toja3003
14.06.07, 09:00
W Gdańsku chciałem sobie pojechać autobusem z lotniska do Wrzeszcza. Inna
sprawa, że nie wiem czemu nazwali to lotnisko „Lech Walesa” a nie „Lech
Wałęsa”. Chyba w Polsce nam polskich liter nie brakuje co? Mamy ustawę o
języku i ten język jest dla nas, bo Francuzi czy Niemcy też piszą po swojemu,
więc nie musimy się o nich troszczyć. Proszę to zmienić!
No i podjeżdża koło 15-tej autobus, wsiadam, kupuję bilet, kosztuje to parę
złotych a składa się taka taśma z odcinków po 70 groszy i kasuj teraz toto.
Oczywiście ja wiem, że taśmę się składa i kasuje każdy odcinek ale gościu za
mną tego nie wiedział i porwał to na fragmenty dosyć krótkie i nie chce mu
kasownik kasować, więc mówię mu że trzeba głębiej wepchnąć. Jak wepchnął to
mu całkiem bilecik wciągło i nie miał. No to dawaj z powrotem kupować nowe a
tu pan kierowca mówi „nie mam już biletów, wszystkie wysprzedane”. Ludzie się
pultają, jacyś cudzoziemcy w ogóle nie kumają o co chodzi, więc pan kierowca
wstał z krzesełka i wydał oświadczenie: „przepraszam państwa ale nie mogłem
przewidzieć sytuacji, że zabraknie biletów”. Jasne, że nie mógł. Kto by się
domyślił, że w autobusie potrzebne są bilety?
No więc ludzie pytają co mają robić a kierowca mówi „to proszę jechać bez
biletów”. No to ludzie pytają „a jak przyjdzie kontrol?” To on na to „no nie
wiem”. Część ludzi wpada zatem w łapy krążących wokół przystanku taksówkarzy,
którzy oferują „tani” przejazd. Reszta zostaje, aż tu gruchnęła wieść, że
autobus pojedzie za jakieś półtorej godziny (!). Czas płynie i ci co
pokasowali bilety już mają je nieważne, bo w Gdańsku jak wiadomo są
bilety „na czas”. Ładny obrazek co? A potem ten „szybki” autobus wahadłowy
jedzie, nadkładając drogi, przez jakieś bloczki osiedlowe, zatrzymując się na
każdym przystaneczku zamiast sprawnym kursem dojechać do celu.
I to jest niby jedno z naszych czołowych lotnisk a ludzie gniotą się w
maleńskiej sali odpraw, to jak my mamy zrobić te ME2012 i gdzie mają te
czartery lądować z kibicami? Na łące?