jeszcze nic rząd
      polski już szykuje wprowadzenie podatku „katastralnego” .
      Oznacza to naliczanie podatku od wartości nieruchomości.
      Spowoduje to gwałtowny wzrost podatków od nieruchomości.
      Przykładowo, jeżeli rząd ustali, że standardem jest dom z jedną
      łazienką a ktoś ma 2 czy 3 łazienki to będzie musiał od tego
      płacić podatek, podobnie np. z garażem, wyposażeniem
      mieszkania, meblami, metrażem itd. Jeżeli kogoś nie będzie stać
      na płacenie dużo większy niż dotychczas podatków spowoduje to
      jego zadłużenie wobec państwa. Po pewnym czasie, jeżeli
      zadłużenie wzrośnie zostanie obciążona hipoteka nieruchomości
      (tak jak przy zaciągniętym kredycie) jeżeli właściciel nie
      spłaci zadłużenia jego dom może zostać przejęty i sprzedany
      przez skarb państwa. Czyli można zostać wyrzuconym z własnej
      nieruchomości. Przykłady innych krajów pokazują niestety, że
      jest to bardzo realne zagrożenie.

      Drastyczne wzrost cen materiałów i usług budowlanych spowoduje
      spadek popytu na te usługi i towary. W rezultacie oznacza to
      załamanie się branży budowlanej i ogromne zwolnienia w tym
      sektorze gospodarki, który przez wszystkich ekonomistów uważany
      jest za strategiczny dla kraju.

      Jak powyższe fakty mają się do obietnic Prezydenta (ludziom
      młodym miało być łatwiej o własne mieszkania)?...
    • Gość: Polak z Polski Opinia o zagranicznych bankach w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.03, 16:14
      Zadzwonilem do zagranicznego banku, ktory obsluguje moja firme
      od 5 lat, zawsze na plusie zawsze bez kredytu. Teraz chcialem
      kupic nieruchomosc pod nowa siedzibe. Zapytalem sie czy mi dadza
      kredyt. Bez analizy projektu, zabezpieczen, Pani w banku
      powiedziala ze procedury kontroli ryzyka kredytowego w banku
      zabraniaja dawanie kredytu polskich firmom.

      Jezeli bylaby to firma zagraniczna lub wspolpracujaca ze mna
      firma zagraniczna, gotowa dac gwarancje na moj kredyt to nie ma
      problemu, ale polskiej firmie nie moga dac kredytu bez wzgledu
      na zabezpieczenia. Nawet nie chcieli rozmawiac, a powolywanie
      sie na lata wspolpracy, lokaty realizowane w ich banku
      wywolywalo tylko wzruszenie ramion, ze nic nie moze poradzic, bo
      procedury ustalono w centrali zagranica.

      Dziwie sie dziennikarzom i ludziom, ktorzy naiwnie wierza w
      rownouprawnienie firm polskich w Unii. Jak mozemy czuc sie w
      unii rowni, jezeli w Polsce nas juz dyskryminuja???

      Nie jestem przeciwnikiem Unii, tylko prywatnym przedsiebiorca,
      ktory chce miec realna szanse powalczenia z konkurencja bo nie
      czuje sie glupszy ani gorszy. Ale to co sie dzieje w relacjach z
      bankami jesli chodzi o kredytowanie polskich firm juz w tej
      chwili jest patologia uposledzajaca mniejsze polskie firmy w ich
      rozwoju.

      Nie mozna zabijac takich faktow mowieniem, ach znowu przeciwnik
      Unii, laik ktoremu sie nic nie podoba.

      Pozdrawiam

      • gabrielacasey A taki inteligentny post... PO CO Pan go powtarza 21.05.03, 17:01
        i dolacza do grona durni, powtarzajacych od tygodni ten sam
        tekst?
    • Gość: ASTOR Re: Banki w zamian za ulgi podatkowe obiecują zwi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 17:22
      Banki w Polsce to grupa bezkarnych kombinatorow, dlaczego nie
      bankrytują udzielając zlych kredytow, na calym świecie bank
      ktory udziela kredytu zlodziejowi lub kombinatorowi traci
      dochody i bankrytuje a u nas za sprawaą b,Prezesa NBP podwyższa
      cenę kredytu. Banki zagraniczne mialy stworzyc konkurencję na
      runku kredytowym a teraz okazuje się, że to cieple polskie
      gniazdko bardzo im odpowiada i chca prowadzic dzialalność bez
      odpowiedzialnośći, ma chyba rację Leper balcerowicz musi odejść,
      czas dojrzewa.
    • Gość: katriona Estate agents IP: *.dip.t-dialin.net 21.05.03, 17:39
      if you kill them, you go to prison
      if you try to talk to them - you vomit

      wbrew pozorom, Pani Gabrielo, nie jest to wyjatek z Jasia Fasoli
      (ktory, Pani zdaniem jest jedynym ang. komikiem jakiego znam)
      ani cytat z jakiegos serialu z lat '60, ktore to pani tak
      namietnie oglada :)



      gabrielacasey napisała:

      > W Polsce praktycznie nie istnieja kredyty dla biznesu, co nie
      > pozwala firmom nie tylko na inwestycje, ale nawet na PLYNNOSC
      > FINANSOWA. A utrata tej plynnosci, to dzwonek alarmowy
      > bankructwa i uwertura procesu upadlosciowego. W zadnym
      normalnym
      > kraju te firmy, ktore padaja w Polsce, by nie upadly - bank by
      > kredytu udzielil (choc pod gwarancje w nieruchomosciach,
      > maszynach czy transporcie - nie ma lekko)i biznes by sie
      krecil
      > dalej. Tym bardziej, ze utrata plynnosci finansowej jest w
      > Polsce zazwyczaj logiczna konsekwencja opoznien w platnosciach
      > ze strony klientow firmy.
      > Zadziwiajace jest w tym CHORYM kraju jedno: wiekszosc z firm,
      > ktore na Zachodzie nie mialyby zadnych klopotow z otrzymaniem
      > kredytu (bo dlugi czas istnieja, maja kontrakty, nie sa
      > w "czarnej ksiedze" jako uporczywi dluznicy etc.etc.) ma
      > minimalne szanse uzyskania kredytu.
      > Niemniej jeszcze BARDZIEJ ZADZIWIAJACY jest fakt, ze przy tym
      > niewiarygodnym skapstwie kredytowym - dla normalnego,
      uczciwego
      > czlowieka - banki polskie maja ze 20% tzw. zlych kredytow, tj.
      > kredytow, ktore sie nie splaca i zapewne nigdy nie splaci.
      > Oznacza to, ze 20% ogromnej masy forsy, przekazywanej w
      > kredytach, to PREZENTY OD BANKOW. Prezenty, ale DLA KOGO? Jak
      > sadze, stworzenie i opublikowanie listy tych niewiarygodnych,
      > ba...przestepczych, kredytobiorcow pokazaloby calosc POLSKIEJ
      > MAFIJNOSCI. Zapewne i w tej "dyscyplinie" przodowaliby
      > czlonkowie i kolesie SLD, ale moge sie zalozyc, ze i partie
      > chlopskie, i cala post-solidarnosciowa reszta tez tu nie
      bylyby
      > bez winy. Pozdrawiam i radze rodakom dobrze o tym pomyslec -
      to
      > nie Unia okrada Polske, to robia Polacy, moze i wasi
      sasiedzi...
    • darr.darek co Gabrysia o PŁYNNOSCI wymysliła 21.05.03, 19:00
      gabrielacasey napisała:
      > W Polsce praktycznie nie istnieja kredyty dla biznesu

      Gabrielo, nigdy nie dołączam się do grona obszczekujących. Jednak tutaj
      ewidentnie pleciesz nie znając faktów i mając ... niewielką wiedzę .

      Przedsiębiorstwa w Polsce przejmują ok.80% (ok.150mld PLN) kredytów dla sektora
      niefinansowego(w USA ok.50%) a gospodarstwa domowe ok.20% (ok.40mld PLN).
      Warto zauważyć, że depozyty sektora niefinansowego do banków dostarczane są w
      odwrotnej proporcji, ok.20% (ok.50mld PLN) od przedsiębiorstw a 80% (ok.220mld
      PLN) od gospodarstw domowych.

      > co nie pozwala firmom nie tylko na inwestycje, ale nawet na PLYNNOSC
      > FINANSOWA. A utrata tej plynnosci, to dzwonek alarmowy
      > bankructwa i uwertura procesu upadlosciowego.

      Płynność jest silnie związana ze strukturą kapitałową przedsiębiorstwa.
      Pogarszajaca się płynność, to zwykle, malejąca(bądź już ujemna) różnica między
      wartością majątku obrotowego, a wartością kapitałów obcych bieżących.
      Oczywiście, wówczas lepiej zastąpić kapitały obce bieżące(zobowiązania wobec
      dostawców, pożyczki krótkoterminowe) kapitałami obcymi stałymi(kredyty o
      terminie spłaty powyżej roku). Jednak przy b.ZŁEJ strukturze kapitałowej,
      branie nastpnych kredytow dugoterminowych, swiadczyloby ZLE ... o banku, ktory
      udzielilby takiego kredytu.

      Nie odnotowuje się bankructw przedsiebiorstw o dobrej strukturze kapitałowej i
      DOBRYCH PRESPEKTYWACH, którym brakło tylko bieżącej gotówki w kasie.

      >Tym bardziej, ze utrata plynnosci finansowej jest w
      >Polsce zazwyczaj logiczna konsekwencja opoznien w platnosciach
      >ze strony klientow firmy.

      Każdy musi dbać o to, jakich klientów dobiera.
      Bycie "sredniakiem" w danej kulturze terminowego płacenia, nie prowadzi do
      utraty płynnosci - powiększone należności kompensowane są powiększonymi
      zobowiązaniami bieżącymi . I odwrotnie, przy wysokiej kulturze terminowego
      placenia, niskie angazowanie majatku malymi naleznosciami kompensowane jest
      brakiem "extra" kapitalu z przeterminowanych zobowiazan.

      > niewiarygodnym skapstwie kredytowym - dla normalnego, uczciwego
      > czlowieka - banki polskie maja ze 20% tzw. zlych kredytow, tj.
      > kredytow, ktore sie nie splaca i zapewne nigdy nie splaci.

      Złe kredyty od kredytobiorców z dobrym zabezpieczeniem, odzyskiwane są z DUŻYM
      NARZUTEM - dla bankowca zły nie oznacza nieodzyskiwalny .

      > Oznacza to, ze 20% ogromnej masy forsy, przekazywanej w
      > kredytach, to PREZENTY OD BANKOW.

      Dlatego potrzebna jest DUŻA KONKURENCJA i brak wpływu Czerwonych Kolesiów na
      temat.

      • Gość: marcepanna GABI CADYK FORUM GOSPODARKA ________!!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 20:45
        • Gość: Stary Re: GABI IP: *.chello.pl 22.05.03, 17:28
          Gabi pieprzy glupoty, a cadykow nie rusz ;)) Rotschild, Citibank nasze... ;)
    • robisc Nawet na bankowości w Polsce znasz się? 22.05.03, 20:09
      Zwykle pomijam Twoje posty z daleka, ale tym razem wdepnęłaś na moją działkę.

      Piszesz bzdury. Mylisz skutki z przyczynami.To, że w polskim stystemie bankowym
      ponad 20% stnaowią kredyty zagrozone to efekt 2 czynników:

      - po pierwsze: prawa bankowego i regulacji GINB-u, które rygorystyczniej niż w
      UE regulują poltykę tworzenia rezerw na należności zagrożone;

      - po drugie stagnacji gospodarczej i pogorszenia się kondycji finansowej wielu
      kredytobiorców.

      Obydwa w/w czynniki powodują taki a nie inny wskańnik tzw, kredytów
      niereguralnych. Krótkie wyjaśnienie: kredyty niereguralne to takie, które
      zostały zakwalifikowane do tej grupy na podstwie, któregokolwiek z dwóch
      kryteriów: systuacji ekonomiczno finansowej-kredytobiorcy lub opóźnienia w
      regulowaniu należności banku. O ile drugie kryterim jest oczywiste, to
      pierwsze budzi wśród bankowców wiele kontrowersji. Przykład: spólka posiada
      wysoki kapitał zakładowy i dobre wyniki finansowe w danym roku obrachunkowym
      ale rozlicza w jego poczet straty z lat poprzednich. Zgodnie z regulacjami GINB-
      u bank jest zmuszony klasyfikować należności takiego klienta do tzw. kategorii
      wątpliwej, wymagającej tworzenia 50% rezerw kapitału udzielonego kredytu. Inny
      przykład: zjawiskiem powszechnym w Polsce jest,ze spółki-córki zagranicznych
      koncernów częstą wykazują straty (bo taka jest strategia korporacji). Banki
      mimo,ze muszą kwalifikować udzielone takim firmom kredyty do grupy należności
      zagrożonych, udzielają ich chętnie jezeli tylko uzyskują gwarancje korporacyjną
      firmy-matki na zabezpiecznienie kredytu. Wówczas nie muszą tworzyć rezerw, ale
      w statystyce systemu bankowego taki kredyt pozostaje kredytem zagrożonym.

      I wreszcie problem konserwatyzmu polskich banków w udzielaniu kredytów. Nie ma
      w tym nic dziwnego. Większość polskich firm po prostu ma kiepską lub nie ma
      wogóle zdolności kredytowej tj. zdolności do spłaty kredytu. Polskie firmy sa
      niedokapitalizowane i mają bardzo niską płynność finansową. Do tego wiele z
      nich nie jest w stanie przedstawić zadawalających banków zabezpieczeń.
      Stagnacja gospodarcza spowodowała nasilenie bankructw. Banki poniosły straty
      nawet na starych klientach, którym nagle przestało się wieść. Najgorzej jest w
      branży budowlanej. Dlatego banki stały się ostrozniejsze. Tym bardziej jeżeli
      mają alternatywę w postaci łatwego zarobku na papierach skarbowych.

      Gabrielo, następnym razem dwa razy pomyśl zanim napisz take brednie jak w tym
      wątku.
      • Gość: marcepanna Re: Nawet na bankowości w Polsce znasz się? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 20:53
        robisc napisał:

        > Zwykle pomijam Twoje posty z daleka, ale tym razem wdepnęłaś na moją działkę.
        >
        > Piszesz bzdury. Mylisz skutki z przyczynami.To, że w polskim stystemie
        bankowym
        >
        > ponad 20% stnaowią kredyty zagrozone to efekt 2 czynników:
        >
        > - po pierwsze: prawa bankowego i regulacji GINB-u, które rygorystyczniej niż
        w
        > UE regulują poltykę tworzenia rezerw na należności zagrożone;
        >
        > - po drugie stagnacji gospodarczej i pogorszenia się kondycji finansowej
        wielu
        > kredytobiorców.
        >
        > Obydwa w/w czynniki powodują taki a nie inny wskańnik tzw, kredytów
        > niereguralnych. Krótkie wyjaśnienie: kredyty niereguralne to takie, które
        > zostały zakwalifikowane do tej grupy na podstwie, któregokolwiek z dwóch
        > kryteriów: systuacji ekonomiczno finansowej-kredytobiorcy lub opóźnienia w
        > regulowaniu należności banku. O ile drugie kryterim jest oczywiste, to
        > pierwsze budzi wśród bankowców wiele kontrowersji. Przykład: spólka posiada
        > wysoki kapitał zakładowy i dobre wyniki finansowe w danym roku obrachunkowym
        > ale rozlicza w jego poczet straty z lat poprzednich. Zgodnie z regulacjami
        GINB
        > -
        > u bank jest zmuszony klasyfikować należności takiego klienta do tzw.
        kategorii
        > wątpliwej, wymagającej tworzenia 50% rezerw kapitału udzielonego kredytu.
        Inny
        > przykład: zjawiskiem powszechnym w Polsce jest,ze spółki-córki zagranicznych
        > koncernów częstą wykazują straty (bo taka jest strategia korporacji). Banki
        > mimo,ze muszą kwalifikować udzielone takim firmom kredyty do grupy należności
        > zagrożonych, udzielają ich chętnie jezeli tylko uzyskują gwarancje
        korporacyjną
        >
        > firmy-matki na zabezpiecznienie kredytu. Wówczas nie muszą tworzyć rezerw,
        ale
        > w statystyce systemu bankowego taki kredyt pozostaje kredytem zagrożonym.
        >
        > I wreszcie problem konserwatyzmu polskich banków w udzielaniu kredytów. Nie
        ma
        > w tym nic dziwnego. Większość polskich firm po prostu ma kiepską lub nie ma
        > wogóle zdolności kredytowej tj. zdolności do spłaty kredytu. Polskie firmy sa
        > niedokapitalizowane i mają bardzo niską płynność finansową. Do tego wiele z
        > nich nie jest w stanie przedstawić zadawalających banków zabezpieczeń.
        > Stagnacja gospodarcza spowodowała nasilenie bankructw. Banki poniosły straty
        > nawet na starych klientach, którym nagle przestało się wieść. Najgorzej jest
        w
        > branży budowlanej. Dlatego banki stały się ostrozniejsze. Tym bardziej jeżeli
        > mają alternatywę w postaci łatwego zarobku na papierach skarbowych.


        dokladnie
        bawienie sie papierami jest bardziej efektywne
        nie tzreba sie babrac w ocene kondycji finansowej kredytobiorcy i latac na
        kontrole do firmy i caly szereg spraw po drodze odpada

        wszystko co napisales to gites i tak jest
        darr.darek tez zreszta (on w ogole bosko pisze)


        >
        > Gabrielo, następnym razem dwa razy pomyśl zanim napisz take brednie jak w tym
        > wątku.
        • darr.darek rozkład przychodów i inne ... miłe sprawy 23.05.03, 12:42
          Gość portalu: marcepanna napisał(a):
          > > mają alternatywę w postaci łatwego zarobku na papierach skarbowych.
          >
          > dokladnie. bawienie sie papierami jest bardziej efektywne
          > nie tzreba sie babrac w ocene kondycji finansowej kredytobiorcy i latac na
          > kontrole do firmy i caly szereg spraw po drodze odpada

          Dokładniej rzecz ujmując na papierach z NBP banki mają parę procent przychodów,
          na papierach czerwonych rozpieprzaczy mają poniżej 20% przychodów, całą resztę
          przychodów zdobywają na kredytach dla sektora niefinansowego.

          > wszystko co napisales to gites i tak jest
          > darr.darek tez zreszta (on w ogole bosko pisze)

          Dzięki. Ale mnie mile połechtałaś tym komplementem.

          Pozdrówka
          • Gość: robi Re: rozkład przychodów i inne ... miłe sprawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 19:39
            darr.darek napisał:

            "Dokładniej rzecz ujmując na papierach z NBP banki mają parę procent
            przychodów, na papierach czerwonych rozpieprzaczy mają poniżej 20% przychodów,
            całą resztę przychodów zdobywają na kredytach dla sektora niefinansowego."


            No nie zgodzę się tu z Tobą. Wyżej wskazałem,że dochody z papierów skarbowych
            oraz jak słusznie uzupelniłeś papierów NBP, stnowią alternatywę dla dochodów
            odsetkowych od kredytów. I chociaż te ostanie dalej stanowią główne źródło
            zarobku banków, to ich udział stale maleje na rzecz dochodów prowizyjnych.
            Zbliżamy się więc powoli do standardów światowych, gdzie głównym źródłem
            dochodów banków są prowizje. Ponadto świetnie zarabia się także na wymianie
            walutowej i hedgingu. Tak więc twierdzenie, że "całą resztę przychodów (banki)
            zdobywają na kredytach dla sektora niefinansowego" jest mocno przesadzone.


            • Gość: marcepanna Re: rozkład przychodów i inne ... miłe sprawy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 23:43
              dareczku a widzisz???? co robi pisze????

              mruze czerwone oczy i usmiecham sie
              • darr.darek Re: rozkład przychodów i inne ... miłe sprawy 24.05.03, 15:00
                Gość portalu: marcepanna napisał(a):
                > dareczku a widzisz???? co robi pisze????

                Widzę, widzę i odpowiadam, MarcePanieneczko .

                > mruze czerwone oczy i usmiecham sie

                Ja też się uśmiecham, drapieżna Marcepanno.
                A co jak co, ale oczka na pewno nie są czerwone.
            • darr.darek Re: rozkład przychodów i inne ... miłe sprawy 24.05.03, 14:56
              Gość portalu: robi napisał(a):
              >"Dokładniej rzecz ujmując na papierach z NBP banki mają parę procent
              >przychodów, na papierach czerwonych rozpieprzaczy mają poniżej 20% przychodów,
              >całą resztę przychodów zdobywają na kredytach dla sektora niefinansowego."
              >
              > No nie zgodzę się tu z Tobą. Wyżej wskazałem,że dochody z papierów skarbowych
              > oraz jak słusznie uzupelniłeś papierów NBP, stnowią alternatywę dla dochodów
              > odsetkowych od kredytów. I chociaż te ostanie dalej stanowią główne źródło
              > zarobku banków, to ich udział stale maleje na rzecz dochodów prowizyjnych.

              Jakich dochodów prowizyjnych ?
              Dochodów prowizyjnych od czego i od kogo ? Znów od sektora niefinansowego.
              Szybko rośnie "wyssysanie" kredytu przez czerwonych rozpieprzaczy(jednak stopy
              odestkowe przez nich płacone spadają) i "dzięki" temu banki mają od nich teraz
              kilkanaście procent przychodów zamiast kilku, jak było jeszcze kilka lat temu.
              Ale wskaż mi, że rzeczywiste przychody od papierów czerwonych rozpieprzaczy
              moga być dużo wyższe niżby to wynikało z oficjalnej stopy odsetkowej (poniżej
              6%).

              > Zbliżamy się więc powoli do standardów światowych, gdzie głównym źródłem
              > dochodów banków są prowizje. Ponadto świetnie zarabia się także na wymianie
              > walutowej i hedgingu. Tak więc twierdzenie, że "całą resztę przychodów(banki)
              > zdobywają na kredytach dla sektora niefinansowego" jest mocno przesadzone.

              Dokładniej : całą resztę przychodów zdobywają od sektora niefinansowego.

              Dobrze zauważyłeś, że dziś nawet utrzymywanie konta w banku z lokatą bądź
              kredytem oscylującym wokół zera, stanowi poważne źródło wpływów dla banków
              od ... sektora niefinansowego :).
              • robisc Skąd przychody? 24.05.03, 19:22
                darr.darek napisał:

                > > Jakich dochodów prowizyjnych ?
                > Dochodów prowizyjnych od czego i od kogo ? Znów od sektora niefinansowego.

                Oczywiście,że od sektora niefinansowego, a od jakiego niby miałby pochodzić?
                Czy zauważyłeś świetne wyniki banków detalicznych, głównie PKO BP? Bardzo
                dobrze zarabia się dziś na detalu, bo tam marże są kosmiczne (zarówno na
                kredytach jak i depozytach)a prowizja goni prowizję. Tak wysokie marże z wielką
                nadwyżką kompensują ryzyko kredytowe. Inaczej jest w korporacji. Tu wynik banku
                może położyć jedna wpadka kredytowa (patrz casus Stoczni Szczecińskiej) a marże
                dla dużych przedsiębiorstw to dziesiąte punktu procentowego. W sytuacji kryzysu
                gospodarczego jaki doświadczamy, działy korporacyjne wielu banków generują
                straty (zresztą tak jest na całym świecie - patrz chociażby problemy banków
                niemieckich). Stąd wiele polskich banków limituje obecnie kredyty dla
                przedsiębiorstw, starając sie zastąpić przychody odsetkowe od kredytów,
                przychodami z operacji nie obciążąnych ryzykiem (czytaj: prowizje).Woli też
                pewny zarobek na papierach skarbowych niż udzielać ryzykownych kredytów.

                Problem w tym, ze polskie firmy potrzebują kredytów jak wody, bo w obrocie
                gospodarczym brakuje gotówki. Ponieważ wiele firm nie ma sznas na uzyskanie
                kredytu, a jednocześnie są słabe kapitałowo, w gospodarce dochodzi do zatorów
                płatniczych a cykle inkasa należności sięgają coraz częściej 90-120 dni.

                Nie wiedze obecnie dobrego rozwiazania. Banki to instytucje, które w pierwszej
                kolejności powinny dbać o interes depozytariuszy i akcjonariuszy, czyli dążyć
                do maksymalizacji zysku, pzry akceptowalnym poziomie ryzyka. Obecnie poprzeczka
                dotycząca ryzyka stale jest podnoszona. Jest to groźne dla gospodarki, bo
                powoduje często postawienie firm w sytuacji bez wyjścia. Przychodzi decyzja -
                wyście z kredytowania i firma z dnia na dzień traci dostęp do kredytów. Obecne
                regulacje GINB-u nie dopuszczają różnej klasyfikacji należności od tego samego
                klienta przez różne banki. Stąd trudności w jednym banku niemal natychmiast
                przenoszą się na podobne reakcje pozostałych banków kredytujacych. Takich
                sytuacji obecnie jest mnóstwo. I z tego powodu usłyszymy jeszcze o niejednym
                bankructwie.
                • Gość: B Re: Skąd przychody? IP: *.mtnet.com.pl 24.05.03, 19:38
                  robisc napisał:

                  > Problem w tym, ze polskie firmy potrzebują kredytów jak wody, bo w obrocie
                  > gospodarczym brakuje gotówki. Ponieważ wiele firm nie ma sznas na uzyskanie
                  > kredytu, a jednocześnie są słabe kapitałowo, w gospodarce dochodzi do zatorów
                  > płatniczych a cykle inkasa należności sięgają coraz częściej 90-120 dni.
                  >
                  > Nie wiedze obecnie dobrego rozwiazania.

                  Jest - wprowadzić zasadę z kilkoma wyjątkami, że tylko od opłaconych faktur VAT
                  można odliczyć tzw. VAT naliczony. Wtedy hipermarket straci kredytując US, gdy
                  niepłaci - jak to się dzis dzieje - dostawcom np. przez 3-6 miesiące.
                  Przeciwnicy tego rozwiązania mówią - ale małe firmy tez nie płacą swoim
                  dostawcom w terminie, a Konstytcuja wyklucza obcążenia tą zasadą tylko DUZYCH -
                  niemniej na początku tego łańcucha jest DUZY, który wie, że przy
                  zmonopolizowanej Polsce (a to się objawia nie monopolem TP SA a tym, że w
                  małych miastach jest 1,2 firma w danej banży i albo jest monopolo albo
                  dogadanie się kilku firm miedzy sobą) jest często jedynym odbiorcą i to on
                  dyktuje warunki.


                  B

                  B
                  • darr.darek rozważania i skróty myślowe-rezultat : TYLKO RYNEK 25.05.03, 16:50
                    Gość portalu: B napisał(a):
                    > robisc napisał:
                    > > Problem w tym, ze polskie firmy potrzebują kredytów jak wody, bo w obrocie
                    > > gospodarczym brakuje gotówki. Ponieważ wiele firm nie ma sznas na uzyskanie
                    > > kredytu,a jednocześnie są słabe kapitałowo, w gospodarce dochodzi do zatorów
                    > > płatniczych a cykle inkasa należności sięgają coraz częściej 90-120 dni.
                    > > Nie wiedze obecnie dobrego rozwiazania.
                    >
                    >Jest - wprowadzić zasadę z kilkoma wyjątkami, że tylko od opłaconych faktur VAT
                    >można odliczyć tzw. VAT naliczony. Wtedy hipermarket straci kredytując US, gdy
                    >niepłaci - jak to się dzis dzieje - dostawcom np. przez 3-6 miesiące.

                    Czyli, jeśli ktoś "wziąłby sobie"(patrzmy naiwnie, że "sobie bierze") od kogoś
                    kredyt na 122.000 PLN i okazałoby się, że przez okres kredytowania swojego
                    biznesu będzie musiał kredytować urząd skarbowy na 22.000 PLN, to ... Twoim
                    zdaniem ... zaprzestanie "procederu" . Tak ? A dlaczego nie założyć, że
                    przeciagnie jeszcze bardziej płatność i "weźmie sobie" w ten sposób kredyt na
                    148.840 PLN (na 26.840 PLN udzieli "kredytu" dla US i znów zostanie mu 122.000).
                    No, dlaczego nie zrobić takiego założenia ?

                    >Przeciwnicy tego rozwiązania mówią - ale małe firmy tez nie płacą swoim
                    >dostawcom w terminie, a Konstytcuja wyklucza obcążenia tą zasadą tylko DUZYCH
                    >niemniej na początku tego łańcucha jest DUZY, który wie, że przy
                    >zmonopolizowanej Polsce (a to się objawia nie monopolem TP SA a tym, że w
                    >małych miastach jest 1,2 firma w danej banży i albo jest monopolo albo
                    >dogadanie się kilku firm miedzy sobą) jest często jedynym odbiorcą i to on
                    >dyktuje warunki.

                    O !!! Postęp ! Już napisałeś głównie o ... konkurencji.
                    Bo widzisz, "w RYNKU i w KONKURENCJI" jest klucz do rozważań .

                    Dlaczego ustawowe obowiązki np. na hipermarkety byłyby świtkiem papieru,
                    głównie dla zadowolonych z siebie matołków-ustawodawców ?
                    Ano dlatego, że to właśnie rynek powoduje pęd (w początkach głupi, poniżej
                    kosztów - czyżby należało stworzyć "ustawę na głupotę"?) do kooperowania z
                    DOBRYMI przedsiębiorstwami. Czyli jest "ustawa o krótkich płatnościach" i
                    wymusza bezwzględne egzekwowanie odsetek karnych wg stopy 30% (a dlaczego nie
                    60%?) i ... co dalej ? Ano, jeśli hipermarket stwierdzi, że rynek dostawców i
                    tak wyjdzie z propozycjami kredytowymi, wówczas hipermarket nie przejdzie na
                    kredyt z banku (dla niego to nie jest problem, to jedna z opcji), ale zawrze
                    umowy o dostawach w cenach niższych np. o 5% i ... będzie dopłacał 5% za 2m-
                    ce "przeterminowanej" płatności. Tylko, że wówczas wielu dostawców będzie
                    próbowało uzyskać poza "cichą umową" potwierdzenie, że ... NA PEWNO HIPERMARKET
                    NIE ZAPŁACI WCZEŚNIEJ NIŻ PO 2-MIESIĘCZNYM PRZETERMINOWANIU PŁATNOŚCI (bo
                    straciliby 5% przychodu).

                    Ale jeśli już wcześniej wyczaiłem, że też dostrzegasz, że jednak wszystko tak
                    naprawdę na RYNKU się opiera (czyli na KONKURENCJI), to całę wysiłki należałoby
                    położycz na NIESKRĘPOWANĄ KONKURENCJĘ .
                    No, ale tutaj sądzę, że w Tobie wielkiego entuzjastę NIESKRĘPOWANEJ KONKURENCJI
                    nie znajdę. Bo widzisz, NIESKRĘPOWANA KONKURENCJA to eliminowanie "ochrony"
                    rynku, "ochrony" branż, "ochrony" miejsc pracy, eliminowanie zapór celnych i
                    eliminowanie NIEPOTRZEBNEGO ustawodawstwa, eliminowanie zgody administracyjnej
                    czerwonego matoła(o tu matoł by się zmartwił !) na lokalizację hipermarketu i
                    takie ... "niemiłe" dla nieLiberałów tematy.
                    • Gość: B Re: rozważania i skróty myślowe-rezultat : TYLKO IP: *.mtnet.com.pl 25.05.03, 19:34
                      darr.darek napisał:

                      dużo, ale niestety nie na temat i mam wrażenie że nie do mnie (nie rozdzieliłeś
                      chyba mojej wypowiedzi i wypowiedzi przedmówcy)

                      Mechanizm: "hipermarket VAT naliczony (czyli VAT w marchwi od dostawcy) odzyska
                      tylko wtedy jak zapłaci za tą marchew" jest jak najbardziej rynkowy.
                      Hipermarket albo płaci za marchew i ma zwrot VAT z US albo nie płaci i
                      pieniądze dostanie choćby za 6 miesięcy. Wolna wola. A dziś jest chyba wciąż
                      tak, że dostawca marchwi może na podstawie spec-ustawy zaskarżyć hipermarket o
                      pieniądze+odsetki za te 6 miesiecy, ale znając życie, jak to zrobi marchew
                      dostarczac bedzie ktos inny.

                      Co do mojego rzekomo negatywnego stosunku do wolnego rynku. Nie wiem skąd to
                      wziąłeś. Moja wiedza i doświadczenie mówią mi jedynie, że nie ma czegoś takiego
                      jak wolny rynek w Polsce - wszystkie dobre kąski tego rynku są obłożone
                      ustawowymi barierami, a w gospodarce działają mechanizmy tworzenia karteli
                      nawet na szczeblu gminy. Dlatego mozesz spokojnie przez najblizsze 5 lat (obym
                      się mylił) opowiadać dzieciom bajki o wolnej konkurencji. Jest to prawda, ale
                      nie realny fakt. Taki nasz polski Matrix dla ubogich

                      B

                      PS W telewizji dzieciaki z jakiejś frakcji chcialy zaatakowac Giertycha i
                      puscily taki tekst "Co Ty Morfeusz jestes i myslisz, ze my w Matrixie, a Ty
                      nasz budzisz". Posłuchalem ich wyobrażeń o życiu i myślę, że są jednak w tym
                      Matrixie. Co jest przykre.
                      • darr.darek rozważania i skróty myślowe-rezultat : TYLKO RYNEK 25.05.03, 20:34
                        Gość portalu: B napisał(a):
                        >dużo, ale niestety nie na temat i mam wrażenie że nie do mnie (nie rozdzieliłeś
                        >chyba mojej wypowiedzi i wypowiedzi przedmówcy)
                        >Mechanizm: "hipermarket VAT naliczony (czyli VAT w marchwi od dostawcy) odzyska
                        > tylko wtedy jak zapłaci za tą marchew" jest jak najbardziej rynkowy.
                        > Hipermarket albo płaci za marchew i ma zwrot VAT z US albo nie płaci i
                        > pieniądze dostanie choćby za 6 miesięcy. Wolna wola.

                        JESZCZE RAZ POWTARZAM ! Wczytaj się w to i napisz, gdzie tu jest nawiązanie nie
                        do Twojej wypowiedzi.

                        Czyli, jeśli ktoś "wziąłby sobie"(patrzmy naiwnie, że "sobie bierze") od kogoś
                        kredyt na 122.000 PLN i okazałoby się, że przez okres kredytowania swojego
                        biznesu będzie musiał kredytować urząd skarbowy na 22.000 PLN, to ... Twoim
                        zdaniem ... zaprzestanie "procederu" . Tak ? A dlaczego nie założyć, że
                        przeciagnie jeszcze bardziej płatność i "weźmie sobie" w ten sposób kredyt na
                        148.840 PLN (na 26.840 PLN udzieli "kredytu" dla US i znów zostanie mu 122.000).
                        No, dlaczego nie zrobić takiego założenia ?

                        No, DLACZEGO ROBIĆ ZAŁOŻENIE, ŻE SKRÓCONE ZOSTANĄ TERMINY PŁATNOŚCI A NIE
                        ZROBIĆ POWYŻSZEGO ZAŁOZENIA ?
                        Do tego jeszcze jedna uwaga . Ty wyobrażasz sobie, że hipermarket przeciąga
                        bardzo mocno terminy płatności . Ja wiem z wcześniejszej praktyki(nie sądzę aby
                        coś się zmieniło), że hipermarkety są jednymi z niewielu podmiotów w Polsce,
                        które ... PŁACĄ TERMINOWO . Inną sprawą są termniny płatności ustalane często
                        na 2 m-ce (nie 6 !), ale przy negocjacjach są DWIE strony.
                        Teraz większość rodzimych dystrybutorów przeszła na dłuższe termniny płatności
                        od producentów/dostawców, jednak tu tradycyjnie, podpisuje się faktury na taki
                        a taki termin ... a płaci się : "rozumieją państwo, aktualnie brak środków" .

                        > A dziś jest chyba wciąż
                        > tak, że dostawca marchwi może na podstawie spec-ustawy zaskarżyć hipermarket o
                        > pieniądze+odsetki za te 6 miesiecy, ale znając życie, jak to zrobi marchew
                        > dostarczac bedzie ktos inny.

                        Jeszcze raz powtarzam. Z moich doświadczeń wynikało, że zachodnie sieci
                        były ... jedynymi podmiotami płacącymi w terminie.

                        > Co do mojego rzekomo negatywnego stosunku do wolnego rynku. Nie wiem skąd to
                        > wziąłeś.Moja wiedza i doświadczenie mówią mi jedynie, że nie ma czegoś takiego
                        > jak wolny rynek w Polsce - wszystkie dobre kąski tego rynku są obłożone
                        > ustawowymi barierami, a w gospodarce działają mechanizmy tworzenia karteli
                        > nawet na szczeblu gminy.

                        No wdzisz. I o to powinno się walczyć, a nie o jakieś bzdury typu "ustawa o
                        krótkoterminowych płatnościach" (właśnie, taka bzdura musiałaby być
                        o "krótkoterminowych" a nie o "terminowych") .
                        Z Twoich postów zauważyłem raczej ciągłe boje o takie bzdury a nie o PODSTAWY
                        LIBERALNEGO KAPITALIZMU , czyli O PODSTAWY DOBROBYTU W KRAJU .
                        Stąd, owe "niewiązanie Cię" z nastawieniami liberalnymi.
                        • Gość: B Re: rozważania i skróty myślowe-rezultat : TYLKO IP: *.mtnet.com.pl 25.05.03, 21:14
                          darr.darek napisał:
                          duzo

                          To jest duzo prostsze. Dziś hipermarket odliczyć VAT może sobie bez zapłacenia
                          dostawcy za fakturę. A więc kolejna korzyść przy wydłużeniu czasu płacenia za
                          nia. Więc drogą zwykłej dedukcji mozna postawic teze, że zmiana tej praktyki
                          czyni ją mniej opłacalną. Jezeli mimo to hipermarket robi to co zazwyczaj robi
                          szuka sie przyczyny numer 2 i wprowadza zmiane. Mozna oczywiscie zalozyc, ze
                          dostawcy sami zgadzaja sie na taka praktykę. Zadecydował rynek i najwyraźniej
                          im się opłaca. W ten sposób - zakładając że w każdym momencie dany stan wynika
                          z rownwoagi wychodzi, ze niewolnicy w Rzymie byli "bo tak chcial rynke", o
                          panszczyznie nie wspominajac.

                          I tyle. żadnej ideologii ja tu nie widzę. Charakterystyczne, ze moja uwaga
                          dotyczyła wyłacznie relacji dostawca/hipermarket. W mojej glowie ani przy
                          pisaniu, ani teraz nie było US - co on do tego ma? Nic. I to jest
                          chararkterystyczne dla rozmow z Toba. Uciekasz przed rzeczywstoscia w tworzenie
                          modelu. Lubisz wybrac sobie wlasny punkt odniesienia poza faktami i krazyc
                          wokol niego.

                          Hipermarket oddający pieniądze w ciągu 2 miesięcy. No to chyba żyyjemy w innych
                          światach, sorry sieciach.

                          Co do Twojego postrzegania wolnego rynku. Dla mnie to jest wiara - jak nic nie
                          bedzie to bedzie tak ja w próżni - ruch bez tarcia, bez oporu, wszystko
                          szybciej, taniej. Tylko jak nie ma nic nie ma też szkieletu, na którym opiera
                          sie materia - przynajmniej ta, ktora zyje. Mnie interesuje ten szkielet. Jak
                          jest zbudowany. Pozwala to probowac powiedziec jak bedzie wygladal za np. ...
                          20 lat.

                          B
                          B
                          • darr.darek rozważania i skróty myślowe-rezultat : TYLKO RYNEK 27.05.03, 11:15
                            Gość portalu: B napisał(a):
                            >To jest duzo prostsze. Dziś hipermarket odliczyć VAT może sobie bez zapłacenia
                            >dostawcy za fakturę. A więc kolejna korzyść przy wydłużeniu czasu płacenia za
                            >nia. Więc drogą zwykłej dedukcji mozna postawic teze, że zmiana tej praktyki
                            >czyni ją mniej opłacalną.

                            A gdzie tu jakiś rachunek opłacalności ?!
                            Jeśli ktoś "robi sobie prezent" i za darmo korzysta z kredytu od kogoś, to
                            zmniejszenie tego kredytu przez jakiegoś haraczownika o 18,03% nie sprawia,
                            że ... "przestaje się opłacać".

                            > Jezeli mimo to hipermarket robi to co zazwyczaj robi

                            A DLACZEGO miałby nie robić ? Z tytułu "oharaczowania" darmowego kredytu ?
                            Przecież to BZDURA kompletna.
                            Pomyśl trochę. Pomijając już kwestie "darmowości kredytu" i rzekomych
                            przeterminowań płatności przez hipermarkety :
                            DLACZEGO miałby ktokolwiek nie robić tego z tytułu "oharaczowania" darmowego
                            kredytu ?

                            >szuka sie przyczyny numer 2 i wprowadza zmiane. Mozna oczywiscie zalozyc, ze
                            >dostawcy sami zgadzaja sie na taka praktykę. Zadecydował rynek i najwyraźniej
                            >im się opłaca. W ten sposób - zakładając że w każdym momencie dany stan wynika
                            >z rownwoagi wychodzi, ze niewolnicy w Rzymie byli "bo tak chcial rynke", o
                            >panszczyznie nie wspominajac.

                            A kiedy to tworzenie niewolników i pańszczyźnianych chłopów polegało na
                            dobrowolnej decyzji tamtych przy "wchodzeniu w interesy z właścicielem" ?
                            Biolog, jakieś problemy z logiką ?
                            Może powiesz jeszcze, że dla Murzynów siedzenie pod "opiekuńczą" ręką
                            właściciela i szukanie dochodów na własną ręką po wojnie secesyjnej "to jeden
                            pies" ?

                            > I tyle. żadnej ideologii ja tu nie widzę.

                            Aha, czyli pewnie potwierdzisz powyższe.

                            >Charakterystyczne, ze moja uwaga
                            >dotyczyła wyłacznie relacji dostawca/hipermarket. W mojej glowie ani przy
                            >pisaniu, ani teraz nie było US - co on do tego ma? Nic. I to jest
                            >chararkterystyczne dla rozmow z Toba. Uciekasz przed rzeczywstoscia w tworzenie
                            >modelu. Lubisz wybrac sobie wlasny punkt odniesienia poza faktami i krazyc
                            >wokol niego.

                            CZEGO NIE BYŁO ? Co ja "dopisałem" ? Czy to ja dorobiłem, że
                            haraczownikiem "zmniejszającym opłącalność" darmowego kredytowania ma być US ?
                            Ja już czwarty raz z rzędu zadaję Ci proste pytanie : DLACZEGO ktoś kto "bierze
                            sobie" darmowy kredyt miałby zaprzestać procederu ze względu na pojawienia się
                            jakiegoś Heńka-haraczownika(może to być US), z którym należałoby sie potrzelić
                            kawałkiem "darmowego" ?
                            Nie ściemniaj.
                            A może dopiero ja naprowadziłem Cię na trop "braku logiki w konstrukcji" ?
                            No to wnioski a nie ściemnianie !

                            >Hipermarket oddający pieniądze w ciągu 2 miesięcy. No to chyba żyyjemy w innych
                            >światach, sorry sieciach.

                            Ja z tym zetknąłem sie osobiście.
                            Ty właśnie chyba tworzysz sobie teorie.
                            W szczególności ta o "olbrzymiej nieterminowości płacenia przzez hipermarket"
                            wymaga lepszego obrócenia się w realiach - hipermarkety są jednymi z
                            nielicznych podmiotów, któe płacą ZGODNIE Z USTALONYM TERMNEM . Zaskoczony ?

                            >Co do Twojego postrzegania wolnego rynku. Dla mnie to jest wiara - jak nic nie
                            >bedzie to bedzie tak ja w próżni - ruch bez tarcia, bez oporu, wszystko
                            >szybciej, taniej. Tylko jak nie ma nic nie ma też szkieletu, na którym opiera
                            >sie materia - przynajmniej ta, ktora zyje. Mnie interesuje ten szkielet. Jak
                            >jest zbudowany. Pozwala to probowac powiedziec jak bedzie wygladal za np. ...
                            > 20 lat.

                            Wiarą to Kapitalizm mógł być dla XIXwiecznych wyznawców Marksa, bo : "widać
                            jaka nędza ludzi pracy na tym wolnym rynku".
                            Jeśli dla Ciebie historia Kapitalizmu nadal jest wiarą, a nie KOPALNIĄ faktów,
                            porównań, to ... może powinieneś sie wrócić w XIXwiek ? Popierał
                            byś "myśli" "Myśliciela" i szukał "właściwości konstrukcji".

                • darr.darek czego to przedsiębiorstwom brakuje ? 25.05.03, 15:48
                  robisc napisał:
                  > > Dochodów prowizyjnych od czego i od kogo ? Znów od sektora niefinansowego.
                  > Oczywiście,że od sektora niefinansowego, a od jakiego niby miałby pochodzić?

                  No właśnie, pierwotną moją myślą było wskazanie "od kogo większość przychodów"
                  a nie "od czego".

                  > Problem w tym, ze polskie firmy potrzebują kredytów jak wody, bo w obrocie
                  > gospodarczym brakuje gotówki.

                  To nie żaden brak gotówki ! Równie dobrze można byłoby udowadniać, że w
                  polskich firmach brakuje : wysokiej technologii, wysokiej wydajności na
                  zatrudnionego, wysokich dochodów właścicieli i pracowników itd. .
                  Wszystko to byłoby prawdą, ale BIZNES polega na DOSTOSOWYWANIU się do
                  DOSTĘPNYCH ZASOBÓW i OCZEKIWAŃ KLIENTÓW.
                  Analogicznie, w kraju, w którym wszyscy spóźniają się do pracy i na spotkania,
                  można mówić o "braku czasu", ale bardziej sensownym byłoby to określić
                  jako "brak kultury punktualności" .

                  >Ponieważ wiele firm nie ma sznas na uzyskanie
                  >kredytu, a jednocześnie są słabe kapitałowo, w gospodarce dochodzi do zatorów
                  >płatniczych a cykle inkasa należności sięgają coraz częściej 90-120 dni.

                  Do zatorów dochodzi z tytułu braku profesjonalizmu i kultury "nieterminowości"
                  oraz kultury "niedotrzymywania umów" . A nie z tytułu braku kredytu
                  czy "słabości kapitałowej" .
                  A co do tej "słabości kapitałowej" - czy chodzi Ci o mały udział kapitałów
                  własnych w pasywach ? Wiesz co chciałeś wyrazić czy nie bardzo ?

                  >Nie wiedze obecnie dobrego rozwiazania. Banki to instytucje, które w pierwszej
                  >kolejności powinny dbać o interes depozytariuszy i akcjonariuszy, czyli dążyć
                  >do maksymalizacji zysku, pzry akceptowalnym poziomie ryzyka. Obecnie poprzeczka
                  >dotycząca ryzyka stale jest podnoszona. Jest to groźne dla gospodarki, bo
                  >powoduje często postawienie firm w sytuacji bez wyjścia. Przychodzi decyzja -
                  >wyście z kredytowania i firma z dnia na dzień traci dostęp do kredytów. Obecne
                  >regulacje GINB-u nie dopuszczają różnej klasyfikacji należności od tego samego
                  >klienta przez różne banki. Stąd trudności w jednym banku niemal natychmiast
                  >przenoszą się na podobne reakcje pozostałych banków kredytujacych. Takich
                  >sytuacji obecnie jest mnóstwo. I z tego powodu usłyszymy jeszcze o niejednym
                  >bankructwie.

                  Gdyby takie decyzje były odważniej podejmowane przez niezależne banki(bez
                  wpływu czerwonych kolesi), nie byłoby DZIESIĄTEK miliardów niespłacalnych
                  długów kopalń, hut, stoczni szczecińskiej itp. .
                  Przecież to czerwone bagno tylko pogrążało gospodarkę a nie pomagało.
                  Analogicznie, gdyby przez ostatnie dziesięciolecia w Japonii było DUŻO więcej
                  naturalnych bankructw i dużo mniej kredytowania "na siłę" i gdyby było tam
                  mniej "ochrony" przedsiębiorstw rynku wewnętrznego, dziś Japonia nie miałaby
                  żadnego kryzysu i miałaby PKB na głowę wyrażone w "koszyku zakupowym" wyższe
                  niż USA.

                  • Gość: marcepanna czego brakuje Darkowi? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.03, 15:54
                    Darek napisal:
                    Do zatorów dochodzi z tytułu braku profesjonalizmu i kultury "nieterminowości"
                    oraz kultury "niedotrzymywania umów" . A nie z tytułu braku kredytu
                    czy "słabości kapitałowej" .
                    A co do tej "słabości kapitałowej" - czy chodzi Ci o mały udział kapitałów
                    własnych w pasywach ? Wiesz co chciałeś wyrazić czy nie bardzo ?
                    Koniec cytatu

                    No to dlaczego firmy upadaja ?
                    czyzby klopoty finansowe to zapomniany PIN CODE do karty platniczej???

                    ja sie z tym nie zgodze co piszesz

                    ale Twoja definicja BIZNESU jest doskonala.
                    • darr.darek co ma Marcepanna ? 25.05.03, 17:14
                      Gość portalu: marcepanna napisał(a):
                      > No to dlaczego firmy upadaja ?
                      > czyzby klopoty finansowe to zapomniany PIN CODE do karty platniczej???
                      >
                      > ja sie z tym nie zgodze co piszesz

                      Przedsębiorstwa upadają na skutek działania KONKURENCJI na RYNKU.
                      Jedne przedsiębiorstwa lepiej prowadzą interesy, lepiej dbają o wysokie
                      przychody i o niskie koszty, inne ... gorzej. Regułą rynku, wywodzącą się ze
                      zykłego dążenia do zwiększania zysku, jest przejmowanie rynku przez lepszych na
                      niekorzyść tych gorszych. Ci gorsi odpadają, czyli bankrutują.
                      Bez bankructw niemożliwy byłby rozwój gospodarki w kapitaliźmie, tak samo jak
                      bez zabijania najsłabszych niemożliwa byłaby ewolucja w przyrodzie.

                      > ale Twoja definicja BIZNESU jest doskonala.

                      W krótkim zdaniu trudno jest stworzyć "doskonałą" definicję - chyba stać byłoby
                      mnie na lepszą.
                      Jednak znowu dzięki za komplement, Marcepanno.
                      Miło się z Tobą polemizuje na forum :) .

                      Pozdrówka
                  • robisc Re: czego to przedsiębiorstwom brakuje ? 25.05.03, 21:24
                    darr.darek napisał:

                    > To nie żaden brak gotówki ! Równie dobrze można byłoby udowadniać, że w
                    > polskich firmach brakuje : wysokiej technologii, wysokiej wydajności na
                    > zatrudnionego, wysokich dochodów właścicieli i pracowników itd. .
                    > Wszystko to byłoby prawdą, ale BIZNES polega na DOSTOSOWYWANIU się do
                    > DOSTĘPNYCH ZASOBÓW i OCZEKIWAŃ KLIENTÓW.

                    Upraszczasz i to bardzo. Nasz kapitalizm jest bardzo młody i większość
                    przedsiębiorstw (a myślę tu głównie o małych i średnich firmach) jest po prostu
                    na dorobku. Pomijając te, które osiągnęły sukces rynkowy (stosunkowo nieliczne)
                    oraz te kiepsko zarzadząne (stosunkowo liczne), które dostają w dupę niejako na
                    własne życzenie, istnieje cała masa firm, które radzą sobie całkiem nieźle, ale
                    nie wypracowały jeszcze takich kapitałów, aby uniezależnić się od kredytu. To
                    tłumaczy też dlaczego tak mało przedzsiębiorstw decyduje się wejść na rynek
                    kapitłowy. Podstawową barierą jest bowiem brak wystarczających kapitałów
                    własnych. Właściciele po prostu obawiają się utraty kontroli nad firmą. Inną
                    kwestią jest skala emisji i koszty upublicznienia, które znaczenie ograniczają
                    dostęp do tego źródła kapitału. Są jeszcze fundusze venture capital, ale prawdę
                    mówiąc to margines, przynajmniej na razie. Dla wielu więc jedyną formą
                    pozyskania kapitału są kredyty: zarówno inwestycyjne jak i obrotowe.

                    Kredyty do niedawna miały jednak bardzo poważną wadę - były drogie. Łącząc to z
                    wysokim fiskalizmem państwa stworzyło to polskim firmom bardzo niekorzystne
                    warunki rozwoju i w znacznym stopniu opóźniło przyrost kapitałów własnych,
                    który mógł być akumulowany z osiąganych zysków.

                    W czasach szybkiego rozwoju gospodarczego w Polsce banki chętnie przymykały oko
                    na nieprawidłowości w bilansach firm np.: wysoki udział finansowania obcego
                    (lub niski udział kapitałów wlasnych w pasywach), wysokie cykle rozliczeniowe
                    czy też słabe zabezpieczenia kredytu itp. Ta sytuacja zmieniła się obecnie w
                    wiekszości banków dość radyklanie, z uwagi na znaczne pogorszenie wyników
                    przedsiębiorstw. Wzmocniono risk management i uniezależniono go od
                    departamentów komercyjnych. W rezultacie kredyt obecnie jest mocno limitowny.
                    Dla wielu przedsiębiorstw oznacza to koniec działalności: bankructwo lub
                    sprzedaż czy też połączenie z konkurentem. Wzmoże to niewątpliwie procesy
                    konsolidacyjne. Z drugiej strony wzrośnie bezrobocie.

                    Mnie osobiście martwi ta sytaucja, ponieważ ofiarą obecnego konsrwatyzmu banków
                    są nie tylko firmy, które nie powinny byc kredytowane, ale równiez takie, które
                    mają duży potencjał rozwojowy, ale nie są w stanie spełnić twardych warunków
                    banków. Bo nawet jak bilans mają w porządku, brakuje prawnego zabezpieczenia
                    kredytu.

                    Mam liberalne spojrzenie na gospodarkę, ale uważam,że w takim przypadku powinno
                    wkroczyć państwo i zamiast dotować socjalistyczne molochy, przeznaczać srodki
                    na fundusz poręczeń i gwarancji dla przedsiębiorstw (to popularne rozwiązanie
                    na świecie). Bez tego nie widzę większych szans na sukces naszych firm w UE.




                    • darr.darek Re: czego to przedsiębiorstwom brakuje ? 27.05.03, 10:36
                      robisc napisał:
                      > > BIZNES polega na DOSTOSOWYWANIU się do
                      > > DOSTĘPNYCH ZASOBÓW i OCZEKIWAŃ KLIENTÓW.
                      >
                      >Upraszczasz i to bardzo. Nasz kapitalizm jest bardzo młody i większość
                      >przedsiębiorstw (a myślę tu głównie o małych i średnich firmach) jest po prostu
                      >na dorobku. Pomijając te, które osiągnęły sukces rynkowy (stosunkowo nieliczne)
                      >oraz te kiepsko zarzadząne (stosunkowo liczne), które dostają w dupę niejako na
                      >własne życzenie, istnieje cała masa firm, które radzą sobie całkiem nieźle, ale
                      >nie wypracowały jeszcze takich kapitałów, aby uniezależnić się od kredytu.

                      Jeśli piszesz o rozwiniętych przedsiębiorstwach "nie na dorobku", to akurat one
                      mają większy udział kapitałów obcych w pasywach niż polskie przedsiębiorstwa.
                      Stąd ta teza o "uniezależnieniu się od kredytu po wypracowaniu dużych
                      kapitałów" jest lekko naiwna.

                      > To
                      > tłumaczy też dlaczego tak mało przedzsiębiorstw decyduje się wejść na rynek
                      > kapitłowy. Podstawową barierą jest bowiem brak wystarczających kapitałów
                      > własnych. Właściciele po prostu obawiają się utraty kontroli nad firmą.

                      No to albo brak kapitałów własnych wystarczających, aby przekształcić się w
                      sp.akcyjną (a jeśli brak kap.własnych to chyba nie z ... kredytu?) , albo obawa
                      o utratę kontroli nad firmą.
                      Brak logicznego powiązania : jedno z drugiego nie wynika, a wręcz przciwnie.
                      Jeśli ktoś boi się utraty kontroli nad firmą, nie powinien mnożyć
                      współwłaścicieli - sprzedaż akcji spółki akcyjnej jest równoznaczna właśnie z
                      pozbywaniem się wyłącznych udziałów we własnej firmie.

                      >Kredyty do niedawna miały jednak bardzo poważną wadę - były drogie. Łącząc to z
                      >wysokim fiskalizmem państwa stworzyło to polskim firmom bardzo niekorzystne
                      >warunki rozwoju i w znacznym stopniu opóźniło przyrost kapitałów własnych,
                      >który mógł być akumulowany z osiąganych zysków.

                      Przy czym, każdy znajacy się choć trochę na rzeczy, wie, że na cena kredytu
                      wynika wyłacznie z uwarunkowań rynku. Stąd pisanie o niekorzystnych warunkach
                      rozwoju z tego tytułu, miałoby analogię gdyby prezes Toyoty pisał, że
                      pracownikom musi płacić od kilku do kilkuset razy więcej niż inne firmy na
                      świecie i ... "stworzyło to bardzo niekorzystne warunki rozwoju i w znacznym
                      stopniu opóźniło przyrost kapitałów własnych". Dodam, że prezes Toyoty nie
                      pisze takich bzdur.
                      Inną sprawą jest dopuszczanie do ograniczenia rozwoju przez czerwonych
                      haraczowników podatkowych. Podatki mogły być np. 2-3 razy niższe, ale ... mogły
                      być i wyższe.

                      > Wzmocniono risk management i uniezależniono go od
                      > departamentów komercyjnych. W rezultacie kredyt obecnie jest mocno limitowny.
                      > Dla wielu przedsiębiorstw oznacza to koniec działalności: bankructwo lub
                      > sprzedaż czy też połączenie z konkurentem. Wzmoże to niewątpliwie procesy
                      > konsolidacyjne. Z drugiej strony wzrośnie bezrobocie.

                      Jeśli przedsiębiorstwo bankrutuje, bo nie dostało nowego kredytu, to
                      prawdopodobnie ... POWINNO zabnkrutować już wcześniej.
                      To nie kredyt sprawia, że przedsiębiorstwo ISTNIEJE bądź NIE ISTNIEJE na rynku.
                      Pytanie : a co sprawia ? Odpowiedź : a sprawia to KONKURENCJA - jeśli jest
                      ciągle lepsza to przedsiębiorstwo prędzej czy później przestanie istnieć i
                      żaden kredyt mu nie pomoże - jeśli konkurencja jest dużo słabsza,
                      przedsiębiorstwo może istnieć, często bez żadnego kredytu.
                      A co do bezrobocia : to że jakieś przedsiębiorstwa padają, nie znaczy to, że ma
                      wzrosnąć bezrobocie.
                      Analogicznie : padanie lub zagryzanie antylop w Afryce, nie sprawia, że sawanny
                      pustoszeją i są pełne nadmiaru trawy.

                      >Mnie osobiście martwi ta sytaucja, ponieważ ofiarą obecnego konsrwatyzmu banków
                      >są nie tylko firmy, które nie powinny byc kredytowane, ale równiez takie, które
                      >mają duży potencjał rozwojowy, ale nie są w stanie spełnić twardych warunków
                      >banków. Bo nawet jak bilans mają w porządku, brakuje prawnego zabezpieczenia
                      >kredytu.
                      >Mam liberalne spojrzenie na gospodarkę, ale uważam,że w takim przypadku powinno
                      >wkroczyć państwo i zamiast dotować socjalistyczne molochy, przeznaczać srodki
                      >na fundusz poręczeń i gwarancji dla przedsiębiorstw

                      Zamiast dotować nierentowne molochy, lepiej ... wspomagać pozostałych. Tak ?
                      Mały problem : ci pozostali są "jeleniami do skubania" a nie da się
                      jednocześnie "skubać" i "wspomagać" (choć logika czerwonych matołów ciągle
                      tworzy takie nieralne byty) .

                      >(to popularne rozwiązanie na świecie).

                      Wiele było(i jest) głoszonych "popularnych rozwiązań" na świecie.
                      Jednak poza takim zwykłym Liberalizmem gospodarczym jakoś nie sprawdzają się
                      one długofalowo w rzeczywistości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka