Dodaj do ulubionych

Wegry - szokujace milczenie

22.06.03, 19:24
Chcialbym przeczytac wypowiedz kogos
kompetentnego w kwestiach polityki
monetarnej na temat ostatnich wydarzen
na Wegrzech... i jakos wiekszosc
tutejszych ekspertow milczy.

Przypomne: najpierw proba dewaluacji,
forinta nazbyt udana, potem bardzo duza
podwyzka stop procentowych.

Czyzby proba dewaluacji byla bledem?
Ciekaw jestem interpretacji...

Pozdrawiam
F.




Obserwuj wątek
    • Gość: B analiza z stycznia 2003 IP: *.mtnet.com.pl 22.06.03, 19:33
      Kłopoty forinta rodzą wątpliwości co do systemu ERM2 (Analiza)
      (Reuters, JB/ 23.01.2003, godz. 16:42)

      LONDYN (Reuters) - Walka jaką bank centralny Węgier stoczył, by utrzymać
      forinta w ustalonym korytarzu wahań może być zapowiedzią tego, co stanie się
      gdy waluty państw Wschodniej Europy wejdą do systemu ERM2.

      Węgry są obecnie jedynym krajem kandydującym do UE, który wprowadził reżim
      kursowy ściśle wzorowany na ERM2, który pozwala na maksymalne odchylenie kursu
      waluty o 15 procent po obu stronach parytetu ustalonego wobec euro.

      Jednak zgodnie z kryteriami zawartymi w Traktacie z Maastricht, każdy z ośmiu
      wschodnioeuropejskich krajów wchodzących do Unii Europejskiej musi przyjąć
      system ERM-2 na dwa lata przed przyjęciem wspólnej waluty.

      W ubiegłym tygodniu kurs forinta wzrósł blisko górnego pułapu wahań, co zmusiło
      bank centralny do interwencji i drastycznej obniżki stóp procentowych.

      "Ustalenie korytarza wahań zwiększa szansę spekulacji" - powiedział Lars
      Christensen, analityk Danske Banku.

      "Możliwe, że konstrukcja ERM2 będzie wymagać ponownego przemyślenia, gdyż może
      być ona niewłaściwa dla gospodarek wchodzących do wspólnoty" - dodał.

      DYLEMAT POLITYKI MONETARNEJ

      Przyczyny obecnych kłopotów Węgier upatruje się w przyjęciu przez bank
      centralny dwóch celów polityki monetarnej - kursowego i inflacyjnego, które
      stopniowo zaczęły ze sobą kolidować. Po wprowadzeniu ERM2 problem ten może
      dotknąć pozostałe kraje aspirujące do członkostwa w unii walutowej.

      Państwa te mogą być zmuszone do prowadzenia restrykcyjnej polityki pieniężnej
      by spełnić kryteria inflacyjnej Traktatu z Maastricht, co zwiększy presję
      aprecjacyjną wobec waluty. Stąd już tylko krok do ataku spekulacyjnego na
      wyznaczony korytarz wahań.

      Członek Rady Polityki Pieniężnej, Bogusław Grabowski dał wyraz tym obawom w
      ostatnim wywiadzie udzielonym agencji Reuters.

      Zdaniem Grabowskiego Polska powinna przystąpić do systemu ERM2 w ostatnim
      możliwym momencie:

      "W przeciwnym razie czeka nas konflikt jakiego doświadczają Węgry, czyli wybór
      między celem walutowym a inflacyjnym. Niekorzystna polityka fiskalna tylko
      pogorszy sytuację".

      Grabowski wyraził również nadzieję, że Europejski Bank Centralny i Komisja
      Europejska zdecydują się skrócić czas pobytu nowych krajów w ERM2 lub w ogóle z
      systemu zrezygnować.

      Wysocy rangą przedstawiciele centralnego banku Czech, włącznie z prezesem
      Zdenkiem Tumą, również wyrazili swoje obawy dotyczące systemu.

      Jednak jak dotąd Europejski Bank Centralny (ECB) nie wysyła sygnałów, mogących
      świadczyć o możliwym ponownym rozważeniu zasad ERM2.

      "ERM2 daje rynkowi wskazówki, a szeroki korytarz wahań zostawia wystarczająco
      miejsca dla nieuniknionych wydarzeń rynkowych" - powiedział w listopadzie
      członek rady ECB, Tommaso Padoa-Schioppa.

      Mając na względzie potencjalne problemy, analitycy uważają, że opóźnienie
      wprowadzenia systemu ERM2 może okazać się najlepszym wyjściem dla krajów
      kandydackich.

      "ERM2 może okazać się swoistym czyśćcem dla niektórych z tych państw, zmuszając
      je do podążania jednocześnie śladem dwóch celów w polityce pieniężnej" -
      powiedział Gavin Gray, analityk z HSBC.

      "Doświadczenie Węgier wykazuje, że to ryzyko jest jak najbardziej realne.
      Jednak nie powinniśmy od razy wnioskować, że to szalony pomysł" - dodał.

      Kurs duńskiej korony znajdował się w systemie ERM2 od czasu debiutu euro w 1999
      roku i jest ona jedną z najbardziej stabilnych walut na świecie. Przykład ten
      mógłby sugerować, że system ten może być efektywny, jeżeli wspomoże się go
      odpowiednią polityką.

      "Podążanie za dwoma sprzecznymi celami może okazać się bolesne. Na przykład,
      jeżeli próbują obniżyć inflację, a kurs wymiany waluty zdaje się nie znajdować
      na właściwym poziomie" - powiedział Gray.

      Jego zdaniem w takiej sytuacji trzeba byłoby poczekać, aż dokona się proces
      konwergencji gospodarek, a inflacja i stopy procentowe znajdą się blisko
      unijnych poziomów.

      Dla Polski i Czech opóźnienie wprowadzenia systemu ERM2 do roku 2006/2007, a co
      za tym idzie przyjęcie euro w latach 2008/2009 nie byłoby katastrofą, zaznaczył
      Gray.

      POLITYKA FISKALNA NAJWAŻNIEJSZA

      Ze wszystkich wniosków, jakie przykład węgierski nasuwa zarówno urzędnikom UE
      jak i krajów kandydackich, być może najważniejszym jest potrzeba wsparcia
      systemu korytarza wahań silną polityką fiskalną.

      "System ograniczonego wahań kursów walut wymaga raczej dość restrykcyjnej
      polityki fiskalnej. Płynny kurs waluty jest sam w sobie dyscyplinujący, jeżeli
      go jednak nie ma, dyscyplinę musi narzucać coś innego" - powiedział Christensen.

      Dodał, że Pakt Stabilizacji i Rozwoju UE, który ogranicza wysokość deficytu
      budżetowego państw członkowskich do trzech procent Produktu Krajowego Brutto
      (PKB), choć dość problematyczny dla krajów zachodniej Europy, może być w
      lepszym stopniu zastosowany w wypadku krajów wschodniej Europy, przystępujących
      do ERM2.

      "By działał system ograniczonych wahań kursowych, trzeba wprowadzić
      uporządkowany reżim fiskalny. Nie chodzi tyle o pewnego rodzaju kaftan
      bezpieczeństwa, co o konkretne zasady" - zaznaczył Christensen.

      James Thornhill

      • Gość: robi Re: analiza z stycznia 2003 IP: *.dialup.warszawa.pl 22.06.03, 20:06
        Czyli wniosek z tego, że gdybyśmy teraz przystąpili do ERM2, zakończyłoby się
        to dla nas katastrofą, bo nasz budzet jest, o ile wiem, w dużo gorszej sytuacji
        niz węgierski. Jednak wcale się nie zanosi, aby UE z ERM2 zrezygnowała, co
        wiecej zamierza zaostrzyć kryteria, ograniczając korytarz wahań kursu do 2,5%.
        Kiedy to ogłoszono nasi guru od polityki monetarnej podnieśli larum. I
        słusznie. Z drugie strony zwlekanie w nieskończoność z wprowadzeniem w Polsce
        EURO to też duże ryzyko. Moim zdaniem EURO w Polsce, to najbardziej poztywny
        rezultat akcesji, ponieważ wprowadzenie wspólnej waluty drastycznie
        ogranczyłoby ryzyko inwestycyjne. I dobiero wówczas będą możliwe wieksze
        inwestycje zagraniczne. Niestety chyba również jest to cel najbardziej odległy.
        • Gość: MACIEJ SZWED NAS WSZYSTKICH KOLUJE.W TYM SZALENSTWIE JES IP: *.ny325.east.verizon.net 22.06.03, 21:25
          Jeszcze nie tak dawno MDF pisal,ze dolar powinien spasc o okolo 25% w stosunku
          do euro.
          No i spadl.
          O co wiec chodzi?
          Nie powinno byc zadnych wezow walutowych,bo one tylko i wylacznie ograniczaja
          mozliwosci manewrowania polityka gospodarcza.
          Jesli chce sie wejsc do euro,to rzeczywiscie wahania kursu waluty powinny byc
          ograniczone,ale wylania sie pytanie nadrzedne:Czy przyjmowanie wspolnej waluty
          organizacji ktora ma bardzo duze klopoty z rozwojem gospodarczym ma jakikolwiek
          sens.

          W TYM SZALENSTWIE JEST METODA.

          Nieudana organizacja EU ma rowniez nieudana walute euro i teraz trzeba
          wysokiego stopnia abstrakcji,zeby znalezc logike(metode) w tym szalenstwie.

          No wiec MDF jesli doll spadl o 25% i USA ma sie dobrze,to czy USA powinno za
          wszelka cene starac sie utrzymac parytet z euro i Yen'em?

          Myslisz po EUropejsku i to jest caly twoj problem.
          • Gość: robi Re: SZWED NAS WSZYSTKICH KOLUJE.W TYM SZALENSTWI IP: *.dialup.warszawa.pl 22.06.03, 22:27
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > > Nie powinno byc zadnych wezow walutowych,bo one tylko i wylacznie
            ograniczaja mozliwosci manewrowania polityka gospodarcza.

            Zgadzam się. To tylko zachęta dla spekulantów i metoda pozbycia się rezerw
            walutowych państwa.

            > Jesli chce sie wejsc do euro,to rzeczywiscie wahania kursu waluty powinny byc
            > ograniczone,ale wylania sie pytanie nadrzedne:Czy przyjmowanie wspolnej
            waluty > organizacji ktora ma bardzo duze klopoty z rozwojem gospodarczym ma
            jakikolwiek sens.

            Ja wogólem byłem przeciwny akcesji, ale to inna bajka. Teraz juz tam jesteśmy
            jedną nogą i trzeba zrobić ten kolejny krok. Prawie 70% polskiego eksportu
            odbywa się do strefy euro. Dla eksporterów i importerów ryzyko kursowe może
            byc zabójcze. Takie wahania kursów z jakimi mamy do czynienia obecnie w Polsce
            drastycznie utrudniają obrót gospodarczy. A zabezpieczanie tego ryzyka jest
            drogie. Właściwie to powinienem byc przeciw euro, bo jako bankowiec najlepiej
            zarabiam właśnie na FX-ach i derywatywach. No ale to bardziej zmartwienie
            kolegów z dealing roomu, bo ja odpowiadam za całokształt i zarobię tak czy
            inaczej.

            > Myslisz po EUropejsku i to jest caly twoj problem.

            Myśle jak się odnaleść w tym gównie, do którego nas wepchnięto.
            • feezyk Re: SZWED NAS WSZYSTKICH KOLUJE.W TYM SZALENSTWI 23.06.03, 16:29
              Gość portalu: robi napisał(a):

              > > Myslisz po EUropejsku i to jest caly twoj problem.
              >
              > Myśle jak się odnaleść w tym gównie,
              > do którego nas wepchnięto.

              Nie wiem dokladnie, co masz na mysli, ale
              zdaje mi sie, ze albo nie znasz realiow
              albo mylisz swojski produkt z importowanym.

              Zgadzam sie z potrzeba wejscia PL do strefy EURO,
              ale w tym watku pytanie brzmi raczej: JAK?

              Pozdro
              F.

              • Gość: robi 2010? IP: *.dialup.warszawa.pl 23.06.03, 23:31
                feezyk napisał:

                > Nie wiem dokladnie, co masz na mysli, ale
                > zdaje mi sie, ze albo nie znasz realiow
                > albo mylisz swojski produkt z importowanym.

                Byłem przeciwnikiem akcesji teraz i na takich warunkach, ale to już przeszłość
                nie warta dalszego rozpamiętywania.

                > Zgadzam sie z potrzeba wejscia PL do strefy EURO,
                > ale w tym watku pytanie brzmi raczej: JAK?

                Nie dla wszystkich jest to oczywiste, np. dla Macieja. Podejrzewam,że dla
                Przecinka równiez. Oni tam w Ameryce serdecznie nie znoszą tej waluty.
                Ja jednak uważam,ze przyjęcie euro ustabilizowałoby rynek finansowy i jak
                pisałem wyżej, znacznie zmniejszyło ryzyko inwestycyjne. Pojawia się od razu
                argument na nie, że tracimy ważny instrument regulowania gospodarki. Fakt,
                silne euro uderza w eksport. Coś wiedzą o tym Niemcy. Ale w sytuacji kiedy 2/3
                polskiego eksportu idzie do strefy euro, natomiast prawie cały import surowców
                energetycznych pochodzi ze strefy dolarowej, nie musimy obawiać się tak
                negatywnych skutków jak np. Niemcy.

                Jednak wprowadznie w Polsce wspólnej waluty może oddalić się w czasie właśnie
                dlatego, że za wcześnie przystepujemy do UE. Koszty akcesji tylko pogłębią
                nierównowage finansów publicznych, co faktycznie może doprowadzić do dużych
                napięc społecznych. Z tego powodu nie przewiduję,żeby udało sie nam to przed
                rokiem 2010, chyba że UE zmieni zasady, na co na razie się nie zanosi.

                Dzisiejszy kumunikat S@P jest znamienny. Jak przewidzieliśmy to z Przecinkiem
                juz 2 tygodnie temu zaczyna się zjazd złotówki i czym bliżej konkretnych
                rozstrzygnięć bużetowych, tym ten zjazd może być gwałtwnijszy. Dzisiaj złotówka
                straciła po około 6 groszy zarówno do euro jak i dolara. Analitycy bankowi
                (przynajmniej niektórzy) skłaniają się do pogladu, ze na jakiś czas
                pożegnaliśmy się z dalszymi cięciami stóp procentowych.

                "S&P negatywnie o polskiej gospodarce

                Agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła perspektywę ratingu dla Polski ze
                stabilnej na negatywną z powodu polityki fiskalnej - podała agencja w
                komunikacie.

                "Zmiana perspektywy wynika z pogorszenia się średnioterminowej perspektywy
                polityki fiskalnej, presji na zwiększanie fiskalizmu i trudności politycznych
                związanych z przeprowadzeniem reformy finansów" - napisała agencja w
                poniedziałkowym komunikacie.

                Ocena zdolności kredytowych Polski w walutach obcych została utrzymana na
                poziomie BBB+/A-2, a walucie krajowej - na poziomie A/A-1. Zdaniem S&P, presja
                na wzrost wydatków w 2004 roku związana m.in. z kosztami członkostwa w Unii
                Europejskiej i restrukturyzacją gospodarki oraz planowane redukcje stawek
                podatkowych w 2004 roku mogą spowodować rozszerzenie luki fiskalnej.

                S&P szacuje, że deficyt budżetu w 2003 roku wzrośnie do ponad 6 proc., z 3
                proc. w 2000 roku., a dług publiczny w relacji do PKB wzrośnie do 50 proc. w
                2003 roku, z 39 proc. w 2000 roku.

                Zdaniem agencji, kluczem do konsolidacji finansów publicznych jest
                racjonalizacja wydatków socjalnych, poprawa zarządzania budżetowego i
                zmniejszenie sektora publicznego.

                "W przypadku braku reform prognozy S&P przewidują zwiększenie deficytu do
                powyżej 7 proc. PKB w latach 2004-2005 i gwałtowny wzrost długu publicznego w
                relacji do powyżej 60 proc. PKB w 2006 roku. To może opóźnić wejście Polski do
                Unii Monetarnej na 2010 rok wobec planowanego przez rząd wejścia do strefy euro
                w 2007-08 roku" - napisano w komunikacie.

                Analitycy S&P uważają, że rząd Leszka Millera, nie mający większości w Sejmie,
                mimo uzyskania wotum zaufania, może nie być w stanie doprowadzić do uchwalenia
                ustawy budżetowej na 2004 rok, co w konsekwencji może doprowadzić do upadku
                rządu.

                "Perspektywa może być podniesiona do stabilnej, gdy rząd przeprowadzi strategię
                reform w średnim terminie i dokona zmian w polityce fiskalnej" - dodano w
                komunikacie"






                • feezyk Re: 2010? 25.06.03, 01:43
                  Gość portalu: robi napisał(a):

                  > feezyk napisał:

                  > > Zgadzam sie z potrzeba wejscia PL do strefy EURO,
                  > > ale w tym watku pytanie brzmi raczej: JAK?
                  >
                  > Nie dla wszystkich jest to oczywiste, np. dla Macieja.
                  > Podejrzewam,że dla Przecinka równiez.
                  > Oni tam w Ameryce serdecznie nie znoszą tej waluty.

                  Alergia jest plaga naszych czasow.

                  > Ja jednak uważam,ze przyjęcie euro ustabilizowałoby
                  > rynek finansowy i jak pisałem wyżej, znacznie
                  > zmniejszyło ryzyko inwestycyjne.

                  Jasne.

                  > Pojawia się od razu argument na nie, że tracimy ważny
                  > instrument regulowania gospodarki.

                  Mozna sobie wyobrazic lepsze sposoby
                  regulowania, bardziej selektywne

                  > Fakt, silne euro uderza w eksport.

                  Nie jest wcale silne. Ostatnio bylo
                  slabe...

                  > Coś wiedzą o tym Niemcy. Ale w sytuacji kiedy 2/3
                  > polskiego eksportu idzie do strefy euro,
                  > natomiast prawie cały import surowców
                  > energetycznych pochodzi ze strefy dolarowej,
                  > nie musimy obawiać się tak negatywnych skutków
                  > jak np. Niemcy.
                  >

                  Tak, choc sa tez skutki pozytywne, a firmy
                  niemieckie byly przygotowane na
                  powrot euro do normalnosci




                  > Jednak wprowadznie w Polsce wspólnej waluty może
                  > oddalić się w czasie właśnie
                  > dlatego, że za wcześnie przystepujemy do UE.
                  > Koszty akcesji tylko pogłębią
                  > nierównowage finansów publicznych, co faktycznie
                  > może doprowadzić do dużych napięc społecznych.
                  > Z tego powodu nie przewiduję,żeby udało sie nam
                  > to przed rokiem 2010, chyba że UE zmieni zasady,
                  > na co na razie się nie zanosi.
                  >

                  Zgadzam sie. Nie ma sie co (i jak) spieszyc.

                  > Dzisiejszy kumunikat S@P jest znamienny.
                  > Jak przewidzieliśmy to z Przecinkiem
                  > juz 2 tygodnie temu zaczyna się zjazd
                  > złotówki i czym bliżej konkretnych
                  > rozstrzygnięć bużetowych, tym ten zjazd
                  > może być gwałtwnijszy.

                  Jak na razie, USD jest ponizej sredniej
                  paroletniej. Jak na gloszony na tym
                  Forum kryzys walutowy.... to nienajgorzej.


                  Dzisiaj złotówka
                  > straciła po około 6 groszy zarówno do
                  > euro jak i dolara. Analitycy bankowi
                  > (przynajmniej niektórzy) skłaniają się do
                  > pogladu, ze na jakiś czas pożegnaliśmy się
                  > z dalszymi cięciami stóp procentowych.

                  Te spiewke anlitykow, to ja slysze od 2 lat

                  >
                  > "S&P negatywnie o polskiej gospodarce

                  Dziwne, ze teraz, a nie 2 lata temu.
                  Elelment presji na slaby rzad, zapewne.
                  Zobaczymy, jak bedzie.

                  Pozdrawiam
                  F.
      • feezyk Rosnace pensje 23.06.03, 16:20
        Czyli: forint sie robil za silny przy wysokiej
        inflacji? Czyli wynagrodzenia realne szybko
        rosly! Do tego rosnacy deficyt budzetu...
        Skad my to znamy?

        Byly wiec trzy opcje:
        - pozwolic na inflacje
        - pozwolic na aprecjacje
        - trzymac budzet w ryzach

        Wybrali jakas dziweaczna hybryde.
        Wzrosla cena pieniadza i oslabla waluta.
        Ciekawe, czy im sie oplaci.

        Konwergencja wywola niewatpliwie napiecia.
        Jakis dziwaczny jest to uklad: waluta ma
        byc stabilna, pensje (cena pracy, uslug) musza
        rosnac wskutek konwergencji, a inflacja
        ma byc niska. Wyglada absurdalnie,
        czy to sie da pogodzic?

        Pozdrawiam
        F.
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Rosnace pensje IP: *.bg.am.lodz.pl 23.06.03, 18:08
          Rozpatrzmy:

          > Czyli: forint sie robil za silny przy wysokiej
          > inflacji?--->Ile wynosila ta wysoka inflacja?20?10%
          Czyli wynagrodzenia realne szybko
          > rosly! Do tego rosnacy deficyt budzetu...--->Budzet nie jest zjawiskiem
          pogodowym.Skad sie bral ten deficyt?Tu chyba chodzi o bilans handlowy?Prawda?
          > Skad my to znamy? --->No skad?
          >
          > Byly wiec trzy opcje:
          > - pozwolic na inflacje--->W jaki sposb?
          > - pozwolic na aprecjacje
          > - trzymac budzet w ryzach--->To przeciez jest niezalezne od poprzednich?
          >
          > Wybrali jakas dziweaczna hybryde.
          > Wzrosla cena pieniadza i oslabla waluta.
          > Ciekawe, czy im sie oplaci.--->Podniesli stopy rozumiem?Bo waluta to juz sama
          zareagowala.
          >
          > Konwergencja wywola niewatpliwie napiecia.
          > Jakis dziwaczny jest to uklad: waluta ma
          > byc stabilna, pensje (cena pracy, uslug) musza
          > rosnac wskutek konwergencji, a inflacja
          > ma byc niska. Wyglada absurdalnie,
          > czy to sie da pogodzic?--->Zalezy co rozumiec pod stabilna waluta.Jesli
          przedzial 15% to spokojnie mozna zrealizowac.I zalezy co rozumiec pod niska
          inflacja.Jesli ponizej 10% to tak jesli ponizej 1% to nie bardzo.Natomiast na
          pensje nie ma nikt wplywu.
          Z tego co widze sytuacja Wegier jest prosta.Rzadzacy postkomunisci i liberalowie
          (jak u nas) w kwitncej gospodarce(zupelnie nie ja u nas) zrobili duzy deficyt a
          pozniej dziwili sie ze ceny zaczely szybciej rosnac i waluta oslabla( a w
          zwiazku z UE miala byc stabilna bo Euro-ktory to juz kraj ktory jest rozkladany
          przez euro?).Podniesli szybko stopy.Wiec jak nalezy sie spodziewac rozloza
          gospodarke,wzrosnie bezrobocie i wyleca z hukiem.Jakie z tego nalezy wyciagac
          wnioski?
          1Euro szkodzi.
          2Postkomunisci i liberalowie u wladzy tez
          3Sytuacja na Wegrzech jest odwrotna niz w Polsce a wiec to co szkodzi im pomaga
          nam.
          >
          > Pozdrawiam

          • feezyk Re: Rosnace pensje 23.06.03, 18:26
            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

            > Rozpatrzmy:
            >
            > > Czyli: forint sie robil za silny przy wysokiej
            > > inflacji?--->Ile wynosila ta wysoka inflacja?20?10%

            Okolo 5-6%, ale przekraczala ich cel inflacyjny...

            > Czyli wynagrodzenia realne szybko
            > > rosly! Do tego rosnacy deficyt budzetu...

            --->Budzet nie jest zjawiskiem pogodowym.
            Skad sie bral ten deficyt?Tu chyba chodzi o bilans
            handlowy? Prawda?

            Chyba nie... Deficyt bierze sie z roznicy miedzy
            wydatkami a dochodami...


            > > Skad my to znamy? --->No skad?

            Trzeba wlasnie zgadnac

            > > Byly wiec trzy opcje:
            > > - pozwolic na inflacje--->W jaki sposb?

            obnizyc stopy

            > > - pozwolic na aprecjacje
            > > - trzymac budzet w ryzach--->To przeciez jest
            niezalezne od poprzednich
            > ?

            Niezlezne, ale moze moiec wplyw na kurs
            waluty i inflacje

            > >
            > > Wybrali jakas dziweaczna hybryde.
            > > Wzrosla cena pieniadza i oslabla waluta.
            > > Ciekawe, czy im sie oplaci.--->

            > Podniesli stopy rozumiem?Bo waluta to juz
            > sama zareagowala.

            Odwrotnie: zdewaluowali urzedowo forinta o kilka
            procent, ale zaczal potem tak szybko spadac,
            ze musieli podniesc stopy o 2%.


            > >
            > > Konwergencja wywola niewatpliwie napiecia.
            > > Jakis dziwaczny jest to uklad: waluta ma
            > > byc stabilna, pensje (cena pracy, uslug) musza
            > > rosnac wskutek konwergencji, a inflacja
            > > ma byc niska. Wyglada absurdalnie,
            > > czy to sie da pogodzic?

            --->Zalezy co rozumiec pod stabilna waluta.Jesli
            >
            > przedzial 15% to spokojnie mozna zrealizowac.
            > I zalezy co rozumiec pod niska inflacja.Jesli
            > ponizej 10% to tak jesli ponizej 1% to nie bardzo.

            Okolo 2%
            Mozna?

            > Natomiast na pensje nie ma nikt wplywu.
            na budzetowe ma...

            > Z tego co widze sytuacja Wegier jest prosta.
            > Rzadzacy postkomunisci i liberalowie
            > (jak u nas) w kwitncej gospodarce
            >(zupelnie nie ja u nas) zrobili duzy deficyt a
            >
            > pozniej dziwili sie ze ceny zaczely szybciej rosnac i
            waluta oslabla( a w
            > zwiazku z UE miala byc stabilna bo Euro-ktory to juz
            kraj ktory jest rozkladany
            >
            > przez euro?).Podniesli szybko stopy.Wiec jak nalezy sie
            spodziewac rozloza
            > gospodarke,wzrosnie bezrobocie i wyleca z hukiem.Jakie
            z tego nalezy wyciagac
            > wnioski?
            > 1Euro szkodzi.
            > 2Postkomunisci i liberalowie u wladzy tez
            > 3Sytuacja na Wegrzech jest odwrotna niz w Polsce a wiec
            to co szkodzi im pomaga
            >
            > nam.


            Chyba nie do konca tak. Ich problemem byla silna waluta,
            wiec chcieli ja oslabic...

            Pozdrawiam
            F.
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Rosnace pensje IP: *.bg.am.lodz.pl 24.06.03, 15:23
              Ile wynosila ta wysoka inflacja?20?10%
              >
              > Okolo 5-6%, ale przekraczala ich cel inflacyjny...--->A wiec widzisz cala panika byla bez sensu bo nie zadnej ,,wysokiej'' inflacji.Nie potrzeba bylo zadnej skokowej podwyzki stop.

              > Chyba nie... Deficyt bierze sie z roznicy miedzy
              > wydatkami a dochodami...
              ---> A roznice powoduje pogoda :o))))Oj feezyk feezyk podnies troche poziom.

              > Trzeba wlasnie zgadnac.--->Nie daje rady
              >

              >
              > obnizyc stopy--->Po co?Nie wystarczylo zostawic?

              > Niezlezne, ale moze moiec wplyw na kurs
              > waluty i inflacje--->Moze
              >

              > > Podniesli stopy rozumiem?Bo waluta to juz
              > > sama zareagowala.
              >
              > Odwrotnie: zdewaluowali urzedowo forinta o kilka
              > procent, ale zaczal potem tak szybko spadac,
              > ze musieli podniesc stopy o 2%.--->No to bez sensu.Chyba podniesli stopy ze wzgledu na inflacje?Bo jesli zdewaluowali to moli zrewaluowac?
              >


              > Okolo 2%
              > Mozna?--->Nie doprowadza do kryzysu wzrostu bezrobocia i zahamowania wzrostu plac.
              >
              > > Natomiast na pensje nie ma nikt wplywu.
              > na budzetowe ma...--->???Przeciez sa obliczane wzgledem gospodarki prawda?Rewaloryzacja jest automatyczna?
              >
              > > Z tego co widze sytuacja Wegier jest prosta.
              > > Rzadzacy postkomunisci i liberalowie
              > > (jak u nas) w kwitncej gospodarce
              > >(zupelnie nie ja u nas) zrobili duzy deficyt a
              > >
              > > pozniej dziwili sie ze ceny zaczely szybciej rosnac i
              > waluta oslabla( a w
              > > zwiazku z UE miala byc stabilna bo Euro-ktory to juz
              > kraj ktory jest rozkladany
              > >
              > > przez euro?).Podniesli szybko stopy.Wiec jak nalezy sie
              > spodziewac rozloza
              > > gospodarke,wzrosnie bezrobocie i wyleca z hukiem.Jakie
              > z tego nalezy wyciagac
              > > wnioski?
              > > 1Euro szkodzi.
              > > 2Postkomunisci i liberalowie u wladzy tez
              > > 3Sytuacja na Wegrzech jest odwrotna niz w Polsce a wiec
              > to co szkodzi im pomaga
              > >
              > > nam.
              >
              >
              > Chyba nie do konca tak. Ich problemem byla silna waluta,
              > wiec chcieli ja oslabic...--->Oj z tego co piszesz wynika ze problemem byl deficyt budzetu ktory wygenerowal wzrost impotu a wiec i inflacjii???
              >
              > Pozdrawiam
    • Gość: el matador Re: Wegry - szokujacy krach germanofilskiej gospod IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 12:16
      feezyk napisał: WĘGRY-SZOKUJĄCY KRACH GERMANOFILSKIEJ GOSPODARKI

      > Chcialbym przeczytac wypowiedz kogos
      > kompetentnego w kwestiach polityki
      > monetarnej na temat ostatnich wydarzen
      > na Wegrzech... i jakos wiekszosc
      > tutejszych ekspertow milczy.
      >
      > Przypomne: najpierw proba dewaluacji,
      > forinta nazbyt udana, potem bardzo duza
      > podwyzka stop procentowych.PRÓBA DEWALUACJ FORINTA BYŁA SPOWODOWANA PRZEDE
      WSZYSTKIM REKORDOWYM DEFICYTEM BUDŻETOWYM W WYSOKOŚCI BLISKO 9%,ZWIĘKSZENIE
      INFLACJI TO ZYSK DLA MINISTERSTWA FINANSÓW KONTROLOWANEGO W PODEJRZANY SPOSÓB
      PRZEZ TAJNE SŁUŻBY MOSKWY ,ODRZUCONO WIĘC CEL INFLACYJNY Z UPOREM PIELĘGNOWANY
      NA POLSKIM OGRÓDKU_KLUCZ DO SZYBKIEGO WEJŚCIA DO STREFY EURO.SPEKULOWANO W
      POROZUMIENIU Z NIE WYMIENIONYM Z NAZWY BANKIEM HANDLUJĄCYM SPOT-
      ami<FUTURES,DERIVATES na spadek?wzrost waluty i spadek?wzrost inflacji
      węgierskiej(był to chyba londyński oddział ING).KRACH MUSIAŁ NASTĄPIĆ WBREW
      TŁUMACZENIOM O WEJŚĆIU WĘGIER DO "ERW- _2" I PRZEDZIAŁEM + - 15%W
      WĘŻU WALUTOWYM STANOWIĄCYM PRZYGRYWKĘ DO WEJŚCIA WĘGIER DO STREFY EURO.BARIERĄ
      OKAZAŁO SIĘ TO IŻ WĘGRY W ODRÓŻNIENIU DO POLSKI NIE SĄ TWARDODEWIZOWĄ
      SRODKOWOEUROPEJSKĄ SZWAJCARIĄ, TAK JAK POLSKA-POZIOM REZERW DEWIZOWYCH W PL-
      35MLD USD NA KONIEC CZERWCA Z GWAŁTOWNIE ROSNĄCĄ TENDENCJĄ NA DALSZY ICH
      WZROST PODCZAS GDY NA WĘGRZECH ŚRODEK CZERWCA TO POZIOM REZERW W GRANICACH 12!
      @ MLD USD.CELEM ZATEM DLA TĘPEGO HAUSNERA I PSEUDOMINISTRA FINANSÓW,DO KTÓREGO
      NIE MAJĄ ZAUFANIA MIĘDZYNARODOWE RYNKI FINANSOWE Z UWAGI NA PRZEJŚCIE CENTRUM
      DECYZYJNEGO Z MINFINU DO MINGOSPODARKI, SPRZECZNE Z PRAKTYKĄ OGÓLNOEUROPEJSKĄ-
      DALSZE TRZYMANIE INFLACJI W TWARDYCH RYZACH I SZYBKA I INTELIGENTNA REFORMA
      WYDATKÓW BUDŻETU PAŃSTWA POŁĄCZONA Z REDUKCJĄ PODATKÓW DLA SEKTORA
      PRZEDSIĘBIORSTW I POLITYKA PROEKSPORTOWĄ ORAZ ZWIĘKSZENIE KWOTY WOLNEJ OD
      PODATKU W ROZLICZENIACH PIT-u(IMPULS PROPOPYTOWY)I DALSZA TOTALNA
      LIBERALIZACJA GOSPODARKI(POZIOM ZLIBERALIZOWANIA GOSPODARKI PL NIŻSZY NIZ
      ESTOŃSKIEJ<WĘGIERSKIEJ CZY CZESKIEJ).ODNOSI SIĘ TO DO SEKTORA
      TELEINFOINTERNETOLASEROWEGO <"SKRZYDLATEJ POLSKI"-WOLNE NIEBO
      EUROPEJSKIE<ENERGETYKO-"_GAZRURKI"GUZOWATEGO<GOSPODARKI MORSKIEJ<ODPOWIEDNIEJ
      EUROPEJSKIEJ USTAWY O MEDIACH ZABLOKOWANEJ PRZEZ CZARZASTEGO I JAKUBOWSKĄ W
      TERCECIE Z NIKOLSKIM.CEL INFLACYJNY JAKO BAZA WEJŚCIA PL DO STREFY EURO W 2007
      ROKU MUSI BYĆ NIESTETY CELEM NADRZĘDNYM,KOSZTEM NAWET WOLNIEJSZEGO WZROSTU
      GOSPODARCZEGO,NISKA INFLACJA WZMAGA KONKURENCYJNOŚC POLSKICH PRZEDSIĘBIORSTW I
      ICH KOMPETYTYWNOŚĆ NA RYNKACH
      EUROLANDU I NORTH AMERICA'I ORAZ FAR EASTU I MIDDLE EASTu.TAK BYŁO W PRZYPADKU
      SILNEJ MARKI.TO PRZEDSIĘBIORSTWA MUSIAŁY SIĘ Z CZASEM DO NIEJ DOSTOSOWAĆ
      OBNIŻAJĄC KOSZTY I RACJONALIZUJĄC SWOJĄ PRODUKCJĘ.MUSIMY WEJSĆ DO STREFY EURO
      W 2007 R.IMPERATYWNIE BY STAĆ SIĘ EKONOMICZNYM LIDEREM I TYGRYSEM CAŁEJ EUROPY
      >
      > Czyzby proba dewaluacji byla bledem?
      > Ciekaw jestem interpretacji...
      >
      > Pozdrawiam
      > F.
      >
      > Z HUKIEM ROZMIAŻDŻONEJ PRZEZ SAMYCH WĘGRÓW WLASNEJ GERMANOFILSKIEJ
      GOSPODARKI, ŁACZĘ POZDROWIENIA_ POLSKO !@?_HISZPAŃSKI EL MATADOR
      > HASTA LA VISTA!MUCHACHOS!
      >
    • Gość: robi Polskie euro - warunki wprowadzenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 20:17
      www.money.pl/pieniadze/wiadomosci/20030625/42971/?p=newsl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka